Dodaj do ulubionych

Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka...

11.03.02, 17:33
Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka od Vonneguta
Obserwuj wątek
    • Gość: Druss Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.03.02, 09:26
      a może tak więcej szczegółów? Dlaczego wolisz Dicka i co, Twoim zdaniem,
      przemawia na jego niekorzyść względem Vonneguta (co oznacza Twoje "mimo
      wszystko")?
      PZDR,
      Druss
    • ignatz Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 12.03.02, 09:47
      Ciezko porownywac Dicka i Vonneguta. Przede wszystkim (wg mnie) to Vonnegut
      portretuje rzeczywistosc, a Dick ja tworzy. Dick pyta sie nas: co to znaczy byc
      czlowiekiem? gdzie jest prawda? CO to takiego? kim jest Bog? Vonnegut nie
      stawia takich pytan, a juz na pewno nie robi tego wprost. On zdaje sie nam
      mowic: oto nasze czasy, oto czlowiek i jego kondycja. Patrzcie jak niewiele
      znaczy byc czlowiekiem.
      • Gość: jack Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... IP: *.gazeta.pl 12.03.02, 10:05
        ignatz napisał(a):

        > Ciezko porownywac Dicka i Vonneguta. Przede wszystkim (wg mnie) to Vonnegut
        > portretuje rzeczywistosc, a Dick ja tworzy. Dick pyta sie nas: co to znaczy byc
        >
        > czlowiekiem? gdzie jest prawda? CO to takiego? kim jest Bog? Vonnegut nie
        > stawia takich pytan, a juz na pewno nie robi tego wprost. On zdaje sie nam
        > mowic: oto nasze czasy, oto czlowiek i jego kondycja. Patrzcie jak niewiele
        > znaczy byc czlowiekiem.

        Zgadzam się z tym co napisane wyżej - Dicka i Vonneguta można porównywać
        przy "Pianoli" i " Człowiek z wyskokiego zamku" te książki moim zdaniem mają w
        sobie coś wspólnego.
        • Gość: Nu! Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... IP: *.bmj.net.pl 12.03.02, 17:41

          Na korzyść Dicka przemawia także dorobek ilosciowy. Vonnegut jest, jak dla mnie, autorem 3,4 książek przyzwoitych, podczas gdy Dick z tą przygniatajacą wręcz masą opowiadąń, powieści, filmów nakręconych i kreconych na bazie jego twórczości oraz innym materiałem autobiograficznym wypada na tytana.
          Innem aspektem przemawiajacym na korzyść Dicka jest to, że Vonnegut nie uważał się za pisarza sf (chociaż był nim przecież), podczas gdy Dick jest najlepszym tego gatunku przedstawicielem, dobrze go rozumiejącym i korzystającym w pełni z możliwości pisarskich jakie sf oferuje.
      • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 12.03.02, 16:22
        Z ust mi to wyjąłeś...
        • Gość: Nu! Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... IP: *.bmj.net.pl 13.03.02, 11:21
          hehe. Sorka vwdoka, że się wciąłem.
          Uwaga: notka vwdoki "z ust mi to wyjąłeś" odnosi się do postu Jack~`a a nie tej powyżej, czyli mojej (Nu!)
    • fibin Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 13.03.02, 11:51
      Ja obu lubię czytać, choc klimaty Dicka bardziej chyba do mnie przemawiają, ale
      on z kolei podobno ostro brał i chlał, aż w koncu zaćpał sie na śmierć i to
      mnie trochę od niego odrzuca:) Pzdr:)
      • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 14.03.02, 11:43
        Witaj fibin,
        przyznam się, iż nie zgłębiałem biografii ani jednego ani drugiego, jednak sam
        żyeot mnie lub bardzie wszeteczny chyba nie wpłynąłby na moje stanowisko
        względem twórczości. Czy mógłbym Cię prosić abyś naświetlił mi swoje stanowisko?
        Pozdrawiam
        • fibin Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 15.03.02, 09:26
          Jestem wrogiem wszelkich chemicznych środków zmieniająch swiadomość. Bardzo
          współczuję ludziom uzależnionym od różnego rodzaju paskudztw, ale uważam,że
          każdy powinien walczyć z nałogiem i starac sie od niego uwolnić.
          Osoby (często artysci),które są za słabe aby wyrwac sie ze szponów nałogu
          nieraz tłumaczą sie, że TO im pomaga tworzyć, rozszerza horyzonty itd,itp.
          Owszem, tworzą nieraz piękne rzeczy, ale jakim kosztem? I najczęsciej umierają
          przedwcześnie w strasznych męczarniach gdzieś w rowie lub na śmietniku.
          Sam jestem osobą (choć nie artystą), która przeszła przez piekło uzależnienia i
          wiem jak trudno z tego wyjść. Niemniej jest to możliwe, o czym ja i wielu moich
          przyjacół może zaświadczyć:)
          Moje poglądy na pewno są przez moje doświedczenia w jakiś sposób wykrzywione
          (?), ale są jakie są i nic na to nie poradzę, zresztą nawet nie chcę:)
          Pzdr:)
          • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 15.03.02, 12:00
            Witaj fibinie,

            Przepraszam, ale nadal nie rozumiem czemu osoba twórcy ma odrzucać Ciebie od
            jego dzieł?

            Jeżeli chodzi różnego rodzaju środki wpływające na ludzką świadomość to
            absolutnie się z Tobą zgadzam, chyba, że podciągnąć pod to również dobry tytoń
            czy wyborne winko. Jakie jest Twoje zdanie w tej ostatniej materii?

            Pozdrawiam,
            vwdoka
            • fibin Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 15.03.02, 21:54
              vwdoka napisał(a):

              > Przepraszam, ale nadal nie rozumiem czemu osoba twórcy ma odrzucać Ciebie od
              > jego dzieł?
              Może mam wrażenie,że są w jakiś sposób skażone jego uzależnieniem? Nie jestem
              pewien, muszę to jeszcze przemyśleć:)
              > Jeżeli chodzi różnego rodzaju środki wpływające na ludzką świadomość to
              > absolutnie się z Tobą zgadzam, chyba, że podciągnąć pod to również dobry tytoń
              > czy wyborne winko. Jakie jest Twoje zdanie w tej ostatniej materii?
              Dla mnie i innych uzależnionych nie istnieje coś takiego, jak dobry tytoń czy
              wyborne winko:) Wszystko to jest najgorszą trucizną. Natomiast dla wszystkich
              innych jak najbardziej, z tym, że każdy powinien pamiętać, że nadużywanie nawet
              wybornego winka moze się skończyc uzależnieniem:) Pzdr:)


              • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 18.03.02, 15:27
                fibin napisał(a):

                > vwdoka napisał(a):
                >
                > > Przepraszam, ale nadal nie rozumiem czemu osoba twórcy ma odrzucać Ciebie
                > od
                > > jego dzieł?
                > Może mam wrażenie,że są w jakiś sposób skażone jego uzależnieniem? Nie jestem
                >
                > pewien, muszę to jeszcze przemyśleć:)
                > > Jeżeli chodzi różnego rodzaju środki wpływające na ludzką świadomość to
                > > absolutnie się z Tobą zgadzam, chyba, że podciągnąć pod to również dobry t
                > ytoń
                > > czy wyborne winko. Jakie jest Twoje zdanie w tej ostatniej materii?
                > Dla mnie i innych uzależnionych nie istnieje coś takiego, jak dobry tytoń czy
                >
                > wyborne winko:) Wszystko to jest najgorszą trucizną. Natomiast dla wszystkich
                > innych jak najbardziej, z tym, że każdy powinien pamiętać, że nadużywanie nawet
                >
                > wybornego winka moze się skończyc uzależnieniem:) Pzdr:)
                >
                Tutaj masz absolutną rację, mam tylko nadzieję, iż przy moim pijaństwie mi to nie
                grozi :-)
                Natomiast na pewno jestem nałogowym palaczem, tutaj nie ma nawet cienia szansy
                aby się pooszukiwać... Jednak dobrą książkę najlepiej mi się czyta przy dobrej
                fajce... Dobre winko natomiast zdecydowanie nie sprzyja lekturze :-))))))

                Pozdrawiam Ciebie serdecznie drogi fibinie.
                vwdoka

                • fibin Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 18.03.02, 15:49
                  Bardzo serdecznie dziekuję za miłe słowa, tym bardziej, że zdarza się to bardzo
                  rzadko, ponieważ większość moich dyskutantów na forum po prostu mnie opluwa:)
                  Pewnie dlatego, że mówię to, co czuję:)
                  Pzdr:)
                  • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 18.03.02, 16:03
                    Powiem szczerze, trochę misjonarza w Tobie jest - takiego Zbawiciela świata i
                    trochę na forum BB się zagalopowałes. Tym niemniej cieszę się bardzo iż mam
                    okazję z Tobą dyskutować.
                    Baardzo serdecznie pozdrawiam,
                    vwdoka
                  • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 18.03.02, 16:07
                    Wracając zaś do Dicka. Pewien rodzaj szaleństwa jest we wszystkich chyba jego
                    książkach. Jednak są książki osób na pozór normalnych a także posiadających
                    jakby skazę obłedu (rozumianego szeroko), choćby Alicja w krainie czarów,
                    Carrola.
                    Pozdrawiam,
                    vwdoka
                    • ignatz Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 18.03.02, 16:11
                      Coz, szalenstwo Dicka naznaczone jest czasami i miejscem, w ktorych zyl i
                      tworzyl. Kalifornia w dobie hipisow to nie bylo najlepsze miejsce dla
                      normalnych ludzi. W dodatku Dick mial bezposredni kontakt z Bogiem mowiacym do
                      niego po grecku, nawet pomogl mu uratowac jego dziecko. Takie przezycia sa
                      najwazniejsze, jesli chodzi o pozniejsza tworczosc, czyz nie?
                      • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 18.03.02, 16:23
                        Na pewno ważne, ale czy najważniwjsze? Nie wiem....
                • ignatz Re: Mimo wszystko wolę Philipa K. Dicka... 18.03.02, 15:57
                  Niewazne, co sie mowi. Wazne, jak sie to powie.
    • zientek Re: Mimo wszystko wolę Vonneguta.... 15.03.02, 10:36
      od Dicka. Moze wynika to z tego, ze czytalem wiecej jego ksiazek.....bo Dicka
      czytalem tylko trzy. A poza tym uwielbiam to "vonnegutowskie" poczucie humoru,
      ktore naprawde trudno z czymkolwiek porownac (swoja droga czasami kojarzy mi
      sie z Monty Phytonem- moze to i glupie ale tak mi sie kojarzy,,,)
      pzdr.

      A jeszcze jedno. Nie jestem pewien czy aby na 100% KVj jest pisarzem s/f...
      jeszcze raz pozdrawiam

      zientek
      • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Vonneguta.... 15.03.02, 12:02
        Witaj,

        to jest Twoje święte prawo, a ja nie mam amiaru Ciebie czy kogokolwiek
        przekonywać, wyraziłem tylko swoje zdanie, lekko tylko je motywując.

        Pozdrawiam,
        vwdoka
        • Gość: Nu! Re: Mimo wszystko wolę Dicka IP: *.bmj.net.pl 16.03.02, 04:14
          1. Humor Vonneguta mozna też odbierać jako wymądrzanie sie, bo on rzekomo wie "jak jest". Nie daje sie nabrać. Pozwala poczuć się czytelnikowi tak samo mądrym.
          Ale jak ktoś już nie wierzy w mądrali, to ...

          2. Każdy Dickowiec powinien przeczytać biografie Dicka autorstwa bodajże L. Sutina "Boze inwazje". Jest to bardzo obszerna, bardzo tresciwa ksiązka. Masa informacji na temat nałogów Dicka, jego choroby psychicznej, i po prostu życia.
          • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Dicka 18.03.02, 15:22
            Czy ja wiem, chyba nie jestem Dickowcem, po prostu lubię jego twórczość...
            • Gość: Nu! Re: Mimo wszystko wolę Dicka IP: 212.106.134.* 18.03.02, 18:13
              Hmmm. Ja też, ale niektóre książki jego ksiązki są wyłącznie dla smakszy tej twórczości. Symulakrę ledwie przeczytałem. A kilka innych jest tak napisanych, że przez 80% czasu to męka, która jest wynagradzana oczywiście zaskakującym zakończeniem. Niektóre książki robia wrażenie rozdmuchanych opowiadań. Jak się czyta opowiadania, to ma sie z kolei przekonanie, ze można je troche nadmuchać, i bedzie powieść. Oczywiście sa to szczegóły. Ja ciekaw jestem, czy opublikuja po polsku te prywatne zapiski, zawierające analizę wizji Dicka. No i słyszałem coś o publikacji korespondencji...
              • vwdoka Re: Mimo wszystko wolę Dicka 19.03.02, 11:32
                Częściowo masz rację, ale dla mnie to nie była męka... E tam , lubię go i już!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka