Dodaj do ulubionych

szczęśliwy, dowartościowany mężczyna

20.07.10, 09:01
pozostający w związku.
życie idealne , prawda?
otóż niezupełnie.
mężczyznie z dużym poczuciem własnej wartości, lub takiemu który o
swojej wartości jest przekonywany przez otoczenie (samospełniająca
się przepowiednia), automatycznie zwiększa się libido. a taki samiec
alfa z dużym potencjałem ma atawistyczną potrzebę obdzielania swą
wspaniałością resztę społeczeństwa (stada).
i łatwiej/chętniej zdradza.

zatem szczęśliwy mężczyzna -> zdradzający mężczyzna -> nieszczęśliwa
kobieta.

na szczęście większość kobiet zdaje sobie z tego faktu sprawę (nawet
jeśli nie potrafi go zwerbalizować) i przeciwdziała mechanizmowi
powstawania zdrady juz na pierwszym etapie: nie dopuszcza do tego
by mężczyzna w związku poczuł się szczęśliwy i zaspokojony.
w tym celu zasypuje go wlasnymi problemami, problemkami, odmawia
prawa do własnych zainteresowań, truje codziennie nad głową,
narzeka, gdera i psioczy.
pamiętajcie więc stałmszeni w ten sposób panowie: tak naprawdę wasze
kobiety robią to z miłości do was.
bo was, wspaniałych chcą mieć na własność
Obserwuj wątek
    • htoft Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 09:51
      So fuckin' true.
    • nudzimisie_strasznie Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 10:22
      Zaraz, zaraz ale to by oznaczało, że dokonujemy analizy, podejmujemy racjonalne
      decyzje, kierujemy się logiką. Eeeeeee bujdy jakieś.
      • le.chujarek Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 10:34
        > Zaraz, zaraz ale to by oznaczało, że dokonujemy analizy,
        > podejmujemy racjonalne decyzje, kierujemy się logiką.

        niekoniecznie. trudniej mi patrzeć na problem z punktu widzenia
        kobiet, ale unieszczęsliwianie swojego mężczyzny może być u nich
        takim samym atawizmem jak chęć zdobywania wszystkiego co sie da u
        facetów.
        atawizm może działać nawet nieuświadomiony, ważne że w toku ewolucji
        okazał sie opłacalny
        • anka_cyganka35 Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 10:38
          hm czyli trzeba jeszcze znalezć złoty środek żeby nie obciazyć mężczyzny tez za
          bardzo bo wtedy tez uciekacie szukając miłych słówek. cięzkie z Was przypadki :)
          • le.chujarek Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 10:52
            > czyli trzeba jeszcze znalezć złoty środek
            przesada nigdy nie jest dobra. to w zasadzie żadne odkrycie.
            ciekawym jest tylko uświadomienie sobie że unieszczęśliwianie
            partnera może być sposobem na walkę o niego

            > cięzkie z Was przypadki :)
            a z was to nie?
            • ditchdoc Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 10:55
              cos w tym jest

              szczesliwi, przebojowi sa atrakcyjni dla kobiet, typowe alfy maja wyjebane na
              kobiety wiec jest to dla nich trudna sprawa

              smutasy zmeczone robota kochaja ponad wszystko, tych kobiety nie szanuja i ich
              zdradzaja ze szczesliwymi.

              Tyle.
        • nudzimisie_strasznie Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 11:04
          le.ch...arek napisał:

          > atawizm może działać nawet nieuświadomiony, ważne że w toku ewolucji
          > okazał sie opłacalny

          No tak, znowu nie doceniłam potęgi nieświadomości. Skoro atawizm i ewolucja to
          wszystko jasne i sama prawda.
          • le.chujarek twoja ironia jest niepotrzebna 20.07.10, 11:09
            to że nie uświadamiasz sobie potrzeby nie oznacza że ona nie istnieje
            • nudzimisie_strasznie Re: twoja ironia jest niepotrzebna 20.07.10, 11:25
              Że nie uświadamiam sobie potrzeby unieszczęśliwienia faceta, żeby przywiązać go
              do siebie, po to tylko, żeby go zdradzić z samcem alfa (twórcze rozwinięcie
              teorii kilka postów wyżej)? No faktycznie nie uświadamiam jej sobie i chyba
              jednak będę utrzymywać, że ona nie istnieje.
              • le.chujarek syndrom zaprzeczenia? 20.07.10, 11:42
                potrzebą jest przywiązanie faceta. stłamszenie go to jedynie środek
                do celu.
                swoja drogą to interesujące że większość ludzi zapewnia jaka to jest
                etyczna i przepełniona dobrymi intencjami, a jak się wywoła naturę z
                lasu to wychodzą różne kwiatki:
                pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama
                pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_wi%C4%99zienny
                • nudzimisie_strasznie Re: syndrom zaprzeczenia? 20.07.10, 11:57
                  le.ch...arek napisał:


                  > swoja drogą to interesujące że większość ludzi zapewnia jaka to jest
                  > etyczna i przepełniona dobrymi intencjami.

                  Że co? A kto tu mówił o dobrych intencjach. Ja tam na przykład dręczę innych bo
                  mi to sprawia radochę.

                  A tak serio, powiedz mi jaki ma cel doszukiwanie się ukrytych motywów, tej
                  prawdziwej ludzkiej natury? Lżej Ci jak pomyślisz, że Twoja kobita pieprzy od
                  rzeczy bo Cię kocha?
                  • le.chujarek tak , motywy działania są ważne 20.07.10, 12:12
                    > Lżej Ci jak pomyślisz, że Twoja kobita pieprzy od
                    > rzeczy bo Cię kocha?

                    inaczej byłoby ci obojętne czy ktoś mówi ci że cie kocha dlatego że
                    rzeczywiście tak czuje, czy chce już mieć święty spokój
                    • nudzimisie_strasznie Re: tak , motywy działania są ważne 20.07.10, 12:42
                      le.ch...arek napisał:


                      > inaczej byłoby ci obojętne czy ktoś mówi ci że cie kocha dlatego że
                      > rzeczywiście tak czuje, czy chce już mieć święty spokój

                      Nie jest mi to obojętne (zazwyczaj) z tym tylko, że obie motywacje, o których
                      piszesz są świadome. Żeby zachować spójność wywodu musiałbyś spytać, czy jest mi
                      obojętne, że ktoś mnie kocha bo mu mamusię przypominam (paradygmat
                      psychologiczny) czy też ze względu na to, że mam diametralnie odmienny zestaw
                      genetyczny (paradygmat biologiczny). I owszem jest mi to obojętne (zawsze).
    • durneip Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 13:15
      skoro szczęśliwy mężczyzna taki podatny jest na atawizmy, to rozumiem, że śpi na
      drzewie i sra pod krzakiem?
      • kaa.lka Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 13:26
        nienienie, nie,
        ze na drzewie czy pod krzakiem ale, ze w ogole.zycie to jeden wielki
        atawizm.
        a procesy cywilizacyjne troche go tylko podtarly. pachnacym papierem.
      • le.chujarek Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 14:09
        > sra pod krzakiem?

        a o czym jest
        ten artykuł?
    • facettt libido 20.07.10, 14:14
      le.ch...arek napisał:
      > mężczyznie z dużym poczuciem własnej wartości, lub takiemu który o
      > swojej wartości jest przekonywany przez otoczenie (samospełniająca
      > się przepowiednia), automatycznie zwiększa się libido.


      Bajki dzieciatka Yesus :)
      moze tak jest u kobiet.

      mezczyzna okreslone LIBIDO posiada
      (lub nie)
      • le.chujarek to zupełnie tak samo jak z grą na skrzypcach 20.07.10, 14:30
        > mezczyzna okreslone LIBIDO posiada
        > (lub nie)

        potrafi się na nich grać, albo i nie
    • facettt Re: szczęśliwy, dowartościowany mężczyna 20.07.10, 14:17
      le.ch...arek napisał:
      > zatem szczęśliwy mężczyzna -> zdradzający mężczyzna -> nieszczęśliwa
      > kobieta.

      - zgadza sie :)

      > pamiętajcie więc stałmszeni w ten sposób panowie: tak naprawdę wasze
      > kobiety robią to z miłości do was.
      > bo was, wspaniałych chcą mieć na własność

      - wiemy. kladziemy na to - wiadomo, co
      i robimy swoje :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka