Gość: RAF IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.10.01, 15:04 Najlepsza, najmądrzejsza, najgodniejsza polecenia. Czytana wciąż od nowa i wciąż na nowo odkrywana- książka życia. Koniecznie choć jedno zdanie DLACZEGO? To dużo ciekawsze od pustej wyliczanki..! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Thomas Re: Książka mojego życia IP: *.pentor.com.pl 16.10.01, 13:10 Uważam, że kategoria pt. "książka życia" jest bez sensu. Dlaczego? Ano dlatego, że nie powstało (a przynajmniej nie ukazało się szerszej publiczności)takie dzieło, które zwierałoby w sobie wszystko to, co dla kogoś jest ważne, mądre, zabawne, pouczające i co tam jeszcze chcecie... I dlatego, każdy czytający człowiek na przestrzeni swojej marnej egzystancji na tym łez podole musi napotkać co najmniej kilka (klikanaśie, kilkadziesiąt, kilkaset, kilkatysięcy, kilkadzisiąttysięcy...??) książek, które go zainteresują, poruszą, zaciekawią, wkurwią itp. Oto dlaczego nie wydaje mi się, żeby na poważnie możliwe było wskazanie "książki życia", a sama kategoria trąci mi trochę grafomańską nowomową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RAF Re: Książka mojego życia IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.10.01, 14:02 Gość portalu: Thomas napisał(a): > Uważam, że kategoria pt. "książka życia" jest bez sensu. Dlaczego? Ano dlatego, > > że nie powstało (a przynajmniej nie ukazało się szerszej publiczności)takie > dzieło, które zwierałoby w sobie wszystko to, co dla kogoś jest ważne, mądre, > zabawne, pouczające i co tam jeszcze chcecie... I dlatego, każdy czytający > człowiek na przestrzeni swojej marnej egzystancji na tym łez podole musi > napotkać co najmniej kilka (klikanaśie, kilkadziesiąt, kilkaset, kilkatysięcy, > kilkadzisiąttysięcy...??) książek, które go zainteresują, poruszą, zaciekawią, > wkurwią itp. Oto dlaczego nie wydaje mi się, żeby na poważnie możliwe było > wskazanie "książki życia", a sama kategoria trąci mi trochę grafomańską > nowomową. Dzięki za sugestie, niemniej dla niektórych takie wskazanie to może być duże wyzwanie, zwłaszcza, że niekoniecznie musi to być szeptane 'na poważnie'. I, bez przesady, to może być inspirujące! Sam zresztą sprubuj, a przekonasz się, jakie to trudne (bo właśnie o to chodzi) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciek Re: Książka mojego życia IP: *.poznan.uw.gov.pl 16.10.01, 15:17 Myślę, że Thomas nie ma racji. Wg jego kategorii to jest takie dzieło - choćby Pismo Święte. Dla wielu ludzi jest jak lampka, z której czerpią wszystko,co potrzebne im w życiu. Znałem paru Świadków Jehowy, jednego Baptystę, dla którch ta książka była tym o czym pisze Thomas. Jest ich wielu - każdy chyba wie. A jeśli chodzi o główny wątek, to w swoim życiu przeczytałem dwie książki, które kończąc miałem wrażenie, że każda następna będzie płytka. Pierwsza to "Pożegnanie a Afryką" (zupełnie inna niż film ). Jest to książka głęboko humanistyczna. Karen Blixen opisuje z pogodą ducha i humorem swoje sukcesy i klęski. Do wszystkiego ma odpowiedni stosunek - dystans i zgodę na to, co jest, takie, czy inne. Jej obserwacje Afryki i ludzi innej rasy, kultury, są przepełnione tolerancją, zrozumieniem i fascynacją. Sporo nauczyła mnie ta książka i dlatego jest dla mnie ważna. Polecam ja każdemu wrażliwemu człowiekowi i proszę naprawdę nie sugerować się hollywoodzkim filmem. Druga książka to "Mistrz i Małgorzata". Tu z opisem odsyłam do tematu na forum poświęconemu tej książce. Jest tam moje zdanie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Papry Re: Książka mojego życia IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.10.01, 20:13 Gość portalu: maciek napisał(a): > Myślę, że Thomas nie ma racji. Wg jego kategorii to jest takie dzieło - choćby > Pismo Święte. Dla wielu ludzi jest jak lampka, z której czerpią wszystko,co > potrzebne im w życiu. Znałem paru Świadków Jehowy, jednego Baptystę, dla którch > > ta książka była tym o czym pisze Thomas. ciągu dalszego nie cytuję, bo to twoje- a właśnie o coś takiego chodzi! Otóż na forum właśnie o to chodzi, żeby mozna było znaleźć pokrewny punkt widzenia, a zamykanie komuś klawiatury hasłem 'bez sensu, o tym się nie da' jest lekkim totalitaryzmam (bez urazy). Osobiście- choć już prawie nie czytam, wskazuję na 'Nędzników' Hugo. Nie tyle najlepsza, co pierwsza (pierwsza 'poważna'). Moment, w którym złoczyńca zaczyna od początku, dał mi chyba do myślenia. W gruncie rzeczy przecież każdy jest bohaterem swojej własnej książki- byle zaczął ją pisać właśnie od początku. PS. Swoją drogą to zastanawiające, że pierwszy przywołany tytuł to Biblia... Odpowiedz Link Zgłoś