nutria_86
20.05.08, 12:29
Opisze syutacje, ktora powoduje , że wcale nie czuje się "skarbem"swojego
faceta, a to ze wzgledu na to, ze szkoda mu na mnie kasy. Od razu podkreslam,
ze nie jestem typem dziewczyny, która liczy na to, że facet ma jej wszystko
stawiac i kupowac. Jestem za dzieleniem sie wspolnymi wydatkami i tak
postepuje( z czego od jest very kontent), ale brakuje mi tego, czego wlasnie
nie potrawie wyjasnic, tego poczucia bycia rozpieszczana, glupiego wypadu do
kina czy na lody, tego , że dba o mnie, że o mnie mysli. Glupi przyklad- kiedy
on wychodzi do pracy kupuje mu snicersa badz jakis inny drobiazg, co jest
wyrazem moich uczuc, ze sie troszcze, ze rozpieszczam. taka glupota ale jednak
istotna. bo kiedy on kupuje sobie cos w sklepie, to nawet nie przyjdzie mu do
glowy zeby mi to samo zaproponowac. Dodam ze jestesmy mlodym zwiazkiem( 4
miesiace). Czy tak moze postepowac facet ktory kocha swoja dziewczyne??bo ja
to juz watpie.i jak to zmienic?? bo kasa to najgorszy i najglupszy powod do
klotni, nie wiem jak mu to wytlumaczyc , ze oczekuje czegos takiego od niego,
zeby nie zrozumial tego zle.