Dodaj do ulubionych

Galeria absurdu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 22:28
Oto Kamilek. Jeden z wielu, a jednocześnie wyjątkowy. Stoi
właśnie przed drzwiami galerii i zastanawia się czy pociągnąć
klamkę do siebie, czy pchnąć ją naprzód. Zresztą, Kamilek dużo
myśli. Kamilek dużo wie i myśli jak to wykorzystać. Nie po to
przecież wkuwał na pamięć zawartość zeszytów i książek, żeby te-
raz bezmyślnie patrzeć za okno. Kamilek nie patrzy bezmyślnie,
on próbuje dociec, dlaczego w oknach galerii są kraty i dlaczego
pomalowane są na biało, a nie na przykład na czarno, czerwono,
niebiesko lub żółto. Stara się też ustalić, z jakiego powodu
drzwi od galerii otworzył łysy dziad w okularach, a nie
zielonooka blondyna. Kamilek wchodzi do galerii i czyta czarny
napis na białym plakacie, przymocowanym czerwonymi pinezkami do
drewnianego stojaka, ustawionego zaraz za wejściem: "Nieznane
dzieła nieznanych mistrzów, wstęp dobrowolny". Kamilek jest
wniebowzięty. On uwielbia nieznane. Uważa, że nieznane istnieje
po to aby je poznać i nauczyć się go na pamięć. Kamilek zostawia
swą ocieplaną, ortalionową kurtkę na metalowym wieszaku,
stojącym tuż za stojakiem, idzie niedługim, nieoświetlonym, nie
wiadomo jakim korytarzem i wchodzi do dużej pomalowanej na biało
sali. Kamilek jest spostrzegawczym chłopcem i od razu zauważa
obrazy porozwieszane na ścianach. Jak prześcieradła na strychu -
błyskawicznie kojarzy. Podchodzi do pierwszego od jego lewej,
odwraca się do niego plecami i idzie do zawieszonego po
przeciwległej stronie. ...czternaście, piętnaście, szesnaście.
Stop. Tak, dokładnie szesnaście kroków. Kamilek wydobywa notes z
tylnej kieszeni spodni i zapisuje swoje spostrzeżenia we własno-
ręcznie stworzonej rubryce pt. "domy poza domem". Wieczorem
gruntownie je przeanalizuje i zanotuje w pamięci. Do zachodu
słońca zostało jednak jeszcze sporo czasu, Kamilek chowa więc
notes z powrotem do kieszeni i zaczyna przyglądać się wiszącemu
przed nim tworowi nieznanego mistrza. "Święta krowa z
powyłamywanymi nogami" czyta na głos zdanie, wyryte na metalowej
plakietce w kształcie prostokąta, przykręconej złotymi śrubkami
do drewnianej ramy obrazu. Któż mógł tak zmasakrować biedną
krowę? To pewnie początkujący rolnik nie wiedział, że krowa służy
do dawania mleka, a nie do pozbawiania jej kończyn. Nogi jej
wyłamał i teraz pewnie niesie pod śmierdzącą pachą. Śmierdzącą,
bo Kamilek wie, że rolnicy myją się tylko przed świętami. Dobry
rolnik śmierdzi gównem. I to najlepiej tym ze stajni. Kamilek
sam do tego doszedł. Był na wsi i widział wujka ładującego nawóz
na wóz. Wujek powiedział mu, że końskie gó.. jest najlepsze i
nie zamieniłby go na żadne inne. Wujek nie znosi sztucznych
nawozów i pewnie dlatego śmierdział tym autentycznym, przez
prawie cały okres pobytu u niego Kamilka. Od tamtej pory Kamilek
ma świadomość, że każdy rolnik śmierdzi gównem, a mydła używa
tylko od święta. Zaraz zaraz, właśnie, dlaczego "święta"?
Przecież wiejskie krowy wcale nie są święte - uświadamia sobie
Kamilek. Dopiero w tym momencie zwraca uwagę na malowidło.
Jednakże nie ma na nim ani krowy, ani rolnika, ani nawet farby.
Całe za to, namazane jest czarnym flamastrem. W chaosie krech i
kresek, Kamilek nie może dostrzec żadnych postaci ani
przedmiotów. Pewnie nie potrafię patrzeć we właściwy sposób -
stwierdza i podchodzi do kolejnego płótna. Tym razem zawczasu
przezornie rzuca okiem na dzieło. Zauważa na nim odwróconą do
niego plecami dziewczynkę, z jakimś dość dużym przedmiotem w
rękach, stojącą przed pomalowanymi na zielono drzwiami.
Dziewczynka w niebieskiej bluzie, z kapturem o tej samej barwie
nasuniętym na głowę, wydała mu się Czerwonym Kapturkiem. Bluza
ma niebieski kolor tylko po to, aby mnie zmylić - dedukuje.
Zaraz otworzą się drzwi, wyleci z nich wilk przebrany za babcię,
powie, że ma wielkie zęby i pożre biedną dzieweczkę. Potem
przyjdzie myśliwy i... Kamilek jest zbity z tropu. Moment
wcześniej zauważył bowiem żółty napis "hydraulik" nad zielonymi
drzwiami. Przez chwilę bezmyślnie wpatruje się w obraz, jakby
chciał zobaczyć co jest za nim. Nagle uświadamia sobie, że nie
zna jeszcze tytułu dzieła. Szybko więc przenosi wzrok na
metalową plakietkę i powoli czyta:"Konstantynopolitańczykowa-
neczka z wyrewolwerowanym kaloryferem". Co tu się dzieje ? -
Kamilek jest bliski obłędu. Natychmiast podchodzi do następnego
w kolejności, okruchu dorobku nieznanego mistrza. "Strzał maską
o ścianę" - duka i moment później, przerażony, bełkocząc coś pod
nosem, wybiega z sali, pokonuje ciemny korytarzyk, otwiera drzwi
galerii i gna przed siebie.
Nie martwcie się jednak o niego, Kamilek już taki jest.
Wkrótce się uspokoi, nauczy na pamięć paru stron i dojdzie do
siebie. W dzienniku ma przecież same celujące.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka