Dodaj do ulubionych

Kontrowersje wokół pana Kleksa?

14.07.05, 22:07
nie chce mi się kopiować całego, wyjaśniać, ale zajrzyjcie tu:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=24707401&a=25406839
w wątku jest link do artykułu bodajże z "Polityki" czy innego tygodnika -
dosyć kontrowersyjne opinie, ale coś w tym może być...
Obserwuj wątek
    • danwar1 Re: Kontrowersje wokół pana Kleksa? 14.07.05, 22:11
      w sieci znalazłem też coś takiego:

      Akademia Pana Kleksa
      Rodzice! Chrońcie dzieci przed niewłaściwymi lekturami!

      Niebezpieczeństwa związane z sektami są dziś powszechnie znane. Coraz
      ważniejszą rzeczą staje się uświadamianie dzieciom i młodzieży, jakie metody
      sekty stosują, i co wiąże się z różnymi, stosowanymi w nich praktykami.
      Niewolnicza praca na rzecz sekty, zaawansowane metody kontroli umysłów,
      uzależnianie od siebie członków, to wszystko jest, niestety, rzeczywistością.
      Praktyka zachęcania do „wpadnięcia” na jakieś tajemnicze spotkania przenosi się
      ze środowisk studenckich już do szkół średnich, toteż ciężar ostrzegania
      młodych ludzi przed związaniem się z sektą przenieść trzeba na szkołę
      podstawową.

      Tu jednak widzimy rzecz straszną! Oto lektura szkolna klasy III wprost zachęca
      dzieci do sekt! Mowa oczywiście o książce pt. „Akademia Pana Kleksa” autorstwa
      niejakiego Brzechwy. Nie sposób już dziś ustalić, czy utwór ten został napisany
      na konkretne zamówienie, czy też poeta z własnej woli bawi się w zatruwanie
      młodych, niedojrzałych jeszcze umysłów. Zagadką pozostaje także kwestia
      zaliczenia tejże książki w poczet obowiązkowych lektur klasy trzeciej szkoły
      podstawowej. Przecież podświadome przejęcie wzorców w niej przedstawianych
      znakomicie ułatwić może w przyszłości pracę werbownika któregoś
      z „nieformalnych ruchów religijnych”! Pozostaje mieć nadzieję, że odpowiednie
      władze rychło zareagują na tak jawną , a długo nie zauważaną prowokację.
      Przyjrzyjmy się treści utworu.

      Książka ma formę pamiętnika Adasia Niezgódki. Ma on 12 lat i od pół roku jest
      członkiem sekty zwanej Akademią Pana Kleksa. Już w jej nazwie zauważamy
      wzmiankę o charyzmatycznym liderze, jednak o tym póĽniej. Niewiele wiemy o
      przeszłości Adasia, jedyną rzeczową informacją jest to, że wcześniej uczył się
      już w dwóch innych szkołach. Znamiennym jest, że nigdy ani słowem nie wspomina
      o swojej rodzinie. W Akademii - podszywającej się pod szkołę z internatem - nie
      ma żadnych odwiedzin, dzieci pozbawione są jakiegokolwiek kontaktu z rodzicami.
      Jedynymi wspomnieniami Adasia dotyczącymi przeszłości jest to, że "zawsze
      spóĽniał się do szkoły, nigdy nie zdążał odrobić lekcji, wszystko upuszczał i
      tłukł, nic mu się nigdy nie
      udawało". Nietrudno zauważyć, że tę nadzwyczaj niską samoocenę wykorzystała
      sekta, gdyż w Akademii problemy bohatera nagle zniknęły. Podczas pobytu w
      sekcie Adaś pnie się szybko po stopniach kariery, zostając wedle słów Kleksa,
      jego najlepszym uczniem. Tak nagły skok musiał z pewnością uzależnić go od
      nowego otoczenia, gdzie nagle został zauważony i doceniony. Sekta zastąpiła mu
      rodzinę, w której czuł się odrzucony i niepotrzebny.

      Na oddzielny opis zasługuje Pan Kleks. Ten kuglarz i doskonały psycholog
      zawładnął umysłami młodych chłopców. Niezależnie od przekonań i poglądów
      wpojonych im przez rodziców, chłopcy zapatrzeni są w swego mistrza. Zgodnie ze
      słowami Adasia, „wszyscy bardzo szanują i kochają Pana Kleksa, gdyż nigdy się
      nie gniewa i jest nadzwyczajnie dobry”. Wierzą, że umie wszystko. Mistrz
      bezwzględnie wykorzystuje tę wiarę. Adaś wielu rzeczy nie zauważa, lecz uważny
      czytelnik wychwycić może metody, jakimi posługuje się Kleks. Mimo pozorów
      przyjazni i sympatii wymusza posłuszeństwo szantażem, co widać choćby na
      niniejszym przykładzie:

      „Kleks: Pomyślałeś pewnie, że mam pewnie ze sto lat, prawda? (...)
      Adaś: (myśli) Istotnie, tak sobie właśnie pomyślałem, dlatego zrobiło mi się
      przykro, że Pan Kleks te myśli zauważył.”

      Inny fragment jeszcze bardziej odsłania prawdziwe oblicze Kleksa: "Byłem tym
      wydarzeniem zupełnie oszołomiony i nie wiedziałem, co mam począć. Pan Kleks
      przyglądał mi się uważnie przez jakiś czas, aż wreszcie rzekł do mnie surowo:
      „- To wszystko ci się śniło! Rozumiesz? Idiotyczny, głupi sen! Po prostu jakieś
      brednie! Zabraniam ci o tym śnie opowiadać komukolwiek. Pan Kleks ci zabrania!
      I żeby mi się więcej takie sny nie powtarzały! Pamiętaj!
      Przeprosiłem Pana Kleksa, bo cóż innego miałem uczynić (...)"

      Czyż trzeba lepszego przykładu na to, że uczniowie cały czas są kontrolowani,
      że Kleks stosując hipnozę i sugestię wmawia im to, co chce, aby słyszeli?
      Trzeba dodać, że Adaś wspomina o przenikliwym wzroku Pana
      Kleksa, któremu nikt nie jest się w stanie oprzeć. Kleks serwuje łatwowiernym
      uczniom różne cuda, które nie dają się jednak sprawdzić empirycznie. Oto na
      przykład polewa jedzenie sosami, „wzmacniającymi zęby, poprawiającymi wzrok,
      regulującymi oddech (!), oczyszczającymi krew (!!), usuwającymi łupież”. Nic,
      co dałoby się zweryfikować. Rano ogląda na specjalnych lusterkach sny, które
      śnili chłopcy, i najciekawsze krystalizuje podając im do jedzenia pod postacią
      tabletek. Znów czysta fantazja. Jak daleko guru tej groznej sekty musiał się
      posunąć, skoro wychowankowie są w stanie uwierzyć w takie bzdury...

      Wprawdzie chłopcy nie potrafią sami rozmawiać z meblami, wierzą jednak, że
      Kleks to potrafi. Oczywiste jest dla nich, że przez potarcie nogi krzesła ich
      mistrz przynosi choremu sprzętowi ulgę. Na polecenie nauczyciela spisują
      piosenki usłyszane w kumkaniu żab itp. itd...

      Pan Kleks umie zdjąć płomyk ze świecy i nosić go w kieszeni. Znamiennym faktem
      jest, że gdy sztuczka nagle przestaje wychodzić, chłopcy mu współczują. W tej
      fazie prania mózgów nie są już w stanie wzbudzić w sobie podejrzeń.

      Przyjrzyjmy się organizacji Akademii i obowiązującemu w niej planowi dnia. Do
      sekty przyjmowani są wyłącznie chłopcy o imionach zaczynających się na
      literę „a”. Jest to ewidentny przykład wpajania chłopcom poczucia wyższości,
      gdyż według Kleksa „wiadomo z góry, że są zdolni i pracowici”. Wspomniano już o
      całkowitym odcięciu chłopców od ich rodzin. Wyjścia poza teren Akademii
      odbywają się tylko pod kontrolą Pana Kleksa. Nie jest w niej zatrudniony żaden
      personel, zamiast tego dyżury porządkowe mają chłopcy. Jak straszne warunki
      higieniczne muszą tam panować, skoro w przeciągu krótkiego czasu budynek
      Akademii nawiedzają plagi much i szczurów! Wzmianka o tym jest nad wyraz
      krótka, widać chłopiec nie przywiązuje do
      tego wagi, lub - co gorsza - uważa to za stan normalny.

      Oglądanie rzekomych cudów tak bardzo obniża krytycyzm chłopców, że są skłonni
      uwierzyć w rzeczy nadprzyrodzone: Kleks żywi się kwiatami i motylami, magiczną
      pompką nadmuchuje jedzenie. W rzeczywistości widzimy tu jedynie przerażający
      stopień zniewolenia umysłów, Kleks poprzez hipnozę wmawia chłopcom wszystko!
      Sam Adaś stwierdza, że rzekome motyle mają w sobie pestki, zaś tuż po zjedzeniu
      powiększonych potraw wszyscy znów są głodni. Możliwe, że omamy wzrokowe -
      potęgowane przez głód - wywoływane są przez środki halucynogenne, stosowane
      przez Kleksa. Adaś wspomina tajemniczy zielony płyn przywracający pamięć,
      pigułki na porost włosów i kolorowe szkiełka. Do kompletu brakowałoby jedynie
      rozdawania zagadkowego proszku, lecz i tego jest pod dostatkiem - stosuje się
      go przy przyrządzaniu potraw. Dowodem na zażywanie przez Adasia środków
      odurzających są dwa jego sny: jeden, w miarę spójny mimo swej nierealności,
      drugi, będący raczej opisem wizji narkomana. Pierwszy jest przez chłopca
      uznawany za prawdę, choć trwać miał rzekomo 12 dni. Drugi, wznosząc z opisów,
      odbywał się w scenerii podobnej do tej, jaka przedstawiona została na obrazach
      Salvadora Dali. Co dziwniejsze, Kleks skłonił Adasia do opowiedzenia snu
      wszystkim chłopcom. Czyżby ten objaw powolnego rozstrajania się psychiki
      chłopca był czymś, do czego reszta miała dążyć?

      Odwiedziny postaci bajkowych można traktować równie serio, jak wysłanie prawego
      oka Kleksa na Księżyc (co jest wyrazną kalką z kultury buddyjskiej - patrz:
      trzecie oko świadomości) , trudno za to na podstawie samych tylko wspomnień
      Adasia powiedzieć cokolwiek
      • danwar1 cd. 14.07.05, 22:12
        Akademia Pana Kleksa
        (...)
        Odwiedziny postaci bajkowych można traktować równie serio, jak wysłanie prawego
        oka Kleksa na Księżyc (co jest wyrazną kalką z kultury buddyjskiej - patrz:
        trzecie oko świadomości) , trudno za to na podstawie samych tylko wspomnień
        Adasia powiedzieć cokolwiek na temat szpaka Mateusza. Sam Kleks zaprzecza
        możliwości przemiany człowieka w ptaka, jednak chłopiec wielokrotnie rozmawia
        ze szpakiem, wysłuchując między innymi jego tragicznej opowieści. Możemy
        jedynie podejrzewać zwidy lub autosugestię. Pamiętnik Adasia w wielu miejscach
        razi niekonsekwencją. Za mury Akademii nie można wychodzić samemu, jednak
        chłopiec wspomina kłopoty, w jakie wpadał kradnąc przechodniom guziki. Działo
        się to już po wysłuchaniu historii młodego księcia alias szpaka Mateusza. W
        innym miejscu tekst informuje nas, że sam Pan Kleks nosił w kieszeni wiele
        guzików. Któż może udowodnić, że wspomnienia chłopca nie zostały pod wpływem
        hipnozy zmienione, zaś guziki nie były monetami? Wiele rzeczy wyjaśniłoby się w
        ten sposób; między innymi to, że Adaś w rzeczywistości wypuszczany był do
        miasta, aby jako kieszonkowiec kraść na rzecz sekty. Podobne spekulacje nie są
        tak bezsensowne, jak mogłoby się to na początku wydawać, w końcu inne
        wydarzenia wpływały na chłopców w równie destrukcyjnym stopniu. Na balu u
        Królewny Śnieżki umacniano w nich zachłanność, chciwość i obżarstwo, epizod z
        Dziewczynką z Zapałkami pokazał, jak obojętnym na ludzkie cierpienie może być
        człowiek z zagłuszonym sumieniem („(...) i przestań płakać. Nie lituj się nad
        tą dziewczynką, jest ona biedna i zziębnięta, ale tylko na niby. Przecież to
        bajka.”). Klasyczną niemal cechą sekt jest, oprócz charyzmatycznego przywódcy,
        także system nagród i kar. W Akademii rolę taką pełnią piegi. Są one
        przedmiotem pożądania („(...) nie wiem, co dałbym, aby
        otrzymać takie odznaczenie...”), jak i symbolem łaski Kleksa („... ale Pan
        Kleks powiada, że za mało jeszcze umiem.”). Zdobywane są poprzez wyróżnienie
        się podczas lekcji, ale jakie to są lekcje! Sam Pan Kleks informuje uczniów, że
        nie nabędą w jego Akademii, nota bene z definicji ośrodku edukacyjnym, wiedzy
        klasycznej, podręcznikowej. Chłopcy „uczą się” grając w piłkę lub babrając się
        w atramencie. Nic dziwnego, że sekta jest tak atrakcyjna, chłopcy cieszą się
        dniem dzisiejszym nie myśląc o jutrze.

        Przez całą książkę, jak zły cień, przeplata się tajemnicza postać golarza
        Filipa. Z półsłówek i burknięć Kleksa zrazu dowiadujemy się niewiele, choć
        Filip jest w jakiś dziwny sposób związany z przywódcą Akademii. Pewnego dnia po
        rozmowie z Kleksem wybiega z gabinetu śmiejąc się demonicznie i wykrzykując, że
        on, Kleks, musi sobie znaleĽć innego fryzjera (może „frajera”?). Niedługo
        póĽniej przyprowadza do Akademii dwóch nowych uczniów. Od tej pory sielanka
        zamienia się w koszmar. Pan Kleks odkrywa, że jeden z synów Filipa, Alojzy,
        jest w rzeczywistości lalką. Adaś, jak i cała reszta chłopców skupiają uwagę na
        jego wybrykach ciesząc się, że przynajmniej Anatol jest spokojny i grzeczny. W
        świetle pózniejszych wydarzeń sytuacja staje się jasna: Filip sponsorował
        utrzymanie Akademii chcąc umieścić w niej swojego jedynego syna. Ponieważ sekta
        kierowana przez Kleksa nie odpowiadała wizji Filipa, ten zaprzestał łożenia na
        Akademię, przysyłając zamiast tego dwie kukły. Jedna, znana jako Alojzy miała
        zaabsorbować uwagę chłopców na tyle, aby druga, Anatol wykonała swoje zadanie
        niepostrzeżenie. Gdy Anatol skończył infiltrację i destabilizację sekty, Alojzy
        poprzez symbolikę zniszczenia „sekretów” Pana Kleksa ujawnił prawdziwe oblicze
        Akademii.

        Choć utworowi nie brakuje klasycznego happy-endu, młody czytelnik może zostać
        wyprowadzony na manowce. Utożsamiając się z Adasiem, rozpad sekty rozumie
        opacznie, żałuje tego i pragnie powrotu starych, rzekomo dobrych czasów.
        Wrażenie to potęguje programowe „przerabianie” lektury, kiedy to młodemu
        człowiekowi należałoby przedstawić w sposób jasny i jednoznaczny przewrotność i
        prawdziwe znaczenie powieści, a czego w programie nauki szkoły podstawowej
        zabrakło.

        Nie ulega wątpliwości, że tego typu lektura powinna być czytana wtedy, gdy
        człowiek potrafi już sam kształtować swą osobowość, a więc na pewno nie w
        szkole podstawowej. Uczeń szkoły średniej czytający tę książkę musi mieć pod
        ręką przypisy mogące jednoznacznie objaśnić treść zawartości. Niewłaściwe
        rozumienie tekstu może zniszczyć całe pózniejsze życie emocjonalne człowieka!

        RATUJMY DZIECI PRZED PROPAGANDĄ ZACHĘCAJĄCĄ DO ZRZESZANIA SIĘ W SEKTACH!
        NIE POZWÓLMY, ABY PRZEROST MINISTERSTWA NAD EDUKACJĄ ZNISZCZYŁ ICH ŻYCIE!

        Tomasz Zieliński
    • autumna Re: Kontrowersje wokół pana Kleksa? 15.07.05, 10:50
      Ot, oszołomów, którzy wszędzie węszą spisek przeciw ludzkosci, nie brakowało nigdy. Poprawność polityczna każe oburzać się np. na "W pustyni i w puszczy" (Kali ukraść krowę...). Właściwie to jest dobry motyw na nową zabawę literacką: szukamy spisków w książkach. Np. głebokiejin doktrynacji katolickiej u Musierowicz...
      • danwar1 Re: Kontrowersje wokół pana Kleksa? 15.07.05, 14:55
        dobry pomysł :) szukamy spisków w literaturze!!! :) (ale może załóżmy osobny
        wątek?)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka