Dodaj do ulubionych

Zafon Cień wiatru

IP: *.ec.pl 07.09.05, 22:42
przeczytałem ...ufff...w rekordowym czasie miesiąca (jak dla mnie to szybko,
no bo niby kiedy czytać?)Na trop Zafona wpadłem ulegając swojemu
konikowi:książki o książkach. Ciekawi mnie opinia o tej w sumie bardzo
ciekawej i intrygującej powieści...kto czytał?
Obserwuj wątek
    • staua Re: Zafon Cień wiatru 07.09.05, 23:11
      Bylo juz kilka watkow o tym. Poszukaj.
      A ja pare dni temu skonczylam (niestety moje plany na wrzesien chyba bardzo szybko sie skoncza przy
      tej szybkosci czytania) i - podobalo mi sie, jest tajemnica, ksiazki, fajnie budowane opisy, Barcelona,
      ktora mam coraz wieksza ochote zobaczyc. Jednak nie moge sie oprzec jakiemus wrazeniu kiczu,
      zwlaszcza coraz blizej konca, te poparzenia, prawie jak Darkman.
      Na pewno Zafon jest sprawny warsztatowo, jakkolwiek jest to latwa literatura i bardzo wciaga
      (przeczytalam w dwa wieczory, a wlasciwie noce).
    • weatherwax Re: Zafon Cień wiatru 08.09.05, 00:22
      To jest naprawdę książka dla nastolatków.
      Metafory są dosyć kiczowate.
      Ale przede wszystkim fatalne jest to, że autor najpierw buduje pracowicie
      nastrój, piętrzy i mnoży komplikacje, a potem, jakby nie mająć pomysłu, jak z
      tego wszystkiego wybrnąć, wprowadza 80-stronnicowy pamiętnik jednej z
      bohaterek. I tam - kawa na ławę, bez żadnych subtelnośći. Bardzo mnie ten tani
      chwyt zniesmaczył.
      Ja rozczarowałam się do tej książki. Spodziewałam się wielkiej Literatury, a
      tu - proste czytadło.
      • staua Re: Zafon Cień wiatru 08.09.05, 04:00
        To prawda. Im blizej konca, tym bardziej widac, jak autor opada z sil. Szkoda, wedlug mnie
        potencjalnie byla to dobra ksiazka (tzn. recepta, pomysl na ksiazke bardzo dobry, coz, jesli zabraklo
        inwencji).
    • staua recenzja 08.09.05, 04:22
      niestety, rowniez ktytyczna:
      www.pinezka.pl/content/view/1180/311/
      • cecyl Re: recenzja 08.09.05, 11:14
        Ale jest wiele entuzjastycznych recenzji i wiele pochlebnych "prywatnych"
        głosów np. w blogach. Ale ja o czym innym.Zauważyliście z jakim despektem używa
        się określeń: „czytadło”, „literatura dla nastolatków”. Rozumiem, że
        istnieją „nie – czytadła” czyli książki, które zostały napisane „nie do
        czytania” i „nie dla czytania”. Wobec tego poproszę o tytuły książek – o ile
        takie istnieją- które Waszym zdaniem nie są „czytadłami”, ale które – mimo
        wszystko – przeczytaliście jednym tchem. Bo mnie zdarzyło się – w swoim czasie -
        jednym tchem przeczytać i „Czarodziejską górę”, i „Wybrańca”, i całego
        Dostojewskiego, i „Czarny potok” Buczkowskiego, ale i Sabatiniego, i Dumasa
        oczywiście, i Dickensa, ale i Bułhakowa, i Babla i „Jesień patriarchy” Garcii
        Marqueza, i „Rozmowę w Katedrze” Vargasa Llosy. A teraz Thomasa Bernharda i
        Javiera Mariasa. I wszystkie książki, które coś znaczą w moim życiu, są dla
        mnie czytadłami, bo i nie raz do nich wracam. Z kolei trudno mi sobie wyobrazić
        wkraczanie w świat literatury bez literatury dziecięcej i dla nastolatków. Bo
        ten despekt wobec lit. dla nastolatków rozumiem, że oznacza despekt
        dla „Porwanego za młodu”, „Katriony” i „Czarnej strzały” Stevensona, dla
        Janusza Meissnera, dla Ożogowskiej, dla Londona. To tylko na marginesie „Cienia
        wiatru” – książki, którą polubiłem, bo przypomniała mi, że kiedy byłem w wieku
        bohatera literatura i książki były dla mnie wszystkim, tak „wszystkim”, że poza
        podziałem „nudna” – „porywająca”, „dla mnie” – „nie dla mnie” („Ania z
        Zielonego Wzgórza” nie była dla mnie) nie było żadnych innych podziałów.
        • weatherwax o czytadłach 08.09.05, 14:13
          Mogę wyjaśnić tylko w swoim imieniu:
          Ja pojęcia "czytadło" czy "literatura młodzieżowa" nie używam wymiennie.

          Czytadło to dla mnie książka, którą dobrze się czyta, ale nic po niej we mnie
          nie zostaje, poza wzruszeniem ramion. I taki był "Cień wiatru". Dla mnie.

          Jeżeli myślę o książce, o jej fabule, o bohaterach, albo o sprawach
          niekoniecznie związanych z nią bezpośrednio, ale, które mnie poruszyły,
          przypomniały mi się, etc., pod wpływem lektury, to książka nie jest czytadłem,
          choćby mi się ją nie wiem jak lekko czytało. I tak, np. "Sto lat samotnośći"
          mogę w każdej chwili otworzyć w dowolnym miejscu i dać się ponownie wciągnąć w
          niesamowitą opowieść Marqueza, z tą samą, niezmienną przyjemnośćią
          czytania. "Gubernatora" (Robert Penn Warren) czytałam trzy razy i chociaż nie
          mogę zapomnieć fabuły, to i tak znowu do niej wrócę, żeby się rozkoszować
          potoczystością naracji. Podobnie cały Faulkner, nie umiem go nie wielbić (no,
          może poza "Dzikimi palmami"). Albo, dajmy na to, Pratchett - każda książka -
          miodzio!!

          Jeśli chodzi o literaturę młodzieżową - a gdzież ja napisałam, że coś w niej
          złego?! Trzeba ją czytać koniecznie - w odpowiednim wieku - żeby potem móc
          potem czytać z przyjemnością "Czarodziejską górę". Można do niej wracać w wieku
          dorosłym, ja np. chętnie sobie czasem poczytam Niziurskiego, Ożogowską czy
          Dumasa, ze względów sentymentalnych chociażby, ale z przyjemnością.

          Jeśli natomiast ktoś lansuje literaturę młodzieżową jako książkę dla dorosłych
          czy wręcz dojrzałych czytelników, a ci się zachwycają, to coś jest nie tak. To,
          najłagodniej mówiąc, przekłamanie. Moim zdaniem, oczywiście. "Cień wiatru" jest
          na zachodzie sprzedawany jako literatura młodzieżowa, gdybym zaczynała tę
          książkę z takim nastawieniem, być może bym się nie rozczarowała. Ale ja
          czytałam tylko entuzjastyczne wypowiedzi polskich czytelników - o atmosferze, o
          pofrywającej opowieści. No i kicha. Każdy lubi co innego.

          Pozdrawiam.
          • cecyl Re: o czytadłach 08.09.05, 14:45
            Poprzednią wypowiedź zaczęłaś od "To jest naprawde lit. dla nastolatków" - jak
            rozumiem odnosiłaś się do czyjejś poprzedniej wypowiedzi (np. recenzja
            A.Kaczorowskiego w "Polityce"), bo nie zauważyłem (sprawdziłem specjalnie),
            by "Cień wiatru" sprzedawany był w innych krajach jako "literatura dla
            młodzieży". Owszem, podaje się informację, iż wcześniej Ruiz Zafón odnosił
            sukcesy jako autor powieści dla młodzieży i tyle. Rozumiem, że można się
            rozczarować, bo książka nudna, głupia, nie dla mnie itd., ale argument, że
            książka rozczarowała mnie, bo jest dla dzieci, ale ktoś mnie oszukał, bo nie
            powiedział mi, że jest dla dzieci, choć wiedziałam, skądinąd, że gdzie indziej
            ją sprzedają jako książkę dla dzieci, jest argumentem niepoważnym. Tym
            bardziej, że dałaś autorowi szansę do końca, bo jednak książkę do końca
            przeczytałaś. Ja, pewnie niestety, ale często autorom tej szansy nie daję - i
            jak nudzą lub traktują mnie kiczem,książkę na zawsze odkładam, i zapominam o
            niej. A wszystkie inne są czytadłami, bo jednak z każda strona ciągna mnie do
            końca.
            • Gość: deirdra Re: o czytadłach IP: *.adsl.solnet.ch 08.09.05, 20:25
              MNie sie " Cien wiatru" podobal. Przy czym, jesli ktos oczekuje Wielkiej
              Literatury, to rzeczywiscie bedzie zawiedziony. Wg mnie to jest dobra ksiazka
              lekkiego kalibru. ja tez, podobnie jak ktos, kto sie juz tu wypowiadal,
              przeczytalam w mlodosci cala klasyke i skonczylam studia filologiczne, ale
              teraz po calym dniu stresu nie bylabym w stanie czytac Manna czy
              Dostojewskiego. Potrzebuje czegos lekkiego, a np Dana Browna nie trawie.
            • Gość: weatherwax do cecyla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 22:19
              Nikt mnie nie oszukał.
              Książkę kupiłam dla siebie, entuzjastyczne recenzje DOROSŁYCH czytelników
              bardzo mnie zachęciły. Rozczarowałam się samodzielnie.
              O tym, że Zafon pisze dla MŁODZIEŻY (nie dla dzieci) dowiedziałam się PO
              PRZECZYTANIU książki.
              Rencenzję z "Polityki" przeczytałam też PO PRZECZYTANIU książki.

              Staram się czytać do końca, bo bywa, że książka nabiera tempa dopiero w
              połowie. Czasem wymiękam.
              Książka jest, poza wszystkim innym, słaba literacko, metafory w stylu "cień
              wiatru" nadają się jedynie na tytuł, a groby w mrocznych piwnicach to - nie,
              boję się przyrównywać, bo znowu kogoś obrażę, sorry.
              Może się już nie czepiaj, co?
              • staua Re: do cecyla 09.09.05, 22:31
                Jezeli potraktujemy ja tak, jak Artemi, czyli jak literacki zart, to jest w porzadku.
    • amused.to.death Re: Zafon Cień wiatru 08.09.05, 22:35
      nie mogę przez to przebrnąć.
      Niby, kiedy już czytam, nie czyta mi się tego źle, ale kiedy ją odłożę wcale nie ciągnie mnie do tego, żeby się znowu za nią zabrać.
    • Gość: Artemi Re: Zafon Cień wiatru IP: 195.205.137.* 09.09.05, 13:01
      Dla mnie ta książka jest napisana trochę z przymrużeniem oka, taka zabawa
      konwencją. Cofnięcie się w czasie i tęsknota za starą powieścią grozy,
      wykorzystywanie jej elementów w budowaniu fabuły, postaci. Czytało się całkiem
      przyjemnie.
    • Gość: bookva Re: Zafon Cień wiatru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 18:16
      Sprawnie napisana ksiązka przygodowa, ale do zapomnienia. Dobra rozrywka i nic
      wiecej. Klimat jakoś mnie nie zauroczył, a barcelona o wiele bardziej mi sie
      podobała w powiesciach Mendozy (nie tylko we 'fryzjerskiej' trylogii)
    • Gość: natalicja Re: Zafon Cień wiatru IP: *.autocom.pl 10.09.05, 21:43
      Pod koniec autor stracił powietrze... Zaczął zachecająco, z rozmachem, ale wyraźie zbrakło mu sił i inwencji...
      Ale czytało się dobrze.
      Za to jak tylko książkę zamknęłam, to uderzyła mnei jej absurdaloność - tak idiotyczny i egoistyczny bohater, któremu wszyscy tak bezkrytycznie ulegają, mimo, że widzą, że to kawał ... i że ma wszystkich gdzieś - a mimo to przyjmował pomoc od ludzi, których nawet nie cenił - baaardzo mało prawdopodobny i równie wkurzający typ, ten Xarax

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka