Dodaj do ulubionych

................Kochanka .....................

    • kekoa2 Re: ................Kochanka .................... 23.05.06, 22:07
      skoro jestes skazany na kochanke to dlaczego u diabla nie znajdziesz jej sobie
      ,nawez zona daje ci na to ciche przyzwolenie a ty ciagle piszesz ze jestes
      skazany na to jakby to byl twoj smutny obowiazek .skoro twoim zdaniem masz nudne
      zycie to takie sobie stworzyles sam,i to o tobie swiadczy ze albo nie umiesz sie
      zrealizowac albo jestes nieswiadomy swoich wyborow,owszem artysci maja
      nietuzinkowe zyciorysy ale oni je naprawde maja a nie marza i rozprawiaja o
      nich,a tu ani zony ani kochanki a ta pustke zapelniasz fantazjami i
      wspomnieniami tym co bylo sto lat temu i nie wroci,wez sie za siebie,jak sam
      bedziesz interesujacy to i swiat wokol sie zmieni.
      • waldek1610 Koniec uzalania sie nad soba!!! 24.05.06, 02:57
        Z ta kochanka, to dopiero doszlismy do porozumienia z zona moze 2 tygodnie
        temu, do tej pory nie przyszlo by mi na mysl zeby zdradzac ja. Poza tym
        sadzilem ze nadal kocham Junko, ale wkoncu zrozumialem ze sny i wspomnienia o
        Junko sa tylko objawem tego ze w moim zyciu ostatnio zapanowal zastoj chociaz
        wydawaloby sie ze powinienem byc szczesliwy bo zona mnie kocha.

        Chopin, tez artysta i to jaki....a tez czekal 2 lata na Marie Wodzinska ktora
        wraz z jej rodzicami wodzila jego za nos, i skonczylo sie na niczym...zbuntowal
        sie w koncu i wpadl natychmiastowo w sidla George Sand kobiety ktora dala mu
        wszystko (w pewnym sensie).

        • elektroniczna.pomarancza Re: Koniec uzalania sie nad soba!!! 24.05.06, 14:21
          waldek1610 napisał:

          > sie w koncu i wpadl natychmiastowo w sidla George Sand kobiety ktora dala mu
          > wszystko (w pewnym sensie).

          Poszukaj wiec swojej ekscentrycznej George Sand.
          Istnieje jednak ryzyko, ze przeznaczysz na to życie.
          A moze poszczęści Ci sie jak Chopinowi? ;-)
          Chociaz z drugiej strony warto zyc wlasnym zyciem, a nie przywiazywac sie do
          cudzych zyciorysow, chocby nie wiem jak byly atrakcyjne.
          Modigliani w swej niekonwencjonalnosci jest znacznie bardziej imponujacy. Jego
          niezwykla pasja i wolnosc od schematow.
          Tak, wolnosc, to dopiero jest cos!
          Dla wielu warunek podstawowy ziemskiego szczescia, ale nieosiagalny.
          I niezaleznosc od obecnosci drugiej osoby. Milosc jako dar, efekt rozwoju
          duchowego, a nie jako zobowiązanie czy produkt dlugotrwalego wyczekiwania.

          Pozdrawiam, Chopinie.;-)
          • waldek1610 Re: Koniec uzalania sie nad soba!!! 25.05.06, 07:56
            Ale Mogiliani zyl krocej niz Chopin, Lennon...choc jego zycie byc moze bylo
            jescze bardziej intensywne. Wcale nie probuje zyc zyciem innych osob, ale gdy
            juz sie porownuje do innych to lepiej to tych najorginalniejszych...

            Jesli wedlug Ciebie milosc nie powinna byc zalezna od obecnosci innej osoby, to
            coz to za milosc? To tak jak fan samochodow Ferrari ktorego nie stac zeby
            sobie taki samochod kupic....

            Milosc jest jak tango, potrzeba do niego dwoja ludzi inaczej bedzie to break
            dance :)
            • elektroniczna.pomarancza Re: Koniec uzalania sie nad soba!!! 25.05.06, 10:06
              waldek1610 napisał:
              > Ale Mogiliani zyl krocej niz Chopin, Lennon...choc jego zycie byc moze bylo
              > jescze bardziej intensywne.

              Uwazasz, ze cenniejsze jest dlugie, nieciekawe lecz ustabilizowane zycie czy
              krotsze, obfitujace w liczne wydarzenia i bogactwo przezyc?

              Wcale nie probuje zyc zyciem innych osob, ale gdy
              > juz sie porownuje do innych to lepiej to tych najorginalniejszych...

              W takiej sytuacji zawsze wypadniesz blado. Porownania z lepszymi tylko
              frustruja. A moze inspiruja?

              > Jesli wedlug Ciebie milosc nie powinna byc zalezna od obecnosci innej osoby,
              to
              >
              > coz to za milosc? To tak jak fan samochodow Ferrari ktorego nie stac zeby
              > sobie taki samochod kupic....

              Milosnik samochodow, to znacznie wiecej niz milosnik Ferrari.
              Milosc, to cos wiecej niz lokata terminowa usytuowana w osobie jednej kobiety.
              Obawiam sie, ze mylisz milosc z namietnoscią.

              > Milosc jest jak tango, potrzeba do niego dwoja ludzi inaczej bedzie to break
              > dance :)

              Wiec, gdy zabraknie tej drugiej osoby, albo nie spelni ona Twoich oczekiwan, to
              co sie dzieje z miloscia?
              Wyparowuje, znika w czelusciach kosmosu, a moze przeksztalca sie np. w
              żarłocznosc czy zawisc?
              Milosc moim zdaniem to stan umyslu, niezalezny od okolicznosci zewnetrznych.
              Milosc miedzy dwojgiem ludzi to specjany rodzaj relacji. W pewnym stopniu jest
              aktem wolicjonalnym.
              • waldek1610 zlamane serce uszlachetnia 25.05.06, 11:17
                elektroniczna.pomarancza napisała:

                > Uwazasz, ze cenniejsze jest dlugie, nieciekawe lecz ustabilizowane zycie czy
                > krotsze, obfitujace w liczne wydarzenia i bogactwo przezyc?

                Nie, wcale nie! Chce zeby moje zycie bylo intensywne, i pelne doswiadczen, i
                tak wlasnie jest. Nie moge narzekac, bo naprawde jadlem nie z jednego pieca...
                i platalem sie troche po swiecie, nie tylko USA..Byc moze przezylem jedna nie
                do konca spelniona milosc, ale coz jak to mowia; "zlamane serce uszlachetnia" :)



                > W takiej sytuacji zawsze wypadniesz blado. Porownania z lepszymi tylko
                > frustruja. A moze inspiruja?


                Raczej inspiruja mnie, ludzkie ktorzy nie sa artystami sadza ze aspirujacy
                artysta chce udawac Lennona lub Picassa, szykajac sobie Japonki albo 8
                zon....Trzeba byc artysta samemu zeby zrozumiec, ze prawda jest taka, ze my
                szukamy zwiazkow ktore sa wyzwaniem, sa trudne ale przez to bardziej pelnie
                emocji, jesli nie satysfakcji...


                > Milosc, to cos wiecej niz lokata terminowa usytuowana w osobie jednej kobiety.
                > Obawiam sie, ze mylisz milosc z namietnoscią.

                Wiem, zakochac mozna sie wiele razy, ale mnie najbardziej pozostala w pamieci,
                ta ktora pozostala niespelniona....


                > Wiec, gdy zabraknie tej drugiej osoby, albo nie spelni ona Twoich oczekiwan,
                > to co sie dzieje z miloscia? Wyparowuje, znika w czelusciach kosmosu, a moze
                > przeksztalca sie np. w żarłocznosc czy zawisc?

                Zamienia sie w nienawisc, lub zal, niedosyt..

                > Milosc moim zdaniem to stan umyslu, niezalezny od okolicznosci zewnetrznych.
                > Milosc miedzy dwojgiem ludzi to specjany rodzaj relacji. W pewnym stopniu
                > jest aktem wolicjonalnym.

                Innymi slowy milosc czasami bywa trudna, bolesna, a te relacje nie sa zawsze
                zdrowe i takie jak chcielibysmy.



    • kekoa2 Re: ................Kochanka .................... 27.05.06, 01:00
      no ladnie,piszesz tak jakby artysta byl jakims osobnym gatunkiem skazanym na
      patologie jakas ,zdrady,brak stabilizacji emocjonalnej z mojego przykladu recze
      ze tak nie jest.tak bardzo to podkreslasz ze bycie artysta wiaze sie z czyms
      'nienormalnym' ze zastanawiam sie w jakim celu tak o tym rozprwiasz
      nienaturalnie az przesadnie,
      • waldek1610 Re: ................Kochanka .................... 27.05.06, 06:18
        moji znajomi...malo tego mam dwoch braci i oni nie maja zielonego pojecia o
        sztuce(a gdy widza mnie gdy maluje to patrza na mnie jak na wariata)....maja
        rodziny, dzieci, nudna prace wszytstko niby poukladane, ale jak przyjzysz sie
        blizej ich zwiazkom z zonami to wieje nuda.

        Gdy pomysle sobie o wielu takich ludziach to wychodzi na to ze wszyscy ozenili
        sie mlodo, mieli dzieci, zaraz potem kapcie, TV, piwo, nude w ich zwiazkach
        rekompensuja sobie zakupem nowego samochodu lub lodzi motorowej... :)

        Zreszta moj brat uwaza ze szczyt romantyzmu to jest podroz poslubna spedzona na
        statku wycieczkowym na Hawajach...

        Zobacaz na tych tzw normalnych zjadaczy chleba, zdarza im sie rowniez upadeki i
        wzloty w milosci ale nie przezywaja tego tak, co tu wiele gadac, tacy ludzie sa
        okropnie praktyczni, i nie umowia sie z kims kto mieszka dalej niz chodzi ich
        autobus... :)

        • kekoa2 Re: ................Kochanka .................... 27.05.06, 13:31
          ja tez maluje mam artystyczna dusze tak mowia,i wiem ze do tej pory bylam czarna
          ofca w rodzinie jako ze wszystko robilam inaczej a teraz to sie zmienilo mam
          poukladanego faceta i jestem szczesliwa i wierze ze bede.moze po prostu nie
          twoja zona nie pasujecie do siebie,napewno kiedys kogos takiego znajdziesz ze
          bedzies wiedzial ze to jest to.twoje stwierdzenie ze jestes skazany na kochanke
          mi sie nie spodobalo bo wcale nie jestes,zycze ci zebys spotkal wlasciwa osobe i
          byl z nia szczesliwy bo z zona to juz chyba koniec i lepiej dla niej bo moze
          jeszcze zwiaze sie z kims , co to za zycie bez milosci i szacunku z toba.kiedys
          napewno znajdziesz tego czego szukasz ale nie ran innych.
          • waldek1610 nie chce kochajacej zony.... tylko Junko :( 29.05.06, 07:14
            kekoa2 napisała:

            > zycze ci zebys spotkal wlasciwa osobe i byl z nia szczesliwy bo z zona
            > to juz chyba koniec i lepiej dla niej bo moze jeszcze zwiaze sie z kims,
            > co to za zycie bez milosci i szacunku z toba. Kiedys napewno znajdziesz tego
            > czego szukasz ale nie ran innych.

            Chyba zartujesz, moja zona jest szczesliwa ze mna nawet gdy rozmawiamy o mojej
            ex, zwlaszcza gdy pojawily sie watpliwosci odnosnie mojej ex i ja zastanawiam
            sie czy zrobilem dobrze ze z nia zerwalem, to z zona bardziej szczerze
            rozmawiamy i kochamy sie codzinnie, choc jestesmy razem 4.5 roku...

            Niezgodze sie z toba, wydawalo by sie ze powinienem byc bardzo szczesliwy bo
            mam kochajaca, piekna i dbajaca o mnie zone...ale ja czylem sie lepiej z Junko
            choc ona mnie ranila. Zona jest cudowna kobieta, zona o jakiej kazdy facet
            moglby tylko sobie marzyc, ale ja potrzebuje tego cos, co mialem z Junko, i gdy
            patrze na twarz mojej zony to widze piekna kobiete ktorej twarz lsni od milosc
            do mnie, ale ja wolalbym zeby to byla twarz Junko :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka