Dodaj do ulubionych

Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej?

IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 05.08.02, 18:27
Interesuje mnie zwłaszcza pisarstwo Borgesa. Ale nie tylko. Czekam na
sugestie konkretnych tytułów- chciałbym robić coś sensownego w te wakacje...
Obserwuj wątek
    • dreaded88 Carpentiera ! 05.08.02, 18:37
      "Eksplozja w katedrze", "Królestwo z tego świata", "Podróż do źródeł czasu".
    • Gość: qwerty Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.netasi.wroc.zigzag.pl 05.08.02, 20:48
      "pantaleon i wizytantki", "rozmowa w 'katedrze'", "dzien kozla" mario vargas
      llosa
      "sto lat samotnosci", "kronika zapowiedzianej smierci", "raport z pewnego
      porwania" gabriel garcia marquez
      interesujacy jest tez fuentes i cortazar, jednakze zbyt malo przeczytalem ich
      autorstwa, zeby cos z czystym sumieniem polecic
    • Gość: realista Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.tosa.pl 05.08.02, 21:23
      Borges -"Fikcje" także '"Alef" y "Antologia osobista"
      Cortazar -"Gra w klasy" to klasyka ja jednak polecam równiez "Wielkie wygrane"
      i opowiadania
      LLosa-"Miasto i psy" -koniecznie!"SZczeniaki" ,"Rozmowa w Katedrze" ,"Zeszyty
      Don Rigoberta "...Nie polecam "Gawędziarza "ani "Litumy w Andach" czy "Ciotki
      Julii"
      Marquez -" SZarańcza "Kronika zapowiedzianej śmierci "i opowiadanie "Ślad
      twojej kwi na śniegu" także "Generał w labiryncie"
      Sabato-"O bohaterachi grobach"
      Rulfo -"Pedro Paramo"
      Fuentes- 1 tom "Terry Nostry" "Śmierć Artemia Cruz"(i kilka stron z "Diany"
      jeśli lubi się Bunuela..)
      Carpentierem kto inny zajął się
      Lima "Paradiso"
    • momi Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej 05.08.02, 21:42
      Jeśli Borges to Fikcje,Margueza uwielbiam więc polecam wszystko, a szczególnie
      Sto lat samotności , Miłośc w czasach zarazy,Kronikę zapowiedzianej śmierci.
      Warto sięgnąć po Miasto i psy i Rozmowę w katedrze a także nowsze powieści
      Vargasa Llosy(Lituma w Andach,Ciotka Julia i skryba), bo Llosa to płodny
      bardzo pisarz szczególnie ,że nie zrealizował ambicji zostania prezydentem
      Peru.A z czegoś lżejszego polecam Przepiórki w płatkach róży Laury Esquivel
    • 013y Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej 06.08.02, 10:57
      Moim zdaniem Borges nie jest typowym przedstawicielem prozy iberoamerykańskiej.
      Llosa ,Marguez,Carpentier,Fuentes,Cortazar,Sabato (na przykład)są "latynoscy"
      przede wszystkim w klimacie (ale i w formie), Borges jest bardziej"europejski",
      bardziej uniwersalny.Ale i w obrębie tzw.iberoamerykańskiej prozy wyodrębnia
      się wyraźnie kilka nurtów. Cortazar- to jedno ,realizm magiczny - najwyraźniej
      w "Niejaka mulatka" to drugie; Fuentes, Carpentier,Marguez to trzecie, Llosa to
      jeszcze co innego. To oczywiście nie wyczerpuje wszystkich nurtów.Z
      perspektywy "przeczytanych latynosów" doradzam inne podejście.Czytać autorami.
      Niewielkie wyobrażenie da przeczytanie na przykład po jednej książce każdego
      autora.Choć "Sto lat samotności" i parę innych to jednak lektury obowiązkowe w
      ramach poznawania tej literatury.Chyba najprościej zacząć od Cortazara, ale od
      opowiadań i "Wielkich wygranych".Lub od Carpentiera-ale tez nie jedna pozycję
      tylko kilka "jednym ciągiem".O Llosie trudno mi pisać, bo to jeden z moich
      ulubionych autorów.Moją pierwszą książką była "Rozmowa w katedrze" - do dziś
      uważam, że jest jedną z lepszych jego książek i -jeżeli nie zrazi i nie
      rozproszy "podwójna" narracja , to czyta się znakomicie. Zresztą wszystkie
      książki Llosy są tak silnie osadzone w realiach historycznych,
      psychologicznych i środowiskowych, że pochłaniają bez reszty. Wchodzisz ( u
      mnie to działa prawie dosłownie) do tego nieznanego Ci świata, zafascynowany
      sięgasz po następną książkę i po jeszcze i tak dalej- no to dość trudno opisać.
      Znam wszystko co ukazało sie Llosy i zdecydowanie skreślam tylko "Pochwałę
      macochy".Nie będę wymieniać wszystkich tytułów-radzę przeczytać np.trzy po
      kolei- wyżej już wymienioną, "Zielony dom" i "Miasto i psy" na przykład.
      • Gość: mordyga Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.bauboden.com, 06.08.02, 15:58
        Polecam Isabelle Allende jako autorke i wszystko co napisala.
      • Gość: qwerty Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.netasi.wroc.zigzag.pl 06.08.02, 18:16
        013y napisała:

        > O Llosie trudno mi pisać, bo to jeden z moich
        > ulubionych autorów.Moją pierwszą książką była "Rozmowa w katedrze" - do dziś
        > uważam, że jest jedną z lepszych jego książek i -jeżeli nie zrazi i nie
        > rozproszy "podwójna" narracja , to czyta się znakomicie.
        moj najulubienszy! ja zaczalem od "pantaleona i wizytantek" - mysle, ze jest to
        dobra ksiazka, zeby przyzwyczaic sie do stylu i narracji mvl. potem
        byla "rozmowa w 'katedrze'", ktora mnie po prostu rzucila na kolana. wg mnie to
        jego najlepsza powiesc, a takze (oczywiscie moim zdaniem) najlepsza powiesc
        jaka czytalem (a troche tego bylo).

        > Zresztą wszystkie
        > książki Llosy są tak silnie osadzone w realiach historycznych,
        > psychologicznych i środowiskowych, że pochłaniają bez reszty. Wchodzisz (u
        > mnie to działa prawie dosłownie) do tego nieznanego Ci świata, zafascynowany
        > sięgasz po następną książkę i po jeszcze i tak dalej- no to dość trudno
        > opisać).
        wszystko to prawda. w sposob fenomenalny opisuje peru i ameryke poludniowa.

        > Znam wszystko co ukazało sie Llosy i zdecydowanie skreślam tylko "Pochwałę
        > macochy".Nie będę wymieniać wszystkich tytułów-radzę przeczytać np.trzy po
        > kolei- wyżej już wymienioną, "Zielony dom" i "Miasto i psy" na przykład.
        dla mnie "pochwala macochy" i "zeszyty don rigoberta" to nieporozumienie. ale
        jedna (dwie...) wpadki na tyle wspanialy dziel to nic!
        czytales (-las?) ostatnia - "dzien kozla"? dla mnie to byla rewelacja, mowiac
        szczerze nie sadzilem, ze jest jeszcze w stanie napisac takie arcydzielo (to
        obok "rozmowy..." i "zielonego domu" jedna z jego najlepszych powiesci!).
        • 013y Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej 07.08.02, 09:32
          No nareszcie się znalazł na tym forum miłośnik Llosy. Już mi się wydawało, że
          jako pisarz nie jest on znany. To znaczy pojawiają się czasem wypowiedzi, ale
          dotyczą pojedynczych książek czytanych "na fali" tego, co się ukaże w
          księgarni."Święto kozła"-bo pod takim tytułem wyszła ta książka było oczywiście
          zaskoczeniem dla wszystkich, bo po "Wojnie końca świata" Llosa uwikłał się w
          działalność polityczną ( wybory prezydenckie-a swoją drogą ciekawe jaki byłby z
          niego prezydent )i wiele wskazywało na to , że powtórzy drogę Cortazara,który
          po "Książce dla Manuela" ( która już była symptomatyczna) ewoluował w stronę
          politycznych sympatii i antypatii i w rezultacie chyba już nic ciekawego nie
          napisał. Moje poszukiwania nowej książki rozpoczęły się jeszcze przed jej
          ukazaniem (była zapowiedź gdzieś w internecie-wcześniej niż w prasie, chyba
          jeszcze na stronach "Machiny"). No i wreszcie jest! I w tym momencie stało się
          coś dziwnego-książka została nabyta, położona na półkę i leży tam do dziś nie
          przeczytana. Sytuacja jak u molierowskiego skąpca- oglądam, cieszę się że mam,
          cieszę się że mogę znowu wejść w ten świat- i nie wchodzę .No, zawsze mogę to
          tłumaczyć niesprzyjającym stanem ducha( mam trochę problemów-ale kto nie
          ma),tym że w kolejce czekały inne książki , debiuty które mnie zainteresowały,
          mnogością zajęć.Gdy patrzę na to z boku, to w sumie infantylne - cieszyć się
          tak bardzo nową książkę, że przeczytanie jej odwleka się świadomie jako
          największą przyjemność która jeszcze przed nami. A schodząc na ziemię, to moje
          zainteresownie Llosą ma swój początek w okresie "pierwszej fali" literatury
          iberoamerykańskiej ,która dotarła do nas - no to było wieki temu. Oczywiście
          wszystko przytłaczał Cortazar-potem pusto, potem "Sto lat samotności", długo
          nic i potem reszta. Podaję klasyfikację wg.poczytności i odzewu czytelników w
          tamtym okresie. Nastąpił jednak dość szybko "wysyp" na rynku autorów
          latynoskich i stopniowo część ludzi zaczęła poznawać i innych autorów tej
          części świata.Czas zmienił i nas (duża część "wyrosła" np.z "Gry w klasy") i
          sposób pisania niektórych z pisarzy.Mam to pierwsze wydanie "Rozmowy w
          katedrze"-kupione przypadkowo, jeszcze bez znajomości autora i pamiętam to
          pierwsze zafascynowanie Llosą i kulturą latynoską. Pamiętam też, że jakiś czas
          później radio nadawało w odcinkach "Pantaleona" i to spowodowało
          zainteresowanie tym autorem. No oczywiście "Pochwałę macochy" i "Zeszyty" mu
          daruję-nikt nie jest doskonały - potem był przecież "Lituma w Andach". Książki
          Llosy pełnią w mojej bibliotece funkcję "przedmiotów codziennego użytku" -
          wracam do nich po wiele razy, mówiąc brzydko "używam tego ich świata".
          • Gość: qwerty Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.netasi.wroc.zigzag.pl 07.08.02, 23:37
            013y napisała:

            > No nareszcie się znalazł na tym forum miłośnik Llosy. Już mi się wydawało, że
            > jako pisarz nie jest on znany. To znaczy pojawiają się czasem wypowiedzi, ale
            > dotyczą pojedynczych książek czytanych "na fali" tego, co się ukaże w
            > księgarni.
            bardzo wielu moich znajomych zna jego tworczosc i bardzo go sobie ceni.
            oczywiscie nie maja na punkcie jego ksiazek takiego swira jak ja, ale
            wystarczy, ze wiedza kto zacz.

            > "Święto kozła"-bo pod takim tytułem wyszła ta książka
            przepraszam za byka, ale akurat to mi sie caly czas myli (dzien/swieto)

            > było
            > oczywiście
            >
            > zaskoczeniem dla wszystkich, bo po "Wojnie końca świata" Llosa uwikłał się w
            > działalność polityczną ( wybory prezydenckie-a swoją drogą ciekawe jaki byłby
            > z
            >
            > niego prezydent )
            wiele wskazuje na to, ze w peru (jak chyba w calej ameryce poludniowej) nie
            mozna byc dobrym politykiem. dobrze sie stalo, ze przegral - na pewno zyskala
            literatura!

            > i wiele wskazywało na to , że powtórzy drogę Cortazara,który
            > po "Książce dla Manuela" ( która już była symptomatyczna) ewoluował w stronę
            > politycznych sympatii i antypatii i w rezultacie chyba już nic ciekawego nie
            > napisał. Moje poszukiwania nowej książki rozpoczęły się jeszcze przed jej
            > ukazaniem (była zapowiedź gdzieś w internecie-wcześniej niż w prasie, chyba
            > jeszcze na stronach "Machiny"). No i wreszcie jest! I w tym momencie stało
            > się
            > coś dziwnego-książka została nabyta, położona na półkę i leży tam do dziś nie
            > przeczytana.
            karygodny blad! jest naprawde swietna - musisz sie przemoc.

            > Sytuacja jak u molierowskiego skąpca- oglądam, cieszę się że mam,
            > cieszę się że mogę znowu wejść w ten świat- i nie wchodzę .No, zawsze mogę to
            > tłumaczyć niesprzyjającym stanem ducha( mam trochę problemów-ale kto nie
            > ma),tym że w kolejce czekały inne książki , debiuty które mnie
            > zainteresowały,
            > mnogością zajęć.Gdy patrzę na to z boku, to w sumie infantylne - cieszyć się
            > tak bardzo nową książkę, że przeczytanie jej odwleka się świadomie jako
            > największą przyjemność która jeszcze przed nami. A schodząc na ziemię, to
            > moje
            > zainteresownie Llosą ma swój początek w okresie "pierwszej fali" literatury
            > iberoamerykańskiej ,która dotarła do nas - no to było wieki temu. Oczywiście
            > wszystko przytłaczał Cortazar-potem pusto, potem "Sto lat samotności", długo
            > nic i potem reszta. Podaję klasyfikację wg.poczytności i odzewu czytelników w
            > tamtym okresie. Nastąpił jednak dość szybko "wysyp" na rynku autorów
            > latynoskich i stopniowo część ludzi zaczęła poznawać i innych autorów tej
            > części świata.Czas zmienił i nas (duża część "wyrosła" np.z "Gry w klasy") i
            > sposób pisania niektórych z pisarzy.Mam to pierwsze wydanie "Rozmowy w
            > katedrze"-kupione przypadkowo, jeszcze bez znajomości autora i pamiętam to
            > pierwsze zafascynowanie Llosą i kulturą latynoską. Pamiętam też, że jakiś
            > czas
            > później radio nadawało w odcinkach "Pantaleona" i to spowodowało
            > zainteresowanie tym autorem.
            ja od pantaleonka zaczalem. pamietam, ze paletala sie gdzies na polce (bylem
            wtedy w liceum), spytalem sie ojca czy warto przeczytac i... wsiaknalem. w
            krotkim czasie przeczytalem wszystko mvl co mielismy w domu
            ("rozmowe...", "zielony dom", "wojne konca swiata", "ciotke julie" i "pochwale
            macochy"), potem zaczely sie wyprawy do biblioteki. dopiero pozniej siegnalem
            po innych pisarzy z ameryki poludniowej - spodobal mi sie marquez, przez
            cortazara nie przebrnalem (aczkolwiek zawsze sobie obiecuje, ze kiedys do niego
            wroce...)

            > No oczywiście "Pochwałę macochy" i "Zeszyty" mu
            > daruję-nikt nie jest doskonały - potem był przecież "Lituma w Andach".
            > Książki
            > Llosy pełnią w mojej bibliotece funkcję "przedmiotów codziennego użytku" -
            > wracam do nich po wiele razy, mówiąc brzydko "używam tego ich świata".
            tak, "rozmowe..." i "pantaleona..." czytalem chyba po trzy razy, ale to na
            pewno nie koniec!
            • 013y Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej 08.08.02, 10:14
              A czytałeś te mniej znane-"Historia Alejanda Mayty" i "Kto zabił Palomina
              Molero" ( może być że nazwiska w tytułach są z błędem, ale nie mam pod ręką
              domowej biblioteki )."Historia" należy zresztą do tych trudniejszych dla mnie,
              konieczne były dwa podejścia, podobnie do "Gawędziarza"-trzy podejścia aby
              wciągnęło.
              • Gość: qwerty Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.tlsa.pl 08.08.02, 13:11
                czytalem, czytalem, ale dosyc dawno i tylko raz ;). "gawedziarz" byl
                szczegolnie ciezki, natomiast "kto zabil..." bardzo mi sie (z tego, co
                pamietam) podobalo. z powiesci mvl to nie czytalem chyba tylko "lituma w
                andach", mam do tego dostep, ale jakos nie moge sie zabrac.
                • 013y Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej 08.08.02, 13:42
                  "Lituma" jest w klasycznym stylu MVL - wielowątkowość, nastrój,
                  niedopowiedzenia. Czyta się b.dobrze
    • Gość: marie Re: Co warto przeczytac´ z lit. iberoamerykan´skiej IP: *.gjpoland.com.pl / 172.16.17.* 07.08.02, 12:34
      A czego nie warto!!!
      Ja osobiscie polecam Fuentesa!
      Pzdr i milej lektury.
    • Gość: Edziak Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.in-addr.btopenworld.com 07.08.02, 22:10
      A.Carpentier jest po prostu rewelacyjny te ksiazki polecone przez dreaded88 sa
      warte przeczytania ja polecila bym na pierwszy ogien "Podroz do zrodel czasu"
      Potem warto sie przerzucic na pisarza urodzonego w Brazyli - Paulo Coelho sie
      on nazywa i jest bardzo swierzy w tym co pisze i jak pisze, bo jego zdania sa
      proste i krotkie ale pelne esencji i chodza pozniej po glowie i spac nie daja.
      Zacznij od "Alchemika" potem moze "Veronika Decides to Die" - nie wiem jaki
      jest polski tytul- moze Weronika pragnie smierci czy cos w tym stylu. I to by
      bylo na tyle. Milego czytania . Napisz co przeczytales i czy Ci sie podobalo.
    • quba Cortazara historie o Kronopiach i nadziejach 08.08.02, 11:39
      • 013y Re: Cortazara historie o Kronopiach i nadziejach 08.08.02, 12:07
        O Kronopiach i Famach
        • quba Re: Cortazara historie o Kronopiach i nadziejach 08.08.02, 13:10
          013y napisała:

          > O Kronopiach, Famach i Nadziejach
          • 013y Re: Cortazara historie o Kronopiach i nadziejach 08.08.02, 13:52
            Jakoś mi te nadzieje w tytule umknęły.Może być , że zostały dodane w
            późniejszych wydaniach-w tych pierwszych ich chyba nie było.
      • quba Re: Cortazara calego 08.08.02, 13:15
    • ydorius Borges? A, Borges... 08.08.02, 12:16

      Jeżeli interesuje cie pisarstwo Borgesa, to wiem, co będziesz robić przez
      resztę wakacji.
      Łazić po antykwariatach.

      Borgesa w malutkich szarych książeczkach wydaje bodaj znak, ale żeby go dobrze
      poznać warto byłoby zapoznac się z dwoma zbiorami opowiadań a mianowicie Alefem
      i Fikcjami. Problem w tym, że jedno i drugie zostało wydane w latach
      siedemdziesiątych (mam szczęśliwie w domu Fikcje) i potem, z tego co wiem, było
      wznawiane tylko raz - przez wydawnictwo Muza w 1991 lub 1992 w zbiorczym tomie
      pod tytułem "Opowieści niesamowite" (Borges byłby zdruzgotany tym infantylnym
      tytułem, jak sądzę). Nie muszę dodawać, że księgarze pytani o Borgesa najpierw
      szukają pod hasłem borhes (w różnych mutacjach. Najlepszy chciał mnie
      przekonać, że chodzi mi o autora Mechanicznej Pomarańczy...), a na nieśmiałe
      próby sprostowania z radosnym błyskiem w oku podają ci "księgę piasku", "raport
      Brodiego", czy "Dalsze rozmyślania"...

      Alefu i Fikcji nie uświadczysz, zbiorczego wydania nie pamięta nawet Muza (!!!
      Dzwoniłem do nich, więc wiem. Na stronie internetowej też nie ma :-))...

      Ruszaj więc w miasto i szukaj Alefu. A jak znajdziesz, to daj znać :-))

      pozdrawiam,
      .y.

      P.S. Z kolei "Krótką historię nikczemności", pierwociny borgesowskie, można, o
      dziwo, znaleźć w księgarniach...

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: Ginny Re: Borges? A, Borges... IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 08.08.02, 18:54
        Na razie to byłam w bibliotece wojewódzkiej. Książkę Borgesa uświadczyłam tam
        jedną:"Historie prawdziwe i wymyślone" czy jakoś tak. Jestem zdegustowana
        tym "rogiem obfitości".
        • ydorius Re: Borges? A, Borges... 08.08.02, 21:49

          Hmmm... Moze to to wydanie muzowskie, tylko mi się pokręciły nazwy..? Jeżeli
          tak, to masz szczęście: były to Fikcje i Alef w jednym... Borgesowskie opus
          magnum (jeżeli wolno tak napisać o autorze wyłącznie krótkich form :-))

          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • Gość: realista Re: Borges? A, Borges... IP: *.tosa.pl 09.08.02, 17:41
            HA POSIADAM FIKCJE ALEFA I RAPORT BRODIEGO W JEDNYM!
    • Gość: Stegna Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 10.08.02, 09:23
      Literatura iberoamerykńka to prawdziwy fenomen artystycznego światka. Osobiście
      polecił bym najpiekniejszą książke(a przeczytałem nie mało)jaką kiedykolwiek
      przeczytałem "Sto lat samotności" Marqueza, poza tym tego autora "Jesień
      patryjarchy", reszta książek Marqueza nieco słabsza ale także polecam
      (przeczytałem wszystkie oprócz najnowszych "Dzienników"). Genialne
      konstrukcyjnie "Rozmowy w Katedrze" jedyna książka Llosy jaką przeczytałem,
      wywarła na mnie oszałamiające wrażenie i mam zamiar wrócić jeszcze do tego
      autora(np."Święto Kozła. Wreszcie prawdziwa perła literatury iberoamerykańskiej
      (chyba nieco niedoceniana)"Terra Nostra" Fuentesa, powieść totalna, doskonała w
      każdym calu, po prostu rewelacja i szczegulnie polecam tym co jeszcze nie
      czytali. Jeżeli chodzi o Coltazara i takie pozycje jak "Gra w klasy" i "Książka
      dla Manuela"(tylko te czytałem)to osobiści nie zwaliły mnie z nóg, ale
      niewątpliwie godne polecenia.
      • Gość: kate m Re: Co warto przeczytać z lit. iberoamerykańskiej IP: *.bial.pl / *.stok.bial.pl 11.08.02, 22:20
        Ja polecam "Tunel" Ernesto Sabato, mroczna opowieść o wyobcowaniu i
        samotności, chociaż ostatnio znajomy określil ją jako książkę o miłości.
        I oczywiście "Dom duchów" Isabell Allende - boskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka