caroline_p Re: Największe rozczarowania literackie 04.05.02, 16:34 Moje rozczarowanie to "Alchemik". Koleżanka, od której go pożyczyłam, zachwalała, ze to taka mądra książka, a na mnie wpływał on wybitnie nasennie i nie pozostawił głębszych refleksji. Nie wiem, może nieuważnie czytałam .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysia200 Re: Największe rozczarowania literackie IP: 217.153.19.* 04.05.02, 18:06 caroline_p napisał(a): > Moje rozczarowanie to "Alchemik". Koleżanka, od której go pożyczyłam, > zachwalała, ze to taka mądra książka, a na mnie wpływał on wybitnie nasennie i > nie pozostawił głębszych refleksji. Nie wiem, może nieuważnie czytałam .... nie nie czytałaś nieuważnie to taki gniot tzw bestseller dla mas i "ludzi o niskim poczuciu estetyki" pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myszka Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.citicorp.com 06.05.02, 13:25 Coehlo i Wharton - kicz straszliwy, pseudoambitna literatura dla ubogich (nie w sensie materialnym). Dramat. Podobnie jak wielu przedmowcow nie przebrnelam przez Gre w klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sekunda Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.pl / *.gazeta.pl 28.06.02, 01:16 Zastanawiam się czy ludzie, którzy piszą nazbyt śmiałe i obraźliwe recenzje na temat niektórych książek uważają się za absolutny autorytet w kwestii oceny jakości literatury, czy przytaczają słowa jakiegoś innego autorytetu. Ciekawi mnie również czy ktokolwiek z owych wszystkowiedzących krytykantów zastanowił się przez chwilę nad swoja niedoskonałością i ewentualną ograniczoną możliwością poznania i zrozumienia niektórych ksiażek. Z góry zaznaczam, że moja wypowiedź nie ma na celu zaatakowania wszystkich forumowiczów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dudu Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.05.02, 16:14 Coelho i Wharton - właściwie wszystko co piszą to wg. mnie prezraźliwe gnioty. Rozpoczynałem czytanie kolejnych książek wiedziony recenzjami i dość powszechnie spotykanym zachwytem. Za każdym razem odkładałem po 20-30 stronach. Już nigdy nie dam się nabrać. Dziwię się negatywnym opiniom na temat "Zbrodni i kary" oraz "Mistrza i Małgorzaty". Dla mnie to jedne z najwspanialszych książek jakie czytałem. Podobnie "Szatańskie wersety" - znakomite, słabe zaś "Ziemia pod jej stopami". Ale jak mawiał poeta domokrążca: "Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził". Największe rozczarowanie z kręgu lektur "łatwych, lekkich i przyjemnych" to ostatnia książka Harrisa o doktorku kanibalku i dzielnej agentce FBI. Tak nędzne, że nawet nie mogę zapamiętać tytułu. Chodzi o "Milczenie owiec II" Odpowiedz Link Zgłoś
masaker Re: Największe rozczarowania literackie 08.05.02, 14:27 Dorzuciłbym jeszcze "Samotnosć w sieci". Cos koszmarnego - kiczowate, łzawe i bardziej pronograficzne niż erotyczne. Jedna czwarta książki to historie ludzi, którym los pourywał głowy, serca, rodziny i rozum. Czytane jednym ciągiem w pewnym momencie zmusiły mnie do smiechu. Bo jakże tu płakać, kiedy wszystko jest na jedno kopyto - autor przesciga sam siebie w wymyslaniu coraz to potworniejszych wydarzeń w życiu bohaterów. W ogóle książka jest do dupy, bo jest o niczym. Wiem, wiem, tam chodzi o miłosć, ale o głębi uczucia wcale nie dowiadujemy się od bohaterów na podstawie ich przeżyć czy romantycznych chwil. Musimy uwierzyć autorowi na słowo, że on i ona strasznie się kochają. I jeszcze ta scena z samolotem linii TWA. Już, już miałem nadzieję, że cos się wydarzy, dzięki czemu książka ożyje i ZOBACZĘ tę wielką miłosć, ale dupa - wszystko rozeszło się po kosciach w trzech akapicikach. Jedyny mój problem z tą książką to, że kupiła mi ją mama i teraz boję się, że zapyta o wrażenie, a ja będę musiał ją jakos okłamać, żeby nie sprawić jej przykrosci. A wszystko przez jakiegos niewydarzonego grafomana. Odpowiedz Link Zgłoś
mrouh Re: Największe rozczarowania literackie 08.05.02, 15:08 Gdyby się zastanowić, to pewnie byłoby tych książek sporo... 1.Dawno temu czytałam Whartona, zaczęłam od "Taty". Wciągnęło mnie, chyba trochę na fali, zwłaszcza w mojej rodzinie, bo wtedy jeszcze zdarzało się, że ludzie w ogóle nie kojarzyli nazwiska Wharton.Ale z każdą książką było gorzej i gorzej. Na początku bawiło mnie nawet, że można niemal się nauczyć kłaść werniks z jego książek. Ale co za dużo... 2.Po tylu zachwytach nad Carollem postanowiłam przeczytać cokolwiek. Klapa, rany, po prostu zero, jeśli chodzi o Całując Ul. Reszty nie miałam nawet ochoty otwierać. 3.Ostatnio przeczytałam ochy i achy nad Davidem Lodgem w Merlinie i chciałam przeczytać coś lekkiego w majowy weekend. Ba, chyba nie jestem wyposażona w ten rodzaj poczucia humoru, który jest potrzebny, żeby "Zamiana" była zabawna. Chyba pomysł na zakończenie , na który wpadam ja, bez wysiłku, i autor, nie jest oryginalny, w każdym razie niezbyt...Poza tym zakończenie, które byłoby baaardzo mało prawdopodobne i zaskakujące jeśli chodzi o PRAWDZIWE ZYCIE, w takich książkach okazuje się tym, którego ja najbardziej się spodziewam, więc nie jest tak znakomite jak się niektórym autorom chyba wydaje. Piszę o samych czytadłach, chociaż są setki książek z górnej półki, których nie przebrnęłam, ale wychodzę z założenia, że jeszcze do nich nie dorosłam albo byłam w nieodpowiednim nastroju. Jak na przykład Sklepy cynamonowe. Wierzę, że to świetna książka, wszystko przemawia za tym, że spodobałaby mi się, ale wciąż coś mi przeszkadza doczytać ją do końca. Natomiast Samotności w sieci nawet nie próbuję czytać, bo wiem, że tylko się będę nudzić i stracę czas. Tak samo jak Bridget itp. Wystarczyło mi kilka akapitów przeczytanych przez ramię pani w pociągu. (No i film, którego myślałam, że nie przeżyję...). pozdrowienia dla wszystkich Czytaczy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koko8 Re: Największe rozczarowania literackie IP: 217.153.34.* 28.06.02, 13:49 masaker napisał(a): > Dorzuciłbym jeszcze "Samotnosć w sieci". Cos koszmarnego - kiczowate, łzawe i b > ardziej > pronograficzne niż erotyczne.... Zgadzam sie. Dodalabym jeszcze od siebie uczucie dezorientacji jaki sie u mnie pojawilo po przeczytaniu wyjasnien autora na temat niektorych pojec zwiazanych z internetem (icq, irc, inne...) Moja bratanica w wieku przedszkolnym swietnie nadalaby sie na odbiorce tych wywodow.. a autor oryginalnie chcial opisac samotnosc w sieci...pan jest grafomanem, panie wisniewski... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: berberys Re: Największe rozczarowania literackie IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 08.05.02, 18:24 Moje rozczarowanie to "Mantissa" Fowles'a - straszny belkot. Zdziwienie tym bardziej, ze od "Maga" i "Kochanicy Francuza" tego samego autora ciezko sie bylo oderwac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysia200 Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.05.02, 13:39 Gość portalu: berberys napisał(a): > Moje rozczarowanie to "Mantissa" Fowles'a - straszny belkot. Zdziwienie tym > bardziej, ze od "Maga" i "Kochanicy Francuza" tego samego autora ciezko sie > bylo oderwac. jest to najgorsza ksiazka mego zycia!!!!!!jedyna którą w przypływie złosci zniszczyłam i wyrzuciłam!!!!!!(moja wściekłość była nieziemska!!!!!!!!!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papa chrust Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.wesola.sdi.tpnet.pl 06.03.03, 01:30 wlasnie przemykam przez litery mantissy bezszelestnie. odstawie na polke kiedy skoncze ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: habitus Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.zigzag.pl 19.05.02, 15:04 "Wyspa dnia szczęśliwego" Umberto Eco. Przestało mnie bawić rozplątywanie wątków. "Powrót z gwiazd" Lema. Podziwiam wyobraźnię autora, ale zawsze zasypiam przy tej książce. "Higiena mordercy" Amelii Nothomb. Miała być zaskakująco wstrząsająca ale za słabo potrząsa. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
reptar Re: Największe rozczarowania literackie 20.05.02, 11:05 Gość portalu: habitus napisał(a): > "Powrót z gwiazd" Lema. Podziwiam wyobraźnię autora, ale zawsze zasypiam przy > tej książce. Mam bardzo podobne spojrzenie na jego "Dzienniki gwiazdowe". Moze nie zasypiam i nie zawsze, ale w ogóle mnie nie interesowalo, co bedzie dalej, i tylko raz. Wiecej Lema nie czytalem, bo po "Dziennikach gwiazdowych" juz nie znalazlem motywacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.polsl.gliwice.pl / *.bmj.net.pl 28.05.02, 21:51 Szczerze mówiąc lekko się zdziwiłem... Ja rozumiem, zasnąć przy Głosie Pana, Masce, powiedzmy Pokoju na Ziemi czy nawet Wizji lokalnej, (nawet nie wspominam Filozofii przypadku czy Dialogów albo też pełnej wersji Szpitala przemienienia), ale przy Dziennikach??? To pewnie też i przy Bajkach robotów albo i Cyberiadzie nawet.... Hmmmmmmmmmm A Pilot Pirx w takim razie?? A Astronaucii??? Eden??? Pamietnik??? Solaris??? to chyba cały Lem odpada w zwiazku z tym :/ Odpowiedz Link Zgłoś
reptar Re: Lem a książka telefoniczna 28.06.02, 08:05 Cześć, Nu! Na forum sciece-fiction jest wątek "Książka na wakacje dla nastolatki". W jednym miejscu tego wątku rozwinął się kawałek dyskusji o Lemie. okazja napisał(a): > idea?.. cel? chlopie LEM jest po prostu rewelacyjny.... rzuca pomyslami jak z > rekawa... inny autor na pojedynczym watku z bajek robotow zbudowalby cala > powiesc..... Odpisałem jej tam tak (oczywiście opierając się na "Dzienikach gwiazdowych", a nie na "Bajkach robotów", bo tych nie czytałem jw.): Dokładniej tego ująć nie można było. Inny autor wziąłby jeden wątek i zrobiłby powieść. Lem sypie pomysłami jak z rękawa i mamy lawinę pomysłów ZAMIAST powieści. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - A tutaj dodam: Lem ("Dzienniki gwiazdowe") był dla mnie jak cyrk. Mnóstwo blichtru, egzotyki, ekwilibrystyki itd., w ujęciu mikro rewelacyjne, ale w pewnym momencie człowiekowi jest już wszystko jedno, czy następny numer będzie z foką czy z trapezem, bo i tak się to nijak ma do wcześniejszego występu klaunów czy iluzjonistów. Sytuacja zamiast się rozwijać, ewoluuje w stronę galimatiasu. W dzieciństwie byłem fanem cyrków, teraz mnie nużą przez ten chaotyzujący kontekst. Uważam, że może w cyrku i niekoniecznie, ale w literaturze trzeba zachowywać proporcje między pomysłami a ich dopełnieniem. Pozwolę sobie jeszcze strawestować to na poezję: wyobraź sobie książkę - wykaz rymów. Niechby i one były wspaniałe, ale nie dasz rady przeczytać jej całej, bo będzie na dłuższą metę jak książka telefoniczna. Każdy jeden rym będzie efektowny jak pomysł Lema, ale co z tego? Rym i numer telefonu. Wspaniały przebłysk fantazji Lema i numer telefonu. I tak przez ileś tam stron. Odpowiedz Link Zgłoś
agrafek Re: Lem a książka telefoniczna 22.01.03, 13:41 A ja bardzo sobie cenię Lema za... pesymizm. Jeżeli znasz trochę SF to przeczytaj "Fiasko" (dla mnie powieść SF stulecia, a właściwie stuleci) i porównaj. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: link Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.tosa.pl 29.06.02, 01:38 Wyspa dnia poprzedniego,jak sądzę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andzelka Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.idzik.pl / 192.168.6.* 28.05.02, 18:54 zbrodnia i kara miłośc w czasach zarazy-super rozczarowanie :( dom na sekwanie -jeju co za nuda !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryża Re: Największe rozczarowania literackie IP: 195.116.167.* 20.07.02, 18:44 Ooooo...Miłość w czasach zarazy??? Zbrodnia i kara????? To moje książki z pierwszej 10 ulubionych. Odpowiedz Link Zgłoś
pippin Re: Największe rozczarowania literackie 26.07.02, 12:32 Uznać "Miłość" za rozczarowanie to rzeczywiście osiągnięcie :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kalina Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 10:04 Henning Mankell "Fałszywy trop". Powiedzieć nudne, to za mało. Pisane językiem na poziomie ucznia IV klasy szkoły podstawowej. Nie dajcie się nabrać na recenzje z okładki ani fragment z internetu. Totalna klapa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwerty Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.tlsa.pl 28.06.02, 14:48 Gość portalu: Wave napisał(a): > A może teraz o Waszych największych rozczarowaniach. O sławnych książkach, o > których wcześniej słyszeliście i byliście przygotowani na coś wielkiego, a > tutaj tymczasem klops. > Dla mnie takim rozczarowaniem były: > 1. "Szatańskie wersety" Rushdiego (szczególnie po wcześniejszym przeczytaniu > doskonałych "Dzieci północy" tegoż autora) nie czytalem "dzieci polnocy", natomiast "szatanskimi wersetami" bylem zachwycony! udalo mi sie je skonczyc przy drugim podejsciu (przy pierwszym odpadlem po 50 stronach) i sadze, ze naprawde bylo warto. zdaje sobie sprawe z tego, ze moj odbior tego dziela byl sila rzeczy powierzchowny (nie orientuje sie w arkanach religii i kultury muzulmanskiej), moj zachwyt wzbudzil przede wszystkim jezyk (wspaniala narracja, niesamowite dialogi) oraz warstwa fabularna (lubuje sie w powiesciach wielowatkowych, gdzie historie opowiadane sa paralelnie, a poszczegolne watki zazebiaja sie i przeplataja, na dodatek wystepuje tu prawdziwe zatrzesienie dziwnych i niesamowitych postaci). oczywiscie zrozumialem (przynajmniej czesciowo) bluznierczosc tej ksiegi, z tym, ze opowiedziana historia moglaby dotyczyc dowolnej chyba religii (zamiast mahometa wstawilibysmy jezusa i zamiast fatwy bylaby ekskomunika). z drugiej strony zastanawiam sie, jaki wplyw na niska ocene ("sztanskie wersety" wymieniane sa conajmniej przez kilka osob) mogloby miec tlumaczenie. zadnego oficjalnego wydania tej ksiazki w polsce chyba nie bylo, byc moze kazdy dotarl niezaleznie do roznych przekladow i stad rozczarowanie (to hipoteza, jak jest naprawde - nie wiem). > 2. "Madame" Libery (napisane niby dobrze i całkiem nieźle się czyta, ale > dlaczego miałam wrażenie, że autor w tej książce usiłuje przede wszystkim > rozgrzeszyć się ze swojej decyzji o emigracji na Zachód) bardzo fajne czytadlo, troche naciagane (skladam to na karb sklonnosci do konfabulacji glownego bohatera - nie autora!), ale mnie bardzo wciagnelo. dobrze napisane, nie znam biografii libery, dlatego nie moglem odniesc tego do jego prawdziwego zycia. > 3. Wprawdzie przebrnęłam, ale z wielkim trudem przez "Grę w klasy" Cortazara > (faktycznie tylko dlatego, że swojego czasu była tak sławna) tu sie zgodze, co prawda nie przebrnalem przez calosc, ale obiecuje sobie, ze jeszcze kiedys do niej wroce!!! jesli chodzi o moje rozczarowania to wymienilbym przede wszystkim "zbrodnie i kare" dostojewskiego. "biesami" bylem zachwycony, "idiota" mi sie podobal, natomiast przez "ZiK" nie przebrnalem. i chyba do niej nie wroce. nowe postacie pojawiaja sie w stylu deus ex machina, z czasem wszyscy na wszystkich musza trafic i sie poznac, najlepsze z tego wszystkiego byly deliryczne stany raskolnikowa przed i krotko po popelnieniu zbrodni. potem to sie gdzies stracilo. nie wiedziec, czemu. na marginesie ciesze sie, ze nikt (do tej pory) nie wymienil zadnej ksiazki mario vargasa llossy, bo to moj ulubiony prozaik, a jego ksiazki sa raczej trudne w odbiorze (przynajmniej na poczatku, dopoki czytelnik nie przyzwyczai sie do stylu opowiadania historii przez autora). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czapski Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.utp.pl / 10.10.9.* 05.03.03, 16:34 Vargas trudny? nie przesadzajmy. Ale "rozmowy w katedzrze" genialne Odpowiedz Link Zgłoś
loginka1 Re: Największe rozczarowania literackie 01.07.02, 14:46 "Gra w klasy" - już wstępna instrukcja jak czytać spowodowała, że nie nabrałam do tego przekonania Cały Wharton. Sorry, ale mnie to nie bierze. "Alchemik" - już to gdzieś czytałam... Odpowiedz Link Zgłoś
malgos777 Re: Największe rozczarowania literackie 19.07.02, 14:12 jak dla mnie to Hrabal, może poza "obsługiwałem angielskiego króla" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.ceti.pl 22.01.03, 15:21 Aż mną zatrzęsło! Hrabal? Nigdy!! kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wierka Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.net.okay.pl / 192.168.10.* 22.07.02, 20:22 1. chyba książki P.Coelho. Chyba, bo przeczytałam tylko jedną "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam..." Wg mnie to nudne pseudofolozoficzno-teologiczne dywagacje, które mają prawdopodobnie sprawiać wrażenie głębi intelektualnej... to zniechęciło mnie do czytania innnych dzieł tego autora. 2. książki K. Grocholi i I.Sowy. Lekkie i zabawne, ale żeby od razu uznawać za arcydzieła? W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grovan Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.pl 22.07.02, 20:58 "Impresjonista". Jak dla mnie niezrozumiale przereklamowany debiut. Nieprędko sięgnę po coś nowego tego autora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hcnik Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.math.uu.se 22.01.03, 13:04 It Kinga. Mimo wszystko staram sie dobrnac do konca, ale straszne glupoty. Tak jak i zreszta Insomnia. Odpowiedz Link Zgłoś
dreaded88 Re: Największe rozczarowania literackie 25.07.02, 17:54 Klasycznie. 1 ) "Ulisses". Próbowałem przeczytać prawie 10 lat temu, jeszcze w klasie maturalnej. Wypożyczyłem specjalnie na święta, zabrałem się do czytania z wielkim nabożeństwem. Niestety, utopiłem się w strumieniu świadomości koło setnej strony. Humor poprawia mi to, że Konwicki zwierzył się niegdyś, że dobrnął do strony 70. 2 ) "Gra w klasy". Kilka pierwszych rozdziałów i odłożenie na półkę z mocnym postanowieniem, że "innym razem" ( nie nadszedł ). 3 ) Vian ( pamęta ktoś ? ) 4 ) Powieści Becketta. Wiem, że wielki pisarz, nie tworzył dla celów tak przyziemnych jak sprawianie satysfakcji czytelnikowi, ale... jak mam się męczyć to wolę nad Kierkegaardem czy nawet o, zgrozo, Heideggerem. "Szatańskie Wersety" akurat przeczytałem, nie uważam tej pozycji za wielką ale też czasu jej poswięconego za stracony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.toya.net.pl 29.07.02, 11:21 Żeby czytać Ulissesa trzeba mieć niesamowitą wiedzę, hm... powiedzmy humanistyczną. Ja stwierdziłam,że jestem za młoda i po prostu zbyt mało wiem. Kraina Chichów - początkowo jakoś szło, ale pózniej, sama końcówka... wielki zawód i pytanie: o co w ogóle chodziło? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lamia Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.freebsd.lublin.pl 29.07.02, 11:56 Najwiekszym jak dotad rozczarowaniem byla dla mnie ukochana ksiazka Tomasza Beksinskiego , "Milosc w czasach zarazy" Gabriela Garcii Marqueza. Qrcze, to dziwne, bo inne jego ksiazki ( za wyjatkiem "Jesieni patriarchy, ktorej do dzis nie tknelam) bardzo mi sie podobaly.. Hmm.. moze mialabym troche rezerwy w stosunq do "12 opowiadan tułaczych"... A "milosci.." nie moglam nawet skonczyc. Ta ksiazka nie umywa sie w ogole do "Stu lat samotnosci..". Dla mnie to po prostu powtarzanie wciaz tego samego, nic sie w sumie tam nie dzieje... Nie ma tej "gęstości" prozy co w "Samotnosci..". A szkoda.. ladny tytul :) Nad rozczarowaniami przewazaja jednak u mnie wielkie zdumienia. Chodzi mi o lektury szkolne. Kto by pomyslal, ze 3 i 4 klasa to bedzie takie zachlysniecie sie Wielka Literatura :) Albo ze pokocham "Dziady"... ( wszytsko dzieki mojemu wspanialemu nauczycielowi od polskiego) :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ML Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.pl 29.07.02, 20:32 jest ich kilka: 1. Lot nad kukułczym gniazdem 2. 100 lat samotności - niedoczytałam do końca, za bardzo mi się myliło kto jest kto 3. Tego samego autora - Miłość w czasach zarazy - przydługa, można by ją skrócić o połowę 4. Czarodziejska góra - można by poprzestać na tomie I. 5. Władca pierścieni - przereklamowany - mozna skrócić akcję do 2 tomów The besty: 1. Mistrz i Małgorzata 2. 5-ksiąg Sapkowskiego 3. Stąd do wieczności Odpowiedz Link Zgłoś
defanddumb ULISSES 30.07.02, 12:59 Szanowni Forumowicze Po przebrnięciu przez cały wątek, w którym spotkałem chyba jedną osobę zadowoloną z tej lektury, chciałbym napisać tyle: Ulisses łatwy nie jest ( "zawiesiłem się" w pierwszym podejściu ), ale dość łatwo przychodzi, gdy jest poprzedzony lekturą niedługich "Dublińczyków", a potem "Portretu Artysty jako młodego człowieka". Dublińczycy nie są " wyczesani " - pełen realizm, żadnych "strumieni". "Portret..."- coś pomiędzy Ulissesem a Dublińczykami, jednakże objętościowo stanowi, mniej więcej, jedną szóstą Ulissesa. No i na deser U. Oprócz "bezzgrzytowego" przejścia w stylach, dodatkowym atutem jest występowanie we wszystkich tych książeczkach ( w dużej mierze ) tych samych bohaterów, którzy się rozwijają wraz z autorem. Polecam, zwłaszcza w oryginałach- mniam. pzdr DiD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lamia Re: ULISSES IP: *.freebsd.lublin.pl 30.07.02, 19:13 Jestem strrrrasznie Ci wdzieczna za podpowiedz najlepszego podejscia do "Ulisessa" :)))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nyliram Re: Największe rozczarowania literackie 02.08.02, 13:10 a ja nie moge przejsc przez borgesa dziwne bo kocham gombrowicza ktory z kolei podziwial b. moze poczekam na inny nastroj i wroce do niego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krowa007 Re: Największe rozczarowania literackie IP: 212.244.51.* 21.08.02, 13:20 Gość portalu: ML napisał(a): > jest ich kilka: > 1. Lot nad kukułczym gniazdem > 2. 100 lat samotności - niedoczytałam do końca, za bardzo mi się myliło kto > jest kto > 3. Tego samego autora - Miłość w czasach zarazy - przydługa, można by ją > skrócić o połowę > 4. Czarodziejska góra - można by poprzestać na tomie I. > 5. Władca pierścieni - przereklamowany - mozna skrócić akcję do 2 tomów > W takim razie proponuję zająć się czytaniem streszczeń - wiadomo o co chodzi, a nie trzeba się tyle męczyć z brnięciem poprzez rządki literek. O - albo ekranizacje - też rozwiązanie. 1,5 godziny i już wiadomo o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: istka Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 13:14 Weronika postanawia umrzeć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pepe Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.48.* 11.08.02, 15:01 Nie uwierzycie - "Zamek" Kafki, zupełnie mi nie odpowiadało, a ponieważ nie lubię się męczyć, więc nie doczytałem do końca. W ogóle nie przepadam za Kafką, "Proces" ledwo strawiłem (choć początek był obiecujący). Poza tym jakieś przemyślenia Giordano Bruno (wojujący ateizm) - po prostu niedobrze mi się zrobiło. Aha, jeszcze "Nemesis" Asimova. Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Największe rozczarowania literackie 21.08.02, 16:47 Podobnie jak u autora wątku - "Szatańskie wersety" Rushdiego, "Nieznośna lekkość bytu" Kundery i "Sto lat samotności" Marqueza. Może ze względu na zbyt młody wiek, w którym brałam się za te lektury? Spróbuję jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luca Brasi Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.02, 17:14 "Ulisses" "Tęcza Grawitacji" Pynchona "Imię Róży" - sa to dla mnie zbyt wysokie góry. Już po przejściu kilku kroków zaczyna mi brakować tlenu. A także Bukowski - podobno ma doskonale lapidarny styl. Dla mnie zbyt lapidarny. Poza tym jest tak nużący, że mogę go wszystkim polecić do poduszki. Trzeba mieć duży dar, żeby tak nie ciekawie pisać o piciu i pierdoleniu. Powinien te wszystkie laski przedstawiać Millerowi. On by to lepiej opisał. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik_72 Re: Największe rozczarowania literackie 21.08.02, 18:39 Moze to sie wydac dziwne, ale absolutnie nie trawie 'Malego Ksiecia'.... niech mi tylko nikt nie mowi ze moglam nie zrozumiec przeslania itd. Nadmuchanie i nic wiecej Odpowiedz Link Zgłoś
pandora_ Re: Największe rozczarowania literackie 22.08.02, 08:08 Hmmm...najwieksze rozczarowania..ale nie ksiazki, ktorych nie bylam w stanie "strawic", jak na przyklad "Ogniem i mieczem" (zasypiam w okolicach strony 22...CZEMU?)... 1. "Metoda wodna" Irvinga 2. Wharton w calosci...czytam, czytam i za nic nie moge sie przekonac do niego...slaby warsztat? Moze ja jestem jakas "nie teges" 3. Grochola. Ble. Jestem kobieta, bez jakichs zahamowan, ale nie potrafie, nie umiem, zawiodlam sie na recenzjach o "swiezosci" :( A poza tym i tak staram sie czytac "wszystko", choc nierzadko z opoznieniem (te CENY...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia_ania Re: Największe rozczarowania literackie IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 10.09.02, 08:27 Staram sie nie zapamietywac rozczarowan, ale z kilka pozycji sie znajdzie. Przez Ulissesa nie przebrnelam, ale sadze ze po prostu niedojrzalam. Juz tu ktos podal "sposob" na Joyce'a: najpierw Dublinczykow, potem Portret, a na deser Ulissesa. Zastosuje sie i napewno sprobuje jeszcze raz :). Poza tym jednym z najwiekszych rozczarowan byl i pozostaje "Buszujacy w zbozu" Salingera. Czytalam jako lekture szkolna (w oryginale) majac bodajze 16/17 lat, przeczytalam ponownie w wieku 28, i w dalszym ciagu twierdze ze mooocno przereklamowana. Za pierwszym razem bylam zdegustowana, mlodzienczo wsciekla i zbuntowana przeciwko "wtykaniu" uczniom takiego "szajsu", teraz po prostu nie wywoluje u mnie zadnych reakcji, ot nuda. Acha, Bridget Jones - przeczytalam kilka stron w ksiagarni i juz wiedzialam ze nie kupie. Film byl rozbrajajaco smieszny (szczegolnie super poprawny angielski akcent Rene, bodajze rodowitej Texanki). Natomiast wspominany tu kilka razy Suskind i jego "Pachnidlo" - bardzo mnie sie podobalo. Ale moze to wynikac z tego ze przed dostaniem ksiazki nic o autorze ani o ksiazce nie wiedzialam, wiec nie mialam zadnego wyobrazenia ani oczekiwan. Super ksiazka! Moze wplyw na moj zachwyt mial rowniez fakt ze czytalam ja w genialnym francuskim tlumaczeniu? Moze polskie bylo slabsze? Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
reptar Sekretny dziennik Laury Palmer 21.09.02, 11:21 Grzebałem właśnie w jakichś starociach i natrafiłem na książkę, która doskonale pasuje mi do tego wątku. Sekretny dziennik Laury Palmer. Serial połknąłem jak zaczarowany, ale przez tę książkę niestety nie dałem rady przebrnąć. Co ja mówię, jakie brnąć?!, wymiękłem już po kilku stronach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jolala Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.w / 192.168.10.* 23.09.02, 14:52 chyba nie jestem oryginalna - Coehlo - przeczytałam (z trudem) "Alchemika", podeszłam do "Na brzegu..." ale zmierziło mnie po kilku stronach. Dalej nie dałam rady i skończyłam literacką przygodę z tym panem. Przez Carolla nawet przebrnęłam, ale im dalej, tym gorzej. To samo dotyczy Whartona. Sapkowski? Opowiadania mi się podobały, reszta nie. Poza tym chronicznie nie trawię Sienkiewicza. Odpowiedz Link Zgłoś
hucz3 Re: Największe rozczarowania literackie 28.09.02, 02:42 "Modlitwa za Owena" Irvinga. Ja w ogóle bardzo Irvinga lubię, więc czytałam wszystkie jego książki jak leci. Ale to była najnudniejsza książka w moim życiu. Druga to "Blaszany bębenek" - taka okrzyczana, ale dla mnie po prostu nie do przebrnięcia. Gdzieś w połowie musiałam zrezygnować z dalszego czytania, chociaż nie mam takiego zwyczaju, nawet nudnego, siedemsetstronicowego Owena zmęczyłam, ale to było ponad moje siły. Odpowiedz Link Zgłoś
reptar Re: Największe rozczarowania literackie 29.12.02, 19:44 Moje najnowsze odkrycie w kategorii „największe rozczarowania literackie” to „Dar” Patricka O'Leary'ego. Ależ mnie zjeżyła ta książka! Wspomnę teraz tylko krótko, że nie dałem rady doczytać jej do końca. Więcej napiszę przy okazji, tylko trochę potem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tipi Re: Największe rozczarowania literackie IP: *.35.11.vie.surfer.at 29.12.02, 21:56 Największe rozczarowanie, to w CAŁOŚCI Gretkowska (były mniejsze i to wystarczajaco dużo, ale to bije na głowę za wytrwałość) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosiak Re: Największe rozczarowania literackie IP: 212.158.75.* 15.01.03, 16:03 Ostatnie rozczarowania: 1. Tokarczuk "Gra na wielu bębenkach" (tym większe, że poprzednie jej rzeczy są świetne 2. Gretkowska "Tarot paryski" - czarna rozpacz pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosiak Re: Największe rozczarowania literackie IP: 212.158.75.* 15.01.03, 16:26 Zauważcie, że pewne tytuły powtarzają się...Dla mnie zastanawiające jest, że jedne z najlepszych książek jakie do tej pory przeczytałam: 1. Zbrodnia i kara 2. Miłość w czasach zarazy 3. Sto las samotności wymieniane są przez innych jako ich najgorsze zmory! coż, kwestia smaku... Odpowiedz Link Zgłoś