Dodaj do ulubionych

WĄTKI HOMO W FILMIE

IP: *.acn.waw.pl 13.05.03, 12:19
Szanowne filmojady!
W mojej opinii,wątki homoseksualne w filmie uzywane są głownie
dekoracyjnie.Taki sposób przedstawiania homo w mediach powoduje narastanie
niechęci do tej grupy.
Oba zdania są dyskusyjne, ale po to je napisałem.
Chciałbym prosić o wasze opinie nt takich wątków w kinie.
Interesuje mnie przedstawienie tematu (np.kpina, dydaktyka, manifest pogladów
twórców filmu) i to, przede wszystkiem, jak zostaje to odebrane przez widza a
nie co autor mógł mieć na myśli....
Interesuje mnie również czy spotkaliście taki film który zmienił wasze
nastawienie do tej kwestii( z obojetności w niechęć,z niechęci w obojętność,
z obojętności w zyczliwość itd) czy tez uwazacie raczej ze kino nie jest w
stanie dokonac czegos takiego.
Moim pozytywnym,usuwającym pokłady obrzydzenia,doświadczeniem,było
zeszłowieczne "Inne spojrzenie" Mezsaros Marty(?).Ostatnio widzałem "Smak
zycia" i wcale nie jestem pewny czy pokazane tam wątki homo mogą być
odbierane pozytywnie.

Mam nastepujace nadzieje wobec tej dyskusji:
1.Rozmawiamy.To znaczy:
a/jest jakies zycie,są jakies posty w tym temacie(jak to sie nie uda
to dalsze punkty są aktualne inaczej),
b/ argumenty wobec dyskutantów typu "ciemniak,faszysta"
czy"pedał,lesba,zboczeniec" nie fruwają,
c/piszemy o filmach w normalnej,szerokiej dystrybucji a nie o
kawałkach o gejach dla gejów,

2.O własnych preferencjach piszemy tylko w kontekście filmów a nie zjawiska
bo inaczej wyjdzie kącik "gejowo/antygejowo" a nie forum filmowe.

3.Kazdy post jest podpisany tytułem filmu o jakim pisze jego autor.Piszesz o
kilku filmach-pisz w kilku postach.Uogólnienia też prosiłbym podpisywać
oddzelnymi tytułami(pozwoli to uniknąc bałaganu takiego jak wtedy gdy
wszystkie listy maja tytuł "re:" i szukania(jesli bedzie w czym szukać :) )

pozdrawiam
m

Obserwuj wątek
    • Gość: mercedes The Sum of Us/"Tacy jesteśmy" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.05.03, 15:46
      The Sum of Us to dość kameralny australijski film opowiadający o młodym geju
      (Russell Crowe)i jego ojcu (Jack Thompson). Panowie mieszkają razem, świetnie
      się rozumieją, ojciec wie o orientacji syna i akceptuje ją, od czasu do czasu
      wciskając synowi "szpilę" w formie pytania czy ten znajdzie może w końcu
      swojego Mr Right. Syn owszem, szuka, a nawet się zakochuje, niestety jego
      wybranek jest wręcz ogłuszony atmosferą swobodny i akceptacji panującą w domu
      Jeffa (Crowe), bardzo różną od atmosfery w jego własnym domu gdzie króluje
      homofobiczny ojciec, i nie chce kontynuować znajomości. W tzw. mieczyczasie
      ojciec Jeffa, wdowiec, poznaje panią i wszystko jest na dobrej drodze. W
      sylwestra zaprasza do siebie ową panią, jednak gdy ta znajduje pisma erotyczne
      dla gejów, i dowiaduje się że ojciec kupił je dla swojego syna, rzuca coś o
      zboczeniach i wychodzi. Tego samego wieczoru ojciec Jeffa ma wylew. Jest
      sparalizowany , Jeff opiekuje się nim. Zeby nie przedłużać, po jakimś czasie
      owa pani odwiedza ojca Jeffa, poznaje Jeffa i przekonuje sie o głupocie swoich
      uprzedzeń. Jest tez happy end, bo Jeff odnawia znajomosc z chlopakiem w którym
      się wczesniej zakochał, a który ma za sobą przypadkowy "coming out" i
      wyrzucenie z domu i tym razem chce się związać z Jeffem.

      To fabuła tak w skrócie. Film jest wspaniały, jeden z moich ulubionych
      (rewelacyjny Russell Crowe, mistrzostwo). Polecam każdemu kto, nie widział,
      szczególnie rewelacyjne sa układy pomiędzy Jeffem i ojcem, wyśmienicie zagrane.
      Film daje do myślenia, bo pokazuje zwykłe sprawy - rodzina, miłośc, choroba - i
      staje sie jasne, że homoseksualizm nic a nic nie zmienia, ludzie są po prostu
      ludźmi.
      Film mało znany, a powinien byc lekturą obowiązkową. Był kiedyś pokazywany w
      TVP2 pod tytułem "Tacy jesteśmy" Oczywiście pokazali go w środku nocy :(.

      Mercedes

      • yagnieszka Before the night falls 13.05.03, 16:45
        To jest film o Kubie - pewnie bardziej o Kubie niz o samym homoseksualnym
        bohaterze, nonsensy zycia codziennego dotycza nie tylko jego ale w rownym
        stopniu wszystkich. Niezaleznie od orientacji seksualnej. I tym bardziej
        tragiczny jest koniec, ze gdy juz wreszcie ma byc wolnosc w Ameryce, to okazuje
        sie ze jest jeszcze AIDS - kolejne wiezienie, wyrok, niemoznosc ucieczki.
        Bardzo polecam ten film.
        • Gość: hair Re: Fucking Amal IP: *.acn.waw.pl 13.05.03, 17:45
          Homoseksualizm to nie tylko geje ale takze lesbijki. I od razu glowy przyszlo
          mi "Fucking Amal". Film poruszajacy w swojej prostocie. Nie ocenia. Rezysera
          (Lucas Moodysson) bardziej interesuje odkrywanie wlasnych pragnien i bycie
          szczerym przed samym soba niz sam aspekt lesbijskiej milosci. Ale to moze tylko
          moje wrazenie. Ponadto scena pocalunku w ciemnosciach w samochodzie byla
          niesamowita.
          • yagnieszka Re: Fucking Amal 13.05.03, 18:25
            Gość portalu: hair napisał(a):

            > Homoseksualizm to nie tylko geje ale takze lesbijki. I od razu glowy przyszlo
            > mi "Fucking Amal". Film poruszajacy w swojej prostocie. Nie ocenia. Rezysera
            > (Lucas Moodysson) bardziej interesuje odkrywanie wlasnych pragnien i bycie
            > szczerym przed samym soba niz sam aspekt lesbijskiej milosci. Ale to moze
            tylko
            >
            > moje wrazenie. Ponadto scena pocalunku w ciemnosciach w samochodzie byla
            > niesamowita.

            Czy to jest ten film o dwoch nastoletnich dziewczynach, chyba w Szwecji? Jak
            nie ten, to sorry - wydawalo mi sie, ze tamten mial w tytule cos o milosci
            a nie o "fucking" ale to juz bylo pare lat temu. Moze ktos mnie oswieci, co mi
            sie placze po pamieci.
            • Gość: hair Re: Fucking Amal IP: *.acn.waw.pl 13.05.03, 19:01
              Tak, akcja tego filmu miala miejsce w Szwecji (na pewno jakies male
              skandynawskie miasteczko). To jest ten film o ktorym myslisz. Ja znam go tylko
              pod takim tytulem (Fucking Amal), ale moze byly jakies proby tlumaczenia na
              polski, o ktorych nie wiem.
              • yagnieszka Re: Fucking Amal 13.05.03, 20:06
                Dzieki, sprawdzilam w miedzyczasie - film jest z 1998 roku i w Kanadzie szedl
                jako "Show me Love", dlatego tak mnie lekko zaskoczylo to "fucking". Milo ze
                ktos jeszcze go widzial.
                • stazzio Re: Fucking Amal 14.05.03, 04:07
                  yagnieszka napisała:

                  > Dzieki, sprawdzilam w miedzyczasie - film jest z 1998 roku i w Kanadzie szedl
                  > jako "Show me Love", dlatego tak mnie lekko zaskoczylo to "fucking". Milo ze
                  > ktos jeszcze go widzial.

                  "Show Me Love", jeśli dobrze pamiętam, był oficjalnym tytułem, pod jakim film
                  dystrybuowano za oceanem... wiadomo słowo na f... nie nadawało się na plakaty.
                  (wcale się nie dziwię, u nas polski odpowiednik pewnie też by nie przeszedł)

                  A film zaiste zacny był wielce, zwłaszcza, ze w żaden sposób nie próbował wątku
                  gejowskiego uczynić centrum intrygi. To był bardzo poruszający i mądry film o
                  młodych ludziach. Bardzo miło go wspominam...
                • Gość: qwerty Re: Fucking Amal IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.03, 14:19
                  yagnieszka napisała:

                  > Dzieki, sprawdzilam w miedzyczasie - film jest z 1998 roku i w Kanadzie szedl
                  > jako "Show me Love", dlatego tak mnie lekko zaskoczylo to "fucking". Milo ze
                  > ktos jeszcze go widzial.
                  "fucking" w tytule odnosi sie do nazwy znienawidzonego miasteczka (amal) a nie
                  czynnosci sexualnej (milosci). sam film rewelacyjny!
              • Gość: Zofia Re: Fucking Amal IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.03, 20:30
                Gość portalu: hair napisał(a):

                > Tak, akcja tego filmu miala miejsce w Szwecji (na pewno jakies male
                > skandynawskie miasteczko). To jest ten film o ktorym myslisz. Ja znam go
                tylko
                > pod takim tytulem (Fucking Amal), ale moze byly jakies proby tlumaczenia na
                > polski, o ktorych nie wiem.

                to miasteczko to wlasnie Amal /Omal/,

                film byl git, pod wieloma wzgledami, poniewaz nie byl filmem o lesbijkach ale o
                ludziach,
                generalnie filmy o zboczencach sa slabe /'inne spojrzenie' to slabizna poza
                rewelacyjna JankowskaCieslak i 'szapolowska' Szapolowska/ a juz takie z
                etykieta 'kino gejowskie' to juz wogle... tylko dla ckliwej branzowej
                publicznosci...
        • Gość: Frytka Re: Before the night falls IP: *.acn.waw.pl 15.05.03, 08:04
          Też nie widzałem.Jak to się robi żeby wyszlo o ludziu a nie o geju?
          W moim ulubionym "Innym spojrzniu" uzyskano to miedzy innymi przez pokazanie
          obojętnego,czasem tępego otoczenia i wpuszczenie intrygi w bardzo szybko
          tocżaca sie historię(Wegry 56).A tutaj?
          pozdr m.
      • Gość: Frytka Re: The Sum of Us/'Tacy jesteśmy' IP: *.acn.waw.pl 15.05.03, 07:58
        Nie widziałem.Napisz, proszę jak zostało tu zrobione aby ludzie/ty odbierali
        ten film jako film o ludziach a nie gejach?
        Da sie wykroić jakąś metodę?
        Składając takie pomysły do kupy może uda sie zrobić film nie "kina gejowskiego
        niepokoju" ale najpozytywniejszy kawałek pasujący do Polski i tutejszej
        wrażliwośći.
        pozdr m
        • Gość: mercedes Re: The Sum of Us/'Tacy jesteśmy' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.05.03, 10:05
          Wiesz, trudno mi opowiedzieć na Twoje pytanie. Dla mnie w ogóle nie ma problemu
          czy film jest o homoseksualistach czy o heteroseksualistach, więc nie ma
          żadnego problemu niesmaku itp., to nie moje klimaty. Sum of Us to na pewno jest
          film o gejach, gejostwo jest w centrum, sprawy toczą się w pewien sposób
          dlatego że bohater jest gejem, więc nie da się tego zupełnie zobojętnić
          jako "film o każdym". I dobrze, bo bycie gejem jest częścią tożsamości, i nie
          ma co udawać, że jest się takim jak wszyscy (czyli w domysle jak
          heteroseksualiści). Tyle tylko, że gejostwo bohatera nie zmienia faktu jego
          człowieczeństwa, i tego że jest zwykłym facetem, takim jakich mnóstwo (jest
          hydraulikiem). Dla mnie siła tego filmu tkwi w jego cieple i niezwykłym
          układzie ojciec - syn.

          Jesli chodzi o polską wrazliwośc, to sorry, ale jestem pesymistką. Taki film tu
          nie powstanie, a jesli już, to spowoduje koszmarny atak homofobii i
          radiomaryjowców.

          A film nadal polecam, warto poszukać.

          > Nie widziałem.Napisz, proszę jak zostało tu zrobione aby ludzie/ty odbierali
          > ten film jako film o ludziach a nie gejach?
          > Da sie wykroić jakąś metodę?
          > Składając takie pomysły do kupy może uda sie zrobić film nie "kina
          gejowskiego
          >
          > niepokoju" ale najpozytywniejszy kawałek pasujący do Polski i tutejszej
          > wrażliwośći.
          > pozdr m
    • Gość: sunny Re: American Beauty IP: 213.17.133.* 13.05.03, 22:38
      Występuje tam bohater (starszy facet), który nienawidzi i potępia gejów, jest
      typowym homofobem, a pod koniec okazuje się, że prez całe życie ukrywał, że
      jest homoseksualistą.
      • Gość: Frytka Re: American Beauty IP: *.acn.waw.pl 15.05.03, 08:09
        Jak odbiera sie tego exhomo....Jest
        żałosny,nieszczęsny,odrażający,komiczny?Jaki?
        pozdr m.
    • Gość: Frytka Pulp fiction IP: *.acn.waw.pl 14.05.03, 09:31
      Pamietacie scenę gwałtu w Pulp fiction?
      Jaka ona była: straszna czy smieszna?
      • Gość: qwerty Re: Pulp fiction IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.03, 14:23
        Gość portalu: Frytka napisał(a):

        > Pamietacie scenę gwałtu w Pulp fiction?
        > Jaka ona była: straszna czy smieszna?
        w pulp fiction wlasciwie nie ma scen strasznych. wszystkie wydarzenia, ktore
        powinny budzic strach, groze lub wspolczucie przedstawione sa w nieodparcie
        komiczny (przynajmniej moim zdaniem) sposob. i na tym, poza swietnymi dialogami
        i scenariuszem, polega chyba fenomen tego filmu ;)
        • Gość: tutu Re:Carrington IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 23:44
          a niedawno zupełnie pokazywany przez TVP "Carrington" ? wyśmienicie nakreślony
          wątek unikalnej miłości kobiety do homoseksualisty, co piękniejsze, absolutnie
          akceptowanej przez niego...miłość w czystej postaci, duchowa, wzniosła,
          platoniczna, skończona...
          • Gość: Frytka Re:Carrington IP: *.acn.waw.pl 15.05.03, 08:15
            Napisz,prosze jak to zostało zrobione ze "współczuje" sie raczej z bohaterami
            filmu a nie czuje niesmak?Skupić sie nalezy na trwaniu,przywiązaniu do siebie?A
            może to kwestia historyczności,wpaniałych pejzaży? Całej wysmakowanej
            estetycznej otoczki tego filmu. Otoczki(?) która pozwala patrzeć z zachwytem na
            ten obraz nawet po wyłączeniu fonii.
            pozdr m.
        • Gość: Frytka Re: Pulp fiction IP: *.acn.waw.pl 15.05.03, 08:21
          Jak myslisz czy gwałt taki jak w "nieodwracalnych" tzn hetero dałby sie równie
          komicznie pokazać w Pulp jak to było w przypadku gwałtu homo?
          Moim zdaniem nie,bo wylazłoby wiecej okrucieństwa.A może widz inaczej odbiera
          gwałt taki i taki?
          • Gość: qwerty Re: Pulp fiction IP: *.tlsa.pl 16.05.03, 10:20
            Gość portalu: Frytka napisał(a):

            >Jak myslisz czy gwałt taki jak w "nieodwracalnych" tzn hetero dałby sie równie
            >komicznie pokazać w Pulp jak to było w przypadku gwałtu homo?
            dalby sie. patrz: "kika" almodovara.

            >Moim zdaniem nie,bo wylazłoby wiecej okrucieństwa.A może widz inaczej odbiera
            >gwałt taki i taki?
            nie sadze. wszystko zalezy od sposobu przedstawienia. na dobra sprawe ze
            wszystkiego moznaby zrobic jaja, jest to tylko kwestia dystansu do pewnych
            spraw, czego najlepszym chyba dowodem jest cala tworczosc grupy monty pythona.
            • Gość: Frytka Re: Pulp fiction IP: *.acn.waw.pl 16.05.03, 10:24
              Oki,przekonałeś mnie.Jestem chyba za bardzo "ztezowany"
              pozdrawiam
              m.
    • Gość: boss The Laramie Project IP: *.ipt.aol.com 20.05.03, 01:01
      Gość portalu: Frytka napisał(a):

      > Szanowne filmojady!
      > W mojej opinii,wątki homoseksualne w filmie uzywane są głownie
      > dekoracyjnie.Taki sposób przedstawiania homo w mediach powoduje narastanie
      > niechęci do tej grupy.

      Nie wiem czy jest osiagalny w Polsce. Jego premiera otworzyla
      2002 Sundance Film Festival; wzial on rowniez udzial w Festiwalu Filmowym
      w Berlinie w 2002 r. Opiera sie na prawdziwej historii mlodego Matthew
      Shepard'a ktory zostal dotkliwie pobity, przywiazany do plotu i pozostawiony
      smierci w malym miasteczku Laramie w stanie Wyoming,USA za to, ze byl
      homoseksualista. Film ten pokazuje bezsensownosc przemocy i ukryte uprzedzenia
      ktorych wszyscy jestesmy ofiara. Firmowany przez HBO . Szczerze polecam
    • Gość: kubu the opposite of sex IP: *.chello.pl 20.05.03, 22:33
      film ze swietna Christina Ricci w roli glownej, ponadto na drugim planie Lisa
      Kudrow

      film nie tylko o gejach, ale geje sa tu na pierwszym planie
      niby klasyczna amerykanska komedia, ale dosyc duzo tu bardzo madrych przemyslen
      na temat bycia z kims, samotnosci, smierci bliskiej osoby, etc.

      bardzo polecam
    • Gość: SKA Re: WĄTKI HOMO W FILMIE IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:56
      GIA z panią A.Jolie.POLECAM!!!!
      • Gość: Frytka maSKA mi sie deformuje kiedy czytam takie posty IP: *.acn.waw.pl 21.05.03, 13:39
        Gość portalu: SKA napisał(a):

        > GIA z panią A.Jolie.POLECAM!!!!

        Co to jest: ekspedycja listów poleconych? Napisz,proszę coś więcej niz tylko
        "polecam".
        m.
        • Gość: SKA Re: maSKA mi sie deformuje kiedy czytam takie pos IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 12:02
          Przepraszam Cię,że czujesz się zniesmaczona(?) moim postem ale w tej chwili mam
          zbyt mało czasu na rozważania i recenzje.Chciałam tylko żebyś zwróciła uwagę na
          ten film.
          • Gość: Frytka pisz o filmie, nie pisz ze przepraszasz! IP: *.acn.waw.pl 22.05.03, 12:23
            Gość portalu: SKA napisał(a):

            > Przepraszam Cię,że czujesz się zniesmaczona(?) moim postem ale w tej chwili
            mam
            >
            > zbyt mało czasu na rozważania i recenzje.Chciałam tylko żebyś zwróciła uwagę
            na
            >
            > ten film.

            Nie przepraszaj,tylko napisz.Albo napisz,proszę że napiszesz (i kiedy?).
            Co do płci to jestem facetem,dośc już, co prawda, wyliniałym ale facetem.Nick
            jest ku czci mojej wyżlicy.
            pozdrawiam
            m.
            • Gość: SKA Re: pisz o filmie, nie pisz ze przepraszasz! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 13:12
              Obiecuję uzewnętrznić się koło 16 czerwca-jak wrócę z urlopu.Pozdrawiam
              również.Bez odbioru.
    • stazzio Happy Together 24.05.03, 02:38
      Myślałem, że ktoś mnie wyręczy, a ja się potem tylko dopiszę, ale czekam,
      czekam i nic...
      Zatem pierwszy film z wątkiem "homo", jaki przychodzi mi do głowy, to "Happy
      Together" Wong Kar-Waia: rzecz o parze kochanków, emigrantów w Buenos Aires, na
      przemian żyjących razem i rozchodzących się.
      Nie będę w tym miejscu zajmował się artyzmem tego obrazu i jego arcydzielnością
      (bo jak każdy film Kar-Waia i ten jest wybitny) - pozostańmy przy "wątku homo".
      Otóż jest on w filmie ukazany w sposób najzupełniej naturalny, bez sensacyjnej
      otoczki, bez eksponowania charakteru skłonności głównych bohaterów, epatowania
      ich odmiennością, co w wielu filmach jest niestety czymś powszechne i sprowadza
      całą kwestię do wymiaru karykatury.
      U Wong Kar-Waia mamy do czynienia z żywymi postaciami, nie karykaturą. Bo w
      istocie "Happy Together" to po prostu film o związku dwóch ludzi, i reżyser
      pokazuje go w taki sposób, że ich orientacja seksualna nie ma żadnego
      znaczenia. Liczą się ich wspólne przeżycia, liczy się to, jak ich związek
      ewoluuje. Gdyby był to film o parze heteroseksualnej, obraz byłby - moim
      zdaniem - równie poruszający.
      Nie sądzę, żeby ten film zmienił mój stosunek do zagadnienia homoseksualizmu.
      Pewnie dlatego, że wyznaję poglądy liberalne i wierzę w prawo wszystkich ludzi
      do życia w takich warunkach, jakie gwarantują im szczęście. Niezależnie od
      preferencji, wyznawanych poglądów etc. Ale myślę, że warto docenić w dziele Kar-
      Waia właśnie ów zamysł pokazania związku homoseksualistów po prostu jako
      związku uczuciowego, a nie "patologii". Właśnie takie ujęcie może skłonić wiele
      osób do zrewidowania swojego stosunku do homoseksualizmu - dostrzeżenia w nim
      zjawiska zwyczajnego, stanowiącego część rzeczywistości, w której żyjemy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka