Dodaj do ulubionych

Wybaczyć samemu sobie...

19.04.07, 15:35
Jesteście w stanie wybaczyć sobie coś, co świadomie zrobiliście wbrew sobie,
w rozżaleniu, pod presją Osób Trzecich? Komuś, Kto nie był do końca fair i
Jego postępowanie budzi niesmak, ale... to nie tłumaczenie prtzecież dla
odwetu... Jak przebaczyć sobie własne tchórzostwo? To, że nie potrafiło się
przyznać do błędu, ale "poszło w zaparte"?
Dlaczego, wybaczając chętnie Drugim, tak ciężko jest żyć z własnym błędem?

___________

Miało być "pod przykrywką" chwilowego nicka, ale... drugie tchórzostwo w moim
życiu, to o drugie za wiele... Nie pytam o ocenę, bo ocenić się potrafię sama
trzeźwo i bez usprawiedliwień... Pytam, jak dokonać tego, co w tytule....
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 15:39
      Trzeba po prostu umiec samego siebie zrozumiec tak samo, jak staramy sie
      zrozumiec innych, Zielonooko :-) Mam kilka takich rzeczy w pamieci, ktore
      zrobilam zle i mam nadzieje nigdy tego nie powtorzyc. Taka powinna byc roznica w
      wybaczaniu sobie a innym - gdy wybaczam innym, staram sie im to rowniez
      zapomniec. Sobie nie moge pozwolic na zapomnienie, bo to ma byc nauka dla mnie.
      Ale nie ma potrzeby robic sobie wiecznych wyrzutow. Trzeba byc dla siebie pelnym
      zrozumienia, zeby moc ze soba normalnie zyc :-)
      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 15:41
        Tak łatwo to mówić... tak tr4udno powstrzymać łzy na najmniejsze wspomnienie
        Niepoznanego, a Bliskiego...
        • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 15:49
          Ach, czyli, jak rozumiem, ty nie mozesz wybaczyc sobie, ze czegos nie zrobilas,
          a nie ze cos zrobilas zle? W tej kwestii nie umiem dawac rad. W zyciu zupelnie
          bezwiednie kieruje sie zasada, ze lepiej zalowac tego co sie zrobilo, niz
          zalowac ze sie nie zrobilo ;-)

          W poscie wyzej mialam raczej na mysli przypadki, kiedy zrobilo sie cos nie tak,
          bylo sie wobec kogos nie w porzadku albo zabraklo klasy w tym, co robimy. Wtedy
          trzeba wyciagnac nauke, ale nie gryzc sie zbyt dlugo. A jak sie nie zrobilo nic?
          Hmmm, ma sie zapewne wtedy okropne poczucie straty, ale przeciez ono z czasem
          przejdzie. No i wyciagnac nauke z tego tez sie da. I za nastepnym razem nie byc
          biernym.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 15:56
            Powiedzmy, że chodzi o połączenie...
            Najpierw coś zrobiłam, a potem... nie miałam siły naprawić. Stchórzyłam,
            zamiast okazać pokorę pomimo potancjalnego "linczu" Otoczenia...
            Teraz już nie ma czego naprawiać, bo Nikomu nie przyniosłoby to niczego
            dobrego... Poza tym... pewnie sama bym nie uwierzyła, więc nie mogłabym
            oczekiwać, że Ktoś uwierzy... Można tylko sobie wybaczyć i nie zapominać,
            ale... nie wypominać tak, że boli cieleśnie:( Tylko... jak?:(
            • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:02
              Tak od razu po przewinieniu trudno sobie nie wypominac. Banalne - czas wyleczy.
              Wyrozumialosc wzgledem samego siebie, zrozumienie swoich intencji, obietnica
              poprawy przed samym soba przyspiesza okres kuracji :-)

              Poza tym - jestes absolutnie pewna, ze jest za pozno? A moze popelniasz znow ten
              sam blad, myslac tak, blad zaniechania? Nie wiem, jaka jest sytuacja, ale czysto
              teoretyzujac, ja zapewne podjelabym jakies dzialanie. Lepiej wiedziec, ze bylo
              za pozno, niz tylko przypuszczac - i byc moze cos naprawde zaprzepascic.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:08
                Z upływem czasu jest jeszcze gorzej... To nie jest świeże.
                Cóż z tego, że nie powtórzę błędu wobec Kogoś innego... to nijak się ma do
                zranienia konkretnej Osoby... Osób właściwie.
                Jedyne działanie, jakie mam szansę podjąć, to ten wątek... inną drogą kontaktu
                już nie ma...
                • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:31
                  Hmmm, rozumiem zatem, ze sknocilas cos w zwiazku z jakas osoba, o ktorej wiesz,
                  ze tu zaglada. Napiszze wiec do tej osoby, a nie watkuj w oczekiwaniu na cud. To
                  w dalszym ciagu nie jest dzialanie, tylko jego namiastka. Konflikty, problemy i
                  zadawnione zale rozwiazuje sie w kontakcie bezposrednim, a nie poprzez publiczne
                  spowiedzi.
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:36
                    Eeeluś... czytaj, co piszę, proszę... Nie mam innej możliwości "kontaktu". te
                    Osoby już dawno zmieniły adresy @ Inaczej nie uskuteczniałabym tutaj "gorzkich
                    żali", tylko wzięła odpowiedzialność za to, jak się zachowałam - nawet, jeśli
                    odpowiedzią byłoby milczenie. Teraz też nie oczekuję odzewu. Po prostu... nie
                    wiem, jak sobie poradzić z tym, co mnie kroi:(
                    • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:53
                      To napisz tu i teraz: Ziutek, przepraszam, spapralam, odezwij sie, a przeprosze
                      cie jeszcze ladniej. Pascal wytnie, bo niezgodne z regulaminem, ale jakis czas
                      powisi. Jesli Ziutek zaglada regularnie, pewnie zdazy zobaczyc. Nie pytaj, jak
                      wybaczyc sobie, tylko zastanawiaj sie, co zrobic, zeby nie bylo juz czego
                      wybaczac, bo sytuacje naprawisz. W zyciu trza myslec nad rozwiazywaniem
                      problemow, a nie nad tym, jak je przezyc.
                      No.
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:58
                        Nie naprawię. Powiedzenie "przepraszam" za świństwo nie jest
                        zadośćuczynieniem...
                        ale dziękuję Ci za poświęcony czas.
                        • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:07
                          Nie wszystkiemu w zyciu mozna, czy tez nawet nalezy zadoscuczyniac. Posunelismy
                          sie troche w etyce od czasow Hammurabiego.
    • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 15:40
      p.s. Pascal, proszę... chociaż na kilkanaście godzin pozwól temu tutaj
      istnieć...
      • b.pascal Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:39
        zielonooka_bez_tyja napisała:

        > p.s. Pascal, proszę... chociaż na kilkanaście godzin pozwól temu tutaj
        > istnieć...

        Nie ma takiej opcji, jak kilkanaście godzin istnienia wątku na forum na prośbę
        użytkownika. Wątek albo zostaje albo znika po tym, jak go obejrzę. Trzeciej
        drogi nie ma, więc takie zaklęcia są na nic. Zwłaszcza, że formułując taką
        prośbę wprost przyznajesz, że łamiesz obowiązujące zasady. Inaczej nie trzeba by
        zabiegać o suspensę.
        Żeby nie było wątpliwości, nie zamierzałem skasować tego wątku. I dlatego
        dostałaś tę odpowiedź, a nie odwrotnie. :)
        • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:42
          dziękuję... i... odpowiedziałam Ci 'tam', ze mam świadomość, jeśli wchodzę na
          czerwonym świetle na pasy, ze to ma konsekwencje. Dlatego pretensji nie
          uskuteczniam w ramach "konsekwencji".
          Pzdr.
        • til1 Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:46
          No i proszę, jaki ten pan B.Pascal miły.I fajny opis ma.;0)
    • funny_game Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 15:47
      To chyba pozytywna cecha charakteru, że sobie nie "odpuszczasz", nie pobłażasz
      bardziej niż innym, jesteś "surowsza" dla siebie niż bliźnich. Ale może nie aż
      tak bardzo? :)
      Jeśli Tobie wybaczono i czujesz, że z serca, to już jest dobrze, nie gmeraj w
      tym może? To nie rada, sama wiesz najlepiej i mam nadzieję, poradzisz sobie z
      tym i nie tylko tym!
      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 15:59
        Nie wiem, czy wybaczono... Raczej zapomniano i wykreślono z przeszłości...
        Zresztą - nie na tym mi zależy. Ktoś nie zasłużył na to, by myśleć, że
        zagrałam - dlatego, że nie zasługuje na grę. Zasługuje na uczciwość.
        • funny_game Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:04
          Jesteś uczciwa przed samą sobą, więc zakładam, że przed tym Kimś też. Odwagi Ci
          na pewno tym razem nie zabraknie, bo nauczkę pewnie już odczuwasz?
          Zanim zniknę ze stanowiska pracy, przesyłam Ci 100000000 megawatów wsparcia od
          osoby, która z tchórzostwa została błaznem
          czyli ode mnie :)
          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:09
            Czyli jest nas dwie do błazenady... dziękuję:*
            • funny_game Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 19:53
              Akcja powoduje reakcję, więc prędzej, czy później na pewno złapiesz kontakt z
              najważniejszą osobą w tej sprawie. I tego się trzymaj!
              OK, już Cię tu chyba nie można zamęczać tym tematem, bo sama się wystarczająco
              zamęczasz :(
              Ale trzymam kciuki!
              • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:00
                Dzięki wielkie:)
    • mahadeva Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:04
      czesc :) ja tez mam ten problem; gdy kiedys pod presja popelnilam blad, ktorego
      konsekwencje ponosze i bede ponosic, obieclaam sobie, ze nigdy wiecej... ale
      znow sie tak stalo - bylam zbyt malo pewna siebie, zeby walczyc o swoje i znow
      zle to sie skonczylo, tyle, ze teraz nie ma juz zlych konsekwencji dla mnie,
      ale mam nauczke - NIGDY wiecej uginania sie...
      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:11
        Dla mnie nie ma żadnych "namacalnych" konsekwencji...
        Ale jest sumienie, które krzyczy... i jest poczucie, że zeszmaciłam się
        tchórzostwem...
        Im więcej mija czasu, tym jest gorzej...
        • mahadeva Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:26
          ale przeciez musiala byc jakas przyczyna, ze 'sie zeszmacialas', sprobuj to
          racjonalnie przemyslec
          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:10
            Znam przyczynę. Ale usprawiedliwianie się sama przed sobą mnie nie interesuje.
            • mahadeva Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 23:57
              u mnie przyczyna jest zbyt mala pewnosc siebie, tlumienie wlasnego glosu i
              sluchanie sie innych, ja sie usprawiedliwam, bo nie ma co sie biczowac, ale mam
              tez nauczke na przyszlosc: sluchasz innych - zle skonczysz :)
    • markus.kembi Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:29
      Ja nigdy nie robię niczego wbrew sobie. Mam nawet odchyły w przeciwną stronę -
      jak ktoś na mnie naciska, to robię mu na przekór. Ale nie wiem czy o to Ci
      chodziło. Piszesz trochę mało jasno, nieprzejrzyście, chciałabyś napisać jak
      najbardziej ogólnie jak się da, ale ciężko zrozumieć o co dokładnie chodzi. A
      może ja po prostu gópi jestem.
      • til1 Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:34
        Ale ty czasem marudzisz Zielona!Daj sumieniu urlop i już!Jeżeli komuś na serio
        na znajomości z Tobą zależy - pociągnie ją mimo wszystko.Na innych szkoda
        czasu.Przyjaciele nie muszą sobie wszystkiego tłumaczyć-rozumieją się bez słów.
      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:38
        Nie jesteś... ale... to, co bym opisała, wydałoby się Wam banalne i śmieszne.
        Dlatego napisałam ogólnie, zeby Każdy mógł się wczuć w sytuację, jaka byłaby
        ciężka dla Niego, nie dla mnie.
        Ja też nigdy się nie uginam, ten raz był jedyny, dlatego czuję się coraz
        większym zerem...
        • til1 Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:42
          Nie przesadzaj.Nie ma sytuacji bez wyjścia.I nie ma co nad rozlanym mlekiem
          wyć.Kiedyś o tym rozmawiałyśmy, pamiętasz?
        • grey_wolf Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:43
          nie czuj się zerem, tylko zrób porządek w życiu. Wiem, że łatwo jest mówić, ale
          wiem też, że im więcej mija czasu, tym problemy wydają sie większe niż w
          rzeczywistości, aż urosną do rangi nie możliwych do rozwiązania.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:45
            Wilku... nie ma możliwości rozwiązania tego. To jest jedyne miejsce, gdzie mogą
            zrozumieć... choć wątpię, bo... nie uwierzyłabym po tym, co zrobiłam - będąc na
            Ich miejscu.
            • grey_wolf Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:01
              nie jesteś na ich miejscu. Ludzie się zmieniają, ale i popełniają błędy,
              wszyscy. Nie wszyscy potrafią się przyznać. Bądź jedną z tych, którzy potrafią.

              Możesz tez na problem spojrzeć w myśl tybetańskiego powiedzenia:
              -jeśli masz problem, który da się rozwiązać to nie zamartwiaj się, nie trać na
              to czasu, tylko go rozwiąż. Natomiast jeśli Twojego problemu nie możesz
              rozwiązać, to nie zamartwiaj się, bo to nic nie da, niczego nie zmieni. Przejdź
              nad nim do porządku dziennego i patrz w przyszłość.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:08
                Wiem o tym... tylko tak trudno żyć z tym, że zeszmaciło się, łamiąc własne
                zasady:( Wiem, że powinnam sobie wybaczyć, że Nikt nie jest ideałem, że Oni też
                nie byli i nie są bezbłędni, ale... To mnie nie tłumaczy:(
                • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:10
                  Wiesz co, babo. Rozczulasz sie nad soba, tyle ci powiem. Wez sie w garsc, nie
                  rozmamluj sie. Sluchaj Tybetanczykow :-)
              • eeela Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:09
                Grey_wolf :-) Oto cudowna madrosc!
                Nawet nie wiedzialam, ze staram sie w zyciu kierowac radami tybetanskich
                medrcow, co za niespodzianka :-)
                • kookardka Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:10
                  no proszę jakich to mądrych rzeczy można się na forum dowiedzieć...
                  ja też nie wiedziałam :))
    • grey_wolf Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:37
      Dobrze wiesz, że im dłużej będziesz w to brnęła, czy w tym trwała, tym będzie
      gorzej. Wiesz dobrze jak działa psychika i co potrafi nawyprawiać. Czas tu
      niczego nie uleczy, wręcz przeciwnie. Czasem warto powalczyć o siebie, nawet
      jeśli będzie to kosztem innych, albo im się będzie wydawało że są zranieni.
      Czasem trzeba kogoś zabić, słowem.
      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:40
        Zabiłam Kogoś słowem... zaprzeczyłam wszystkiemu, co we mnie widział...
        widzieli (bo podmiot jest zbiorowy).
        Jest coraz gorzej:(
        • til1 Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:43
          Widocznie patrzyli zbyt płytko.Nie wiń siebie - nie do końca siebie.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:47
            Kaśko... wiesz, że byłam, jak w amoku. Udarzałam na ślepo w każdy, znany mi,
            czuły punkt... Tak, jakbym chciała Im wmówić, że mylili się wcześniej, a ja
            Nimi zagrałam.
            • til1 Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:52
              To (jak dla mnie)świadczy o ich, nie Twojej małości.Każdy ma dołki, nerwy i
              jakieś tam swoje kaprysy.Widocznie nie rozumieli, lub nie chcieli zrozumieć
              tego, co miałaś do przekazania.Czemu ja ciągle z Tobą rozmawiam?Czemu Cię lubię?
              Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie na modzie?Szlag mnie trafiał, kiedy Cię
              czytałam.I właśnie z tego powodu, czytałam dalej.Moim zdaniem, to im powinno
              być głupio, to oni powinni(jeśli już w ogóle ktoś)pisać takie startery, nie
              Ty.Takie mam zdanie na ten temat - oczywiście nie wiem wszystkiego, tylko na p
              [odstawie informacji ogólnych opieram moje zdanie.I uśmiechnij się, bo jak nie,
              dostaniesz internetowego kopa!;0)
              • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:01
                Nie powinni.
                I jeszcze moje pretensje do Kogoś, że wywalił na wizji żal w związku ze
                słowami, które nie były o Nim... a potem okazało się, ze Ona nie odpisała,
                bo... już nie żyje:((
                Nie mam siły, cholera!!!
        • grey_wolf Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:51
          Ludzi zawsze można znaleźć, jak się postarasz. Znajdź, przyznaj się do
          prawdziwych intencji i miej czyste sumienie. Nie myśl czy będzie odzew, czy nie.
          To nie ma znaczenia. Wyciągając rękę, siebie oczyścisz, a brak odzewu nie będzie
          już źle świadczył o Tobie lecz o adresacie. Im szybciej, tym lepiej przecież wiesz.
          • til1 Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 16:54
            I jeszcze jedno - nie przejmuj się tymi, co na oślep walą słowem jak
            kamieniem.Nie reaguj i już.Ich nie zmienisz, odzew to tylko woda na ich młyny.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:02
              Nie reagowałam... więc dlaczego to robili?? Wiedzieli, że to najprostsza droga,
              żeby mnie wyniszczyć. Nie umiem się bronić przed tym, co robili. Przez to
              wolałam zrobić wszystko, żeby Tamci mnie znienawidzili - potwierdziłam kłamstwa
              Otoczenia. Wolałam to, niż czytać "kłamie, że Jej przykro, żeby Was nabrać" i
              dalszą kołomyję. Tylko problem w tym, że skłamałam, pozwalając Im uwierzyć,
              że... skłamałam. I nie mogę sobie wmówić, że mnie olali z niesmakim. Pamiętam,
              jacy są w środku, dlatego wiem, że Ich zraniłam. Ten pierwszy cholerny post...
              miałam zal do Lisa, że zadecydował sam... że nie wiem po co przesłał zdjęcie na
              koniec i zlikwidował adres, jak w jakimś tanim melodramacie - wiedział, ze będę
              Go miała tym samym w myślach. I tylko dlatego, że śmiałam powiedzieć, ze źle
              mnie zrozumiał i zjachał za darmo... Tylko dlatego, że "dla mojego dobra" nie
              chciał mnie ponownie zranić, więc zamknął drzwi. A potem się wyrywkowo odzywał
              na wizji... Po co? Wiedział, ze jest dla mnie Przyjacielem - byliśmy dla
              siebie, jak konfesjonał, a w pewnej chwili, bez rozmowy, ot tak... uciął
              wszystko. Wygarnęłam Mu to na wizji, bo nie miałam innej drogi. Tyle, że to nie
              Jemu, a Jego Kumplowi... Ale już nie miałam siły przyznać się do pomyłki.
              Wolałam, żeby wszystko 'zdechło' jak najszybciej.
              Sorry, ze truję. Już nie będę.
            • metalicca Re: Wybaczyć samemu sobie... 20.04.07, 00:20
              Til_ik. Wiesz dobrze.
              Katarzynkę bardzo lubię. A dlaczego lubię tego Smyka? Tak mi dokopuje na co
              dzień.
              Dlaczego lubię? Nie wiem. Ale lubię.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:04
            Uwierz mi, ze nie można. "Znaliśmy się" tylko tędy. Z Jednym z Nich mailowo i
            blisko, ale... to w dalszym ciągu tylko tędy. Jak mam Ich odnaleźć?? Mogą tylko
            przeczytać to, co tu piszę.

            ---------

            Przepraszam Was za zawód, Muszkieterowie. Nie chciałam tego i nie jestem w
            stanie Wam powiedzieć, dlaczego to zrobiłam:(
            • wiesia821 Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 17:15
              Zielona:) Jesli kogoś skrzywdziłam świadomie ,przeprosiłam i usłyszałam slłowo
              ;wybaczam Ci; ( teoretycznie) to napewno łmi mi lżej wybaczyć samej sobie,choc
              trudno było mi zapomnieć .
              Nie wiem co bylo by gdyby ten ktos mi nie wybaczył - takiej sytuacji nie miałam ))
              Pozdrawiam serdecznie
              • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:03
                Dziękuję, pozdrawiam:)
        • nemo1968 Re: Wybaczyć samemu sobie... 20.04.07, 09:53
          Umiesz używac słów, potrafisz dać radość słowami, na pewno potrafisz też
          poranić. To Twoja siła, ale też słabość :). Mocno się angazujesz emocjonalnie w
          to, co piszesz. Pisaniem definiujesz tu siebie, dlatego tak Cię drażnią
          kontestatorzy Twojej osoby. Czy będziesz umiała sobie wybaczyć ? Powinnaś...
          Przecież masz dystans do siebie samej, znasz swoje silne strony i słabości.
          To bardzo ludzkie, że czegoś żałujemy. Nie jesteś w tym osamotniona. Jeżeli
          zostałaś przez okoliczności zmuszona do postapienia wbrew sobie, to możesz z
          tego wysnuć naukę na przyszłość, natomiast puste umartwianie się do niczego nie
          doprowadzi. Prowadzisz na forum czasem dość skomplikowane gry słowne, ich
          konsekwencje moga się okazać kłopotliwe dla Ciebie. Taka już jesteś i w tym
          Twój urok :) Głowa do góry !
          Przecież jesteśmy naprawdę tylko nędznymi, zagubionymi istotami. Napinamy
          mięśnie, wciagamy brzuchy ale nadal jesteśmy sobą - ze wszystkimi słabościami
          przynależnymi temu gatunkowi :)
    • fox_girl Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:12
      wydaje mi się, że jeśli tak bardzo Ci to doskwiera to możesz jedynie napisać co
      Ci leży na sercu na forum gdzie zainteresowani przebywają bądź przebywali.
      jesli przeczytaja to dobrze jeśli nie to trudno. Nic więcej zrobic nie możesz w
      tym przypadku. A będzie Ci przynajmniej lżej że zrobiłas wszystko co mogłaś.
      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:15
        Wiem, że mogą przeczytać tu. Tam Ich już nie ma. A gdzie są - nie wiem. Może
        przeczytają. Pewnie nie uwierzą, ale... trudno. Nic więcej nie mogę w tej
        sytuacji.

        ___________________

        Przepraszam Wszystkich za ten wątek i dziękuję za czas, jaki na niego
        przeznaczyliście.
        • fox_girl Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:17
          nie zakładaj że nie uwierzą.
          nie zamęczaj się tym, to nic nie da. Czasami każdy popełnia błędy, gdyby
          wszyscy popełniali takie jak ten Twój to byłoby bosko
          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:23
            Dziękuję Lisiczko... przypominasz mi swoim nickiem jednego z Nich...
            najbliższego...

            Wiem, a nie zakładam - i to jest najgorsze chyba. Choć nie powinno, bo to
            egoistyczne: chcieć, by Ktoś uwierzył. Powinno mi zależeć tylko na tym, by
            przeprosić, nie na tym, by Ktoś wybaczył. To jest już Jego decyzja.
            • pendula Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:39
              Jeżeli ktoś przyjmuje przeprosiny to i raczej wierzy. Skoro rzeczywiście już nic
              więcej nie możesz zrobić w tym temacie, jak to - co tu, nie powinnaś się więcej
              umartwiać. Podjęłas kroki. Może coś więcej się z tego pozytywnego rozwinie wg.
              Twoich myśli, choć nie musi tak się stać. :)
              • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:46
                Dziękuję za ciepłe słowa:) Pozdrawiam:)
                • pendula Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 18:49
                  Na ascetkę mi nie wyglądasz. Też pozdrawiam:)
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 19:46
                    Bo i nie jestem nią w żadnym znaczeniu chyba. Ale nienawidzę kłamstwa i brzydzę
                    się kłamcami, więc... w tym przypadku brzydzę się sobą. A z tym najłatwiej nie
                    jest.
            • fox_girl Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:18
              życzę Ci z całego serca abyś odnalazła spokój wewnetrzny bo myślę że to Cię
              męczy. I żadne rady na nic się zdadzą. Jedynym wyjściem jest do Nich dotrzeć,
              próbuj pomimo tego że może być trudno.
              • sprezyna_a Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:38
                Posłuchaj ZIELONA.Nie lubie Cie i Ty o tym wiesz doskonale Za co?? Nie wazne .To
                ,ze Cie nie lubie to nie znaczy ,że uważam Cie za glupia gąskę .Nie .Wpreost
                przeciwnie
                Nie wiem czy piszesz szczerze czy prowadzisz jakies gierki .
                Przypusmy ,że jestes szczera w tym momencie

                Piszesz o wybaczeniu itd.
                Powiedz ,jak mozna Ci ufac skoro brniesz coraz dalej Juz zdradziłas ludziom ,że
                wysłał Ci zdjęcie ..,że był jak konfesjonał a wiec można oczekiwać ,że
                napiszasz wiecej z Waszej kosrespondencji ....

                Gdybym był na Twoim miejscu i jak piszesz nie miałbym poza forum możliwości
                żadnej innej formy kontaktun napisałbym startera w którym poprosiłbym o kontakt
                Tą osobę czy inne bo piszesz ,że chodziło o wiele osob ,tak zrozumiałem .

                Komu potrzebne do wiadomości ,co zrobiłaś , komu , dlaczego etc??
                Dlaczego informuesz o tym na forum publicznym i wciągasz w to obcych ludzi??
                Gdyby chodziło o temat samego wybaczenia to ok ale Ty pociągnęłaś to dalej
                pisząc o prywatnych sprawach
                To błąd ,pewnie kolejny Twój błąd .
                To ,że Cie to meczy to plus dla Ciebie
                Ale tak sie nie załatwia spraw prywatnych .
                Nie tędy droga Zielona
                Zyczę ,mimo wszystko , żeby ktosz zainteresowanych odezwał sie do Ciebie .
                Pozdr
                • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:42
                  Napisałam to do Niego. Nie oczekuję, ze zrozumiesz. Mogłam jedynie tu - chcąc,
                  by przeczytał. Wiem, że się nie skontaktuje. To ja Go znam, nie Ty. Nie
                  zamierzałam pisać nic więcej i... tak naprawdę nie napisałam nic, bo fakt, ze z
                  Kimś się szczerze rozmawiało i że przysłał zdjęcie, to nie są zadne informacje.
                  • fox_girl Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:45
                    masz rację !
                    zawsze znajdą się ludzie którzy chcą nam dokopać brzydko mówić.
                    najlepiej takich zbywać milczeniem.
                    usmiechu na Twej buźce nie widzę ... popraw mi się i to migiem :)
                    • sprezyna_a Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:50
                      fox_girl napisała:

                      > masz rację !
                      > zawsze znajdą się ludzie którzy chcą nam dokopać brzydko mówić.
                      > najlepiej takich zbywać milczeniem.
                      > usmiechu na Twej buźce nie widzę ... popraw mi się i to migiem :)
                      Mimo ,ze jej nie lubie nie chcialem Jej dokopac Nie w tym momencie ( moze w
                      innym?:) ale nie dzis.
                      Napisałem co bym zrobił w Jej sytuacji
                      Chciałbym ,żeby ten KTOS tak myślał jak Ty - że nic sie nie stało ,ze napisałas
                      to i tamto o ..Was pozd
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:54
                        Wiem i... nie naskakujcie na siebie o mnie. Kobieta zawsze ma tendencję do
                        stawania murem za Kimś, kogo darzy choć cieniem sympatii. Trudno Jej patrzeć
                        bez emocji, więc... rozumiem jej "odruch obronny" - to nie ma nic wspólnego z
                        tym, ze podziela, lub nie, Twoje zdanie. To atomik macierzyństwa na co dzień.
                        • sprezyna_a Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:59
                          zielonooka_bez_tyja napisała:

                          > Wiem i... nie naskakujcie na siebie o mnie. Kobieta zawsze ma tendencję do
                          > stawania murem za Kimś, kogo darzy choć cieniem sympatii. Trudno Jej patrzeć
                          > bez emocji, więc... rozumiem jej "odruch obronny" - to nie ma nic wspólnego z
                          > tym, ze podziela, lub nie, Twoje zdanie. To atomik macierzyństwa na co dzień.
                          Kobiety i emocje .Stare jak świat i wciąz aktualne .Nie naskakuje -
                          wytłumaczyłem o co mi chodzi .To wszystko .


                          • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 21:11
                            Napisałam to nieco "na zaś" (w związku z tendencją do batalii w takich
                            sytuacjach gdzie indziej... nie uwolniłam się jeszcze z cienia tamtych
                            doświadczeń, niestety).
                            Dziękuję za Twoje zdanie i... stanowczo idę na spacer, przewietrzyć myśli.

                            Miłego wieczora Wszystkim. Pa.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 20:51
                      On nie chciał dokopać. Takie ma zdanie. Ma prawo tak widzieć. Ja jedynie
                      przedstawiłam swoje. Każdy ma granice prywatności. Widocznie On znacznie bliżej
                      postawione, niż ja.
                      Nie jest mi do śmiechu, więc... nie martw się, nic mi nie będzie.
                      • sprezyna_a Re: Wybaczyć samemu sobie... 19.04.07, 21:13
                        I jeszcze jedno Zielona - pamietaj o jednym - nie najeżdzaj na 'wrogów 'bo
                        nigdy nie wiesz co 'wróg' może :)
                        pozdr
    • floo77 wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 07:15
      jesteście wspaniali. ah. oh.
      metalicca napisał kiedyś - kiedy tu się pojawił, że na tym forum pełno głupich
      postów i ludzie też nie ten tego. ale kiedy on to pisał, to sytuacja była w
      miarę normalna - zwyczajowe głupie posty pojawiają się zawsze na forach.
      ale teraz - widzę, że się sporo zmieniło, tu już nie tylko głupie posty, ale
      ploty, posty niezrozumiałe, gdzie panienka wylewa jakieś swoje żale, i jakaś
      nuta fałszu ciągle. zrobił się tu towarzyski krąg adoracji, w którym wypada się
      zachwycać tylko sobą - ile już postów takich - "ah, jesteś wspaniała, ah, nie
      dokopuj jej, oh, zawsze znajdzie sie drań co dokopie i se ulży pisząc coś
      przeciw". A przecież nikt nie chce kopać, tyle tylko, że ustawiając się w roli
      ofiary i kogoś dobrego (mowicie o sobie "jestem dobrym człowiekiem"? nie
      zdziwiłabym się), wykluczacie dyskusję. bo ja nie chcę być kimś kto napisze -
      "tak, jesteś dzielna trzymaj" ot tak. popadać w jakąś nutę jak z telenoweli..
      łzawo i fałszywie? (łzawo nie zawsze znaczy fałszywie, ale teraz to czuję..)
      mogę to napisać jeśli ktoś o coś pyta, problem jest konkretny. a tu ostatnio
      same towarzyskie pogawędki i niezrozumiałe posty.
      mało tu piszę, ale chyba i przestanę czytać nawet. i nie musicie pisać - mała
      strata i idź w cholerę. powiedzialam co myślę i tyle.
      na ra.
      • kookardka Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 10:28
        Ani zielonej nie lubię,ani ją lubię,jest mi obojętna tak jak każda
        z piszacych tutaj osób, bo to tylko forum i tekst do którego trzeba
        lub nie jakoś się odnieść. Odkąd się pojawiła to tak sobie czytam,
        obserwuję i myślę, że niektótrzy ludzie po prostu muszą być w centum
        zainteresowania, jest im to do życia niezbędne jak woda rybie ...
        Jak nie dzieje się nic, to sami stworzą sobie publiczność, scenę
        i będą grać a potem oczekiwać braw - klakierzy już widzę siedzą.
        Nie ukrywam, ze po raz kolejny zaczynam się dobrze bawić i jako
        że dyskusja jest jak najbardziej na temat ( bo pascal jej nie wyciął)
        a forum publiczne pozwolę sobie wyrazić własne zdanie ... może nawet
        na koniec tego przedstawienia będę klaskać z radości, kto wie ;)

        Śmieszne wydaje mi się takie publiczne biczowanie i błaganie
        o pocieszenie, wsparcie itd. Pachnie fałszem, obłudą i tchórzostwem
        ( powyżalam się, pobiczuję,publicznie pokażę jak mi z tym bardzo źle,
        niech adresat sobie poczyta może sam się odezwie i powie, że WYBACZA
        a ja nie będę musiała już przepraszać ) - człowiek na poziomie,
        jeśli mu zależy aby wyprostować sprawę nie robi z siebie niedorozwiniętej
        ofiary losu tylko działa ... Działa wprost, szczerze ,odważnie
        i bez zawiłości. Tak jest uczciwiej. A to co się tutaj dzieje
        to wykracza poza granice dobrego smaku ...
        • smutas27 Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 19:27
          Pod rozwage Kokardce.
          Najpierw piszesz , że ani lubisz Zielona ani nie lubisz a pózniej po niej
          jedziesz.
          Masz racje mowiac , ze to forum publiczne , ale mamy tu zawodowego cenzora ,
          czy Ty musisz go wspomagac?
          Długo prosilem ją[ nie tylko ja] ,żeby wyciszyła Wasz konflikt.
          Myśle, że zauważalna jest zmiana w jej zachowniu.
          Prosze teraz Ciebie:
          Zostaw , prosze zielona w spokoju .
          Pomiescimy sie na tym forum wszyscy.
          Teraz Ty jestes strona agrewsywna, przemysl to , prosze.
          • zielonooka_bez_tyja Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 20:50
            Piotrze, przestań, proszę. Napisałam Ci, że... To już nie ma najmniejszego
            znaczenia.
            Trzymaj się cieplutko.
            p.s. nie zapomnę, nie myśl tak:)
            Dobranoc:)
            • floo77 Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 21:30
              Piotrze...
          • kookardka Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 22:17
            Pod rozwagę smutasowi ;)

            lubię czy nie lubię nie ma tu najmniejszego znaczenia ...
            to najważniejsze

            nie jestem, jak widać jedyną osobą, której nie spodobał
            się sposób załatwienia tej sprawy, a która "ośmieliła"
            się wypowiedzieć inaczej niż głaszczący po główce tłum
            obrońców uciśnionej i nieszczęśliwej ...
            komentować mam prawo wszystko co jest pisane na forum
            bez względu na to kto pisze :)i z tego prawa zamierzam korzystać :)))
            • smutas27 Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 22:40
              Oczywiscie , ze możesz komentowac.
              Jesli uważasz , że ten post pod który się wpisalem jest komenarzem , to mamy
              rozne pojecie o dyskutowaniu.
              Więcej nie odezwę się w "tym temacie".
              Zrobiłem co mogłem .
              Pozdrawiam.
              • kookardka Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 23.04.07, 10:29
                Pos, pod którym się wpisałeś jest opinią, moją, którą mam
                prawo na dany temat wyrazić - jesli coś jest głupie to mam
                prawo nazwać rzecz po imieniu i tyle..

                ps Bardzo ciekawy komentarz wpisała marionette4 ...
      • nemo1968 Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 10:34
        Ja przewaznie nie wypowiadam sie o samym forum i sposobie uzywania sobie na
        nim, ale podobala mi sie uwaga eeeli, ze momentami niektore watki
        przeksztalcają sie w czat, lub w watkach jadą kwestie osobiste. Osobiscie wolę
        forum jako przede wszystkim miejsce do poznania opinii innych, pozostale
        funkcje są mniej wazne.
        • tak_tak_2 Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 16:37
          Odkad Ty sie zjalwilas ze swoimi PRZYJACIOLMI to forum zamienilo sie w prywatny
          folwark
          Zgadzam sie z przedmowcami ,ze forum nie jest do prywatnych rozgrywek Twoich i
          Twoich znajomych ))))))))))
          • nemo1968 Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 19:34
            Nie podzielam tej opini, zawsze w nieinteresujących wątkach mozna nie
            uczestniczyć lub ich nie komentowac, a nawet nie otwierac, jezeli sa startowane
            przez kogos nielubianego.
            Howgh!
          • szakal48 Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 21:11
            szczerzy kły.
            Od Zielonokiej - wara!
            • kookardka Re: wzruszyła mnie Twoja historia. 20.04.07, 22:18
              :))) a umyte chociaż, że tak szczerzy ? ;)
    • metalicca Re: Wybaczyć samemu sobie... 20.04.07, 21:17
      Kasia.
      Dobranoc. I miłych senków.
      Dobranoc. :))))))
      Ps.
      Dlaczego tak Cię lubię?
      • marionette4 Re: Wybaczyć samemu sobie... 21.04.07, 13:00
        Witaj Zielonooka.
        Jestem jedną z tych 'Głupich Kobiet" "marionetek"
        Piszę do Ciebie tu , na forum gdyż zauważyłam,że ta forma kontaktu jest Ci bliższa.
        Czy jesteś szczera?
        Nie jest prawdą to ,że miałaś wszystkie drogi zamknięte .
        Mój adres znasz.
        Kiedyś zadałaś mi pytanie ,pamietasz?
        Nie zleceważyłam Cię ,odpowiedziałam .
        Myślę ,że gdybyś naprawdę potrzebowała pomocy ,kontaktu napisałabyś do mnie
        Doskonale wiesz ,że jestem osobą która zna Muszkieterów i jedyną która do dziś
        nie zmieniła adresu mailowego . .
        Nie zrobiłaś tego ,dlaczego?
        Dlaczego osobisty wątek przeniosłaś na kolejne forum ?
        Czy to jest odpowiednie miejsce ?
        Jest wiele znaków zapytania .

        Często kieruje nami Kobietam ( ale nie tylko) ...zły doradca ..EMOCJE .
        A przeciez wiemy, że tak jak nagle się pojawiają, tak i nagle znikają, nie
        wiedzieć gdzie. A nabrudzić potrafią, oj, i sporo. Może dobrą metodą byłoby sie
        wtedy położyć, pomilczeć...
        A gdy poraz kolejny już podniesiemy głowy i otworzymy usta, rzeczywistość może
        inaczej już wyglądać, normalnie, po naszemu.
        Ta świadomość, która musimy posiąść, wypracować w sobie ( bardzo trudna) - żeby
        nie działać pod wpływem emocji (szczególnie tych negatywnych, no bo pozytywne
        czasem bywają przyczynkiem do ciekawych aktywności)

        Wybacz ale piszę to co myślę a nie to co Inni chcą usłyszeć .

        Hmm, no tak... dzis czeka mnie jeszcze elegancki fragment dnia :)
        I tego również Tobie i wszystkim piszącym tu ...życzę :)
        Pozdrawiam

        Bez złośliwości polecam Ci książkę ( nie tylko Tobie) "Przyjazne porozumiewanie
        się 'Mira Montana Czarnawska .
        • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 21.04.07, 13:16
          Wybacz, ale zarówno do Ciebie, jak i do m..a wysłałam listy, które wróciły
          automatycznie do mnie. Masz prawo mi nie wierzyć. Przepraszam.
          • marionette4 Re: Wybaczyć samemu sobie... 21.04.07, 13:20
            zielonooka_bez_tyja napisała:

            > Wybacz, ale zarówno do Ciebie, jak i do m..a wysłałam listy, które wróciły
            > automatycznie do mnie. Masz prawo mi nie wierzyć. Przepraszam

            Nie dostałam żadnego listu od Ciebie .
            Mój system wyrzuca ( wyrzucał) tylko jeden adres - Twój nim nie był .
            Od dwóch tygodni nie wyrzuca żadnego adresu .
            Do widzenia


            ' Oj, my - dzieci w piaskownicy! Świadomości siebie samych nam trzeba!'

            • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 21.04.07, 13:25
              Mam Ci napisać kłamstwo? Poraz kolejny przyklepać coś, co nie jest prawdą, żeby
              dla świętego spokoju potwierdzić "jestem świnią"? Przykro mi, nie zrobię tego.
              Napisałam powyżej prawdę. To tyle.
              Do widzenia.
        • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 21.04.07, 13:22
          A tak poza tym znasz mnie na tyle, by wiedzieć, że zawsze równoważę zło, które
          wyrządzam. Ubliżyłam publicznie, więc tak też przepraszam. To, co napisałam w
          mailu, było oczywiście szeroko ujęte i osobiste. Tu jest ogólne, by wiadomo
          było, do Kogo (jeśli czyta).
          Co do reszty... nie będę się tłumaczyć, bo i nie o to chodzi. Skoro
          przepraszam, to jasne jest, że uznałam swoje postępowanie za złe.
          Życzę Ci miłego dnia.
    • pio1973 Re: Wybaczyć samemu sobie... 25.04.07, 12:09
      Jakbym czytał kogoś znajomego.
      • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 25.04.07, 12:13
        Bo się "mijaliśmy" Pio73... pozdrawiam.
        • pio1973 Re: Wybaczyć samemu sobie... 25.04.07, 12:29
          A teraz...?:))
          • metalicca Re: Wybaczyć samemu sobie... 25.04.07, 12:32
            Napisz do niej. Znasz ją dobrze.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 25.04.07, 14:35
              Nie truj, Grzech. Nie wymieniliśmy ze sobą choćby jednego komentarza. Byliśmy
              po prostu na jednym "podwórku", tak jak tu.

              Pa.
              • metalicca Re: Wybaczyć samemu sobie... 25.04.07, 14:37
                Bo pisał żadko.
                Miłego dnia.:)))
                • zielonooka_bez_tyja Re: Wybaczyć samemu sobie... 25.04.07, 14:42
                  Jeżeli już, to RZadko.
                  Więc Komuś nie bzdeć, że się znamy i nie dopinguj do zawitania na pocztę bez
                  wymiany choćby kilku zdań - w Twoim stylu.

                  Cześć.
                  • ale_mala Re: Wybaczyć samemu sobie... 28.04.07, 17:10


                    Najlepszym lekarstwem na taki bol jest zapomnienie co wiaze sie nieodzownie z
                    pelnym wybaczeniem tylko jak czego takiego dokonac.

                    Niby czas leczy rany ale blizna zostaje na zawsze i to ona przywoluje wspomnia,
                    wiec jak zapomniec aby na nowo mozna bylo zyc pelnia zycia, bez strachu i obaw..?.
    • angoisse Prywata na forum 28.04.07, 18:22
      jest ogólnie rzecz ujmując niesmaczna.

      załózcie sobie może prywatne folwarki gdzie będziecie siebie opluwac, potem sie
      biczowac i odstawiac cierpietnicze ohy achy oraz pozy pokutno-aktorskie celem
      udramatyzowania wizerunku.

      z nudow przeczytalam caly watek, powinien sie ograniczyc do kilku pierwszych
      komentarzy, ok-komentowaniu zjawisk, zachowan. Komentowanie osob i prywat?-
      mdli.
      • ale_mala Re: Prywata na forum 28.04.07, 19:27
        Pisalam o wybaczeniu - nie komentowałam prywaty)))))pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka