Tak mi przyszło do głowy...
Ano, od kilku lat jestem na harmonecie/kontracepcie - pigułka dwuskładnikowa, jednofazowa, czyli przez cały cykl (21 dni z 7-dniową przerwą na krwawienie) skład tej tabletki się nie zmienia.
Przyszło mi jednak do głowy, żeby odstawić na jakiś czas w ogóle antykoncepcję hormonalną z przyczyn ogólno-zdrowotnych, w sensie: a żeby dać popracować narządom wewnętrznym produkować hormony i ogólnie dać pracować organizmowi trochę w naturalnym rytmie, czy jak to tam zwał. No i wspomóc w ten sposób detoksykacją z niekorzystnych produktów przemiany materii, czyli wspomóc odchudzanie... Bo ja tak zauważyłam po sobie, że tyć to ja tyję powoli, ale jednak, mimo, że jestem aktywna fizycznie i raczej dbam o dietę, staram się ograniczac tłuszcze i słodycze, a i było też podejście do diety dr Dukana. Po czterech tygodniach mozolnej pracy, w tym niekorzystnych efektów tejże diety jak mega-zaparcia, bóle brzucha (jak się w końcu zorientowałam, jajek jeść już nie mogę), schudłam "zaledwie" 4 kilo. To bardzo słaby wynik jak na tak drakońską dietę...
Powiedziałam o tym mojemu mężowi, że chcę odstawić tabletki, ale jednak po krótkiej dyskusji za wspólnym porozumieniem - nie wchodzi to w rachubę... Nasze pożycie seksualne prawdopodobnie całkiem by już umarło. Aktualnie jest jak jest - to mój mąż bardziej dąży do zbliżeń, moje libido natomiast jakby uśpione

No i kłopoty z figurą. Po troszę obwiniam za to wszystko tabletki...
I teraz pytanie do Was: jakie macie doświadczenia z pigułkami 3-fazowymi, w przypadku których zmienny skład w trakcie cyklu "udaje" cykl naturalny?
Przede mną wizyta u pani doktor, zastanawiam się czy na takie właśnie nie przejść...