Dodaj do ulubionych

Te okropne ufole...

13.04.06, 21:48
Niedawno uświadomiłam sobie, że od paru ładnych lat z premedytacją unikam
książek, które w jakikolwiek sposób poruszają wątek UFO, Obcych, inteligencji
pozaziemskiej i jak jeszcze by tego nie nazwać...
Uświadomiłam to sobie w momencie, kiedy - z dużą dozą podejrzliwej nieufności
- sięgnęłam po książkę S. Kinga "Łowca snów". Moja nieufność okazała się jak
najbardziej uzasadniona. Przeczytałam pierwsze 200 stron, a to że zamierzam
czytać dalej, wynika tylko i wyłącznie z mojej sympatii dla autora. Książka
opowiada o ufolach, które wychodzą z... (nie powiem skąd - kto nie czytał, ten
i tak nie uwierzy).

Czy możliwe jest napisanie DOBREJ książki, w której wystąpiłby wątek relacji
Kosmici - Ziemianie? A może sam temat narzuca s p e c y f i c z n y rodzaj
pisania?
(Jedyna w miarę sensowna książka o kosmitach, jaką czytałam, to "Childhood's
End" Arthura C. Clarka).


--
motyla noga"
Obserwacje, inspiracje, dywagacje, fakty, akty (przemocy i niemocy),
artefakty, zmory i potwory.
Obserwuj wątek
    • venus22 Re: Te okropne ufole... 13.04.06, 22:07
      Jak doczytasz do konca to cos ci sie wyjasni.

      Venus
      • adao Re: Te okropne ufole... 13.04.06, 22:55
        Venus- powiem Ci, że tak po cichu liczę na to, że jeszcze mi się spodoba. Bo
        musiałam bardzo mocno się przełamać, żeby sięgnąć po książkę o ufolach. Jak na
        razie - jest dziwna... (ale oprócz tego, że o ufolach, jest też o przyjaźni,
        więc czytam ;-)
        • jottka Re: Te okropne ufole... 14.04.06, 00:13
          no, dobrą książką (czy raczej cyklem książek) o relacjach ziemian i kosmitów są
          opowiadania kira bułyczowa o wielkim guslarze:) a z drugiej strony, choć może
          dla czytelników młodszych, 'gra endera' orsona wellesa carda
          • bdx65 Re: Te okropne ufole... 14.04.06, 10:33
            Whitley Strieber - "Wspólnota"
            Bardzo dobra powieść, film gorszy.
    • martolka Re: Te okropne ufole... 14.04.06, 10:43
      Kir Bulyczow "Opowiadania Guslarskie" i "Pierestrojka w Wielkim Guslarze" -
      polecam. Tez nie przepadam za kosmitami, ale te ksiazki przeczytalam z
      przyjemnoscia, przede wszystkim dzieki poczuciu humoru autora. Rosja w
      polaczeniu z kontaktami pozaziemskimi jest nieslychanie interesujaca :-)
    • ben-oni Re: Te okropne ufole... 14.04.06, 10:53
      S.Lem mówił kiedyś: "W amerykańskim filmie każda wyprawa w kosmos kończy się
      kopniakami". (Jak on nienawidził tej plastikowej cywilizacji...)
      Pisanie o kosmitach ma pecha. Zazwyczaj biorą sie do tego bardzo słabi pisarze,
      sądząc, że tematem przykryją swoje braki warsztatowe. Łatwiej jest wymyślać
      dyrdymały jak opisywać rzeczywistość. A to nie jest tak. Zauważ, że u
      największych "ufo-pisarzy" książka jest o ludziach, a kosmici są tylko
      pretekstem. Strugaccy piszą prawie wyłącnie o ludziach. Lem też. Bułyczow.
      Bo wymyślanie nowych sposobów na zabijanie Ziemien nie ma sensu jeśli nie
      płynie z tego jakieś mądrzejsze przesłanie. Nawet z tak głupawej książki
      jak "E.T." płynie morał. I dlatego uważam tę książeczkę za lepszą od stosów
      zabijankowych s-f. Tak sądzę i tego będę się trzymać.
      • skajstop Dick 14.04.06, 11:30
        Do tego co napisałeś, świetnie pasuje też Dick.
      • jottka Re: Te okropne ufole... 14.04.06, 11:42
        ben-oni napisał:

        > Zauważ, że u największych "ufo-pisarzy" książka jest o ludziach, a kosmici są
        tylko pretekstem. Strugaccy piszą prawie wyłącnie o ludziach. Lem też


        no niezupełnie:) najwięksi pisarze tego nurtu opisują również kosmitów w sensie
        doświadczenia inności - 'solaris' czy 'niezwyciężony' zajmują się własnie tym
        aspektem kosmictwa, że tak powiem. psychologiczne dywagacje z okazji spotkania z
        nieznanym to jedno, a rozważania na temat tego nieznanego to drugie

        • Gość: monika_kot Re: Te okropne ufole... IP: 212.126.17.* 14.04.06, 11:50
          A propos Ufoli to mnie bardzo podobała się "Wspólnota" Budda Hopkinsa choć po
          tej powieści a może paradokumencie -trudno do końca rozstrzygnąć - miałam niemal
          ataki paniki przed snem i nikt by mnie nie nakłonił na mieszkanie w domku na
          odludziu - zbyt mocno na mnie oddziaływała. Czytałam ją lata temu i nie pamiętam
          szczegółów, byc może dziś bym inaczej to odebrała ale tamte odczucia wciąż
          pozostały żywe...
          • bdx65 Budd Hopkins - "Intruzi" 14.04.06, 17:59
            Gość portalu: monika_kot napisał(a):

            > A propos Ufoli to mnie bardzo podobała się "Wspólnota" Budda Hopkinsa

            "Wspólnotę" napisał Whitley Strieber.

      • adao Re: Te okropne ufole... 14.04.06, 12:56
        ben-oni napisał:
        Zauważ, że u
        > największych "ufo-pisarzy" książka jest o ludziach, a kosmici są tylko
        > pretekstem.

        To prawda.
        Ale z drugiej strony...
        dla wielu nienajlepszych ufo-pisarzy (i ufo-scenarzystów) kosmici też są tylko
        pretekstem - do napuszonych dyrdymałów i pustych frazesów o Kondycji Ludzkości.
        Star Trek np. Bardzo lubiłam tę serię w wieku kilkunastu lat, ale z czasem
        zaczęła mnie coraz bardziej denerwować...

        A jak tylko skończę z "Łowcą snów" to zajrzę do literatury rosyjskiej, z czystej
        ciekawości. (I może tym sposobem zacznę w swoim życiu etap czytania literatury
        ufolowej ;-)


        --
        motyla noga!
        Obserwacje, inspiracje, dywagacje, fakty, akty (przemocy i niemocy), artefakty,
        zmory i potwory.
    • Gość: melmire Re: Te okropne ufole... IP: *.fbx.proxad.net 14.04.06, 12:58
      Polecalabym cykl Davida Brinn'a ale nie znam jego polskiej nazwy. moze ktos
      pomoze?
    • braineater Re: Te okropne ufole... 14.04.06, 14:44
      'ufole' opisane w sposób nieprzeciętny:

      Wróbel i Dzieci Boga pani Russel, czyli pacyfistyczne E.T. vs Jezuici.

      Odyseja Marsjańska Weintrauba - pierwsza próba opisania inteligencji
      pozaziemskiej w dziejach SF

      Kontakt Carla Sagana - przereklamowane nudziarstwo, ale i tak klasyk

      Gateway Frederica Pohla - arcydzieło w temacie kontakt z Obcymi - przynajmniej
      trzy pierwsze tomy, potem juz tylko recykling pomysłów

      Przyjemny gniot i fundament całego podgatunku 'wyrzezać wszystkich nieziemców',
      czyli Kawaleria Kosmosu Heinlena

      Żelazny klasyk Finney'a, potrzykroc zekranizowany, za każdym razem genialnie -
      Inwazja Porywaczy Ciał

      Obcy, jako projekcja poharatanej psychiki oraz bydle mocno lovecraftowskie z
      natury - Pasożyty umysłu Colina Wilsona

      Obcy, cosmy ich z rozpędu wytłukli kiejby indian i teraz nam żal - Słowo las
      znaczy świat Ursuli Le Guin. Tej pani także Lewa ręka ciemności, w temacie skąd
      sie biorą Obcy

      Kolejny klasyk Hal Clement i Misja Grawitacyjna z wypowiedzią w temacie jak
      groźny moze byc Homar

      Obcych galeria cała, cokolwiej jednakże schorowana i bolejąca w Szpitalu
      Kosmicznym (i częsciach kolejnych - nie tykac nawet kijem!) Jamesa White

      Obcy przemili, przesympatyczni, w pień najprawdopodobniej wyrznięci w
      Pierścieniu Larry'ego Nivena

      Obcy, którym nieśc nalezy zbawienie, nawet za cene wyobcowania: Kwestia
      sumienia Jamesa Blisha

      Jakby trza było więcej porządnych powieści o 'ufolach' to tez się znajdzie:)

      P:)
      • Gość: wm Re: Te okropne ufole... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.06, 14:56
        Czy można coś bliżej na temat <Odyseja Marsjańska Weintrauba>? Nie doszukałem
        się co to jest nawet przez google.
        • braineater Re: Te okropne ufole... 17.04.06, 15:16
          Heh - pewno byłoby ci prościej gdybym nie pisał autorów z pamięci i sprawdzał
          czy sie nie machłem:) Pan nazywa sie Weinbaum i mogło go nie znaleźć na
          googlach. A sama opowiastka, wydana została w czarnej serii zeszytowej, tej
          numerowanej, gdzies w latach 80, jest do trafienia na prawie każdej aukcji, za
          złotówkę, może dwie. A fabułka klasyczna, przedwojenna SFowa, czyli mamy
          wyprawę, co dociera na Marsa, tamze spotyka Obcego o wdzięcznym imieniu Tweel,
          który taki ptasiopodobny jest bardziej (to, jak twierdza teoretycy, powazny
          krok naprzód, bo do teraz w ramach Obcych pojawiali się tylko BEM, czyli Bug
          Eyed Monsters:). No i się zaczyna kolejna rewolucja w gatunku SF, bo w
          odróznieniu od poprzedników Weinbaum, nie traktuje Obcego, jako tarczy
          strzeleckiej, tudziez katalizatora wymyslnych ran, zadawanych ziemianom, tylko
          prezentuje go jako istote inteligentna, ku nauce chętna a w dodatku
          krotochwilną. Jako, że masz zamiar to czytac, to końcówki nie zdradzę, ale
          generalnie jest dobrze: ludzie to nie świnie, Obcy to nie mordercy:)
          Troche juz leci myszą od tego tekstu, ale jako reprezentant SF sprzed Golden
          Age, nadal się nieźle sprawdza.
          A tu:
          www.blackmask.com/thatway/books153c/martodd.htm
          pełny tekscik po oryginalnemu, jakby Ci sie nie chciało szukać polskiego
          tłumaczenia.

          P:)
          • Gość: wm Re: Te okropne ufole... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.06, 18:17
            Wielkie dzięki!
    • ufonauta Naprawdę? 17.04.06, 21:32
      Naprawdę jesteśmy tacy okropni? Chyba się obrażę ...
      • bdx65 nie obrażaj się 23.04.06, 11:10
        ufonauta napisał:

        > Naprawdę jesteśmy tacy okropni? Chyba się obrażę ...

        są różni - jedni źli, inni tacy sobie
        spośród 70 ras jest co wybierać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka