Dodaj do ulubionych

Płacić za nią?

13.11.08, 09:27
Mam pytanie do facetów dotyczące pewnych moich wątpliwości. Czy każda odbyta randka (pizza, piwo, żarcie, kino) powinna być płacona w 100% przeze mnie, ze strony niewieściej nic nie dorzucając? Jak Wy robicie? Mój aktualny punkt widzenia jest taki, że jeśli dziewczyna pracuje (zarabia) koszty randki powinny być 50/50. Odpadają też droższe prezenty z mojej strony, bo to ją za bardzo rozpieszcza i przewraca w głowie - pomijam kwiaty. Pozdro.
Obserwuj wątek
    • rumunska_ksiezniczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 09:44
      wiem, że to pytanie do facetów, ale może zainteresuje cię damski punkt widzenia.
      ja jestem za równouprawnieniem, często stawiam facetom piwo, albo płacę połowę.
      ale wiesz, jak juz sie znamy, jeśli to mój facet lub kumpel.
      nie wiem, kto zaproponował tę randkę, ale w sumie to nie ma znaczenia. powiem
      szczerze, ze jeśli facet nie zapłaciłby za mnie na pierwszym, a może i drugim i
      trzecim spotkaniu, to uznałabym, ze jest z niego cham i prostak. że mu nie
      zależy, ze nie zna dobrych manier, że jest niewychowany, ze nie wie jak
      obchodzić sie z kobietą.
      może uznasz, ze takie podejście jest okropne, ale jeśli chodzi o randki, to
      jestem staroświecka. jeśli chcesz zrobic dobre wrazenie, to proponuje zapłacić.
      wiesz, jeśli zaproponujesz zapłacenie połowy, to żadna nie odmówi, ale na pewno
      coś ciekawego o tobie pomyśli.
      pozdrawiam.
      • minasz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 10:40
        mam nadzieje ze to mowisz wprost w realu - dla mnie jestes zerem ale sa rozne
        targety hehe
        • rumunska_ksiezniczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:04
          współczuję tym laskom, które miały z tobą (nie)przyjemność.
          ale cóż prostactwa i wieśniactwa mnóstwo wokół, już się przyzwyczaiłam ;-)
          pozdrawiam
          • samson.miodek Re: Płacić za nią? 16.11.08, 16:25
            Dlaczego od razu prostak?Dlaczego dziewczyna nie moze sie dolozyc do
            randki.Np on kupuje bilet do kina, a ta pop corn i cos do picia?
            Korona jej z glowy spadnie?Wyglada to tutaj Ty naprawde sie kreujesz
            na rumunska ksiezniczke.Al;e czy warto wogole sobie toba glowe
            zawracac?Dlaczego facet ma ciagle placic.Zgadzam sie ze jak zaprosi
            na cos super duper to zaplaci - jakies "swieto" czy rocznica.Ale jak
            sie spotykaja na codzien i przy okazji pojda na piwo czy pizze to
            dlaczego on zawsze ma placic.Dlaczego ona nie moze go zaprosic i
            zaplacic?Coz jej sie stanie.Krolewny na kazdym kroku.Nie raz nie dwa
            bylo tak ze zaplacilam ja bo bylo krucho z pieniedzmi u mojego
            faceta.Korona mi z glowy nie spadla.Teraz panienki sie naogladaly
            jakis idiotycznych serialikow i kreuja sie na gwiazdy.Tylko czy wy
            jestescie warte az takiego zachodu.NIe do wszystkich to sie odnosi,
            ale mam wrazenie ze teksty ze jestes cham, ze ktos ma(nie)
            przyjemnosc kogos znac...wydaja sie takie pretensjonalne.Polecam
            zastanowienie sie nad soba dziewczyny i spogladniecie w lustro i nie
            szukanie kolejnego pryszcza tylko popatrzcie sie na siebie
            krytycznie.
            • pepe.le.pew Re: Płacić za nią? 16.11.08, 20:42
              Generalnie nie mam nic przeciwko płaceniu za kobitkę, ale jest jeden
              warunek- muszę wiedzieć, że to tylko i wyłącznie moja dobrowolna
              kurtuazja.

              Tak, tak drogie panie, jak kelner przynosi rachuneczek to nie
              odwracamy główki w drugą stronę, albo idziemy do toalety, tylko
              wyciągamy portfel i dajemy się facetowi wykazać uprzejmością
              • samson.miodek Re: Płacić za nią? 16.11.08, 23:07
                No wlasnie, jak jest to Twoja dobrowolna kurtuazja a nie "bo tak
                powinno byc" i dziewcze oczekuje ze bedzie ZAWSZE sponsorowana.
                • ardzuna Re: Płacić za nią? 16.11.08, 23:32
                  Facet, który by się tak zachował jak autor wątku, odpadłby u mnie w
                  przedbiegach. Dlaczego? Pozostałość ewolucyjna. Facet musi dowieść,
                  ze jest gotów do zaopiekowania się kobietą, inaczej nie nadaje się
                  na partnera. W każdym związku bowiem mogą się pojawić dzieci, nawet
                  przy odpowiednim zabezpieczeniu, i przez jakiś czas mogę być zdana
                  na jego dobrą wolę (bo to ja w razie czego będę w ciąży i połogu,
                  nie on). Tym bardziej musi dowiesć, ze jest zdolny do zaopiekowania
                  się kobietą, jeśli związek zapowiada się na poważnie.
                  • samson.miodek Re: Płacić za nią? 17.11.08, 00:09
                    ardzuna,
                    to mozna tez syt. odwrocic odrobine.
                    Jak kobity nie stac na gest zeby co jakis czas zaplacic za siebie i
                    partnera to jak on moze sobie pomyslec?
                    Zaloza rodzine, pojawia sie dzieci i to co ona zarabia to jej, a za
                    wszystko placi on, a co jak z praca bedzie krucho i koles z
                    jakichkolwiek powodow straci prace?Wypadowa?
                    I nie chrzan mi tu o czyms takim ze facet ma byc twardy i zadbac o
                    to zeby nie stracic tej roboty.Roznie sie zycie toczy.To co facet
                    absolutnie nie ma miec wsparcia u kobiety?
                    Z tego co koles napisal to dziewucha wykorzystuje go.Mozesz przyjs,
                    ale kup piwo i pizze.To zaprasza go do siebie i nic nie ma?I tak za
                    kazdym razem?Moze siep rzytrafic i nie sadze zeby od czasu do czasu
                    facet przyniosl cos ale za kazdym razem?Cos tu mi nie pasi.Krolewny
                    wszystko chca miec podstawione pod nos, a jak facetowi sie nie
                    powiedzie to wyp...i szukaja lepszego sponsora.
                    • ardzuna Re: Płacić za nią? 17.11.08, 23:06
                      samson.miodek napisała:

                      > ardzuna,
                      > to mozna tez syt. odwrocic odrobine.
                      > Jak kobity nie stac na gest zeby co jakis czas zaplacic za siebie
                      i
                      > partnera to jak on moze sobie pomyslec?
                      > Zaloza rodzine, pojawia sie dzieci i to co ona zarabia to jej, a
                      za
                      > wszystko placi on, a co jak z praca bedzie krucho i koles z
                      > jakichkolwiek powodow straci prace?Wypadowa?
                      > I nie chrzan mi tu o czyms takim ze facet ma byc twardy i zadbac o
                      > to zeby nie stracic tej roboty.Roznie sie zycie toczy.To co facet
                      > absolutnie nie ma miec wsparcia u kobiety?

                      Nie, nie napisalam, ze absolutnie nie ma miec wsparcia. Natomiast
                      wsparcie wsparciem, ale facet musi byc zdolny do udzwigniecia
                      okresowo calej rodziny, bo taka jest biologia i juz - i to pisze ja,
                      feministka. Jesli zas nie jest gotow do poswiecen w okresie
                      najwiekszej intensywnosci zakochania, to kiedy bedzie? A jesli nie
                      bedzie, to nie warto sie z nim wiazac, bo nie warto sie poswiecac,
                      zeby mu rodzic dzieci - a takowe mogą się pojawić nawet zupełnie
                      nieplanowane (a jednak posiadające dwoje rodziców).

                      > Z tego co koles napisal to dziewucha wykorzystuje go.Mozesz
                      przyjs,
                      > ale kup piwo i pizze

                      To akurat to zdecydowana przesada. Natomiast co do reszty,
                      podtrzymuje swoje zdanie.
                      • silic Re: Płacić za nią? 18.11.08, 14:21
                        > mu rodzić dzieci

                        A sobie kiedy urodzisz ?
                        • ardzuna Re: Płacić za nią? 18.11.08, 22:26
                          NAM już urodziłam, co nie zmienia faktu, ze jakoś nie było dyskusji,
                          czy mam to zrobić ja, czy mój partner. I kto ma być wcześniej w
                          ciąży. Tak samo nie widzę pola do dyskusji, kto ma płacić na
                          randkach - oczywiście nie rozmawiamy tu o sytuacji, w której on
                          akurat po ciężkim wypadku samochodowym został na domiar wszystkiego
                          zwolniony z pracy, albo jest ciężki kryzys i 20-procentowe
                          bezrobocie, a on utrzymuje matkę z siedmiorgiem rodzeństwa, tylko o
                          warunkach w miarę standardowych.
                      • polelektron Re: Płacić za nią? 18.11.08, 20:43
                        > Nie, nie napisalam, ze absolutnie nie ma miec wsparcia. Natomiast
                        > wsparcie wsparciem, ale facet musi byc zdolny do udzwigniecia
                        > okresowo calej rodziny, bo taka jest biologia i juz - i to pisze ja,
                        > feministka.

                        W takim razie Ty jako wzorowa kobieta musisz dobrze dawać d... (czy co tam
                        facetowi pasuje), a jeżeli nie podołasz, bo np. na horyzoncie pojawi się młodsza
                        i atrakcyjniejsza, to Tobie będzie można podziękować? Oczywiście wszystko w
                        ramach wzorowej feministki.
                        • ardzuna Re: Płacić za nią? 18.11.08, 22:22
                          Zmieniasz temat, bo nie masz żadnych argumentów? Czy bawisz się w
                          grę luźnych skojarzeń, z przewagą luźnych?
                  • pepe.le.pew Jak to jest 17.11.08, 00:40
                    Z jednej strony facet ma płacić za dziewczynę przez okres narzeczeństwa, a z
                    drugiej jak już są po ślubie to koniecznie musi żonę posłać do roboty bo inaczej
                    jest seksistą i ją tłamsi.

                    Okres narzeczeństwa - kobieta nie potrzebuje mieć swoich pieniędzy, bo facet
                    musi się wykazać (opiekuńczością)
                    Okres małżeństwa - nagle kobieta musi mieć koniecznie SWOJE pieniądze, żeby
                    podkreślić swoją niezależność

                    Ciekawe, nie?
                    • pancwynar Tak to jest.. czyli lekcja życia 17.11.08, 09:05
                      co się dziwić?
                      zalety równouprawnienia czyli wybieramy to co dla nas (jako płci)
                      najlepsze, prawda Szanowne Panie?
                      w sumie to jak z wcześniejszymi emeryturami - każda grupa walczy o
                      jak najlepsze przywileje dla siebie;
                      a inni? a co nas to... "choćby potop"
                    • ardzuna Re: Jak to jest 17.11.08, 23:08
                      pepe.le.pew napisał:

                      > Okres narzeczeństwa - kobieta nie potrzebuje mieć swoich
                      pieniędzy, bo facet
                      > musi się wykazać (opiekuńczością)
                      > Okres małżeństwa - nagle kobieta musi mieć koniecznie SWOJE
                      pieniądze, żeby
                      > podkreślić swoją niezależność
                      >
                      > Ciekawe, nie?

                      Nie. Kobieta caly czas musi mieć swoje pieniadze, jak kazdy
                      (powinien mieć). Co nie przeszkadza ani troche mężczyźnie wykazać
                      się opiekuńczością i gotowością do poświęceń. Także finansowych.
                      • krzysztof-lis Re: Jak to jest 18.11.08, 14:15
                        > Co nie przeszkadza ani troche mężczyźnie wykazać się opiekuńczością
                        > i gotowością do poświęceń. Także finansowych.

                        W jaki sposób kobieta ma wykazać się gotowością do poświęceń w celu wychowania
                        dzieci?
                        • ardzuna Re: Jak to jest 18.11.08, 22:20
                          Nie rozmawiamy o wychowaniu dzieci, a o czasie, kiedy kobieta jest
                          najbardziej uzależniona od partnera i najbardziej potrzebuje jego
                          opiekuńczości i wsparcia - tj. ciąży i połogu. Czy kobieta ma jakoś
                          udowadniać, ze jest gotowa do wzięcia na siebie stanu odmiennego?
                          Moim zdaniem to wynika z najprostszej biologii, ale być może
                          dysponujesz jakąś inną wiedzą na ten temat. Chętnie posłucham.
              • partisan76 Złe forum na to pytanie!! 16.11.08, 23:30
                Jak tak sobie czytam co chłopaczki tutaj wypisują, to widze, ze zdecydowanie nie
                na to forum trafiła dyskusja.
                Powinna trafić na Forum->Społeczeństwo->Szczyle i gó...arze

                No ręce opadają. Tak! Płacić za nią. Jeśli już podjąłeś decyzje, że zapraszasz
                gdzieś kobietę - to za nią płacisz. I to nie jest nawet kwestia nad którą należy
                się zastanawiać. Jest to rzecz na którą nie zwracasz nawet uwagi, bo jest
                nieistotna. Spędzasz czas w dobrej restauracji z kobietą która cię interesuje,
                fascynuje, ciekawi - sam fakt spędzania z nią czasu jest przyjemnością,
                pieniądze nie są żadną kwestią. Nie 'płacisz za nią' - po prostu spędzacie razem
                swietnie czas. A jeśli nie było świetnie - well, nie spotykacie się więcej, a ty
                przyznajesz się przed sobą do błędu, który masz nadzieję czegoś cię nauczył. Ale
                w żadnym razie nie zastanawiasz sie nad tym ze straciłeś kilka złotych. Bardziej
                szkoda ci czasu i zawiedzionych nadziei.

                Oczywiście, sytuacja w której interesująca kobieta daje się gdzieś zaprosić nie
                dotyczy prostaków, gó...arzy i szczyli. ci smutni kolesie z małymi mózgami muszą
                się zdawać na panienki. Ich panienki mózgów zbyt dużych również nie mają, ale
                kaske doić lubią. Tak więc jesli jestes smarkatym gó...arzem to musisz bulić za
                panienki ciężką kaskę. Taki los kretyna. A jak kaski nie masz to zostaje ci
                jazda na ręcznym przy wodzie mineralnej i polsacie.
                Co jest rozwiązaniem najlepszym z możliwych, ponieważ szanse na to, że
                przekażesz gdzieś swoje geny jest praktycznie równa zeru - a pożytek z tego dla
                świata - ogromny.

                ergo

                mężczyzna nie ma żadnych problemów z płaceniem za spotkanie z interesującą
                kobietą - dla niego ta kwestia po prostu nie istnieje.

                szczyl ma ogromny problem z placeniem za panienki bo:

                - jest głupi i jest szczylem, a więc kasa jest najważniejszą rzeczą w jego życiu
                - nią się kieruje, do niej się odnosi.
                - jest głupi i kasa jest dla niego najważniejsza - a więc pewnie jej nie ma.
                - jest głupi i może liczyć tylko na panienki (które najcześciej są 10000 razy
                inteligentniejsze od niego - co żadnym wyczynem nie jest) które doją go z
                najważniejszej rzeczy w jego życiu, której na dodatek nie ma. -> A więc mamy
                prawdziwy dramat i łzy i użalanie się nad własnym cięzkim losem szczyla i
                genialny temat forum

                ... ale nie na forum "mężczyzna"




                • ardzuna Re: Złe forum na to pytanie!! 16.11.08, 23:33
                  Brawo, są jeszcze mądrzy mężczyźni na tym świecie.
                • gregstein Re: Złe forum na to pytanie!! 16.11.08, 23:35
                  popieram w 100%

                  partisan76 napisał:

                  > Jak tak sobie czytam co chłopaczki tutaj wypisują, to widze, ze
                  zdecydowanie ni
                  > e
                  > na to forum trafiła dyskusja.
                  > Powinna trafić na Forum->Społeczeństwo->Szczyle i gó...arze
                  >
                  > No ręce opadają. Tak! Płacić za nią. Jeśli już podjąłeś decyzje,
                  że zapraszasz
                  > gdzieś kobietę - to za nią płacisz. I to nie jest nawet kwestia
                  nad którą należ
                  > y
                  > się zastanawiać. Jest to rzecz na którą nie zwracasz nawet uwagi,
                  bo jest
                  > nieistotna. Spędzasz czas w dobrej restauracji z kobietą która cię
                  interesuje,
                  > fascynuje, ciekawi - sam fakt spędzania z nią czasu jest
                  przyjemnością,
                  > pieniądze nie są żadną kwestią. Nie 'płacisz za nią' - po prostu
                  spędzacie raze
                  > m
                  > swietnie czas. A jeśli nie było świetnie - well, nie spotykacie
                  się więcej, a t
                  > y
                  > przyznajesz się przed sobą do błędu, który masz nadzieję czegoś
                  cię nauczył. Al
                  > e
                  > w żadnym razie nie zastanawiasz sie nad tym ze straciłeś kilka
                  złotych. Bardzie
                  > j
                  > szkoda ci czasu i zawiedzionych nadziei.
                  >
                  > Oczywiście, sytuacja w której interesująca kobieta daje się gdzieś
                  zaprosić nie
                  > dotyczy prostaków, gó...arzy i szczyli. ci smutni kolesie z małymi
                  mózgami musz
                  > ą
                  > się zdawać na panienki. Ich panienki mózgów zbyt dużych również
                  nie mają, ale
                  > kaske doić lubią. Tak więc jesli jestes smarkatym gó...arzem to
                  musisz bulić za
                  > panienki ciężką kaskę. Taki los kretyna. A jak kaski nie masz to
                  zostaje ci
                  > jazda na ręcznym przy wodzie mineralnej i polsacie.
                  > Co jest rozwiązaniem najlepszym z możliwych, ponieważ szanse na
                  to, że
                  > przekażesz gdzieś swoje geny jest praktycznie równa zeru - a
                  pożytek z tego dla
                  > świata - ogromny.
                  >
                  > ergo
                  >
                  > mężczyzna nie ma żadnych problemów z płaceniem za spotkanie z
                  interesującą
                  > kobietą - dla niego ta kwestia po prostu nie istnieje.
                  >
                  > szczyl ma ogromny problem z placeniem za panienki bo:
                  >
                  > - jest głupi i jest szczylem, a więc kasa jest najważniejszą
                  rzeczą w jego życi
                  > u
                  > - nią się kieruje, do niej się odnosi.
                  > - jest głupi i kasa jest dla niego najważniejsza - a więc pewnie
                  jej nie ma.
                  > - jest głupi i może liczyć tylko na panienki (które najcześciej są
                  10000 razy
                  > inteligentniejsze od niego - co żadnym wyczynem nie jest) które
                  doją go z
                  > najważniejszej rzeczy w jego życiu, której na dodatek nie ma. -> A
                  więc mam
                  > y
                  > prawdziwy dramat i łzy i użalanie się nad własnym cięzkim losem
                  szczyla i
                  > genialny temat forum
                  >
                  > ... ale nie na forum "mężczyzna"
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                • cartahena Re: Złe forum na to pytanie!! 17.11.08, 00:01
                  Swietnie napisane. Jak juz napisalam w podobnym watku, facet placi
                  za MILE TOWARZYSTWO atrakcyjnej dla niego kobiety. To znaczy pokrywa
                  rachunki zwiazane ze wspolnie spedzonym czasem. Jak w tym momencie,
                  czyli na pierwszej, drugiej randce juz sie zastanawia, czy go stac,
                  czy mu sie oplaca, a wlasciwie dlaczego on sam ma placic, to kiepsko
                  sie zapowiada na przyszlosc. Kobieta pomysli, ze w razie czego nie
                  bedzie mogla na niego liczyc, bo mu bedzie szkoda pieniedzy, zeby
                  jej lub dzieciom kupic cos potrzebnego.
                  I nie chodzi mi o to, zeby na randkach chodzic do drogich miejsc,
                  liczy sie GEST.
                  • krzysztof-lis Re: Złe forum na to pytanie!! 17.11.08, 14:23
                    > Jak juz napisalam w podobnym watku, facet placi za MILE TOWARZYSTWO
                    > atrakcyjnej dla niego kobiety.

                    Kupuje towarzystwo, jak u prostytutki. Fajnie. :)
                    • cartahena Re: Złe forum na to pytanie!! 17.11.08, 23:35
                      No, niestety chlopcze, ale nie popisales sie. Rozumiem, ze jestes
                      jakims chytrym groszorobem, ktoremu zal wysuplac pare groszy na kawe
                      dla dziewczyny, ktora ci sie podoba? Druga opcja - sfrustrowany
                      nieudacznik, z ktorym zadna sie nie chce sie umowic.
                      Gdybys czytal uwaznie, to zauwazylbys, ze twoje stwierdzenie
                      o "kupowaniu" towarzystwa ma sie nijak do fundowania drinka na
                      randce. Kupowanie, to jest wymiana handlowa, okreslona wstepna umowa
                      co sie nalezy za ile. A na randke dziewczyna idzie dobrowolnie, nie
                      zakladawszy z gory, czy facet zaplaci, czy nie. Zaplaci, to znaczy,
                      ze nie skapiec, albo golodupiec. Ale oczywiscie nie musi placic.
                      Ryzyko jest po jego stronie, bo dziewczyny nie lubia skapcow.
                      Oczywiscie wszystko powinno byc w normie, czyli nie naciagamy
                      studenta na kolacje w Sheratonie.

                      Ale widzi mi sie, ze z Twoim jakze dowcipnym podejsciem do
                      przedmiotowego tematu mozesz liczyc tylko na prostytutki. Za ktore
                      chcial nie chcial zaplacisz :-)
                      • krzysztof-lis Re: Złe forum na to pytanie!! 18.11.08, 13:29
                        > Gdybys czytal uwaznie, to zauwazylbys, ze twoje stwierdzenie
                        > o "kupowaniu" towarzystwa ma sie nijak do fundowania drinka na
                        > randce.

                        To Ty napisałaś o kupowaniu towarzystwa.
                        Bardzo uważnie przeczytałem co następuje:

                        >>> facet placi za MILE TOWARZYSTWO atrakcyjnej dla niego kobiety.

                        Czymże jest PŁACENIE ZA COŚ, jeśli nie KUPOWANIEM TEGO?

                        > Rozumiem, ze jestes jakims chytrym groszorobem, ktoremu zal
                        > wysuplac pare groszy na kawe dla dziewczyny, ktora ci sie podoba?

                        Raczej po prostu potrafię przewidywać skutki takiego bezsensownego zachowania. :)
                        • cartahena Re: Złe forum na to pytanie!! 18.11.08, 15:28
                          Niestety, nie przeczytales mojej wypowiedzi uwaznie. Nastepne zdanie
                          brzmialo:
                          "To znaczy pokrywa rachunki zwiazane ze wspolnie spedzonym czasem".
                          To znaczy kupuje kawe, ciasto, wino, wode mineralna, itp. a nie JA,
                          czyli JEJ CIALO. A wlasnie za cialo sie placi prostytutce, a nie za
                          wypita przez nia kawe.
                          Ciekawa jestem, czy jakbys swoja mame zaprosil do kawiarni, tez bys
                          jej ciastka nie zafundowal? Bo jak nie zaplaci za siebie to znaczy,
                          ze z niej prostytutka? Dosc dosadne, ale oddajace istote sprawy.
                          • silic Re: Złe forum na to pytanie!! 18.11.08, 22:16
                            Gdybym zaprosił mamę - to bym zapłacił. Gdybym zaprosił kolegę - też bym
                            zapłacił. Kobiet nigdzie na randki nie zapraszam - jedynie proponuję wspólne
                            wyjście. Z tego też powodu płacić za nie "z definicji" nie mam zamiaru. Wspólnie
                            spędzony czas to wspólne płacenie. Dlatego też oczekiwanie , że mężczyzna
                            zapłaci za randkę to zwykłe kupczenie sobą bowiem i mężczyzna i kobieta na
                            randce/spotkaniu dają "siebie" - nie ma więc powodu by pieniądze dawał tylko
                            mężczyzna. Oczywiście jeśli ma ochotę to proszę bardzo, ale robienie z tego
                            obowiązku czy wręcz obrażanie osób tak nie robiących to świadectwo umysłowego
                            prymitywizmu i zacofania.
                            • cartahena Re: Złe forum na to pytanie!! 18.11.08, 22:41
                              Mozesz sie z nikim nie umawiac. Nie masz takiego obowiazku. Ja tylko
                              chce uswiadmoic mlodym chlopcom, ze zrobia dobre wrazenie, gdy
                              zaplaca te kilka zlotych. Mala ofiara - duzy efekt. Ale skoro Ty
                              uwazasz inaczej, bo znasz kobiety lepiej niz ja, kobieta, to wolno
                              Ci pisac co chcesz. I nie pisz o prymitywizmie czy zacofaniu. Widac
                              nie masz za duzego pojecia o savoir-vivre, czy o zachowaniu wsrod
                              osob z wyzszych sfer spoleczenstwa. A przeciez zawsze staramy sie
                              dorownac lepszym od siebie. W tym przypadku lepszym pod wzgledem
                              manier.
                              I prosze, nie mow mi co wypada, a co nie, bo moj pradziad byl
                              arystokrata, wiec raczej wiem, jak sie wypada zachowac. Zawsze sie
                              rewanzuje albo podziekowaniem, albo fundowaniem przy nastepnej
                              okazji. W taki sposob, aby moj towarzysz nie poczul sie zazenowany.
                • silic Re: Złe forum na to pytanie!! 17.11.08, 00:07
                  Szkoda mi cię kolego. Musisz płacić za towarzystwo. Ale to oczywiście twój
                  wybór. Tyle,że od owych szczyli tak szeroko opisanych różni cię tylko semantyka.
                  • partisan76 Re: Złe forum na to pytanie!! 17.11.08, 03:27
                    Problem polega na tym 'kolego' ze nigdzie nie powiedzialem o placeniu za
                    towarzystwo. Nie zrozumiales. A dowcip z tym tematem polega na tym, ze
                    mężczyznom nie trzeba go tlumaczyc. Oni po prostu wiedzą jak to działa. Dla
                    szczyla zas jest to zupelna abstrakcja. Coś jak smak błękitu.

                    silic napisał:
                    Tyle,że od owych szczyli tak szeroko opisanych różni cię tylko semantyka

                    Hahaha słowo semantyka brzmi tak mądrze, ale tak niewiele osób stosuje je
                    poprawnie. Jesli sie dobrze zostanowisz, przeczytasz czym jest semantyka i czym
                    sie zajmuje, a pozniej swoje zdanie - to zrozumiesz, ze tak naprawde zamiast
                    mnie obrazic udało ci się osiągnąć efekt zupełnie odwrotny. Ale nie przejmoj
                    się, wiele osób ma problem z semantyką :)

                • pancwynar Re: Złe forum na to pytanie!! 17.11.08, 09:09
                  partisan76 napisał:

                  [ciach]

                  ... i w tym momencie temat powinien zostać zamknięty
                  Mistrzowska Puenta!
                  Pozdr.:)
                • grz.egorz Re: Złe forum na to pytanie!! 17.11.08, 09:37
                  Frajer.
                • ideefiks oszywiście... 17.11.08, 10:01
                  partisan76 napisał:
                  > mężczyzna nie ma żadnych problemów z płaceniem za spotkanie z
                  interesującą
                  > kobietą - dla niego ta kwestia po prostu nie istnieje.

                  No właśnie. I dokładnie z tych samych powodów płaci się dziwce,
                  którą się wykupiło na godzinę przyjemności, prawda?
                  Przecież ją też głupio byłoby zapytać czy może nie dorzuciłaby się
                  do "randki" bo w końcu pokój na godzinę też kosztuje... :)
                  • kag73 Re: oszywiście... 17.11.08, 10:12
                    "No właśnie. I dokładnie z tych samych powodów płaci się dziwce,
                    > którą się wykupiło na godzinę przyjemności, prawda?
                    > Przecież ją też głupio byłoby zapytać czy może nie dorzuciłaby się
                    > do "randki" bo w końcu pokój na godzinę też kosztuje... :)"

                    Nie myl pojec, w przypadku prostytutki to jej praca, ona tak zarabia pieniadze.
                    I to nie jest randka, ale zwykla usluga, za ktora sie placi.
                    • ideefiks Re: oszywiście... 17.11.08, 10:21
                      kag73 napisała:

                      > Nie myl pojec, w przypadku prostytutki to jej praca, ona tak
                      zarabia pieniadze.
                      > I to nie jest randka, ale zwykla usluga, za ktora sie placi.

                      Zapłacenie za randkę to przecież też zapłacenie za przyszłą usługę,
                      która w końcu kiedyś po którejś wieczornej randce połączonej ze
                      śniadaniem wystąpi... Każdy, kto ma problem z płaceniem za
                      księżniczkę, powinien przyjąć taki punkt widzenia (w dodatku
                      całkowicie zgodny z prawdą) i problem z głowy. :)
                      • kag73 Re: oszywiście... 17.11.08, 10:55
                        hmm, nie o to w tym wszystkim chodzi.
                        Jezeli ktos tak to traktuje, to przeciez zaraz moze isc do burdelu. A to nie o
                        to chodzi, kazdy chce byc kochany.
                        Ja bym tego tak nie widziala, bo mysle, ze jezeli spie z facetem, to tez z tego
                        cos mam, przynajmniej tego oczekuje. To dla mnie nie praca tylko przyjemnosc. To
                        nie jest tak, ze wyswiadczam mu przysluge, bo za mnie zaplacil.
                        I na pewno kazda normalna kobieta z czasem w zwiazku sie rewanzuje, moze cos
                        dobrego ugotuje albo upiecze dobre ciasto.
                        Poza tym sama tez za cos zaplaci.
                        Chyba, ze trafisz na jakas pazerna, ktore sie z Toba tylko dla pieniedzy
                        spotyka, ale to raczej szybko mozna stwierdzic.
                        zazwyczaj facet zaprasza na pierwsze radki dlatego kulturalnie byloby za nie
                        zaplacic.
                        • ideefiks Re: oszywiście... 17.11.08, 11:15
                          kag73 napisała:

                          > hmm, nie o to w tym wszystkim chodzi.
                          > Jezeli ktos tak to traktuje, to przeciez zaraz moze isc do
                          burdelu. A to nie o
                          > to chodzi, kazdy chce byc kochany.

                          W gruncie rzeczy chodzi tylko i wyłącznie o zaspokojenie popędu -
                          jakiekolwiek skomplikowane teorie byś nie wymyślała... :)
                          Więc kobieta oczekując że facet będzie płacił za randki
                          instynktownie oczekuje zapewnienia bezpieczeństwa w okresie
                          rozmnażania (i ma do tego prawo) a facet płacąc za randki
                          instynktownie inwestuje w przyszły seks (i ma do tego prawo).
                          • kag73 Re: oszywiście... 17.11.08, 11:19
                            "W gruncie rzeczy chodzi tylko i wyłącznie o zaspokojenie popędu -
                            jakiekolwiek skomplikowane teorie byś nie wymyślała... :)
                            Więc kobieta oczekując że facet będzie płacił za randki
                            instynktownie oczekuje zapewnienia bezpieczeństwa w okresie
                            rozmnażania (i ma do tego prawo) a facet płacąc za randki
                            instynktownie inwestuje w przyszły seks (i ma do tego prawo)"

                            Zgadzam sie,ze instynktownie(bo natura tak to urzadzila)tak jest.
                            Niemniej jednak musi byc w tym cos wiecej, bo inaczej faceci chodziliby tylko do
                            burdelu a nie wiazali sie na stale z kobieta, ktora kochaja, chociaz jak by
                            chciec przeliczac zazwyczaj jest to drozsza impreza:))
                            • ideefiks Re: oszywiście... 17.11.08, 11:34
                              kag73 napisała:

                              > Zgadzam sie,ze instynktownie(bo natura tak to urzadzila)tak jest.
                              > Niemniej jednak musi byc w tym cos wiecej, bo inaczej faceci
                              chodziliby tylko d
                              > o
                              > burdelu a nie wiazali sie na stale z kobieta, ktora kochaja,
                              chociaz jak by
                              > chciec przeliczac zazwyczaj jest to drozsza impreza:))

                              Burdel nie zapewnia zaspokojenia popędu do rozmnożenia - stąd
                              instynktownie docelowo i tak znajduje się stałą partnerkę coby się z
                              nią rozmnożyć co było by trudne w rzeczonym przybytku rozkoszy
                              cielesnych :)

                              I to jest właśnie to "coś więcej" o kóre zadbała natura... A cała
                              otoczka w stylu romantycznych randek (za które obowiązkowo płaci
                              facet o ile nie jest ciotą), zakochania po uszy itp. to tylko
                              poezja, którą dorabiamy sobie do tego co jest i tak zdeterminowane
                              przez ewolucję. :)

                              A jeśli jest ciotą to faktycznie lepiej żeby szedł do burdelu
                              lub "jechał na ręcznym" jak to ktoś tu napisał - jego geny powinny
                              zniknąć bezpowrotnie wraz z końcem jego smutnego życia :D
      • pyzz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:50
        Kobieta, która uważa, że mężczyzna powinien za wszystko płacić nie jest
        staroświecka, tylko chciwa.
        • rumunska_ksiezniczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 17:20
          nie napisałam, że facet powinien za wszystko płacić. jeśli sie już znają i
          ustalili pewne kwestie, to może być pół na pół, lub kobieta może stawiać. chodzi
          mi o zapraszanie na randkę.
          a facet, który uważa, że kobieta powinna płacić za siebie może jest kutwą? jeśli
          w ten sposób rozumujesz, to jest to dziecinada..
          • haimar Re: Płacić za nią? 16.11.08, 17:32
            Dziecinadą jest pisanie "jestem za równouprawienieniem" by potem pisać, że na
            początkowych randkach facet musi pokryć wszystkie koszty. Z całym szacunkiem,
            ale ustawia Cię to w jednym rzędzie z ludźmi pokroju "jestem przeciwko
            kradzieżom, chyba, że to ja kradne" i "nie lubię bogatych, ale gdybym wygrał w
            totka to bym zmienił zdanie".

            Oczywiście poglądy możesz sobie mieć jakie chcesz. Ja jestem facetem i myślę tak
            samo jak Ty (że to facet powinien płacić). Tylko proszę, nie pisz, że jesteś za
            równouprawnieniem (chyba, że w przyszłości zmienisz nick na Kali), bo nie jesteś.

            Pozdrawiam.
      • buraczana.lejdi Re: Płacić za nią? 16.11.08, 16:16
        i gdzie tu jest niby rownouprawnienie?? zalezy, z której stroby wiatr zawieje?
      • allajah Re: Płacić za nią? 16.11.08, 17:55
        Wg mnie wszystko zależy od Waszych relacji. Ja uważam natomiast iż
        z pewnością zapraszając gdzieś kobiete należaloby, wypada, zaplacić również za
        Nią. Pozdrawiam
      • takijedengosc Re: Płacić za nią? 16.11.08, 21:00
        Jesteś za równouprawnieniem, ale facet ma za Ciebie płacić?

        Babeczko, zdecyduj się. Wiem, że trudno o to prosić kobietę, ale określ się.
    • nom73 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 10:01
      To zależy. :-)
      Ja spotykałem się z dziewczyną, która nie pozwalała płacić za siebie, albo raz
      ja a drugim razem ona płaciła. Mówiła, że nie chce się czuć do niczego
      zobowiązania. :-)
    • awe26 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 10:05
      Zaznaczę, że mam nieco więcej lat niż by wskazywał login.
      Otóż gdy byłam krótko po studiach miałam olbrzymią potrzebę
      podkreślania przy facetach swojej niezależności, samodzielności,
      faktu, że "nic" (śmieszne, wiem ;-) i chciałam płacić za siebie.
      Dwóch kolejnych facetów, z tzw. przytupem, wytłumaczyło mi, że jeśli
      facetowi zależy, traktuje kobietę poważnie to chce się nią
      opiekować, brać za nią odpowiedzilność, płacić na randkach. A
      kobieta wyskakująca przy płaceniu z portfelem w jaimś sensie obraża
      ich męskość...
      I przyznam szczerze, od tamtej pory nie robię takich cyrków...
      Pomyśl sobie, że może znajomość się rozwinie i zaczniej u niej bywać
      na kawkach, kolacyjkach, a może i śniadaniach. Będziesz wtedy
      zwracał za to, co zjadłeś???
      Poza tym dodam, że tu trochę chodzi żeby przewrócić w głowie... Ona
      też się postara...
      Chyba nie chciałabym się spotykać z facetem o tak wyrachowanych
      poglądach jak Twoje, ale to kwestia gustu,jak powszechnie wiadomo ;-)
      • minasz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 10:38
        jak facetowi zalezy na kobiecie to uczy jej samodzielnosci
        a nie robi z niej taka bezmozga serialowa krowe
        • awe26 elegancko to ująłeś... 13.11.08, 15:54
          ta finezja wypowiedzi... pewnie Twojej Partnerce też by się
          spodobała...
      • frisky2 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:21
        awe26 napisała:
        > Dwóch kolejnych facetów, z tzw. przytupem, wytłumaczyło mi, że jeśli
        > facetowi zależy, traktuje kobietę poważnie to chce się nią
        > opiekować, brać za nią odpowiedzilność, płacić na randkach. A
        > kobieta wyskakująca przy płaceniu z portfelem w jaimś sensie obraża
        > ich męskość...

        Pierwsze slysze, zeby placenie przez kobiete w restauracji mialo obrazic moja
        meskosc... Mysle raczej, ze faceci placa, bo wiedza, ze tak sie utarlo w
        spoleczenstwie i jakby nie zaplacili, to jeszcze by babka pomyslala ze sa
        chamami. Wiec dla swietego spokoju wola sami zaplacic i miec ten problem z glowy
        • pooh3 Re: Płacić za nią? 16.11.08, 16:18
          a nieprawda! ja zawsze nalegam na pierwszych randkach na placenie za siebie,bo
          nie lubie być od kogoś zależna, wykorzystywać faceta, poza tym mamy
          równouprawnienie, itd., itp.. i co? czesto faceci dziwnie na reagują na takie
          propozycje, kilka razy zdarzylo mi się prawie pokłócic z tego powodu. wygladało
          to tak, jakbym zabierała im trochę męskości. teraz trochę odpusciłam - jak on
          chce płacić, to płaci, jak zgadza się na mój udział, to płacimy oboje, zwykle po
          polowie.
      • aiczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 21:45
        > Pomyśl sobie, że może znajomość się rozwinie i zaczniej u niej bywać
        > na kawkach, kolacyjkach, a może i śniadaniach. Będziesz wtedy
        > zwracał za to, co zjadłeś???
        No, przyznam, ze dosc naturalne mi sie wydaje, ze bedzie sie odwzajemnial
        kawkami, kolacyjkami czy sniadaniami u siebie... ^_^
    • minasz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 10:37
      a ja nie płace za nikogo i nie zamierzam płacic
      nie bede sponsorem i juz - nie jestem pier-dolonym feajerem ktory pracuje 12h na
      dobe a zona nic nie robi
      chcesz isc do super restauracji ok
      ale płacisz za siebie
    • silic Re: Płacić za nią? 13.11.08, 10:48
      Moim zdaniem nic cię nie obliguje do płacenia. Jeśli oczywiście masz ochotę
      zapłacić to płacisz jednak jeśli ona poczuje się urażona tym, że ma za siebie
      płacić to znaczy, że jest pustakiem i nie ma sensu się z nią widywać (chyba , że
      bardzo chcesz ją puknąć). Masz od razu gotowy wstępny test czy dziewczyna
      cokolwiek jest warta.
      • minasz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 11:02
        dokładnie jak chce sie laske tylko pukac to sie za nia płaci
    • grz.egorz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 11:44
      Uważam dokładnie jak silic, nom i minasz. Powiem tak, to frajerstwo płacić non stop za pannę - powtarzam - kiedy ona zarabia. W moim przypadku było tak: pierwsza randka - ona zaproponowała, że zapłaci za siebie, od razu zrobiła tym na mnie dobre wrażenie, nie poczułem uszczerbku na swojej męskości, wręcz przeciwnie. Było super. Od kiedy ja zacząłem za nią płacić za wszystko było tak: ja czułem się wykorzystywany i niesprawiedliwie, przestałem się szanować i straciłem pewność siebie w stosunku do niej, ona się strasznie rozbestwiła - "przyjedź do mnie, ale kup mi 2 piwa i pizzę" - ku...! Ona przestała mnie szanować, nawet popchnąć się już nie dała, stałem się totalnym pantoflem i nie umiałem tego zmienić, wszystko przez to płacenie za nią. Prezenty. Teraz nie kupuję już żadnych prezentów i nie płacę całości tylko połowę, jeśli jej się to nie podoba - won. Płaci to się prostytutce za usługę. Tak to widzę.
      • dzikoozka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 11:53
        Ja pierdziele, ale burak z ciebie. I to nie z powodu płacenia / nie
        płacenia, a twojego stosunku do niej. Jak sie czyta to co napisałęś,
        to aż razi prostatcwo i brak jakiegokolwiek uczucia do tej kobiety.
        Zapłaciała za siebie na początku, później przekonałeś ja, ze wolisz
        ty za nia płacić. Sam ją przyzwyczaiłeś i pewnie ona nawet nie ma
        pojęcia, ze cie ta wydawana na nią kasa tak boli. Piwo i pizza ...to
        ze 30 zeta? Boszsz straszne jak cie wykorzystuje.
        A prezenty kupuje sie z potrzeby sprawienia kochanej osobie
        przyjemności a nie zapłąte za możliwość popychania, jakbys tak nie
        wiedział o co w tym chodzi.
        I nie należę do tych, co każą za siebie płacić. I sama robię
        prezenty mojemy facetowi.
        • minasz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 23:28
          koza nie chrzan - koles ma racje - kiedy facet płaci za laske non stop to czuje
          sie takim pieprzonym lokajem ktory zarabia na jej widzi misie
          mamy 21 wiek -kobiety zarabiaja rownie dobrze jak my
          szczegolnie jest to wkurzajace na poczatku - znałem panienki ktore mowiły ze nie
          chca wydawac na kino czy lokal jak moga znalesc frajera ktory im bedzie to
          sponsorował
          zabawne jest tez to jak wymagania lasek spadaja jak nagle maja za siebie płacic
          -przykładowo juz nie obiad w bristolu tylko kebab hehe
          • dzikoozka Re: Płacić za nią? 14.11.08, 09:15
            nie wiem minasz stara jestem moze nie znam na wspolczesnej
            młodziezy, "za moich czasów" inaczej to po prostu wyglądało. Ani
            dziewczyny nie pasożytowały (przynajmniej wsród moich znajomych) ani
            faceci nie sępili.
          • showmessage Chłopcy :) 15.11.08, 23:37
            Życie też się toczy poza budką z kebabem. ;) Dorośnijcie bo trochę inne zasady
            obowiązują w świecie dorosłych. ;)
      • fifakk Re: Płacić za nią? 13.11.08, 12:27
        Na pierwszych kilku randkach płaci facet a potem to już zależy od sytuacji
        materialnej. Jeśli ona zapłaciła za siebie na pierwszej a potem kazała tobie
        płacić oznacza, że zupełnie cię nie szanuje. Pokazała, że jest niezależna i nie
        potrzebuje pomocy, a potem że potrafi wykorzystać frajera, który jej się trafił.
        Proste.
      • purchawkapuknieta Re: Płacić za nią? 13.11.08, 13:07
        niuniuś, a ty zarabisasz? pracujesz dla pieniędzy? a może korzystasz z tego, że
        się uczysz? niuniek, skarbku, zacznij zarabiać i wtedy miej dylematy.
        jak zaczniesz zarabiac pieniążki na własny papier toaletowy, to wtedy dopiero
        walcz o równouprawnienie. i jak zaczniesz zarabiać, tj. mieć w portfeliku własne
        pieniążki, wtedy zaproś panią i zapytaj, czy zapłaci za to zaproszenie połowę
        rachunku.
        tymczasem stara ciotka mówi ci "sperdalaj na szczaw".
      • grzech_o_1 [...] 13.11.08, 14:20
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • zenia78 Re: A w mordę i kopa 13.11.08, 19:51
          Wlasnie mi przyszlo do glowy, ze kolega ma najpewniej zal...zainwestowal ze
          40zeta w kobite a ta niewdzieczna dupy dac nie chce.Biedaczek...nie wie jeszzce
          ze za 40 zeta to tylko na trasie Wyszkow -Warszawa:))))Normalnie utopil kaske,
          kopa w dupsko dostal i teraz miauczy...hihihihi...Madra laska byla:)
          • rumunska_ksiezniczka Re: A w mordę i kopa 13.11.08, 20:07
            podpisuje się pod tym ;-)))
      • zenia78 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 19:46
        Szanowny grz.egorzu z rozbawieniem to wszystko czytam az w koncu nie
        wytrzymalam...bo moze ja czegos nie pojmuje...piszesz,ze placi to sie za
        prostytutke a jaki masz stosunek do swojej "panny"(tak ja nazwales)???Kim ona
        jest dla Ciebie jesli uzywaz w stosunku do niej slow"jesli sie nie podoba -
        won".Powiem moze i nieobiektywnie...bo kobieta jestem...moge byc baba
        nawet...ale nie "panna".O toz za mnie nikt placic nie musi...jesli mnie nie stac
        na jakas rozrywke to z niej rezygnuje a nie licze na sponsorowanie ze strony
        jakiegos mezczyzny.Powiem wiecej w porownaniu do mojego mezczyzny zarabiam
        bardzo mizerni i zaplacenie za niego badz kupienie mu 2 piw i pizzy nie jest dla
        mnie problemem...moze kiedys i on mi kupi...a jak nie to na zdrowie.Ale moze to
        dlatego, ze ja zadawalam sie zawsze z mezczyznami...a nie z bucami ktorzy o
        kobiecie "panna'mowia...i jak nie to won.Poziom Twoj nie powala na kolana...wiec
        moze nie trzeba sie dziwic dziewczynie, ze wymaga zeby jej kupowal...on buc ona
        tez nie iecej warta.Niestety moj drogi z takim podejsciem to nie licz, ze Ci sie
        jakas lepsza trafi...no chyba ,ze zaplacisz.
        A najlepiej jak do Ciebie przyjdzie to swiatlo zgas ...bo prund
        podrozal:))))))))))))))))))))0


        ps.doskonale rozumiem dlaczego przestala Cie szanowac...uwierz nie dlatego zes
        jej cole na miescie kupil
        • minasz [...] 13.11.08, 23:34
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • mortest Re: Płacić za nią? 16.11.08, 16:58
            Co jest złego w słowie "panna" ?
        • grz.egorz Re: Płacić za nią? 17.11.08, 10:10
          Nie jestem Twój drogi. Nie lubię dziewczyn, które oczekują sponsoringu. Źle mi
          się to kojarzy - z opłaceniem usługi. Widzę, że dużo jest takich na tym forum.
          Nie lubię was. Nie wspomnę już o tym, że prosiłem facetów o odpowiedzi, poglądu
          dziewczyn na ten temat nie oczekiwałem. Kobieta nie jest ani lepsza (dlaczego
          facet ma płacić za towarzystwo kobiety, a nie odwrotnie), ani gorsza od faceta.
          Jestem nieasertywny dlatego płaciłem za te panny, ale już nie będę, bo szkoda mi
          kasy na kobiety, wolę sobie kupić coś fajnego. Spóbuję teraz mieć dziewczynę za
          darmo, tzn. dając coś z siebie, a nie ze swojego portfela. Na dzikuskę i żadną
          inną dziewczynę nie wydałbym ani złotówki. A burakiem faktycznie jestem, bo
          mieszkam na wsi.
          • kag73 Re: Płacić za nią? 17.11.08, 11:24
            przepraszam, ze sie odezwe, chociaz jestem kobieta.
            Mysle, ze zawiodles sie na jakiejsc kobiecie a moze nawet na wielu, stad Twoj
            tok myslenia, rozgoryczenie i poczucie, ze zostales wykorzystany.

            Zycze Ci, zeby spotkal te wlasciwa i byl z nia szczesliwy(pisze to bez ironii).
    • loca_ines Re: Płacić za nią? 13.11.08, 12:27
      To zależy od wielu okoliczności i od samych ludzi.
      Niemniej jednak uważam, że jeżeli mężczyzna zaprasza mnie do restauracji, na
      koncert, do kina, to wówczas on płaci za oboje. Jeśli to ja zapraszam - płacę ja
      za oboje. A jeśli wspólnie wpadamy na pomysł, że "skoczymy" dziś na pizzę, to
      każdy płaci za siebie.

      Zawsze jednak spotykałam się z mężczyznami, dla których kwestią honoru było
      płacenie za kobietę. Romantyczką nie jestem, ale dżentelmenów bardzo cenię (i
      pieniądze nie mają z tym nic wspólnego - to tak dla uprzedzenia potencjalnego
      zarzucenia mi czegoś, co nic wspólnego z prawdą nie ma, a z czego słyną niektóre
      agresywne osoby na forum).
    • awe26 a zdarzyło Ci się???? 13.11.08, 12:46
      że kobieta/dziewczyna posłała Ci taksówką do pracy Twoje ulubione,
      jeszcze ciepłe ciasto. Po przyjeździe taksówki na miejsce zadzwoniła
      do sekretarki żeby przygotowała Ci kawę i podała całość???
      A temu mojemu się zdarzyło...
      A jakieś odjechane niespodzianki na urodziny czy prezenty na
      święta...
      Zawsze mam pieniądze, stać mnie żeby się dorzucić, ale jakoś tak mi
      się zdarzało, że były inne formy "wyrównywania" rachunku ;-)
    • wanilinowa Re: Płacić za nią? 13.11.08, 13:01
      u mnie z płaceniem bywa różnie, raz on raz ja, raz wspólnie. JEDNO jest pewne,
      jakby facet zacząłby mi się pluć o 20 zł wydane na pizzę, to następnego
      spotkania raczej by nie było, i nie chodzi o kasę..
    • zgubiona.karta Re: Płacić za nią? 13.11.08, 13:42
      Za mnie zawsze płacono, myślę, ze facet by się obraził, gdybym ja
      zechciala zapłacić ;P :)
    • hey_you Re: Płacić za nią? 13.11.08, 14:05
      grz.egorz napisał:

      > Mam pytanie do facetów dotyczące pewnych moich wątpliwości. Czy każda odbyta ra
      > ndka powinna być płacona w 100% przeze mnie, ze str
      > ony niewieściej nic nie dorzucając? Jak Wy robicie? Mój aktualny punkt widze
      > nia jest taki, że jeśli dziewczyna pracuje (zarabia) koszty randki powinny być
      > 50/50. Odpadają też droższe prezenty z mojej strony, bo to ją za bardzo rozpies
      > zcza i przewraca w głowie - pomijam kwiaty. Pozdro.

      Panowie, wyciagamy portfele bez zmruzenia oka i placimy. Wysokosc napiwku uzgadniamy z nasza randka (10% - 20%) ale tez go pokrywamy. Jesli jest spotkanie z drinkiem to nasza randke po spotkaniu odwozimy i za taksoweczke tez placimy.
      • spajd Re: Płacić za nią? 13.11.08, 14:21
        hey_you napisał:
        > Panowie, wyciagamy portfele bez zmruzenia oka i placimy. Wysokosc napiwku uzgad
        > niamy z nasza randka (10% - 20%) ale tez go pokrywamy. Jesli jest spotkanie z d
        > rinkiem to nasza randke po spotkaniu odwozimy i za taksoweczke tez placimy.
        Nie napisałbym tego lepiej. Jedyne odstępstwa mogą być na prośbę kobiety i
        raczej w przypadku, gdy to ona zapraszała. Ale i tak zazwyczaj to facet zaprasza.
        • menk.a Re: Płacić za nią? 13.11.08, 14:29
          Panowie, wyłamujecie się, oj wyłamujecie.;)))
          • grzech_o_1 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 14:35
            To już ostatnie wyjątki na tym polskim świecie. Mohikany!
            Cześć Menka.:)
            • rumunska_ksiezniczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:07
              wniosek taki, że są jeszcze PRAWDZIWI mężczyźni ;-)))
              • hey_you Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:19
                rumunska_ksiezniczka napisała:

                > wniosek taki, że są jeszcze PRAWDZIWI mężczyźni ;-)))

                i prawdziwe ksiezniczki ;-)
                • menk.a Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:21
                  hey_you napisał:

                  >
                  > i prawdziwe ksiezniczki ;-)

                  To akurat trzeba by udowodnć za pomocą ziarnka grochu i 20 pierzyn.;)
                  • grzech_o_1 Rozbawiłaś mnie Menia. 13.11.08, 15:34
                    Ktoś tu napisał - 'ostatni prawdziwi mężczyźni'.
                    Tylko jak ich szukać? Ze świecą?
                    Przypomniał mi sie jeden gość, co to mieszkał w beczce. Któregoś
                    dnia chodził w biały dzień z zapaloną latarnią. Wszyscy się go
                    pytali, po jaką cholerę marnuje oliwę w kaganku, skoro słońce
                    świeci? A on odpowiadał - szukam Człowieka!!!

                    Jak ten gościu się nazywał? Zapomniałem. Na D, czy na G?

                    Trzymka Menka.:))))))))
                    • voglia_di_vivere Re: Rozbawiłaś mnie Menia. 13.11.08, 16:49
                      Diogenes:)
                      • grzech_o_1 Re: Rozbawiłaś mnie Menia. 13.11.08, 17:45
                        Tak. Rzeczywiście.
                        Pozdro.:)
      • loca_ines Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:36
        hey_you napisał:

        > Panowie, wyciagamy portfele bez zmruzenia oka i placimy. Wysokosc napiwku uzgad
        > niamy z nasza randka (10% - 20%) ale tez go pokrywamy. Jesli jest spotkanie z d
        > rinkiem to nasza randke po spotkaniu odwozimy i za taksoweczke tez placimy.

        Zrobiłeś takie wrażenie, ze nie zdziw się, jeżeli Twoja wypowiedź niezamierzenie
        stanie się ofertą matrymonialną ;-)
      • forgetmenot30 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 17:28
        pięknie napisane. w końcu potem to się jakoś wyrównuje (jak napisała
        koleżanka powyżej): kobieta robi kolację, śniadanka itd.;-)
        • pancwynar Re: Płacić za nią? 17.11.08, 09:37
          forgetmenot30 napisała:

          > pięknie napisane. w końcu potem to się jakoś wyrównuje (jak
          napisała
          > koleżanka powyżej): kobieta robi kolację, śniadanka itd.;-)

          transakcja wiązana?:)

          nie lubię jak kobieta mi "śniadaniuje"
          sam czuję sie b. pewnie w kuchni (no może poza słodkimi wypiekami) i
          sprawia mi przyjemność przynieść mojej Pani do łóżka śniadanie
          (bynajmniej nie chleb z pasztetową i gorącą wodę z torebką Sagi:P);
          choć kobieta - Czarodziejka w kuchni zapewniająca rozkosze kulinarne
          to piękna sprawa...
          ... no dość już tego bo do obiadu szmat czasu, a ja rozmarzyłem się:)
      • 1stanczyk To jest nasze archaiczne "dzentelmenstwo", ktore 16.11.08, 16:34
        w dzisiejszych czasach ma taka racje bytu jak calowanie po raczkach.
        Jest smiesznym meskim dowartosciwywaniem sie wynikajacym z braku zrozumienia
        rownouprawnienia i wynikajacych z niego konsekwencji.
        Jest archaiczna spuscizna prl-owskiego zrownania kobiety jako sposobu pozyskania
        wyborcow, ktorym (kobietom) daleko jest do zrozumienia samej istoty
        rownouprawanienia jako, ze same w naszym kraju nie zrobily nic aby taka pozycje
        z ktorej w pelni korzystaja na plaszczyznie zawodowej uzyskac, jest samcza
        potrzeba zastapienia wlasnym portfelem tego co obecnie jest podstawa trawalego
        zwiazku miedzy kobieta a mezczyzna (a nie mezczyzna i kupiona kobieta co
        przeksztalaca zwiazek miedzy dwojgiem w spolke o "rynkowych zaleznosciach").
        Zaproszona raz drugi za trzecim razem albo nie ma ochoty sie spotykac i dziekuje
        albo conajmniej uczestniczy.
        Wyciaganie przez mezczyzne portfela za trzecim razem niektorym kobietom po
        prostu uraga.
        To ze niewiele jest wsrod nich Polek jest juz tylko ich swiadectwem naszego
        archaicznego damsko-meskiego savoir-vivru z ktorego korzystaja te dla ktorych
        portfel jest najistotniejszy.
        Re: Płacić za nią?
        • loca_ines Re: To jest nasze archaiczne "dzentelmenstwo", kt 16.11.08, 17:43
          Całowanie po rączkach uwielbiam :-)
          A o równouprawnienie się nie prosiłam.
          • ideefiks Re: To jest nasze archaiczne "dzentelmenstwo", kt 17.11.08, 10:12
            loca_ines napisała:

            > Całowanie po rączkach uwielbiam :-)

            Naprawdę lubisz jak obcy, spocony facet ślini twoją rękę?
    • frisky2 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:16
      Jak zapraszasz, to placisz. DLa mnie to oczywiste. I niewazne czy to randka czy
      spotkanie z kumplem. A jak ona zaprasza, to ona placi
    • grogreg Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:25
      Eeeee...kiedy jeszcze mogłem się umawiać na randki to płaciłem ja.
      Teraz płaci te które nie zapomniało karty. Konto wspólne więc nie ma to znaczenia.
      • grzech_o_1 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 15:42
        Mam to samo.
        Ale kiedyś, buliłem jak za zboże.
        I jeszcze tak na marginesie. To do wszystkich 'nowoczesnych panów'.
        Co tam panów? Menów i Macho!!!
        Nie ma bardziej żenujacego widoku i upokarzajacego dla faceta [dla
        faceta!!!!!!!!!!!], niż w obecności kelnerki grzebanie kobiety w
        swej portmonetce, by menowi!!! dołożyć się do kawy, bo on już
        kelnerce dał połowe należności.
        Po wyjściu z knajpy, takiego mena kobieta winna kopnąć w tyłek na
        wieczne pożegnanie. A nie wiązać się ze skąpcem i z sknerusem. Bo
        przesrane życie ma na bank!
        • rumunska_ksiezniczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 17:22
          co watro powiedzieć raz, warto powtórzyć:
          są prawdziwi faceci na tym marnym padole ;-)))
          • grzech_o_1 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 17:50
            Są.
            Ale nawet małżeństwa, wspólne pieniądze. Najgłupszy widok jak
            podchodzi w lokalu kelnerka i kobieta płaci. To żenada. Forsę ma
            zawsze wyciągać facet, mimo że w tych przypadkach forsa wspólna -
            ale Facet!!! A pani w tym czasie ma iść do toalety poprawić makijaż
            przed wyjściem.:)))
            • jamesonwhiskey Re: Płacić za nią? 13.11.08, 18:45
              Najgłupszy widok jak
              > podchodzi w lokalu kelnerka i kobieta płaci. To żenada. Forsę ma
              > zawsze wyciągać facet, mimo że w tych przypadkach forsa wspólna -
              > ale Facet!!!

              po pierwsze h... mnie interesuje co sobie pomysli jakas kelnerka albo
              jakis wscibski dziad lub baba
              po drugie kasa wspulna nie ma co sie bawic w jakies udawanie
              • grzech_o_1 [...] 14.11.08, 00:52
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • silic Re: Płacić za nią? 14.11.08, 02:10
              Wyjdź grzesiu kiedyś do ludzi, trochę świata pooglądaj. Zaręczam, że widok
              kobiety płacącej za małżeńskie (choć może nie tylko) jedzenie jest całkiem częsty.
            • dubnobasswithmyheadman Re: Płacić za nią? 16.11.08, 23:36
              co ty pierdzielisz ?

              pozory jakie rozsiewasz wokół siebie kiedyś cie przerosną...
            • pynky Re: Płacić za nią? 17.11.08, 01:01
              "Ale nawet małżeństwa, wspólne pieniądze. Najgłupszy widok jak
              podchodzi w lokalu kelnerka i kobieta płaci. To żenada. Forsę ma
              zawsze wyciągać facet, mimo że w tych przypadkach forsa wspólna -
              ale Facet!!! A pani w tym czasie ma iść do toalety poprawić makijaż
              przed wyjściem.:)))"

              człowieku wiekszej glupoty w tym watku nie przeczytalem, ja rozumiem ze lubisz
              placic za kobiete, ale przejmowanie sie zdaniem kelnerki to jakas zenada to jest
              dopiero buractwo:)
              a kelnerke interesuje tylko napiwek a nie kto placil:)
              • gregstein Re: Płacić za nią? 17.11.08, 01:13
                pynky napisał:
                Nie placic tylko zmienic i dobrze sie zastanowic, zanim zaczna sie
                problemy, w koncu kazdy za siebie placi i nikt za nikogo nie zyje
                ani nie umiera. Tak juz jest


                > "Ale nawet małżeństwa, wspólne pieniądze. Najgłupszy widok jak
                > podchodzi w lokalu kelnerka i kobieta płaci. To żenada. Forsę ma
                > zawsze wyciągać facet, mimo że w tych przypadkach forsa wspólna -
                > ale Facet!!! A pani w tym czasie ma iść do toalety poprawić makijaż
                > przed wyjściem.:)))"
                >
                > człowieku wiekszej glupoty w tym watku nie przeczytalem, ja
                rozumiem ze lubisz
                > placic za kobiete, ale przejmowanie sie zdaniem kelnerki to jakas
                zenada to jes
                > t
                > dopiero buractwo:)
                > a kelnerke interesuje tylko napiwek a nie kto placil:)
          • grz.egorz Re: Płacić za nią? 17.11.08, 10:22
            Sądząc z Twojego nicka to jesteś z Rumunii, a tam bida aż piszczy, więc rozumiem
            Twoje podejście do pieniądza. _złośliwiec_ A żeby dojrzała kobieta nazwała się
            księżniczką to niemożliwe, masz coś z samooceną.
        • silic Re: Płacić za nią? 14.11.08, 02:08
          Może dla ciebie jako faceta, mena czy macho jest to upokarzające.
          Ja jestem mężczyzną i dla mnie fakt, że płaci kobieta jest sprawą normalną.
          Traktuję ją jak równego sobie człowieka i nie odmawiam jej prawa do niczego.
    • modrooka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 17:58
      Najlepszym sposobem jest: raz Ty raz ona. Unika się wtedy żenującego rozliczania
      co do grosza: "ja zamówiłem stek z frytkami a Ty spaghetti, więc ja płacę x a Ty
      y. A kto dołoży do napiwku? Czekaj wyjmę kalkulator."
      • grzech_o_1 Re: Płacić za nią? 13.11.08, 18:21
        On 28,23 a Ty 12,54.
        Ale to połowa drogi. On duże piwo Tyskie, Ty sok z czarnej
        porzeczki.
        Na deser Ty lody Marambini, a on nic. Napiwek od całości, około 5
        do 7 procent.
        Cholera! Jaki kalkulator sobie z tym poradzi?
        A gdzie jeszcze róża pąsowa dla Pani? A gdzie dorożka, co to Panią
        powiezie?
        Chłop chyba już się całkiem zakałapućkał.
        :)))
        • rumunska_ksiezniczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 18:33
          no tak, łatwo napisać, ale trudniej wykonać.
          to dziś idziemy do szeratona i płaci pan, a jak mi sie zachce kebaba od turka,
          to płacę ja, następnym razem idziemy do filharmonii narodowej i płaci pan, a za
          tydzień do kina i płacę już ja..
          albo kolejność odwrotna. nie da się, moi drodzy. zawsze będzie ktoś pokrzywdzony
          i będzie to ten, kto liczy kasę i jest materialistą po prostu. niezależnie od płci.
          • grzech_o_1 Ale ja tego nie wymyśliłem, wymyślono dawno 13.11.08, 18:45
            temu - dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach.
            Jak Księżniczka zaproszona, to proszę się liczyć przez kogo. I
            Księżniczka wie, powinna wiedzieć, czy jest zapraszana przez Pana,
            czy przez mena, co to groszem nie śmierdzi. A jeszcze w dodatku za
            kasę Księżniczki chętnie by sobie pobrylował.
            :))))))))

            Gimnazjalisto! Nie stać cię na frytki i colę? To nie zapraszaj
            koleżaniki! Bo niech dupki wreszcie zrozumieją. Że się gdzieś idzie
            i każdy sobie coś kupuje wedle życzenia za własną kasę, albo się
            kogoś zaprasza!
            Howgh!!!
          • poe JASNE, że płacić!!! 17.11.08, 04:32
            Co za wątek... A przecież to dość proste:

            1. Kto zaprasza, ten powinien płacić. Zaprasza zwykle facet. Więc
            wniosek winien być jasny...
            2. To powinno być naturalne - nie możesz wyczekiwać, aż kobieta
            zaproponuje, że będzie płacić. Płacisz i już!
            3. Jeśli kobieta naprawdę upiera się przy zapłaceniu połowy
            rachunku - ustępujemy, chyba że jesteś Chińczykiem i prędzej
            padniesz trupem niż na to pozwolisz
            4. Jeśli nie dysponujesz środkami, to zapraszasz ją na spacer po
            parku - romantyczność w wersji ekonomicznej :P

            PS. Obecnie mieszkam i pracuję w Chinach. Tutaj jako obcokrajowiec i
            mężczyzna płacę za wszystkich - np jak zaproszę pół mojego biura.
            Tutaj zawsze płaci zapraszający - dzielenie rachunku w Chinach
            (nawet jeśli wyszło się w paru znajomych) jest postrzegane jako
            odpychające skąpstwo i brak wychowania)

            PS2. W Chinach zyskuje szacunek ten, kto płaci - chyba chcesz, żeby
            kobieta, którą zapraszasz na randkę, darzyła Cię szacunkiem???

            PS3. Uważam, że płacenie za kobietę jest przyjemnością dla
            mężczyzny. Jeśli nie stać go na zabranie ją do restauracji - patrz
            pkt 4. Proste???
            • grz.egorz Re: JASNE, że płacić!!! 17.11.08, 10:31
              Ja mieszkam w Polsce i od dziś jestem frajerem (bo kiedyś płaciłem), który nie
              płaci za dziewczynę, ale oczekuje płacenia po równo.
              • cartahena Re: JASNE, że płacić!!! 17.11.08, 23:36
                No i zapoznales jakas dziewczyne, czy dopiero sie przymierzasz?
        • silic Re: Płacić za nią? 14.11.08, 02:15
          > Cholera! Jaki kalkulator sobie z tym poradzi?

          To się liczy w głowie, prostacka arytmetyka. Rozgarniętej kobiecie czy
          rozgarniętemu mężczyźnie nie sprawia to problemu. A! W restauracjach nie
          spotkasz cen z groszami, to raczej domena barów mlecznych. Wszędzie zaś
          dostajesz rachunek/paragon - tam jest wszystko wypisane.
    • oi_polloi nie wyobrazam sobie 13.11.08, 19:23
      ja jako kobieta nie wyobrazam sobie zeby facet za mnie placil. bo niby czemu mialby to robic? moze mi ewentualnie jesli naprawde bardzo chce postawic piwo. jedno. nic wiecej. spotykam sie z nim bo chce go zobaczyc a nie chce jego forsy. nie potrzebuje pieniedzy zeby sie ze mna widywac.
    • ravny gołodupce 13.11.08, 20:27
      Albo facet ma gest albo nie ma. Panienki które lubią urabiać sobie ręce po
      łokcie a po 40tce wygladać jak stare zużyte sprzęty zapłacą facetowi za piwo
      kolacje i kino byle tylko znowu się z nimi umówił.
      Szanujące sie kobiety nie zadaja się z liczykrupami, sknerami i gołodupcami.
      • zonka77 Re: gołodupce 13.11.08, 22:01
        ależ burak z szanownego założyciela wątku. Sukcesów z "panną" tą i każdą inną mu
        nie wróżę :)
    • aiczka Re: Płacić za nią? 13.11.08, 21:54
      Na poczatku znajomosci osoba zapraszajaca powinna byc przygotowana na
      poniesienie kosztow calego spotkania. Kiedy termin "zapraszanie" przestaje miec
      zastosowanie, sensowniej i sympatyczniej jest ponosic koszta rownomiernie, z
      ewentualnymi odchyleniami uwzgledniajacymi indywidualne sytuacje finansowe
      zainteresowanych. Placenie "na zmiane" co nie musi oznaczac scisle "co drugi
      rachunek" jest zdecydowanie sympatyczniejsze niz rozliczanie sie przy akzdej okazji.
      • zonka77 a ja mam jeszcze jedno pytanie do założyciela 13.11.08, 22:03
        wątku. Jak już pójdziesz z tą panną do knajpy i dostaniecie rachunek to się
        jeszcze na miejscu, przy kelnerce rozliczasz kto co kupił czy czekasz
        przynajmniej aż wyjdziecie??
        Uważaj też zawsze żeby rachunku nie zgubić bo jeszcze nie będziesz pamiętał kto
        ma ile zapłacić. hehehe.
        • silic Re: a ja mam jeszcze jedno pytanie do założyciel 14.11.08, 02:19
          W typowych lokalach kelner/kelnerka po przyniesieniu rachunku odchodzi i
          zostawia gości samych sobie. Wtedy każda osoba może spokojnie sięgnąć po
          pieniądze. Co więcej - można nawet poprosić oddzielne rachunki.
          Twoje pytanie więc wynika z nieznajomości tematu.
    • kor-aaa a taka sytacja? 13.11.08, 22:11
      Jeśli spotkanie definiuję jako randkę, nie jako spotkanie z kolegą, to pozwalam
      za siebie na pierwszych 3 randkach zapłacić. Z tym, że nie są to duże koszty...
      drink w klubie, bilet do kina i tyle. Poza tym, jeśli on gotuje, ja przynoszę
      wino, itp.

      Nie sądzę, żeby było to wykorzystywanie z mojej strony... Ale mężczyźni zwykle
      wychodzą z inicjatywą, a ja nie lubię tej przepychanki słownej "nie, nie,
      dziękuję, płacę za siebie", "och nie, pozwól mi"...

      Ostatnio byłam w takiej sytuacji, że on robił dziwną minę jak miał zapłacić już
      za moją kawę na 1. spotkaniu i czułam się dziwnie. Ten sam pan proponował
      wyjścia do drogich klubów, oczekując - jak się okazało przy wyjściu - że będę za
      siebie płaciła.

      Logiczne. Tylko, że nasz status materialny jest - obecnie - bardzo różny. Sama
      bym się do takich nie wybrała, bo w tym momencie mam inne priorytety
      ekonomiczne... Dałam sobie spokój.
      • silic Re: a taka sytacja? 14.11.08, 02:25
        Jak dla mnie domyślną sytuacją jest taka, w której każdy płaci za siebie. Czy
        się wychodzi gdzieś razem, czy spotyka się i gdzieś idzie - każdy za siebie.
        Jeśli jedna osoba chce wziąć na siebie koszta (bo ma taki kaprys, świadomość, że
        partner nie może w danej chwili pozwolić sobie na coś itd) to powinna to
        wyraźnie zaznaczyć np. "zapraszam, ja płacę". Zaciąganie kogoś w miejsce zbyt
        drogie jest oczywiście bezsensowne.
    • diamondbeach Re: Płacić za nią? 13.11.08, 22:14
      Jak Ty zapraszasz - ty płacisz. Nie jako facet, jako osoba zapraszająca. Czyli
      tekst: zapraszam cię na kolację oznacza,że druga osoba może nie brać portfela
      (na wszelki wypadek powinna:P).

      Jak ty podrywasz i proponujesz pierwszą randkę - płacisz. Kobieta, która nie ma
      zadatków na utrzymankę zaprosi cię gdzieś w ramach rewanżu. Chyba,że wasze
      spotkanie było beznadziejnie, ale wtedy nie przyjmie kolejnych zaproszeń i
      problem też masz z głowy.
      • wanilinowa Re: Płacić za nią? 13.11.08, 22:24
        > Chyba,że wasze
        > spotkanie było beznadziejnie, ale wtedy nie przyjmie kolejnych zaproszeń i
        > problem też masz z głowy.

        oczywiście dopiero po tym jak odda mu 6,50 za piwo i 9,80 za pół pizzy
    • lacido Re: Płacić za nią? 13.11.08, 22:40
      wyjdę na naciągaczkę ale żaden z moich facetów nie chciał żebym płaciła
      • mikkaz Re: Płacić za nią? 13.11.08, 23:14
        heh, mój ostatni men też był hojny i nie chciał żebym płaciła, zawsze wyrywał
        sie pierwszy a ja miałam dość kłócenia się z nim przy kelnerach i wyrywania
        portfeli, więc odpuścilam i pozwalałam mu płacić w restauracjach. A przy
        rozstaniu men podsumował ,że byłam z nim "interesownie" :):):)
        Widać chodziło mu o to, że powinnam za każdym razem mu mówić "ach jaki ty hojny
        jesteś, nie płać, może ja zapłacę" a nie tylko "dziękuję" , bo bez
        czołobitności nie czuł się taki wspaniały :):)
    • showmessage Re: Płacić za nią? 14.11.08, 12:23
      Kobiety się rozpieszcza. Zwyczajowo i nie tylko dżentelmen płaci rachunki
      zwłaszcza jeśli kobieta, z którą się spotyka nie jest mu obojętna. :)
    • rudolf.ss ja tam się staram je wykręcać 14.11.08, 13:11
      Jak jest możliwość to zawsze z chęcią biorę prezenty od kobiet, ale
      nie staram się ich odwzajemniać żeby nie obrosły w piórka.
    • nombrilek Re: Płacić za nią? 14.11.08, 13:48

      jak sobie takie paniusie znajdujesz co sie nie kwapia do zapłaty to
      twoj problem
    • waclaw_grzyb Re: Płacić za nią? 16.11.08, 16:03
      Jak mi sie dziewczyna mniej podoba to jem i piję a potem idę niby do klopa i już
      nie wracam. Nie muszę wtedy płacić. Jak mi się podoba to ja płacę ale rano po
      stosunku mówię żeby mi oddała za połowę rachunku.
      • menk.a Re: Płacić za nią? 16.11.08, 16:15
        waclaw_grzyb napisał:

        > Jak mi sie dziewczyna mniej podoba to jem i piję a potem idę niby do klopa i już
        > nie wracam. Nie muszę wtedy płacić. Jak mi się podoba to ja płacę ale rano po
        > stosunku mówię żeby mi oddała za połowę rachunku.

        Po porannym czy masz w pamięci ten wieczorny?;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka