Dzieci i ich książki

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 10:26
A np. Egmont czy Podsiedlik to nieznane wydawnictwa?
Nie pada na ich temat ani jedno słowo. A wystarczyłoby zapoznać się z
jakimikolwiek danymi o sprzedaży albo przejrzeć listę wyróżnień w konkursach
na najlepszą książkę w różnych kategoriach...
    • Gość: aiuola Dzieci i ich książki IP: *.w3cache.skb.pl / *.devs.futuro.pl 04.01.05, 10:31
      Brak komentarzy świadczy o zainteresowaniu problemem;).Jestem ilustratorką
      książek dla dzieci i niestety wydanie pięknej, oryginalnej pozycji w Polsce
      graniczy z cudem - chyba że samemu się za to sobie zapłaci. Pozdrawiam "małe
      oficyny":))
      • Gość: tomasz@fro9.com Re: Dzieci i ich książki IP: 194.63.132.* 04.01.05, 22:19
        Mała oficyna oczekuje na projekty oryginalnych książek dla dzieci.
    • Gość: donna Egmont i Publicat (nie Podsiedlik)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 10:45
      To wydawnictwa, owszem, znane, ale produkujące w dużej mierze sieczkę dla
      masowego odbiorcy, a w artykule mowa o książkach PIĘKNYCH. Choć
      niekwestionowanym liderem w dziedzinie pomyłek "literackich" jest wyd.
      Jarmołkiewicz. Kto pamięta to cudne dzieło o fatalnych ilustracjach i fabule,
      w której zły lisek zostaje wysadzony przy pomocy dynamitu? To mój nr jeden na
      liście książkowych kaszan:-)
      • Gość: redaktor Re: Egmont i Publicat (nie Podsiedlik)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:10
        Siedze w biznesie książkowym od ładnych paru lat. Większosć wydawnictw, także i
        te, o których mówisz, funkcjonują jak zwyczajne firmy produkcyjno-handlowe.
        Ksiązka jest produktem, który ma się sprzedać. Prawda jest taka, że większość
        rodziców nie sili sie na zajrzenie do ksiązki przed jej kupieniem, a dzieci
        porywają coś z półki, bo ma ładną (i jakże chodliwą!) np. księżniczkę na
        okładce. Tak to działa. Dlatego wspomniane wydawnictwa robią duża kasę, mimo że
        nagradza sie inne, piękne książki. PIĘKNE książki są drogie i to nie ze względu
        na zachłanność wydawcy, ale na jego szacunek do twórców. Licencja autora, prawa
        do ilustracji, projekty okładek i lay-outów - to kosztuje, a dobry wydawca
        płaci i stara sie nie zaniżać cen i nie psuć rynku. Do tego dobry papier i
        oprawa, druk, transport itp...
        Brak szacunku konsumenta to ksiażki skutkuje tym, że kupuje to, co jest tańsze,
        a nie to, co lepsze. W ten sposób nabija kasę marnym wydawnictwom, a one wydają
        coraz wiecej bubli i ich marka staje sie znana, bo pełno ich na pólkach - np.
        marketowych. A jak marka jest znana to wszystko dlej kręci się samo. Biznes
        jest biznes, a nakreca go nasza ignorancja i lenistwo.
        ZAJRZYJCIE DO KSIĄŻKI, ZANIM JĄ KUPICIE. W EMPIKACH I TRAFFIC CLUBIE SĄ NAWET
        WYGODNE MIEJSCA, W KTÓRYCH MOŻNA NA CHWILĘ PRZYSIĄŚĆ!
        • Gość: ... Re: Egmont i Publicat (nie Podsiedlik)... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 16:11
          Amen.
        • Gość: donna Re: Egmont i Publicat (nie Podsiedlik)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 20:43
          I tak właśnie jest. Wydawanie książek dawno przestało być sztuką, a stało się
          zwykłą taśmową produkcją. A wina leży po obu stronach. Rodzice kupują byle co,
          bo nie mają czasu zajrzeć do środka, bo zagonieni i zapracowani w ogóle nie
          interesują się tym, co czytają ich dzieci. A te wołają o kolejną serię przygód
          ulubieńca z TV, bo przed telewizorem spędzają sporą część dnia. Do tego
          dochodzi wtórny analfabetyzm Polaków, którzy nie potrafią sklecić poprawnego i
          zrozumiałego zdania i nie rozumieją połowy z tego, co czytają. Więc co za
          różnica, co jest w środku książki dla dzieci?
          Druga strona to wydawnictwa - nastawione na czysty zysk, wszystko się musi
          opłacać, nie ma miejsca na eksperymenty i ryzyko. Efekt to lekceważenie
          czytelnika, ale i tych, którzy książkę tworzą. Można odgrzewać ciągle to samo,
          byle dać inną okładkę i tytuł (nie wierzycie? zajrzyjcie do kliku podobnych
          książek Publicatu vel Podsiedlika; są identyczne w środku - bo jak rodzica nie
          przyciągnie czerwona okładka z misiem to może niebieska z kotkiem?)Autorzy i
          ilustratorzy są fatalnie opłacani; ci lepsi rezygnują, zostają desperaci albo
          przeciętniacy. A tłumaczenia to już w ogóle jakaś pomyłka. Czasem mam
          wrażenie,że wykonał je szwagier redaktora naczelnego, który ostatni raz
          angielski/niemiecki/francuski/itp miał w szkole średniej. Dla mnie to całkowite
          lekceważenie docelowego odbiorcy -dziecka. Na tym rynku potrzebna jest
          rewolucja.
        • Gość: jo Re: Egmont i Publicat (nie Podsiedlik)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 12:49
          Nie wiem, jak to jest z innymi rodzicami, ale moje kolezanka, która ma 15 mies
          Hanię, jak zaczarowana chodziła przy półce z książkami dla dzieci i oglądała
          ich szatę graficzna. Ja tez żałuję, ze nie jestem dzieckiem teraz. Pamiętam z
          dzieciństwa dobre serie "Seria z wiewiórką" i "Poczytaj mi mamo".
    • Gość: *k Re: Dzieci i ich książki IP: 62.121.129.* 04.01.05, 15:51
      a ja lubie ksiazki dla dzieci wydawane przez Znak. kupuje je moim dzieciom.
      koszmarne karolki, janosche i inne...
    • Gość: Czytelniczka Re: Dzieci i ich książki IP: *.map.com 04.01.05, 18:20
      Artykul interesujacy, ale chyba niedokonczony. Co z EGMONTEM? Przeciez to jedno
      z najlepszych wydawnictw dla dzieci i mlodziezy. Zajrzyjcie do ksiazek tego
      wydawnictwa. Sa swietne! Niemniej jednak dzieki, ze w ogole piszecie o tym
      problemie. Tak, tak PROBLEMIE! Bo czas najwyzszy powiedziec sobie szczerze, ze
      dzieci i mlodziez czytaja coraz mniej. Tak wiec trzeba mowic, pisac i pokazywac
      w telewizji jak najwiecej programow, ktore zachecilyby mlodego czlowieka do
      siegniecia po ksiazke!
      • monia420 Re: Dzieci i ich książki 04.01.05, 19:37
        A może nowy dział we wtorkowej Wyborczej (Dzieci i ich książki)? Myślę, że
        wielu rodziców chętnie zainteresuje się wieściami z rynku księgarskiego dla
        dzieci. Trzeba przyznać, że dostęp do informacji o nowościach wydawniczych dla
        maluchów jest ograniczony. Ja opieram się na krótkich notatkach zamieszczanych
        w pismach dla rodziców, ale uważam, że to za mało...
        Pozdrawiam
        • Gość: tomasz@fro9.com Re: Dzieci i ich książki IP: 194.63.132.* 04.01.05, 22:39
          Dział o książkach dla dzieci we wtorek - 3 x TAK.
          Jest jeszcze jeden problem - po drodze do czytelników są księgarnie. A one
          zazwyczaj nie wiedzą i nie mają ...
          • i2h2 Re: Dzieci i ich książki 07.01.05, 19:01
            No cóż: księgarz też człowiek i czasem nie wie, skąd brać informacje ;-)
            Często szukam w necie nowego tytułu i nawet na stronie wydawnictwa informacja o
            książce jest żadna albo jest nią streszczenie :-( Pozostaje mi wtedy rozesłać
            wici wśród zaprzyjaźnionych "czytaczy": może księgarze takowych nie mają...
            Pozdrawiam
            • Gość: koko29 Re: Dzieci i ich książki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 20:44
              Zgadzam się, że księgarnie stanowią pewien problem. Ale istnieją też księgarze,
              którzy się starają i którym zależy, żeby mieć u siebie książki te piękne i te
              mądre. Na przykład do księgarni Książeczka na Tarchominie można wejść i kupić
              fajną i wartościową książkę dla dzieci, biorąc z półek niemal z zamkniętymi
              oczami, a jak człowiek własnych dzieci nie ma, a do kogoś z prezentem mu iść
              wypada, to też mu tam doradzą, niekoniecznie wściskając książkę najdroższą. Ale
              podstawowy problem to chyba nie księgarze, a rodzice małych czytelników, którzy
              kupują badziewie i księgarze, chcąc zarobić, muszą zaspokajać ich popyt. W końcu
              księgarnia to nie misja charytatywna tylko miejsce pracy ludzi, którzy chcą
              zarobić na życie, tyle, że wybrali nie najłatwiejszą drogę, bo się muszą trochę
              pobiedzić nad edukacją klientów.

              Jak ktoś ciekawy Książeczki to mają swoją stronę: www.ksiazeczka.pl
              A może ktoś z Was zna inne podobne miejsce w innej dzielnicy?
              • i2h2 Re: Dzieci i ich książki 07.01.05, 23:17
                Każdemu wedle jego potrzeb...
                A co do "Książeczki", to mnie się tam szeroko oczy otworzyły na widok
                przedruków Disneya na honorowym miejscu i książki "Jaki to miesiąc" na półce
                dla mniej więcej ośmiolatków (tak sobie do "Ronji..." leżało przytulone)- a
                podobno książki są wystawione według wieku czytelników ;-)
                No i wybór tak ogromny, że po wizycie tam doceniłam pobliski EMPiK, który dotąd
                wydawał mi się baaardzo ubogi w literaturę dla dzieci...
                Pozdrawiam
                • Gość: koko29 Re: Dzieci i ich książki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 14:08
                  To fakt, że Disney'a mają (choć nie powiedziałabym, że króluje-raczej ubogi
                  wybór) i inne książki popularne wśród klientów (włącznie z kilkoma obrzydliwkami
                  też), ale nawet się im nie dziwię - przy mnie weszła mama, która na pierwszy
                  rzut oka wyglądała na w miarę wykształconą klasę średnią i wybrała nieliczny
                  dostępny badziew. Co robić jak się chce z tego żyć? Ja i tak wolę ten sklep od
                  Empiku, bo jakoś tam przyjemniej, bardziej kameralnie. Nie przeszkadza mi, że
                  nie ma zalewu książęk, bo i tak nie mam czasu wszystkich przeglądać - odnoszę
                  wrażenie, że ktoś już dokonał wyboru i mnie to akurat pasuje. Widzę, że ktoś się
                  stara, a w Empiku jest masówa. Ale rozumiem, że Pani woli do Empiku. Jest wybór.
          • Gość: lk Re: Dzieci i ich książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 19:56
            Panie Tomku!

            Niektóre wiedzą i mają!!!
    • Gość: nać. Re: Dzieci i ich książki IP: *.csk.pl 04.01.05, 20:17
      taaak, 'ten obcy' to lektura, którą męczy się biedne dzieci.
      choć to chyba lepsze od 'sierotki marysi', sama nie wiem.
      • Gość: agatamag Re: Dzieci i ich książki IP: *.ib.tcz.pl / *.tcz.pl 04.01.05, 21:46
        Zgadzam się,że powinno być więcej informacji - może własnie w GW - o nowościach
        dla dzieci!! ja staram się kompletować biblioteczkę dla mojego syna, mimo że ma
        na razie 1,5 roku, a wcale nie jest to łatwe zadanie. W Polsce księgarń jest
        niewiele - króluje Empik, który wcale nie zapewnia dobrych nowości!! tam
        właśnie króluje Jarmołkiewicz=koszmarek!! wiele razy próbowałam tam znależć
        książkę, o której przeczytałam w "Dziecku" - bez skutku. Dlatego teraz kupuję
        głoównie przez internet (polecam zwł. duży dom wydawniczy, którego nazwa
        zaczyna się na "M').
        Ale najważniejsza jest informacja o książce, jej recenzja!dopiero wtedy
        mogę zacząć jej szukać!
        • Gość: donna Re: Dzieci i ich książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 22:07
          Z drugiej strony trzeba mieć świadomość tego, że wiele z tych "obiektywnych"
          gazetowych recenzji podpartych jest hmmm... pewnym przepływem gotówki. Krótko
          mówiąc, redaktorzy gazet nie biegają po sklepach w poszukiwaniu książek, tylko
          opisują to, co im dostarczy wydawca. I biorą za to pieniądze. Ja ufam tylko
          sobie, świadoma tego, że mogę się tu i tam sparzyć...
      • Gość: gosc Re: Dzieci i ich książki IP: *.devs.futuro.pl 05.01.05, 13:00
        "Obcego" nie pamietam, ale trudno znalezc cos gorszego od Konopnickiej. Grafomania w postaci czystej. Wiem, ze copyrightu juz nie ma, wiec sie tanio wydaje, ale ktoz ten chlam kupuje? Zwlaszcza, ze klasyki dzieciej nie brakuje, np. Kubus Puchatek. Oczywiscie oryginalny tj. Milne + Sheperd w tlum. Ireny Tuwim.
    • Gość: Ania Re: Dzieci i ich książki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 22:46
      Egmont ma na swoim koncie kilka dobrych (i pięknych) książek, ale jakby nie
      było dominującą część ich oferty stanowią "disney'e" - wyciskanie ostatnich
      soków z Kubusia Puchatka jest więcej niż żenujące. A książki dla nastolatek...
      zgroza!!! Pokłon (głęboki) natomist za działanie na rzecz komiksu. Swój głos
      również oddaję na Literaturę - zarówno autorzy jak i ilustratorzy z najwyższej
      półki.
    • rysa9 Re: Dzieci i ich książki 04.01.05, 22:56
      To prawda, że dorośli kupują bez zastanowienia książki dla dzieci. Zdarza się,
      że słyszę jak pytają zdezorientowani: "Co tu wybrać?" (aż mam ochotę coś
      zasugerować ;-) Dobrze jeszcze, że chociaż przez chwilę się zastanawiają, bo
      zdarza się, że po prostu biorą pierwszą z brzegu książkę, nawet jej dobrze nie
      przekartkują i wkładają do koszyka.
      Dla mnie to niepojęte, bo przecież również poprzez książki kształtujemy
      osobowość dziecka. To co budujemy nie powinno być dziełem przypadku, bo jaki
      będzie efekt końcowy?
      • Gość: FeliksK Re: Dzieci i ich książki IP: *.broker.com.pl 05.01.05, 06:08
        Czy nie zastanowiliście się że niektórych rodziców nie stać na kupno jakich
        kolwiek książek ,nie wszystkim się dobrze powodzi ,ludzie niekiedy nie mają co
        do garnka włożyć,ile ludzi jest bez pracy na zasiłkach,dobrze że są Bibliotekii
        można wypożyczyć książki...
        • Gość: donna Re: Dzieci i ich książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 08:16
          Oczywiście, że tak, ale nie zrozumiałeś istoty tej dyskusji. My nie mówimy o
          tym, CZY ludzie kupują książki, tylko JAKIE wybierają lub też jakie mają do
          wyboru. A z biblioteki także mozna wypożyczyć szmirę zamiast książki pięknej. I
          tu już nawet cena nie jest usprawiedliwieniem...
        • steffa Re: Dzieci i ich książki 07.01.05, 01:11
          Ja myślę, że nawet jeśli rodzice zajrzeliby do tych pięknych ksiażek, to i tak
          mogliby ich piękna nie docenić. Bo co tu mówić o wychowywaniu młodych
          świadomych odbiorców, jeśli rodzice giną w odchłani tandety? Trzeba wykreować
          modę na piękno, na dobrą literaturę. A to jest zadanie dla mediów. Może taki
          snobizm wyszedłby wielu ludziom na dobre?
Pełna wersja