Dodaj do ulubionych

Wierność facetów - obserwacja

30.12.10, 21:20
Poczyniłem ciekawą obserwację w moim środowisku (Warszawa, roczniki 80 - 89). Otóż liczba facetów, którzy nie zdradzają jest zastraszająco duża (zresztą sam się do tej grupy zaliczałem, póki byłem w związku). Piszę tu o sytuacji kiedy dla gościa inne kobiety poza partnerką w zasadzie nie istnieją. Co o tym sądzicie? Takie pokolenie, czy co? Chyba że zdrady zaczynają się w okolicach trzydziestki i na wszystko przyjdzie czas :)
Obserwuj wątek
    • wyjdeztego Re: Wierność facetów - obserwacja 30.12.10, 21:30
      mysle, ze masz racje, poczekaj chwile i na ciebie przyjdzie czas:) to jest na pewno zajebiste uczucie byc zdradzonym, powodzenia!
      • cotton-blossom Re: Wierność facetów - obserwacja 01.01.11, 22:41
        Może po prostu obracasz w takim towarzystwie. A może ci, o ktorych piszesz, nie zdradzają, bo nie mają jak, z kim, nie nadarzyly im sie odpowiednie okolicznosci....
        Okazja czyni złodzieja.. i ze zdradą jest tak samo. Takie jest moje - damskie - zdanie :/
        • praying_mantis Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 01:20
          a ja sobie tak mysle (moze sie myle) ze jesli zdrady zaczynaja sie pozniej ze wzgledu na przyzwyczajenie i monotoie w zwiazku. wtedy czy facet czy dziewczyna (bo to chyba nie tylko mezczyzni zdradzaja ?! ) zaczyna szukac czegos innego mimo ze pewnie nawet sam/a nie wie czego. A moze ktos ktos inny da jej/jemu wiecej... moze rowniej pojawiaja sie watpliwosci etc...
          • vidmo76 Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 09:33
            Zdrada zazwyczaj Ciebie spotyka, a nie ty ją. Jak stwierdzi, że ma na Ciebie ochotę to się sama zjawi, niema pospiechu.
            • jeriomina Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 13:20
              Zgadzam się.
              • anka_cyganka35 Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 13:32
                przyjdzie czas. mlodzi jesteście, zaczną się stałe dłuższe związki, małzeństwa no i się zacznie..
                • rybka.11 Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 14:50
                  Młody Ty jesteś bardzo jeszcze..;-) Tak, to przychodzi z wiekiem;-) Zdrady były, są i bedą zawsze - taki świat, niestety;-/, takie życie i...zasada 'doboru naturalnego"..;-)
    • mili_vanili Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 15:08
      1. Jesteś młody.
      2. Nawet, jeśli komuś 'coś się zdarzy', to się nie przyznaje.
      3. Później ludzi dzielimy:
      zdradzający 'na boku'; niezdradzający monogamiści; uczciwi 'odchodzący'
      • piorex12 Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 18:05
        Moim zdaniem wierni to Ci, którzy nie maja powdzenia u kobiet. I boja sie, że w przypadku wyjawienia zdrady na jaw to zostana sami.
        • cotton-blossom Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 18:30
          dokladnie.
          Wierni są ci, ktorzy mają na tyle niskie poczucie wlasnej wartosci, że mimo, że chętnie by sprobowali czegos innego, nie probują, bo boją się odrzucenia - chwycili sie jednej kobiety, ktora ich chciala i nie chcą ryzykować... bo a) boją się ośmieszyc gdy będą odrzuceni b) jak ich rzuci jedyna kobieta, ktora zwrocila na nich uwage, to beda juz calkiem sami, wiec na wszelki wypadek wolą grzecznie siedzieć i zdradzac w marzeniach zazdroszcząc przystojniejszym kolegom, ktorzy przebierają jak w ulęgałakch
          • xolaptop Re: Wierność facetów - obserwacja 02.01.11, 19:42
            Ulęgałko, obracasz się wśród gamoniów, skoro takie są twoje wnioski.
          • takajatysia Re: Wierność facetów - obserwacja 03.01.11, 13:27
            Przyszło Co do głowy, że ktoś nie zdradza, bo boi się odrzucenia przez tą jedną kobietę z którą bardzo chce być? Nie dlatego, że inna go nie zechce, ale dlatego, że on chce właśnie tą konkretną, a te konkretne zazwyczaj nie tolerują bycia zdradzaną.
            • iwona334 Re: Wierność facetów - obserwacja 03.01.11, 13:35
              takajatysia napisała:

              > Przyszło Co do głowy, że ktoś nie zdradza, bo boi się odrzucenia przez tą jedną
              > kobietę z którą bardzo chce być? Nie dlatego, że inna go nie zechce, ale dlate
              > go, że on chce właśnie tą konkretną, a te konkretne zazwyczaj nie tolerują byci
              > a zdradzaną.
              >
              obawiam sie , ze wlasnie ten strach jest u wielu rownie czesta przyczyna "przyzwoitosci"
              co i u innych "niezlomne zasady moralne" :)
        • praying_mantis Re: Wierność facetów - obserwacja 07.01.11, 00:51
          piorex12 napisał:

          > Moim zdaniem wierni to Ci, którzy nie maja powdzenia u kobiet. I boja sie, że w
          > przypadku wyjawienia zdrady na jaw to zostana sami.


          a ja uwazam ze Ci niezdradzajacy poprostu znalezli kogos kogo kochaja i kto daje im wszystko co potrzebuja- generalnie tacy ludzie nazywaja sie szczesliwcami ;P - aha mowie tu o normalnych.. bo ten kto chce zdradzic to zdradzi i tak czy to za mlodego czy za starszego :P
          • piorex12 Re: Wierność facetów - obserwacja 11.01.11, 15:52
            Moze i masz race. Ale to są naprawde spore wyjatki.
          • dodek-on-line Re: Wierność facetów - obserwacja 12.01.11, 09:04
            praying_mantis napisała:

            > piorex12 napisał:
            >
            > > Moim zdaniem wierni to Ci, którzy nie maja powdzenia u kobiet. I boja sie
            > , że w
            > > przypadku wyjawienia zdrady na jaw to zostana sami.
            >
            >
            > a ja uwazam ze Ci niezdradzajacy poprostu znalezli kogos kogo kochaja i kto daj
            > e im wszystko co potrzebuja- generalnie tacy ludzie nazywaja sie szczesliwcami
            > ;P - aha mowie tu o normalnych.. bo ten kto chce zdradzic to zdradzi i tak czy
            > to za mlodego czy za starszego :P

            Tez mi sie wydaje, ze wiekszosc niezdradzajaych to faceci, ktorzy a) nie mieli okazji b) zadna piekna kobieta na nich nie poleci i moga sie tylko oblizac widzac laski kolegow. Zazwyczaj ci niezdradzajacy szybko sie zenia z jakas maszkara, ktora ich chce a w duchu marza o pieknej kobiecie. Taka jest natura mezczyzn: dlatego madre kobiety i to od stuleci zawsze staraly sie usuwac "okazje" z pola widzenia faceta.
    • takajatysia Re: Wierność facetów - obserwacja 03.01.11, 13:37
      Co prawda mogę się wypowiedzieć też tylko o takich rocznikach, ale w moim otoczeniu nie wiem o kimkolwiek, żeby zdradzał. Jak ktoś ma dobrze poukładane w głowie, to będzie układał sobie życie w rodzinie/małżeństwie zamiast szukać chwilowego szczęścia w cudzych wyrach, ryzykując że sprawa się sypnie i małżeństwo/rodzina się rozleci.
      Wśród znajomych jedna była taka sytuacja i się skończyło tym, że z byłą żoną wspólni znajomi przyjaźnią się nadal a delikwenta traktują z dystansem (choć to chyba ze względu na to JAK zdradził, a nie że w ogóle to zrobił).
      • kiki74 Re: Wierność facetów - obserwacja 03.01.11, 14:02
        Dokładnie tak. Również nie znam nikogo kogo mogłabym podejrzewać o zdradę -mówię o rocznikach 68-78. Młodsi też nie sądzę. To chyba zależy od środowiska: u mnie w firmie faceci lecą po pracy do żon i dzieci. Dla mnie to chore podejrzewać wszystkich o zdradę. Na to trzeba mieć czas, energię, pieniądze i jeszcze odpowiednią mentalność.
        • ciuciumorales Re: Wierność facetów - obserwacja 17.01.11, 15:08
          Powiedzialbym, ze glowni czas i energie. Jak sobie pomysle ile pie...czlowiek musi z sibie wygadac zeby takiego lachona do lozka zaciagnac, to juz mi sie z miejsca odechciewa. A i efekt niewiadomy, bo co z tego ze piekna jak nie wiadomo jak "w praniu".
    • amancjuszka Re: Wierność facetów - obserwacja 03.01.11, 15:17
      Faktycznie to problem, na miejscu twojej partnerki to zdradzalabym Ciebie na prawo i lewo, bo az masakra byc z takim czlowiekiem.
    • krolzycia.pl Re: Wierność facetów - obserwacja 07.01.11, 15:01
      Przecież nikt sensowny nie obnosi się ze zdradzaniem. Jeśli wiesz, że ktoś zdradza to znaczy, że dał się przyłapać. Bycie Królem Życia zobowiązuje do umiejętnych, konsekwentnych i satysfakcjonujących zdrad. Podstawa to wiedzieć czego się chce :)
      Miłego popołudnia Panowie i Panie
      • dodek-on-line Re: Wierność facetów - obserwacja 12.01.11, 08:59
        krolzycia.pl napisał:

        > Przecież nikt sensowny nie obnosi się ze zdradzaniem. Jeśli wiesz, że ktoś zdra
        > dza to znaczy, że dał się przyłapać. Bycie Królem Życia zobowiązuje do umiejętn
        > ych, konsekwentnych i satysfakcjonujących zdrad.

        Podpisze sie pod tym: nikt normalny nie opowiada o swoich zdradach. To jest instynkt samozachowawczy, bo faceci nie lubia problemow. Jak to sobie wyobrazasz? Przychodzi kolega do pracy i z samego rana ci opowiada: "Czesc! Wiesz, o 14 na krotko wyjde, bo poznbalem fajna laske i z nia chce zdradzic swoja zone". I ryzykuje tym, ze ktos zadzwoni do jego zony. A po drugie: znam facetow, ktorzy z pracy szybko wracaja do domu, ale oni i tak zdradzaja: jeden zdradza podczas przerwy w pracy (w firmie pracuje z zona ale przerwe robi sobie sam: godzinka wystarczy); faceci zdradzaja bedac w delegacji, robiac nadgodziny (tzn. tak opowiadaja zonom) czy idac na dlugie zakupy (tez wersja oficjalna)
        • dodek-on-line Re: Wierność facetów - obserwacja 12.01.11, 09:00
          Dodam jeszcze: zobacz sobie ile jest ogloszen towarzyskich w internecie. Myslisz, ze wszystkie te ogloszenia daja emeryci? NIe, wiekszosc to faceci z rocznikow z lat 70. i 80.
          • romanosit Re: Wierność facetów - obserwacja 15.01.11, 16:35
            > Dodam jeszcze: zobacz sobie ile jest ogloszen towarzyskich w internecie.

            Ok, ale tutaj należałoby odliczyć samotnych, których w końcu też trochę jest. A z tymi emerytami to nigdy nic nie wiadomo :P

            Większość osób chyba trochę źle mnie zrozumiała. Ja nie twierdzę, że ludzie z tego konkretnego pokolenia w ogóle nie zdradzają, chodzi mi raczej o to że zdrada jest czymś rzadszym niż w starszych pokoleniach a już na pewno nie obowiązuje wzorzec "jesteśmy razem, ale po cichu mamy kogoś na boku".

            Chociaż ogólnie to skłaniam się ku opiniom, że na takie akcje jest po prostu jeszcze za wcześnie... Jak to mówią - życie zaczyna się po 40 :)
            • praying_mantis Re: Wierność facetów - obserwacja 16.01.11, 02:28
              to jest normalnie przykre teraz dla mnie- niezdradzajacy to ci co nie mieli okazji albo sa zbyt niesmiali abo.. bla bla bla. To oznacza ze teoretycznie kazdy facet jest tak niekontrolujacy siebie... (lub rozporka) ze generalnie kazda -lepsza- okazja musi byc wykorzystana. Szkoda ze nie zaden normalny, niezdradzajacy sie nie wypowiedzial bo trace nadzieje... Aha i gratuluje wam facetom takiego podejscia..
              • facettt dziekujemy 16.01.11, 02:38
                praying_mantis napisała:

                Aha i gratuluje wam facetom takiego podejscia..


                dziekujemy

                a gratulacje przyjmujemy z satysfakcja.
                • praying_mantis Re: dziekujemy 17.01.11, 01:16
                  nie ma za co :D
                  • qqbek Re: dziekujemy 17.01.11, 16:06
                    praying_mantis napisała:

                    > nie ma za co :D

                    Hmmm no właśnie.
                    Może my po prostu nie chcemy się przyznawać?
                    Jestem samcem z jednego z "inkryminowanych" w dalszych postach roczników (powiedzmy, że druga połowa lat 70-tych) i zdradziłem raz... jeszcze na studiach... do tego zostałem przyłapany na tym :/
                    Koledzy zazdrościli "numeru"... ale mi było po prostu z tym źle.
                    Od wielu lat jestem dziś w stałym związku... i nie wyobrażam sobie bycia przyłapanym po raz kolejny. Już lepiej przełknąć swoje ego, odprowadzić pijaną koleżankę do domu/pokoju... zagadać aż zaśnie... nawet gdyby "mały" wyrywał się wprost z rozporka... i wrócić do domu.

                    Zdrada ma sens z punktu widzenia socjobiologii... ale rano trzeba wstać, ogolić się i spojrzeć sobie w lustrze w twarz. Bo ten socjobiologiczny sens nagle wtedy zanika.
    • jedna_trzecia Discovery channel :) 18.01.11, 21:05
      Tak czytam te wszystkie wątki o związkach zdradach itp. i mam ochotę dorzucić swoje 3 grosze. Postrzegam stada ludzkie (zarówno w krajach katolickich jak i arabskich! - wszędzie jest tak samo) następująco:
      1. Przeciętni - nazwę to beta - większość populacji - tutaj ewolucyjnie wykształciły się normy moralne, zasady współżycia, monogamia itp. W celu sukcesu reprodukcyjnego. Samiec beta jest z reguły w stanie utrzymać tylko jedną samicę i wspólne potomstwo a jego lub jej skoki w bok ZAUWAŻALNIE wpływają na zasoby czasowe i materialne tego związku. Samica mogłaby związać się z samcem alfa, ale nie odpowiada jej niski status w takiej relacji, więc zawiera układ z samcem beta, że będzie kopulować w zamian za świętą (pod przysięgą) wyłączność zasobów z obu stron, aby wychować zdrowe potomstwo.
      2. Nieatrakcyjni - czasem z własnego lenistwa, braku wiary w siebie (skądś się to wzięło), częściej jednak obiektywnie pokrzywdzeni przez los deformacją, kalectwem, wadą ciała lub mózgu, wypadkiem, upośledzeniem, genetyczną tuszą, brzydotą itp. W większości ich geny znikną. I żadne moralne normy nie pomogą im znaleźć partnera. Muszą odnaleźć swój sens życia, który pozwoli im na godną egzystencję. Problemy zdrad / wierności ich nie dotyczą. Niezmienne od tysięcy lat.
      3. Grupa Alfa - samice i samce alfa robią, co im się podoba, niezależnie od norm moralnych. Czy robią to jawnie, czy w ukryciu, z reguły nie ponoszą znaczących (dla nich) konsekwencji swoich czynów, krytykę ich postępowania i przyjęte normy kulturowe mają głęboko w poważaniu. Stać ich (zasoby własne lub pozyskane od innych) na utrzymanie sporej ilości potomstwa z dowolną ilością partnerów. Niezmienne od tysięcy lat.

      Może to nieco przejaskrawione, ale chyba tak wygląda "z lotu ptaka" :)
      • jacek_x Re: Discovery channel :) 19.01.11, 05:02
        "1. Przeciętni - nazwę to beta -..."
        Jak juz przecietnych "nazwales" beta, to tych nieatrakcyjnych
        powinienes chyba nazwac Omega ?
        • kotek.filemon Re: Discovery channel :) 19.01.11, 09:14
          jacek_x napisał:

          > "1. Przeciętni - nazwę to beta -..."
          > Jak juz przecietnych "nazwales" beta, to tych nieatrakcyjnych
          > powinienes chyba nazwac Omega ?

          Raczej Gamma i Delta, po kolei, jak u Huxleya...
          • jedna_trzecia A proszę bardzo 19.01.11, 09:16
            sites.google.com/site/1lupus2nature3net/Home/lupus/hierarchia-w-stadzie
            • jacek_x Alfa czy Omega? 19.01.11, 23:51
              W poruszanym powyzej temacie nie potrzeba siegac po az tak skomplikowane przyklady jak narkotykowe wizje przyszlosci Aldousa Huxleya, chociaz wiele nieprawdopodobnych sytuacji z "Nowego Wspanialego Swiata"
              wydaje sie ostatnio realizowac w realu.
              Moim zdaniem duzo lepszym przykladem jest tutaj stary polski film (serial) fabularny o grupie przestepczej z Podhala.
              Grupa ta prowadzila "dzialalnosc gospodarcza", za ktora wedlug obowiazujacego obecnie Artykulu 280. § 2.
              Kodeksu Karnego grozi kara pozbawienia wolności "na czas nie krótszy od lat 3."
              Szefem grupy byl podstarzaly juz mezczyzna (samiec Alfa) ksywa Jakubek.
              W miedzyczasie z wiezienia ucieka czlonek powyzszej grupy przestepczej Waluś Kwiczoł(samiec Beta) razem z poznanym w wiezieniu kolega. Ten ostatni wykazuje wszelkie cechy i predyspozycje samca Alfa. Jest wysoki, dobrze zbudowany, inteligentny, a co najwazniejsze w tego rodzaju organizacji: silny i sprawny fizycznie.
              Wkrotce, w jaskini demonstruje swoja przewage silowa nad "wilkami podporzadkowanymi" łamiac ich wszystkich na reke. Podobnie jak u wilkow i wielu innych ssakow dojsc musi do konfrontacji dwuch samcow Alfa o przywodztwo w stadzie. Jakubek przegrywa pojedynek i zgodnie z prawem naturalnym musi opuscic stado. Zostanie samotnym wilkiem, wkrotce zreszta schwytanym przez ludzi Hrabiego Horvatha.
              W przeciwienstwie do rozbojnikow z jaskini zyjacych na codzien na lonie przyrody, Hrabia Horvath reprezentuje tak zwana cywilizacje. Nie jest hrabia Horvath wlasciwie zadnym samcem Alfa, nie wykazuje tez jakichkolwiek ku temu predyspozycji, ale w spolecznosci cywilizowanej (wtedy feudalnej) odgrywa taka wlasnie role.
              Im ludzie zyja blizej natury tym bardziej, jak wilki podlegaja tak zwanym prawom naturalnym.
              Cywilizacja, panstwo prawa lub prawo panstwowe, dotychczasowe umowy miedzy ludzmi i mniej lub bardziej konsekwentnie utrzymywany monopol panstwa na przemoc sprawiaja, ze samiec Alfa u ludzi wcale nie musi byc najsilnieszy lub najprzystojniejszy.
              Bardziej liczy sie spryt, inteligencja, upor w dazeniu do celu. Bardzo przydatne sa zdolnosci perswazyjne i umiejetnosc manipulowania ludzmi.
              Dobrym przykladem jest tutaj prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Niewysoki, wlasciwie kurdupel na krzywych nozkach, ktory w "wilczej hierarchi " moglby paletac sie gdzies pomiedzy Jędrusiem Pyzdrą, a zbójnikiem Gąsiorem, ale w swiecie, do ktorego trafil powodzi mu sie swietnie.

              Ponizej francuski samiec Alfa #1 ze swoja trzecia zona.
              pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Nicolas_Sarkozy_and_Carla_Bruni_at_Pittsburgh_G20_Summit.jpg&filetimestamp=20091010234303
      • spiaca_krolewna_pl Re: Discovery channel :) 22.01.11, 01:22
        jedna_trzecia. zgadzam sie, dobrze napisane!
        • jacek_x Re: Discovery channel :) 23.01.11, 06:37
          spiaca_krolewna_pl napisała:

          > jedna_trzecia. zgadzam sie, dobrze napisane!

          Zgadzam sie,
          tylko podyskutuj kolego / kolezanko troszke :-)

          • jedna_trzecia podyskutujmy troszkę - okay 23.01.11, 10:10
            Ok, rozwinę temat, który w poprzedniej wypowiedzi potraktowałem w sposób uproszczony.

            We wszystkim, co napiszę poniżej, abstrahuję od płci - bo będzie dotyczyć obu symetrycznie.
            Dodatkowo, wydaje mi się, że Ameryki nie odkrywam, natomiast chciałbym skłonić czytających i siebie do jakiejś refleksji.

            Po pierwsze, typy alfa, beta i nieatrakcyjni są czystymi typami, a w życiu najczęściej mamy do czynienia z mieszankami lub ewoluowaniem z jednego typu w drugi.

            Po drugie, należałoby to potraktować trochę jak karty, którymi gramy o jakość naszego życia, a nasze decyzje lub okoliczności losu (w końcu jesteśmy jak liście na wietrze) wpływają na przebieg tej rozgrywki czyli naszego życia.

            Widzimy więc "alfę", która już w dojrzałym wieku jest psychicznym wrakiem, zniszczonym przez żądze, pychę, chorobliwą ambicję i niszczącą też innych, która nawet umierając, do końca nie zdejmie swojej maski ("show must go on"). Ale również może być inaczej - jeżeli jest szansa na chwilową stop-klatkę w życiu, odrobinę pokory.

            Widzimy też "betę" - którą proza życia doprowadza do decyzji i zachowań typu "pies spuszczony z łańcucha" - a wiemy, że coś budowane długie lata można zniszczyć w kilka minut - i tak się nierzadko dzieje. Potem można jednak zaczerpnąć drugi oddech i pracowicie brać się za odbudowę lub popaść w zgorzknienie i zamknąć się w skorupce wygodnej psychicznej samotności.

            Widzimy też osobę nieatrakcyjną, która dzięki swojemu uporowi, pracowitości a często talentowi osiąga sukces zawodowy, szacunek innych a często zyskuje wartościowego partnera, który ją podziwia i szanuje i jest z nią pomimo fizycznej ułomności.

            Różnie to bywa. Kim jest człowiek - zwierzęciem czy duchem uwięzionym w ciele.
            • jacek_x Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 00:24
              Dostrzeglem daleko idaca ewolucje pogladow w tej sprawie, ale wydaje mi sie, ze w tym wszystkim o cos innego chodzi. Juz samo nazwanie mezczyzny samcem i kobiety samica jest sprowadzeniem ich do wymiaru czysto biologicznego.
              Dlatego, gdy wezmiemy np. dziesiecu samcow z gatunku homo sapiens i dziesiec samic i umiescimy ich w odizolowanej jaskini, to okazac sie moze, ze wiekszosc samic bedzie krecic sie najpierw kolo jednego samca, z ktorym chcialyby miec dzieci.
              Takiego wlasnie nazwiemy Alfa. Dotychczsowy poglad, ze "Grupa Alfa - samice i samce alfa robią, co im się podoba, niezależnie od norm moralnych...itd" jest wlasciwie definicja Pań wykonujacych najstarszy zawod swiata i ich wszystkich klientow.
              Gdy jaskinia nasza polozona bedzie na terenie zdominowanym przez cywilizacje chrzescijanska to zgodnie z zasada monogamii Alfa wybierze sobie jedna partnerke. W przypadku cywilizacji muzulmanskiej Alfa moze wybrac sobie chyba cztery panie. Pozostali Beta musza kombinowac dalej. Wszystko wydaje sie dotychczs logicznie uzasadnione do czasu, gdy adorowany przez kobiety samiec Alfa wyjdzie sobie z jaskini z jakims innym
              panem :-)
              • kalllka Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 01:03
                :)
                no prosze, kiedys nazywalo sie rzecz po imieniu_ rewolucja seksulana. czlowiek mial sie nad czym glowic co kontestowac i czemu sie przeciwstawiac.
                a dzisiaj jak pan z panem w jaskini to ewolucja.
                • jacek_x Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 03:51
                  Ewolucja kojarzy mi sie z Karolem Darwinem i jego dzielem "O powstawaniu gatunków". Darwin jezdzil sobie po swiecie, obserwowal rozne roslinki , ptaszki, zolwie i inne zwierzatka. Doszedl przy tym do wniosku, ze osobniki lepiej przystosowane do srodowiska mają większe prawdopodobieństwo przeżycia i tym samym reprodukcji i wiąże się z tym "ślepa walka o byt".
                  To pierwsze dotyczy takze ludzi, ale drugie juz niekoniecznie.
                  We wspolczesnej cywilizacji zachodniej istnieja np. zasilki dla bezrobotnych, instytucje charytatywne, co sprawia, ze walka obyt jest troche mniej zawzieta.
                  Co ma wspolnego ewolucja z "pan z panem w jaskini"?
                  Homoseksualisci nie biora udzialu w procesie reprodukcji genow i z punktu widzenia Darwina sa zjawiskiem marginalnym. Jezeli porownac swiat ludzi do wielkiego drzewa, to homoseksualisci przypominaja tutaj sucha galazke i zadne rewolucje,
                  zmiany legislacyjne i tym podobne zabiegi chyba niczego nie zmienia?
                  • jedna_trzecia Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 10:02
                    "walka obyt jest troche mniej zawzieta"

                    Widziałeś kiedyś typowe zachowanie człowieka (w Polsce), któremu ktoś zrobił ryskę na samochodzie, na który biedaczysko całe życie zarabiał?

                    Widziałeś "klientów" instytucji charytatywno - zasiłkowych, którzy muszą za np. 1500 zł przeżyć miesiąc i z reguły mają sporo dzieci.

                    To jest bezwzględna walka o byt.

                    Zjawisko "obrzydliwie bogatych" ;) homoseksualistów, zastanawiających się nad doborem apartamentu czy sportowego auta bądź jachtu - uważam jednak za statystycznie marginalne.
                    • e-no-kolego Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 10:10
                      Walka o byt walką o byt a przedłużanie gatunku to coś innego. A może się mylę??
                      • jedna_trzecia Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 10:44
                        Tak, to dwa różne pojęcia, jednak silnie powiązane. Posiadanie potomstwa wymusza zaangażowanie większej ilości zasobów w walkę o byt - tak to postrzegam. Zgadzam się, że w dobie istnienia socjału i pożywienia / odzieży wyrzucanej na śmietnik, osoba samotna, aby przeżyć, może ograniczyć walkę o byt do poziomu praktycznie zerowego, wykorzystując system.
                        • e-no-kolego Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 11:04
                          mi chodziło o to, że walka o byt niekoniecznie musi się wiązać z pojęciem Alfa, Beta. Bo ten system nazewnictwa odnosi się do jest rodzaju osobowości. we współczesnych warunkach środki zaradcze są wymieszane i są duże ułatwienia dla słabszych.
                          • e-no-kolego Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 11:18
                            Nie powiedziałbym, że typ alfa musi odnosić się do stosunków damsko-męskich li i jedynie. Gość alfa po prostu działa w ekspansywny spos. bo taką ma konstrukcję psych., co nie znazy, że może również mieć załamania (np.wypalenie zawodowe, które odbija się w łużku). jednak, gdy wroci do równowagi działa po "staremu".
                            Gdyby samca alfa wrzócić do starej jaskini znów będzie walczył w tradycyjny spos. samiec beta po prostu ma inne środki. Inaczej np. "pobiera" partnerki, bo ma właśnie inne warunki psychiczne. Jednak gdy dostanie "kija" w swoje ręce to pogoni samca alfa. Po prostu w pewnych sprawach decydują uwarunkowania psychioczne, jednak fizyczne okoliczności również decydują.
                            • e-no-kolego Re: podyskutujmy troszkę - okay 24.01.11, 16:21
                              Łóżku* przepraszam za błędy! :/
              • jedna_trzecia Już wiem, co to samiec gamma ;) 24.01.11, 17:27
                "Samiec Gamma"
                Opowiem w wielkim skrócie:
                We wspomnianej przez Ciebie jaskini znajduje się samiec alfa, kilku beta i pewna liczba dorodnych samic. Samiec beta wystartował do laski, dostał wciry od alfy. Inny zaczął walczyć z alfa, też dostał wciry. No i bety sobie wymyśliły, że w nocy ukatrupią tego alfa. No ale tutaj wkracza właśnie samiec gamma i odzywa się tymi oto słowami:
                - Jak śmiecie wy śmiecie podnosić rękę na alfę i jego samice! On jest naznaczony przez Boga na bycie waszym królem i panem. Kto okaże nieposłuszeństwo, tego Bóg ukarze (tutaj opis cierpień delikwenta po śmierci) aż do "x" pokolenia! (gdzie "x" jest pomiędzy 5 a 50).
                Bety się zestrachały i uszy (a raczej penisy) po sobie położyły, zaś alfa mówi do gamma:
                - Stary, uratowałeś mi skórę, jak ja Ci się odwdzięczę?
                Na to gamma:
                - Daj betom po lasce, najładniejsze sobie zostaw, ale nie za dużo, bo tylko same kłopoty z takim nadmiarem. Jeżeli chodzi o mnie, no to wiesz... CO ŁASKA :) :) :)

                No i tak oto od czasów jaskiniowych do dzieła M. Reja "Krótka rozprawa..." niewiele się zmieniło :) a np. o podwarszawskim Kampinosie czytamy na wikipedia:

                Obok muzeum znajduje się Aleja Trzeciego Tysiąclecia, wzdłuż której w latach 1999-2000 młode dęby posadzili m.in. prezydent A. K. i prymas Polski kard. J. G. - dwaj przyjaciele z "boiska".

                To było short story about gamma.
                • e-no-kolego Re: Już wiem, co to samiec gamma ;) 24.01.11, 19:20
                  No właśnie cały czas-ewolucja a pomysłowość natury jest obfita... :))
                • jacek_x Re: Już wiem, co to samiec gamma ;) 25.01.11, 01:17
                  Nie wszyscy "Gamma" sa klerykami i nie wszyscy klerycy homoseksualistami lub impotentami. Zreszta pop prawoslawny lub protestancki pastor moga miec zone.
                  Ksiedza katolickiego obowiazuje jednak zasada celibatu. Celibat ma pewna, moim zdaniem, duza zalete. Antyklerykalowie przekonuja, ze kler na transformacji ustrojowej skorzystal nie mniej niz czerwona burzuazja. Zreprywatyzowali mnostwo nieruchomosci, zgromadzili spory kapital( czyt. nakradli), a jeszcze do tego liczne etaty u Ministra Edukacji i Obrony Narodowej dostali.
                  Lud przymyka na te fakty oko, a radykalni ateisci walczacy stanowia grupe krzykliwa ale niezbyt liczna.
                  Zniesienie celibatu sprawiloby, ze pod tancbudy zajezdzac zaczeliby katecheta z kapelanem i wyrywac stamtad rozne fajne laski na plebanie, a nawet najpobozniejsi parafianie slyszac zapowiedzi przedmalzenskie swojego proboszcza mogliby sie nieco zirytowac.
                  Afera Rywina i inne przekrety, ktore wymiotly czerwonych z Palacu Prezydenckiego i Sejmu to bylby maly pikuś.
                  Dlatego celibat i rola "samca Gamma" pozwoli klerykom prowadzic w miare dostatnia i wygodna egzystencje.
                  • e-no-kolego Re: Już wiem, co to samiec gamma ;) 25.01.11, 01:22
                    Hej spokojnie To są żarty z utartych, sloganowych poglądów, czyż nie?
                    • e-no-kolego Re: Już wiem, co to samiec gamma ;) 25.01.11, 01:24
                      generalnie znam wielu fajnych "klerów" co odwalają rzeczywiście dobrą robotę, ale jak ich w takim razie zklasyfikować:)) POMÓŻ
                      • jacek_x ... Kto nie chce pracować, niech też nie je. 25.01.11, 02:54
                        e-no-kolego napisał:

                        > generalnie znam wielu fajnych "klerów" co odwalają rzeczywiście dobrą robotę, a
                        > le jak ich w takim razie zklasyfikować:)) POMÓŻ.
                        ====
                        Moj komentarz dotyczyl wypowiedzi Jedna-trzecia, ktory jak widze,znowu dokonal ciekawego odkrycia.
                        Coz ja moge Ci tutaj pomoc,... hmmmm.
                        Mysle, ze nalezy cieszyc sie z tego, ze wielu fajnych "klerów" odwala rzeczywiście dobrą robotę ,gdyz jak napisal Swiety Pawel:
                        "...Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: kto nie chce pracować, niech też nie je. Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.”
                        2 List do Tesaloniczan 3,7-12
                        • e-no-kolego Re: ... Kto nie chce pracować, niech też nie je. 25.01.11, 03:02
                          generalnie ok. Ale POWAŻnie się zrobiło...
                          • jedna_trzecia e tam 25.01.11, 10:16
                            Nie traktowałbym tego tak poważnie. Fakty są takie, że rzeczywiście dwóch Panów posadziło dęby w Kampinosie oraz, że "jedna_trzecia" nigdy nie pomieszkiwału ;) w prehistorycznych jaskiniach :)
                            Oraz, że tutaj generalnie tylko o jednym się dyskutuje, więc chciałem jakiś przerywnik :)
    • black-sandra Re: Wierność facetów - obserwacja 25.01.11, 03:03
      pozyjemy zobacztmy,,,,,zreszta o jakim ty mowisz zwiazku???? ile on tak naprawde trwal????jesli bedziesz w zwiazku 10 15 czy 20 lat wtedy bedziesz mogl mowic ze zaliczasz sie do tego grona WIERNYCH,,,,,,,niestety malo jest malzenstw zyjacych bez zdrady taka jest nasza rzeczywistosc terazniejsza,,,
      • e-no-kolego Re: Wierność facetów - obserwacja 25.01.11, 03:13
        ja znam również wiele. ale pewnie równie tyle tych, co zdradzają...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka