Dziewczyny,
Jeśli któraś z Was doświadczyła wypadania włosów w trakcie lub po odstawieniu tabletek, mogłybyście napisać przy jakich tabletkach to było i jak długo trwało?
Pytam bo z jakichś dziwnych powodów po drugim porodzie zaczęłam w ten sposób reagować na sporą część tabletek (dziwnych - bo niektóre tabletki brałam wcześniej bez takich efektów).
Ogólnie wiem, że takie sytuacje mogą mieć miejsce i mogą mieć dwa różne podłoża - albo przyspieszona zostaje faza telogenowa włosów ze względu na estrogeny (tzw. telogen effluvium) albo też ujawnia się kobiece androgenowe wypadanie włosów. Generalnie teoretycznie ten pierwszy przypadek powinien minąć po kilku (od 4ch do 6ciu) miesiącach bez przerywania brania tabletek (jak wypadną i odrosną te włosy którym przyspieszono fazę telogenu i reszta włosó wejdzie w normalny rytm przy wyższym poziomie estrogenów). Bywa też tak, ze w trakcie brania pigułek nic się nie dzieje (estrogeny przyspieszają fazę telogenu tak jak w ciąży) a wypadanie zaczyna się po odstawieniu tabsów (jak po ciąży

)
W drugim przypadku jest różnie. Zazwyczaj trzeba zmienić leki.
Może być też trzecie zjawisko - czyli w tych pigułkach w których proporcje estrogenów są dużo większe od progestagenu (syntetyków osobiście) włosy zaczynają wypadać właśnie ze względu na niższy poziom estrogenu i tu trzeba zmienić tabsy na takie o innych proporcjach
No nic, - jest to zjawisko z jednej strony jakoś opisane medycznie a z drugiej strony przez lekarzy nie do końca rozumiane, wyjaśnione i empirycznie chyba też jest to trudne do zbadania bo przyczyn w tle może być wiele.
Do tego dochodzą różne typy hormonów syntetycznych z których jedne mają działanie andgrogenne a drugie wręcz przeciwnie. I tak to mamy sytuacje w których niektóre tabletki przy okazji leczą wypadanie włosów a u innych kobiet je nasilają. Bo dotykają różnych przyczyn tego zjawiska.
Tyle "wysępiłam" od lekarzy i z netu
Ja w każdym razie złapałam wypadanie przy Triquilarze (czego przed ciążami chyba nie miałam aż w takim stopniu albo nie zwracałam uwagi). To samo przy dienogeście (Jeanine i Qlaira)...i o dziwo koszmarnie przy NuVaRing czego kiedyś też nie było a miałam go dobry rok. Oczywiście można sądzić, że to zbieg okoliczności - niemniej jednak wszelakie badania hormonów płciowych, tarczycy i nadnerczy nie pokazują niczego niepokojącego (testosteron, prolaktyna, dhea-s, androstendion, lh, tsf, ft3, ft4, kortyzol itp).
Wina tabletek o tyle oczywista, że jak wracam do czegokolwiek z gestodenem, po dwóch miesiącach wypadanie ustępuje znacznie (przy NuVaring np. potrafiłam przy myciu wyjąć 200 włosów vs 10-15 przy Femodenie).
Drążę sobie temat bo tak dumam o co chodzi a lekarze wprost też nie wiedzą (ani endo ani gin ani dermatolog) bo temat przebadania włosów był wielokrotnie badany a w przypadku kobiet często przyczyna nie jest znana.
No i tak Was zapytuje bo chcę sobie zrobić statystyki - bo wszystko z gestodenem zabija dla odmiany moje libido. Natomiast sądząc po dostępnych w necie materiałach i po ulotkach - ani Milvane ani Logest ani Femoden nie mają w ulotkach wypadania włosów jako obserwowanego efektu ubocznego (ulotek zamienników nie sprawdzałam).
Może wasze doświadczenia jeszcze mi coś podpowiedzą....