romanosit
30.12.10, 21:20
Poczyniłem ciekawą obserwację w moim środowisku (Warszawa, roczniki 80 - 89). Otóż liczba facetów, którzy nie zdradzają jest zastraszająco duża (zresztą sam się do tej grupy zaliczałem, póki byłem w związku). Piszę tu o sytuacji kiedy dla gościa inne kobiety poza partnerką w zasadzie nie istnieją. Co o tym sądzicie? Takie pokolenie, czy co? Chyba że zdrady zaczynają się w okolicach trzydziestki i na wszystko przyjdzie czas :)