Dodaj do ulubionych

Klienci księgarni

30.10.09, 14:02
Mam taki powtarzający się problem jako sprzedawca książek - może
ktoś mi wyjaśni skąd to się bierze?
Sprzedaję nowe książki od kilku lat i ceny większości z nich mam
bardzo niskie. Bardzo często na życzenie klienta wysyłam ofertę
cenową i notorycznie słyszę, że np. cena 25,00 zł zamiast 30,00 zł,
które widnieją na okładce jest za wysoka! Czy na prawdę obniżenie
ceny o 5,00 zł na nową, nieużywaną książkę prosto od wydawcy klienci
uważają za tak nieatrakcyjny zabieg? Czy to może tylko próba
negocjowania i tak już niskiej opłaty? (a dodam, że przy droższych
książkach może to być nawet kilkanaście zł).
Czy też macie takie doświadczenia? (jako kupujący lub sprzedający?)
Obserwuj wątek
    • nothing.at.all Re: Klienci księgarni 31.10.09, 21:52
      Ja mogę powiedzieć jako kupujący, że dla mnie każda obniżka jest dobra i nie
      kręcę nosem. Czy to 5 zł czy 15 zł, cieszę się, że książka jest tańsza:).
      • cennder Re: Klienci księgarni 31.10.09, 22:09
        5 zł to naprawdę mała obniżka.Książki są niestety drogie. Również dlatego a
        raczej głównie dlatego kupuje o wiele rzadziej...
        Życzę powodzenia
        PS odezwji sie prosze na priv.
        • nomina Re: Klienci księgarni 01.11.09, 13:54
          Cennder, weź poprawkę na to, że połowę ceny bierze dystrybutor. Jeśli książka jest tańsza o 5 zł (z okładkowych 30.), oznacza to, że otrzymujesz obniżkę prawie 20%. Nawet jeśli księgarnia zaopatruje się w książki u pierwszego dystrybutora lub wydawca ma tylko jeden "etap" dystrybucji - i tak zysk księgarza nie przekracza 15% ceny okładkowej. A przecież ma on własne koszty.
          Oczywiście, że książki są drogie w stosunku do naszych zarobków. Ale, niestety, za dużo pośredników "wisi" na każdym tytule :).
          • ben-oni Re: Klienci księgarni 02.11.09, 14:10
            To jest niestety prawda. Obrastanie każdego dzieła różnego typu "narzutami" w
            drodze miedzy twórcą a odbiorcą. To czasami robi się aż absurdalne. Takie same
            narzuty maję również filmy, czy muzyka. Najbardziej wkurzające jest to, że "po
            drodze" od twórcy do odbiorcy pasożytują różnego gatunku "białe kołnierzyki".
            Kolesie, którzy tej książki czy płyty nawet na oczy nie widzieli, nie mówiąc już
            o czytaniu czy słuchaniu. Bo oni "robią w biznesie". Stare płyty na kompaktach
            ("In Rock" Deep Purple z lat 70-ych, Miles Davies z lat 60-ych, The Doors...)
            posiadają w kosztach pozycję: "promocja" na przykład. A mnie interesuje, kto i
            po co promuje Purpli, płytę znaną jak własna łazienka!! Ale ktoś tam dodaje
            takie bzdurne koszty, choć sam nie wydał na promocje ani złotówki. W kosztach
            niektórych filmów z Hollywood to czasem aż 40% stanowi reklama, promocja!! Co
            przy budżecie 200 mln daje aż 80 mln!! Na promocje i reklamę, czyli na coś co
            nie ma najmniejszego wpływu na jakość filmu.
            Do tego dochodzi cały łańcuszek dystrybucji: wydawca, składy, hurtownie,
            podhurtownie, sklepy. A wszędzie po drodze każdy coś tam dokłada do ceny. A
            najmniej zarabia ten, bez którego nie byłoby w ogóle tego zamieszania, czyli TWÓRCA.
            • nomina Re: Klienci księgarni 02.11.09, 16:51
              Celnie określasz problem. Najbardziej po łapach dostają autorzy i klienci
              docelowi. Najgorsze, że dystrybucja powstała jako odciążenie wydawcy (po co
              utrzymywać dział handlowy), a rozrosła się do rozmiarów monstrualnego pasożyta.
              Mnie się marzy taki mały przewrót - żeby ominąć tych "uczepionych", ale najpierw
              to czytelnik musi się przekonać "do nowego" :).
      • brightwitch Re: Klienci księgarni 01.11.09, 19:33
        Ze mną jest tak samo. Każda obniżka mnie cieszy. Książki są drogie, więc jeśli
        już kupuję, to decyduję się na księgarnię, w której dostanę jakiś upust.
    • lhasa Re: Klienci księgarni 01.11.09, 13:53
      Ja cie rozumiem, kazdy chce zarobic, ale fakt jest taki,ze ksiazki sa u nas
      bardzo drogie:(
      Kupic sobie kilka ksiazek, niby nic wielkiego, a w kieszeni wybywa minimum 100
      zl, zakladajac ze srednia cena ksiazki to jakies 30-40 zl (za miekka i klejona
      okladke:(, nie mowiac o lepszych wydawnictwach. W takim przypadku kilka zlotych
      zaoszczedzone na ksiazce to niewiele.

      Caly czas ubolewam,ze tyle mnie ksiazki kosztuja, ale ja np. nie lubie pozyczac
      ksiazek z bibliotek i czytac na rozkaz bo do ktoregos tam musze oddac. Lubie
      czytac w swoim wlasnym tempie, kiedy mam ochote, a nie na sile bo sie termin
      zbliza. Zreszta w bibliotekach w moim miescie nowosci poajwiaja sie po
      kilkunastu miesiacach czy nawet latach, a jak sie pojawia to kolejny rok czy
      poltora trzeba odczekac w kolejce czego nie komentuje:(

      • eeela Re: Klienci księgarni 05.11.09, 20:00
        Zreszta w bibliotekach w moim miescie nowosci poajwiaja sie po
        > kilkunastu miesiacach czy nawet latach, a jak sie pojawia to kolejny rok czy
        > poltora trzeba odczekac w kolejce czego nie komentuje:(
        >


        Moja mama, która wyprowadziła się na emeryturę na wieś, bardzo sobie chwali
        lokalną bibliotekę w małym miasteczku opodal. Nowości co prawda też pojawiają
        się z dużym opóźnieniem, ale za to żadnych kolejek nie ma, wręcz tam przed nią,
        za każdym razem jak przychodzi, czerwony dywan rozwijają, bo wyrabia im z 90%
        czytelnictwa i uzasadnia ich istnienie ;-)
    • ilenia Re: Klienci księgarni 02.11.09, 13:38
      Zgadzam się z Wami, że książki w Polsce generalnie są drogie. Bardzo
      lubię czytać i zanim zaczęłam sprzedawać, to musiałam sporo
      odkładać, żeby móc sobie kupować książki, które mnie interesowały.
      Teraz natomiast wiem też, jak to wygląda z drugiej strony (nie tylko
      księgarza, ale też wydawcy), więc zdaję sobie sprawę z tego jaki %
      ceny książki rzeczywiście wraca do wydawcy, czy sprzedawcy książki i
      nie wygląda to tak różowo, jak się ludziom może wydawać.
      Czasami kiedy klient pyta (kupując 2-3 książki), czy dostanie rabat
      (od książek, które już przecież mają obniżone ceny), bo przecież
      robi DUŻE zakupy, mam ochotę krzyczeć... ale się powstrzymuję :)
      Ciekawe z drugiej strony, że np. nikt nie upomina się o "rabacik" w
      Empiku, który z cen nie schodzi w ogóle przecież (wszystko po cenach
      okładkowych sprzedają) i mieliby duże pole manewru tutaj.
      Może trochę marudzę w tej kwestii, ale na prawdę mnie to nurtuje.
      • aiczka Re: Klienci księgarni 06.11.09, 15:41
        > Ciekawe z drugiej strony, że np. nikt nie upomina się o "rabacik" w
        > Empiku, który z cen nie schodzi w ogóle przecież (wszystko po cenach
        > okładkowych sprzedają) i mieliby duże pole manewru tutaj.

        Owszem, ale w kontakcie z EMPIKiem klient ma poczucie, że rozmawia z wielką
        firmą, której tak naprawdę bardzo nie obchodzi jako jednostka. Czuje się, że
        na ewentualnego mejla z propozycją negocjacji otrzyma się jakąś standardową
        odpowiedź odmowną. W przypadku mniejszej firmy, klient zakłada (i zwykle
        słusznie), że przedsiębiorstwu bardziej zależy na każdym kliencie i każdej
        sprzedaży. Że chętniej wda się w jakieś układy i indywidualne traktowanie.

        Aha: ja raz w EMPiKu "stacjonarnym" poprosiłam o rabat na książkę, ponieważ
        jedyny egzemplarz "na stanie" był podniszczony. Sprzedawca po długiej
        konsultacji z kierownikiem zaproponował 5%. Niestety w moim odczuciu książka
        była nazbyt uszkodzona by to wystarczyło.
    • Gość: haan Re: Klienci księgarni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 16:43
      Hm, w sumie w miejscach, w których ja kupuję cena między 20 a 30
      złotych to norma. Może dlatego klienci odbierają to jako żadną
      właściwie promocję? Obniżenie 5zł na książce za 30zł to wg mnie sporo,
      jednak może w innych miejscach ta sama książka kosztuje jeszcze mnie?
      Jeżeli nie to w takim razie jedyną odpowiedzią będzie narzekająca
      natura Polaka:)
    • hamerykanka Re: Klienci księgarni 05.11.09, 17:58
      Powiem o obnizkach w Stanach. Ksiazki sa generalnie drogie, takie
      poczytadla w twardej oprawie ok 25-30$, podobnie ksiazki o
      ogrodnictwie 30-60$, zaleznie od wydania i tytulu. Obnizki? Ksiazki
      ogrodnicze np Ogrody japonskie-encykloopedia kupilam za 5.99, i 8
      innych tytulow za te sama cene. Ksiazki kucharskie z przepisami od
      3.99 do 6.99. Ksiazki dla dzieci od 2.99 do 4.99 (albumowe).Dlatego
      wlasnie lustracje ksiegarni zaczynam od polek z przecena. Na
      normalnych polkach sa tez ksioazki z obnizona cena o 50%...
      • autumna Re: Klienci księgarni 06.11.09, 08:49
        > Powiem o obnizkach w Stanach. Ksiazki sa generalnie drogie, takie
        > poczytadla w twardej oprawie ok 25-30$

        No ale w twardej to towar luksusowy. A jaka jest średnia za miękką?
        • hamerykanka Re: Klienci księgarni 07.11.09, 02:51
          Za paperbacki Pratchetta placilam 8$. Innych ostatnio w miekkeij
          oprawie nie kupowalam w tzw normalnych cenach-zawsze cos znajde na
          obnizkach:)
          • hamerykanka Re: Klienci księgarni 07.11.09, 02:54
            PS 2:) Mam tez karty rabatowe ktore natretnie wciskaja w kazdej
            ksiegarni. Upust bodajze 10% niezaleznie czy to ksiazka z normalna
            cena czy po obnizce.
    • nobullshit Re: Klienci księgarni 06.11.09, 11:25
      Z jednej strony, lepsza mała obniżka niż żadna. I są tacy klienci, którzy zawsze
      będą marudzić.

      Ale z drugiej strony, cena okładkowa bywa wyższa od ceny wydawcy o 50%, więc
      nawet opuściwszy te 5 zł, zarabiasz na jednym egzemplarzu 10 zł, czyli, jeśli
      dobrze liczę, 66%! Jeśli klient jest tego świadom, może uznać Twoją
      ofertę za niezbyt atrakcyjną. Cena okładkowa go nie interesuje, a poza tym może
      znaleźć hurtownika, który zadowoli się - i tak zbójeckim - zyskiem 50% i sprzeda
      mu tę książkę za 22,50.

      Nie traktuj tego personalnie, ale jesteś tym wspominanym w postach wyżej
      znienawidzonym pośrednikiem-zdziercą :))
      • autumna Re: Klienci księgarni 06.11.09, 12:33
        Coś Ci się pomerdało w tych obliczeniach. 10 zł to jest 33% ceny okładkowej, skoro ta wynosiła 30 zł. I przychód wyniesie tyle pod warunkiem, że się książki kupiło u wydawcy bezpośrednio, a nie w hurtowni, która przecież też chce zarobić i swoje z tych 10 zł uszczknie.

        No ale zakładając wariant najbardziej optymistyczny: skoro potencjalny zarobek mógłby wynieść 15 zł, a wynosi 10 - oznacza, że sprzedawca zrezygnował z 1/3 swojego przychodu, Moim zdaniem to nie jest mało, zważywszy że to nie są pieniądze płynące prosto do kieszeni. A ZUS, podatki i inne koszty? Zysk to jest dopiero to, co otrzymamy po odjęciu wszystkich obciążeń.
        • nobullshit Re: Klienci księgarni 07.11.09, 00:47
          autumna napisała:
          >Coś Ci się pomerdało w tych obliczeniach. 10 zł to jest 33% ceny >okładkowej,
          skoro ta wynosiła 30 zł.
          Nie pomerdało mi się. Cena okładkowa nie ma nic wspólnego z zyskiem (dobrze, z
          przychodem) naszej Pani Księgarz. Przyjęłam roboczo, że przy cenie okładkowej 30
          zł, cena wydawnicza wynosiła 15 zł. Założycielka wątku pisze, że kupuje
          bezpośrednio u wydawcy. Jeśli więc sprzedaje książkę kupioną za 15 zł za 25 zł,
          jej 10 zł zysku / przychodu / marży to 66%.

          >I przychód wyniesie tyle pod warunkiem, że się książki kupiło u
          > wydawcy bezpośrednio, a nie w hurtowni (...)
          Się kupiło bezpośrednio. Patrz wyżej.

          > No ale zakładając wariant najbardziej optymistyczny: skoro
          > potencjalny zarobek mógłby wynieść 15 zł, a wynosi 10 - oznacza,
          > że sprzedawca zrezygnował z 1/3 swojego przychodu, Moim zdaniem to > nie jest
          mało, zważywszy że to nie są pieniądze płynące prosto do > kieszeni. A ZUS,
          podatki i inne koszty?
          Nic o nich nie wiemy. I mogą być niewielkie, jeśli np. jest to księgarnia
          internetowa, bez lokalu, bez magazynu.
          Ale to nieistotne. Nie zaglądam kobiecie do kieszeni i nie bronię jej zarabiać.
          Przedstawiam tylko punkt widzenia klienta, bo reakcji klientów się dziwiła.
          Poza tym, może gdyby zmniejszyła marżę, miałaby większe obroty - i zyskała na
          tym...
          • ilenia Re: Klienci księgarni 08.11.09, 21:10
            No cóż nobullshit, nie masz racji. Być może jest to trochę wina tego, że w pierwszym poście nie wyraziłam się dość precyzyjnie. Książki mam BEZPOŚREDNIO od kilku wydawców, resztę mam z drugiej ręki - przy czym większość na bardzo (jak na tę branżę) atrakcyjnych warunkach, z czego z prawie połowy mojej marży "rezygnuję" na rzecz klienta, więc proszę nie pisać, że zdzieram.
            Piszesz: "Jeśli klient jest tego świadom, może uznać Twoją
            ofertę za niezbyt atrakcyjną." (świadom mojej marży) - no cóż, tej reakcji właśnie nie potrafię zrozumieć. Przede wszystkim to żaden klient wchodząc do sklepu nie ma zielonego pojęcia o marżach sprzedawcy, może mieć tylko mgliste pojęcie o tym. To jakiś paradoks, że im niższą cenę ustawiam, tym częściej jestem proszona o dodatkowy rabat. Może ludziom wydaje się wtedy, że mam jakieś nieograniczone pole manewru, nie wiem...
            Znacznie bliżej prawdy w wyliczeniach ma autumna, a te koszty, które Ciebie nie interesują (jak ZUS i inne "głupoty") mają kolosalne znacznie w prowadzeniu firmy. A w końcu obok realizowania pasji, jaką jest dla mnie obcowanie z książką, muszę też zarobić na ten kawałek chleba.

            Parę innych przykładów ode mnie, żeby lepiej pokazać te ceny, tym razem na konkretnych tytułach i z różnych półek cenowych (schemat = cena rynkowa, merlin, inbook, ja):
            Żoliborz 1944 = 72,00 / 67,99 / 65,99 / 60,00
            Cząstki elementarne = 19,90 / 18,99 / 18,99 / 17,00
            Kot brytyjski krótkowłosy = 22,00 / 20,99 / 20,99 / 18,00
            Nigella świątecznie = 89,90 / 81,22 / 81,99 / 79,00

            A może ludzie ogólnie wolą kupować drożej, a tylko czasami korzystać z promocji, bo wtedy CZUJĄ, że to rzeczywiście okazja, zamiast z miejsca mieć wszystko taniej?
    • stoerungsquelle Re: Klienci księgarni 08.11.09, 23:10
      Kazdy sie stara cene zbic, ale jak jest cena 30 zl to 30zl.
      Ja dostaje rabaty ilosciowe lub ze wzgledu na manko ksiazki.
      Ale nie wyklocam sie o kazde 5 zl.




      ----
      Amalia ANGELLINNI Lovefool - Czytaj za darmo fragmenty książki po polsku
      www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=119
      „Zamówiłam i przeczytałam. Chyba z przekory, bo nie wierzyłam, że można napisać
      coś podobnego do Zmierzchu, a mimo wszystko tak innego. A jednak Amalia
      stworzyła coś, czego się nie spodziewałam. Zamówiłam, dostałam, zaczęłam czytać
      i nie oderwałam się, póki nie doczytałam do końca.“

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka