Gość: PanDuzeEm
IP: *.kosminek.sdi.tpnet.pl
05.06.04, 00:06
Zrobiłem sobie herbate, jak zwykle, jak codzien, jak zawsze. Malinowa z
cytryną. Podszedłem do biurka włączyłem go. Włączyłem ten jakże wspaniały
wynalazek ludzkosci, jakze dzisiaj zwyczajny a kiedys? A kiedys nadwyczajny.
Dzisiaj kazdy ma go w domu ,standart,normalka, nie wzbudza juz żadnej
sensacji.O włączył sie juz Windows.Juz odpaliłem całą reszte, ustawienia,
bzdety, ...juz wszystko działa. Nie zastanawiając sie dłuzej podłączam sie do
sieci. Wpisuje tylko moje hasło i juz jestem wsród miliardów uzytkowników na
całym swiecie. Jestem jednym z nich, wcale nie gorszy, ale taki sam, na
równych prawach.Nie będe dzisiaj czytał wiadomosci, nie chce wiedziec co sie
dzieje na świecie, zresztą zawsze tak robie. Mnie naprawde nie interesuje to
że znowu skoczyło bezrobocie, ze znowu zlikwidowano kolejną fabryke. Omijając
to wszystko uruchamiam swój komunikator. Tylko to mnie interesuje.Tylko to
mnie bawi, wzrusza, intryguje, Szybko sprawdzam czy nie dostałem żadnej
wiadomosci,informacji, nawet głupiego emotikonu. A moze właśnie będzie
dostępna. Moze właśnie na mnie czeka. Otwieram ale nic. Nic nie ma, pustka.
Pewnie jej nie ma w domu. Przeciez jest taka zaganiana. Ania. Tak jej na
imie. Juz od szesciu miesięcy dostaje dreszczy jak słysze to imie. Zamysliłem
sie.Rozsiadłem sie wygodnie w fotelu i sięgnąłem wstecz pamięcią.Zamknąłem
oczy i cofnąłem sie w przeszłosc o pół roku. Pamiętam jak dziś ,była środa,
środa wieczorem 14 lutego. To był straszny dzien, Cały czas padało, wiatr
hasał jak małe dziecko. Był nieposkromniony. Miałem isć wieczorem do pubu ale
wygladając przez okno wybiłem sobie to z głowy. Włączyłem więc mój komputer
bo co mozna robic w taką mroczną i tajemniczą pogode. Wszedłem na czat, ot
tak dla zabawy,Internet miałem od niedawna , jako narzedzie słuzące głównie
do nauki. Pokój towarzyski, wybrałem sobie oczywiscie nick- dostosowany do
sytuacji czyli "tajemniczy wicher" Dochodził już moze kwadrans mojej
obecnosci na czacie, juz miałem to wyłączac, juz mnie to zaczęło mało
bawic.Chciałem sie poprostu połozyc i isć spac. Juz sie podnosze, wstaje,
chcę kliknąc na okienko zamykające, juz to prawie robie. Mój lewy palec
dotyka myszki az nagle, w jednej chwili, nie wiadomo skad wyskakuje
okienko. "Ania" - Masz ochote porozmawiac? Myśle sobie, dziewczyno ja tu juz
zasypiam a Ty mi o rozmowie wspominasz? Ona mówiła do mnie dalej. Dałem jej
10 minut.Zanim sie obejrzałem była 3 nad ranem. To było coś niesamowitego.
Byłem zauroczony. Straciłem poczucie czasu, przeniosłem sie w zupełnie inny
wymiar. Ania była niesamowita.Oczarowała mnie swoją osobą .Była tak
delikatna, kobieca,poprostu "odleciałem" . Wiedziałem, że to początek czegos
wyjątkowego, wyjątkowej znajomosci. Rozmawialismy ze sobą dzien w dzien, noc
w noc. Kazdy dzien bez rozmowy z nią był jak dzien bez
jedzenia..Opowiedziałem jej całe swoje zycie, zwierzałem sie jej ze
wszyskiego. Mowiłem o swoich upadkach i wzlotach, o porażkach i sukcesach.
Była dla mnie wszytsktim, była jak powiew świeżego powietrza.Nigdy nie
wymienilsmy sie zdjeciami. Ania powiedziała mi tylko ze jest błekitnooką
blondynką .To mi wystarrczyło, nie chciałem wiedziec nic więcej.Była rok
młodsza ode mnie, ale swoją inteligencją biła na głowe wszystkich i wszystko,
była poprostu cudowna. Nigdy wczesniej niewierzyłem w miłosc przez internet.
To bajka , bzdura, takie cos poprostu nie moze istniec -ta własnie krzyczałem
jak słyszałem o osobach poznanych poprzez sieć. Mysliłem sie.......Otworzyłem
oczy, jak miło było przeniesc sie do tamtych chwil i powspominac. Herbata juz
dawno wystygła Ide zrobic nową. Ta znajomosc trwa juz 6 miesięcy. Dokładnie
tyle. Po takim czasie wspaniałych przezyc., rozmów, niezamieniłbym tego na
nic. Cały czas jestem poddenerwowany bowiem jutro miało sie stac cos
niezwykłego, Umowilismy sie na spotkanie w realnym swiecie. Ania
propoponowała to wczesniej ale ja czekałem na ta magiczna date. 14 sierpien -
dokladnie pól roku od naszej pierwszej rozmowy. W Walentynki, czy to
niewspaniałe? Na 365 dni w roku akurat w ten jeden wyjatkowy dzien własnie
mnie zaczepiła. A jutro nasz dzien, wielki dzien, na który czekałem z
utesknieniem juz od dawna. ....Juz 9 , wstawaj - zawołała siostra zrywając
mnie z łożka. Tej nocy spałem wyjatkowo dobrze, tak jakbym niemiał sie czym
denerwowac. Plan dnia był prosty, Z Anią umówiłem sie na 20. Mialem sporo
czasu. 9 30 szybkie sniadanie, 10- chłodny prysznic, a o 13 juz siedziałem na
fotelu u fryzjera bo przeciez dzisaj zobacze Ją. Musze jakos wyglądac. Do
domu wróciłem na 15. Końcowe odliczanie czas zacząc. Juz tylko 5 godzin. To
przeciez tylko 300 minut, czyli ok 5 odcinkow brazylijskiej telenoweli. Dobre
porownanie, moja telenowela zacznie sie bowiem juz o 20.a w głownej roli
wystąpie tym razem ja. Zostało mi jeszce pare chwili do naszego spotkania
wiec postanowiłem ostatni raz włączyc komputer , ostatni raz przed naszym
spotkaniem .Juz potem nie bedzie tak samo. Jeszcze raz przeczytalem wszytskie
nasze rozmowy ale tym razem z lekkim dystans. ...Juz 19, a ja stoje na
przystanku i czekam na mój autobus, Umówilismy sie w restauracji "Dziupla
Cezara" - najlepsza i nadroższa w miescie, Chciałem zeby wiedziała ze mi na
niej naprawde zależy.Jestem taki szczęśliwy. Wyglądam tak ślicznie, mam nową
fryzure, "na Beckhama", jest cool i trendi, ja zawsze chce byc na czasie.To
nie wszystko, mam tez nowa koszule , krawat i spodnie po które jezdziłem na
drugi koniec miasta. Tym razem postawiłem na elegancje.W autobusie przez
głowe przechodzi mi tysiąc myśli..Zaczynam żałować że nie poprosiłem jej o
zdjęCie. A co będzie jezeli jej sie niespodobam , albo jeżeli ona mi sie
niespodoba. Na miejsce przybyłem kwadrans wczesniej. Zająłem stolik i
poprostu czekałem.Dzisiaj wprawdzie sobota ale ludzi jest niespecjalnie
duzo .W końcu to renowmowany lokal , nie kazdego na niego stac. Mnie tez
zresztą nie. Za rachunek jaki przyjdzie mi zapłacic pewnie mógłbym wyjechac
na tygodniowe wczasy do ciepłych krajów.Atmosfera tego miejsca jest
niesamowita. Jest nastrojowo, przytulnie,gra muzyka. To Sting. Od razu
poznałem. Uwielbiam ich. Ania zreszta tez.Opowiadała mi o tym. Lubi delikatną
i nastrojową muzyke.Spogladam na zegarek juz za 5 dwudziesta. Cały czas sie
dwnerwuje.Pot ścieka mi z czoła.Adrenalina skacze jak szalona.Nie przypominam
sobie zebym kiedykolwiek az tak sie denerwował no może jak zdawałem mature w
sytuacji gdzie moja wiedza była zerowa, No bo po co sie uczuc na taki
egzamin, No ale teraz już prawie mgr jestem więc chyba tak zle nie
było.Wygladam świetnie, jestem ogolony, wypachniony, fryzure mam świetną.
Założyłem nawet okulary żeby wyglądac bardziej inteligentniej i zeby wzbudzac
większe zaufanie. 20 05. Zaczynam sie lekko niepokoic.Kobieta ma prawo sie
spóznic to przecie tylko kobieta albo aż.Z natury jestem spokojnym człowiekem
ale mam wyjątkową ochote przyłożyc kelnerowi który pyta mnie czy mi nic
niepotrzeba.20 10, a Ani jak niebyło tak nie ma.Czy powinieniem sie juz
zdenerwowac czy mam jeszcze poczekac z 5 minut i dopiero potem rozwalic ten
lokal? Sting leci nadal w tle, to " Englisz man in NY". 20.15 - do lokalu
wchodzi dziewczyna , jaka tam dziewczyna , dziewczynka, małolata. góra 14
lat.Umalowana jak sie patrzy. Co ona sobie mysli , że jak nałozy tone
makijazu to jest juz dorosła?Co ona tu robi o tej porze i w takim miejscu,
bardziej powinna skakac kolegom po głowach bawiac sie gdzies na wiejskiej
potancówce w remizie.Ale co mnie to obchodzi, ja cały czas czekam na Anie.Hmm
ten pan z naprzeciwka dziwnie sie na mnie patrzy moze podoba mu sie moj
krawat, niezaprzeczam jest swietny, sam wybierałem.Ale zaraz, ta małolata,
ten lafiryndek zbliza sie niebiezpiecznie szybkim krokiem ku mojej
osobie. "To Ty jestes Mariusz? " Tak , a w czym problem. "Ania jestem,
przepraszam za spóznie