Gość: mybolakata
IP: 80.51.222.*
04.09.05, 16:36
To zawsze dzieje się według tego samego scenariusza. Zostaję sam. Zostaję sam
w domu. To wzbudza we mnie lęk. Potem już tylko ten stan. Ten sam stan co
zawsze. Chora wyobraźnia. Coś jak halucynacje. Ale one są na tyle leniwe że
nawet nie wizualizują się. A Ty się śmiejesz bo nie wiesz co to jest. Jak to
jest bać się każdego dnia. Nie wiesz co to znaczy. Nie wiesz jak to jest.
Na początku zaczynają mi skakać nogi. Siedzę na krześle a moje nogi nosi po
podłodze. Nie panuję nad nimi. To nie takie łatwe. Potem przyspiesza mi serce.
Włączam muzykę na cały regulator. Ale ona nie jest w stanie. Ale ona nie jest
w stanie niczego zagłuszyć. Teraz już wiem że ten stan się zaczął. Pojawiają
się myśli. Pojawia się lęk.
Postanawiam przetestować następny lek. Następny narkotyk. Idę do kuchni. Piję
herbatę. Do dna. Robię sobie jeść. Jem. Jem. I jem. Gdy nie mogę już pomieścić
jedzenia. Gdy żołądek odmawia posłuszeństwa. Gdy skręca mnie od wewnątrz. Idę
do ubikacji. Spłukuję. Ubieram się. Wychodzę.
Uciekam od ludzi.
Gdy nigdzie Cię nie ma. Wracam wyczerpany. Siadam. Nosi mną. Chce mnie
roznieść. Chce mnie roznieść po wszystkich kątach tego mieszkania. Padła mi
psychika. Mam gorączkę. Organizm odmawia posłuszeństwa. Wszystko się trzęsie.
Trzęsienie ziemi. Drżenie ciała. Świat się bez Ciebie kończy. Bez Ciebie świat
się nigdy nie zaczyna.