Dodaj do ulubionych

a moralność...

10.11.07, 20:11
Czy macie lub kiedykolwiek miałyście jakieś wątpliwości natury moralnej lub
religijnej związane ze stosowaniem antykoncepcji?
Obserwuj wątek
    • dlania Re: a moralność... 10.11.07, 20:59
      Absolutnie nie, ale ja niekatolicka jestem.
      Dzis wyczytałam ciekawą rzecz na ten temat. Sobór Watykański II dyskutował na
      temat dopuszcalności antykoncepcji i ponoc miał podjąc decyzję przyzwalająca na
      nią, tylko że zmarł papiez jakiśtam. Potem do obrad tej akurat komisji nie
      wrócono, a następni Piotrowie nie byli juz tak otwarci na zmiany cywilizacyjne.
      I po ptokach;-(
      Od mojej sąsiadki, prostej dziewczyny, która jednak nie marzy jakos o stadku
      dzieciaków, usłyszałam: "Tabletek nie stosuję, bo to grzech. My tylko
      gumki..."wink Autentyk!
    • turzyca Re: a moralność... 10.11.07, 21:34
      Wchodzisz na cienki lod smile
      Bo np dlaczego, jesli KK rozwija przykazanie "nie zabijaj" w taki sposob, ze
      katolik powinien sie prawidlowo odzywiac - nie zabijac sie przez zla diete - i w
      ogole unikac zachowan narazajacych jego zycie na uszczerbek, rownoczesnie
      zakazane jest stosowanie prezerwatywy w przypadku kontaktow pozamalzenskich?
      Uprawiajac seks niemalzenski bez prezerwatywy popelnia sie jeden grzech, z
      prezerwatywa dwa - logicznie powinno byc na odwrot, bo prezerwatywa chroni
      zdrowie i zycie ludzkie i to nie tylko osoby, ktora sie tego czynu dopuszcza,
      ale takze jej najblizszych.
      Gdyby KK (i inne Koscioly chrzescijanskie) propagowal takie uzycie prezerwatywy,
      to umieralnosc na AIDS w Afryce prawdopodobnie bylaby zdecydowanie nizsza.

      • malwes Re: a moralność... 10.11.07, 22:27
        Zgadzam się z Turzycą - choć uważam, że to nie jest temat na to
        forum. Dodam, że niestety nie wszystkie "wytyczne" KK mają niestety
        cokolwiek wspólnego z Pismem Świętym czy dokumentami
        pokrewnymi/żródłowymi. Z całym szacunkiem dla wiary i Boga, należy
        pamiętać, że KK to instytucja podatna na zmiany zdania/ tworzenie
        nowych poglądów - podatna na manipulacje, epokę historyczną,
        politykę, uwarunkowania kulturowe. Zobaczcie na przykładzie kary
        śmierci - KK był za, potem przeciw. Dodatkowo sobory i krucjaty. A
        wiazało się to ze zmianą pojęcia "kary" i "uprawnionych do jej
        wymierzania". Podobnie jest z celibatem, ustanowionym już dość późno
        jako sposób na zabezpieczenie majątku kościelnego. Z antykoncepcją
        to samo. To wytwór instytucji nic nie mający wspolnego z wiarą. Jak
        ktoś wie w jakim dokumencie Kościelnym jest mowa o zakazie
        antykoncepcji i dlaczego, to wie o czym mówię smile Dlatego dylematów
        moralnych nie mam. Inaczej musiałabym uznać, że branie antybiotyków
        i ogólnie medycyna tez jest gzrechem bo ingeruje w wolę Boga.

        Dodam, że na zaczepki trolli i przesadnych dyskutowaczy reagować nie
        będę i z mojej strony koniec tematu.
        • turzyca Re: a moralność... 10.11.07, 23:08
          Malwes smile

          Jest jeden powod, dla ktorego warto ten watek zostawic: dopoki zalozycielka sie
          ponownie nie odezwie, nie wiadomo, czy to nie jest po prostu biedna dziewczyna,
          ktora sie zaplatala pomiedzy miloscia do czlowieka a miloscia do Boga. Niemile
          uczucie, wiec jesli jakies wypowiedzi moga Jej pomoc, to niech watek zostanie. A
          Twoja zgrabna wypowiedz moze byc pomocna w takich rozmyslaniach.
          • in-ge Re: a moralność... 10.11.07, 23:16
            nie sądzę, żebym była biedą dziewczyną. Gdybym się plątała między miłoscią do
            Boga a do człowieka to rozważałabym raczej czy nie wstąpić do zakonu a nie
            szukała informacji o skutecznosci antykoncepcji. Człowiek jest jednak istotą
            dosć złożoną i może zadawać sobie z okazji swoich poczynań różne pytania; jeśli
            jest wolny od wątpliwości natury moralnej cokolwiek by nie robił to chyba nie
            jest to zdrowy objaw... Stalin nie miał wątpliwości moralnych. Sądzę, że takim
            ludziom można bardziej współczuć niż tym, którzy się nad czymś zastanwiają. Nie
            sądziłam, że to forum jest takie sterylne i że tu można tylko pisać o wyższości
            cerazette nad mercilonem... lub odwrotnie jak kto woli.
            możecie sobie skasować mój wątek jeśli was kole, a jeśli nie to zapraszam do
            rzeczowej dyskusji.
            • sigrid.storrada Re: a moralność... 11.11.07, 00:37
              oj, przesadzasz mocno z tym porównaniem do Stalina. Nikt tu nie pisał, że nie ma
              w życiu absolutnie żadnych dylematów moralnych, więc nie martwiłabym się o
              zdrowie moich przedmówców.

              Ad rem.
              Po pierwsze - nie jestem katoliczką, ale wierzącą chrześcijanką z dążeniem do
              wypełniania biblijnych zasad.
              Mam problem ze zrozumieniem katolickich nauk na temat antykoncepcji, a czytałam
              o tym trochę. Niestety mam wrażenie, że zakaz antykoncepcji nie ma biblijnego
              uzasadnienia.
              Próby argumentowania, są dosyć pokrętne.
              Po pierwsze
              - przeinaczanie wiedzy medycznej. Tabletki mają mieć jakoby działanie
              wczesnoporonne. Prezerwatywy - jak głosi legenda - mają przepuszczać plemniki i
              choroby.
              po drugie
              - socjologiczne i psychologiczne argumenty
              1.Stosowanie antykoncepcji ma prowadzić do zwiększenia liczby rozwodów ( jak
              ktoś spostrzegawczy zauważył osoby nie stosujące antykoncepcji ze względów
              moralnych nie uznają także rozwodów - z tego samego powodu).
              2.Prezerwatywa czy kapturek jako bariery fizyczne mają tworzyć między małżonkami
              barierę psychiczną. Bardzo niejasne.
              - no i na końcu - cytaty biblijne.
              z oczywistych względów nie ma w Biblii bezpośrednich wzmianek o prezerwatywach
              czy tabletkach. Ale dobór cytatów jakie się stosuje do uzazdniania niemoralności
              antykoncepcji jest dla mnie zaskakujący.
              Np. Prof. Wrochna zakaz antykoncepcji wyprowadza z Rodz 1.28 ( "rozmnażacie się
              abyście zaludnili ziemię"). Przepraszam, jeśli kogoś urażę, ale ziemia już jest
              zaludniona, nawet czasem mówi się, że za bardzo. Poważniej mówiąc - nie można
              wyjmować tych słów z kontekstu, są one wypowiedziane w pewnej sytuacji, do
              pierwszych ludzi, których rozmnażanie doprowadzić do powstania rodzaju ludzkiego.

              Natomiast zezwolenie Kościoła na npr uważam za dużą niekonsekwencję.
              Warto na przykład przeczytać na czym na prawdę polegał grzech Onana Rdz.38.7-10
              Wzgardziwszy prawem lewiratu, dopuścił się on stosunku przerywanego.
              Na niekorzyść unikania współżycia w dniach niepłodnych, aby uniknąć ciąży, może
              świadczyć fragment 1 Kor 7.5 5 "Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien
              czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie,
              aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan.". Czyli a)
              współżycie między małżonkami ma zapobiegać niepowściągliwości ( jest też o tym
              mowa na początku rozdziału), a więc św. Paweł pisze, aby zaspokajać swoje
              wzajemne pragnienia, nie wspominając o płodzeniu dzieci.
              b) motywem zaprzestania współżycia ma być chęć modlitwy obydwojga.

              Takie są moje przemyślenia. Błądzić jest rzeczą ludzką, więc być może się mylę.
              Jeśli ktoś chciałby podać jakieś wersety na ten temat, które mogłyby zmienić
              moje spojrzenie, to bardzo proszę.

              Rozpisałam się mocno, jeśli ktoś się zanudził, to przepraszam.
            • turzyca Re: a moralność... 11.11.07, 01:12
              "Gdybym się plątała między miłoscią do Boga a do człowieka to zważałabym raczej
              czy nie wstąpić do zakonu a nie szukała informacji o skutecznosci antykoncepcji."
              To juz Twoje stanowisko. Ale ze mnostwo dziewczyn ma potworne wyrzuty sumienia z
              powodu stosowania antykoncepcji, to uznalam, ze zobaczymy, z jakiego powodu tu
              przyszlas - potrzebujesz pomocy czy chcesz troche pomoralizowac.
              Co do meritum - kazda z nas ma wlasne sumienie i we wlasnym sumieniu musi ten
              problem (jak i inne) rozstrzygnac. Jedyne, co moze zrobic ktos z zewnatrz, to
              przedstawic rozne punkty widzenia problemu.



              Btw. jako historyk pozwalam sobie na wypowiedzenie dosc stanowczej opinii, ze
              wbrew temu co napisalas, Stalin MIAL watpliwosci moralne.



              I last but not least - tak, to forum jest pomyslane jako forum techniczne dla
              uzytkowniczek ROZNYCH metod antykoncepcji. Nawet nie do dyskusji o wyzszosci
              jednych tabletek nad drugimi. Do rozwazan moralnych (ktore _rzeczowe_ w zaden
              sposob nie sa) przeznaczone sa odpowiednie fora tematyczne zgrupowane tu:
              forum.gazeta.pl/forum/0,80312,4086260.html?x=3126445
              Dziewczyny, zglaszamy watek do ciecia jako niezgodny z tematyka forum?
              • in-ge Re: a moralność... 11.11.07, 03:33
                Nie chcę ani moralizowac ani nie wołam o ratunek bo po prostu traktuję forum
                jako miejsce gdzie mozna porozmawiac i spędzić czas.
                Też spotykam się z pewną dwuznacznością antykoncepcji na codzień a także sama
                zastanawiam się nad niebezpośrednimi konsekwencjami tego zjawiska... (zwłaszcz
                jestem zszokowana tym, że tak wiele osób stosuje przerywańca lub kalendarzyk i
                traktuje to jako metody antykoncepcyjne).
                W polsce nawet nie będąc katolikiem trudno nie zetknąc się z argumentami
                katolickiej strony na temat antykoncepcji któe są bardzo ostre co też utrudnia
                pozostanie wobec nich obojętnym.
                Ja osobiście nie mam wyrobionego poglądu na te sprawy - co uprzedzam niektóre
                osoby - nie oznacza wcale zagubienia. Staram się dobrac metode dla nas
                najwłaściwsza i po kilku eksperymentach stwierdzam brak takiej bo kazda ma tyle
                wad co i zalet. Ta ideologiczna i zacietrzewiona dyskusja (widać ją stale w
                mediach) - i to po obu stronach - zaciekawiła mnie i postanowiłam zapytać ludzi
                któzy rzeczywiście stosuja antykoncepcje a nie tylko słuchać dziennikarzy,
                mentorów, moralizatorów i liberałów...

                ps. co do stalina - widać korzystamy z róznych opracowań wink możemy sobie darować
                ten wątek.
                • turzyca Re: a moralność... 11.11.07, 03:50
                  A to zupelnie inne postawienie problemu. smile

                  1. Argumenty osob wierzacych oprocz kwestii stricte moralnych wiaza sie czesto z
                  przeinaczaniem faktow. Utrudnia to rzeczowa dyskusje, co mnie osobiscie
                  doprowadza do szalu.
                  2. Oczywiscie, ze nie ma metody idealnej. Co wiecej nie ma metody dobrej dla
                  wszystkich. Ale to jest troche jak z mezczyzna - kazda szuka innego czlowieka,
                  bo wazne sa dla niej inne cechy. Dla NAS nie ma dobrej metody, dla MNIE, dla
                  CIEBIE jakas moze byc dobra.
                  3. Stosunek przerywany i kalendarzyk nie sa metodami antykoncepcji. To ze wiele
                  osob je za takie uznaje, to w duzej mierze brak edukacji. Marzy mi sie uczciwy
                  podrecznik do wychowania seksualnego, napisany uproszczonym jezykiem naukowym,
                  sumujacy, tak jak podreczniki do wszystkich innych przedmiotow stan obecnej
                  nauki. Uwzgledniajac kwestie etyczne - po kazdym rozdziale moglaby sie znalezc
                  opinia wszystkich zainteresowanych Kosciolow na temat danej kwestii. Czyli np
                  opis pigulek, jak sie z tego korzysta, jakie ma skutki uboczne, jakie pozytywy,
                  a na koncu, moze w wydzielonej ramce, stanowisko Kosciolow: katolickiego,
                  luteranskiego, kalwinskiego, prawoslawnego, muzulmanow, zydow - i kazdego innego
                  wyznania, ktore zglosiloby chec wspolpracy przy takim podreczniku.
                  4. Bardzo szczera opinia moze byc trudna do uzyskania, bo wiaze sie z dokladnym
                  wywleczeniem bardzo prywatnych spraw na forum publiczne. A moderacja na forach
                  gazetowych jest mocno umiarkowana.




                  PS ja nie korzystam z opracowan tylko ze zrodel, zawod do czegos zobowiazuje, a
                  pogrzebanie w jego zyciorysie naprawde jest fascynujace. Ale mozemy z ta
                  dyskusja spokojnie przeniesc sie na priva.
                  • in-ge Re: a moralność... 11.11.07, 15:17
                    Fajnie by było gdyby taka syntetyczna praca powstała, ale sądzę że nie powstanie
                    bo właśnie kościoły się na to nie zgodzą. nawet kalendarz ekumeniczny był
                    przedmiotem sporów do tego stopnia że na kilka lat zaprzestano jego wydawania...
                    raczej czarno to widzę i sadzę że ci któzy poszukują takich odpowiedzisą skazani
                    na samotne wertowanie pism zawierających opinie różnych grup wyznaniowych i
                    religii.

                    Co do przekłaman to są one po obu stronach jednakowo rozpanoszone. Artykuł w RP
                    Terlikowskiego o wpsływie tabletek anty na wady serca wywołał burzę w szklance
                    wody, taka samo publikacje w dzienniku o pigułce libra merytorycznej rzetelności
                    nie ma nigdzie, podręczniki npr włączając jako barwną ilustrację.
                    O szkodliwości chemicznej antykoncepcji trudno usłyszeć obiektywne informacje.
                    Suma sumarum wszędzie wylewa się dziecko z kąpielą.
                    • doral2 Re: a moralność... 12.11.07, 09:38
                      ja niestety należę do odłamu, który kościół ma gdzieś, żeby wierzyć w boga
                      kościół nie jest potrzebny...nie potrzebuje do wiary złoconych budowli,
                      wielgachnych plebanii, wypasionych samochodow proboszcza, pedofilii wśród
                      księży, rozrzutności ks.jankowskiego...bóg tego wszsytkiego nie potrzebuje...
                      • ppg7 a moralność...zastępuje egoizm 15.11.07, 00:42
                        > ja niestety należę do odłamu, który kościół ma gdzieś, żeby
                        wierzyć w boga
                        > kościół nie jest potrzebny...nie potrzebuje do wiary złoconych
                        budowli,
                        > wielgachnych plebanii, wypasionych samochodow proboszcza,

                        Wystarczy przeświadczenie o własnej doskonałości, oraz bałbochwalcze
                        naśladowanie shownbisnesu w ramach posiadanych środków (oczywiście
                        większych niż utrzymywanie bodowli dla Boga)
      • an-nna kośćiół... 20.11.07, 14:38
        zabrania również korzystania z prezerwatyw też w małżeństwie
    • katja_24 Re: a moralność... 11.11.07, 12:54
      Nie mialam, bo jestem ateistka.
      • doral2 Re: a moralność... 11.11.07, 14:14
        a gdzie była moralność kościoła, gdy na krucjatach wyrzynał istnienia ludzkie w
        pień?? gdzie była ta moralność, gdy kościół posyłał rzekome czarownice na stos??
        gdzie była moralność kościoła, gdy hitler rżnął pół europy??
        w obliczu takich niemoralności tabletka antykoncepcyjna jest nic nie znaczącym
        pyłkiem....
        • in-ge Re: a moralność... 11.11.07, 15:10
          > a gdzie była moralność kościoła, gdy na krucjatach

          hymmm... była wówczas inna. Sęk w tym, że tak naprawdę każdy odpowiada za siebie
          - dziś nie odpowiadasz za grzechy swojej babci ani nie dziedzicisz jej cnót...
          tak samo z kościołem - jak w nim jesteś zapełniasz własne konto - albo grzechami
          albo cnotami cokolwiek by przez to nie rozumieć.
          > w obliczu takich niemoralności tabletka antykoncepcyjna jest nic nie znaczącym
          > pyłkiem....
          Więc nie ma sensu porównywanie siebie i swoich czynów z czynami jakiejś mniej
          lub bardziej jednolitej i wyrazistej grupy odniesienia czy to z przeszłości czy
          teraźniejszości. Nic nie dodaje Ci to cnoty, że twoja sąsiadka puszcza się na
          prawo i lewo, nie możesz powiedzieć że ty stajesz się dzieki temu lepsza i że
          uniewinnia cię jej słabość czy zło które ona popełnia...

          Twoj argument zastanwaia natomiast nad inna kwestią: czy kościół jako instytucja
          jest wydolna na tyle aby orzekać o moralnym złu lub dobru, skoro tak wiele razy
          się w tej kwestii omylił...co ilustruja woje przyklady.
    • magdaksp Re: a moralność... 13.11.07, 22:57
      nie mialam
      • ppg7 Re: a moralność... 15.11.07, 00:43
        > nie mialam
        To prawie jak krowa
        • dlania Re: a moralność... 15.11.07, 17:19
          ppg7 napisała:

          > > nie mialam
          > To prawie jak krowa

          Lepiej mnozyć sie jak królica?
    • viochm1102 Re: a moralność... 16.11.07, 23:48
      żadnych!!!
      Stosuję wkładkę prawie od zawsze. Pierwszą, po urodzeniu synka,na 3 lata.
      Przerwa, urodziłam córkę. Teraz non stop, tylko wymieniam, gdy kończy się termin.
    • an-nna mam ogromne:( 20.11.07, 14:51
      ale nie pojmuje dlaczego kościół zakazuje prezerwatywy po ślubie nie trafia to do mnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka