Dodaj do ulubionych

Do znawców prozy Andre Gide' a .Pytanie .

IP: *.devs.futuro.pl 19.07.04, 15:33
Gide napisał coś ,co można nazwać "traktatem o wyższości pewnej formy miłości
nad nieco inną formą miłości.:)" Rzecz ta nosiła tytuł "Corydon" .Szukam i
szukam,ale rezultaty są opłakane ,podobnie jak stan katalogów
bibliotecznych.Stąd moje podwójne pytanie:
- czy "Corydon " był w ogóle tłumaczony na j.polski,czy pozostaje jedynie
francuski oryginał?
- czy ktoś zna namiary na jakiś porządny katalog,bibliografię prozy Gide'a ?
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Do znawców prozy Andre Gide' a .Pytanie . 19.07.04, 16:06
      Pokarmy ziemskie - pierwsze przedwojenne, drugie w Nike w latach 60/70
      Immoralista i inne opowiadania - seria z której wychodził D'Anunzzio i P. Luyis
      (czerwona okładka, sztywna i banderola)
      Lochy Watykanu - wydań chyba ze 3 co najmniej
      Jeżeli nie umiera ziarno - nike 1962
      Fałszerze - też kilka wydań
      Symfonia Pastoralna - jest edycja z lat chyba osiemdziesiątych
      Szkoła żon - chyba lata 60
      Dramaty z tego co wiem tłumaczone były przed wojną i nigdym ich na oczy nie
      widział
      Dziennik - lata 90 nowe tłumaczenie, prawie nieokrojone wydanie
      Wiersze w antologii "Od Baudelaira do nadrealistów"
      Zbiór esejów "Dostojewski" - lata 90te
      I to chyba całośc pana Andre na polski przetłomaczona
      No i znów mam motywację żeby przenieść kompa do biblioteczki:)
      A ten eseik się chyba po naszemu nie pojawił:(jest natomiast wersja english -
      do odnalezienia na p2p:)
      Pozdrowienia:)
      • Gość: naiwna Re: Do znawców prozy Andre Gide' a .Pytanie . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 02:18
        Zaintrygowaliście mnie. Jaki jest angielski tytuł tego eseju, o którym mowa?
        Mam ochotę go poszukać i przeczytać.
        • Gość: Zdanka Re: Do znawców prozy Andre Gide' a .Pytanie . IP: *.devs.futuro.pl 21.07.04, 10:36
          Angielski jest taki sam jak polski- "Corydon" . Tu
          link:www.press.uillinois.edu/f01/gide.html

          I jestem już pewna,że nie ma polskiego wariantu .I kolejna francuska
          książka,którą będę czytać po angielsku...Zabawne...Trzeba by wreszcie
          podszkolić ten francuski ,żeby nie zdarzały się takie karkołomne działania:).
          Jeżeli chcesz poczytać coś "szczerego" na ten temat to polecam "Dziennik"
          Gide`a wydany chyba przez Krąg w `92 roku.Można także "Jeżeli nie umiera
          ziarno" , ale tam mamy już więcej krowania się.

          PS! Bardzo dziękuję za poniższy link do ISBN .Ale właściwie to chyba żaden
          zbiór publikacji w naszym kraju nie jest porządny,bo tam też jest sporo luk.

          Ps.2) Wiecie,że podobny traktat o wyższości " miłości platońskiej" popełnił też
          Szymanowski ?Właśnie to odkryłam kilka dni temu.Rzecz ma tytuł "Efebos"i też
          nie mam pojęcia ,gdzie jej szukać:)
    • a.adas Andre Gide. Kto mi wyjaśni wielkość tego pisarza? 19.07.04, 16:38
      Zastanawiałem się nad założeniem wątku pod takim tytułem.

      Na początek link (czasem przydatny)podany przez Brocha:
      alpha.bn.org.pl/search*pol/a?a
      Andre Gide, pewnie kolejna wielkość niepodważalna i nie do obalenia. A mnie nie
      zachwyca. Najbardziej kojarzy mi się z "Kontrapunktem" Huxleya, w którym Anglik
      niezbyt miło, ale zwieźle podsumował jego (i Prousta - zastrzegam, nie
      czytałem) twórczość jako gejowską (czy wręcz pedalską?, nie pamietam).
      Ale do rzeczy, przeczytałem trzy "główne powieści" Gide: "Immoralistę" (w
      wydaniu z pomniejszymi utworami prozatorskimi - niektórymi nieodparcie
      śmiesznymi - z lat 1890 - 1945), "Lochy Watykanu" i "Fałszerzy". I nie
      powiedziałbym, ze powaliły mnie na kolana, najgorzej reaguję na "kanapowego
      potwora" Immoralistę, ale o pozostałych powieściach też nie powiem: "moje".
      Może irytuje mnie pewna błazeńskość i sztuczność tego świata - ot, młodzieńcze
      zabawy nastoletnich paniczyków (niekiedy co prawda 60 letnich).
      Choć oddaję wielką zasługę Francuzowi - zaburzenie tradycyjnej intrygi
      powieściowej z kolejnymi punktami kulminacyjnymi - w jego powieściach żadne
      wydarzenie nie staje się kluczowe (ciągle się czeka na coś bardzo ważnego),
      bardziej istotne. Tak sobie przemija... Zresztą Huxley swoją powieść zbudował w
      podobny sposób. Te pisarskie gierki.
      Pewnie jestem dziwnym człekiem albo, co gorsza, obyczajowym konserwatystą?:)

      Pozdrawima
      adas
    • braineater Re: Do znawców prozy Andre Gide' a .Pytanie . 19.07.04, 18:00
      hmm - wielkość Gide'a? Dla mnie on jest typowym przykładem pisarza wykreowanego
      przez tzw "tajny zestaw lektur szkolnych", czyli tych ksiąg o których światli
      poloniści nie wspominają, ale młódź licealna do nich dociera na własną rękę,
      wiedziona atmosferą skandalu, przewrotu obyczjowego albo chęci poczytania
      czegoś o odklejeńcach - byłby to właśnie przypadek Keruaca, Buroghsa, Millera
      czy paru innych przeklętych, z Bursą i jakże sexi Wojaczkiem na czele:)
      Stąd też pęd ku panu Andre, który zaliczyłem w wieku właściwym, czyli +/- 16
      lat i wtedy mnie zachwycał wręcz nieprzytomnie i potrafiłem godzinami zamędzać
      znajomych streszczając im "Lochy Watykanu" i mówiąc jaki to Lafcadio był super
      i w ogóle ołjeah! Potem troszkę mi przeszło, bom przeczytał "Immoralistę" i tu
      fakt - od textów słabych miałkich i o niczym aż się tam roi. I tak to te
      przygody z panem Gide trwały, raz lepiej - "Fałszerze", "Ziarno", raz gorzej -
      "Symfonia Pastoralna" (tu poległem grubo przed końcem a ksiązeczka wcale
      obszerną nie jest:) aż wreszcie, w lepki łapki moje, drogą kupna wyjątkowo,
      wpadł "Dziennik" pana Andre - no i się zaczęło. Do dziś jest to dla mnie jeden
      z najlepszych przykładów pamiętnikarstwa, porównywalny chyba tylko z
      (wiadomo:) "Dziennikami" Gombrowicza i Tyrmanda. Ujął mnie ten starszy pan
      swoją absolutną szczerością, brakiem jakiegokolwiek kamuflażu oraz
      umiejętnością racjonalnego wytłumaczenia swoich życiowych wyborów & błędów. I
      takiego Gide'a nader sobię cenię - nie wielkiego, napuszonego prekursora izmów,
      tylko skromnego starszego kolesia, który potrafi nie nakładać na siebie maski
      wszechwiedzącego geronta, tylko prosto stwierdzać, że każdy młody człowiek ma
      prawo do popełnienia idiotyzmów...
      Pozdrowienia:)
      • Gość: pszemcio Re: Do znawców prozy Andre Gide' a .Pytanie . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 20:11
        ja tam znawcą Gide nie jestem, ale Lochy Watykanu mnie powaliły i nie widzę tu
        związków z literaturą "dla licealistów" typu Wojaczek, a raczej z
        Gombrowiczem...ale cóż...
        • Gość: wqrwiony Re: Do znawców prozy Andre Gide' a .Pytanie . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 21:19
          Niby czym?
          Gide to kupa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka