nowy_login73
28.09.05, 16:55
to jest drugie opowiadanie z tej serii:
II. ZUZIA
- Zuziu spróbuj się skupić i policz to jeszcze raz.
Zuzia stała przy tablicy wpatrując się w nią niewidzącym wzrokiem. Za plecami
słyszała chichoty kolegów, gdy po raz kolejny próbowała rozwiązać równanie.
Bardzo się starała zrozumieć matematykę ale nie potrafiła, mimo że uczyła się
całymi dniami, nie rozumiała nic. Miała też problemy z innymi przedmiotami.
Nic jej się w szkole nie udawało, nie nadążała za innymi dziećmi. A tak
bardzo się starała. Znowu zawiedzie rodziców.
- czyli nie umiesz? Cóż, muszę postawić ci kolejną jedynkę. Wiesz, że jesteś
zagrożona?
- tak - wyszeptała Zuzia i odetchnęła głęboko, przynajmniej ta egzekucja pod
tablicą się już skończy.
- czy ktoś z rodziców będzie dzisiaj na zebraniu?
- tak, proszę pani, oboje.
Oboje, zawsze przychodzą do szkoły oboje. Mamusia tak sobie ustala dyżury,
żeby zawsze w dniu wywiadówki mieć wolne, a tatuś wychodzi wcześniej z
kancelarii. Przychodzą do szkoły eleganccy i pachnący. Bardzo się troszczą o
Zuzię, a ona znowu ma prawie same jedynki. Wie, że takimi ocenami sprawia
rodzicom ogromną przykrość. Wie, że martwią się wtedy i kłócą, ale ona nie
potrafi inaczej. Próbowała już uczyć się na pamięć, ale jak tu nauczyć się na
pamięć matematyki lub pisania wypracowań? Czasami przed ważną klasówką Zuzia
wstaje w nocy i po cichu, żeby nie obudzić rodziców, przygotowuje się. Zdarza
się, że dostanie trójkę, bardzo się wtedy cieszy, cieszy się też pani
Marczakowa, wychowawczyni Zuzi, ale rodzice wciąż patrzą na nią smutnym
wzrokiem i kręcą głowami coś do siebie szepcząc.
Zuzia usiadła w ławce i uważnie przyglądała się tablicy, na której to samo
zadanie rozwiązywała Ania – klasowa prymuska.
- bardzo dobrze, Aniu, usiądź.
Ania, wracając do ławki spojrzała na Zuzię z pogardą. Wszyscy tak patrzą na
Zuzię, może za wyjątkiem babci Wiesi i pani Marczakowej. Babcia zawsze
przytuli i pocałuje, nawet jak Zuzia przyniesie ze szkoły jedynkę. Jak Zuzia
chce się przytulić do mamusi, ta odgania się od niej jak od natrętnej muchy.
I dzisiaj znowu rodzicom będzie smutno jak wrócą z zebrania. Zuzia znowu ich
zawiodła.
Po powrocie do domu szybko zjadła obiad i pozmywała po sobie naczynia, może
chociaż to mamę ucieszy. Rozłożyła ksiązki i zabrała się za odrabianie lekcji
nasłuchując stukotu maminych obcasów na klatce schodowej. Jeszcze bardziej
niż zwykle nie mogła się skupić, cały czas nasłuchiwała tego
charakterystycznego szybkiego stuk puk, stuk puk, stuk puk. O, już słychać,
to na pewno szpilki mamusi tak pukają po betonowej podłodze korytarza.
Przyłożyła ucho do drzwi, tak to oni, słyszała ich podniesione głosy. Tatuś
znowu krzyczał na mamusię. Szybko uciekła do swojego pokoju słysząc szczęk
klucza w zamku. Siedziała przy biurku czekając na wejście rodziców.
- Zuziu mas prawie same jedynki – powiedziała mama, nie podchodząc nawet do
córki.
- tak mamusiu, wiem, przepraszam.
- co mi po twoim przepraszam, och!
Mama westchnęła wychodząc z pokoju. Już po wszystkim, Zuzia odetchnęła z
ulgą, dzisiaj nawet nie krzyczeli na nią. Teraz siedzą w drugim pokoju i
słychać jak rozmawiają. Zuzia podeszła do drzwi i cichutko je uchyliła.
Przystawiła ucho do szpary i nasłuchiwała.
- mówiłem ci, zawsze ci mówiłem, nic z niej nie będzie. Adwokat, haha,
lekarz, coś ty sobie wyobrażała – krzyczał tatuś – dobrze będzie jak jakąś
zawodówkę uda jej się skończyć!
- taki wstyd, taki wstyd…
Słychać było, że mama jest bardzo zdenerwowana.
- dzieci znajomych olimpiady wygrywają, świadectwa z wyróżnieniem przynoszą a
nasze…
- jakie nasze?! Jakie nasze?! Od początku ci powtarzałem, że to się nie uda.
Jak miała rodziców spod budki z piwem to czego ty od niej oczekujesz?
Zuzia jeszcze mocniej przywarła uchem do drzwi.
- nie mogliśmy mieć własnego, trzeba było tak to zostawić, a ty się uparłaś,
żeby bękarta jakiegoś do domu przynieść i masz teraz! Wychowuj, wstydź się
przed ludźmi, proszę bardzo!
- masz rację – westchnęła mamusia – to był błąd.
Zuzia usiadła na podłodze, już wiedziała dlaczego jest taka głupia i dlaczego
rodzice nie mogą jej kochać.