Dodaj do ulubionych

Wielki podryw

IP: *.au.poznan.pl 22.07.03, 13:29
Dobra komedia.Oby więcej takich.
Obserwuj wątek
    • Gość: Piotr Grosman Między nami jędzuniami IP: *.dami.pl / 192.168.1.* 29.07.03, 16:07
      Film ma swoje reżyserskie i aktorskie uroki, dopatrzyć się w nim
      można kilku szczęśliwych prawd o istocie kłamstwa, oszustwa, po
      to, by powiedzieć prawdę. Reżyser David Mirkin potrafi
      zaaranżować sporo scen tak, że ogląda się miło, a w dodatku w
      przeświadczeniu, że to kawał mądrego kina. Choćby sam początek.
      Po pięknej i kosztownej ceremonii małżeńskiej panna młoda
      zasypia, zanim małżeństwo jest skonsumowane. Rano natomiast
      przyłapuje świeżo poślubionego męża (RAY LIOTTA w komedii!!!
      Tego jeszcze nie było!)gorącym uczynku ze swoją córką Page. No i
      oczywiście panna młoda żąda rozwodu i okrągłej sumy jako
      rekompensaty. Główna postać to kobieta czarnego interesu.
      Cudowna indywidualność. Zaś kretyni i egoiści wokół to
      mężczyźni. Wszystko to kończy się jednak ckliwym happy endem.
      Tyle, że na koniec robi się nieco smutno. Film nosi
      tytuł "Wielki podryw", ale to nie mężczyźni są jego bohaterami,
      lecz dwie kobiety- matka i córka. Matka Max Conners od kilku
      dobrych lat jest rozwiedziona, ponosząca samotnie trud
      wychowawczy dwudziestoletniej, a więc dorosłej już Paige
      Conners. Zapracowana więc i zmęczona, ale wciąż pełna chęci do
      życia, wesoła i pogodna, starająca się jak najlepiej. Kobieta ta
      wciąż atrakcyjna dla mężczyzn, bo ładna, a przy tym jakże
      zaradna. Właściwie doskonała kandydatka na żonę dla samotnego
      mężczyzny, który zatęsknił wreszcie za domowym ciepłem i czyjąś
      codzienną troskliwą obecnością. Nie wiem, czy dokładnie w takie
      same cechy osobowe, jakże sympatyczne, wyposażył ją reżyser, ale
      wiem na pewno, że filmowa Max zawdzięcza bardzo wiele
      odtwórczyni tej roli, Sigourney Weaver. Ta świetna aktorka
      nieczęsto pojawia się w filmach tego typu. W stosunkach Max z
      mężczyznami jest nieufność i niechęć, także coś z walki: kto -
      kogo? Weaver w roli bezwzględnej uwodzicielki, która mogłaby być
      przecież nazbyt jednowymiarowa, zbyt optymistyczna, potrafiła
      zaproponować serię ostrych szkiców zachowania się bohaterki w
      różnych sytuacjach. W najtrudniejszych życiowych momentach
      instynkt niemacierzyński do córki Paige podpowiada szybkie
      gwałtowne, ale w efekcie właściwe rozwiązanie. Max, która
      sadomasochistycznie obnaża swą urodę(a nie brzydotę ) i młodość
      (nie starość). Realizację tej czarnej komedii najwyraźniej
      zainspirował głównie ważny i dolegliwy problem społeczny o
      związkach małżeńskich opartych na pieniądzu. Podstawowy efekt
      komediowy bierze się w tym filmie ze swoistego spiętrzenia
      tajemnic i niedomówień: córka-oszustka obrzucana kosztownymi
      prezentami ukrywa przed swoją wybuchową mamuśką decyzję
      nieoczekiwanego zakochania się w mieszkającym naprzeciwko
      chłopaku Jacku (JASON LEE). Wywołuje to co chwilę lawinę
      sytuacji nieodparcie komicznych, jak zawsze gdy dramaturgię
      napędza udawanie i ukrywanie, czy przebieranie -piękna Max
      zmienia kolor włosów, imię i nazwisko, miasto i znajduje podczas
      licytacji dzieł sztuki kolejną ofiarę w osobie nieustannie
      kaszlącego bogacza Williama B. Tensy'a (GENE HACKMAN) -
      rozszyfrowane przez klasyczną złośliwość rzeczy martwych (w
      rezultacie rzeźba przedstawiająca nagiego mężczyznę staje się
      podczas licytacji -niestety- własnością przebiegłej Max). Co
      pewien czas jednak ten humor - tak swawolny, przeradza się w
      refleksję nad rzeczywiście ważnym problemem miłości dwojga
      młodych. David Mirkin nie chce wyważać otwartych drzwi. Chce
      właśnie przypomnieć stare prawdy, apeluje o wskrzeszenie
      codziennym życiem starych i bynajmniej nie zdewaluowanych
      wartości . Miłość, lojalność, odpowiedzialność -potrzebne są jak
      meble, jak dach nad głową i samochód. A może jeszcze bardziej. A
      reżyser to swoje szlachetne posłanie przekazuje za pomocą
      atrakcyjnej komediowej formy -to tylko zysk dla widza.
      Komedię "robi" tu również Gene Hackman jako obrzydliwy i
      arogancki chłop. Przystosowuje dialogi do własnego emploi i
      czyni to w taki sposób, że jest to jego język, za pomocą którego
      bardzo trafnie i w dodatku barwnie, charakteryzuje postać.
      Reżyser chyba obawiał się nawet, czy osobowość tego aktora nie
      zdominuje filmu i innych wykonawców. Na szczęście jednak jest to
      wyrównana gra równorzędnych partnerów w osobie: autentyczny
      żywioł kina -Sigourney Weaver (za rolę zdobyła nominację do
      nagrody Złotej Satelity), od lat wielu ulubienica publiczności -
      Anne Bancroft czy wykonawca sprawdzony w rozlicznych gatunkach -
      Ray Liotta jako zrujnowany psychicznie i finansowo niedoszły
      żonkiś, który jednak nie daje za wygraną. Lecz niestety, nie
      można tego powiedzieć o Jennifer Love Hewitt, ulubienica
      nastoletnich Amerykanów, może i szalenie naturalna, ale prócz
      kąśliwych uśmieszków i smutku, nie jest ani sympatyczna, ani
      pogodna i łagodna w wyrazie oblicza z iście cholerycznym
      młodzieńczym temperamentem. Jason Lee jawi się widzom jako młody
      barman, który zdobywa zatwardziałe serce Paige Conners, ale zbyt
      mało ma do zagrania. Jest bo jest i tylko tyle. A szkoda, bo to
      obiecujący aktor młodego pokolenia. Perypetie bohaterów filmu
      zakończyły się dość typowo, choć jak się okazało było to
      iluzoryczne zakończenie. Ale jak mogło być inaczej, skoro w
      sentencji tegoż filmu mamy do czynienia z intrygą, która rozpada
      się na małe kawałki.

    • Gość: ania Re: Wielki podryw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 15:26
      świetna komedyjka na nudny dzień, uwielbiam ten typ humoru,
      polecam
    • magda_s4 :-) 15.09.03, 16:23
      Dawno się tak nie ubawiłam. A muszę przyznać, że coraz mniej się śmieję na
      komediach z założenia. Inteligentny dowcip, dobra gra dziewczyn, no i mój
      ukochany Ray Liotta! Zobaczyć koniecznie!!!
      • przemsw Re: ;) 16.09.03, 11:24
        A ja oglądałem, oglądałem, oglądałem i coraz bardziej ciążyły mi dwa pytania:
        1) czy to jest komedia...
        2) czy w tym filmie rzeczywiście gra Sigurney

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka