dr.krisk
21.03.04, 16:32
Wszystko już przygotowane: rower po zimowych trudach obficie dziegciem
namaszczony, naszykowany wiklinowy koszyczek z wykwintnymi wituałami: jaja na
twardo, herbata w antycznej butelce po orężadzie z klipsem, chleb z margaryną
i serem żółtym! Tylko siadać, nogawki od spodni klamerkami spiąc i można się
puszczać w puszcze dookolne, ostępy dzikie, chaszcze nieprzebyte. Eksplorować
i poznawać przyrodę ojczystą w całej jej krasie!
Konieczny byłby jednak stosowny tomik poezyj o tematyce
wiosenno-przyrodniczej. I tu dr KrisK ma problem, bo w poezji to on, osobnik
przyziemy i niewrażliwy na serc uniesienia, zupełnie się nie wyznaje. Może
xiądz Twardowski? Rozumiecie: coby rozsiąść się w bruździe ziemnej, łyknąć z
flaszy, oko przejawami wiosennymi nacieszyć a nastęþnie wyjąć wzmiankowany
tomik z kieszeni, i oddać się dzikiej przyjemności lektury w słabych jeszcze
promieniach wiosennego słońca....
Lecę pompować opony!
KrisK