ydorius
12.12.05, 10:49
wczoraj, wpklepawszy mnie w ziemię "wszystkimi duszami", dołączył do Baricco,
Borgesa i Kereta w moim panteonie literackich bóstw.
Nadal mi się szczęka nie domyka.
Tyle tytułem wstępu i formalności.
"Jutro w czas bitwy..." mi się podobało, ale nie było zabójcze. "Wszystkie
dusze" mają to, czego szukam w literaturze: opisują alternatywną rzeczywistość
odstając od niej jednym rogiem - i nigdy nie wiadomo którym.
Mistrzowsko poprowadzona narracja i to, co czasem odnajduję u Baricco - proste
opowieści, dające się streścić w kilku zdaniach, przeplatane tym czymś, co
absolutnie streścić się nie da, bo należy do sfery przeżycia.
Ech.
Nawet nie bardzo potrafię o tym napisać :-)
m,
.y.
P.S. Stan roztrzęsienia pogłębia fakt, że wczoraj dopadłem też (w cenie 7
złotych) powieść "Wawrzyny już ścięto". No i naprawdę. Trochę tego za dużo na
rozchwierutaną jaźń :-)
----------------------------------
What is home without Pinezka's Potted
Meat? Incomplete.
wzgórza jak słonie chore na łuszczycę