xion2
21.03.05, 18:52
Siedze wczoraj w knajpie, -taka sobie restauracja na normalna kieszen- zajadam obiadek, gdy przysiadla sie do mnie kobitka. Siada i pyta czy nie mam ochoty na sex, tzn -mowi- zebym jej zle nie zrozumial, ale ma ciezka sytuacje, nie ma pracy, dzieci, -o mezu nic- itd itp. Cholera, malo sie nie udlawilem. Zamurowalo mnie na amen. Najdziwniejsze jest to, ze bardzo byla zmieszana. Odwracala wzrok, czerwona jak cegla. Nie, zebym byl wrogiem sexu czy obronca wartosci. Zadala mi klina