Dodaj do ulubionych

Generał "Nil" ****

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.09, 11:44
Rotmistrza Pileckiego, a nie generała :(
Obserwuj wątek
    • Gość: el peyote asesino Generał "Nil" **** IP: *.adsl.inetia.pl 17.04.09, 16:53
      sam Pan jesteś "sędzina" Panie Felis
      • Gość: alex Re: Generał "Nil" **** IP: 194.152.56.* 18.04.09, 23:15
        P. Felis, jaka sędzina? Czyżby historyczna amnezja???
    • kalina29 Re: Generał "Nil" **** 19.04.09, 00:01
      > Rotmistrza Pileckiego, a nie generała :(

      ale jeszcze w tytule sie pomylil: mialo byc Rotmistrz Nil;)
      • Gość: Nick Gościnny Re: Generał "Nil" **** IP: *.era.pl 20.04.09, 09:24
        Film Ryszarda Bugajskiego o generale „Nilu” Fieldorfie jest skandaliczny.
        Jednostronny w natrętnie narzucanych widzowi ocenach, jątrzący i antysemicki.

        Trudno zrozumieć, jakim sposobem w półtora roku po zdecydowanym odrzuceniu przez
        społeczeństwo dekomunizacyjnych szaleństw Kaczyńskich pozwolono, aby za
        publiczne pieniądze powstał film tak głęboko pisowski, propagujący wersję
        historii rodem z cuchnących archiwów IPN.

        Tym bardziej to bolesne, że zmarnowano szansę na dzieło wielkie – na dzieło,
        które zamiast dzielić Polaków, łączyłoby by ich. Zabrakło Bugajskiemu
        scenarzysty na miarę Stefana Chwina, który pokazałby współczesnemu widzowi, że
        każdy z nas mógł znaleźć się na miejscu Różańskiego, Radkiewicza czy Bieruta,
        każdy z nas mógł wydać wyrok na Fieldorfa i wyrywać paznokcie świadkom z jego
        procesu. Reżyser bez powodzenia usiłuje teraz zatrzeć złe wrażenie, opowiadając
        „Gazecie Wyborczej” jakoby przesłaniem jego filmu ma być iż „to my, Polacy,
        zabiliśmy Fieldorfa” − co jest słuszne i równie oczywiste, jak polska
        odpowiedzialność za Katyń albo wypadki na Wołyniu, ale, niestety, tego
        deklarowanego przesłania zupełnie w filmie nie widać. Przeciwnie, w sposób
        zupełnie skandaliczny eksponuje reżyser żydowskie pochodzenie prokurator
        oskarżającej generała oraz sędziów. W stereotypowy, komiksowy sposób przedstawia
        też Rosjan (oczywiście wiecznie pijanych), których groteskowe mowy, kierowane do
        dygnitarzy PRL podkreślać mają wasalny stosunek władzy ludowej wobec NKWD i jej
        rzekome wyalienowanie ze „zdrowego”, polskiego społeczeństwa, reprezentowanego w
        filmie przez nieznośnie ubrązowionych AK-owców, głoszących, że „Żydzi wykańczają
        polskich patriotów”.

        Widz, który chciałby czerpać z „dzieła” Bugajskiego wiedzę o PRL nie dowie się,
        że było to jedyne państwo polskie, jakie w owych warunkach historycznych mogło
        powstać, nie zrozumie, na czym polegał fenomen władzy ludowej, która, mimo
        oczywistych niedostatków demokracji, spełniła jednak aspiracje szerokich mas
        społeczeństwa, umożliwiając masowy awans dzieciom robotniczym i chłopskim. Nie
        zrozumie tym bardziej procesu dorastania peerelowskich elit do demokratyzacji i
        transformacji ustrojowej. A przecież temat dawał na to szansę. Zamiast kończyć
        opowieść śmiercią „Nila”, co słabo się dramaturgicznie tłumaczy, należało
        centralnym jej punktem uczynić proces rehabilitacyjny w marcu 1989 roku. Aż
        prosiło się o wprowadzenie do filmu postaci zabiegającego o tę rehabilitację
        opozycjonisty − dziecka któregoś ze stalinowskich prokuratorów lub sędziów,
        który przez marzec 1968, działalność opozycyjną w KOR i podziemnych pismach
        dochodzi do Okrągłego Stołu, zarazem rewidując swe młodzieńcze zauroczenie
        marzeniem o świecie bez klas i rasowej nienawiści, jak i pozostając mu jednak
        wierny − i odkupując w ten sposób stalinowskie zaangażowanie swych rodziców.
        Proszę, oto był wielki temat na arcydzieło o polskich losach. Niestety, do
        realizacji filmu zabrali się ludzie o zbyt ciasnych horyzontach.

        Zamiast wyważonego, obiektywnego sądu mamy tu czarno białą, agresywną
        emocjonalnie propagandę i hagiografię Armii Krajowej. No i, rzecz, nad którą nie
        sposób przejść do porządku dziennego − film, którego akcja rozgrywa się na
        ziemiach polskich podczas II wojny światowej i zaraz po niej, a w którym w ogóle
        nie ma słowa o zagładzie Żydów! Bugajski najwyraźniej chce przekonać swych
        widzów, iż holocaustu w ogóle nie było, względnie, że było to wydarzenie
        nieistotne, mniej ważne, niż potyczki polskich nacjonalistów z Niemcami i
        represje, jakie ich potem spotykały! A to znaczy, że wysłanie tego
        patriotycznego zakalca na jakikolwiek pokaz zagraniczny skończyć się musi
        zrozumiałym skandalem i kompromitacją naszego kraju.

        Fakt, że ten niepotrzebny, szkodliwy, a w kwestii Zagłady wręcz negacjonistyczny
        film w ogóle powstał, jest wielkim skandalem i trzeba się stanowczo domagać, by
        premier i Minister Kultury wyciągnęli za jego powstanie surowe konsekwencje
        wobec IPN.
        • Gość: miejscowy Marna prowokacja. IP: *.icpnet.pl 20.04.09, 17:11
          .
        • kubissimo Re: Generał "Nil" **** 20.04.09, 17:12
          100% pieniactwa i zero tresci.

          > należało centralnym jej punktem uczynić (...)
          > Aż prosiło się o wprowadzenie do filmu postaci (...)
          > Proszę, oto był wielki temat na arcydzieło o polskich losach.
          > Niestety, do realizacji filmu zabrali się ludzie o zbyt ciasnych
          horyzontach.

          skoro masz gotowy temat na arcydzielo, nie pozostaje nic innego jak
          usiasc i napisac scenariusz takiego filmu. Niewatpliwie Polski
          Instytut Filmowy bedzie pod wrazeniem arcydziela i da srodki na jego
          realizacje.


          > nie ma słowa o zagładzie Żydów! Bugajski najwyraźniej chce
          > przekonać swych widzów, iż holocaustu w ogóle nie było, względnie,
          > że było to wydarzenie nieistotne, mniej ważne, niż potyczki
          > polskich nacjonalistów z Niemcami i represje, jakie ich potem
          > spotykały!

          to juz w ogole kuriozalny argument. Jezeli kwestia holocaustu nie ma
          blizszego zwiazku z biografia Fieldorfa, to oczywiscie nalezalo ja
          tam wciskac na sile. A skoro jej nie wcisnieto, to znaczy, ze
          rezyser jest anytsemita, ktory neguje istnienie holocaustu. Trzeba
          sie naprawde postarac, zeby wyprowadzic tak chory i pokretny wywod,
          ale jak widac swietnie sobie z nim poradziles. Wyrazy uznania.
        • Gość: flu Re: Generał "Nil" **** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 15:16
          @Nick Gościnny

          nick3, to ty?
    • Gość: orzel Generał "Nil" **** IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.10, 18:36
      Holokaust jest to problem europejski, swiatowy i zydowski./najpierw przesiedlanie do rezerwatow
      wykorzystanie sily roboczej do przemyslu wojennego pod pretekstem rasizmu.Po zmianie sytuacji frontowych eksterminacja. I tu sie pytamy , gdzie byli Zydzi burzuazyjni....bankierzy,
      i Ci w Wojsku. Ci ostatni byli w niemieckim i rosyjskim wojsku.
      Nie ma nic wspolnego z wydarzeniami czy to frontowymi, czy politycznymi, konkretnie walka o wladze w Polsce, czy z dzlalalnoscia powodowana troska o wolnosc i niepodleglosc Polski.
      Polska miala swoje problemy ezystencjonalne. i prosze te dwa Tematy rozdzielic.
      To czyni ten Film. Jezeli Zydzi w Komunie sa czysci niech ci rzuca kamieniem.....i powiedza czy ratowali Polakow, jak sie o to pyta corka "Nila"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka