fibin
22.03.02, 16:07
Powrót Misia
Piękny wieczór jest tej wiosny,
Tak spokojny, tak radosny.
Na osiedlowym podwórku,
Pranie suszy się na sznurku,
Pod trzepakiem leży Burek,
Co przed chwilą podlał murek,
Kwitnie kwiatek, ptaszek śpiewa,
Dziadek na ławeczce ziewa,
Dzieci bawią się radosne,
W każdym miejscu czuć już wiosnę.
Tylko w domu u Ciemniaków,
Wszyscy kurczą się ze strachu,
Wszyscy z niepokoju bledną,
Dręczy ich pytanie jedno:
Kiedy tatko z pracy wróci ,
Straszną niepewność ukróci,
Będzie trzeźwy czy zalany,
Okrutny czy też kochany?
Czy znów przyniesie słodycze,
Czy razy, których nie zliczę?
Jasio w małej drżącej ręce,
Trzyma książkę, ale więcej
Już się czytać biedny boi,
Nic go wcześniej nie ukoi,
Aż ta się wyjaśni sprawa,
Będzie bicie czy zabawa?
Wie już nawet mała Gienia,
Nie ma życia bez cierpienia,
Laleczkę do serca tuli,
Pożyczyła ją od Uli,
Tatko jej nie kupi przecież,
Lepsze rzeczy są na świecie!
Ciemniakowa też się trzęsie,
Coś tam podłubie przy mięsie,
To zupę jeszcze doprawi,
Lecz ta myśl ja straszna dławi,
Czy znów za słona nie będzie,
Gdy Misiu do niej zasiędzie?
Podbite oczy przeciera,
Siniaki z wczoraj rozciera,
W duchu modlitwę powtarza:
Niech to więcej się nie zdarza!
Nagle jakiś hałas słychać,
Wszyscy przestają oddychać,
Piski straszne na podwórku,
I wrzask: Dobrze ci tak, Burku!
I już nie ma wątpliwości,
Dzisiaj nie będzie litości,
Tatko wraca nawalony,
Do swych dzieci, do swej żony.
Niestety, drodzy rodacy,
Misiu Ciemniak wraca z pracy,
Już od progu się rozdziera:
Czemu nikt mi nie otwiera?
Dawać kapcie, dawać piwo,
Obiad na stół, ino żywo!
Jasiu szybko książkę chowa,
Sprawa wszak to nie jest nowa,
Nie będzie już dziś czytania,
Trzeba siąść do oglądania!
Nawet biedna, mała Gienia,
Biegnie wartko, bez wytchnienia,
Lalkę rzuca gdzieś do kąta,
Później się wszystko posprząta.
Ciemniakowa wyćwiczona,
Jak każda porządna żona,
Zupkę szybciutko nalewa,
Bo Misiu zaczyna ziewać.
Lecz już dobrze, już w porządku,
Siedzą wszyscy w równym rządku,
Przed Świętym Telewizorem.
Zebrali się w samą porę,
Bo Misiu pilota chwyta,
Nawet programu nie czyta,
Wszyscy czują, co ich czeka,
Wszak to przyszłość jest człowieka,
To jest program nad programy,
Wiedzą o tym wszystkie chamy.
Misiu sapie: Ha, widzicie,
Jakie to prawdziwe życie?
Patrzcie, uczcie się gówniarze,
Bo was mocno pasem skarzę,
Niech próbuje mi kto czytać,
Zaraz biedy se napyta!
To są fakty, to są ludzie,
I przestańcie żyć w ułudzie,
Że jest jakieś inne życie,
Poza tym co tu widzicie!
Swą przemową zachwycony,
Sięga po łyżkę od żony,
I zaczyna zupkę chłeptać,
Wzrok ostro wlepiając w ekran.
Nagle za gardło się chwyta,
Rusza na żonę z kopyta,
Żona szepcze wystraszona:
Przecież nie była za słona,
Tak bardzo się dziś starałam,
Nawet cukru szczyptę dałam!
Lecz Misiu wali jak leci,
Kopie żonę, bije dzieci,
Wyprowadza cios za ciosem
I wyje nieludzkim głosem:
Ty skretyniała idiotko,
Zrobiłaś zupę ZA SŁODKĄ!
Pzdr:)