weatherwax 29.06.05, 00:29 Właśnie przeczytałam - w dwa dni. Mądra książka. O tym co nas trzyma w pionie i jak niewiele potrzeba, żeby ten pion zagubić. I co jest ważne. I napisana ładną polszczyzną. Czytał to ktoś? Podobało Wam się? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Aga Re: "Złoty pelikan" Stefana Chwina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 09:30 Kocham procę Chwina a Złoty dla mnie to błyskotliwe studium popadania w obłęd na własne życzenie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tawananna* Re: "Złoty pelikan" Stefana Chwina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 18:51 Bardzo, bardzo mi się podobało. Dodam, że czytałam to, kiedy książka była nowością wydawniczą, a ja akurat zdawałam na studia (przez tę książkę zarwałam zresztą noc przed egzaminem wstępnym), z którego to powodu niektóre wątki oddziaływały na mnie silniej;) Niesamowite było dla mnie właśnie to studium psychologiczne bohatera, poza tym podobały mi się szczegółowo ukazane realia współczesnej Polski i aluzje do niektórych osób i wydarzeń. Stanowczo muszę przeczytać jeszcze raz :) Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: "Złoty pelikan" Stefana Chwina 29.06.05, 20:33 Podobało się! Chwina lubię za elegancki język i jedyne w swoim rodzaju opisy przedmiotów. W przypadku "Złotego pelikana" podobały mi się też te momenty, w których kamera opowieści obejmowała cały świat, pokazywała co dzieje się jakoś tak bardziej globalnie. Z resztą, sama historia była niesamowita! Do tej książki można wracać nie raz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asica Re: "Złoty pelikan" Stefana Chwina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 22:22 polecam. to co w literaturze można określic mainem "smakowita" jest u Chwina. czuć łatwość piora polonisty. piękana literatura, mnóstwo refleksji, jest już nowość autora pt "żona prezydenta". Odpowiedz Link Zgłoś
weatherwax Re: "Złoty pelikan" Stefana Chwina 29.06.05, 23:18 Tak, wiem, że jest nowość, choć - sądząc z recenzji - strasznie polityczna. Ale z drugiej strony, w "Pelikanie" tez pełno było nawiązań do współczesności, do znanych postaci i wydatrzeń, a nic książka na tym nie straciła, wręcz przeciwnie. Nie jestem pewna, czy to było popadanie w obłęd "na własne życzenie". Raczej jakby obok lub pomimo własnych chęci. Może dlatego ta opowieść jest taka prawdziwa i tak silnie oddziaływuje. Wrażliwośc bohatera, tendencje do rozdzielania włosa na czworo, znikąd pomocy czy zrozumienia (a przeciez szukał), a w końcu brak codziennych, prostych, rutynowych czynności i - proszę, mamy pustkę, która wypełnia sikę marazmem i apatią. Cieszę się, że wam sie podobało. Też zarwałam noc :-) Odpowiedz Link Zgłoś