Dodaj do ulubionych

Miejsce książek na półce

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 20:13
Pojawiał się wielokrotnie wątek o tym, ile mamy książek. Przyznam się, że
moje kupione i przeczytane, kładę byle jak i byle gdzie. Chciałabym je
ułożyć, wprowadzić porządek.
Zastanawiam się jak je poustawiać. ALfabetycznie? Tematycznie? Krajami?
Jak Wy macie swoje książki poustawiane?

Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • balbinia Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 20:21
      Kieruje sie ich wielkoscia. To pierwsze kryterium. Drugim jest tematyka;
      ksiazki zwiazane ze studiami maja swoje miejsce, albumy sa gdzie indziej, tak
      samo jak czasopisma czy klasyka stoja oddzielnie. Poza tym czasopisma maja u
      mnie miejsce na najnizszych polkach. Najwyzej stoja te, ktore najbardziej cenie
      i po ktore czesto siegam.
      Dawno tu nie zagladalam. Ide buszowac po wszystkich tematach :)
    • Gość: Opty Re: Miejsce książek na półce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 20:26
      Autorami, tematyką.
      pozdr.
    • braineater Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 20:36
      geograficznie, językowo, gatunkowo a i tak 70% lezy na podłodze:)

      Pozdrowienia:)
      • ydorius heh... 11.07.05, 20:43

        ustawiam książki jak popadnie, we wszystkich pomieszczeniach. oza tym mam fajny
        stolik, na którym leżą ksiażki, podłogę, na której leżą książki, stosy płyt
        przetykne książkami, materac (leży na ziemi, więc książki leżą na nim a nie, jak
        to zwykle bywa, pod łóżkiem). W łazience. Na lodówce.
        Zasadniczo niezależnie od tego, jak bardzo się staram, nieubłagane prawo
        entropii i zasada minimum energetycznego dają znać o sobie.
        Dopóki nie zabiorę się za sprzątanie wszystko mogę znaleźć :-)

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Pinezka's Potted Meat?
        Incomplete.
        to przez Isabel ślimaki się popłakały
        • braineater Re: heh... 11.07.05, 20:47
          no normalnie brat w rozumie - pytanie: jestes w stanie dotrzymac bez wahania
          zasady natychmiastowej egzekucji szczątków organicznych typu jedzenie? bo ja
          odkryłem, że to jest jedyne co potrafi zrobic bałagan:)

          Pozdrowienia:)
          • ydorius Re: heh... 11.07.05, 20:57

            A w życiu! Jedyne czego ostatkiem sił mentalnych staram się trzymać to zasada
            niezakładania czytanych lektur szczątkami organicznymi :-)
            No i niezależnie od stanu czystości obejścia jedno miejsce pozostanie zawsze
            zasyfione do granic możliwości, to jest miejsce gdzie stoi komputer i sprzęt
            grający. Istna stajnia Augiasza i puszka z pandorą ;-)

            m,
            .y.

            P.S. Niewczesna egzekucja szczątków organicznych wiąże się natomiast z
            profitami. Na przykład "wszędzie tego szukałem" :-)

            ----------------------------------
            What is home without Pinezka's Potted Meat?
            Incomplete.
            to przez Isabel ślimaki się popłakały
        • gatta13 Re: heh... 11.07.05, 21:44
          Hihi, nie jestem sama? Mam książki na kilku regałach, na biurku, pod biurkiem, pod łóżkiem, przy łóżku, na parapecie, na dwóch fotelach, na małym stoliczku, w torebce, te z bilblioteli jeszcze stoją w dużej torbie, coś wystaje z szuflady...

          Nie chce sie to cholerstwo uporządkować za nic w świecie. Po porządkach wytrzymują na miejscu ze dwa dni.

          A w ogóle to od pół roku planuję kupić nowe meble, ze zdecydowaną przewagą regałów. ;))) Ale najpierw było za zimno, żeby chodzić po mieście, a teraz się jakiś upał zrobił czy cuś i też się nie chce. :) A poza tym kto by tam czas tracił na łażenie po mieście jak można sobie poczytać, o.
          • mamarcela Re: heh... 11.07.05, 22:05
            O przepraszam - na półkach to ja mam porządek i w ciemno mogę powiedzieć, gdzie
            co stoi, a własciwie powinno stać, ale przecież one wyłażą te podelce z tych
            półek i się rozłażą po całym mieszkaniu, i włążą w różne zakamarki, a potem
            jest tragedia, bo np. idę na ślepo po takiego Narcyza i złotoustego, który
            przecież stoi razem z całym Hesse'm koło Manna na piątej półce od dołu w
            trzecim regale koło drzwi. I co? Nie ma. Jak to nie ma? Przecież powinien być.
            I zaczynam ryczeć jako ten ranny łoś. I zawodzić. I wywalać książki z półek. I
            na dzieci oraz zwierzęta domowe wrzeszczeć, że się pod nogami kręcą. I
            wydzwaniać do wszystkich znajomych z okrzykiem "Oddawaj, zdziro jedna, albo
            zdzirze jeden mojego Hesse'go." Po tygodniu juz nie wrzeszczę tylko snuję się
            po domu w rozpaczy bezmiernej i popłakuję po kątach. A potem jak się okazuje,
            że dziecko starsze gdzies wywlokło, albo ja sama wsadziłam jęta szałem do
            zamrażalnika, to pizzę zamawiam, torty wypiekam siedmiopiętrowe, a tańcom i
            zabawom końca nie ma. Gorzej jak się nie znajduje. Po jednej takiej (książce)
            to już z siedem lat żałobe noszę.
            • gatta13 Re: heh... 11.07.05, 22:21
              Zamówię pizzę i upiekę tort jak się odnajdzie mój Gałczyński i "Najpiękniejsze wiersze o miłości", buuuuuuu.
              • mamarcela Re: heh... 11.07.05, 22:30
                U mnie go nie ma. Słowo honoru. Gwoli pocieszenia powiem Ci, że ja dzisiaj
                odkryłam, iż ktoś mi podprowadził Zoszczenki "Opowiadania o Leninie", a to jest
                absolutny biały kruk.Wydany raz tylko i to w nikłym nakładzie. Ja go na bazarze
                kupiłam od jakiegos pijaka ze stemplem biblioteki gminnej w Pipidołku. Jutro od
                rana zaczynam rycie, a potem albo torty, albo ciemna mogiła.
                • gatta13 Re: heh... 11.07.05, 22:42
                  Ktoś dziś na skrzynkach na listy zostawił kupkę książek, ale to były same fizyki i matematyki. Nie było Gałczyńskiego ani Zoszczenki. Ale mogę odstąpić Ci Prousta w oryginale, jeśli chcesz. Będzie tylko problem ze stemplem z Pipidołka czy innego ówka. ;)
                  • mamarcela Re: heh... 11.07.05, 22:50
                    U mnie ktoś zostawił kiedys Lezamę Limę, Marqueza, Stryjkowskiego i Bellowa.
                    Mógł to być albo wariat, albo facet, który mnie kocha i ktorego ja też
                    pokocham, jak sie tylko ujawni. Ale się póki co nie ujawnił. Niestety. A o
                    Prouście w oryginale możemy pokonferować, czemu nie?
                    • gatta13 Re: heh... 11.07.05, 23:13
                      Sama nie wiem, jaki z tego wniosek, czy u mnie w klatce nie ma wariatów, czy nikt mnie nie kocha?
                      Z tym konferowaniem może być problem, albowiem z przykrością stwierdzam, że nie posiadłam znajomości tego jakże pięknego języka. Z tego powodu służę Janem Santeuilem, czy jak to się tam pisze tudzież odmienia.
                      • mamarcela Re: heh... 11.07.05, 23:23
                        Jeśli Ty masz Jean Sauteil en francais to ja mogę "machniom" z Tobą na coś
                        innego - tylko rzeknij o piękna pani, co Cię interesting. Ten wariat,którego
                        kocham, musiał dla mnie te książki zostawić, bo mieszkam w domku niedużym,
                        gdzie jeśli wszyscy lokatorzy oprócz mnie mają do tak zwanej kupy sto książek
                        to chyba im pochlebiam. Powiem więcej na całym podwórku jest podobnie. Wniosek
                        kocha mnie bardzo tylko nieśmiały jest.
                        • gatta13 No więc, kurna, tak: 12.07.05, 17:14
                          Przyszłam do domu, wzięłam prysznic, usiadłam do komputera, przybyłam na forum, przeczytałam Twojego posta, udałam się do regałów, i szlag mię najjaśniejszy trafił, bo oczywiście ani śladu po Prouście, zniknął też cudownie oryginalnojęzyczny Szekspir.
                          Przepraszam, jeśli narobiłam apetytu, powinnam najpierw sprawdzić, czy aby na pewno nie zmienił miejsca zamieszkania. Swoją drogą, to ciekawe, bo nikt z bywających u mnie czytaczy nie zna francuskiego...

                          A z tym kochaniem to jednak masz fajnie. Może wywieszę na klatce ogłoszenie, że wyznania miłości przyjmuję w książkach?
    • Gość: czarek Re: Miejsce książek na półce IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.05, 20:40
      seriami, bo ładnie wygląda
    • sto100 Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 20:54
      Oczywiście,że różnie. najczęściej tematyką lub autorami,ale czasem sie to wymyka potrzebami.Np w sypialni to co najmilsze do czytania ale i albumy do oglądania przed snem przy kolosalnym umysłowym zmęczeniu.W każdym mieszkaniu półki znałam na pamięć.Po ostatniej przeprowadzce,gdy ich przybyło a kartonów ze sto to mam rozgardziasz.Leżą zresztą i tak tam gdzie trochę miejsca, i gdzie potrzebne.To znaczy w każdym pomieszczeniu.I wszędzie tam będą półki.Bo lubię półki, i lubię ogarnięty porządek, bo wracam do dawnych, i muszę wiedzieć gdzie są.
    • mietowe_loczki Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 21:16
      Półki, regały, mogę sobie pomarzyć. W jednej z szafek kuchennych trzymam
      słowniki, muszę mieć pod ręką, w przeciwnym razie ginę. Reszta leży w dwóch
      szafach, na parapetach, w przedpokoju pozawijane w folię, bo kto by ten kurz
      zmiatał, pod zlewem, na stole, w moim starym domu i gdziepopadnie. Obowiązuje
      taka zasada, że książka, której szukam i potrzebuję na gwałt leży albo na
      najwyższej półce (dostawianie krzesła) albo na najniższej, pod stertą
      segregatorów - takie prywatne prawo merfiego. Prawdziwą zgrozą jest układanie
      wszystkich papierów i książek warstwami (cecha bałaganiarzy) - mogę mieć
      pewność, że rachunku do zapłacenia będę szukała wieki, a przecież jeszcze
      wczoraj był tu o tu był, psiakrew. Teraz mam wakacje i po raz osiemdziesiąty
      pierwszy czytam maga, wszystkie teksty spokrewnione, dikęsy, dyboskie,
      penguiny, eki, agatykristi, doliny muminków i inne niezbędności leżą w wielkim
      kartonie przy kanapie, dzięki temu nie muszę wykonywać zbyt gwałtownych ruchów,
      bo przecież nadmierny wysiłek fizyczny w takim upale grozi odwodnieniem. Według
      jakiego klucza poustawiam je kiedyś wszystkie na półki, nie mam pojęcia.

    • Gość: fiszka Re: Miejsce książek na półce IP: *.radioalfa.com.pl / *.radioalfa.pl 11.07.05, 21:21
      Dla mnie kluczem jest tematyka: oryginały i do nauki angielskiego, psychologia,
      popularno-naukowe, dziecięce, beletrystyka. A te wszystkie ustawiam wg
      wielkości i .... kolorami ;-)
    • maga_ Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 21:35
      U mnie rządzi zasada nieustannej rotacji- jeśli coś dzisiaj jest na półce (półka
      to wariant optymistyczny, bo raczej jest to stolik, podłoga- zwłaszcza w
      okolicacach łóżka lub wanny- biurko, parapet) A to nie oznacza, że za tydzień
      nie będzie na półce F.
      Dziś zresztą zorganizowałam sobie interesujący problem meblarsko-przestrzenny.
      Mianowicie przy okazji zakupów w IKEA zakupiłam trzy półki książkowe. Po
      przyjeździe do domu okazało się, że zakup był zaiste przemyślany- na ścianie nie
      mam już wolnego miejsca.
      pozostaje ułożyć półki na podłodze. Wtedy książka na podłodze stanie się książką
      na półce ;)
      • maga_ Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 21:37
        upał działa wspaniale na moje zdolności umysłowe- ilość powtórzeń słowa "zakup"
        i jego pochodnych na przestrzeni dwóch zdań jest imponująca ;)
        Załóżmy może, że jest to celowy zabieg stylistyczny ;)
    • eeela Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 22:10
      Kompozycja rozmiarowo-tematyczna. Każda książka ma swoje miejsce. Mam nawet
      osobną półkę na książki "w czytaniu", żeby właśnie nie rozłaziły się po całym
      domu. Na tej półce jest zawsze bałagan :-D Gorzej, jak mam coś poważnego do
      napisania, wtedy książki, kserówki, czasopisma leżą stosami na biurku i w
      promieniu 2 metrów na podłodze wokół biurka... :-/
      • Gość: kasza Re: Miejsce książek na półce IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 11.07.05, 22:40
        Ja też mam kompozycję rozmiarowo-tematyczną. I co jak co, ale książki mi się po
        chacie nie rozłażą. Gdy kupuję nową, to pierwsze co robię po przyjściu do domu,
        to robię jej miejsce na półce. I kiedy ktoś z domowników w nocy mnie budzi,
        albo przez telefon pyta gdzie jest jakaś książka, to dokładnie mogę określić
        gdzie stoi, na której półce, między czym a czym. I kiedy ostatnio nie mogłam
        znaleźć jakiejś książki ( po remoncie zmieniła miejsce zamieszkania) ogarnął
        mnie smutek i rozterka wielka.
        • eeela Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 23:06
          Podobnie :-) Nie kupuję książek często (1. brak pieniędzy 2. brak miejsca na
          półkach 3. brak miejsca na więcej półek 4. brak pieniędzy na półki :-D ). Robię
          to tylko wtedy, kiedy jestem pewna, że nigdy przenigdy nie przestanie mi być ona
          (ta książka) potrzebna. Zatem kiedy już ją kupię, kładzenie sygnaturki i
          wybieranie dla niej miejsca na półce jest całym radosnym rytuałem :-)))
      • Gość: Joanna Re: Miejsce książek na półce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 23:02
        Też mam miejsce na ksiązki "w czytaniu" :-) Resztę muszę jakoś poukładać. Od
        paru dni segreguję wszystkie swoje rzeczy, papiery i zostały książki.
        Myślę, że poukładam je autorami w kolejności alfabetycznej i tematycznie
        (słowniki, psychologia, podręczniki, albumy).
    • Gość: nocka Re: Miejsce książek na półce IP: *.eltronik.net.pl 11.07.05, 22:30
    • Gość: nocka Re: Miejsce książek na półce IP: *.eltronik.net.pl 11.07.05, 22:33
      wszędzie,ale fachowe slicznie na regałach,bez tego nie mogłabym pracować.fachowe tak samo ważne, czytam tyle samo,czyli dużo ach a jeszcze czasopisma,te walaja się po mieszkaniu,chociaż miejsc dla nich ciągle przybywa one tego nie lubią
    • Gość: melaine_koina Re: Miejsce książek na półce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:42
      porządek jako taki siłą rzeczy trzymać muszę, bo współlokatorka mama trochę
      pedantyczna bywa. W moim pokoju oddzielnie cały wiek xx, z podziałem na lit.
      polską i powszechną, alfabetycznie. Osobno słowniki, encyklopedie, itp. W
      pokoju specjalnie na ksiązki przeznaczonym cła literatura do "matecznika"
      mojego.
      • annabellee1 Re: Miejsce książek na półce 11.07.05, 23:10
        Ja mam trzy biblioteki.I w kazdej teoretycznie poukladane.A ak czegos potrzebuje
        to nigdy nie ma.Cuda jakies...
    • bizon.bizonowicz Re: Miejsce książek na półce 12.07.05, 00:28
      o moje książki troszczą się panie bibliotekarki ;)
    • karmilla Re: Miejsce książek na półce 12.07.05, 16:04
      wedle wielkości i urody, znaczy jak mam stare brzydkie, ale dobre książki, to
      ustawiam je w pierwszym rzędzie, a za nimi nowsze i ładniejsze i co najmniej
      tego samego wzrostu. I na ogół nie mam większych problemów z określeniam jaka
      ksiązka na jakiej półce najprawdopodobniej się znajduje.
    • Gość: Inka Re: Miejsce książek na półce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:43
      Układam wg autorów, np. kryminały Agathy christie obok siebie. Innych zasad nie
      stosuję :-)
    • kamkap Re: Miejsce książek na półce 14.07.05, 10:37
      Tematycznie, a w obrębie tematów autorami. Tak mi najłatwiej znaleźć książkę.
      Chociaż raczej pamiętam gdzie ksiązka stoi. To pewnie skrzywienie zawodowe
      (pracuję w bibliotece :).
    • kawa_malinowa Re: Miejsce książek na półce 14.07.05, 10:50
      To zalezy od chwili :) Generalnie uklad ksiazek w moim pokoju jest bardzo
      plynny. Czesto czegos szukam, do czegos wracam, pozyczam te książki. POrządek,
      bo czasami zdarza im się wszystkie te półki opróżnić i poukładać wedug autorów,
      pozbierać serie, odnaleźćzagubione tomy Chłopów i podobne, trwa kilka dni.
      Dlatego bardzo nie lubie ukladac...
      Ksiazki sa na stole, na lawie, pod wersalką, na fotelach, w szafkach...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka