Dodaj do ulubionych

Dr KrisK wypatruje wiosny!

21.03.04, 16:32
Wszystko już przygotowane: rower po zimowych trudach obficie dziegciem
namaszczony, naszykowany wiklinowy koszyczek z wykwintnymi wituałami: jaja na
twardo, herbata w antycznej butelce po orężadzie z klipsem, chleb z margaryną
i serem żółtym! Tylko siadać, nogawki od spodni klamerkami spiąc i można się
puszczać w puszcze dookolne, ostępy dzikie, chaszcze nieprzebyte. Eksplorować
i poznawać przyrodę ojczystą w całej jej krasie!
Konieczny byłby jednak stosowny tomik poezyj o tematyce
wiosenno-przyrodniczej. I tu dr KrisK ma problem, bo w poezji to on, osobnik
przyziemy i niewrażliwy na serc uniesienia, zupełnie się nie wyznaje. Może
xiądz Twardowski? Rozumiecie: coby rozsiąść się w bruździe ziemnej, łyknąć z
flaszy, oko przejawami wiosennymi nacieszyć a nastęþnie wyjąć wzmiankowany
tomik z kieszeni, i oddać się dzikiej przyjemności lektury w słabych jeszcze
promieniach wiosennego słońca....
Lecę pompować opony!
KrisK
Obserwuj wątek
    • Gość: malinowa Re: Dr KrisK wypatruje wiosny! IP: 213.17.145.* 21.03.04, 16:44
      jESLI MOZNA POLECIC-ZACHOD SLONCA W MILANOWKU J.M.RYMKIEWICZA.bARDZO
      ODPOWIEDNI do Twojego nastroju ...Pzdr;-)))
    • arana Wiosna z Wierzyńskim :) 21.03.04, 17:11
      dr.krisk napisał:

      > [...] i oddać się dzikiej przyjemności lektury w słabych jeszcze
      > promieniach wiosennego słońca....


      Koniecznie młodzieńczy Wierzyński!

      Czy to nie Twój nastrój w ten wiosenny dzień?


      Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną,
      Na klombach mych myśli sadzone za młodu,
      Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną
      I które mi świeci bez trosk i zachodu.

      Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
      Rozdaję wokoło i jestem radosną
      Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
      Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną.


      A gdy już w tej starożytnej butelce nie zostanie ani kropli, wówczas ze
      szczególnym przekonaniem przeczytasz:


      Jestem, jak szampan lekki, doskonały,
      Jak koniak mocny, jak likier soczysty,
      Jak miód w szaleństwie słonecznym dostały
      I wyskokowy, jak spirytus czysty.
      Królestwo moje na całym jest świecie
      I mój alkohol wszystkie pędzą czasy.
      Znacząc na sercach, jak na etykiecie,
      Gwiazdkami markę trunku pierwszej klasy.


      ... i zawołasz:

      I znów jest tak ni w pięć, ni w dziewięć,
      Wszystko się plecie trzy po trzy.
      Świat jest, jak ja, dziś pomieszany
      Z niebem i obaj pijaniśmy.

      Od rana włóczę się po mieście,
      Ciepły wiatr wodzi mię za nos,
      Każdym oddechem błogosławię
      Mój niedorzeczny, głupi los.

      Dziewczęta mają osiemnaście
      Dzisiaj na mokrych wargach lat,
      Cieszę się nimi i młodnieję
      I wszystkim jestem brat i swat.

      Zda się, nie żyję - jestem żyty...
      I myślę chyba wciąż na wspak
      Niemądrej głowie, którą kiwam,
      Kiwam - i wszędzie mówię: tak.

      Bez żadnych ale, moi złoci,
      Jakim sposobem, po co, kto?
      Znamy się wszyscy osobiście
      I słońce świeci! Nie ma co!

      Miłej wiosny z ...Wierzyńskim!

      Arana

      • yanga Re: Albo z Liebertem 21.03.04, 19:06
        Jerzy Liebert

        Zachęta do ucieczki

        (Tadeuszowi Wiśniewskiemu) [a Dr.Kriskowi od yangi]

        Miło jest, przyjacielu, wyjechać wiosna,
        Porzucić wszystkie nauki i tomy przeróżnych książek.
        Do Białowieży, przyjacielu, albo do Galicji Wschodniej,
        Patrzeć, jak słońce szpera wśród liści, i jak trawy zielone rosną.
        Będziem czuli, jak mądrze i pogodnie
        Urządzony jest świat. (Choć jest dużo smutku,
        Ale to krótko trwa i po cichutku,
        Przyjacielu.) Łąki przed nami, lasy i łąki, i łąki.

        I chłopi. I romantyczne wykrzykniki - skowronki.

        Będziesz zbierał mchy do swych zielników,
        Słońce jak miód gorące, jak miód wonne.
        Ja tego nie umiem.
        Nawet do gazet pisać nie będę mógł, bo nie mam jeszcze czytelników.

        Tak dobrze iść z odkrytą głową i mieć włosy zaprószone niebem,
        To może największe szczęście.
        Ja wiem dobrze, przyjacielu, że dla ciebie
        Druty i domy są złe, męczący jest pobyt w mieście.

        Ciche są gąszcze i polanki, na prawo różowe błękity.
        Serdeczniejsze od ludzkich rąk są drzew gałęzie,
        Gdzie ptak srebrem wypryska i więźnie,
        I jesionów ukochanych stalagmity.

        Rzućmy miasto. Porzućmy zajęcia wszystkie:
        Ty - foliały naukowych ksiąg, teksty łacińskie.
        Ja - moje powieści niedokończone, Platona i Chestertona.
        Pójdź, zobaczymy, czy naprawdę jaskółki barwione są barwą nieba.

        Przyjacielu, wyjechać daleko, uciekać trzeba.

    • Gość: mamuna Re: Dr KrisK wypatruje wiosny! IP: 80.48.129.* 21.03.04, 22:58
      na wiosnę to może nie do końca, ale nikt tak nie oddał gorącej i niezwykłej
      atmosfery wakacji jak Roman Honet, tylko nie wiem, czy jego tomiki są dostępne
      za bardzo...
    • hania55 Tuwim, Tuwim, Tuwim 22.03.04, 09:41
      Nie tylko "Kwiaty polskie"!

      • yanga Re: Czasem i proza jest poezją 22.03.04, 10:28
        "W pierwszych dniach kwietnia coś nieokreślonego przenika do powietrza, muska
        policzek, a potem wędruje wzdłuż ciała, budząc je do życia. Otwiera się na
        oścież okna, w St John's Wood ćwierkają wróble, a na nagich gałązkach
        okopconego drzewka po przeciwnej stronie chodnika siedzi kos. Trochę dalej, w
        ogródku pewnego domu, nabrzmiewają pączki na migdałku - lada chwila pojawią się
        kwiaty. W taki dzień nawet woda do wanny leci z głośniejszym pluskiem, jakby
        się cieszyła, że może wyrwać się na wolność (...)"

        To rano, a wieczorem...

        "Nie ma większej apatii niż ta, która ogarnia człowieka u schyłku wiosennego
        dnia, spędzonego pod gołym niebem. Powrót samochodem do Londynu. (...)Jesteś
        wyprana z wszekich myśli i uczuć i w ogóle się nie odzywasz. Owinięta w koc jak
        kokon, siedzisz w kącie auta i ziewasz. (...)
        Na ulicach zapalają się światła, migają wystawy przedmiejskich sklepików, na
        ulicach tłoczą się przechodnie. Kobiety z koszykami, z dziecinnymi wózkami,
        posapujące ciężko wielkie autobusy, zgrzytliwe tramwaje. Jakiś mężczyzna stoi z
        tacą pełną fiołków.
        - Świeże fiołki, śliczne bukieciki świeżych fiołków!
        Ale kwiatki są zakurzone, nic dziwnego, leżały na tacy od rana. Na szczycie
        Hampstead Heath ludzie wciąż spacerują koło sadzawki. Chłopcy z patykami,
        dziewczynki bez płaszczy, ktoś przywołuje szczekającego psa. Mała łódeczka z
        obwisłymi żaglami, porzucona przez właściciela, kołysze się na środku stawku."

        Daphne du Maurier "Rodzina Delaneyów".
    • brunosch lektura rowerowa 22.03.04, 11:20
      Bobkowski! Wyłącznie Andrzej Bobkowski i jego Szkice piórkiem. Rowerowa
      wędrówka przez południową Francję (Carcasonne, Tulon, Marsylia). Pora roku
      tylko nie taka, bo on jechał laten (od czerwca do września) i świat też się w
      międzyczasie nieco zmienił (1940) ale uroda krajobrazów oglądanych z wysokości
      siodełka rowerowego pozostaje.
      • brunosch lektura rowerowa; errata 22.03.04, 12:07
        Miała być poezja? Hmmm... no to na wiosnę "Wiosna. Dytyramb" Tuwima jak
        znalazł. ;)
        A Bobkowskiego i tak polecam.
      • ada08 Re: lektura rowerowa 22.03.04, 18:32
        brunosch napisał:

        > Bobkowski! Wyłącznie Andrzej Bobkowski i jego Szkice piórkiem. Rowerowa
        > wędrówka przez południową Francję (Carcasonne, Tulon, Marsylia). Pora roku
        > tylko nie taka, bo on jechał laten (od czerwca do września) i świat też się w
        > międzyczasie nieco zmienił (1940) ale uroda krajobrazów oglądanych z
        wysokości
        > siodełka rowerowego pozostaje.

        Bardzo, bardzo popieram :-)
        a.
    • ryza_malpa1 Re: Dr KrisK wypatruje wiosny! 22.03.04, 17:58
      Doktorze! Daj sobie spokój z poezją!!
      Proza! I to rozbudowana!!!
      Proponuuję poczatki rozdziałów z III cześci " Chłopów" - opisów przyrody i
      namietności buchającej z Jagusinej duszyczki umeczonej żadna poezja ci nie
      zastapi!

    • ada08 A może tak ? :-) 22.03.04, 18:27
      Usiąść w rowie (podłożyć kocyk pod pupę, bo zimno i wilgotno :-))
      i czytać ambitnie ''Ziemię jałową'' :-)

      T.S.Eliot

      Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień - spod ziemi
      Martwej - wyciąga gałęzie bzu, miesza
      Wspomnienie z pożądaniem, niepokoi
      Wiosennym deszczem zdrętwiałe korzenie.
      Zima nas ochraniała, otulała
      Ziemię w śnieg zapomnienia, karmiąc
      Tę resztkę życia suchymi bulwami.
      Lato nas zaskoczyło, idąc nad Starnbergersee
      Ulewnym deszczem; stanęliśmy pod kolumnadą,
      A potem szliśmy w blasku słońca, do Hofgarten;
      I pijąc kawę rozmawialiśmy godzinę.
      Bin gar keine Russin, stamm' aus Litauen, echt deutsch.
      A gdyśmy byli dziećmi, gośćmi arcyksięcia
      Mego kuzyna, brał mnie na saneczki,
      A ja się bałam. Mówił Marie,
      Marie, trzymaj się mocno. Pędziliśmy w dół.
      W górach, tam jest się wolnym.
      Czytam do późna w nocy, zimy spędzam na południu.
      (...)

      :-)
      a.
    • dr.krisk Serdecznie wam wszyskim dziękuję! 22.03.04, 22:08
      Z propozycji zabierania utworow prozą na wielokilometrowe wycieczki
      cyklistyczne nie skorzystam - ze względu na wagę oraz niemałe rozmiary owej
      literatury. Zresztą "Chłopów" Reymonta unikałem skutecznie przez całą szkołę -
      ludowizna mnie szkodzi, i raczej nie zamierzam wchodzić w stycznośc
      czytelniczą.
      Natomiast co do wierszy, to dziękuję, na pewno skorzystam. Przypominam sobie
      jeszcze Czechowicza.
      Na razie mam poważniejszy problem - tylna dętka nie trzyma ciśnienia, a skąd ja
      na nową dętkę wezmę, no skąd? Jakbym miał z 17 lat, tobym napisał zaraz książkę
      o tym jakeśmy się popili na wycieczce szkolnej, pan od polskiego za flaszkę
      poprawiłby błędy ortograficzne, od razu jakiś Pilch by się zachwycił,
      pochwalił, dalej już normalnie: wydania, wznowienia, dodruki, wywiady,
      honoraria, tantiemy, itp. I dętka moja.
      Ale nie mam 17 lat. Dętki też nie...
      KrisK Filozoficzny
      • heniek99 Re: Serdecznie wam wszyskim dziękuję! 23.03.04, 13:06
        Doktorze, a może tak tomik haiku? Krótkie to formy i wdzięczne, często
        (najczęsciej?) chwytające niezwykle zwykłe "momenty" natury, więc na wiosnę jak
        znalazł. A i tomiki to zazwyczaj niewielkie, więc do chlebaka, plecaka czy
        sakwy zmieszczą się, bez obaw, pozostawiając miejsce na kocyk czy jakąś
        karimatę (albo inną matę do zalegnięcia na łonie natury) i termos z kawą czy
        herbatą. A coś ciepłego pod krzyże to musowa konieczność, bo ziemia jeszcze
        całej swojej wilgoci nie oddała słońcu. A słuchaj się mnie doktorze w tej
        mierze bom przykro doświadczon takim wiosennym polegiwaniem na trawce i
        wpatrywaniem się w błękitne niebo jak opętany. W dziecięcych latach
        przechorowałem po tym całe wakacje "na płuca", a wchodząc w dorosłość, dni parę
        po kontemplacji panoramy wsi i okolic z góry "trzech krzyży" w początkach maja
        odbytej w pozycji rzymskiej z piwkiem w ręku, przez kilka dni chodziłem zgięty
        w chiński paragraf. Później proszki, lasery, jakieś gimnastyki... Po co nam to?

        hen(ryk)
        ----------------------
        ... ciepło wewnętrzne łatwo można uzupełnić ciepłem zewnętrznym przy pomocy
        różnych wódek słodkich i mocnych, jak mówią w Galicji.
        • dr.krisk Haiku i ciepły kocyk pod krzyże... 23.03.04, 22:13
          Cieszy mnie, moi kochani, że tak harmonijnie łączycie sacrum poezji z profanum
          zziębnietego tyłka! I tak trzeba trzymać, nie ma bowiem smutniejszego widoku
          jak uduchowiony młodzian, któremu z nosa kapie.. I jak tu się napawać widokami,
          jak tu się uwznioślać & ubogacać? Niejeden talent zmarnowany został przez zbyt
          cienkie gatki, proszę państwa!
          Co do mnie, to proszę się nie obawiać - zbrojny jestem w rozmaite Gore-Texy,
          oraz inne sprytne ubranka mające na celu oddzielenie ich użytkownika od
          przyrody.
          Haiku - jak najbardziej. Bardzo mi pasują, bo ja okropnie lakoniczność cenię
          (choć może nie zawsze sam się do tej zasady stosuję). Tylko gdzie się te haiku
          kupuje? Spytam jutro na rynku u ruskich - oni mają wszystko!
          Pozdrawiam znad dętki.
          KrisK
          • hania55 Re: Haiku i ciepły kocyk pod krzyże... 23.03.04, 22:21
            No i piersióweczka z domową wiśniówką (trzeba uzupełniać niedobór witaminy C po
            zimie) nieodzowna! Nadal obstaję przy rodzimym Tuwimie dla podkreślenia
            nastroju rodzimej wiosny.

            Pozdrowienia dla Doktora i dla dętki!
            • dr.krisk Re: Haiku i ciepły kocyk pod krzyże... 23.03.04, 22:31
              Z tą wiśniówką to jest tylko ten problem, że ja mam słaby silny charakter, i
              jak zacznę kosztować, to zwykle wykosztuję do końca. A potem jazda zygzakiem,
              promile we krwi, dom nie wiadomo gdzie, rowy wyłażą na jezdnię .. niedobrze!
              Co do Tuwima, to powiem szczerze, że się waham. Czy aby na pewno się będę
              dobrze komponował przyrodniczo z Tuwimem w ręce? Żeby jakiejś gafy nie
              strzelić..
              Nieodmiennie pozdrawiam.
              KrisK
              • Gość: vin Propnuje zamiec rower na statek IP: 213.56.66.* 24.03.04, 02:24
                Na "słaby silny charakter" propnuje zamienic rower na statek Jaremy
                Stepowskiego :

                "Statek do Mlocin,do Mlocin statek.
                Wielka atrakcja dla doroslych i dla dziatek.
                Juz dwie panienki z buzia w ciup
                opalac poszly sie na dziob.
                A ja(Dr) z kolesiem,dwa wilki rzeczne
                panienka tym spojrzenia slemy niebezpieczne.
                A gdy za burte wypadl tesc
                - sie wylowilo go i czesc.
                - Tesciu zyjesz?
                - Oj zyje,ale co to za zycie..."

                Tez moze byc wiosennie;)

                pzdr
                vin



                • heniek99 Re: Propnuje zamiec rower na statek 24.03.04, 14:03
                  Prezydent Kaczyński chce puścić jakiś statek po Wiśle. Tylko musi się śpieszyć,
                  póki wysoka woda po zimie. Bo przez całą jesień i zimę to kamienie na środku
                  rzeki wystawały.

                  A co do nalewki. To jak najbardziej piersióweczkę trzeba zabrać ze sobą. Toć to
                  dla zdrowotności. Ale zapytam, a gdzie w wiśnióweczce witamina C? Tylko
                  pigwówka drodzy państwo, na spirytusiku z lekka cieńczonym rzecz jasna.
                  Trzymana przez zimę w ciemnicy do wiosny utrzymuje piękny złocisty kolor.
                  Wyciągnięta na wierzch zaognia się na rudo. A co za smak...

                  Doktorze, jak dzień chłodny będzie, a takie teraz dnie zapowiadają, to
                  piersióweczkę zabrać mus, bo, jak stoi w mojej sygnaturce, nie masz lepszego
                  sposobu na uzupelnienie strat w cieple wewnętrznym...

                  hen(ryk) (znad karafki z pigwówką)
                  ----------------------
                  ... ciepło wewnętrzne łatwo można uzupełnić ciepłem zewnętrznym przy pomocy
                  różnych wódek słodkich i mocnych, jak mówią w Galicji.
                  • dr.krisk Vox populi, vox dei.... przekonaliśta mnie! 26.03.04, 10:49
                    Rzeczywiście, piersióweczka niezbędna: oko zamglone przeczyści, jaźń wyostrzy.
                    Poniewaz kolorowe alhohole to moje hobby i pasja, toteż na wypady zabieram
                    jakies nalewaczki ziołowe, w rodzaju Jaegermeistra. Swego czasu nabyłem po
                    cenach umiarkowanych spory zapas podobnego napitku produkcji teutońskiej i
                    spożywam. Tania whisky też nie jest zła, ale powoduje ochotę na dalszy ciąg, i
                    to może się źle skończyć. Wiem co piszę, bo nie raz zamiast podziwiać piękne
                    okoliczności przyrody ojczystej studiowalem wzory na ceracie jakiegos GS-
                    owskiego baru (zwykle nosiły one nazwy: "Turystyczny", "Bolejewianka" - że to
                    niby w Bolejewie jesteśmy), sącząc kolejny kieliszeczek pod sałatkę jarzynową...
                    Wtedy tylko Stachura i "Siekierezada" , a nie zachwyty nad skowronka trelem...
                    Serdecznie pozdrawiam
                    KrisK
              • hania55 Re: Haiku i ciepły kocyk pod krzyże... 26.03.04, 21:56
                Ależ, Tuwim pasuje wszędzie, a już do bonvivanckiego kontemplowania wiosny na
                pewno! Tyle, że znów zima za oknem, a raczej ponury listopad, więc skłaniam się
                ku domowemu odgrzewaniu ulubionych lektur przy herbatce z malinami.
    • yanga Re: Jeszcze zdążyłam? 26.03.04, 09:20
      No bo jak mogliśmy zapomnieć - zwłaszcza teraz - o Starszych Panach:
      "Jak dobrze jest wiosną
      Podumać nad Prosną
      Lub snuć myśli w kółko
      Nad inną rzeczułką.
      Nad jakąkolwiek rzeczułką"
      (całość za długa, by tu cytować)

      Albo:

      "Znów wiosna!
      Znowu wiosna!
      Gwiżdże kos
      Śpiewa drozd
      Trudno wierzyć jest wprost,
      Że już skończył się post,
      Że znów idzie przez most (...)

      Nad polami ptaszęce brzmią trele
      Zwierz wesoło puszcza się w tan.
      Będziem jeździć za miasto w niedzielę -
      Brać na twardo jaja i chrzan!" (...)

      Oto Krisku, coś dla Ciebie, chociaż u nas jakby odwołali tę wiosnę...
      - cała zdyszana Y.
      • dr.krisk Wiosna odwołana! 26.03.04, 11:07
        Przynajmniej u mnie.... za oknem śnieg, muszę ciągle dokarmiać ptaki, bo nie
        maja za bardzo co jeść. Dziki w lesie ryją coraz bliżej ludzkich siedzib - zima!
        Na razie więc uprawiam cyklizm ekstremalny, o wycieczkach na łono przyrody z
        książką w ręce mowy nie ma.
        Ale bądźmy dobrej myśli - prawdopodobnie wiosna eksploduje za chwilę. Trzeba
        się psychicznie przygotować, niespodziewane nadejście wiosny może okazac sie
        zgubne dla zdrowia i finansów. Zawczasu wyjąć lżejsze ubranie, pogodniejsze
        ksiązki, spisać niezbędne adresy, zaplanować wszystko w szczegółach. Logika i
        logistyka, ot co!
        Pozdrowienia - KrisK
        • Gość: Lila Róż Re: Wiosna odwołana! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 14:18
          a ja się podziele wierszem podarowanym mi niedawno przez córę znajomego
          (zaznaczam ze córa w wieku komunijnym):

          "Ubieraj się ciepło w nadchodzące mrozy
          szalik ,czapka, rękawiczki i różowe policzki
          śnieg mróz i wóz
          Do zobaczenia na wiosnę!"
        • arana Re: Wiosna odwołana! 28.03.04, 17:56
          dr.krisk napisał:

          > [...] niespodziewane nadejście wiosny może okazac sie
          > zgubne dla zdrowia i finansów.[...]


          No to może stanowczo i po męsku, w ślad za Starszymi Panami"

          Nie uwikłam ja się z wiosną w ten wątek
          -Górę w Tobie wziął po prostu rozsądek
          -Nie posłucham ja tej wiosny zupełnie,
          postulatów jej najprostszych nie spełnię.

          Ot, co! :)


          Arana

          • panchovilla rowerek doktorku... 30.03.04, 12:28
            to zły pomysł, lepiej spraw sobie tandem z Murzynem, który będzie pedałował, a
            ty na tylnym siedzeniu, będziesz mógł zażywać lektury. po co siedzieć na kocu,
            po co pedałować, po co jechać do lasu? poezja smakuje zawsze tak samo, czy to
            norwid czy inne gówno.
            pancho
            • dr.krisk Coś niemrawy mi się wydajesz... 30.03.04, 23:32
              panchovilla napisała:

              > po co siedzieć na kocu,
              > po co pedałować, po co jechać do lasu?
              Czyżby naszło cię zgnuśnienie wiosenne? To brak witamin, mój młody przyjacielu.
              Za dużo jesz słodyczy oraz chipsów. No i upijasz się napojem Frugo.
              Ot co.
              KrisK
    • dr.krisk Wiadomość z ostatniej chwili! 14.04.04, 23:40
      Ruszam jutro! Wreszcie jest właściwa pogoda & nastrój. Na uczelni powiedziałem,
      że idę do biblioteki, studiowac bibliografię :)...
      A do czytania? Żadna poezja, proszę państwa! Claudio Magris "Mikrokosmosy"!
      Właśnie nabyłem drogą zakupu, droga strasznie (42.50), budżet w ruinie,
      żegnajcie inwestycje w akcje, obligacje, fudusze powiernicze. Ale co tam,
      posłuchajcie co Magris pisze na 109-tej stronie:
      "Słusznie jest podziwiać barokowe i neoklasycystyczne wille, składać należny
      hołd sztuce, ale potem dobrze jest wziąc nogi za pas i poszukać schronienia w
      jakiejś gospodzie, gdzie ma się wrażenie, że wszystko trwa w bezruchu, bo
      niczego nie brakuje."
      Toż ja to robię stale!
      Jeżeli jeszcze dodać, że opisywane przez Magrisa okolice Triestu trochę znam, a
      caffe San Marco odpiłem jakąs grappę (do dziś pamiętam złoty kurz popołudnia,
      ciężkie zasłony i atmosferę ponadczasowości - kawiarnia wydawała się zawieszona
      w tym wirującym kurzu na zawsze..), to sami rozumiecie.
      Na dętkę wziąłem kredyt. Trochę kręcili nosem w banku, wątpiąc w moje
      możliwości spłacenia pożyczki w ciągu najbliższego ćwierćwiecza, ale ich
      omotałem wizją nadzwyczajnych dochodów, które osiągnę, jak już coś wreszcie
      wymyślę, że się ugięli. Dziwne - ja bym się nie ugiął..... Amatorzy!
      Pozdrawiam was i lecę przejrzeć sprzęt!
      KrisK
      • dr.krisk Było wspaniale! 19.04.04, 10:52
        Pogoda przepiękna, przejechałęm kilkadziesiąt kilometrów wzdłuż morza, wpypiłem
        dwa piffa, i przeczytałem niezły kawałek Mikrokosmosów. Bardzo wspaniała
        ksiązka i dobrze przetłumaczona (co było chyba trudne zważywszy na trudny język
        Magrisa). Jeszcze napiszę o całej książce, ale jeżeli komuś podobał
        się "Dunaj", to i "Mikrokosmosy" go ucieszą.
        KrisK
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka