Dodaj do ulubionych

moja ciaza pozamaciczna

30.06.05, 17:17
Ja niestety przeszlam ciaze pozamaciczna trzy razy z rzedu. Kazda z nich
rozniła sie od pozostałych. jedyna wspolna cecha bylo plamienie i
krwawienie.Opisze je poniezej. Z gory przepraszam ze tak dlugo.]

PIERWSZA CIAZA POZAMACICZNA - przeszłam 1,5 roku temu. Byla to
najprawdopodobniej ciaza brzuszna (zagniezdzona w jelitach). Jeszcze przed
terminem miesiacki test wyszedl pozytywnie. Juz na kilka dni poz zaplodnieniu
rozpoczal sie bol brzucha, taki jednostajny, tępy bol jelit, dzien i noc. Po
terminie @ zaczal sie nasilac, pojawily sie biegunki i zaparcia na zmiane.
Czasamu bol robil sie ostry, kolkowy i trwal kilka godzin. Po terminie @
pojawily sie plamienia. Bhcg bylo w dolnej granicy normy ale roslo. W 6
tygodniu (liczac od OM) przy poziomie Bhcg 1500mlU/ml nadal nie bylo nic
widac w macicy. Bhcg potem zaczelo nieprawidlowo przyrastac, zatrzymywalo sie
na chwile, potem znowu roslo. Ale teraz juz ponizej normy, za malo jak na ten
tydzien ciazy. Lekarze zaczeli podejrzewac c. pozamaciczna (bylam juz caly
czas w szpitalu). Chcieli sie jednak upewniec, ze nie bylo to poronienie.
Zrobiono lyzeczkowanie. Jednak po zabiegu bhcg dalej roslo (juz okolo 3000).
Zaraz na drugi dzien zrobiono laparoskopie. Jednak okazalo sie, ze ciazy nie
znaleziono. Po laparoskopii bhcg dalej nieprawidlowo przuyrastalo (ponad
3000), obawiano sie wiec choroby trofoblastycznej. jednak bardanie materialu
z zabiegu lyzeczkowania nie potwierdzilo tego. Ostatecznie podano mi 3 dawki
Methotrexate'u po 50ml w odstaepie kilku dni kazda. po kilku dniach od
trzeciej dawki bhcg zaczelo powoli spadac. Ostatecznie w szpitalu lezalam
ponad miesiac. Bhcg spadalo powoli, im nizsze, tym wolniej.
Po tej ciazy nie kazano mi robic zadnych badan, poniewaz c. brzuszna zdarza
sie rzadko i lekarze twierdzili,ze to po prostu przypadek. Musialam jednak
odczekac ok 6 m-cy do kolejnej proby ze wgl na lyzeczkowanie i laparoskopie
oraz methotrexat. Musiałam tez uzupelnic kwas foliowy (po kuracji
Methotrexatem to konieczne!!)

DRUGA CIAZA POZAMACICZNA - zaszlam w nia okolo 6 m-cy po pierwszej. Tym razem
myslalam ze wszystko jest ok, nie mialam zadnego bolu brzucha. Okolo 5-6- dni
po zaplodnieniu odczuwalam z lewej strony kilkuminutowy, klujacy bol.Bardzo
ostrym moze dwie czy trzy minuty. potem przeszlo jak reka odjal. Byl to
najpewniej moment zagniezdzenia. W dniu @ pozytywny test ciazowy i plamienie
(lekkie). Poza tym zadnych dolegliwosci. Zadnych! Bhcg roslo prawidlowo,
cjociaz bylo niskie, w dolnej granicy normy. Dalej zadnego bolu. Przy pozimie
okolo 300, nagle (doslownie!) poczułam bardzo ostry bol brzucha w okolicy
lewego boku a plamienie przeszlo w krawienie. Bol trudny do wytrzymania. Od
razu pojechala do szpitala (tam gdzie poprzednio) i tego samego dnia bol
przeszedl zupelnie a krwawienie ustalo. Nastepnego dni czulam sie swietnie! W
usg endometrium ciazowe. Lekarze mysleli,ze jest ok ale za wczesnie aby
zobaczyc ciaze. Jednak Dzien pozniej znowu zaczal sie koszmarny juz bol,
okropna biegunka, bol pod zebrami z lewej strony (wysoko). Na wysokosci
jajnika nie bolalo. Na usg plyn w zatoce Douglas'a. W usg dopochwowym, przy
poziomie bhcg okolo 300mlU/ml lekarze zobaczyli zarodek z polowie jajowodu.
Na stól, laparoskopia. Usunieto zarodek, zrobiono plastyke jajowodu. Tak wiec
jajowod zachowano. Anatomicznie podobno wszystko wygladalo idealnie. Kilka
miesiecy pozniej zrobiono mi HSG i jajowody okazaly sie idealnie drozne a
kontrast przeszedl bez najmniejszego oporu. Jednak po tej drugiej ciazy
pozul mi sie cykl, pojawily sie plamienia przed miesiaczka. W kolejna ciaze
zaszlam dopiero po 9 miesiacach.
TRZECIA CIAZA POZAMACICZNA- no i znowu zupelnie inaczej niz poprzednie. Na
szczescie w tej ciazy obylo sie bez ingerencji. Bhcg kiepsko roslo, powoli i
bylo niskie. Mialam ciagle plamienia, ktore zaczely sie juz na kilka dni
przed terminem @. Brzuch pobolewal dolem, tak miesiaczkowo. Potem pojawilo
sie bardzo silne krwawienie. Lekarz myslal, ze to poronienie. Jednak bhcg
dalej rozlo, chociaz powoli. Jako ze wykluczono ciaze w macicy-znowu wyszlo,
ze pozamaciczna, choc nikt w to nie mogl uwierzyc. 4 tygodnie od zatrzymania
mieaiczki, juz mialam miec podany Methotrexat. Jednak bchg zaczelo nagle
spadac. I powolutku samo spadlo do normy po kilku tygodniach. Podobno
ciąza "sama sie wchlonela".


Tak wiec wszystkie ciaze roznily sie diametralnie jezeli chodzi o objawy.
Wspolnymi objawami byly tylko zawroty glowy oraz plamienia i krwawienia (rudo-
brazowe lub rozowo-brazowe) lub pozniej krwawienie zywa krwia.
Obserwuj wątek
    • pszczolaasia to i ja się dopiszę... 30.06.05, 19:31
      test ciążowy zrobiłam 18.04 przy cyklach 30dniowych. zrobiłam też na własną
      rękę test hcg całkowite wyszedł mi absurdalny wynik 42411,10 który wogle nie
      współgrał z rzeczywistością, lekarz zalecił mi beta hcg i wyszło 113- to było
      20.04. ze względu na moje wcześniejsze poronienie (2 m-ce wcześniej- poronienie
      samoistne na przełomie 5/6 tc, niedoszło do zagnieżdżenia) dostałam duphaston
      3x1 dziennie i zwolnienie lekarskie celem relaksu całkowitego. relaksowałam
      się. 29.04 dostalam takich leciutkich plamień zadzoniłam do swojego gina,
      przyjął mnie, zrobił usg i stwierdził, że nic nie widać, a powinno być (ok. 6tc)
      zlecił betę- zrobiłam 30.04- wyszło 846. kazał powtórzyć 2.05, zrobiłam wyszło
      1380, więc kazał przylecieć do ośrodka bo teraz powinno być widać.
      oczywiście nie było nic widać. do szpitala, tam kazali odstawić duphaston. tam
      ordynator stwierdził, że pacjentka nie współpracuje, hahahahhaaa, bo poza
      bolącymi piersiami NIC ABSOLUTNIE NIC MI NIE BYŁO... w nocy z 5/6
      maja dostałam w/g moich odczuć normalną miesiączkę, bolesną ,
      skrzepowatą miesiączkę. 7 zrobili mi betę- spadła do 700, 10 maja miałam wyjść,
      mie;li zrobić łyżeczkowanie, ale w sumie nie zrobili, bo nie było co skrobać,
      się ładnie samo wszystko szczyściło i na wyjściu zrobili mi betę- szok- 1307,
      podrosła....
      13.05 na zlecenie lekarza zrobiłam betę-1452, znowu usg, nagle coś się znalazło
      w lewym jajowodzie, znowu do szpitala... a tam obraza majestatu, jak
      mogłam...no ale nieważne
      przez sobotę niedzielę nic nie robili, tylko po kolei przekonywali mnie, ze mam
      szykowac się na zabieg. w poniedziałek się zaczęło kongo...w
      zasadzie dlaczego przyszłam, we wtorek znowu konsylium, zrobili mi jakiś
      przepływ czegoś tam tym aparatem od usg, coś tam było, jaieś
      echo, a czegoś nie było dokładnie nie wiem, bo nikt nie uznał za
      stosowne mi wyjasnić, w każdym razie ordynator wezwał mnei na
      rozmowę i powiedział, że prawdopodobnie to może być pozostałość po
      poronionej ciąży, może to być krwiak, albo coś innego.. wyszłam i od tego czasu
      chodze na betę najpierw spadała w sposób niezadawalający mojego gina...
      powiedział mi wręcz, ze jestem dziwnym przypadkiem... teraz podobno spada w
      sposób charakterystyczny dla ciąży jajowodowej... tyle , że to już tyle trwa...
      od 29.04 kiedy skończyło się moje kolejne marzenie o ciąży i dziecku wreszcie
      przestałam 27.06 brudzić i plamić, ale na betę już nie chodzę...nie chce mi
      się...a będzie jeszcze spadać około - 3 tygodni.
      więc tak fakty,nie żale - coś jest w moim jajowodzie i to w chwili obecnej ma
      około 2 cm średnicy u samego ujścia jajowodu, to może się wchłonąć , może nie
      doszło u mnie do poronienia trąbkowatego, czyli do jamy brzusznej bo miałam
      charakterystyczne bóle brzucha, ale to wszystko już w czerwcu, czekam na spadek
      bety a potem się będę zastanawiać co dalej...pewno trochę chaotycznie to
      napisałam wszystko, ale jestem, że tak powiem w trakcie i jeszcze to wszystko
      na bieżąco przeżywam:} to chyba tyle..
      p.s. Kask... 3 ciążę pozamaciczne...ty się kobieto nie załamałaś, to ja cię
      podziwiam... serio- serio..
    • majah1 ciążą pozamaciczna majah 30.06.05, 23:09
      U mnie też wszystko było bardzo dziwne. Cykle 30-32 dniowe. W czasie
      spodziewanej miesiączki zrobiłam test ciążowy w 31 d.c i wyszedl negatywny. za
      2 dni dostałam krwawienie, ból lewj strony, ból pleców, tem 37.2 PO tyg
      stwierdziłam że to nie ustepuje, wizyta u przypadkowego lekarza w piątek po
      pracy, diagnoza zapalenie jajnik, antybiotyki, no-spa. Po nastepnym tyg dalej
      nic. Kontrolna wizyta u tej samej doktor, stwierdziła że jajniki lubią się goić
      dlugo.(ale teoria!!!) Niestety mój lekarz mial wtedy 3 tyg, terminy i poszlam
      byle gdzie. Moja wina. Nie mialam robionego USG! Na drugi dzień pojechalam do
      szpitala, dalej antybiotyki, robili badania, stwierdzili guz 5 cm. Po 3 dniach
      zrobili b-hcg--wyszła ciążowa. Na drugi dzień laparoskopia, jajowód zachowany.
      Badania histopatologiczne wskazują na c. pozmaciczną, reszta normalna. Teraz
      wszystko OK, czuje się super, choć psychicznie dochodzilam 4 tyg do siebie.
      Teraz chce jak najszybciej zabrać sie do "roboty" i miec bejbika. Ale boje sie
      kolejnych c.pozamacicznych.

      kask77- jestes rocznik 1977, ja tak!
      • kask77 Dzieki dziewczynki, piszcie, piszcie..! 01.07.05, 10:32
        Dzieki za wasze historie. Przykro mi, ze was tez to spotkalo. Jestem na forum
        dziecko od dawna, ale tyle razy widzialam ile jest watpliwosci odnosnie ciazy
        ektopowej i jak roznie one przebiegaja. Chcialam zebrac te wszystkie informacje
        w jednym miejscu. Prosze, piscie tu jak ida wam starania i jak sobie z tym
        wszystkim radzicie. Zakladajcie nowe watki jezeli tylko macie ochote. Moze
        bedzie nam latwiej, jak bedziemy sie trzymac razem-bo tylko my rozumiemy co to
        znaczy przejsc przez ciaze ektopowa. To przeciez nie tylko strata dzidziusia-
        ale tez zagrozenie zycia...Ech!
        Pozdrawiam
        p.s. Pszczolasiu, no wlasnie teraz sie juz zalamalam.Po tej trzeciej ciazy,
        zwlaszcza, ze nic jej nie zapowiadalo. Stracilam juz nadzieje...Ale teaki
        przypadek jak moj sie praktycznie nie zdarza-wiec nie martwcie sie-jestem
        pewna, ze u was sie nie powtorzy!!
        Majah1 - tak jestem rocznikiem 77
        • hortika ja też się wpiszę 01.07.05, 11:49
          przeszłam przez tą wątpliwą przygodę w zeszłym grudniu, przed samą Gwiazdką.
          Około 20 dc miałam plamienia, ale to mi się juz zdarzało wczesniej. Kolejnego
          dnia-objawy typowo @ -krwawienie i ból w dole brzucha i po prawej stronie
          (zawsze tak mam), tylko bardziej tempy i uporczywy, no i nie ustąpił przez cała
          noc mimo środków przeciwbólowych, na drugi dzień trafiłam do szpitala z
          podejrzeniem ślepej kiszki, w końcu na obserwację ginekologiczną (bo usg
          wykazało płyn w zatoce Douglasa). Ból w tak zwanym międzyczasie przeszedł i
          leżałam przez tydzień w szpitalku na "wczasach". Codziennie beta -260, później
          250, później spadło do 50, ale w końcu coś dojrzeli w moim jajowodzie na usg i
          zadecydowano o zabiegu. Szybko doszłam do siebie po tych atrakcjach, mina
          zrzedła mi dopiero na konsultacjach -kazdy lekarz miał inną teorę-co dalej?
          robić drożność, nierobic, starać się od razu czy za pół roku, robić laparo
          diagnostyczną? Na razie czekam, ale dojrzewam do zrobienia drożności.
          Oporów psychicznych nie miałam, bo się bardzo nie nacierpiałam, a cała historia
          była dla mnie wielkim zaskoczeniem.
        • mimoza30 Co dalej? 26.08.06, 16:11
          Mam 26 lat, to byla ciąża planowana - pierwsza. niestety okazala sie
          pozamaciczna zarodek utkwił w jajowodzie (nic mi nie wycieli) cztery dni temu
          wyszlam ze szpitala. Powiedzcie mi co dalej? kiedy moge zacząć starać się o
          nastepne dziecko? i czy kolejna ciąża też może być pozamaciczna?
        • karolka_69 Re: Dzieki dziewczynki, piszcie, piszcie..! 01.11.12, 20:14
          Też miałam trzy ciąże ektopowe I - 03.2010, II - 12.2010, III - 02.2012. Każda inna. Teraz też własnie się dowiedziałam że jestem w nieplanowanej ciąży i panika, nie wiem czy autosugestia ale już wszystko mi zaczyna przypominać tamten czas. Jutro szukam usg i mam nadzieję że nie potwierdzi się najgorsze.
            • karolka_69 Re: Dzieki dziewczynki, piszcie, piszcie..! 02.11.12, 18:24
              Ciąża jest w macicy, pęcherzyk ma 7,04 mm, więc chyba dobrze jak na 5 tc. Ale jeszcze nie wiadomo czy coś nie ma na lewym jajowodzie, tym który mi pozostał. Obserwować, obserwować....jeszcze strachu trochę jest choć mam nadzieję że w końcu będzie dobrze i mój syn doczeka się rodzeństwa. Dzięki za wsparcie smile
                • karolka_69 Re: Dzieki dziewczynki, piszcie, piszcie..! 02.04.13, 15:29
                  Niestety w brzuszku już nic nie rośnie; 13 tc. przestało bić serduszko, w Wigilię miałam zabieg sad. Mam stwierdzony zespół antyfosfolipidowy . Także teraz nie wiem sama co mam robić ze swoim planowaniem powiększania rodziny, najpierw te cp teraz taka tragedia, a nie wspominałam wam, że przed swoimi cp i przed porodem syna też miałam poronienia. Także jak ja pojawiam się w szpitalu to jak z jajkiem się obchodzą, tylko co z tego jak nic się nie udaje. Byłam już 7 razy w ciąży i mam jedno dziecko, jest to naprawdę duże obciążenie i fizyczne i psychiczne...fizycznie szybko dochodzę do siebie nawet bardzo szybko ale w głowie chyba już na zawsze to zostanie...życzę jednak innym dużej wiary i nie załamywania się, trzeba walczyć.
      • 57beata Re: ciążą pozamaciczna majah 20.10.12, 12:48
        ja bardzo cierpie po cionzy pozamacicznej bardzoo chcialam byc wcionzy gdy okazalo sie ze jestem w cionzy pozamacicznej jajowodowej bylam w rozpaczy lekarze powiedzieli zebym niestarala sie o kolejne dziecko bo po cionzy pozamacicznej to niemozliwe 3 tygodnie po operacji boli mnie podbrzusze bylam w szpitealu i ginekologicznie jest ok lekarze niewiedzom co mi jest a ja cierpie z bolu prosze o pomoc
        • aga533 Re: ciążą pozamaciczna majah 21.10.12, 12:47
          Witaj Beatko, po pierwsze nie słuchaj tych lekarzy ja jestem żywym przykładem, że po pozamacicznej można zajść w ciąże właśnie jestem w 7 miesiącu. Trzeba tylko odczekać żeby organizm doszedł do siebie (mi kazali 3 miesiące). Też słyszałam różne opinie od różnych lekarzy, że mam szanse 50/50, że się wszystko powtórzy, bo mam usunięty jeden jajowód. Ale mój obecny lekarz powiedział, że to bzdura, że przy pozamacicznej jest 10% większe ryzyko powtórki i że lepiej że mam usunięty jajowód, w którym doszło do zapłodnienia, bo to zmniejsza ryzyko. Co do bóli to może poszukaj dobrego lekarza, ja takich nie miałam. A jaką operacje przeszłaś, bo ja miała laparoskopię niewielkie cięcia więc może dlatego nie miałam. Dziewczyny, które ze mną leżały i miały "zwykłe cięcie" to bardzo narzekały na ból. Udaj się do innego lekarza niech cię zbada 3 tygodnie to jeszcze nie wiele dość świeża sprawa. Nie martw się tym, że nie zajdziesz w ciążę odczekaj i do dzieła trzeba wierzyć, że się uda.
    • w_aga Re: moja ciaza pozamaciczna 01.07.05, 15:55
      ja rownież wpiszę tutaj swoja opowieść. To było we wrześniu 2003r. staralismy
      sie z moim terazniejszym mężem (mąż od roku) o dziecko i właśnie na początku
      września, sama nawet nie wiem dlaczego, zrobiłam test ciążowy. Miałam dostać
      okres który sie nie pojawił, co zastanawiające były tylko lekkie plamienia,
      lekko brązowe, Wtedy nie odczuwałam nawet żadnych bóli. Jednak plamienia nie
      dawały mi spokoju i czułam że coś jest nie tak. umówiłam sie na wizyte, lekarz
      przepisałm mi duphaston bo chciałam utrzymać tą ciąże. Jednak plamienia nie
      ustąpiły a na dodatek pojawiły sie bole jajnika, ż czasem coraz mocniejsze. Gdy
      przychodiłam z pracy popoludniami i wieczorami leżałam zwinięta w kłebek z
      bólu. Poza tym czułam mdłości, wstręt do jedzenia bo wszystko co zjadłam było
      kwaśne. Robiłam usg dopochwowe raz, czasami 2 razy w tygodniu ale nic nie było
      widać ani w macicy ani w jajowodzie. Po około dwóch tygodniach lekarz wykryl
      ciąże w jajowodzie. Po dosłownie 5 dniach znalazłam sie w szpitalu, lekarz nie
      chciał czekać na pęknięcie jajowodu.Wiadomo że w takich przypadkach może się to
      żle skończyc. Połozyłam sie we wtorek a w środę miałam zabieg laparoskopowy.
      Gdy sie obudziłam lekarz był niedaleko, pamietam że powiedział że to była
      prawostronna ciąża pozamaciczna i że teraz jest juz wszystko w porządku. Ze
      szpitala wyszłam w piatek. Potem przez dwa tygodnie dochodziłam do siebie w
      domu.
      Do tej pory myslę sobie gdyby wszystko bylo w porządku to teraz moja dzidzia
      miałaby roczek smile
      Przy którejś wizycie zapytałam lekarza czy i kiedy moge zrobić HSG czyli
      sprawdzić drożnośc jajowodów. Powiedział ze wszystko z moimi jajowodami jest w
      porządku ze po zabiegu są drożne. Ale wtedy nie myslałam o nastepnej ciąży.
      Postanowiłam brac tabletki. I w sumie brałam je doslubu w czerwcu zeszłego
      roku. Ptem zrezygnowałam choć strach przed powtórką był ogromny. Zaczęliśmy
      uzywać prezerwatyw i zaczęłam mierzyć temperaturę. Wszystko było ok do momentu
      gdy tak bardzo zaczęłam pragnąć dziecka. Postanowilismy spróbować. I wtedy
      całkowicie rozregulowały mi się cykle. Stopniowo ich długość zaczęła się
      zmiejszać, dzieki mierzeniu temperatury wiedziałam mniej więcej kiedy wypada
      owulacja i od lutego zaczęliśmy aktywniej działać smile Wtedy chyba nawet nie
      myślałm o tym że znow moge przejśc przez to samo. Chyba za bardzo pragnęłam
      dziecka.
      8 maja miałam ostatni okres. 7 czerwca zrobiłam test choć brzuch zaczynał mnie
      boleć taj jak przed okresem i myslałam że niepotrzebnie go robię. I wtedy
      zobaczyłam dwie kreski. I najdziwniejsze jest to że wcale się nie bałam.
      Może to niektórym dziwnie zabrzmi ale czułam że to dar od Najświętszej
      Panienki. Wciąż pamiętałam słowo pewnego profesora ze szpitala - teraz to niech
      pani sie modli żeby sytuacja sie nie powtórzyła.
      W połowie maja bylismy z mężem w Sanktuarium w Licheniu. I zyje w takim
      przekonaniu że to dzieki niej jest wszystko w porzadku.
      Byłam na usg, pecherzyk był na swoim miejscu w macicy to był 5 tydzień (choc
      jak sie połozyłam i czekałam co zobaczę na monitorze to myślałam ze zemdleję.
      Dziś maluszek ma 7 tygodni i 4 dni. Za tydzień ide na wizytę i mam nadzieje że
      zobaczę to malutkie bijące serduszko.
      I chyba do końca życia bedę dziękować za ten malutki cud, jak ja go nazywam smile

      żadnych badań nie robilam postanowiłam zaryzykować i teraz nie żałuje. Mysle
      sobie że wtedy to nie był moj czas na zostanie mamą.
      I gdyby nie ta ogromna chęć bycia mama, przytulenia takiego maleństwa nie wiem
      kiedy zdecydowałabym sie znowu.

      Troche długie wyszło to moje opowiadanko, ale mam nadzieje że wy też doczekacie
      sie swojego maleństwa. W moim przypadku, po pierwszej ciąży pozamacicznej,
      druga jest tam gdzie powinna byc, na swoim miejscu.

      Pozdrawiam
      Aga
      • dirka78 Twoja historia mnie wzruszyla 10.09.08, 20:20
        Czesc Aga, sama przeszlam to samo co Ty......teraz juz pozbieralam
        sie, ale wiem, ze chce sprobowac kolejny raz.
        Boje sie strasznie powtorki, niby staram sie o tym nie myslec, ale
        do konca sie nie da...
        MOja ciaza byla w lewym jajowodzie, potem sie poronila i "spadla"do
        szyjki macicy, skonczylo sie na lyzeczkowaniu, ale w glowie mam
        wciaz balagan.
        czy Ty dobrze sie czujesz?
        i jak przebiega Twoja ciaza?
        Serdecznie pozdrawiam
        ps. w ten Lichen to uwierzylam.....
    • domiab Re: moja ciaza pozamaciczna 01.07.05, 22:38
      Hej Kask, no to nie jestem jedyna rekordzistka smile Ja tez przeszlam 3
      pozamaciczne. 2 x prawy jajowod i 1 x lewy. Wszystko to dzialo sie bardzo dawno
      temu (lata 80'te). Po trzecim razie (mimo ze mialam jeszcze caly czas jeden
      jajowod) nie udalo mi sie juz zajsc w ciaze. Nie powiem, zebym nie cierpiala z
      tego powodu, ale moze nie az tak strasznie. Pamietam jak moje kolezanki jedna
      po drugiej zachodzily w ciaze i rodzily dzieci, a ja ryczalam bo mi sie
      wydawalo, ze jestem jakas ulomna, niepelna, etc.... W koncu pogodzilam sie z
      tym, ze nie urodze. Wybralam inna droge. Jestem teraz najszczesliwsza mama
      adopcyjna. Moja corka ma juz 4 lata i jest najwspanilszym dzieckiem na swiecie.
      Czasami zastanawiam, sie nad tym, czy gyby jednak udalo mi sie wydac na swiat
      dziecko z mojej krwi i kosci, to byloby takie cudowne i piekne jak moja
      corka??? Chyba raczej nie, wiec widocznie musialo sie to wszystko wydarzyc,
      zebym mogla byc tak szczesliwa i dumna matka.
      Powiem jeszcze, ze malo, ze ciaze pozamaciczne kosztowaly mnie wiele cierpienia
      fizycznego i psychicznego, to jeszcze po latach dostaczyly mi atrakcju typu
      zrosty pooperacyjn. Juz przeszlam 2 operacje w ciagu ostanich pieciu lat, aby
      pozbyc sie zrostow i w koncu tez tego jednego lewego jajowodu. moze teraz juz
      bede miala swiety spokoj smile
      Na pociesznie: Moja dobra kolezanka z pracy, ktora tez przeszla ciaze ectopowa,
      spodziewa sie wlasnie drugiego dziecka. Wszytko jest super. Takze glowy do gory
      i nie martwcie sie.
      Pozdrawiam cieplutko
      domi

      T
      • kask77 do domiab 03.07.05, 13:16
        Dziekuje Ci z calego serdca za ten post!!!!
        Nawet nie wiesz ile dodalas mi sily i otuchy!! Ja juz myslalam, ze nie uda mi
        sie postkac nikogo, kto zrozumie co teraz czuje.
        Pozdrawiam serdecznie!!!!!

        Dziekuje.
        kask
        • domiab Re: od domiab 03.07.05, 19:23
          Ja tez Ci dziekuje, za Twoje forum. Pamietam, jak jeszcze o internecie nikt nie
          snil, a ja probowalam cokolwiek wiecej dowiedziec sie na temat ciazy
          pozamacicznej. Oczywiscie z medycznego punktu widzenia dostawalam informacje od
          lekarzy, ale to nie to samo co zrozumienie osoby, ktora tez przez to przeszla.
          Byly takie momenty, ze panicznie balam sie, ze kolejny raz przydazy mi sie
          pozamaciczna, ze na sama mysl o sexie robilo mi sie slabo smile)) Makabra, bo z
          jednej strony bardzo chcialam zajsc w ciaze, a z drugiej strach byl nie do
          opanowania. Robilam podchody do in vitro, ale lekarze nie mogli wylkuczyc, ze
          znowu skonczy sie podobnie, wiec w koncu dalam sobie spokoj i wtedy wlasnie
          pojawila sie moja coreczka smile))
          Cieplutko Cie pozdrawiam
          domi
          • kask77 Re: od domiab 03.07.05, 22:29
            To tez jest rzecz, ktorej nie umiem sobie wyobrazic. Jak my mamy przezyc z
            mezem cale zycie razem i nie zafundowac sobie kolejnej c.pozamacicznej? Jestem
            w panice, bo przeciez nic nie daje 100% pewnosci ze ciaza sie nie przytrafi-a
            jak sie juz przytrafi, to mam jak w banku ze bedzie kolejna extra! W dodatku
            kiepsko znosze antykoncepcje hormonalna... Ech! Nie dosc, ze nieplodnosc, to
            jeszcze w kwiecie wieku nie ma mowy o radosci z seksu. Nie wyobrazam soebie
            tego strachu przez cale zycie.
            To forum zalozylam pare dni temu. Wiem, ze nie ma tu duzo postow, ale jak
            wszystkie wiemy, c.ektopowa nie zdarza sie zbyt czesto. Wpadlam na pomysl
            zalozenia tego forum, bo wszedzie dostepna jest tylko wiedza ksiazkowa na ten
            temat. Ale w ksiazkach nie przeczytamy jak kobiety czuja sie psychicznie po tym
            wszystkim, jak radza sobie w przyszlosci. Mam nadzieje,ze tu bedzie mozna
            znalezc takie informacje.
            Pozdrawiam serdecznie!
            To wspaniale, ze masz juz córe! Dzieki Tobie uwierzyłam, ze tez bede miala!
            kask
    • lulup Re: moja ciaza pozamaciczna 08.07.05, 23:10
      Ja miałam opercje w 6 tyg. ciąży w maju br. A było tak: w nocy miałam silny ból
      brzucha, rano małe krwawienie, gin zalecił nospe, duphaston i leżeć, tak
      zrobiłam i wszystko się uspokoiło. Następnego dnia znowu bardzo silny
      (ostry,punktowy) ból brzucha, miałam pojechać na usg żeby zobaczyć co się
      dzieje, ale za każdym razem jak się podniosłam to mdlałam, więc gin przyjechał
      do mnie do domu, byłam blada prawie bez tętna, pogotowie zabrało mnie do
      szpitala. W szpitalu na usg nic nie było widać w macicy, ani też poza nią,
      tylko lewy jajowód był powiększony, więc nie można było stwierdzic na pewno że
      to ciąża pozamaciczna. Zrobiono mi jeszcze jakieś badania z krwi (badanie
      elektrolitów)żeby sprawdzić czy jest krew w brzuchu. Badania były w porządku,
      ból sie zmniejszył, już nie mdlałam więc czekaliśmy. Niestety następnego dnia
      pojawił się silny, ostry ból brzucha a usg pokazało że krew leje się do brzucha
      i trzeba było operować. I tak zakończyła się niestety moja czwarta ciąża, dwie
      wcześniejsze poroniłam, pierwsza ciąża była tylko szczęśliwa - mam 4,5 letnią
      córeczkę. Nie wiem czy się jeszcze kiedyś zdecyduje na ciąże, za bardzo się
      boję.
      pozdrawiam
      asia
    • bami_ol moja historia 19.07.05, 21:47
      Ja zbierałam się długo, żeby wam opisać swoją historię, ale zacznę od początku:

      Kiedy była na studiach byłam już mężatką i nie było mi w głowie macierzyństwo,
      ale mój organizm nie znosił tabletek antykoncepcyjnych i zaszłam w ciążę. Nie
      była to planowana ciąża ale kochana. Mąż bardzo czekał na dzidziusia, a tu
      rozczarowanie w 14 tc ciąża obumarła. Wykonano mi zabieg i usunięto aniołka.
      Bardzo to przeżyłam, pierwsza ciąża i taka porażka. Przeżyli to również moi
      znajomi ze studiów, gdyż studiowała na wyjeździe więc oni byli moimi jedynymi
      gośćmi w szpitalu. Potem po kilku latach zaszłam i urodziłam zdrową, śliczną
      córcię. Bardzo chcieliśmy mieć drugie dziecko, więc działaliśmy cały czas. W
      końcu to był 15 sierpień 2003r jechaliśmy do znajomych na Mazury już w czasie
      jazdy bardzo źle się czułam. Wszystko zwaliłam na grilla i napoje wyskokowe, a
      na drugi dzień czułam się jeszcze gorzej - fatalnie, przeleżałam cały dzień.
      Miałam wrażenie, że w podbrzuszu miałam piłkę coś wielkiego czułam. Ból
      określam jako tępy, rozchodzący się w obrzeżach całej miednicy, czułam parcie.
      Nie mogłam wygodnie siedzieć w samochodzie. Każda zmiana pozycji powodowała
      ból. Po powrocie z Mazur poszłam do pracy. Dni mijały a ja czułam się jeszcze
      gorzej. Do bólu w podbrzuszu, doszły zawroty głowy, miałam mroczki przed
      oczami. Czułam się osłabiona – wracając kiedyś z pracy żaliłam się do
      koleżanki, że mam objawy jak podczas menopauzy… Ona mnie cierpliwie wysłuchała
      i śmiała się, że w tym wieku to się rodzi dzieci. Po kilku dniach dostałam
      plamienie, było żywo-czerwone i nasilało się podczas oddawania moczu.
      Pomyślałam, że to nie miesiączka tylko może coś innego… Plamienie nie mijało,
      jeden tydzień, potem drugi a ono dalej jest. Miałam probl;emy z miesiączką.
      Każdy stres, zmiana pogody, temperatury itd. opóźniały mój okres. Więc takie
      przesunięcia miesiączki nie budziły nic niepokojącego. Ale tu włączyła się
      kobieca intuicja, COŚ TU JEST NIE TAK!!! Po prostu dziwnie się czułam. Po 14
      dniach od pierwszych objawów poszłam do ginekologa – mam naprawdę wspaniałego
      lekarza. Od razu zrobił mi sondę dopochwową i stwierdził ciążę ektopową w
      lewym jajowodzie. Dla potwierdzenia dał skierowanie na beta HCG. W tej chwili
      nie pamiętam jaki miałam wynik, ale po odebraniu wyniku kazał mi do siebie
      zadzwonić i tu dostałam dalsze instrukcje. To był akurat piątek wieczór kiedy
      wyniki miałam w ręku. Diagnoza potwierdzona i kazał mi iść w razie ostrego bólu
      do szpitala. Ale nic mnie tak bardzo nie bolało. Pomyślałam, że weekend spędzę
      w domu i w poniedziałek pojadę do szpitala. Zgodnie z planem tak z mężem
      zrobiliśmy. Po zgłoszeniu się do szpitala w poniedziałek o godz.8:00 trafiłam
      na oddział ginekologiczny ok. 11:00. Podczas wypełniania wielu dokumentów obok
      dyżurki pielęgniarek stał lekarz ginekolog i słyszał co ja mówię: jaki lekarz
      mnie badał, jaka jest diagnoza, jakie badania miałam zrobione - pokazałam
      wszystkie dokumenty. Natychmiast zabrał dokumenty od pielęgniarki i kazał im
      mnie przygotować do zabiegu. Zaniosłam swoje rzeczy do sali i następnie miała
      się zgłosić do pokoju zabiegowego. W trakcie badania potwierdził diagnozę
      mojego lekarza -ciąża ektopowa. Ze względu na planowe operacje ja poszłam pod
      nóż o godzinie 14-tej, a o 15-tej byłam już po w swojej sali. Miałam zabieg
      laparoskopowy i sprawdzono mi też drożność jajowodów. Wszystko by ok.
      Całe szczęście jajowód mi nie pękł. Ale będąc już w domu siedziałam kilka dni w
      internecie i sprawdzałam cokolwiek na temat ciąży ekotopowej. Jak co nie co
      wiedziałam, pomyślałam tylko - jak to dobrze, że przeżyłam tę historię.
      Oczywiście nie poddałam się dalej chcieliśmy mieć dzidziusia. Był jeden problem
      podczas wizyty kontrolnej po zabiegu lekarz mnie uświadomił, że jeżeli jajeczko
      będzie ponownie w lewym jajowodzie istnieje szansa, iż ta ciąża może być też
      ekotopowa. Jeszce trzeba było odczekać 6 miesięcy, żeby można było już zajść. I
      tak po pół roku, poszłam do lekarza świadoma zagrożenia, mój wspaniały lekarz
      obserwował jajniki i jajeczka. W pierwszym miesiącu jajeczkowanie w lewym
      jajniku, drugi miesiąc też, trzeci też i w czwartym po prawej stronie jajeczko.
      Hura Hura Hura. Pomyślałam wspaniały dzień jak dobrze pójdzie to już za 9
      miesięcy będę miała dzidziusia. Dostałam hormony w zastrzykach, jakieś
      tabletki. Akcja się powiodła. Dzisiaj mam już trzymiesięczną córcię.
      I na tym koniec mojej opowieści.

      Jestem cholernie zadowolona, bo mam już dwie córki. I jestem wdzięczna swojemu
      lekarzowi - jest życzliwy, wspaniały i ma szeroką wiedzę z zakresu ginekologii
      a w szczególności z niepłodności. Wiem, że pomógł wielu bezdzietnym rodzinom.


      Życzę każdej mamusi aby na swojej drodze spotkała takiego lekarza, jakiego ja
      spotkałam.

      • dosiamamafilipa Re: moja historia 24.07.05, 19:43
        hej, a jak nazywa się Twój lekarz ginekolog i gdzie przyjmuje, który był
        doradccą przy ciąży, bo ja jestem właśnie po c.p. i bardzo chce mieć bajbuska,
        szukam namiarów na znajacych sie na tych sprawach specjalistów. Dzięki
    • akasz12 Re: moja ciaza pozamaciczna 06.08.05, 11:47
      Koniec roku `04 kiedy po zrobionym dwukrotnie teście dowiedziałam się, że
      jestem w ciąży. Drugiej, od jakiegoś czasu planowanej i wyczekiwanej. Za kilka
      dni (dokładniej w poniedziałek) miałam umówioną wizytę u gin więc spokojnie
      czekałam. Żadnych objawów, żadnego krwawienia, po prostu dobrze się czułam. W
      niedzielę na uczelni (zaocznie studiowałam) poczułam okropny ból brzucha, ale
      tak okropny, że nie byłam w stanie wysiedzieć w sali. Ale ponieważ zjadłam w
      barze jakieś pierogi zwaliłam ten ból na niestrawność. Od poniedziałku miałam
      dwa dni urlopu na pisanie pracy, więc siedziałam przy komputerze. W pewnej
      chwili ból powrócił, ale co zauważyłam dziwnego - ból objął swoim działaniem
      nie brzuch, lecz podbrzusze i prawą nogę, tak że nie byłam w stanie nogą
      ruszyć. Na początku myślałam, że to może wyrostek, ale przy wyrostku nie można
      nogi podnieść, a ja mogłam nogi podnosić tylko towarzyszył temu okropny ból. Na
      wizycie poinformowałam o tym lekarkę i już sprawy potoczyły się błyskawicznie.
      Na USG dopochwowym brak ciąży pomimo, że był to już 8 tydz. (do 6 tyg. ciąża
      schodzi do macicy). Skierowanie do szpitala - podejrzenie ciąży pozamacicznej -
      umówiłam się z lekarką, że przyjadę rano, chyba że coś by się działo (wizytę
      miałam o 17). Rano we wtorek stawiłam się w szpitalu po nieprzespanej,
      przepłakanej nocy, przewertowanym necie i kilku informacjach na temat ciąży
      pozam. Podstawowe badania krwi już po kilku godzinach wskazało ciążę (ponad 8
      tys. czegoś tam). Po południu gdy była u mnie rodzina poszłam do ubikacji i
      zemdlałam, co nigdy mi się nie zdarzyło. Do następnego dnia do wizyty byłam pod
      ciągłą kontrolą lekarską, bo gdyby co to na operację. Wtedy już wiedziałam, że
      z tej ciąży nie będzie, niestety, dzidziusia. Rano na obchodzie ordynator
      powiedział, że idę na operację. Okazało się, że zarodek umiejscowił się w
      prawym jajowodzie, który w czasie operacji został wycięty. Tak więc, nie udało
      się uratować jajowodu, został sam prawy jajnik, no i oczywiście lewa strona.
      Teraz znów się staram zajść w ciążę, choć bardzo się boję, aby nie powtórzyła
      sytuacja ze stycznia.
    • kask77 do akasz12 08.08.05, 11:05
      akasz 12, strasznie mi przykro, ze musialas przez to przejsc!!!
      Biedaku. Oj, wiekszosc z nas zna ten okropny bol brzucha powodujacego takie
      potworne uczucie strachu, ze cos jest "nie tak".
      Staraj sie teraz juz nie myslec, ze to moze sie powtorzyc. Jezeli wycieli ci
      jajowod-to szczescie w nieszczesciu-ale masz bardzo male szanse na kolejna
      ektopowa! No i limit smutkow juz wyczerpalas!!!
      Powodzenia!
      kask
      p.s. komunikuj jak postepy!
    • kas1enka Re: moja ciaza pozamaciczna 15.08.05, 13:32
      Jestem w tych, co wierz w kobieca intuicje i niestety tym razem rowniez mnie nie zawiodla. Od pcozatku mialam jakies zle przeczucia, ktore jednak probowalam od siebie odsuwac.
      Pobolewal mnie brzuch. Jeszcze przed terminem @ tak wlasnie jakbym zaraz miala dostac. Gdy nie dostalam zrobilam test. Pozytywny. Co kilka dni pobolewal brzuch, czasem jak wstawalam to mnie tak zarwal, ze az syknelam z bolu. Poza tym nic. Zadnych plamien, krwawien. Moze z ta roznica, ze czesciej chodzilam do Wc, bo mialam "prawie-biegunke". Po 14 dniach od terminu @ poszlam do lekarza. Nie zrobil mi USG, ale po badaniu stwierdzil, ze ciaza jest, prawidlowa i jak na razie wsyztsko wyglada ok.
      Cos jednak nie dawalo mi spokoju. Po 2 dniach od wizyty, wieczorem, mialam doslownie kilka kropelek plamienia. Jasnobrazowego. A gdy polozylam sie do lozka mocniej zabolal mnie brzuch.
      Nastepnego dnia pojechalam do szpitala na USG i tam, niestety uslyszlaam wyrok...
      "Pani doktor" spytala: "Czemu pani tu przyszla?" "Bo mialam leciutenkie plamienie ktore mnie zaniepokoilo." "A to dobrze, ze pania zaniepokoilo bo to pozamaciczna". To wszystko co miala mi do powiedzenia...A nie, przepraszam. Potem jeszcze dyktowala pielegniarce wyniki usg (robiac mi je caly czas) i po slowach "echo plodu jest" spytala beztrosko: "Chce pani zobaczyc?"...


    • daile Re: moja ciaza pozamaciczna 20.08.05, 13:05
      Staraliśmy się o dzidziusia od 11 cykli i nic, ale tym razem stało się coś dziwnego! Dostałam miesiączką z 2 dniowym opóźnieniem,
      która trwała 20 dni. Jak na wykresie:
      www2.fertilityfriend.com/home/daile
      Już przed miesiączką przeczuwałam, że to ciąża, bo miałam bolesne sutki i zgagę, ale jak przyszła @ to objawy przeszły!
      Wtedy po trzech dniach pojechaliśmy na wyczekiwany urlop w góry, na dwa tygodnie, z prześwadczeniem,że wyluzujemy i może wrócimy we troje!
      Jednak krwawienie nie ustąpiło, pobolewał jajnik po lewej stronie i 9 dc zrobiłam test, który wyszedł pozytywny, więc od razu na izbę przyjęć. USG nic nie wykazało w macicy, endometrum prawie nie było, więc lekarz stwierdził, że to ciąża biochemiczna! Przypisał tabletki na zatrzymanie krwawienia!
      Jednak 15 dc krwawienie nie ustało nadal i test znowu pozytywny, znowu ten sam szpital i ten sam konował, który stwierdził, ze panikuję, przecież nigdy wcześniej nie miałam ciąży pozamacicznej to, dlaczego bym miała mieć teraz! Powiedział, że to zaburzenia hormonalne przypisał hormony!
      Po powrocie z wakacji do domu, nadal nie dawał mi spokoju ból brzucha krwawienie również nie ustało. Wyprosiłam wizytę bez kolejki u swojej ginki! USG - płyn w zatoce Duglasa, zarodka nie widać i od razu skierowanie do szpitala! Bhcg zrobione w szpitalu -150.
      17.08. Laparoskopia. Ciąża ektopowa w lewym jajowodzie- ewakuowana, jajowód zachowany.
      Objawy, jakie miałam: krwawienie przez 20 dni, ból brzucha, na początku tylko kłucie później wzdęcie i dość mocny ból, wzdęcia i przy siadaniu kolki w całym brzuchu!!!
    • mahonora Re: moja ciaza pozamaciczna 30.08.05, 18:27
      Witajcie.
      Kask chciałam Ci przede wszystkim podziękować za twoje forum, które podczytuje
      już jakiś czas a teraz pozwoliłam sobie opisać swoją historię.
      Miałam in vitro. W 12d po transferze zrobiłam hcg=2 i lekarz stwierdził, że
      cuda się nie zdarzają i nie ma już na co liczyć. 3 dni później dostałam okres,
      który trwał jak zwykle 7 dni. Ósmego dnia zaczął mnie boleć brzuch a po paru
      godzinach nie mogłam juz wstać z łóżka, ponieważ mdlałam. Pojechałam na ostry
      dyżur, a tam niespodzianka betahcg=740, a w usg ciąża w lewym jajnku niestety
      już pękniętym. Od razu trafiłam na stół operacyjny. Usunęli ciążę, kawałek
      jajnika i kawałek jajowodu, ale drożność zachowano. Przeżyłam szok, że jednak,
      po 5 latach starań byłam w ciąży i nawet o tym nie wiedziałam. To było 2
      miesiące temu i teraz już na tyle ochłonęłam, że mogę o tym pisać i nie beczeć
      przy tym. I powoli zaczynam się przygotowywać na kolejną próbę (niestety będę
      mogła dopiero próbować dopiero za pół roku)
      Wierzę, że wszystkim nam się uda prędzej czy później, a dzięki takiemu forum
      wiemy, że nie jesteśmy same.
      • kask77 Re: moja ciaza pozamaciczna 31.08.05, 11:56
        mahonora, witam cie serdecznie!!!! Dzieki za opisanie twojej historii. WIesz,
        ja wiem,ze ten czas czekania przez wiele miesiecy na kolejne proby to stres-ale
        ta przerwa pomaga tez zapomniec troszke o tych bolesnych doswiadczeniach i
        nabrac nowych sil do walki z obawami przy kolejnych probach.
        Przykro mi, ze cie to spotkalo. Trzymaj sie dzielnie i badz z nami na forum!!!
        Pozdrawiam bardzo cieplutko!!
        kask
        • beata_k2 mam pytanie 30.09.05, 15:05
          Mam pytanie. Czy ktos spotkal sie juz z przypadniem jednoczesnej ciazy
          macicznej oraz poza macicznej? Jestem w 6tym tygodniu ciazy i dzisiaj mialam
          wizyte odwiedzilam ginekologa ( przypadkowego poniewaz moja pani ginekolog jest
          na urlopie) aby potwierdzic ciaze i sprawdzic czy wszytko jest w porzadku.
          Ginekolog zrobil mi badanie USG i potwierdzil ciaze , ale znalazl rowniez
          krwiaka oraz zauwazyl cos przy obu jajnikach. Powiedzial, ze nie jest
          wykluczone, iz jest to druga ciaza - ciaza pozamaciczna.Kazal mi sie on zglosic
          do mojej ginegolog jak tylko wroci z urlopu, zeby to sprawdzic. Czy ktos z was
          mial taki przypadek? Czy jesli to jest ciaza pozamaciczna, to oznacza to , ze
          strace dzidziusia, ktory znajduje sie na swoim miejscu?Jestem przerazona...
          Staralismy sie z mezem o dziecko od roku i bylismy bardzo szczesliwi gdy test
          wyszedl pozytywnie.Prosze piszecie,jeli slyszalyscie juz o takiej ciazy.
          • hania2005 ja tak mialam....... 30.09.05, 18:43
            w maju tego roku. Były dwie ciąże. Pozamacicznej lekarz nie wykrył.
            Wewnatrzmaciczna ciąża nie rozwijała się. To był 5 tc.Dostałam duphaston i
            mialam leżeć, ale po ok. 2 tyg. zaczęłam bardzo krwawić, brzuch mnie tak bolał
            że mdlałam. Myslałam ze to normalna @ , że się "oczyszczam". Do szpitala
            trafilam nieprzytomna i w ostatniej chwili. Tam dopiero okazało się że jest
            druga ciąża pozamaciczna i że to przypadek jeden na milion. Zoperowano mnie i
            ta prawidłowa ciąża też została usunieta. To było straszne, na samą mysl o tym
            prawie płaczę, bo niewiele brakowało a osierociłabym trzyletniego synka.
            Wierzę że w porę zaopiekują się Tobą i wszystko bedzie dobrze.
            Teraz znowu się staramy, ale strach przed kolejnym dramatem jest ogromny.
            Pozdrawiam
            • rybka_79_79 Re: ja tak mialam....... 30.09.05, 21:39
              ja tez tak mialam i rowniez w maju tego roku.Moja ciaza w macicy obumarla i ja
              usuneli,natomiast druga zauwazono dopiero wtedy gdy pekla.Jesli ciaza w macicy
              rozwija sie prawidlowo to nic nie stoi na przeszkodzie by ja kontynuowac nawet
              gdybys miala tez ciaze pozamaciczna.Tamta usuna.Nie martw sie bedzie
              dobrze.Trzymam kciuki.Wlasnie mamy pierwsze ponowne proby.
              • beata_k2 Re: ja tak mialam....... 07.10.05, 10:37
                Dzieki dziewczyny za odpowiedz.W poniedzialek mam wizyte u ginekologa i umieram
                ze zdenerwowania.Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Do tejpory moja ciaza
                wewnatrzmaciczna rozwijala sie dobrze.Teraz powinno juz bic serduszko od mojego
                dzidziusia i mam nadzieje ze tak bedzie. Trzymajcie kciuki.Narazie czuje sie
                dobrze i nie mam zadnych objawow ciazy pozmacicznej ( zadnych plamian ani boli).
                Ciagle mam nadzieje, ze wszytko bedzie ok.
                Pozdrawiam serdecznie!
                  • beata_k2 Re:do beata_k2 12.10.05, 14:14
                    Dziewczyny!!!!!!!!Wszystko jest w porzadku! Ale sie ciesze.Po wizycie u mojej
                    pani ginekolog okazalo sie, ze te zolte cialka to po prostu zmiany ciazaowe, a
                    krwiak to nic innego jak drugi pecherzyk ciazowy z ktorego moze byc drugi
                    dzidzius.Mozliwe, ze bede miala blizniaki dwujajowe. Pani doktor powiedziala
                    jednak, ze bardziej prawdopodobne jest, ze jednak ten drugi pecherzyks ie
                    wchlonie poniewaz jest wiele mniejszy od tego pierwszego. A wiec mam w brzuchu
                    slicznego dzidziusia, ktory ma obecnie 9mm i bije mu malutenkie serduszko. Ale
                    mi ulzylo. A moja paniginekolog tak sie ucieszyla z tej ciazy, ze gartulowala
                    mi chyba 5 razy. Cieszyla sie jakby sama zostala babcia.Dziekuje Wam za
                    wsparcie dziewczyny i odezwijcie sie czasem.Wy tez sie doczekacie takiego
                    dzidziusia i ja goraco w to wierze.Glowy do gory i jak bedziecie na to gotowe
                    to bierzcie sie do roboty.Bede trzymala kciuki!!!
      • chrenata moja ciąża pozamaciczna 21.10.05, 11:01
        Witajcie.
        Nie wiedziałam, że aż tylu kobiet to dotyczy...
        Kiedy w '99 roku zaszłam po 7 latach ponownie w ciażę, bardzo byliśmy
        szczęśliwi. Córka cieszyła się, że nie będzie jedynaczką.
        Po kilku dniach poczułam szybko narastający ból w dole brzucha. Skierowano mnie
        na usg, do Wrocławia - tam mieli lepsze aparaty. W drodze do szpitala naszła
        mnie myśl, że to pozamaciczna.
        Położyli mnie na trzy tygodnie i czekali, bo w macicy też coś się rozwijało,a
        bali się oskarżenia o aborcję. W nocy to coś z jajowodu się urwało, wpadło do
        jamy otrzewnowej i zaczęło się.
        Ostre zapalenie otrzewnowe, brak możliwości oddychania, ból, otępienie. Do
        operacji, czyli po 17 godzinach, było mi już wszystko jedno - bez głupiego
        jasia, bez cewnikowania, zero emocji, chciałam tylko zasnąć.
        Nie mogli tego znaleźć, operacja trwała trzy godziny. Myśleli, że mnie stracą.
        W dwa dni po operacj macica sama wyroniła drugą ciążę.
        Lekarze sugerowali tzw. przedmuchanie. Nie zgodziłam się, bo widziałam
        dziewczyny po tym zabiegu. Każda przechodzi to innaczej, ale ja nie chciałam!
        Trafiłam po trzech latach do ginekologa, który mi powiedział, że żadne zabiegi
        nie dają 100% szans, że nie będzie c. p. ponownie, a on może laparoskopem ze
        mnie wyjąć wszystko, jak wyrwanie zęba.
        Zdecydowalismy się. Natychmiast zaszłam w ciążę. Dziś mam 11 miesięcznego
        synka, który jest moim spełnieniem.
        Tamte - ból i strach, i łzy, odeszły w zapomnienie.
        Teraz wiem, dlaczego kobiety a nie meżczyźni, rodzą dzieci - widziałam w
        klinice tyle łez i nieszczęść, że tylko kobiety mogą to przetrwać, dla swoich
        nienarodzonych jeszcze dzieci.
        Tulenie w ramionach maleństwa jest największą zapłatą za wszystkie cierpienia
        tego świata.
    • gakal Ku przestrodze 05.01.06, 00:52
      Ja również pstanowiłam opisać swoją historię. Cierpię z powodu braku czujności
      (i swojej i lakarza). Ku przestrodze...

      W ciążę prawdopodobnie zaszłam pod koniec września. Nie wiedziłam o tym, ponieważ...
      17.10 dostałam miesiączkę - kilka dni spóźnioną, ale ja zawsze miałam
      nieregularne cykle, więc przesunięcie jej o kilka dni nie wzbudziło mojej czujności
      28.10 zaczęłam plamić (krew z wodą); w tym czasie zauważyłam u siebie objawy
      ciążowe (duże piersi, okrąły brzuszek, napady wilczego głodu, nudności), ale
      przecież "nie mogłam być w ciąży, bo miałam @";plamienie nie było silne, więc do
      lekarza poszłam dopiero...
      15.11.- lekarka robi USG - 5 cm torbiel na lewym jajniku i mówi, że mamy
      przyczynę plamień i "spuchniętego ciała"; wspomina coś o cp, ale szybko się
      wycofuje; dostają diklophenac i no-spę.
      16.11.-dosiaję krwawienia, chyba @, bo to 30 dzień cyklu, ale trwa ona o kilka
      dni krócej; po @ nadal plamię;
      29.11. wizyta kontrolna, na USG - torbiel wchłonięta, lekarka się cieszy; w tym
      dniu dostałam obfitego krwawiena, lakarka mówi, że to właściwa miesiączka, a
      poprzednie krwawienie to wina moich hormonów (zawsze miałam z nimi problemy)
      Po kilku dniach przestałam krwawić, ale objawy ciążowe nie minęły - szczególnie
      duże piersi (brzuch się zmniejszył), jestem spokojna, ponieważ "nie mogłam być w
      ciąży, na USG nic nie było widać)
      10.12. znowu zaczęłam plamić (już mam dwa kalendarze, gzie zapisuję, dni dwóch
      różnych cykli) we wtorek pójdę do lekarza
      12.12. nie zdążyłam pójść do lekarza: jadąc samochodem zaczęłąm słabnąć (gorąco
      izino na przemian) i okropny ból od szyji do podbrzusza. Zatrzymałam się i
      zadzwoniłam po męża, po chwili zadzwoniła mama - już nie dałam rady z nią
      rozmawiać (pojawiły się wymioty i parcie na stolec); w szpialu USG - krew,
      skrzepy i woda w jamie brzusznej (ciąży nie widać) dopiero konsultacja
      telefoniczna lekarza dyzurującego z moim prowadzącym lekarzem + wyniki moczu
      wydały na mnie wyrok = cp. Przygotowanie do operecji, ale lekarz daje nadzieję:
      skoro ciąży nie widać, to może to jest młoda ciąża, a krew jest wynikiem
      otwarcia się torbirli do jamy brzusznej. Z nadzieją czekamy do rana...
      W nocy pogorszenie stanu, okropny, kłujący, nasilający się ból od szyji i
      brzucha, nie mogę nawet położyć się, nad ranem decyzja lekarzy - otwieramy...
      Szybkie badanie gin i stwierdzenie: typowe objawy (ale czego?) i USG jamy
      brzusznej i jedno słowo "jest". W kilka minut znalazłam się na sali operecyjnej...
      Po wybudzniu przyszedł lekarz: 9-tygodniowa cięża w lewym jajowodzie, jajowód
      usunięty na długości 4,5 cm...
      Teraz czekam i nie wiem co robić. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Boję się
      myśleć o kolejnym dziecku, nie chcę stracić następnego...
    • gakal Ku przestrodze 05.01.06, 00:52
      Ja również pstanowiłam opisać swoją historię. Cierpię z powodu braku czujności
      (i swojej i lakarza). Ku przestrodze...

      W ciążę prawdopodobnie zaszłam pod koniec września. Nie wiedziłam o tym, ponieważ...
      17.10 dostałam miesiączkę - kilka dni spóźnioną, ale ja zawsze miałam
      nieregularne cykle, więc przesunięcie jej o kilka dni nie wzbudziło mojej czujności
      28.10 zaczęłam plamić (krew z wodą); w tym czasie zauważyłam u siebie objawy
      ciążowe (duże piersi, okrąły brzuszek, napady wilczego głodu, nudności), ale
      przecież "nie mogłam być w ciąży, bo miałam @";plamienie nie było silne, więc do
      lekarza poszłam dopiero...
      15.11.- lekarka robi USG - 5 cm torbiel na lewym jajniku i mówi, że mamy
      przyczynę plamień i "spuchniętego ciała"; wspomina coś o cp, ale szybko się
      wycofuje; dostają diklophenac i no-spę.
      16.11.-dosiaję krwawienia, chyba @, bo to 30 dzień cyklu, ale trwa ona o kilka
      dni krócej; po @ nadal plamię;
      29.11. wizyta kontrolna, na USG - torbiel wchłonięta, lekarka się cieszy; w tym
      dniu dostałam obfitego krwawiena, lakarka mówi, że to właściwa miesiączka, a
      poprzednie krwawienie to wina moich hormonów (zawsze miałam z nimi problemy)
      Po kilku dniach przestałam krwawić, ale objawy ciążowe nie minęły - szczególnie
      duże piersi (brzuch się zmniejszył), jestem spokojna, ponieważ "nie mogłam być w
      ciąży, na USG nic nie było widać)
      10.12. znowu zaczęłam plamić (już mam dwa kalendarze, gzie zapisuję, dni dwóch
      różnych cykli) we wtorek pójdę do lekarza
      12.12. nie zdążyłam pójść do lekarza: jadąc samochodem zaczęłąm słabnąć (gorąco
      izino na przemian) i okropny ból od szyji do podbrzusza. Zatrzymałam się i
      zadzwoniłam po męża, po chwili zadzwoniła mama - już nie dałam rady z nią
      rozmawiać (pojawiły się wymioty i parcie na stolec); w szpialu USG - krew,
      skrzepy i woda w jamie brzusznej (ciąży nie widać) dopiero konsultacja
      telefoniczna lekarza dyzurującego z moim prowadzącym lekarzem + wyniki moczu
      wydały na mnie wyrok = cp. Przygotowanie do operecji, ale lekarz daje nadzieję:
      skoro ciąży nie widać, to może to jest młoda ciąża, a krew jest wynikiem
      otwarcia się torbirli do jamy brzusznej. Z nadzieją czekamy do rana...
      W nocy pogorszenie stanu, okropny, kłujący, nasilający się ból od szyji i
      brzucha, nie mogę nawet położyć się, nad ranem decyzja lekarzy - otwieramy...
      Szybkie badanie gin i stwierdzenie: typowe objawy (ale czego?) i USG jamy
      brzusznej i jedno słowo "jest". W kilka minut znalazłam się na sali operecyjnej...
      Po wybudzniu przyszedł lekarz: 9-tygodniowa cięża w lewym jajowodzie, jajowód
      usunięty na długości 4,5 cm...
      Teraz czekam i nie wiem co robić. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Boję się
      myśleć o kolejnym dziecku, nie chcę stracić następnego...
      • akasz12 Re: Ku przestrodze 05.01.06, 10:34
        Bardzo smutna ta twoja historia. Dziwne jest, że nikt nie pomyślał o zrobieniu
        Ci badania krwi, z którego od razu wynikałoby, że jesteś w ciąży. Moja lekarka,
        gdy tylko podejrzewała, że coś jest nie tak to od razu chciała mnie wziąć do
        szpitala, ale poszłam dopiero na drugi dzień. Tam badanie BetaHCG i od razu
        wiadomo - ciąża. A jak już im zemdlałam w łazience i nie mogli mnie docucić to
        nawet nie czekali na drugie badanie i od razu operacja.
        Moja droga sobie nic nie powinnaś zarzucać, gdyż to nie ty jesteś lekarzem i
        nie ty umiesz rozpoznawać objawy ciąży pozamacicznej.
        Miałaś dużo szczęścia, gdyz jak wynika z twojego kalendarium to prawie 2
        miesiące się męczyłaś. Dobrze, że tak to się skończyło, bowiem wszędzie pisze,
        że ciąża pozamaciczna to ciąża zagrażająca życiu.
        Teraz odpoczywaj, życzę Ci, abyś szybko doszła do siebie po tych przeżyciach.
        Pozdrawiam
        • gakal Re: Ku przestrodze 05.01.06, 23:37
          Sama nie wiem dlaczego nie zrobiłam testu, chyba przez tę miesiączkę...
          Lekarka na wizycie kontrolnej bardzo mnie przepraszała, i powiedziała, że ma
          nauczkę na przyszłość.
          A ja? Co mi pozostało? Chyba tylko czekać. Staram się nie myśleć o tym, co się
          stało, ale na razie nie wychodzi. W poniedziałek wracam do pracy i może jeśli
          się zmuszę do rozmawiania o cp, będzie lepiej...
          Dziś odwiedziła mnie koleżanka w 7 tc, która nie wie co mi się przytrafiło. Ale
          postanowiłam jej nic nie mówić i "ciszyć się" razem z nią (starała się dwa
          lata). Mama nadzieję, że za 4-5 miesięcy bedziemy razem przeglądać nasze zdjęcie
          z USG...
          Pozdrawiam
        • gakal Re: Ku przestrodze 05.01.06, 23:37
          Sama nie wiem dlaczego nie zrobiłam testu, chyba przez tę miesiączkę...
          Lekarka na wizycie kontrolnej bardzo mnie przepraszała, i powiedziała, że ma
          nauczkę na przyszłość.
          A ja? Co mi pozostało? Chyba tylko czekać. Staram się nie myśleć o tym, co się
          stało, ale na razie nie wychodzi. W poniedziałek wracam do pracy i może jeśli
          się zmuszę do rozmawiania o cp, będzie lepiej...
          Dziś odwiedziła mnie koleżanka w 7 tc, która nie wie co mi się przytrafiło. Ale
          postanowiłam jej nic nie mówić i "ciszyć się" razem z nią (starała się dwa
          lata). Mama nadzieję, że za 4-5 miesięcy bedziemy razem przeglądać nasze zdjęcie
          z USG...
          Pozdrawiam
    • nestorka1 Na pocieszenie 06.01.06, 22:07
      Ja miałam cp we wrześniu 1999r. To była pierwsza ciąża. 2 tyg. po przewidywanej
      miesiączce zrobiłam test i były nikłe ale 2 kreseczki. Poszłam do gin., który
      ciąży nie stwierdził, powiedział,że zna takie przypadki,że test wychodzi a
      ciąży nie ma. Kazał przyjść za miesiąc na USG bo wtedy dopiero coś będzie widać.
      Ale anioł czuwał i pojechałam z prowincji do Poznania, do lekarza który miał
      USG dopochwowe i jak się póżniej okazało pisał pracę doktorską z ciąży
      pozamacicznej. Kilka dni przed wizytą zaczęłam plamić na brunatno. Dzień po
      wizycie byłam już w szpitalu, ale okazało się że w macicy też jest pęcherzyk.
      Nie wiedizeli czy to pseudopęcherzyk czy ciąża. Badali bete- dość ładnie rosła.
      Dopiero po tygodniu stwierdzili,że nic z tego nie będzie i dostałam
      methotrexat. Nie miałam żadnych dolegliwości (tylko objawy ciążowe) i coraz
      obfitsze krwawienia. Rok póżniej ciąża i poronienie.Próbowałam zrobić bete,ale
      w laboratorium nie wiedzieli gdzie można to badanie zrobić. Następny rok i znów
      ciąża i po 9 miesiącach syn. Teraz jest też córka. W międzyczasie nieudane
      ciąże ale żadnej pozamacicznej. A syn był z tego samego jajnika co
      pozamaciczna, wiem bo prawie mieszkałam u gin. Życzę wszystkim choć jednego
      słoneczka, wierzę że i wam się uda.
      • basiula1111 moj przypadek 27.02.06, 21:04
        w koncu mam czas i sile zeby opisac moj przypadek.
        01.01.06 zrobilam test ciazowy i zobaczylam na nim cudowne 2 kreski. to bylo
        jakies 3-4 dni po terminie spodziewanej @. Nie spodziewalam sie, ze moge byc w
        ciazy no i nagle wszystkie dziwne objawy z grudnia nabraly sensu (bolaca
        piersi, bieganie na siusiu, napady sennosci). 6.01(piatek) bylam na pierwszej
        wizycie u lekarza, gdzie zrobiono mi pelno standardowych badan w tym bchg.
        Wszystko bylo w porzadku. beta 700.
        W poniedzialek rano zaczelam lekko krwawic. zadzwonilam do lekarza i kazano mi
        sie natychmiast stawic w gabinecie (mamy konflikt serologiczny, wiec trzeba byc
        bardzij czujnym). Zrobiono mi usg wewnatrzpochwowe, ktore nie wskazalo zadnych
        oznak ciazy w macicy. Z glosu lekarza natychmiast wywnioskowalam, ze cos jest
        nie tak. Podano mi zastrzyk, ktory sie podaje ludziom z konfliktem
        serologicznym i zrobione kolejna bete. wynik 990. Czyli juz wiadomo, ze dziecko
        nie rozwijalo sie prawidlowo. Ja po godzinach spedzonych na internecie mialm
        cicha nadzieje, ze to poronienie. przez trzy kolejne dni robili mi bete: 890,
        1225, 1340-Ja caly czas liczylam na to ze zacznie spadac, ale w czwartek
        zapadla decyzja o lyzeczkowaniu. zabieg odbyl sie z sobote i oczywiscie
        potwierdzil c.p. zaraz po zabiegu podano mi pierwsza dawke methotreksatu.
        zdecydowano o terapii co drugi dzien methotrexat na zmiane z Leukovorin(ktory
        lagodzi dzialanie chemii) Ta strategi pozwala na maximum 4 dawki leku i jesli
        beta nie spada to laparoskopia. wyniki beta mialam nastepujace 15.01 :1813,
        17.01 : 2178, 19.01: 2486, 21.01: 2175. Ten ostatni wynik, po ostatniej
        dozwolonej dawce chemii sprwil, ze uniknelam laparoskopii. od ostatniej dawki
        beta spadalo do zera przez 3 tygodnie, po ktorych dostalam juz pierwszy
        normalny okres.
        Fizycznie czuje sie swietnie, ale psychicznie nadal nie najlepiej.
        Aktulanie przechodze etap ogromnego leku przed ciaza, bo jakos nie potrafie
        sobie wyobrazic, ze moge zajsc w prawidlowa ciaze.
        Wiem, ze kilka forumianek mialo znacznie wiecej trudnosci i niepowodzen
        ciazowych, a teraz sa mamusiami badz aktualnie nosza w sobie zdrowe
        dzieciaczki, ale ja na razie jestem pelna zwatpienia. Ciesze sie Waszym
        szczesciem i trzymam kciuki za nas wszystkie.
        • 011p877p Re: do basiula111 28.02.06, 16:50
          ja mialam identyczny przebieg jezeli chodzi o nastepną ciaze,ale minelo juz 8
          miesiecy i mysle ze bedzie ok. od kwietnia zaczynamy i mam nadzieje ze bedzie
          dobrze. yego samego tobie zycze
        • judyta76 Re: moj przypadek 15.02.11, 22:49
          witam basiula. wczoraj na usg u mnie równiez wykryto ciaze pozamaciczna. jestem w 5 tc. zrobiono mi beta hcg 13 lutego i wyszlo bardzo niskie 335, wczoraj powtorzono bete i mialam 289- czyli tendencja spadkowa. Lekarz polecil, ze mozemy zaczekac i zobaczyc poniewaz ciaza moze sie sama oczyscic. mam do Ciebie pytanie. Czy podczas tych 3 tygodni mialas jakies lekkie bóle miesiaczkowe i jakiekolwiek plamniena.
          Ja juz nie mam ostrego bólu w prawym jajowodzie, który czulam od pleców az do stopy, ale od czasu do czsu lekko pobolewa mnie brzuch jak na miesiaczke. Czy to normalne?
          dzieki za odpowiedz
    • aga.kaczorowska Re: moja ciaza pozamaciczna 01.03.06, 11:37
      Wszyscy piszą to może i ja zrzucę co mi na sercu leży.
      Wszystko zaczęło się w lipcu 2005r, spóżniająca sie miesiączka którą zbytnio
      się nie przejęłam bo od dawna miałam nieregularne cykle, po jakimś czasie test
      ciążowy który okazał się pozytywny. mimo że nie planowaliśmy jeszcze dzieci
      wielka radość. Typowe objawy ciąży rozpalone piersi, okrągły brzuszek,
      nudności!!Po paru dniach zaczęło się krwawienie i straszny przeszywający ból od
      dołu brzucha do kręgosłupa. Wizyta u lekarza i zdziwienie nie ma żadnej ciąży,
      ani na usg ani w wyniku badania.Lekarz stwierdził ze być może poroniłam
      samoistnie co się często zdarza. Nie słuchał że dwa testy wyszły pozytywnie
      jedynie zasugerował że może być to cp ale w moim przypadku to wyklucza. Doszło
      do tego że ból był nie do wytrzymania i zgłosiłam się do szpitala.Odrazu
      stwierdzono cp a po dokladniejszych badaniach cp jajowodową-prawostronną.
      Dostałam 1 dawkę methotrexatu-jeśliby bhcg nie spadało czekała mnie
      laparoskopia. Na szczęście zaczęło spadać i po dwóch tygoniach wyszłam do domu.
      Teraz cały czas z mężem działamy i nic. Nie wiem mimo iż upłynęło już trochę
      czasu,nie mogę zaść w ciążę, może to sprawka tego leku w końcu to przecież
      zwykła chemia.
      Pozdrawiam wszystkich.Aga
          • myelegans Re: moja ciaza pozamaciczna 06.04.06, 21:05
            Ta ciaza byla moja trzecia, pierwsza zakonczyla sie poronieniem zatrzymanym w
            10tc, druga ciaza biochemiczna w 5tc. Tylko przypadek sprawil, ze 2 dni po
            zrobieniu testu mialam USG, zeby przygladnac sie mojemu miesniakowi.
            Powiedzialam dr radiolog i ciazy, szukala pilnie i dlugo, nie znalazla nic w
            macicy i "cos" w lewym jajowodzie. Moj lekarz kazal zrobic bHCG ilosciowe, bylo
            880, co na ten czas bylo prawidlowe. Zaczelam plamic na brazowo i obczytywas
            sie w cp, nie mialam zadnych boli tylko to plamienie. Po 2 dniach bHCG byla 350
            i diagnoza poronienie, ktora przyjelam z ulga, ale lekarz kazal sledzil
            hormony, i po nastepnych 2 dniach wzrosly do 550. Wtedy zostalam wyslana do ER,
            tam kolejne USG, i to "cos" w lewym jajowodzie mialo juz rozmiar 2 razy wiekszy
            16mm. Dostalam jednorazowa dawke methotrexate i odeslano mnie do domu. Zaczelam
            krwawic po 2 dniach. Hormony zaczely spadac i po 3 tygodniach bylo juz 0. Po
            pierwszej @ zrobilam HSG i bylo w porzadku, oba jajowody drozne, co nie znaczy,
            ze funcjonalne.

            Odczekalismy 3 miesiace, i po nastepnych 2 bylam w ciazy, z ktorej urodzil sie
            moj synek, obecnie 19-miesieczny. Okazalo sie, zeowulacja byla z tej zlej
            strony, ale maly sie dostal na miejsce. Ciaze mialam rewelacyjna, pracowalam do
            ostatniego dnia i urodizlam w ciagu 3 godzin silami natury.
            W styczniu okazalo sie, ze znowu jestem w ciazy, ale ta niestety zakonczyla sie
            poronieniem. Na 5 ciaz, jedna byla pozamaciczna i 4 wewnatrzmaciczne.
            Dziewczyny, istnieje zycie po cp. i ja jestem tego chodzacym przykladem, nawet
            jak macie 1 jajowod to szanse ogromne.

            Co do kwasu foliowego, to nalezy jego zapasy uzupelnic po methotrexacie, ktory
            go zubaza, bo jest on antagonista kwasu foliowego.
            Sam methotrexate nie jest lekiem groznym, w organizmie utrzymuje sie zaledwie
            kilka godzin i sie rozpada. O ironio, pracuje teraz z methotrexate przy hodowli
            komorek i jest tak niestabilny i szybko sie rozpada, ze trzeba swieze roztwory
            przygotowywac za kazdym razem. Nie wplywa on tez na przyszla plodnosc

            Zycze wszystkim powodzenia.
            • justy-na004 Re: moja ciaza pozamaciczna 22.03.10, 21:15
              Witam
              Co prawda wasze wpisy są sprzed kilku lat i nie wiem czy
              którakolwiek z dziewczyn jeszcze odpowie...
              W październiku 2009 zdiagnozowano u mnie cp w prawym jajowodzie,
              dostała methotreksat ( 1 dawka ), po której cp się wchłonęła ( choć
              trwało to ponad miesiąc ). Wiele czytałam na temat działania
              methotreksatu, natomiast niewiele z tego wyszło...Z tego co wiem,
              to "rozpuszcza" on wszystko, co napotka na swojej drodze -czy może
              być tak,że rozpuszcza również zrosty? Nie miała zaleconego hsg-
              lekarze uznali, że to 1 cp i jest "przypadkiem" . Jednak wiele
              dziewczyn, które spotkałam na forach zaszło właśnie z tej
              strony,gdzie miały cp.... będę wdzięczna za wszelkie info...
    • katarzyna1975 Re: moja ciaza pozamaciczna 07.04.06, 10:18
      Starania o dziecko rozpoczeliśmy w 2000 roku, ponieważ jestem osobą
      niecierpliwą , kiedy w ciągu pierwszych miesięcy starań nie dochodziło do
      ciaży, od razu poszłam szukać pomocy do lekarzy, głęboko wierząc, ze pomogą
      mi i wkrótce wszystko się ułoży. Mijały kolejne lata , ja ciągle szukałam
      odwiedzałam kolejnych lekarzy, szasami były to pojedyńcze wizyty ( na
      zasadzie "konsultacji") , ciągle liczyłam , że coś zostało jednak pominięte ,
      coś istotnego ..... ciągle szukała, nasz segregator z badaniam ciągle
      pogrubiał się przybywały nowe badania, zabiegi ( 6 razy IUI) ......
      równolegle odwiedzałam bioenergoterapeutkę, wróżkę i
      czekałam ................mijały kolejne miesiące . Na początku 2005 zrobiam
      sobie przerwę w staraniach - chyba podświadomie licząc , na cud , który nie
      nadszedł .
      W sierpniu 2005r. trafiłam do kolejnej pani dr ( tym razem m.in. ze
      specjalizacją z endokrynologii) która postawiła diagnozę ......
      cierpiałam na hyperandrogeniz ( nadmiar meskich hormonów, w moim przypadku
      nie dający żadnych typowych objawów , żadnego zbędnego owłosienia , w
      zasadzie to schorzenie objawiało się tylko w wynikach badań laborat.)
      zaczeło się leczenie prawie 5 m-cy na "zablokowanym cyklu" ( zastosowano
      antykoncepację) i w 1 cyklu po leczeniu - zdecydowaliśmy się na kolejną IUI (
      to była już 7 w mojej "kadencji") - wszystko było dobrze , nie liczyłam na
      wiele , ale tliła się we mnie iskierka nadziei , że może jednak po
      tym "cudownym leczeniu " , że w końcu jednak zły los się się odemnie
      odwróci ..... w końcówce cyklu musiałam zrobić HCG i zrobiłam ( w końcu w
      laboratorium powinnam dostać kartę stałego klienta smile) , wynik wyszedł
      3,75mIU/ml ( przy normie dla NIE-cieżarnych 0-5 - to 3,75 traktowałam
      jako "pozostałości" po pregnylu ) wiec odpłakałam swoje i czekałam sobie
      spokojnie na miesiaczkę ( to był 28 dzień cyklu - tzn. 13 dzień po IUI - to
      był poniedziałek 13 lutego ), mijały kolejne dni ...... @ nie przychodziła ,
      delikatnie plamiłam na kolor - kawy z mlekiem , czasami bezowy.
      W niedzielę 19 lutego za namową mojej przyjaciółki , w zasadzie "dla niej"
      zrobiłam test ciążowy, aby udowodnić jej , że w ciąży nie jestem ......
      nasiusiałam na test o 22:30 wieczorem w niedzielę ( to był 19 luty) i po paru
      sekundach wyskoczyła czerwona kreseczka , dopiero po jakimś czasie dołaczyła
      do niej kontrolna niebieska - myslę sobie, w oczach mi się dwoi !!!
      zaczełam pleść głupoty do meza, ze to nie może być prawda , spałam z testem w
      dłoni, bo ciągle wydawało mi się, ze to tylko piękny sen i zaraz się obudzę smile
      Na drugi dzień w poniedziałek ( 19 lutego ) z testem ciązowym II kreskowym w
      spodniach pobiegłam do laboratorium na b-HCG i wynik grubo mnie zaskoczył -
      264 mIUI/ml ( czyli 4-5tydzień ciąży)- teraz miałam już II kreskowy test w
      kieszeni spodni i "czarne na białym" czyli wynik z b-hcg 264 - maż po prostu
      oszalał ze szcześcia .... czekaliśmy na tą chwilę prawie 6 lat !!!!
      Na drugi dzień czyli we wtorek ( 21 lutego ) pojawiło się silniejsze
      plamienie ( kolor czekoladowy ) połączony z bolem brzucha ... zadzwoniłam do
      mojej pani dr , dostałam leki , nakaz całkowitego leżenia i zwolnienie
      chorobowe . Lezałam i modliłam się , zeby dzieciątku nic się nie stało, ale
      ciągle byłam niespokojna , niemogłam oprzeć się wrażeniu, ze cos jest jednak
      nie tak , plamienie mimo leków nie ustępowało . Wytrwałam tak prawie tydzień
      w końcu nie wytrzymałam dłużej ( ciągle wydawało mi się, ze coś jest nie tak)
      i poszłam do lekarza na USG , który kazał oznaczyć ponownie b-hcg - które
      wynosiło 189,88 ( czyli spadło o prawie 70jedn. w porównaniu z poprzednim
      wynikiem) - stwierdzono, ze to poronienie ...... i miałam czekać na
      krwawienie poronne , a ponadto za 4 dni znowu oznaczyć , czy b-hcg ciągle ma
      tendencje spadkową . W piątek 03 marca (tj. 31 dzień po IUI i 46 d.c.)
      poszłam ponownie na b-hcg które dało wynik 186,31 mIUI/ml sad.
      Decyzja była bardzo szybka - musze poddać się zabiegowo wyłyżeczkowania
      macicy po poronieniu . Dzień przed swoimi 31 urodzinami ( 04 marca) -
      poddałam się "skrobance" , ryczałam paręgodzin sad
      06 marca ( pon) wypisali mnie do domu , dostałam zwolenienie i lezałam wyjąc
      pon i wtorek w zasadzie nic mnie nie bolało . W środę pojawił się dosyć silny
      ból z prawej strony , który dzień póżniej nasilił się tak bardzo , ze nie
      byłam w stanie sama wstać z łóżka . Zadzwoniłam do swojego byłego dr , czy
      taki ból może być spowodowany zabiegem - dr powiedział, zebym natychmiast
      przyjechała do kliniki, bo jemu się wydaje, ze to jeszcze nie koniec i musi
      mnie natychmiast zbadać ... , zebrałam się , doczłapałam do samochodu i
      poprosiłam męza aby jakimś cudem wcześniej zawiózł mnie do laboratorium , aby
      sprawdzić co dzieje się z b-hcg . Wijąca się z bólu , zapłakana = trafiałam
      do labotorium gdzie pobrano mi krew . Panie z laboratorium były niesłuchanie
      uprzejme, gdyż powiedziały ze oznaczą mi krew na CITO - CITO i zadzwonią do
      mojego męza na komórkę z wynikami ( aby lekarz miał już jakiś punkt
      zaczepienia) .
      Ledwo dotarliśmy do szpitala ( ja snułam się , co chwilę robiło mi się ciemno
      przed oczami, myslałam ze zemdleję z bólu) pani z laborat. zadzwoniła podając
      wyniki : b-hcg 216 ! ( czyli wzrosła) , bardzo wysoki poziom CRP ( "białko
      ostrej fazy) - 6 ,57 - swiadczace o ostrym stanie zapalnym .
      W izbie przyjęc - pani położna chyba myslała , ze udaję sad - kazała mi
      cieprliwie czekać , a ja wiłam się z bólu, w końcu po 1,5 przyszedł
      lekarz ... zbadał mnie , zawołał drugiego lekarza , zrobili USG i od razu
      decyzja o pukcji - obaj dr nie mieli prawie wątpliwości , ze to ciąza
      pozamaciczna i bedzie konieczna operacja . Szybka moblizacja lekarzy , szybko
      szybko, nawet na zdjęcie moich soczewek konktaktowych nie było czasu ( czyt
      słowa anestezjologa " nie ma czasu na takie głupoty") . Podczas punkcji
      krew "siknęła" na lekarza i nawet bez budzenia mnie - operowali mnie .
      Ciąza pozamaciczna umiejscowiona w jajowodzie spowodowała całkowite jego
      zniszczenie, był on "rozdęty" , porozrywany na całej długości , a na końcu
      pęknięty , w otrzewnej był rozległy stan zapalny i krwotok .
      Lekarze dziwili się jak ja w ogóle dotarłam do szpitala , bo ich zdaniem
      czekanie parugodzinne w moim stanie - spokojnie mogło prowadzić do
      najgorszego ....... przeszłam faktycznie operację ratującą życie .
      Jajwód jak się zapewne domyslanie - razem z 50% szans na dziecko starciłam
      bezpowrotnie sad
      • malwinka16 moja ciaza pozamaciczna 21.06.06, 13:17
        Dziewczynki,
        chce do Was dołączyć. Może z Wami będzie łatwiej mi znieść to co przeszłam
        kilka dni temu...
        Staraliśmy się z mężem o dziecko 10 miesięcy. Udało się nam po dwóch cyklach z
        clostilbegytem. Kiedy zobaczyłam dwie kreski na trzech wykonanych w jednym dniu
        testach byłam najszczęśliwsza pod słońcem. Szczęscie to nie trwało jednak
        długo... Po kilku dniach zauważyłam brunatno zabarwiony śluz, beta hcg kiepsko
        rosło, usg nie wykazywało nic. Lekarz zaczął podejrzewać najpierw wczesne
        obumarcie płodu i umówilismy się nawet już na łyżeczkowanie. Nie dawało mi to
        jednak spokoju i poszłam do innego lekarza. Tamten stwierdził, że to raczej
        ciążą pozamaciczna niż obumarcie płodu. Kazał zrobić koleną betę i zadzwonić z
        wynikiem. Beta rosła prawidłowo! Ale ciąży nadal nigdzie nie było widać. Szybka
        decyzja: SZPITAL. Po dwóch dniach pobytu w szpitalu zaczął boleć mnie prawy
        bok. Najpierw były to lekkie kłucia później ból nie do wytrzymania. USG
        wskazało w końcu pęcherzk w prawym jajowodzie i szybko na stół! Zrobili mi
        laparoskopię. Lekarz powiedział, że trafiłam "na stół w ostatniej chwili".
        Jajowód udało się zachować, "ale można spisac go raczej na straty". Lewy jest
        natomiast "zdrowy". Na trzeci dzień po laparoskopii dostałam bolesną i dość
        obfitą miesięczkę. Beta hcg spada. Mam od czasu do czasu jakis ból pod
        łopatką. Czy to może być z tym związane?
        Wróciłam do domu... i co dalej? Nie potrafię sobie poradzić narazie z bólem,
        rozczarowaniem a przede wszystkim strachem przed powtórką. Nie mogę jeść, spać
        i o niczym innym myśleć. Czy będzie mi jeszcze kiedyś dane zostać mamą?
        • petrowa Re: moja ciaza pozamaciczna 21.06.06, 15:08
          malwinko jest mi bardzo przykro ze dolączylas do nas,ale musisz przestac choc
          troche myslec o tym co sie stalo wiem to trudne. zobaczysz czas goi rany ja
          mialam pozamaciczną w sierpniu a wczesniej poronienie i sie pozbieralam. bylo
          bardzo trudno czasem dramatycznie ,ale udalo sie teraz zaczynam strania o
          dzidziusia poniewaz juz minelo prawie rok wiec czas najwyzszy i chociaz sie
          boje sprobuje bo wiem ze mozemy byc mamami i ty rowniez. pozdrawiam mocno gosia
    • romar131 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.07.06, 12:56
      witam wszystkie panie
      Jestem mama 2-letniego Hubercika, nie planowałam drugiego dziecka a tu
      dowiedzialam sie ze jestem w ciazy. Do glowy mi nie przyszlo, ze moze byc cos
      zle, bo pierwsza ciaze znioslam rewelacyjnie. Po kilku dniach mialam
      krwawienie, zglosilam sie do lekarza, tam pop kilku wynikach beta stwierdzono
      ze to poronienie. Mialam czyszczenie. Ale ta historia nie chciala sie tak
      zakonczyc. Krwawienie caly czas utrzymywalo sie, a po tygodniu o malo nie
      zemdlalam, mialam dreszcze i bol w prwym jejniku. szybko do kliniki na
      Kopernika, tam badania krwi wskazywaly na ciąze (co dziwne- po czyszczeniu nie
      zrobiono mi badania krwi beta) ale lekarz nic nie mogl wypatrzec na usg. W
      koncu pojawilo sie cos na usg, na samym koncu jajnika. Mialam juz krwawienie do
      brzucha i tego samego dnia znalazlam sie na stole operacyjnym.
      Mialam operacje, ale jajowod zachowany. Czeka mnie jeszcze seria badan zeby
      ewentualnie znalezc przyczyne. To wszystko jest bardzo zagatkowe, bo zaden
      lekarz nie powie dlaczego tak sie stalo... byc moze mialam zapalenie jajnikow
      itp. i przez to mogly zrobic sie zrosty. I jeszcze jedno, po badaniu histo
      okazalo sie ze bylo to puste jako plodowe...dziwne....oby mnie to juz nie
      spotkalo....
    • millka9 Re: moja ciaza pozamaciczna 18.07.06, 20:46
      Dzisiaj jest dokładnie tydzień od zabiegu.09.07.06 zrobiłam test i dowiedziałam
      sie że bedziemy mieli dzidzie bardzo sie cieszyliśmy.Bolal mnie brzuch jak
      przed okresem. Następnego dnia zeby to potwierdzić zrobiłam sobie bad HCG
      odebrałam wynik o 15 a jak wróciłam do domu zobaczyłam plamienie i w tym
      momencie wszystko sie zmieniło...Natychmiast zdecydowała że ide do gin. Zbadała
      mnie kilkakrotnie i ciąży nie zobaczyła w macicy podejrzewała c poazmac. i
      skierowała mnie do szpitala Na drugi dzień miałam zabieg tzw punkcje nakucie
      jajowodu.wszystko stało sie tak szybko. nie moge powiedzieć nic złego na
      mojego lekarza byłam tak przejęta że nie wiedziałam co do mnie mówi dopiero
      teraz sobie uświadomiłam czym to groziło Bardzo sie boje czy wszystko bedzie
      ok.Cyz kiedykolwiek mi sie jeszcze uda? Cyz sie odwaze?
    • anngaw0949 Do księgi rekordów 08.08.06, 15:16
      Witam!
      Ja również chciałam się podzielić swoją historią. Moje @ były bardzo reguralne. Więc jak tylko 2-3 dni zaczęła się spóźniać zrobiłam test ciążowy. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu wyszedł pozytywny. Było to 20.06.06. Było to dla mnie wielkim szokiem bo mój synek miał wówczas zaledwie 5 m-c. Gdy się już z tym oswoiłam w 6 tc dostałam skurczy ale po pół godziny przeszły więc je zlekceważyłam. Tydzień później byłam umówiona z moją lekarką. Dzień przed wizytą dostałam lekkich brunatnych plamień. Po badaniu moja lekarka skierowała mnie do szpitala z zagrożeniem poronienia. Niestety było już za późno i bez jakichkolwiek badań jeszcze tego samego dnia miałam zabieg łyżeczkowania. Było to 06.07.06 (czwartek). Następnego dnia wypuścili mnie do domu. Weekend był dla mnie psychicznie ciężki do zniesienia. Fizycznie całkiem dobrze. Krwawienie szybko ustało. Gdy nagle we wtorek jak mi się nie zrobiło słabo, na zmianę ciepły i zimny pot, nie mogłam oddychać i czułam straszliwy ból brzucha i barku. Nie mogłam się podnieść z podłogi. Byłam wówczas sama z dzieckiem w domu. Z ledwością sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po siostrę, która jak mnie tylko zobaczyła wezwała pogotowie. W szpitalu byli pewni że to jakieś powikłania po poronieniu. Nawet mimo że byłam pół przytomna lekarz zrobił mi badanie ginekologiczne na kozetce i stwierdził że to nic ze strony ginekologicznej. Wezwany chirurg stwierdził że to ewidentnie podrażnienie otrzewnej i natychmiast trzeba otworzyć jamę brzuszną. Po operacji poinformowano mnie że była to ciąża pozamaciczna jajowodowa. Wycięto mi 6 cm jajowodu z brunatnym ogniskiem jak guz 4x3x2 cm. Na pocieszenie lekarze stwierdzili że powinni mnie zapisać do księgi rekordów bo taki przypadek zdarza się raz na 5 lat. Ale mi pocieszenie. W życiu bym nie przypuszczala że może mnie spotkać coś takiego. Pierwsza ciąża przebiegała prawidłowo.
    • marleena1 Re: moja ciaza pozamaciczna 14.08.06, 12:47
      bardzo mi przykro z powodu tylu ciąż pozamacicznych. Ja wlasnie dzis bylam u
      lekarza. stwierdzil pecherzyk ciazowy ale nie ma zarodka, pobolewa mnie brzuch,
      boje sie ze to ciaza pozamaciczna. kolejna wizyte mam dopiero za 2 tyg. czy
      ktoras z was miala podobna sytuacje?
    • aaura ciaza pozamaciczna 05.03.07, 15:59
      Witajcie.Tak sie ciesze,e został załozony taki topik.
      Własnie jestem tydzien po operacji.Byłam w ciazy pozamacicznej,wycieli mi cały
      jajowód.Mam tez naciecia po obu stronach pepka i w pepku,zszyte nićmi które
      powinny sie same wchłonac ale dzis jest juz 8 dzień i jeszcze sa ,swedzi mnie
      to i boli.Lekarka powiedziała,że powinny sie wchłonąc do 5 dni,czy powinnam
      pójsc do przychodni i poprosic o zdjecie????druga sprawa to dalej plamie,owszem
      powiedziano mi,ze plamienie może byc tylko przez kilka dni a ja plamie równiez
      8 dzień--i tego sie boje ,jak chodze a czasami wdomu czuje dziwny bół ale po
      lewj stronie pod łopatką????nie wiem dlaczego!!!!!!!Boje sie tego
      wszystkiego,ciagle tylko płacze......czuje ze to depresja!!!!!!!!
      • akasz12 Re: ciaza pozamaciczna 06.03.07, 13:18
        Aauro !!!
        Przykro, że i Ciebie to spotkało. Ja nie poradzę ci zbyt dużo, bo ja miałam
        usuwaną c.p.wraz z jajowodem operacyjnie, a z tego co ty piszesz, to miałaś
        laparoskopowo. Ale uważam, że powinnaś iść do lekarza i pokazać mu te nacięcia,
        bo skoro po 5 dniach powinny się wchłonąć, a się nie wchłonęły to lepiej, aby
        ktoś to zobaczył. Co do plamień to ja plamienia miałam ok. tygodnia czyli mniej
        więcej tyle ile ty. To organizm się oczyszcza, może u ciebie musi się oczyszczać
        kilka dni dłużej. Nie wiem co z tym bólem łopatki, może idź jednak do tego
        lekarza, zawsze lepiej się zapytać niż w domu stresować. Moja droga tak jak ty
        się czujesz teraz, tak się czuła chyba każda z nas. Dlatego rozumiem co teraz
        czujesz. Powodzenia i daj znać co u ciebie, wg mnie wizyta u lekarza konieczna,
        przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. Pozdr.
    • aaajulia Re: moja ciaza pozamaciczna 07.03.07, 15:41
      Witajcie, chciałam podzielić się z Wami moimi obawami, trochę pożalić, trochę
      poradzić, bo sama już nie wiem co ze sobą począć. Czytam wypowiedzi na tym
      forum i jestem pod wrażeniem Waszej empatii i dobroci, dlatego mam nadzieję, że
      i mnie odpowiecie.
      Mam 36 lat i 15- letnią córę. W zeszłym roku postanowiliśmy powiększyć naszą
      rodzinkę. Zaszłam w ciążę... Niestety była to ciąża pozamaciczna. Utrata
      przytomności, zagrożenie życia, operacja, ból, łzy i ... moje przekonanie, że
      nigdy więcej. Jednak po roku (marzec) i namowach rodziny postanowiliśmy
      spróbować jeszcze raz. Moje obawy dotyczyły szczególnie wieku - czy to aby nie
      za późnosmile- 36 lat!
      Ostatni okres miałam 15 lutego, ponieważ trochę pobolewał mnie lewy jajnik
      (okolice)i zaczęły boleć piersi, 5 marca poszłam do ginekolog, aby się
      przebadać. Nie ukrywam, że w głębi serca miałam nadzieję, że jestem w ciąży,
      choć zdaję sobię sprawę, że to zbyt wcześnie, żeby coś na ten temat powiedzieć.
      Tak też orzekła pani doktor, ale niestety oznajmiła również, że mam cystę 6cm.
      Duża, więc nie wiadomo czy się rozpuści pod wpływem leków, jak nie...powtórka
      sprzed rokusad Kazała zrobić badania Ca125 i czekać na okres. Czekać! Jak ja
      mam czekać?! Leczenie farmakologiczne spowoduje prawdopodobnie, że nie będę
      mogła zajść w ciążę a ja nie mam czasu czekać...
    • aniak39 Re: moja ciaza pozamaciczna 09.03.07, 14:43
      Witam,
      Ja też przeszłam przez niepewność, która towarzyszyła każdej z Was.
      Po pół roku starań o konkretną płeć czyli córkę zaszłam w ciążę.
      Najpierw słaba druga kreseczka aby po 5 dniach od spodziewanej miesiączki było
      ją już solidnie widać. Ogromna radość, choć zapisałam w dzienniku około 3-5 dni
      po zapłodnieniu - ból, mdłości, napięcie. Zaszłam w ciążę między 7 a 9 stycznia.
      Pierwsza wizyta u ginekologa wszystko w najlepszym porządku. Tylko wyglądam jak
      w piątym miesiącu mam sporą piłkę przed sobą.
      7 lutego dostałam pierwszego plamienia jakby trochę krwi z wodą.
      10 lutego wizyta u gin. leki na podtrzymanie ciąży i zalecenie wykonania USG.
      Poszukałam dobrego USG, wizyta i diagnoza, nie ma ciąży w macicy ! jajowody i
      jajniki ok, chociaż prawy jakby większy.
      Tu chciałabym przestrzec Was wszystkie przed lekarzami, którzy stawiając
      diagnozę kurczowo się jej trzymają, a tak było w moim przypadku.
      Podejrzenie cp przemknęło przez myśl diagnosty i na szczęście zlecił badanie
      bhcg z krwi co 48 godzin aby sprawdzic czy wzrasta, ale był pewny, że zmaleje i
      wyznaczył mi wizytę na 20 lutego, na wyczyszczenie macicy po przebytym
      poronieniu (przypominam krwawienia nie miałam).
      Był to 8 tydzień ciąży bhcg 26 480 a po 2 dniach 28 665, co mój Pan doktor
      skomentował - za mało wzrosło, powinno wzrosnąć o 50 0000.
      24 luty wizyta u lekarza prowadzącego pokaz USG z płyty. Badanie USG zrobiono
      niezbyt dokładnie, mój lekarz radzi wizytę w szpitalu jak najszybciej aby
      dokonać diagnozy bo jego zdaniem gdzieś ta ciąża jest. Jako, że była to sobota
      postanowiłam przetrwać do poniedziałku.
      26 lutego wyruszyłam na podbój warszawskich szpitali.
      Inflancka - zastępca ordynatora - nie wykonał mi USG wypisał skierowanie do
      szpitala na następny dzień.
      Żelazna - ogromnie troskliwe zajęcie się mną czyli pacjentem, młody lekarz,
      bada delikatnie, robi USG nie widzi nic, dzwoni do swojego szefa,konsultuje się,
      idę na bardzo dokładne USG, które wykonuje trzech lekarzy, najpierw dostrzegają
      pęcherzyk w macicy, który oceniają na wczesną ciążę, potem wiercąc we mnie
      znajdują pełną 9 tygodniową ciążę schowaną z prawej strony za jajnikiem
      Wreszcie wiem czy jestem w ciąży czy nie.
      Diagnoza - zostaję w szpitalu, rano zabieg laparoskopia.
      27 lutego tracę ciążę i prawy jajowód ale wiem,że to sukces, że jednak żyję.
      Na oddział w nocy przed moją operacją przyjechała dziewczyna, która operowana
      była w nocy była 8 tygodni w cp straciła i prawy jajowód i jajnik.
      Czy to przydaża się tak często ???
      Czy wszystkie rodziłyście kilka dni po zabiegu endometrium ???
      Czy długo krwawiłyście ???

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka