Dodaj do ulubionych

Męski mózg: jaka spełnia funkcje?

14.01.06, 11:36
no jaka...skoro facetom wystarcza tylko dupa do siedzenia i palec do obslugi
pilota
Obserwuj wątek
    • voker Re: Męski mózg: jaka spełnia funkcje? 14.01.06, 11:50
      Nie jestesmy az tak prosci, o nie... :-)

      mamaja.blox.pl/resource/mozg_faceta.jpg
      zemstablondynek.webpark.pl/obrazki/mezczy.gif
      pustelnikxxx.blox.pl/resource/MOZGMEN.JPG
      ps. nie czas na zmiany w Twoim zyciu?
    • itsnotme Re: Męski mózg: jaka spełnia funkcje? 14.01.06, 12:00
      drugim waldkiem nie zostaniesz, chyba, że na forum FK:P
      • voker Re: Męski mózg: jaka spełnia funkcje? 14.01.06, 12:21
        itsnotme napisał:

        > drugim waldkiem nie zostaniesz, chyba, że na forum FK:P
        Hmm?
        • itsnotme Re: Męski mózg: jaka spełnia funkcje? 14.01.06, 12:22
          to do tygrysia, ona się tym wątkiem odgrywa na wątku waldka.
          • tygrysio_misio Re: Męski mózg: jaka spełnia funkcje? 14.01.06, 13:38
            dokładnie:)
    • mamba8 ;) 14.01.06, 12:58

      Tydzień z życia faceta

      Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień.
      Całkiem przyjemna odmiana. Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.

      Poniedziałek

      DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć.
      Wiem, o której będę wstawał, ile czasu poświęcę na poranną toaletę i
      śniadanie.Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie
      psa, zakupy i gotowanie.. Jestem miło zaskoczony, że mimo wszystko zostaje
      mi mnóstwo wolnego czasu.
      Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro
      można tak szybko sie z tym uporać. Wystarczy odpowiednio zorganizować
      sobie pracę.
      Na kolacje zafundowałem sobie i psu po steku.
      Żeby stworzyć miły nastrój, ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z
      różami i zapaliłem świece.
      Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki,
      potem główne danie udekorowane warzywami,
      a na deser ciasteczka.
      Ja popijam wino i pale dobre cygaro.

      Wtorek

      Muszę jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia.
      Zdaje sie, że wymaga kilku drobnych poprawek.
      Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest święto, dlatego nie może sie
      spodziewać,
      że zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z trzech różnych misek,
      które ja muszę myć.
      Przy śniadaniu zauważyłem, że picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedną
      zasadniczą wadę.
      Za każdym razem trzeba potem myć wyciskarkę.
      Jak rozwiązać ten problem?
      Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę myje się dwa razy
      rzadziej.
      Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie.
      W ten sposób ma sie jeden garnek mniej do zmywania.
      Na pewno nie będę codziennie biegał z
      odkurzaczem tak jak chciała żona.
      Raz na dwa dni to aż nadto. Musze tylko pamiętać,
      żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy.
      Poza tym czuje sie świetnie.

      Środa

      Mam wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu, niż
      przypuszczałem.
      Będę musiał zrewidował swoją strategie.
      I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób nie stracę w
      kuchni aż tyle czasu.
      Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej niż jedzenie. Kolejny
      problem to słanie łóżka.
      Najpierw trzeba się z niego wygrzebać,
      potem wywietrzyć sypialnie, a na końcu jeszcze równo ułożyć pościel -
      zawracanie głowy.
      Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza że i tak
      wieczorem człowiek musi się do niego położyć.
      W sumie wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu.
      Zrezygnowałem też z przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem
      gotowe jedzenie w puszkach.
      Pies trochę się krzywił, ale cóż... skoro ja
      mogę się obyć bez domowych obiadków, on też nie powinien grymasić.

      Czwartek

      Koniec z wyciskaniem soku z pomarańczy!
      To nie do wiary,
      że z tym niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupię sobie
      gotowy sok w butelkach.
      Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka prawie nie
      naruszając pościeli.
      Rano musiałem tylko wygładzić narzutę.
      Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za często
      przewracać z boku na bok.
      Trochę bolą mnie plecy,
      ale gorący prysznic powinien pomóc.
      Zrezygnowałem z codziennego golenia,
      bo to zwykła strata czasu.
      Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie
      ma zarostu.
      Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem
      jeść z czystego talerza.
      Ciągle zmywanie zaczyna mi działać na nerwy.
      Pies tez może jeść z jednej miski - w końcu to tylko zwierze. UWAGA:
      Doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu.
      Parówki na obiad I na kolacje.

      Piątek

      Koniec z sokiem pomarańczowym!
      Za dużo dźwigania.
      Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle, po
      południu gorzej a wieczorem w ogóle.
      Poza tym jeśli żywić się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą
      wywoływać lekkie mdłości.
      Pies dostał suchą karmę.
      Jest równie pożywną, a miska nie jest popaćkana.
      Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka.
      Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza ani chochli.
      Teraz już nie czuję się tak,
      jakbym był automatyczna zmywarka do naczyń.
      Przestałem wycierać podłogę w kuchni.
      Ta czynność irytowała mnie tak Samo jak słanie łóżka. UWAGA: żegnajcie
      puszki!!!
      Nie będę brudził sobie otwieracza.

      Sobota

      Po co wieczorem zdejmować ubranie,
      skoro rano znów trzeba je włożyć?
      Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć.
      Przy okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym
      układaniem.
      Pies nakruszył na podłogę.
      Zbeształem go.
      Powiedziałem, że nie jestem jego służącym.
      Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę,
      że moja żona też tak czasem do mnie mówi.
      Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty.
      Nerwy mam napięte jak postronki.
      Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania,
      krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności
      doprowadzają mnie do rozpaczy.
      Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych
      talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot.
      Trochę bolą mnie dziąsła.
      Pewnie jem za mało owoców,
      ale nie chce mi sie ich taszczyć ze sklepu.
      Może to początek szkorbutu?
      Po południu zadzwoniła żona i spytała,
      czy umyłem okna i zrobiłem pranie.
      Wybuchnąłem histerycznym śmiechem.
      Powiedziałem jej,
      że nie mam czasu na takie rzeczy.
      Jest pewien problem z wanną.
      Odpływ zatkał się makaronem.
      Ale niespecjalnie się martwię.
      I tak przestałem się kapać.
      UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki.
      Musimy się śpieszyć,
      Żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.

      Niedziela

      Oglądaliśmy z psem telewizję z łóżka.
      Na ekranie różni ludzie zajadali przeróżne smakołyki,
      a my tylko z zazdrością przełykaliśmy ślinkę.
      Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi.
      Rano zjedliśmy coś z psiej miski,
      ale żadnemu z nas to nie smakowało.
      Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim
      na spacer, pozmywać, posprzątać,
      pójść po zakupy,
      ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sił.
      Mam problemy z utrzymaniem równowagi,
      zaczyna szwankować wzrok..
      Pies zupełnie przestał merdać ogonem.
      Pchani resztką instynktu samozachowawczego,
      wyczołgujemy się z łóżka i idziemy do restauracji,
      gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności.
      Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć. Później
      lądujemy w hotelu.
      Pokój jest wysprzątany, czysty i przytulny.
      Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych obowiązków.


      Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej żonie?


      • tygrysio_misio ;) 14.01.06, 13:47
        nic wiecej nie da sie dodac:)
    • iberia29 Re: Męski mózg-nie ma takiego organu;-)n/t 14.01.06, 13:56
    • krecilapka Media Markt 14.01.06, 14:36
      nie dla tygrysio_misia :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka