berdyczow
23.04.08, 21:57
That's wight wabbit! jak zwykł mawiać Elmer J. Fudd.
Co do "Die another day", fakt, poczucie humoru Cleese'a w roli R
est "far, far away" od Q, a niewidzialny automobil wielu zdawał
się "szczytem chamstwa" na niwie gadżetów. Plus wyjątkowa brutalność
odcinka i niepojawiające się wcześniej reminescencje. Mnie zaś
osobiście ubodło ponowne wykorzystanie trick'u ze spadochronem w
brytyjską flagę. No ale cóż..
Co do Craiga, nie mam zastrzeżeń, w końcu znowu Bond wygląda jak
zabójca. Gorzej rzeczywiście, że seria (choć to zaledwie pierwszy
odcinek) niebezpiecznie zbliża się ku realistycznej sensacji w stylu
modern Bourne'a. I tylko śmiechem parskałem na defibrylator w aucie
w sytuacji gdy producenci pysznią się odejściem od bzedtów-gadżetów.
Pożywiom, uwidziom- byle nie wepchnęli Ala Pacino w epizod
w "Quantum of solace", jak to się odgrażano, bo jeśli Connery chce
grać złego w kolejnym, to ja baardzo proszę..