Dodaj do ulubionych

o tolerancji...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 16:03
przebrnęłam właśnie (choć przyznaję, że nie bez problemu) przez wątek o
Kolekcji GW i burzliwą dyskusję, jaką wywołał jego autor...
i przyszło mi do głowy następujące pytanie - czy jesteście "literacko
tolerancyjni" - tzn. do jakiego stopnia oceniacie innych po książkach, które
czytają? mówi się, że za mało Polaków w ogóle cokolwiek czyta, a ci, którzy
już zabierają się do jakiejkolwiek lektury, sięgają często po rzeczy nie
najwyższych lotów, ale czy mamy prawo czepiać się i "ustawiać" innych według
naszego gustu?
jak jest z wami? patrzycie z góry na tych, którzy brną przez różne mierne
czytadełka i raczej nigdy nie sięgną z własnej woli po osławionego Prousta?
próbujecie ich "nawracać" czy kompletnie was to nie interesuje?
Obserwuj wątek
    • hrabalek Dopóki... 07.10.04, 20:14
      gdzieś- dziś wpadło mi w oczy zdanie"Dopóki istnieją książki wszystko może się
      wydarzyć"
      nigdy nie sądzę ludzi po tym co czytają,jest tyle innych możliwości ich
      wartościowania.......każdy czyta to czego akurat potrzebuje,to tylko Jego
      wyłączne prawo!
    • braineater Re: o tolerancji... 07.10.04, 20:22
      durne to jest ale zawsze mi się to zdarza że oceniam ludzi wedle ich
      preferencji kulturalnych, bo jest to moim skromnym zdaniem jedno z najlepszych
      kryteriów oceny człowieka i pozwala w miarę szybko zbudować sobie pierwszą
      opinie na temat interlokutora:)
      ale przynajmniej nie staram się ich nawracać na swoje preferencje:)
      Pozdrowienia:)
      • Gość: dzaga Re: o tolerancji... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.04, 22:59
        no bo po czym osadzac jak nie po gustach??? jak widze u kogos na polce
        wszytskie grochole i coelcha plus zebrany wharton na okrase z tolkienem to
        jakos mnie dreszcz przechodzi ;] .... ale np kiedys bylem w domu gdzie cale
        regaly zajmowaly serie harlequina /ulozone pod kolor/- i wydalo mi sie to na
        tyle perwersyjne, ze jakos od razu zapalalem pewna forma sympatii- takiej w
        stylu 'o to zupelnie jakas inna bajka'
    • staua Re: o tolerancji... 07.10.04, 23:11
      Toleruje, oczywiscie. Ale to, co dana osoba czyta, moze byc dla mnie
      wyznacznikiem mojego z nia porozumienia. Lubie z przyjaciolmi rozmawiac o
      literaturze.
      Choc musze przyznac, ze mam jednego bliskiego znajomego, z ktorym duzo
      rozmawiam i idzie to swietnie, a nie czyta on zupelnie fikcji (z zalozenia -
      czyta jedynie dokumentalne ksiazki historyczne).
    • dr.krisk Chyba jestem dość tolerancyjny.... 07.10.04, 23:25
      Jakoś mało mnie obchodzi co czytają inni. Za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych:
      pociąg dalekobieżny, sympatyczna pani zagłębiona w lekturze.. a co czyta? A na
      przykład książkę z kolekcji GW, i jest to przypadkiem "Tortilla Flat"!
      Zagajamy, mały popis erudycyjno - czytelniczy, i już podróż toczy się w miłej i
      niewymuszonej atmosferze.
      Ale raczej lektury innych ludzi nie wpływają na moją ich ocenę. No chyba że
      wertują (tak jak mój nieszczęsny kuzyn) po nocach "Protokoły Mędrców Syjonu"...
      Pozdrawiam jesiennie.
      KrisK
    • volha Re: o tolerancji... 07.10.04, 23:33
      Lubię dzielić się opiniami nt. przeczytanych książek, dlatego ciekawią mnie
      preferencje czytelnicze osób, z którymi utrzymuję bliższy kontakt. A jeśli
      nasze gusta się nie zgadzają albo jeśli stronią oni od beletrystyki, nie
      skreślam ich z listy znajomych - jest tyle innych tematów do rozmowy.
    • kubissimo Re: o tolerancji... 07.10.04, 23:44
      hmmm
      u mnie to tak roznie
      jezeli w rozmowie z kims to wyplynie na poczatku, ze ktos w ogole nie czyta,
      albo czyta Grochole i inne Whartony, to od razu trace zainteresowanie osoba :/

      natomiast smutno jest jak kogos poznam i polubie i sie nagle okaze, ze to
      fanatyk SAMOTNOSCI W SIECI, albo trzecioligowego fantasy :/
      niestety dla mnie czyjs stosunek do ksiazek bardzo duzo znaczy
      nie wiem, czy to mądre, ale tak jest :/
    • bobofruit99 Re: o tolerancji... 07.10.04, 23:59
      Trudno jest mi wyobrazić sobie, żebym nie oceniał po lekturach, skoro czytanie
      jest główną rzeczą, jaką robię.

      > "ustawiać" innych według naszego gustu?

      Sęk w tym, że to uroszczenie, iż kultura jest wyłącznie kwestią gustu.
      Czy decyzja o myciu bądź niemyciu zębów jest wyłącznie kwestią gustu?
      • Gość: anahita Re: o tolerancji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 10:48
        nie twierdzę, że kultura jest wyłącznie kwestią gustu...
        po prostu ilu ludzi, tyle różnych zdań na ten sam temat - co zresztą doskonale
        widać choćby na przykłądzie dyskusji, jaka się wywiązała po doborze tytułów do
        Kolekcji GW - każdy z nas ma jakiś tam wewnętrzny, własny kanon dobrej
        literatury - jeśli spotykamy kogoś, czyj kanon pokrywa się choćby częściowo z
        naszym - to jest świetnie, mamy o czym rozmawiać, możemy porównać
        doświadczenia, odczucia itp.
        problem, moim zdaniem, zaczyna się wtedy, kiedy uznajemy, że nasz zestaw jest
        jedynym słusznym i próbujemy za wszelką cenę udowodnić komuś, kto się z nami
        nie zgadza, że nie ma racji - to miałam na myśli pytając o "ustawianie"...
        ja też (niestety czy też może właśnie "stety") oceniam na ogół ludzi po
        książkach, które czytają (chociaż już za samo czytanie czegokolwiek mają plus)
        i sądzę, że nawet jeśli jest to pewien rodzaj snobizmu, to chyba dość
        nieszkodliwy :))
        pozdrawiam
        • Gość: emka Re: o tolerancji... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.10.04, 11:15
          a ja się zastanawiam czy snoby czytają ksiązki - i myślę że nie! raczej
          posiadają je. Dodam tu historię mojej przyjaźni - moja przyjaciółka czyta
          romanse, jakieś przygodówki połączone z romansami - ja całkowicie coś innego -
          podrzuciłam jej kiedyś "Przebudzenie" de Mello - nie tknęła. Teraz czekam czy
          zajrzy do "Świat wegdług Garpa" bo chciałabym z nią o tej książce porozmawiać -
          i wiecie co czytamy coś innego a przyjaźnimy się od kilkunastu lat - może samo
          czytanie zbliża ludzi. Zawsze interesujemy się tym co aktualnie mamy "na
          tapecie" do czytania. Ale dodam że lubimy też to samo - np.: wczesną
          Chmielewską - ona lubi całą Chmielewską. No to na tyle tego mojego gadania
    • mctiggle Re: o tolerancji... 08.10.04, 11:51
      Gość portalu: anahita napisał(a):
      > jak jest z wami? patrzycie z góry na tych, którzy brną przez różne mierne
      > czytadełka i raczej nigdy nie sięgną z własnej woli po osławionego Prousta?
      > próbujecie ich "nawracać" czy kompletnie was to nie interesuje?

      Za Prousta nigdy się nie zabrałem - zbyt wiele czasu do stacenia - i nie sądzę,
      bym z tego powodu był ułomny umysłowo. Literatura służy różnym celom i nie
      każdy, kto nie przebrnął przez Ulissesa jest człowiekiem z którym nie warto
      rozmawiać o sztuce jako takiej. Róznych rzeczy szukamy w książkach. Nie należy
      wstydzić się własnych preferencji, tak sądzę.
      Niech sobie ludzie czytają i Harlequiny nawet. Ważne jest że czytają, szukają
      emocji, wrażeń, uczą się empatii. Może to schematyczne i niewiele warte w
      oczach snobistycznych smakoszy tzw. kultury wysokiej, ale dla nich samych
      bardzo ważne.
      Co do oceniania osób wg gustów; zdarza mi się to na początku znajomości. Ale
      bywa tak samo złudne, jak ocenianie ludzi wg wyglądu.
      Każdy ma prawo do własnej drogi przez życie.
      • stella25b Re: o tolerancji... 08.10.04, 16:07
        Dla mnie literatura ktora dany czlowiek preferuje nie jest wyznacznkiem
        przyjazni czy ignoranctwa z mojej strony. W koncu istnieja jeszcze inne tematy
        na ktore mozna porozmawiac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka