lynxu
28.01.13, 01:42
Kiedy idę spać wieczorem w smutnej samotności
Kiedy wstaję rano rozciągając kości
Patrzę, płaczę, śmieję się, wariuję
Krzyczę, sapię, destrukcji dokonuję
W bezsilności żyję, sensu życia szukam
Życia źródłem być bym chciał
Silnej woli więcej miał
Przykro mi, do jej drzwi już nie zapukam
Ale śmierć nadejdzie, falujące morze
Wolność przyniesie, nic już nie pomoże
Zapach włosów, krok ponętny
Smak jej ust wspaniałych i czerwonych
Pełen żalu, marzeń niespełnionych
Kończę żywot mój pokrętny