krecilapka
22.12.05, 10:39
W przedwojennych Teatrach, jak publice sie przedstawienie nie podobalo, to wygwizdywala aktorow po spektaklu. Zwyczaj chyba zanikl, bo ja jeszcze nie slyszalem by ktos gwizdal w przybytku Melpomeny. Nawet jak jakis aktor mylil kestie, to i tak na koncu wszyscy mu klaskaja. Kurtyna opada, podnosi sie i wszyscy klepia odpowiednia ilosc razy. Najwyzej w szatni, ktos podajac walace naftalina okrycie, rzuci "nudno bylo". Obycie i kultura schodzi nam na psy?