Gość: Piotr Grosman
IP: *.dami.pl / 192.168.1.*
27.07.03, 17:35
Cokolwiek myśli się o dokonaniach Clint'a Eastwooda, trzeba
jednak przyznać, że z żelazną konsekwencją, z jaką stara się -
jako reżyser- iść wytyczoną w prawo, a jako aktor -nie wyrazić
twarzą jakiejkolwiek myśli czy uczucia. Może mu to zresztą
przychodzi bez trudu: po prostu nie myśli i nie czuje ? Eastwoow
od lat sam się reżyseruje i idzie niezłomnie tropem swojego
mistrza Johna Wayne'a. A Wayne to 100% amerykańskości. Zresztą
Wayne miał za sobą Johna Forda, który był stuprocentowo
amerykański, ale zakuty w kodeks honorowy pioniera potrafił
rozróżnić dobro od zła nie tylko po korzyściach jakie odnosi
Ameryka.
Dwudziesty trzeci wyreżyserowany przez siebie film, Clint
Eastwood tak zręcznie prowadzi, operując na przemian zbliżeniami
i dalszymi planami, że udaje mu się stworzyć realną
rzeczywistość. Rzadko przy takim zamierzeniu zdaje się stworzyć
jedność stylistyczną, w "Krwawej profesji" natomiast wszystko
wydaje się logiczne. Dziwne obsesje i witalność bohatera granego
przez Eastwooda sprzężone są z wykrzywionymi elementami,
otaczającego świata i ludzi, nie kontrolowanych uczuć i emocji.
Lecz ma się wrażenie, ze Eastwood stał się człowiekiem, wciaż
nadzwyczajnym i niepokonanym, ale jednak człowiekiem. Taka
huśtawka nastrojów występuje u autora nie po raz pierwszy, tu
nabrała jednak szczególnej sugestywności. Dziwaczne
pomieszczenia, pokazywane w niecodzienn...ęciach. Konstrukcja
akcji jest przemyślana, intelektualnie prowokacyjna, lecz
emocjonalnie chłodna. Bo właściwie żaden z bohaterów nie ma
bowiem uczuciowy kontakt z widzem. Pewnie mogłaby to być
Graciela Rivers (w tej roli Wanda De Jesús), która wynajmuje
emerytowanego dyrektora FBI Terry'ego McCaleba (Clint Eastwood)
w celu zbadania jak doszło do śmierci jej siostry Glorii, która
zbiegiem okoliczności była dawcą serca dla McCaleb'a. Ale jakoś
nie do końca widz może być pewny jej autentyczności.
Film naprawdę dobry ze względu na realistyczny scenariusz Briana
Helgelanda ("Tajemnice Los Angeles", "Autostrada do piekła") na
podstawie powieści Michaela Connelly'ego jest faktycznie
oryginalny, ale nie porywający, szerokie grono niezłych aktorów
(Jeff Daniels, Dylan Walsh), a na największe brawa zasługuje
Anjelica Huston, która w roli zaprzyjaźnionej z McClabem lekarki
Dr. Bonnie Fox była obecna podczas jego operacji. Zaś sam
Eastwood w tym filmie zagrał dość umiejętnie. No i jak zwykle w
filmach Eastwooda dobrze dobrana muzyka Lennie'ego Niehausa. Tak
więc Eastwood wykonał więc wirtuozerskie reżysersko ćwiczenie
warsztatowe i zdobył nawet nagrodę na festiwalu filmowym w
Wenecji. Próba ręki wypadła pomyślnie. Kolej na koncert.