marutax
15.05.20, 17:55
...na papierze i na ekranie.
16 maja setna rocznica urodzin Tyrmanda. Niedawno przypomniano tę postać w filmie "Pan T.", ale dla wielu osób pozostaje tylko autorem "Złego", no może jeszcze "Dziennika 1954"...
Ostatnio sięgnęłam po "Siedem dalekich rejsów", przy okazji pisania tekstu o niezrealizowanych ekranizacjach tej powieści. I przyznam, że o ile filozofujące rozważania damsko-męskie niezbyt do mnie trafiły, to obraz schyłku pewnej epoki był bardzo sugestywny. To rok 1949 - władza komunistyczna okrzepła, wyeliminowała opozycję i teraz zabiera się za likwidację prywatnych przedsiębiorców oraz zamyka kraj... okres mało znany, a raczej - znany od innej strony, socrealizm, wielkie budowy, Stalin... U Tyrmanda takiej demonstracyjnej polityki niby nie ma, a i tak determinuje losy bohaterów. No i po niektórych tekstach od razu widać, że książka powstała w okolicach odwilży popaździernikowej i trudno się dziwić, że jej wtedy nie wydano...
Jakby ktoś chciał poczytać o ekranizacjach: zebynieprzepadlo.blogspot.com/2020/05/dwa-niedokonczone-rejsy-czyli-tyrmand.html
Niezrealizowanych, bo przecież dwie adaptacje jednak powstały ;-)