IP: *.chello.pl 08.11.03, 01:52
szlag mnie trafia jak czytam te niekonczace sie ksiegi skarg i zazalen na
temat trzeciej czesci Matrixa (nota bene takie same wypominki byly po drugiej
czesci, ale teraz druga czesc juz jest dobra, bo naprawde zla czescia jest
czesc trzecia)
wszyscy sa zawiedzeni, bo miala z tego wyjsc nowa religia, a tu prosze
religii nie ma
ktos nawet ma pretensje, bo wymyslil alternatywne zakonczenie (całkiem
zgrabne), a bracia Wachowscy rozwiazali sprawe zupelnie inaczej :)))
i o co tyle halasu?
to tylko film

kiedy krecono pierwszego matrixa nikomu sie nie snilo, ze film spotka sie z
tak duzym zainteresowaniem. Bracia Wachowscy chyba sami nie do konca wierzyli
w sukces (ani w mozliwosc nakrecenia kontynuacji), w zwiazku z czym wszystkie
rodzynki wrzucili do pierwszego filmu, dzieki czemu Matrix dawal duzo do
myslenia, a jednoczesnie wyznaczal nowa jakosc w przemysle filmowym
niestety film odniosl ogromny sukces a biedni Wachowscy zostali z problemem -
jak przeskoczyc samych siebie
i wiedzieli, ze w przeciwienstwie do Neo nie sa w stanie tego zrobic

w pierwszym filmie solidnie wstrzasnieto podwalinami naszej koncepcji swiata
i zeby kolejne czesci mialy podobna sile razenia to w kazdej z nich powinno
sie rozpieprzac wizje z czesci poprzedniej. mozna tak bylo zrobic, ale po co?

logicznym rozwiazaniem problemu jest konsekwentne (mniej lub bardziej)
podazanie raz wytyczona sciezka i efektowne eksploatowanie tego pomyslu
dlatego w drugiej czesci nie mamy juz tylu filozoficznych rewelacji, za to
pojawiaja sie tajemnicze postacie odpowiednio komplikujace akcje
w trzecim filmie czesc watkow rozwiazano, czesc nie i to jest dobre
nie ma banalnej wykladni, ze zyli dlugo i szczesliwie
nawet jezeli jest to zostawianie furtki dla ewentualnych sequeli (w co
watpie), to wydaje mi sie, ze Wachowscy swiadomie zdecydowali sie na
pozostawienie aury niedomowienia

w ten sposob mamy trzyczesciowa opowiesc zrealizowana w genialny sposob
oczywiscie nie chodzi o to, ze cala trylogie nalezy przyjmowac w sposob
bezkrytyczny - sa slabsze momenty, sa niejasnosci, sa problemy z interpretacja
jednak histeryczny ton w jaki popadaja wszyscy malkontenci ociera sie o
paranoje
przeciez to tylko widowisko, a Wy zachowujecie sie, jakby ktos umarl
a moze by tak zlapac troche dystansu?
;)
Obserwuj wątek
    • sally_bowles Re: mtrx 09.11.03, 10:31
      Ja nie jestem zachwycona tym filmem, ale trudno nie przyznać Ci racji. Ta
      ogólnonarodowa żałoba mnie drażni. Podobno Polacy narzekanie mają we krwi -
      czytając te posty nie jest trudno w to uwierzyć.
      • Gość: kubu Re: mtrx IP: *.chello.pl 10.11.03, 20:32
        ciekawe czy tylko u nas tak sie marudzi nad tym filmem, czy moze gdzie indziej
        widzowie sa bardziej zdystansowani?
    • Gość: lena Re: mtrx IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.03, 11:06
      Mój zarzut do filmu jest w sumie tylko jeden - dlaczego ten film jest taki
      schematyczny i przewidywalny???? Jak w tanim horrorze. Brak jakiegokolwiek
      elementu zaskoczenia. Dwie kobiety uciekają przed robotami - wiadomo, że jedna
      zostanie dopadnięta. Chłopaczek ma nie zawieść dowódcy - wiadomo, że w
      ostatnim momencie okaze się bohaterem. Itd Itd -przykładów można by mnożyć.
      Ja już nie mówię o tym, że wiadomo było, że dobry bohater wygra, bo to akurat
      tutaj byc musiało. ale czy wszystkie mniejsze pośrednie sceny musiały być tak
      na maksa schematyczne????

      BTW - byłam też na "Tożsamości". Ten film przy Matrixie 3 to szczyt
      zaskoczenia.
      • Gość: kpsting Re: mtrx IP: *.new-york-13rh15-16rt.ca.dial-access.att.net 11.11.03, 18:56
        >> Ja już nie mówię o tym, że wiadomo było, że dobry bohater wygra, bo to
        akurat
        > tutaj byc musiało.

        Dobry bohater nie wygral, maszyny wygraly.
        Zakonczenie nad ktorym mozna sobie lamac glowe rzeczywiscie kontrastuje z
        reszta, ktora byla po prostu klasycznym kinem akcji.
      • Gość: kubu Re: mtrx IP: *.chello.pl 11.11.03, 20:54
        naprawde uwazasz, ze dobry bohater odniosl zwyciestwo?
        wedlug mnie byla to porazka
        on i jego przyjaciele caly czas byli pionkami w grze, w ktora grali architekt i
        wyrocznia
        dla mnie to zakonczenie o dosyc posepnej wymowie :/

        ok, poscig straznikow za kobietami, czy bohaterstwo tego mlodego to sa
        ustepstwa na rzecz konwencji i prostego amerykanskiego widza
        ale dla mnie caly czas koncowy wynik bitwy byl niewiadoma, bo caly czas
        wiedzialem, ze Wachowscy sa na tyle powaleni, ze rownie dobrze moga zniszczyc
        ludzkosc, albo ja ocalic
        i ide o zaklad, ze gdyby film skonczyl sie upadkiem Zionu to i tak ludzie by
        wybrzydali, ze to bylo przewidywalne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka