Dodaj do ulubionych

Tortuga. Dzieje wyspy piratów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.13, 14:02
Chciałem bardzo serdecznie zaprosić Państwa do przeczytania książki pt. "Tortuga. Dzieje wyspy piratów." Poniżej przedstawiam parę słów na temat jej zawartości.

"Podczas odprawiania mszy świętej, na której nie brakowało bukanierów, jeden z członków załogi okrętowej zakłócał porządek nabożeństwa. Jego kapitan imieniem czy nazwiskiem Daniel, nie zastanawiając się długo szybko przywołał kompana do porządku: wypalił mu w twarz z pistoletu, a tamten padł sztywny na ziemię. Po chwili wszyscy ponownie zagłębili się w modlitwie, a ciało zabitego zuchwalca wrzucono do morza."

W XVII wieku maleńka wyspa leżąca pośrodku Morza Karaibskiego była azylem dla przemytników, złodziei, zabójców, uciekinierów politycznych oraz religijnych, zbiegłych niewolników i wszystkich wyrzutków społecznych. Przybraną ojczyzną ludzi, którzy zwali siebie bukanierami. Wyruszając z niej na swych okrętach, siali strach, terror i zniszczenie na morzach i lądach obydwu kontynentów amerykańskich. Łącząc się w prawdziwe armie, plądrowali i puszczali z dymem największe miasta Nowego Świata. Widzieli siebie jako równych sobie braci, mieli całkowitą obsesję swej wolności i żyli wyłącznie według własnych zasad. Przemierzali setki kilometrów przez wzburzone wody i gęste dżungle, aby przy pomocy szabli zdobyć gigantyczne majątki, które później beztrosko, a hucznie przegrywali w karty i przepijali w swym rodzimym porcie. Żenili się z prostytutkami i torturowali dla okupu zakładników, ale nie zapominali odśpiewać Bogu dziękczynnego Te Deum po odniesionym zwycięstwie.

Książka "Tortuga – dzieje wyspy piratów", która właśnie wchodzi na rynek nakładem wydawnictwa Nowy Świat, przedstawia prawdziwą historię tej swoistej "pirackiej republiki". Opisuje życie i myślenie jej mieszkańców, ich szalony i wulgarny sposób bycia, to jak się ubierali, mieszkali, bawili i oczywiście jak walczyli. Luźnym językiem wypowiedzi, pobudza wyobraźnie i przenosi czytelnika w fascynujący świat zbójów morskich sprzed trzech stuleci. Wyciągając tym samym z "mgły cieni", prawdziwy obraz wyspy dającej początek istnieniu plagi, która niczym szarańcza całymi dekadami panoszyła się po Ameryce. Wyspy, będącej jednocześnie "matką" dla ludzi, których fascynujących przygód starczyłoby na niejeden film. Zagłębiając się w nie, dowiecie się, jak wyglądała piracka Tortuga, jak jej oficjalni gubernatorzy układali się z bukanierami, jak przy ich udziale powstawała francuska administracja na San Domingo. Wejdziecie w sam środek codziennego życia "ludzi spod czarnych żagli", pełnego niebezpieczeństw, bogactw i okrucieństwa. Dowiecie się jakie mieli zasady, filozofie i obyczaje, a także jakie prowadzili interesy. Dostrzeżecie geniusz taktyki wojennej bukanierów. Poznacie niesamowite wyczyny bractwa, którego oręż zmienił oblicze XVII wiecznych Karaibów. Przeczytacie o stoczonych przez nich bojach na wybrzeżach, w lasach i na skałach Tortugi oraz sąsiedniej Hispanioli. Ujrzycie niemalże "na własne oczy" jak zdobyto Cartagenę i jak kapitan de Graff uciekł ścigającej go flocie po złupieniu Campeache. Będziecie świadkami sadyzmu L'Ollonaisa i odwagi Pierre'a le Grand. Tego jak załogi Grognieta i Picarda przemierzały wybrzeża Pacyfiku siejąc terror i zniszczenie w hiszpańskich koloniach oraz wielu innych wydarzeń, jakie rozegrały się na pokładach okrętów, w miastach i fortach, w tawernach przy butelce rumu i z szablą w dłoni przy podziale łupu.

Serdecznie zapraszam do sięgnięcia po książkę i przekonania się, czym w rzeczywistości była Tortuga i kim byli grasujący z niej legendarni piraci.
Obserwuj wątek
    • Gość: Girlanda Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów IP: *.dynamic.chello.pl 16.11.13, 14:40
      Z tego opisu ciężko wywnioskować, czy to dzieło skierowane do młodszego odbiorcy (co sugeruje twój wpis), czy dla dorosłych, ale wtedy - tylko dwieście stron? Taka chudzina? Monografia, esej, czy luźne popierdółki, czyli ciekawostki?
      Fatalnie napisany ten tekst, fatalnie. Nie kupiłabym, nie zajrzała, ale skoro jest autor, niech napisze nie posługując się wydawniczym blurbem, co właściwie jest w środku. I dla kogo. Tylko może bez tej dziecięcej, ugrzecznionej manierki, pardon, maniery :)
      • iwanow17 Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów 16.11.13, 17:13
        >ale wtedy - tylko dwieście stron? Taka chudzina?

        Ale dokładnie w czym problem? Że jak jest mniej stron, gorzej wygląda przelicznik i płaci się więcej groszy za stronę?
        • Gość: Girlanda Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów IP: *.dynamic.chello.pl 16.11.13, 17:26
          Że taką objętość mają zwykle książki - jeśli to nie beletrystyka - zarezerwowane raczej dla młodzieży.
          Monografie historyczne dla dorosłych, nawet lżej pisane, częściej jednak mają więcej stron, choć oczywiście znajdzie się sporo wyjątków.
          Spójrz na listę tematów, które autor porusza, a potem zastanów się, czy nie skończy się to ledwie liźnięciem każdego z nich, na kilku stronach.
          Dlatego pytam autora, bo wydawniczy opis to jedno, a faktyczna treść - bywa, że drugie :)
          • iwanow17 Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów 16.11.13, 18:14
            >Że taką objętość mają zwykle książki - jeśli to nie beletrystyka - zarezerwowane raczej dla młodzieży.

            A dla dorosłych zarezerwowane są grubsze książki?
            Kochani, wiem, że nie jest łatwo dokonać rewolucji umysłowej, nawet tej przez małe "r". Ale naprawdę, dla dobra literatury czytelnicy powinni pozbyć się infantylnych oczekiwań co do liczby stron. Czytelnik zastawia na siebie pułapkę jak klient warsztatu samochodowego. Jest do naprawienia jakaś drobna usterka, piętnaście minut. Ale nie, klient czeka, bo mechanik wie, że jakby klient usłyszał kwotę za naprawę, byłaby draka. "Co? Tyle kasy za kwardrans?!" Więc mądry mechanik naprawi auto w kwadrans, ale upłynie jeszcze godzina, zanim klient ujrzy auto. Wtedy się lepiej czuje, wie, że zapłacił za coś konkretnego. Oczywiście nie myśli, że bezsensownie stracił 45 minut. Podobnie jest z książkami. Wiele powieści byłoby całkiem niezłych, gdyby zamiast 600 stron miały np. 250. Ale autorzy, wydawcy nie chcą, aby czytelnik poczuł się "oszukany" i powieść zostaje uspasiona z pomocą przymiotnikowych hormonów, zbędnych dialogów, opisów itd., a wszystko to tylko po to, żeby waga się zgadzała.
            My, czytelnicy, sami się napraszamy, żeby nas traktowano jak frajerów.
            • ewa9717 Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów 16.11.13, 18:22
              Jeśli jezyk książki jest taki jak tej zachętki ;) do niej, to na pewno nie sięgnę.
            • Gość: Girlanda Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów IP: *.dynamic.chello.pl 16.11.13, 19:17
              Nie rozmawiamy o powieści. Rozmawiamy o pracy historycznej, przynajmniej teoretycznie. Wybacz, przynajmniej w tym zakresie twoja idee fixe się nie sprawdza :)
              • iwanow17 Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów 16.11.13, 19:43
                >Nie rozmawiamy o powieści. Rozmawiamy o pracy historycznej, przynajmniej teoret
                > ycznie. Wybacz, przynajmniej w tym zakresie twoja idee fixe się nie sprawdza :)

                Ale ja przecież pisałem o powieści. A poza tym to żadna idee fixe. Po prostu rodzi się bunt wobec niesprawiedliwości, że w jakimś sensie karcimy autorów za uczciwowść. Tych, którzy oddają do druku 200 stron powieści, bo nie mają pomysłu na więcej na solidnym poziomie. A nagradzamy cwaniactwo i wodolejstwo. Tak nie powinno być.
                • Gość: Girlanda Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów IP: *.rydy.eu 16.11.13, 22:30
                  A ty w kółko swoje. Dotarło do ciebie, że rozmawiamy o literaturze faktu i twoje uwagi o powieści złej, kiedy jest zbyt długa - tutaj po prostu są pozbawione sensu? :)
                  Daj się wypowiedzieć autorowi, zamiast nachalnie wciskać swoje " Ceterum censeo Carthaginem delendam esse".
                  • iwanow17 Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów 16.11.13, 22:49
                    > Daj się wypowiedzieć autorowi, zamiast nachalnie wciskać swoje " Ceterum censeo
                    > Carthaginem delendam esse".

                    To, że zabieram głos, nie powoduje, że autor jeszcze się nie wypowiedział. Nie korzystamy z tego samego komputera. Fajnie, że znasz łacinę i że ubogacasz nią swoje posty, ale nie zapominaj o logice:)
                    • Gość: Girlanda Re: Tortuga. Dzieje wyspy piratów IP: *.rydy.eu 16.11.13, 23:43
                      Ja nie mam problemów z logiką, moje "zamiast" dotyczy "wolę słowa autora" zamiast "słów Katona" :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka