aldona.widlak
04.03.12, 21:26
W odpowiedzi na przypadkowo znalezione wątpliwości Forumowiczów i w razie gdyby ktoś jeszcze potrzebował wyjaśnienia:
- książki pachnące piwniczną stęchlizną (nie pleśnią - to inny zapach), wystarczy dobrze przewietrzyć;
- książki pachnące pleśnią, ale bez widocznego nalotu należy przewietrzyć (w miarę możliwości na zewnątrz - wdychanie pleśni jest szkodliwe), włożyć do zamrażalnika lub, jeśli jest zima i mróz, pozostawić na balkonie (zabezpieczyć przed śniegiem, w zamrażalniku przed szronem). Zimno zabija pleśń, a nie tylko zapach pleśni;
- jeśli poprzednia metoda nie pomoże, delikatnie przetrzeć strona po stronie wacikiem nasączonym sokiem z cytryny (strony się odwiną, więc czynność wykonujmy stopniowo - mokrą stronę przykrywamy bezbarwnym papierem - dobrze sprawdza się najtańszy szary papier toaletowy, bo nie odbarwia, i zamykamy książkę na kilka minut, żeby strona wyschła i zachowała właściwą formę). To skuteczna i tania metoda domowa (cytryna oraz szare mydło mogą być użyte również do zwalczania pleśni na ścianach), w przypadku papieru posiada dwie wady. Sok z cytryny zakwasza papier - i tak jest to mniej szkodliwe niż pozostawienie pleśni. Drugą rzeczą, przed którą muszę ostrzec, to to, że sok może zetrzeć barwnik z płótna okładki, druk słabej jakości, w przypadku papieru połyskującego, złocenia. Jeśli do barwienia użyto materiałów wysokiej jakości, nic się nie stanie, ale warto sprawdzić, na niewielkim fragmencie. Jeżeli cytryna zmywa barwnik w jej miejsce możemy zastosować czystą benzynę apteczną - (do kupienia w każdej aptece bez recepty - koszt od 11. do 14. zł za buteleczkę). Nie stosujemy żadnej innej benzyny ani substancji podobnych - pozostawią plamy. Apteczna ulatnia się w kilka sekund po nałożeniu. Nie palimy przy takiej pracy. Wiem, że to oczywiste, ale osobiście znam jedną osobę, dla której nie było.-)
- książki z wyraźnym nalotem pleśni czyścimy pędzelkiem lub szczoteczką, a potem cytryna lub benzyna do wyboru. Czynność zapewne trzeba będzie powtórzyć kilka razy. W przypadku książek szytych lub posiadających starą, introligatorską oprawę, pleśń często ukrywa się pod płóciennym grzbietem lub pod klejeniem okładki, dlatego niekiedy dobrze jest ją zdjąć, wyczyścić i oprawić na nowo.
Rude plamy na welinowym papierze (np. przekładkach przed ilustracjami w starych, ozdobnych wydaniach), także są pleśnią. Przecieramy je cytryną lub benzyną. Plamy zostaną, ale pozbędziemy się grzybów. W domowych warunkach prędzej zniszczymy papier niż pozbędziemy się rdzawych przebarwień, więc lepiej zostawić to tak, jak jest, ograniczając się jedynie do zlikwidowania pleśni.
Mam nadzieję, że porada okazała się pomocna.
Pozdrawiam.-)