Dodaj do ulubionych

Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW?

IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.10.01, 14:09
Bo ja tak do końca nie. Oprócz tomu 'W Dolinie Muminków' nie udało mi się tego
rozgryźć. I mam na myśli poważne traktowanie tematu, poza tym klimat tych
opowiadań jest wg. mnie totalnie poważny. Spróbować przeanalizować klimat i
przesłanie- to jest dopiero coś! Osobiście skłaniam się ku buddyjskiej
osobowości autorki (choć to tylko moje przypuszczenie), stąd ta głębia i smutna
mądrość...
Obserwuj wątek
    • Gość: makary Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 15:08
      Czytamy z żoną Muminki, bo syn (2,5 roku) uwielbia kreskówkę. Uważam, że nie
      jest wcale taka najgorsza, jak ją "malują". Przynajmniej dotąd, dokąd autorzy
      trzymają się przygód z książek. Jak trochę dorośnie będę mu czytał. Do rzeczy.
      Smutek jaki przebija z "Muminków" jest moim zdaniem smutkiem powszedniego
      życia. Sam często znajduję się w stanach psychicznych bliskich niektórym
      bohaterom oczekującym nadejścia komety. Uporządkowany świat jaki sobie
      stwarzamy jest w ciągłym zagrożeniu. Wtedy filozofia życiowa Mamy Muminka, choć
      nie posuwa świata na przód, pozwala mi przetrwać ("ta kanapa i tak nie pasowała
      do naszego salonu"). Bardzo podobają mi się złożone charaktery bohaterów np.
      ryjka. Niby "bohater pozytywny", ale przecież chciwiec i tchórz. Albo Mała Mi -
      dość podława dziewuszka, ale przecież przyjaciółka Muminka. To jest kawał
      prawdy o życiu. Na pewno wiesz co mam na myśli. Błogość i spokój w dolinie a z
      drugiej strony ciągłe zagrożenia z których udaje się wyjść obronną ręką. To
      mnie krzepi.
      Myślę też, że udaje mi się zrozumieć te książki, w sferze w jakiej się
      znalazłem tj. rodzic-dziecko. Często z żoną łapiemy się na tym, że trzeba
      postępować z małym tak jak starzy Muminka. Dać mu więcej swobody, nie karać za
      stłuczoną porcelanę. To nie ma przecież znaczenia. Nie starałbym się odczytywać
      tych książek jako głębokich przypowieści filozoficznych, ale może nie mam
      racji? Tyle na gorąco. Potraktuj to jako punkt wyjścia do dalszych rozważań,
      jeśli to jest ten kierunek o który Ci chodziło. Pozdrawiam.
      • Gość: Ralph Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.10.01, 21:21
        Makary, to wiele więcej, niż oczekiwałem! Jestem twoimi spostrzeżeniami...a
        zresztą, nie bedę Ci słodził, po prostu brylancik.
        Mój pierwszy kontakt z Muminkami to 'W dolinie...',jako nagroda za dobrą naukę
        w pierwszej klasie podstawówki. Pamiętam, że od razu zacząłem czytać, doszedłem
        do str.80, (tam chyba jest rysunek? to było wyd. z 1981)incydent z hatifnatami
        (szczegóły niech odzwierciedlają późniejsze zamiłowanie do tomu, przeczytałem
        chyba z 30 razy). Wróciłem po roku, 'załapałem klimat' i wsiąkłem na dobre.
        Kiedy sięgnąłem jednak po 'Lato...', zdziwiłem się, jak bardzo (całkowicie?)
        książka różni się od poprzedniej, aż trudno było w to uwierzyć. Byłem
        zwyczajnie rozczarowany, smutek i swoista (jak się później okazało) tęsknota,
        wypełniająca treść pozostałych tomów to było za wiele na malutki rozumek
        9-ciolatka. Dopiero po kilku latach postanowiłem zmierzyć się z tym raz
        jeszcze, z tym dziwnym, nieopisywalnym uczuciem poszukiwania i niespełnienia.
        Być może właśnie z nastrojem zrodzonym z powszedniego życia...
        Nawiązanie do 'buddyjskiego' spojrzenia na opowieści jest jak najbardziej
        robocze, nie stawiam również Wielkiej Filozofii ponad Szarą Rzeczywistość. Poza
        tym dziś mój stosunek do Muminków jest...o tym muszę jeszcze pomyśleć, nie
        chciałbym uprościć, jeśli wybaczysz niezdecydowanie. Tym niemniej zastanawia
        mnie osoba autorki, kim ona TAM jest, przez kogo przemawia? Coś mi mówi, że ona
        stoi z boku, może czasem jest samym Muminkiem.
        Pisanie samo w sobie spełnia przecież zarówno publiczny, jak i osobisty cel.
        Pomaga uporządkować myśli, co nie znaczy, że przed- nie są uporządkowane. Tak
        mało wiem o życiu pani Tove, że jej obraz buduję w oparciu o jej słowa (choc
        czasem okazuje się to mylny trop, to w tym przypadku ufam intuicji), A w nich
        nie odnajduje nadziei na trwałość. Jest tam tyle zmian (pory roku, dramaty
        życiowe, losowe przypadki czy po prostu pech), a tak niewiele akceptacji tej
        zmienności. Postacie są smutne i stęsknione, żądne magii lub wypełnione
        wielkimi planami, zdziwaczałe lub pogrążone w ciągłym ruchu... Włuczykij wydaje
        mi się stworzonkiem najbardziej świadomym, reszta jest bardzo przywiązana albo
        do siebie, albo do swoich 'dziwactw'. Niewiele o nim wiadomo, w przeciwieństwie
        do reszty- pełnej zwierzeń lub po prostu banalnej.
        To, co nazwałem 'buddyzmam' jest szczegółowością zwykłych zajęć, w których
        odnaleźć można tyle sensu, co w kosmicznej katastrofie lub nieubłagalności
        odejścia lata. Poza tym Muminek budzi się szybciej od reszty rodziny, a raz w
        ogóle nie zasypia- widzi wtedy rzeczy, o których nie miał dotąd pojęcia. A one
        okazują się całkiem zwyczajne...
        Na koniec jeszcze raz dziękuję za posta, otwieram się tym samym na dalsze
        sugestie. Na marginesie dodam, że kiedyś książka istotnie wydawała mi się
        wyjątkowo filozoficzna. Dziś spojrzałem na nią od innej strony,

        Pozdrawiam, bobaska również

        Rafał
    • Gość: Ralph Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.10.01, 21:57
      Sory za zmianę nick'a, makary,'Ralph' to mój stały nick, a tym razem coś mi
      strzeliło, żeby zmienić, a potem zapomniałem, pzdr.
      • Gość: makary Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 11:57
        Cieszę się, że kilka moich myśli na gorąco trafiło w Twoje oczekiwania i, że
        ożywiło dyskusję na zadany przez Ciebie temat. Przede wszystkim muszę doczytać
        Muminy do końca, bo skończyłem dopiero czwarty tomik (czas!!!) i wiele wątków,
        które pojawiły się w dyskusji jest mi nieznana (np. "łajdackie" życie Taty-to
        brzmi podniecająco). Zorak napisał bardzo trafnie, że Muminki trzeba "czuć i
        kochać". Nie przeczę, że jest w tych książkach jednak jakaś głęboka filozofia,
        nawet z podbudową teoretyczną, ale jej wartość polega właśnie na tym, że nawet
        jeśli ktoś nie potrafi jej odnaleść, to i tak znajdzie w niej "coś dla siebie".
        To z resztą widać po wieku czytelników. Przedział jest ogromny (3?-103). Na tym
        polega wielkość takiej literatury. Nawet jeśli głównym jej odbiorcą mają być
        dzieci. Harry Potter nie ożywił mnie nawet na drgnienie powieki. Jestem widać
        za stary, a Muminy skłoniły mnie nawet do rozmowy na forum. Dzięki Ci za temat,
        bo teraz będę czytał M. z jeszcze większym namysłem. Pozdrowienia.
    • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: 195.116.167.* 25.10.01, 22:55
      muminki czytała mi siostra na sielskich wakacjach na wsi. To było9 jeszcze
      głębokie przedszkole. Moja ulubiona część " Tatuś muminka i morze" kojarzy mi
      sie z długimi miesiącami wszpitalu.Pomagał uporządkowany świat. Uporządkowany
      ale nie cukierkowy. Pomimo katastrof ZAWSZE WSZYSTKO WRACA NA SWOJE MIEJSCE.
      Zauważyliście? Włóczykij pojawia sie co wiosnę ( nawet jeśli się spóźnia), po
      komecie morze też wraca, Mumiki wracaja do domu z wyspy ...Może to daje mi
      takie poczucie ...stałości? taki świat gdzie mamy nie krzyczą, wszyscy piją
      kakao, akceptują swoje małe ( i większe) wady, przybyszom nie zadaja zbędnych
      pytań.Sympatyczne.
      • Gość: zorak Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 25.10.01, 23:34
        dobra pytanie...
        niestety muminkow nie da sie zrozumiec - ja kiedy bylemk maly zacdawalem sobie
        bardzo dorosle - ptrzac z dzisiejszej perspektywy - pytania i do dzisiaj nie
        potrafie na nie znalezc racjonalnej oidpowierdzi a tylko jakies mgliste
        przemylsenianie mowiace tak naprawde nic...
        te ksiazke nalezy czuc i kochac a nie rozumiec....
        • Gość: Ralph Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.10.01, 21:49
          W gruncie rzeczy, i pomimo tych wynurzeń, też tak uważam...Ale spróbować chyba
          można, no nie? Można by wziąć jakąś konkretną postać na tapetę, np. włóczykija,
          ale może być też inna (Czarnoksiężnik z 'W Dolinie...'; to dopiero wyzwanie!).
          Bo Paszczak to trochę za proste, nie uważacie?
          • Gość: dina Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: 195.116.167.* 27.10.01, 11:59
            proponuję poznęcac sie nad małąmi. jej okropny charakterek i chęć zwracania na
            siebie uwagi bierze się prawdopodobnie z warunków w których rosła( rosła?).
            mając tuzin rodzeństwa musiała sie jakoś z niego wyróżnic ( no właśnie ! co
            sie stało z jej rodzeństwem).
            No i jeszcze jedno pytanie zasadnicze:
            na czym polega tajemnicze "łajdackie życie" prowadzone przez hatifnatów?
            • Gość: Ralph Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.10.01, 20:08
              Łajdackie życie?? Wybacz, ale nie bardzo wiem, o co pytasz, tak więc jeśli
              możesz przybliżyć okoliczności... A propos- Mała MI jakoś nigdy mnie specjalnie
              nie zaintrygowała. Ale to, co piszesz, brzmi dość rozsądnie... I ponoć naprawdę
              mali (ludzie?) bywają nieznośni. Ale to już inna 'bajka',

              pozdrowionka!
              • Gość: dina Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: 195.116.167.* 29.10.01, 10:00
                Ze dwa razy była mowa o łajdackim życiu. Tatuś Muminka miał w swoim pamiętniku
                białą plamę, która dotyczyła okresu kiedy pędził z hatifnatami łajdackie życie.
                Ten raz pamiętam . Mam wrażenie, że jeszcze gdzieś coś było.
                • Gość: Ralph Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.10.01, 15:09
                  To rzeczywiści rzuca na nich nowe światło! Zaczynam myśleć...
                  • Gość: dina Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: 195.116.167.* 30.10.01, 09:12
                    powodzenia. Zastanawiam się nad tym od wczesnego dzieciństwa i nie moge dojś.
                    To znaczy co? Piją , palą, nie pija mleka, napadaja zamaskowani po lasach...To
                    jakby nie ich temperament.To musi być cos wysublimowanego. Może prowadzą
                    nielegalne kasyna w Ameryce Południowej?A po co żeglują? Może uprawa hatifnatów
                    (wyrasatja , jak wiesz, z nasion) jest uprawa wiązana z marihuaną?No nie
                    wiem....A może to zaginione , żydowskie plemiona? :-)
                    • Gość: Ralph Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.10.01, 14:43
                      Ten pomysł z marychą niezły. Teraz to myślę nawet bardziej...

                      Pozdrawiam z Krainy Dociekliwości
                  • Gość: dina Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: 195.116.167.* 30.10.01, 09:13
                    ...albo brakujące ogniwo....Za daleko zaszły te domysły.
                    • Gość: Ralph Re: wiele nie wymyśliłem... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.11.01, 22:49
                      Obiecałem, że pomyślę nad tymi hatifnatami, ale nic mi do głowy nie przychodzi.
                      Być może gdyby znać szwedzki... Niemniej postać, która od dawna nie daje mi
                      spokoju to Filifionka, ale nie pamiętam, z którego tomu. Chodzi mi o tą, która
                      nie chciała opuścić swojego domu ze strachu przed późniejszym bałaganem ('bo
                      kto by sprzątał, gdyby jej nie było...), ta która utknęła na dachu i prawie z
                      niego spadła. Filifionka to dla mnie w pewnym sensie esencja 'Muminków...' i
                      uważam ją za postać wyjątkowo charakterystyczną. Właśnie zdałem sobie sprawę,
                      że zawsze jej 'kibicowałem', i byłem pewien, że w gruncie rzeczy Filifionka
                      jest w porządku:)
                      • civic_vtec Re: ten sam Ralph? 04.11.01, 00:02
                        Witam w tak odległym wątku! A to niespodzianka :)
                        Czy niefrasobliwość za kierownicą to z powodu tej lektury ;) ?

                        Podziwiam Twój wkład w rozwój tego watku (poważnie!). Sam zbyt słabo pamietam
                        Muminki by wnieść coś konstruktywnego, ale na pewno będę Was odwiedzał po cichu
                        jak Buka - choć wolałbym być Włóczykijem.

                        Pozdrawiam
                        Vtec

                        P.S. Ralph, w Auto-Moto nic nie wypaplę :)
                      • Gość: dina Re: wiele nie wymyśliłem... IP: 195.116.167.* 04.11.01, 14:12
                        w sprawie Filifionki to ja nie wiem....jakoś jej nie bardzo lubiłam.
                        Generalnie nie lubie osobowości histerycznych i ciągle sprzatających. Freud by
                        o tym cos powiedział. Filifionka cały czas sie boi a jedtynie sprzatanie daje
                        jej poczucie bezpieczeństwa. Wszystkie rzeczy musza być na swoich miejscach.
                        najbardziej jednak lubie Małą Mi bo jest dynamiczna. Muminek to mazgaj a
                        Włóczykija mógłby zagrać z powodzeniem Boguś Linda ( ta sama maniera, że " ja
                        to wiem ale nie powiem i jestem w związku z tym tajemniczy. No i jestem
                        twardzielem.)
                      • Gość: Gruby Re: wiele nie wymyśliłem... IP: *.mofnet.gov.pl 20.11.01, 14:53
                        To z "Doliny Muminków w listopadzie." Jedna z moich najulubieńszych części.
                        Ciałko!
                        Gruby
            • Gość: Anna M Re: Czy ktoś..?Niekoniecznie, ale może by tak... IP: *.devs.futuro.pl 20.11.01, 12:47
              Ale ich życie nie było łajdackie, o ile pamiętam... Tatuś Muminka, przechodząc
              zapewne kryzys wieku średniego, podróżował z nimi przez jakiś czas, bo wierzył,
              że one znają jakies wielkie życiowe tajemnice, podróżują do jakiegoś celu...
              Bardzo się rozczarował, bo egzystencja hatifnatów okazała się raczej smutna -
              polegała głównie na szukaniu burz, bo żywiły się tylko elektrycznością. Poza
              tym w zasadzie nic ich chyba nie interesowało. W końcu wrócił do domu. Ładne
              było to opowiadanie, chociaż przygnębiające.
              Drugą raczej smutną postacią zawsze mi się wydawała Buka - spragniona ciepła i
              towarzystwa, ale tak zimna, że gasiła każdy ogień i wszyscy się jej bali
    • Gość: Moni Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.pl 04.11.01, 12:52
      A dla mnie Mama Muminka jest idealem pani domu . Pamietacie jak reagowala na
      pojawianie sie nowych , niespodziewanych mieszkancow domu ? Dokladala po prostu
      deske do stolu na werandzie i dostawiala lozko na strych . Zazdroszcze jej
      takiego podejscia do zycia ...
      Seria o Muminkach to najwazniejsza lektura mojego dziecinstwa , a pare lat temu
      , czytajac ja ponownie swojemu synkowi , odkrylam ciekawa rzecz . Zawsze
      fascynowalo mnie przywiazanie Mamy Muminka do jej torebki ( wyobrazacie sobie
      wydanie festynu , jakiego jeszcze Dolina nie widziala , z powodu odnalezienia
      torebki? ). W moim zyciu torebka rowniez odgrywa wielka role , nigdzie sie bez
      niej nie ruszam , mam zawsze tylko jedna , zmiana torebki to powazna decyzja ,
      a starych nigdy nie wyrzucam .
      Poza tym to zawsze jest wielka torba , bo nosze w niej wszystko co mogloby mi
      sie przydac w kazdej sytuacji w zyciu ( podreczna apteczka, igla , nitka ,
      pilniczek , nozyczki , zapasowe rajstopy , ksiazka + papierzyska roznego
      rodzaju oraz wiele innych rzeczy . Ale to juz wplyw zupelnie innej lektury -
      Mary Poppins i jej torby dywanikowej...
    • Gość: Ralph Re: A czy Ktoś ma wszystkie tomy? Bo ja nie... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.11.01, 21:55
      Cześć!
      Dina, gratuluję odważnej, acz przenikliwej oceny! Z tą Filifionką to
      chodzi mi o to, że gdyby dać jej szansę, to kto wie! Generalnie
      lekko 'odchylone' osobowości, po bliższym poznaniu- mogą okazać się
      fascynujące. Pomyśl- gdyby tak wpaść do niej na herbatkę i troszkę ją upić (lub
      po prostu rozśmieszyć), mogłoby się okazać, że miejsce na odlotowe imprezki
      zapewnione!(mieszkała w czymś w rodzaju drewnianej willi, nieprawdaż?).
      Przeczuwam też, że piecze niezłe ciasto, i jesli to prawda... W ogóle, to
      ciekawe, skąd u niej te kompulsywne skłonności? Może zostawił ją jakiś
      Filifionek, a ona teraz myśli, że to przez wiecznie nieposprzątany pokój? Do
      tego zabrał ze sobą małe filifionki, bo dom duży- a pusty...
      Tove genialnie niemalże nakreśliła postać Mamy Muminka, rzeczywiście jej
      praktycyzm jest tak dalekosiężny, że aż porażający... I Moni- poruszyłaś tutaj
      coś dla większości facetów zupełnie obcego- TOREBKA. To przecież zupełnie inny
      sprzęt niż plecak, aktówka czy saszetka. Trudno mi też wyobrazić sobie gościa
      ubranego w garnitur(smoking to już w ogóle odpada) z okazji np. balu
      sylwestowego i z np. teczką (czy czymkolwiek bądź) u boku. A dziewczynie nie
      tylko wolno, ale wręcz wypada! mieć Torebkę. Powód tak oczywisty, jak sam widok
      torebki na kobiecym ramieniu- stąd torebka, skoro zawsze 'tam jest', często
      stapia się z tłem aż do zaniknięcia. Ktoś z torebką=kobieta, można by rzec(ha,
      ha). Ciekawe, co taka specjalistka, jak Ty miałaby na ten temat do powiedzenia?

      PS. Hi Vtec- widzę, że sarkazm Cię nie opuszcza. Co do aluzji- nie, powody są
      raczej klasyczne. Nicka używam tego samego, bo myślę, że tak jest ok (za
      kierownicą też się nie testuję, wbrew pozorom), jeśli wiesz, co chcę przez to
      powiedzieć. Arigato za dyskrecję, też im o Tobie nie powiem...choć jeśli
      wpadniesz z 'Książkami' i najdzie Cię ochota coś 'skrobnąć', będę wypatrywał i
      tutaj.

      PSS. Zdanie o Włóczykiju to wprost jakbyś mi, dina, z ust wyjęła! Choć, jak się
      zastanawiam głębiej, to nasz obieżyświat bywa raczej skromny...
      • Gość: dina Re: A czy Ktoś ma wszystkie tomy? Bo ja nie... IP: 195.116.167.* 04.11.01, 22:52
        ja myślę , że Filifionka ma wiele cech mojej mamy, niestety. A moja Mama jak
        się ją upije to jest jeszcze gorzej. Podejrzewam, że pijana Filifionka nie
        tylko nie upiekła by składnie ciasta ale i sie rozkleiła. Może wreszcie wyznała
        by przyczyny swojej traumy.Hmmm....A co sie stało z małymi filifionkami? Mam
        niejasne wrażenie, że Hatifnatowie coś tu przeskrobali...Może sprzedali je
        przemysłowi porno? I mamy przyczyne rozedrgania emocjonalnego tejże pani!!!!
        A torebki? Właśnie sobie kupiłam wielką i czerwona . I wszystko mi sie tam
        mieśći, czego inne baby z mikro-plecaczkami mi zazdroszczą!!!Zawsze się
        zastanawiałm, gdzie fdaceci noszą wszystkie rzeczy typu : wielkie pęki
        kluczy,portfele,gumy do żucia, cebularze,fdługopisy? po kieszeniach? czasem
        maja takie torby i tzw."pederastki" (torebunie ze sznurkiem do łapy) ale
        faktycznie na imprezach to nie przystoi.
        A co Ty Ralf robisz z tym samochodem???
        Zainspirowana tym forum wygrzebałam u rodziców wszystkie książki z dzieciństwa
        no ale znalazłam tylko trzy. Jako lektura kiblowa funkcjonuje u mnie obecnie "
        kometa nad Dolina Muminków"- jak byłam mała to jej nie lubiłam, bo była zbyt
        przygodowa a ja wolę obyczajowe ale teraz mi sie bardzo podoba!
        • Gość: Ralph Re: Ja mam tylko dwa, ale nie mów nikomu! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.11.01, 23:34
          Kiedyś najbardziej podobało mi się 'W Dolinie...', jedyna lekko-strawna
          (przynajmniej do pewnego wieku). A co powiesz o niesamowitych okładkach?
          Wszystkie super, dla mnie szczególnie 'Dolina Muminków w Listopadzie'.
          Właściwie bez tych okładek to już sobie tego nie wyobrażam.
          A co do torebki- jak mam do ponoszenia masę gadżetów drobnych, np. jadąc w
          dłuższą podróż (zwłaszcza samochodem), to zakładam taką kamizelkę, jak mają np.
          wędkarze (tyle, że moja nie ma tej zielonkawej barwy). Fajnie jest wtedy mieć
          wszystko przy sobie, a tam jest z dziesięć kieszeni! Na co dzień jednak
          kieszenie w spodniach wystarczają.
          Jeśli chodzi o samochody, to vtec'a zbulwersowały moje 'rekordy' za kierownicą,
          i trochę się poprztykaliśmy (w granicach dobrego smaku, żeby było jasne). Nie
          chodziło jednak o fakty, ale o stronę konfliktu, który na Auto-moto wyniknął
          przy 'ujawnianiu' przez forumowiczów pewnych, nie do końca przepisowych na
          drodze- szczegółów. W większości chodziło o
          prędkość...nadmierną...czasem...właściwie rzadko. I tyle.
          • Gość: dina Re: Ja mam tylko dwa, ale nie mów nikomu! IP: 195.116.167.* 05.11.01, 14:14
            No to teraz wszystko jasne. Faceci jednak mają jak zwykle czasami lepiej.
            Nosząc graty w takiej kamizelce wszystko możesz sobie równomiernie poobciążć i
            kręgosłup nie krzywi ci się na jedną stronę.

            Co do grafiki w Muminkach jako grafik z wykształcenia ( ale nie z powołania)
            jestem pod wrażeniem. Jest świetna!!!Pościągalam sobie nawet obrazki z jakiejś
            strony o muminkach. Ilustracje są autorki?

            Tylko sie nie zabij, bo kto podtrzyma forum przy życiu?Nie bedę gadać do
            siebiee bo jest to objaw czegoś złego.
            • Gość: Ralph Re: Najgorzej to jest, jak wsiadam na motor. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.11.01, 15:16
              Wtedy człowieka o namiętnym duchu ogarnia Demon! Deeemoon!!! (przyjrzyj się
              temu słowu, oddaje twój stan podczas ostrego przyśpieszania na sportowej
              maszynce; zażywam rzadko, bo z dwukołowych mam tylko rower, choć też szybki).
              Tak nawiasem mówiąc, to chyba nie pokazujesz tego wątku mamie? Mogłaby sie
              obrazić, czy coś...

              Nie wiem, czyje są rysunki, te 'drapane' czarno-białe tez są super, mają
              autentyczny klimat.
              Co do tego, czy mamy lepiej...nooo chyba. Ale tutaj to raczej podobnie, chociaż
              kto wie?

              Do głowy mi przyszło, że właściwie, od biedy, to można by jakiś fragment
              ciekawy zamieścic i potem komentować, bo- jak mawiają Anglicy, wybiegałem sie z
              pomysłów, przynajmniej na razie. Tak ogólnie to myślę nad nowym wątkiem, a na
              Twój nie wchodzę, bo książki nie czytałem. Co nie znaczy, że ten ma się
              zakonczyć! Tym bardziej, że zamiast gadać do siebiee... Aha, i uważaj na
              filifionkozę, bo ponoc bywa dziedziczna! Bywaj:)

            • Gość: Moni Zagadka dla fanow IP: *.pl 05.11.01, 20:22
              Pamietacie , jak Pizmowiec poszedl odpoczywac do Groty i wlozyl swoja sztuczna
              szczeke ( zeby sie nie zapiaszczyla ) do Czarodziejskiego Kapelusza ? W CO
              zamienila sie sztuczna szczeka ???
              • Gość: dina Re: Zagadka dla fanow IP: 195.116.167.* 06.11.01, 10:52
                W małego, złotego smoka?
              • Gość: Ralph Re: Kwestia moralna IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.11.01, 13:08
                Tez o tym wczoraj myślałem(chociaż na forum wszedłem dopiero teraz), ale nic
                konkretnego nie wymyśliłem. A mamy o to nie pytałem (jak radzi autorka):(

                W takim razie ja zapytam, co sądzicie o Topiku i Topci, skoro przywłaszczyli
                sobie coś, co do nich nie nalezało (konkretnie do Buki), i w ogóle mieli to
                gdzieś, co ktoś o tym sądzi? Niby takie małe, miłe stworki, a jednak...
                • Gość: dina Re: Kwestia moralna IP: 195.116.167.* 06.11.01, 17:34
                  Topik i Topcia należą do gatunku jakiego nie znoszę!!! Małe to, pazerne i
                  siedzi na walizce, żeby tylko sobie mieć! Seplenienie wybaczam.A właśnie ...
                  Buka. Co o Buce? Z podtekstów wywnioskowałam, że była nieszczęśliwa i zła. Nie
                  przypominam sobie jednak, żeby faktycznie kogoś zjadła.Wymroziła tylko
                  tyłkiem tulipany.Proponuje krótkie wypracowanie pt. " Buka jako postać
                  tragiczna". Ralph, czy tylko my jesteśmy na tym forum? Może by się kto odezwał
                  z łaski swojej?
                  • Gość: Moni Re: Kwestia moralna i nie tylko IP: *.pl 06.11.01, 18:56
                    Ja tez jestem , ale w dzien pracuje...
                    Uparcie wracam do tematu "sztuczna szczęka" , bo szczerze mówiąc zadałam te
                    zagadkę z nadzieja , ze ktoś mnie oświeci . Nawet jako matka tego nie
                    zrozumiałam . Osobiście skłaniam się ku tezie , ze szczeka została zamieniona w
                    jacht "Przygoda" , no bo skad się wziął nagle na plaży . Ale z drugiej strony
                    Piżmowiec był zbyt przerażony tym , co zobaczył , jak na jacht.....
                    Co Wy na to?

    • Gość: Ralph Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.11.01, 19:39
      'Buka była postacią jakby nie z tej bajki, uosabiała tajemniczą siłę ducha
      i chłód wygnańca. W istocie była nieogolonym pra-Muminem, który z racji swego
      nieustępliwego charakteru, a także wrodzonej dociekliwości (której ślady
      odnajdujemy u dojrzałych osobników tego gatunku; vide- Tatuś Muminka) odkrył
      sekret długowieczności. Ceną, jaką pra-Mumin zapłacił za owoc swego geniuszu
      był ów przenikliwy chłód, emanujący tak na materie żywą, jak i martwą.
      Prawdopodobnie znał wszelkie sekrety swego świata, a w kieszeni miał nawet
      Czarnoksiężnika.
      Incydent z Królewskim Rubinem rzuca światło na minione dzieje. Uważny
      czytelnik, ze szczególnym uwzglednieniem niektórych forumowiczów gazety, z
      łatwością wywnioskuje, że naiwność Buki była w istocie pozorna, gdyż to ona-
      jako jedyna (może z wyjątkiem Czarnoksiężnika) znała zasadę działania
      Czarodziejskiego Kapelusza (nie trzeba chyba dodawać, że kapelusz ten był
      jednym z wynalazków pra-Mumina alias Buka, który wystąpił w opowieściach wraz z
      dwójką potomnych*).


      PS.Moni, nie do końca jestem pewien, czy NAPRAWDĘ chcesz wiedzieć, w co
      zamieniły się zęby Piżmowca, jeśli wiesz, co mam na myśli...

      -------------
      *odpowiedź na to pytanie '-a konkretnie: kto?' znajdziesz na stronie
      www.gazeta.pl, w wiadomym katalogu forum; ale jeszcze nie dziś. Chyba, że
      zechcesz sam odgadnąć, choć pytanie nie należy do łatwych
      • Gość: dina Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: 195.116.167.* 07.11.01, 21:15
        No , nieźle! Jestem pod wrażeniem. Więcej napisze jutro, bo padam na pysk.
        • Gość: Ralph Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.11.01, 12:57
          No, to fajnie, bo już myślałem, że nie jesteś ciekawa!
          • Gość: dina Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: 195.116.167.* 09.11.01, 11:08
            wreszcie wolna chwila!!! Ostatnia chyba w tym życiu , zaczęłam bowiem
            pracować.
            Teoria Buki jako pra-mumina jest całkowicie nowatorska i godna
            zainteresowania świata naukowego.
            Jak sie tak zastanowilam to wszystkie te stworzonka maja charakterki , tzn.
            cechy które budza ( we mnie przynajmniej ) lekka odraze a jednak...jakoś sie je
            lubi.Ciekawe dlaczego?
            • Gość: Ralph Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.11.01, 17:52
              Fakt, 'charakterek' to nic dobrego. A wiesz, że Filifionka podejmuje pewnego
              listopada w koncu próbę 'przekroczenia siebie'? Inni zresztą też...

              PS. Nie zapomnij, że jeszcze nie rozwiązałaś mojej zagadki, skierowanej zreszta
              głównie do Ciebie!
              • Gość: dina Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: 195.116.167.* 12.11.01, 21:54
                A jakiej zagadki? Chyba przeoczyłam....Przyznam się po cich u , że czasami tez
                się czuje jak Filifionka (uuuu...znalazłam powidła śliwkowe!!! Wyglądają
                jak....). Według mnie fascynującą postacia jest Ciotka Paszczaka-
                drobnomieszczanka do kwadratu, wydaje jej sie , że wie lepiejco dla kogo jest
                dobre i słuszne.Kojarzy mi się z tymi paniami, co chodziły po kioskach i
                piętnowały gumki.No i jej niezapomniane gry wychowawcze...( mniam!!! to o
                powidłach!!)To przypomnij zagadkę!! Kiedys jeszcze oglądałam film rysunkowy.
                Cały błąd polegał na wprowadzeniu postaci niejakiego Bobka.Załóżmy " komitet
                obrony pierwotnej wersji muminków w mediach".
                • Gość: Ralph Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.11.01, 22:48
                  Chodzi oczywiście o to, kto jeszcze jest współczesny Buce! Odsyłam do
                  historyjki na zadany przez Ciebie temat: 'Buka jako postać tragiczna'.
                  • Gość: dina Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: 195.116.167.* 13.11.01, 16:00
                    No kurcze nie wiem....Może Lodowa Pani z " Zimy Muminków"?
                    • Gość: Ralph Re: Coś mnie tknęło...ale wciąż nie rozumiem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 14.11.01, 14:20
                      Taa...a co powiesz na Przodka, czyli ojca Buki, i Czarnoksiężnika- czyli syna i
                      ucznia? Lodowa Pani to ponoć...dawna kochanka naszego tragibohatera, który
                      jednakże wyparł się z czasem swego libido i zatracił orientację; pośrednio imię
                      na to wskazuje(ha, ha), BezUczuciowaKreacjaAseksualna, pozdrawiam:)
    • aristakisian Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? 14.11.01, 15:25
      Gość portalu: Momo napisał(a):

      > Bo ja tak do końca nie. Oprócz tomu 'W Dolinie Muminków' nie udało mi się tego
      > rozgryźć. I mam na myśli poważne traktowanie tematu, poza tym klimat tych
      > opowiadań jest wg. mnie totalnie poważny. Spróbować przeanalizować klimat i
      > przesłanie- to jest dopiero coś! Osobiście skłaniam się ku buddyjskiej
      > osobowości autorki (choć to tylko moje przypuszczenie), stąd ta głębia i smutna
      >
      > mądrość...

      Dzieki Ci Momo/Ralphie za rozpoczecie takiego watku! Akurat na czasie! Niedawno
      dowiedzielismy sie z mezem, ze niedlugo bedziemy miec dzidziusia i postanowilismy
      (w ramach swoistego wstepu do zycia) zaczac mu czytac ksiazeczki. I teraz
      wieczorami odprawiamy swoisty rytual: najpierw ja czytam dzidziusiowi rozdzial
      Muminkow po polsku, potem maz ten sam rozdzial po ormiansku. Czytajac wasze posty
      przypomnialam sobie, jak na studiach diagnozowalismy ze znajomymi wszystkie
      postaci z 'Muminkow' (i z 'Puchatka'): nerwica natrectw Filifionki, jakas
      depresja psychotyczna albo psychoza depresyjna Mamusi Muminka (kiedy mieszkali w
      latarni morskiej, bodajze w 'Tatusiu Muminka i mozu', a Mamusia czula sie taka
      samotna i tak jej bylo zle, ze 'weszla' do obrazu namalowanego na scianie, a jak
      wszyscy wrocili do domu i jej szukali, to schowala sie za namalowanym drzewem...)
      i to jej przywiazanie do torebki (chociaz jako kobieta doskonale ja rozumiem, bo
      ja tez nigdzie sie nie rusze bez mojego 'worka', bo torebka to juz chyba trudno
      nazwac). Z innymi tez cos jest 'nie tak': Panna Migotka tak przywiazana do
      swojego wygladu zewnetrznego (grzywka); Paszczak chodzacy w sukience i natretnie
      kolekcjonujacy cokolwiek; z Ryjkiem tez bylo cos nie tak (moze ktos pamieta z
      jakiego powodu, nie pamietam w ktorym tomie, Ryjek regularnie wymiotowal), moze
      jakies zaburzenia lekowe; Wloczykij, jak sama nazwa wskazuje, sie wloczy, ale
      poza tym prawie nic o nim nie wiadomo (oprocz tego, ze gra na harmonijce i jest
      najlepszym przyjacielem Muminka), strasznie skryty, moze jakies zaburzenia
      emocjonalne (nieumiejetnosc wytworzenia wiezi); Buka - wiadomo: 'oziebla', nikt
      jej nie lubi... (swoja drga - dlaczego?); Topik i Topcia - male zlodziejaszki
      (przypuszczalnie kleptomania), seplenienie (a wlasciwie 'feplenienie') byc moze
      na tle nerwowym; Mala Mi - agresywne, zlosliwe (moze to niezbyt psychologiczny
      termin) nadpobudliwe psychoruchowo zwierzatko... Tatus to raczej patologia
      spoleczna: oprocz omawianej juz przez was lajdackiej mlodosci, zaniedbuje
      emocjonalnie Mamusie, a o wypelnianiu obowiazkow malzenskich tez jakos sie nie
      doczytalam (moze impotencja...). W 'Kubusiu' wszystko jest jakos czytelniejsze i
      bardziej jednoznaczne. Ale dzieki temu Muminki sa lepsza 'kopalnia'...
      Co do buddyjskiego spokoju tchnacego z Muminkow to zgadzam sie w zupelnosci,
      chociaz nie slyszalam nic na temat swiatopogladu/wyznania/filozofii zyciowej Tove
      Jansson...

      Pozdrawiam, Ruth ;)

      P.S. Moze pomozecie mi dobrac nastepne ksiazeczki dla dzidziusia (na razie w
      kolejce po 'Muminkach' stoi 'Kubus P.', 'Chatka P.' i 'Mikolajek')...
      • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: 195.116.167.* 14.11.01, 16:40
        ryjek regularnie wymiotował w "komecie nad doliną muminków" ze wszelkich
        mozliwych powodów.
      • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: 195.116.167.* 14.11.01, 16:40
        ryjek regularnie wymiotował w "komecie nad doliną muminków" ze wszelkich
        mozliwych powodów.
      • Gość: Anna M Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.devs.futuro.pl 20.11.01, 13:35
        Chciałam przypomnieć, że niedawno ktoś zanalizował Kubusia Puchatka. Wyszło, że
        Puchatek ma różne zaburzenia na tle długtrwałego maltretowania go przez Krzysia
        (walił jego łebkiem o schody!), objawiające się m.in. kompulsywnym jedzeniem,
        Kłapouchy ma depresję, Sowa dysleksję, Prosiaczek nie pamiętam co, a jedyny
        normalny jest Królik - inteligentny, dbający o rodzinę i zintegrowany ze
        społeczeństwem (krewni i znajomi). A Krzyś jest dzieckiem zaniedbywanym przez
        rodziców, u którego rozwinęła się ciężka nerwica. Najsilniejszy objaw - gada z
        zabawkami...
    • Gość: Ralph Autor jest tym, który jednak wie więcej? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 14.11.01, 23:22
      Pewien myśliciel analizował przypowieść, w której nie rozumiał przesłania. To z
      jednej, to z drugiej strony- i nic. Nie poddawał się wierząc, że skoro
      powiedziano coś tak trafnie, że samo wspomnienie słów przybliża do prawdy, to
      zrozumienie nie tylko jest możliwe, ale właściwie już się dokonało.
      (...)Mam jeszcze jeden pomysł: ktoś zna tajemnicę, która w bardzo smutny sposób
      tłumaczy życie bohatera;(cdn) Chodzi tu oczywiście o autora, i pomijam tu
      argument, że niektóre treści mogą być nieświadome samego piszącego. Wszak
      zgadzamy się chyba co do faktu, że Jansson pisała spójnie i konsekwentnie, tak,
      jak to robi jedynie ktoś, kto doskonale 'poznał się na rzeczy'!

      Dalej jednak nasz myśliciel konstatuje:(cd)...tłumaczy życie bohatera; a
      przecież całe pokolenie wierzy i ufa temu bohaterowi, nie podejrzewając
      podobnej sprawy." Otóż to! Przesłanie w takim przypadku jest całkowicie ukryte
      przed czytelnikiem, (podobnie jak np. w kinie- widz kibicujący bandycie jedynie
      utożsamia sie z jego losem, nie próbując zrozumieć, dlaczego właściwie staje po
      stronie czegoś, co w życiu potępia), bo czyta on jedynie dla przyjemności,
      niejako 'konsumuje' książki. Ta "podobna sprawa" to właśnie dopełniona wiedza
      autora, coś, co czasem tak ciężko zaakceptować.
      Nie tyle nie ma w tym nic złego, ile ubogie jest jedynie takie 'czytanie'
      czy 'oglądanie'. O ile w przypadku dziecka jest to całkowicie naturalne, to w
      dorosłym życiu powinno się przynajmniej! próbować nawiązać z pisarzem stosunek
      partnerski, czyli odczytywać treść całościowo, jako pewną konsekwencję sposobu
      życia i rozumienia autora (czytać między wierszami, lub też ponad nimi).
      Oczywiście dotyczy to tylko 'poważnej' literatury, najczęściej literatury
      filozoficznej (a nie np. powieści kryminalnych czy science-fiction albo
      Harlekinów, choć i tu bywają wyjątki).

      Cieszy mnie zupełnie szczerze, że poważnie potraktowaliście temat, choć równie
      szczerze 'wyznam', że nie oczekiwałem jakiejś nadzwyczajnej odpowiedzi na
      postawione na poczatku pytanie. Tym niemniej zmierzamy we właściwym kierunku,
      a aristakisian i jego post skłonił mnie do napisaia tego, cokolwiek
      przydługiego, przyczynku. Mianowicie nie tyle o patologie Tu Idzie, ale o
      sposób ich przedstawienia, zaasymilowania do codzienności.

      Nawiązałem do buddyzmu (choć wyłącznie roboczo, na użytek dyskusji), gdyż to
      właśnie w nim m.in. postawa akceptacji i tolerancji nie prosi się o rozgłos,
      ale jest czymś oczywistym (stąd dziwność niektórych zachowań muminkowych
      bohaterów, którzy bywają tacy właśnie jakby od niechcenia, co jest raczej obce
      w naszym społeczeństwie).
      Klimat przemilczenia w Muminkach budzi zaufanie być może dlatego, że sami
      chcielibyśmy czasem, żeby nie czepiano się o mniejsze lub większe głupstwa, a w
      obliczu rzeczywistych problemów zachowywano zimną krew i niezłomność. Stąd być
      może np. brak sympatii do wiecznie uciekającego Włóczykija, jak już wspomniała
      wcześniej dina.

      Wybaczcie rozwlekłość, ale mi się tak pomyślało, chyba... A co do bajek- może
      ktoś inny coś zaproponuje, bo ja głównie czytałem Tytusa, Romka..., a potem
      science fiction i inne takie, stąd moje małe doświadczenie bajkowe,

      pozdrawiam i czekam na sugestie, choć nie tylko (dina, może ty byś tym razem
      szepnęła coś na temat Lodowatej Pani, np. jako odtrąconej kochanki?)
      • Gość: dina Re: Autor jest tym, który jednak wie więcej? IP: 195.116.167.* 15.11.01, 11:22
        fiu, fiu ale epistoła!!!Cierpisz na bezsenność? ;-)Lodowa Pani nie jest
        odtrącona kochaką. Lodowa Pani należy do typu ludzi którzy żyją marzeniami i
        nie bardzo widza konsekwencje swoich czynów. Ona nie wiedziała, że jak
        pogłaszcze Wiwiórke to zwierzę umrze (Wiewiórka jest podobnym typem do
        Filifionki tylko na niższym szczeblu rozwoju).Lodowa Pani szwęda się tu i tam
        bez większego powodu , za to z rozmachem.
        Bardzo lubie "żime muminków"- jest chyba najsmutniejsza i najbardziej
        niezwykła.
        A co do bajek: polecam "Sceny z życia smoków"- wystepuja tam 4 wredne smoki i
        żaba e białych pepegach i z pryszczami na plecach nad którą owe smoki znęcaja
        sie psychicznie.Smoki nosza na szyjach termosy z zupa ogórkową, którą lubi tez
        i Żaba bo ogórki maja takie same pryszcze jak ona. Rzecz i chora i niewinna.
        Z bajeczek polecam tez seri ę makabrycznych, niby pouczających wierszyków .
        Niestety autora nie pamiętam, wiem, że rysunki robił Butenko i książka jest nie
        do zdobycia. Fragmenty:
        O Kazi co bawiła się zapałkami: " i zgorzała Kazia cała
        garśc popiołu pozostała
        lecz trzewiczki jeszcze stoją
        smuca się nad pania swoją"
        O Jasiu co wsadzał palce do buzi:
        "skoczył krawiec jak pantera
        z nożycami zły okrutnie
        i paluszki nimi utnie
        Nożycami raz i drugi
        aż krew prysła we dwie strugi
        Patrzy Jasio w wielkiej trwodze
        a paluszki na podłodze"

        O Zyziu co sie utopił:
        "zanim cała przeszła nocka
        Zyzio spłynął był do płocka
        albo jeszcze dalej w morze
        gdzie krwiożercze sa węgorze"
        A pod spodem był rysunek usmiechnietych węgorzy pływających w krwawej wodzi.
        Coś wspaniałego!!!!!





        • Gość: Ralph Re: Przeciwnie- sypiam jak kamień, i to do późna IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.11.01, 19:39
          Podoba mi się to 'fiu fiu"!, przypomina mi Misia Uszatka, gdzie ktoś tak
          właśnie fiufał. Poza tym masz moją sympatię za postowy ton- pozwól mi określic
          go jako beztrosko-nonszalancki z lekką nutą (auto)ironii...elegancko!

          A właściwie to co sie stało z Lodową Panią? Wiesz, nie czytałem Zimy" od
          baaardzo dawna i nie pamiętam prawie nic stamtąd (jedynie tyle, że
          Muminek 'zacierpiał' na bezsenność, choć wyszło mu to chyba na dobre...a może
          nie?)
          • Gość: dina Re: Przeciwnie- sypiam jak kamień, i to do późna IP: 195.116.167.* 16.11.01, 15:52
            Mistejk!!! Fiu fiu nie mówił Miś Uszatek ( na którym niesłusznie psy wieszano
            na forum" gazety na plażę") ale wróbel Ćwirek.
            A lodowa Pani chyba miała coś wspólnego z koniem.Bo Muminek i Too-Tiki
            zrobili śnieznego konia i jak lodowa Pani nadeszła to on o żył i uciekł.Lodowa
            Pani chyba odeszła tam , skąd przyszła.Ale znowu nadchodzi!!! jakis śnieg na
            mnie dzisiaj spadł.:-)))
            • Gość: dina Nooo tak..... IP: 195.116.167.* 16.11.01, 23:22
              No tak, sama jedna na forum w środku nocy!!!! wiatr wieje i skrzypi
              okiennicami a "zapomniane kości grzechocza na dnie wąwozu"( to Duch
              z "Pamietników.....)
              _ Jakie kości? - spytał Jok
              -Zapomniaaaaneeeee!!!!!
              • Gość: dina Re: Nooo tak..... IP: 195.116.167.* 16.11.01, 23:34
                I po co była mi ta "Nalewka babuni" na czarnym bzie? Gadam sama do siebie...
                jak mówiła Pni od Pracy Techniki w podstawówce "gadanie do siebie jest
                pierwszym objawem choroby". Zwłaszcza gadanie nie na temat.....
                • Gość: Ralph Re: Nooo tak..... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.11.01, 12:14
                  Ja z kolei popijałem wczoraj, ale nie nalewkę- dziecko sie w 'towarzystwie'
                  urodziło i trza było...a także gadać nie-do-siebie, i grać w bilarda, i w
                  strzałki... Ech, to ciężkie, poimprezowe wstawanie. Ale co to- na co Ty mnie tu
                  naciągasz?! Przecież to jest poważne, literaturo-muminko-eksperymentalno-znawcze
                  forum, a nie jakieś tam...
                  Trzymajta się, bo mróz idzie!
        • Gość: Abres Re: Autor jest tym, który jednak wie więcej? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.11.01, 10:05
          Cześć Dina! Zbiorek makabrycznych wierszyków ilustrowanych przez Butenkę
          to "Wesoła gromadka". Mam to!!! Palce lizać. Jest to zbiór dydaktycznych
          wierszyków dla dzieci różnych autorów.
    • Gość: grażka Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.237.109.20.adsl.vg.worldonline.dk 17.11.01, 18:07
      Spróbować zanalizować klimat książeczek o Muminkach ?
      (Nb moja ulubiona to ta z krótkimi "Opowiadaniami z doliny Muminków". W
      dzieciństwie nudziły mnie one przeraźliwie, dorosłam do nich dopiero około
      matury)
      pewnie, że jest to swoista mitologia z kapitalnym przeglądem zachowań
      wszelakich (każdy zna chyba conajniej jedną ciotkę Paszczaka;-)
      Ale przydatnym kluczem do jej zrozumienia jest znajomość klimatu (dosłownie i w
      przenośni)Skandynawii.
      Mieszkam aktualnie na pólnocy Danii, noce są tu teraz długie, a dni ciemne,
      wietrzne i pochmurne. Ludność bunkruje się w domach, zapalając massę świeczek i
      innych nastrojowych światełek. Pięknie zadbane, wręcz wylizane, domki (latem
      też ogródki) dają poczucie bezpieczeństwa wobec ciemności i nieznanego
      czającego sie na zewnątrz.
      A długie okresy ciemności i pośrednio przez nie spowodowana niespecjalna
      wylewność w kontaktach międzyludzkich sprzyjają powstawaniu większych i
      mniejszych zakrętasów w ludzkiej psychice.
      Tytułem podsumowania: to, ze "Muminki" powstały w Skandynawii (czy ktoś może
      nawiasem mówiąc wie, czy p. Tove Janson mieszkała, w Szwecji czy w Finlandii?)
      nie jest żadnym zbiegiem okoliczności. Nad Morzem Śródziemnym by się te klimaty
      nie wykluły
      Pozdrawiam
      • Gość: Ralph A jak jest z odbiorem Muminków w Skandynawii? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.11.01, 19:14
        Zdaje się, że mieszkała w Finlandii, choć pisała po szwedzku. Z drugiej strony
        ciekawe jest też to, jaką wspólną cechą osobowościową 'legitymują' sie fani
        muminków (jeśli takie uwspólnienie rzeczywiście ma miejsce). Osobiście mogę
        przyznać, że dawniej Skandynawia miała dla mnie niemal moc magicznego
        przyciągania (dziś już nie jestem tego taki pewien)- jawiła mi się jako teren
        szczególnie przydatny do samotniczych badań. Tylko co ja bym tam badał? Ot,
        romantyczne wizje...

        PS.Koniecznie sprostuj, jeśli się mylę.
        • Gość: Grażka Re: A jak jest z odbiorem Muminków w Skandynawii? IP: *.237.109.20.adsl.vg.worldonline.dk 17.11.01, 20:47
          Cóż, jest to jedna z realistycznych powiastek dla dzieci. Które tutaj zresztą
          przeważają, choć Harry Potter też niejaką popularnością się cieszy ;-)
          A jeśli chodzi o zgłębianie natury ludzkiej przez mieszkańców krain nad Bełtami
          ;-)to wydały one tak optymistycznie nastawionych, a znanych szerszej
          publiczności, autorów, jak Kirkegaard, Bergman czy Lars von Triers ("Tańcząc w
          ciemnościach" - czy ktoś na sali ma brzytwę?)
          Venlige hilser
          • Gość: Joanna Re: A jak jest z odbiorem Muminków w Skandynawii? IP: 150.254.215.* 18.11.01, 14:52
            Tove jansson nalezala do tzw. mniejszosci szwedzkiej w Finalndii. czyli
            krewniacy za morzem, a wokol same nieindoeuropejskie postacie...
            chociaz podobno szwedzcy Finowie i finscy Finowie calkiem dobrze znosza swoje
            sasiedztwo
            pozdrawiam i zaluje ze nie pamketam juz tych ksiazeczek, i jedyne co mi
            pozostalo to wspomnienie dziwnej atmosfery, troche tak jak w Malym Ksieciu.

            J
        • Gość: dina Re: A jak jest z odbiorem Muminków w Skandynawii? IP: 195.116.167.* 18.11.01, 19:12
          Skandynawia była dla mnie marzeniem do momentu , kiedy dowiedziałam się o
          cenach tam panujących . Makabra. Ale niedawno sie okazało , że w Szwecji mam
          Super -Wujka i wszystko jeszcze byc może przede mną. Przeraziła mnie natomiast
          wizja Muminlandu. Zbudowali taki park rozrywki po którym buszuja pluszaki w
          kształcie Muminków. Jakoś mi to Disneylandem wieje.

          • Gość: remikozi Re: A jak jest z odbiorem Muminków w Skandynawii? IP: 10.40.130.* 19.11.01, 14:13
            Był swego czasu tekst w Magazynie gazety - wynikalo, ze raczej Disneylandem
            niekoniecznie... A poza tym dzieciakom sie podoba - to chyba najwazniejsze
            • Gość: Ralph Re: A jak jest z odbiorem Muminków w Skandynawii? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 19.11.01, 23:50
              Dzieciakom wiele rzeczy się podoba...
              • Gość: yennak Re: A jak jest z odbiorem Muminków w Skandynawii? IP: *.org.helsinki.fi 20.11.01, 11:25
                witam! witam!

                po raza pierwszy wystepuje na jakims forum... i to pewnie taki wystep goscinny,
                ale wyjatkowo moge cos tutaj dodac i do czegos sie przyczynic. taka
                przynajmniej mam nadzieje...

                chociaz moze lepiej nie burzyc tych wspanialych i kolorowych teorii
                roznorakich... rzeczywistosc jest stosunkowo prosta, acz nie banalna...

                ale moze najpierw skad to wiem...
                znam oba jezyki urzedowe finlandii - finski i szwedzki, historie tego kraju,
                literature obu jezykow (przynajmniej w jakims stopniu), a obecnie nawet tutaj
                okresowo mieszkam (jestem na rocznym stypendium na uniwersytecie helsinskim)...

                first things first... pani tove jansson jest ze wszechmiar typowym
                przedstawicielem swego 'gatunku' - finskiego szweda. ludnosc szwedzkojezyczna
                osiedlala sie tutaj od niepamietnych czasow na zachodnim wybrzezu finlandii.
                mowia oni jezykiem, kt jest odmiana szwedzkiego, kt bywa malo zrozumiala dla
                szwedow ze szwecji - fonetycznie brzmi jak finski, kt jest tak rozny od
                szwedzkiego jak tylko mozna (bardziej niz polski od niemieckiego), a takze
                czesc slownictwa i wyrazen pochodzi z j.finskiego, badz jest lokalne z innych
                wzgledow...
                szwedzi stanowili zawsze finska arystokracje, jesli o czyms takim w ogole mozna
                tutaj mowic... ale to moze nie takie istotne...
                stanowia oni w tej chwili ok 6% ludnosci - jakies 300 tys ludzi. ale b ich
                widac i slychac i czuc... jedynie wsrod islandczykow jest wiecej pisarzy
                przypadajacych na statystycznego mieszkanca, a trzeba zaznaczyc, ze wielu
                pisarzy i poetow wywodzacych sie z tej finskiej mniejszosci jest rzeczywiscie
                wybitna.
                pani tove niewatpliwie sie do nich zalicza.
                finskich szwedow charakteryzuje duze przywiazanie do lokalnej natury, ktora
                jest dla nich najwiekszym wyznacznikiem 'finlandskosci'. okreslaja oni siebie
                jako 'finländare', czyli finlandczykow wlasnie, bo o ile w procesie tworzenia
                narodu finskiego dla etnicznych finow najwieksze znaczenie mial jezyk i jego
                rosnace znaczenie (Kalevala, jesli komus to cos mowi), o tyle dla ludnosci
                szwedzkojezycznej najwazniejsza byla przyroda. i tak wlasciwie zostalo.
                widoczne jest to w tekscie finskiego hymnu narodowego napisanego przez
                szwedzkojezycznego poete Runeberga, ktory mowi o przyrodzie wlasnie i nazywa
                sie 'vårt land' (szw.) vel 'maamme' (fin.) czyli 'nasz kraj'.
                to samo mozna znalezc w muminkach - typowa przyrode, klimat i atmosfere
                zachodniego wybrzeza finlandii - okolic zamieszkalych przez finskich szwedow.
                takze wiele zachowan bohaterow ksiazek nie dziwi specjalnie jesli troszke sie
                tutaj ludzi poobserwuje.
                a co do pani tove i jej finskoszwedzkiego sposobu widzenia swiata, proponuje
                przeczytac jej autobiograficzny zbior historyjek z dziecinstwa, kt tytul
                ulecial mi na db z lepetynki, ale kt powinien byc jeszcze dostepny w
                ksiegarniach - zostal wydany jakis rok-2 temu. znalezc tam mozna, moim zdaniem,
                te sama atmosfere, jaka panuje w muminkach.

                teraz musze uciekac, zajecia wzywaja...
                ale postaram sie napisac cos jeszcze na ten temat wieczorem...

                moze zreszta powinnam sie przyjrzec kwestii blizej... przymierzam sie do
                napisania doktoratu dotyczacego tozsamosci mieszkancow tego kraju. muminki jako
                odzwierciedlenie duszy finskiego szweda? ;)

                mialabym jeszcze wiele do powiedzenia na ten temat...
                pewnie przydaloby sie tez przeczytac jeszcze raz muminki, bo wspomnienia z
                dziecinstwa sa troszke mgliste :)

                no i jako tlumacz musze pochwalic tlumacza polskich wersji muminkow, kt sa
                naprawde doskonale. podobnie jak kubus puchate i mikolajki, swoja droga...
                kongenialne, jak mawiaja anglicy ;)

                zycze wszystkim milego dnia!

                K:)
                • Gość: grażka muminki jako odzwierciedlenie duszy finskiego szwe IP: *.237.109.20.adsl.vg.worldonline.dk 21.11.01, 15:08


                  Dzieki, yennak, za wyjatkowo konkretne wyjaśnienie, skąd się te Muminki takie a
                  nie inne wzięły oraz opowieść o mieszkańcach zachodnich wybrzeży Finlandii. A
                  jednak to byt określa świadomość...:-)
                  Czytając ma się wrażenie, że się ma do czynienia z osobą mocno zafascynowaną tym
                  krajem, nieprawdaż?
                  Jak już wspominałam, mieszkam teraz na Jutlandii, ale mam odczucie,że jest to
                  najmniej fascynująca część Skandynawii - płasko, wietrznie i deszczowo i tylko
                  czasami jakieś chlewiki.
                  Dlatego też oczekuję z niecierpliwością na obiecywany ciąg dalszy opowieści na
                  wymieniony w tytule listu temat!(i o Finlandii w ogóle też!)
                  Pozdrawiam ciepło
                  Grażka
                  • Gość: yennak Re: muminki jako odzwierciedlenie duszy finskiego szwe IP: *.org.helsinki.fi 22.11.01, 22:24
                    Ciesze sie, Droga Grazko, ze zaciekawily Cie moje wywody :)

                    miedzy nami skandynawami ;)...
                    mysle, z poludniowej danii do finlandii rownie daleko jak z poludniowej danii
                    do polski - i to nie geograficznie, a kulturowo.

                    finowie, a raczej powinnam powiedziec, populacja tego kraju, bo finscy szwedzi,
                    w tym pani tove, to przeciez nie finowie... w kazdym razie... sa b specyficzni.
                    co zreszta mozna powiedziec pewnie o kazdej narodowosci. z tego, co sie
                    orientuje mentalnosc dunczykow wiele sie rozni od mentalnosci finskiej.
                    norwegowie tez sa inni, jak i szwedzi i islandczycy...

                    ale to raczej malo odkrywcze stwierdzenie bylo...
                    musze koniecznie, przy okazji wyjazdu na swieta do domu, odswiezyc sobie
                    muminki. wtedy bede mogla jakos doglebniej przeanalizowac ich 'finlandskosc'...

                    a co do samej finlandii... jest bardzo pieknym krajem. na swoj sposob mniej
                    sterylnym i zimnym niz dania, norwegia, czy szwecja (chociaz dania nie robi
                    wrazenia zimnego kraju, odwoluje... skandynawsko-sterylna natomiast jest. tak
                    ja przynajmniej pamietam). choc finowie nie maja nic wspolnego ze slowianami,
                    to jednak w atmosferze tego kraju, mentalnosci ludzi, kuchni odczuwa sie
                    odrobine slowianskiej nuty. melancholii, choc bardziej to rosyjskie na pewno,
                    niz polskie, ale zawsze slowianskie.

                    ojej... niewiele w tym tresci chyba bylo... :)

                    za oknem drugi dzien burza sniegowa. po wyjsciu za prog zamienia sie czlowiek w
                    balwanka :)
                    kto wie, moze dlatego muminki takie biale?

                    atmosfera gwiazdkowa - dzien wstaje o 8, a ciemno sie robi o 16. ludzie stroja
                    juz domy w choinkowe swiatelka - jest dzieki temu przytulniej i na duszy jakby
                    cieplej.
                    na stole plonie swieczka w ksztalcie sniezki, a dzis rano oberwalam taka jedna
                    od jakiegos nieletniego fina :)

                    a jutro wieczorem ide do sauny. ktora jest b finska. ale muminki, z tego, co
                    pamietam, do sauny nie chodzily. co tylko potwierdza fakt, ze sa finskimi
                    szwedami :)
                    w finlandii na 5 mln mieszkancow przypadaja prawie 2 mln sauen. statystyczny
                    finskojezyczny mieszkaniec kraju ma dwie - w miescie i domku letniskowym w
                    lesie, nad jeziorem, lub morzem. lecz populacja szwedzkojezyczna charakteryzuje
                    sie miedzy innymi tym, ze od sauny stroni.
                    i niech zaluja :) nie wiedza, co db!

                    milego wieczoru!
    • Gość: gangsta Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.bci.net.pl 20.11.01, 12:35
      Biedne Muminki - jak by nie spojrzeć; z jednej strony Poke-gnomy, z drugiej
      Harry (i to nie brudny), a gdzie myśl skandynawskich twórców? Nie chodzi już
      nawet o nordycką mitologię, na której motywach (często bez pomyślunku)
      żerują "Zespoły ciężkiego uderzenia", ale o bezczelną, chamską agresję jakiej
      dopuszczają się twórcy takich pereł jak pokemony, digimony i ich kolejne klony,
      odzierające takie (iście barokowe) perły jak Muminki czy książki A. Lindgren.
      Gdzie znajdziemy tak wyraziste postaci jak Ryjek - zachłanny, naiwny
      materialista, Mała Mi - złośliwa, zaciekle, zdumiewająco trafnie kontrująca
      każdą opinię spryciara której nie sposób nie lubić, Włóczykij - enigmatyczny
      przybysz, "samotny jeździec" który widział na tle dużo, że Dolinę traktuje jak
      Arkadię mimo zachodzących w niej dziwactw, opanowany, skryty melancholik...
      Gdzie spotkamy tak przejmującą, tragiczną postać jak Buka, gdzie delikatność
      pasji Paszczaka, gdzie renesansowe wizje Migotka??? Zapowiedź katastrofy,
      spełnienie katastrofy, obrócenie katastrofy w przygodę - serdeczność i cały
      zestaw "niedzisiejszych" zachowań - to, co niegdyś było atutem, dziś staje się
      pokrytym patyną zapomnienia archaizmem...Smutne to, ale dzieciaki, jeżeli już
      oderwą się od konsoli, chwytają za to, co zdążyły "wypiać" media; książki zaś
      takie jak "Muminki", "Ronja, córka zbójnika" (z jednym z ciekawszych
      bestiariuszy), czy rodzime "Porwanie w Tiuturlistanie" (to jest dopiero
      mistrzowska meskalancja magii, wzruszeń i awantur spiętych klamrą humoru
      dorównujągo Maestro Makuszyńskiemu), pokrywają się szarą barwą kurzu.
      Refleksje refleksjami, ale za oknem pada śnieg i dobrze by było położyć się do
      ciepłego łóżka z brzuszkiem pełnym igliwia i wyśniwać sobie powolutku melodię
      harmonijki Włóczykija na wiosnę.
      • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.01, 12:59
        o proszę jak ładnie..... Ale ja bym nie tragizowała, Na pewno są dzieci,
        które czytaja Muminki.Są to dzieci rodziców czytających Muminki. Przeciez i za
        naszych czasów ( moich przynajmniej ) były różne rzeczy z przemoca w treści (
        np. He-Man).
        A ja tez bym zapadła w sen zimowy. Może tylko bez rego igliwia w brzuszku.
      • Gość: Anna M Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.devs.futuro.pl 20.11.01, 14:15
        Ale trzeba pamiętac o jednym - dzieciom ciężko jest zacząć czytać, jeśli ktoś
        (ciekawe, kto!) nie nauczy ich kochac książki... Nie wystarczy siedzieć i
        czekać, aż się przypadkiem oderwą od konsoli, bo a nuz wtedy trafią na coś do
        czytania.
    • suz Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? 20.11.01, 13:43
      Przecież Muminków nie trzeba (nie wolno?) rozumieć, tylko pochłaniać całym
      sobą, kochać itp. Czysto emocjonalnie, a nie analizując czy racjonalizując...
      • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: 195.116.167.* 20.11.01, 21:09
        A dlaczego???? ja bardzo lubie rozumieć i rozkładać na czynniki pierwsze.
        Lubię w baśniach ( nie wiem czy to dobra określenie) nawiązania do
        rzeczywistości, do człowieka ( nawet jeżeli chodzi o wady).Pozwala mi to
        wierzyć , że troche magii w tym moim świecie naookoło jest. Może stąd sie
        bierze popularność Sapkowskiego, który całkiem " ludzkie " klimaty i sytuacje
        osadził w innym świecie. To samo jest z Muminkami, tyle że one łagodniejsze
        troche i maja takie całkiem tycie, malutkie wady....
        • suz Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? 21.11.01, 09:56
          Co innego zauważać pewne analogie i nawiązania do rzeczywistości czy ludzi, a co
          innego racjonalizować. Wśród moich znajomych mam paru takich Ryjków, Paszczaków,
          Włóczykijów, Panien Migotek, Filifionek, a nawet samego Muminka i to, że
          spostrzegam te analogie charakterów i różnych zachowań nie zmienia faktu,
          że "Muminki" 'chłonę' całą sobą, bardziej emocjami niż rozumem... Co nie znaczy,
          że ich nie rozumiem; po prostu istnieje różnica pomiędzy 'rozumieniem'
          a 'zrozumieniem'. I właśnie to pozwala mi wierzyć w tę magię otaczającą mnie w
          realnym życiu. Gdyby 'udowodnić' istnienie tej magii - przestałaby ona istnieć, a
          ja przestałabym ją czuć i w nią wierzyć, bo to własnie jej ulotność i
          enigmatyczność daje jej rację bytu.
    • Gość: kazba Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.11.01, 16:30
      jesli naprawde ktos nie zrozumial - to moze i dobrze, nie wszystko trzeba
      rozumiec, moze lepiej sie wczuc i poddac nastrojowi. Czy sluchajac Mozarta albo
      Bregovica "rozumiemy"? Chyba raczej czujemy.
      Muminki to taka historia o tym, ze ludzie sa bardzo rozni, ale to nie zakloca
      ogolnej harmonii, jesli inni sa tolerancyjni, a moze po prostu zachowuja
      wiekszy dystans. Zyja w zgodzie z porami roku, ciesza sie pieknem natury i z
      bojaznia zglebiaja istote zywiolow.
      Czytalam i ciagle czytam Muminki, za kazdy razem odkrywajac nowe "smaczne"
      zdania, a mysle, ze nie ma tam zdan zbednych. Moim ulubionym tomem jest "Tatus
      Muminka i morze", taka kwintesencja zycia pelnego marzen, wyzwan, rodziny,
      samotnosci... Polecam.
    • Gość: Blue Re: Czy ktoś zrozumiał MUMINKÓW? IP: *.el-4100100.acn.pl 05.12.01, 22:36
      Gość portalu: Momo napisał(a):

      > Bo ja tak do końca nie. Oprócz tomu 'W Dolinie Muminków' nie udało mi się tego
      > rozgryźć. I mam na myśli poważne traktowanie tematu, poza tym klimat tych
      > opowiadań jest wg. mnie totalnie poważny. Spróbować przeanalizować klimat i
      > przesłanie- to jest dopiero coś! Osobiście skłaniam się ku buddyjskiej
      > osobowości autorki (choć to tylko moje przypuszczenie), stąd ta głębia i smutna
      >
      > mądrość...

      MUMINKI należy czytac po raz pierwszy jak ma się max. nie więcej niż 10-12 lat.
      Potem...no cóż ma się takie problemy jak Momo :)
      Pozdrawiam,
      Blue

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka