Dodaj do ulubionych

Kiks czy...?

24.04.14, 16:32

Po lekturze pewnej powieści kryminalnej wydanej u nas w 2013 r. - tagowanej jako thriller psychologiczny, ale nawiązującej do klasycznej locked-room mystery – ponownie rzuciłem okiem na blurb i… zauważyłem coś dziwnego. Początkowo sądziłem, że to pomyłka, ale już tak nie myślę.

Mowa o notce do wydania polskiego, bo chodzi o książkę brytyjską (wydanie oryginalne również 2013 r.).

Otóż blurb ten poza tym, że chwali na wyrost, zdradza późny zwrot akcji i tak dalej - robi też jedną rzecz mniej typową, a mianowicie przekazuje czytelnikowi informację fabularną wyraźnie sprzeczną z tekstem powieści - wykluczającą mordercę z kręgu podejrzanych.

Sytuacja zarysowana w polskiej notce wygląda w skrócie tak:

„Nieznajomy Y opowiada X-owi o pewnym zabójstwie. Zamordowany został A. Do zbrodni przyznaje się B, osoba kiedyś bliska X. X i Y wierzą, że B jest niewinna.”

Jakie jest rozwiązanie zagadki?

B faktycznie jest niewinna. Mordercą okazuje się… Y.

W świetle notki takie rozwiązanie wydaje się w zasadzie niemożliwe. Przecież jeśli Y swoje zdanie w kwestii winy lub niewinności B opierać musi na wierze (podobnie jak X), to znaczy, że nie dysponuje wiedzą, jak było naprawdę, a zatem nie jest mordercą... (Podobnie jak X.)

(Nikt spontanicznie nie rozważa ewentualności typu morderstwo popełnione w stanie somnambulicznym, w transie hipnotycznym albo innego rodzaju odmiennym stanie świadomości.)

W samej książce oczywiście wcale nie jest tak, że Y „wierzy, że B jest niewinna” (zresztą nie mamy w ogóle dostępu do świadomości Y); co więcej, nie jest nawet tak, że Y mówi, że wierzy, że B jest niewinna. Jest inaczej: w stosownych wypowiedziach Y niewinność B jawi się jako rzecz niepodlegająca dyskusji, kwestia wiedzy, nie wiary.

Notka do wydania oryginalnego, na której wersja polska z grubsza się wzoruje, nie zawiera żadnej podobnej formuły. Znalazło się w niej jedynie zdanie: „Y wybąkuje coś o jakiejś kobiecie niesłusznie skazanej za morderstwo” .

Tak więc zdanie o wierze X i Y w niewinność B, jawnie fałszywe w części dotyczącej Y, jest osobistym wkładem autora (autorki) blurba polskiego.

Czyżby ów autor nie znał fabuły? To podobno wcale nierzadka sytuacja. Tylko czy wówczas nie trzymałby się tym ściślej treści notki oryginalnej, zamiast ryzykować jakiekolwiek modyfikacje? Co więcej, notka do wydania polskiego ujawnia ponadto pewien jak najbardziej autentyczny zwrot akcji, następujący dopiero w ¾ książki (str. 340 na 450), o którym również wcale nie wspomina blurb oryginalny - co wskazywałoby, że jej autor treść fabuły jednak znał...

Wersja, że to pomyłka czy błąd, aczkolwiek możliwa, tym mniej mnie przekonuje, że dostrzegam powód, dla którego autor polskiej notki mógłby chcieć coś takiego zrobić z pełną premedytacją.

Otóż cała opowieść jest mocno pogmatwana, a o tym, jak było naprawdę, wie nie tylko Y, ale co najmniej trzy inne postaci, które razem z Y i B tworzą krąg podejrzanych, i są oczywiście znacznie bardziej podejrzane niż Y. Krótko mówiąc, rozwiązanie nie jest bynajmniej oczywiste. Sęk w tym jednak, że te pozostałe postaci nie są wymienione w oryginalnym blurbie, zresztą upchnięcie tam ich wszystkich byłoby może trudne. Natomiast Y musi się pojawić w każdej takiej notce, choćby ze względu na wyjątkową rolę w zawiązaniu akcji.

Można sobie wyobrazić, że osoba przymierzająca się do przetłumaczenia czy zaadaptowania blurbu oryginalnego, a znająca rozwiązanie, dochodzi do wniosku, że postać Y została tam nadmiernie wyeksponowana, że podaje się ją tam czytelnikowi na tacy. Jest to złudzenie ex post, w przypadku nieuprzedzonego odbiorcy taka konstrukcja może mieć efekt wręcz odwrotny (i pewnie właśnie o to chodziło) – niemniej autor polskiego blurba temu złudzeniu ulega i decyduje się rzecz „naprostować”, wprowadzając „drobną” korektę… Z tego samego powodu postanawia ujawnić wspomniany późny zwrot akcji, dzięki czemu w tekście notki pojawia się choć jedna dodatkowa postać… Tak to sobie próbuję tłumaczyć, choć jeśli ten właśnie cel mu przyświecał, to czy jednak nie prościej byłoby po prostu zasygnalizować istnienie kilkuosobowego grona podejrzanych? A może autor notki znał wprawdzie osobę mordercy, jednak paru innych kluczowych parametrów sytuacji - już nie?

Dziwne!
Obserwuj wątek
    • tekla-ja a mnie zdziwiło.. 24.04.14, 18:20
      takie coś...
      "Po spryskaniu twarzy wodą ostrożnie dotknął szwów na potylicy. Miejsce wciąż było tkliwe, ale gdy przeczesał palcami włosy, uszczerbek stał się prawie niewidoczny".
      Miejsce TKLIWE? A co to znaczy, panie tłumaczu, Robercie J. Szmidt?
      Cytat z ksiązki "Inferno" Browna.
      • Gość: phi Re: a mnie zdziwiło.. IP: *.dynamic.chello.pl 24.04.14, 18:58
        Na wszelkie bolączki językowe polecam lekarstwa PWN dostępne on-line. Cytuje za SJP:
        tkliwy
        1. «czuły, serdeczny»
        2. «będący wyrazem czułości, serdeczności, delikatności, miłości»
        3. «w odniesieniu do niektórych narządów wewnętrznych: wrażliwy»
        • tkliwie • tkliwość

        Reasumując widocznie błąd tłumacza.
      • ploniekocica Re: a mnie zdziwiło.. 24.04.14, 19:23
        tekla-ja napisała:

        > takie coś...
        > "Po spryskaniu twarzy wodą ostrożnie dotknął szwów na potylicy. Miejsce wciąż b
        > yło tkliwe, ale gdy przeczesał palcami włosy, uszczerbek stał się prawie niewid
        > oczny".
        > Miejsce TKLIWE? A co to znaczy, panie tłumaczu, Robercie J. Szmidt?
        > Cytat z ksiązki "Inferno" Browna.

        I ja, i moi przepytani naprędce bliscy i znajomi doskonale znają to słowo w tym znaczeniu - tkliwy czyli reagujący lekkim bólem na dotyk. Wystarczy seriale medyczne oglądać :)
        • tekla-ja Re: a mnie zdziwiło.. 24.04.14, 19:49
          Znam znaczenie słowa ;-) tylko jakos mnie razi, nie pasuje, sorki...
          Oj, nie oglądam seriali, czy to medycznych, czy kryminalnych,czy innych...
          Jedyny serial, jaki oglądam to Wiadomosci....
          • nchyb Re: a mnie zdziwiło.. 25.04.14, 12:01
            > Znam znaczenie słowa ;-) tylko jakos mnie razi, nie pasuje, sorki...

            nie zastanawiałam się nad sensem słowa, ale kompletnie mnie tu nie razi...
            nie jeden raz z podobnym określeniem dotyczącym miejsca po ranie/urazie itp w literaturze się na pewno zetknęłam...
    • Gość: phi Re: Kiks czy...? IP: *.dynamic.chello.pl 24.04.14, 18:52
      Otóż blurb ten poza tym, że chwali na wyrost, zdradza późny zwrot akcji i tak d
      > alej - robi też jedną rzecz mniej typową, a mianowicie przekazuje czytelnikowi
      > informację fabularną wyraźnie sprzeczną z tekstem powieści - [i]wykluczającą mo
      > rdercę z kręgu podejrzanych

      Na wyrost, to są te wnioski, bo moim zdaniem nic takiego nie ma.

      > B faktycznie jest niewinna. Mordercą okazuje się… Y.
      > W świetle notki takie rozwiązanie wydaje się w zasadzie niemożliwe. Przecież je
      > śli Y swoje zdanie w kwestii winy lub niewinności B opierać musi na wierze (pod
      > obnie jak X), to znaczy, że nie dysponuje wiedzą, jak było naprawdę, a zatem ni
      > e jest mordercą... (Podobnie jak X.)

      To jest czepialstwo o konkretne słowo, które rozumiesz za dosłownie. To, że Y deklaruje że B nie zamordowała, nie musi tłumaczyć swojego stanowiska faktami. Wierzy, bo dobrze zna B. lub zna przesłanko przeczące winie. Co stoi za wiarą czytelnik nie wie. Mylisz się przypuszczając, że skoro X deklaruje wiarę to ma zerową wiedzę. Bo tak być nie musi, tym bardziej że to on zabił.

      > „Y wybąkuje coś o jakiejś kobiecie niesłusznie skazanej za morderstwoR
      > 21; .
      > Tak więc zdanie o wierze X i Y w niewinność B, jawnie fałszywe w części dotyczą
      > cej Y, jest osobistym wkładem autora (autorki) blurba polskiego.

      Na jedno wychodzi, czy tłumaczka użyłaby zamiast "wierzy" czasownika 'nie jest przekonany" ma ten sam sens. I jak wyżej udowodniłam nie jest fałszywe.

      > Dziwne!
      Że autor streszczenia z okładki skrócił wersję angielską, a ktoś ma zaraz problem pierwszego świata. Może Y to kluczowa postać w powieści, najbliższa B. albo często pojawia w książce.
      • samirnasri5 Re: Kiks czy...? 25.04.14, 07:58
        Sorry, ale nic nie udowodniłaś (eś). Y od początku mówi o niewinności B jako o wiadomym sobie fakcie. Ponieważ przesłanki tego mocnego przekonania nie są jasne - to tym bardziej nie należy dopowiadać, że "wierzy" - bo jest to oczywista nadinterpretacja, która przesądza o jego niewinności. Nie przypadkiem żadnego podobnego zdania nie znajdziesz ani w powieści, ani w blurbie oryginalnym. (A sformułowanie 'nie jest przekonany", które traktujesz jako synonimiczne wobec 'wierzy' i równie uprawnione - byłoby wręcz absurdalnie nieadekwatne).


        Co ciekawe - na stronie wydawcy wisi teraz notka będąca wiernym tłumaczeniem blurbu oryginalnego. Ktoś się chyba pokapował.
        • nchyb Re: Kiks czy...? 25.04.14, 12:02
          a możesz zdradzić tytuł? mnie spojler (wyjaśnienie zagadki) już nie zmartwi, a chętnie poznam całą fabułę :)
          • samirnasri5 Re: Kiks czy...? 25.04.14, 13:25
            nchyb napisała:

            > a możesz zdradzić tytuł? mnie spojler (wyjaśnienie zagadki) już nie zmartwi, a
            > chętnie poznam całą fabułę :)

            Bardzo proszę. Przy okazji tylko zaznaczę, że uważam książkę za nieudaną i nie mógłbym jej z czystym sumieniem polecić.

            Żeby utrudnić identyfikację, starałem się opis maksymalnie uabstrakcyjnić, zmieniłem też – jak się przekonasz - jeden element nieistotny dla sprawy.

            Prezentacja książki w e-sklepie wydawcy z inkryminowanym opisem (ten właśnie widnieje na tylnej stronie okładki)

            Prezentacja książki w katalogu wydawcy z innym (poprawionym?) opisem


            • shiva772 Re: Kiks czy...? 25.04.14, 23:16
              " Masakra ta rozkmina :) "
              Tyle...bo dałam ten wątek komuś z zewnątrz do przeczytania. Chyba czasu macie za dużo żeby tak teoretyzować. Ja odpadłam po dwóch wpisach - poczułam się jak w czasach gdy "pociąg A zmierzał do punktu B..."
            • nchyb Re: Kiks czy...? 26.04.14, 12:43
              dziękuję za namiary na książkę, opis jednak mnie nie zachwycił, w dodatku nawet autor wątku jednak jej nie poleca :)
              jeżeli będzie w bibliotece, to spróbuję przeczytać :)
              pozdrawiam
    • jeepwdyzlu samir czepiasz się 26.04.14, 13:02
      konia z rzędem - kto pamięta w trakcie lektury blurby...
      Blurb ma zachęcić do zakupu.. tylko tyle

      jeep
      • aderydy znowu mnie tlumacz zaskoczył 11.05.14, 20:29
        Czytam "Trylogię rzymską", autor - M. Waltari, tłumacz -K. Manowska.
        I na stronie 67 zaciełąm się....
        " Po cóż mielibyście siebie STREFIĆ, pobozni mężowie?"
        i....
        "STREFILIŚMY się straszliwie, ale teraz możemy poświadczyć, że było tak, jak opowiadali wartownicy. Juz nie będziemy się ZANIECZYSZCZAĆ, chodzmy więc wszyscy, jak tu jesteśmy przed oblicze namiestnika, ażeby nie powstawały kłamstwa i fałszywe historyjki".
        Bum!
        A swoja drogą - ksiązka koszmarna: naiwne przesłanie,pouczający smrodek, niespójna akcja.
        • Gość: katarek78 Re: znowu mnie tlumacz zaskoczył IP: *.dynamic.mm.pl 18.05.14, 23:24
          Zaznaczone przez Ciebie słowa odnoszą się do naruszenia czystości rytualnej. Jeśli chodzi o trefienie, zob. sjp.pwn.pl/slownik/2530532/trefi%C4%87_II (choć w słowniku mowa o pokarmach, zaś we fragmencie powieści strefienie jest skutkiem wejścia do grobowca).
    • Gość: gościówa portalu Re: Kiks czy...? IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 29.07.14, 10:44
      A mnie dziwi użycie słowa tag i blurb. Nie można po polsku?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka