Dodaj do ulubionych

Tomasz Mann

03.01.03, 02:19
Przybieram się do przeczytania powieści "Buddenbrookowie" -nie czytałem
wcześniej żadnej powieści Manna, nie wiem czy dobrze robię zaczynając właśnie
od tej?
Jeżeli ktoś czytał i zna twórczość Thomasa Manna, będę wdzięczny za
podzielenie się swoimi wrażeniami.
Bardzo będzie mi miło dowiedzieć się od Was czegoś o jego powieściach,
filozofii, o tym jak wg Was pisał, co warte jest polecenia..

pozdrawiam
asdew
Obserwuj wątek
    • Gość: castorp7 Re: Tomasz Mann IP: 168.140.227.* 03.01.03, 02:56
      Ja tez zaczalem od Buddenbrokow i zniechecilem sie na 7 lat.
      Wydaje mi sie , ze opowiadanie Tonio Kroger najlepiej oddaje klimat pisarstwa
      T.Manna i od niego radzilbym zaczac ( jesli Ci sie nie spodoba to przynajmniej
      nie stracisz za duzo czasu ).
      Ale tak naprawde to oczarowala mnie Czarodziejska Gora.
      To co mnie przyciaga do ksiazek T.Manna to "slodki urok dekadencji".
      W wielu jego ksiazkach znajduje przeciwstawienie solidnego, mieszczanskiego
      Niemca i chorobliwego artysty.
      No i coz w tym takiego ciekawego?
      T. Mann potrafi na tym tle snuc fascynujace rozwazania o sztuce, milosci,
      muzyce, nauce....
      Wg mnie wyjatkowa pozycja jest tetralogia Jozef i jego bracia.
      Tam dekadenckim artysta jest sam Bog a jego tworzywem narod Zydowski.
      Zalaczam pozdrowienia.
      • asdew Re: Tomasz Mann 03.01.03, 03:39
        Właśnie tego dekadentyzmu chcę się troszeczkę doszukać w jego opowiadaniach.
        Buddenbrukowie to jedyna pozycja w bibliotece tegoz autora, której I tom udało
        mi się znaleźć :) Zdaje się, że właśnie za tę pozycję dostał Nobla.. ?
        Jeżeli możesz napisz mi coś więcej, dlaczego się zniechęciłeś?
        Do czego można porównać to dzieło, w jakim jest klimacie ?
        Czarodziejskiej Góry niestety od dłuższego czasu nie mogę zastać w bibliotece..

        Dziekuję w każdym razie za opinię, na takie właśnie liczyłem :)

        Pozdrawiam
        asdew
    • Gość: Mema Re: Tomasz Mann IP: *.gniezno.sdi.tpnet.pl 03.01.03, 06:05
      uwielbiam książki T. Manna, moja naj-naj... to "Czarodziejska góra". Jedną z
      ksiażek, które podobały mi się najmniej byli "Buddenbrookowie", choć przyznam,
      ze to dobra powiesć (hihi... to pisałam JA- najmądrzejsza dziewczynka na
      swiecie ;) hihi, a facetowi za to Nobla dali; ale przeciez mozna miec własne
      zdanie odmienne od ogółu, prawda?)
      Gdybym miała komuś proponować poznawanie pisarstwa MAnna chyba poleciłabym na
      pierwszy ogień lekkie, świetnie napisane, zabawne "Wyznania hochsztaplera
      Feliksa Krulla"- pychota :)

      Pozdrawiam

      mema
    • ada08 Re: Tomasz Mann 03.01.03, 07:18
      ''Czarodziejska góra'' należy do mojego prywatnego ''żelaznego'' kanonu
      literatury , ale rozpoczynania znajomości z Tomaszem Mannem
      od tej właśnie powieści raczej bym nie doradzała. No bo cóż... Pewien młody
      mieszkaniec Hamburga przyjechał do Davos , żeby odwiedzić chorego na gruźlicę
      kuzyna. I siedzi tam.... i siedzi .... i nie chce wrócić na niziny ... :-)))

      Ja zaczęłam od ''Buddenbrooków'' właśnie i , jak widać , nie zniechęciła mnie
      ta lektura. Tam jest ta mannowska dekadencja, w końcu to przecież historia
      upadku pewnego rodu. I swietna galeria postaci, charakterów... A cóż to jest
      literatura ? - Literatura , jak mawial nieco pogardliwie pewien pensjonariusz
      sanatorium ''Berghof'' - literatura, to są piękne charaktery :-)

      Przez tetralogię ''Józef i jego bracia'' , musze przyznać , nie przebrnęłam.
      Pokonała mnie tez ''Lotta w Weimarze''.

      Natomiast od kilku lat :-) zmagam się z ''Doktorem Faustusem'', czytam,
      porzucam, wracam, znowu zostawiam.... Tak powieść rzuciła na mnie jakiś urok :-)

      Polecam opowiadania i wspomnianego już Feliksa Krulla.

      Fajnych godzin z TM życzę :-)

      a.


    • Gość: Krzys Re: Tomasz Mann IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.03, 20:57
      niedawno zabieralem sie do "czarodziejskiej gory" i przerwalem w polowie
      pierwszego tomu;
      moje wszelkie zainteresowanie tworczoscia tego pisarza zabil po prostu jego
      infatylny styl;
      nie przypadlo mi do gustu zwracanie sie do mnie - skromnego czytelnika - jak do
      trzyletniego imbecyla;
      a tresc, coz... po prostu nie wiem, choc wiele o ksiazkach czytalem, i same
      ciekawe rzeczy
      • Gość: szcz Re: Tomasz Mann IP: *.czes.gazeta.pl 03.01.03, 22:11
        To nie infantylny styl Manna, ale taka maniera pisarska z tamtych czasów. Dziś
        niketórych może razić, ale z drugiej strony, żeyjemy w czasach postmodernizmu i
        przy wielu zabiegach dzisiejszych autorów tego typu maniery są wręcz wyszukane.
        A co do „Czarodziejskiej góry” to zgadzam się z tymi wszystkimi, którzy pisali
        o genialnej książce. Mnie też się tak wydaje. Przy tym jest to książka o bardzo
        wielu rzeczach naraz: dojrzewaniu, śmierci, samotności, losie europejczyka,
        miłości, przyjaźni, a głównie zmianie epok. Faktycznie piękna ta dekadencja.
        • Gość: Mema Re: Tomasz Mann IP: *.gniezno.sdi.tpnet.pl 05.01.03, 09:22
          "CZarodziejska Góra" to książka genialna i książka chyba o wszystkim. Czytałam
          ją 8 razy i za każdym razem jako ksiażke o czym inym- tak jakoś samo mi
          wychodziło, ze zauwazałam coraz to nowe wątki i aspekty i odcienie, raz nawet
          mi wyszło, ze to książka o pięknie otaczającego swiata (te pledy w zielono-
          czerwona KOSTKĘ nie kratkę, kratka jest banalniejsza ;) )
          "Dr. FAustus" tez mi się bardzo podobał, choc przyznam, ze to trudna książka
          przez swoje odniesienia muzyczne (prawde mówiąc cieżko mi sie ją czytało, bo
          niemal słyszałam w głowię tę dodekafonię a ja przecież wielbicielka Bacha)
          Ubawił mnie "FEliks KRull" i "Królewska wysokość", podobały się opowiadania...
          Chyba jedyna książka, przez którą nie przeszłam, to "Lotta w Weimarze"- nosz w
          cholieru, zanudziła mnie na śmierć.

          pozdrawiam

          mema
          • ada08 Re: Tomasz Mann 05.01.03, 11:21
            Gość portalu: Mema napisał(a):

            > "CZarodziejska Góra" to książka genialna i książka chyba o wszystkim.
            Czytałam
            >
            > ją 8 razy i za każdym razem jako ksiażke o czym inym- tak jakoś samo mi
            > wychodziło, ze zauwazałam coraz to nowe wątki i aspekty i odcienie, raz
            nawet
            > mi wyszło, ze to książka o pięknie otaczającego swiata (te pledy w zielono-
            > czerwona KOSTKĘ nie kratkę, kratka jest banalniejsza ;) )
            >

            Ja tez tak mam :-)

            Pewnego letniego wieczoru usiadłam sobie na balkonie
            z butelką wina :-) i zaczęłam wyławiać te fragmenty powieści,
            w których autor bawi się z czytelnikiem, robi do niego
            oko, uprzedza, przygotowuje na to, że pobyt Hansa w
            ''Berghof'' może potrwać aż siedem lat.

            Oto jak Mann , w pierwszych ''wprowadzających'' rozdziałach
            powieści , poczyna sobie z liczbą siedem:

            1. Hans wyrusza do Davos pod koniec siódmego miesiąca roku

            2. pokój Hansa w sanatorium ma numer 34 (suma=7):-)

            3. w jadalni sanatorium jest siedem stołów

            4. siedmioro kuracjuszy mija Hansa j Joachima na pierwszym
            górskim spacerze Hansa, kiedy to Hermina Kleefeld gwizdnęła
            sztuczną odmą, co tak przeraziło biednego Hansa :-)



            I jeszcze coś tam znalazłam , ale już dzisiaj nie pamiętam :-)

            W każdym razie dla mnie jest to książka , która przy kazdej
            kolejnej lekturze ujawnia coś, czego poprzednio nie dostrzegłam.

            a.


            • Gość: castorp7 magia liczb IP: 168.140.227.* 07.01.03, 01:22
              Dwie dodatkowe siodemki:
              - Joachim mierzy temperature 7 minut,
              - nazwisko Settembrini, a w szczegolnosci przejezyczenie Hansa - Septembrini.

              Generalnie jestem podejrzliwy co do wyszukiwania tego typu prawidlowosci ( lub
              przypadkowosci ). Np. na amerykanskim portalu dyskusyjnym na temat Conrada ktos
              zaczal doszukiwac sie magicznego znaczenia liczby 3 w Jadrze Ciemnosci. Jeden z
              korespondentow stwierdzil, ze jest to wplyw Mickiewicza, ktory uwazal 33 za
              liczbe magiczna ;-?
              Ale T.Mann sam sie prosi o takie poszukiwanie piszac we wstepie do swej
              powiesci: Nie starczy na nia ani 7 dni tygodnia ani nawet 7 miesiecy....chyba
              na milosc Boska nie potrwa to az 7 lat!

              Zalaczam pozdrowienia

              PS. Moje email ID brzmi okropnie pretensjonalnie, szczegolnie dyskutujac ten
              temat. To wynik mojego osobistego "zaczarowania" , a 99.9% ludzi ktorych
              spotykam i tak nie wie o co chodzi.
    • Gość: trickstero Re: Tomasz Mann IP: *.proxy.aol.com 04.01.03, 07:14
      mann to jest to ! doktor faustus jest moim zdaniem jedna z lepszych ksiazek
      dwudziestego wieku , swoista klamra spinajaca watek faustowski , lub jak ja
      wole intelektualna odpowiedz na mistrza i malgorzate , any way polecam goraca ,
      aczkolwiek lojalnie ostrzegam ze to nie "tonio" , jesli juz mann to najlepiej
      zaczac od smierci w wenecji
    • jewoczka Re: Tomasz Mann 04.01.03, 15:16
      akurat zaczynalam czytac Manna od Buddenbrokow (a skonczylam na Czarodziejskiej
      GGorze ;-) i jak dotad poza tym nic jego nie przeczytalam, ale przeczytam
      jeszcze) Jedno o czym jestem przekonana, to ze warto w ogole zaczynac go
      czytac... A od czego zaczac to chyba zalezy od indywidualnych potrzeb. I dobrze
      miec czas i chwile spokoju na lekture, bo inaczej trudno "wpasc w rytm" Manna...

      e
    • Gość: imbir Re: Tomasz Mann IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 16:37
      Zdecydowanie Czarodziejska. Koles siedzi sobie na snieznej gorze przez ladnych
      pare lat i mam wszystko w glebokim powazaniu. Jezeli chcecie to przezyc to
      przeczytajcie od deski do deski, a swiat zobaczycie z innej perspektywy.
      Najwiekszy czad jest jak poszedl na narty i zabladzil w sniezycy. :-) Pzdr
      • Gość: ryża małpa Re: Tomasz Mann IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 04.01.03, 16:52
        A co z " Wyznaniami hohsztaplera Feliksa Krulla"?Zaczyna sie obiecująco.
        " Czarodziejskiej Góry " przeczytałam 1 tom, w bibliotece są 3 sztuki
        pierwszych tomów i ani dudu drugiego:-(.
        Jest w tym pewna atmosfera ... hmm...może nieco senna , przyciężka ale dośc
        charakterystyczna , żeby klimat tej książki zapamietac na długo.
        Tylko nie pamiętam, czy on ją wreszcie puknął czy nie?
        • ada08 Re: Tomasz Mann 04.01.03, 16:57
          Gość portalu: ryża małpa napisał(a):

          >
          > Tylko nie pamiętam, czy on ją wreszcie puknął czy nie?

          Sa dwie szkoły: jedna mówi - tak, druga mówi - nie :-)))

          a.

          • dr.krisk Madame Chauchat i Hans Castorp 05.01.03, 22:21
            Nie sądzę, aby ewentualny bliższy kontakt naszego bohatera z piękną panią
            Chauchat można było nazwać "pukaniem".
            Tak więc jestem przekonany, że nie.
            Sanatorium Berghof to nie zaplecze dyskoteki w Manieczkach...
            KrisK
            • Gość: ryża małpa Re: Madame Chauchat i Hans Castorp IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 05.01.03, 22:35
              O, pardon, że uraziłam uduchowionych. Na dyskotece w Manieczkach niestty nie
              było mi dane sie bawić.
              To jak bys nazwał bliższy kontakt?

              ( ee....no...korzystając z tak sprzyjających okoliczności
              przyrody...eee....chciałbym zaproponować...yyyyy....)
              • dr.krisk ee, tam od razu uraziłam... 05.01.03, 23:01
                Uduchowiony to ja byłem, szanowna ryża małpo, bardzo dawno temu, i mnie
                przeszło bezpowrotnie.
                Sam zachodzę w głowę, jak by to nazwać, żeby pasowało do naiwnego inżynierka
                oraz niekonwencjonalnej Rosjanki. Jeżeli już, to "posiadł" może? Tak się w
                czasach Berghofu mówiło. Ale raczej to ona posiadła Castorpa (jeżlei już), a
                nie on ją...
                KrisK Przyziemny
                • Gość: Mema Re: ee, tam od razu uraziłam... IP: *.gniezno.sdi.tpnet.pl 06.01.03, 05:58
                  A ja myślę, że do "bliższego kontaktu trzeciego stopnia" między madame Chauchat
                  a panem Castorpem nie doszło.
                  Tak gaduła pewnie przegadał swoją szanse ;)
                  Zresztą, myśle, ze HAnsowi zależało na tym , by mieć damę, do której wzdychałby
                  jak średniowieczny rycerz.

                  mema
                • Gość: ryża małpa Re: ee, tam od razu uraziłam... IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 06.01.03, 11:26
                  żeby nie było , że ktos kogos posiadł to proponuję, że ubogacili sie przez
                  wzajemne obcowanie . Może tez być, że poznali się w sensie biblijnym ( ale to
                  plagiat).
                  • asdew Re: ee, tam od razu uraziłam... 06.01.03, 20:58
                    Bardzo mnie to cieszy, że moje zapytanie o to od jakiej jego (Manna) powieści
                    zacząć spełzło na dociekaniach jak w słowa ubrać rzecz od wieków znaną i
                    wyszstkim nam jak najbardziej bliską, tyczącą się dwojga osób płci przeciwnej
                    mających się ku sobie :)
                    Bardzo dziękuję za wszelkie opinie Panu/Pani: castorp7, Mema, Krzys, szcz,
                    ada08, trickstero, jewoczka, imbir, ryża małpa, dr.krisk ..
                    To miłe, że się odezwaliście, dzięki za słowa opinii !

                    /asdew
                    • dr.krisk Coś nam sie dyskusja obślizgła... 07.01.03, 06:56
                      asdew napisał:

                      > Bardzo mnie to cieszy, że moje zapytanie o to od jakiej jego (Manna) powieści
                      > zacząć spełzło na dociekaniach jak w słowa ubrać rzecz od wieków znaną i
                      > wyszstkim nam jak najbardziej bliską, tyczącą się dwojga osób płci przeciwnej
                      > mających się ku sobie :)
                      ... na odwieczny temat. Ale wszyscy castorpolodzy dywagują od lat, czy Hans i
                      pani Chauchat tegotego czy nie. A więc proszę sie nie dziwić tylko czytać!
                      Pozdrawiam :)
                      KrisK
                      • asdew Re: Coś nam sie dyskusja obślizgła... 07.01.03, 19:29
                        .. ależ już śpieszę czytać, oczywiście :)

                        apropos: może ktos ma do odsprzedania "Czarodziejką Górę"

                        /asdew
                        • Gość: ryża małpa Re: Coś nam sie dyskusja obślizgła... IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 07.01.03, 21:40
                          Heh, od dwóch lat buszuje w poszukiwaniu po antykwariatach i jakoś szczęścia
                          nie mam:-(
        • Gość: Karpik Do Ryżej Małpy IP: 212.182.91.* 26.01.03, 11:20
          Gość portalu: ryża małpa napisał(a):

          > > " Czarodziejskiej Góry " przeczytałam 1 tom, w bibliotece są 3 sztuki
          > pierwszych tomów i ani dudu drugiego:-(.

          Droga Ryża Małpo, zdaje się że w byłej bibliotece na Konopnickiej (obecnie w
          CK) są za to drugie tomy. Pierwszych brak. A przynajmniej brak było czas jakiś
          temu, gdy szukałam pierwszego. Podobnie przedstawia się sprawa z biblioteką na
          Krańcowej (ale to już rzeczywiście kraniec miasta...).
          Pozdrowienia z Lublina.
    • dr.krisk Czarodziejska góra 05.01.03, 22:28
      Czytam ją od lat na nowo. Zacząłem jak byłem uczniem liceum. Wtedy oczywiście
      najbardziej interesował mnie inżynier Castorp oraz jego miłośc do pani
      Chauchat. A teraz, po wielu latach, wolę czytać tasiemcowe dyskusje Napthy,
      Settembriniego oraz Castorpa. Tak to czas, proszę państwa, robi z ludźmi.
      Książka jak dobre stare czerwone wino: ciężka, niełatwa i uzależnia...
      KrisK
      • Gość: Mema Re: Czarodziejska góra IP: *.gniezno.sdi.tpnet.pl 06.01.03, 05:55
        A wiesz co, ja też zaczęłam w liceum... a może nawet w ostatniej klasie
        podstawówki... już nie pamiętam, dawno to było ;)
        Tyle tylko, że mnie długo nie interesowały wzdychania Hasna 'do nogi stołowej',
        wolałam dyskusje z Settembrinim i Naphtą w roli głównej, oraz CZas- który moim
        zdaniem jest jednym z głównych bohaterów "Góry"

        mema
        • ada08 Re: Czarodziejska góra 06.01.03, 07:11
          Ja tez w liceum, na poczatku :-)
          I tak weszlam w rzeczywistosc sanatorium ''Berghof'',
          ze chwilami wydawala mi sie bardziej realna, niz ta,
          ktora mnie otaczala.

          Sala jadalna: niekulturalna pani Stohr umiejaca przyrzadzac
          sosy do ryb na 28 sposobow, chichoczaca Marusia o duzym
          biuscie i jej ciotka, lepszy stol rosyjski, gorszy stol
          rosyjski.... Radca Behrens malujacy obrazy i doktor Krokowski
          wyglaszajacy odczyty o psychoanalizie, niedzielne koncerty...

          Pan Settembrini, pan Naphta....

          Odjazdy, przyjazdy, smierc....

          Naprawde zylam tym :-)
          a.

          • ada08 Re: Czarodziejska góra 06.01.03, 07:14
            A co sie tyczy zblizenia miedzy madame Chauchat a Hansem,
            to uwazam , ze doszlo do niego.
            On moze i ''zagadalby'' swoja pogawedke, ale ona nie z tych
            co to mezczyzne wpuszczaja do sypialni po to, zeby sobie
            z nim pogawedke uciac :-)

            I to zblizenie musialo zrobic na poczciwym Hansie wstrzasajace
            wrazenie :-)

            a.
            • Gość: kchauchat Re: Czarodziejska góra IP: 80.51.253.* 24.01.03, 16:52
              Prosze o jeszcze. Zwlaszcza o Doktorze... Od kiedu w Davos sa szczyty G8
              zmuszeni bylismy sie przekwalifikowac z gruzlikow na melancholikow
              uwielbiajacych Schonberga...
              • ada08 Re: Czarodziejska góra 27.01.03, 07:17
                Gość portalu: kchauchat napisał(a):

                > Prosze o jeszcze. Zwlaszcza o Doktorze... Od kiedu w Davos sa szczyty G8
                > zmuszeni bylismy sie przekwalifikowac z gruzlikow na melancholikow
                > uwielbiajacych Schonberga...

                Schonberga, Madame ?:-)

                Jak zatem rozumiem , temat "Dlaczego Beethoven nie napisał
                trzeciej części Sonaty fortepianowej op.111" oraz inne
                ciekawe kwestie , został zgłębiony ?
                Pozdrawiam :-)
                a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka