ghazal 28.07.06, 11:43 Proszę bardzo: Tak mi przyszło do głowy a propos Astrid: I jedna i druga książka mówi o "życiu po życiu". Każda inaczej. Pokuśmy się o wyłapanie podobieństw i różnic. Pozdrawiam uśmiechając się złośliwie i idę na basen. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wampuka Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 28.07.06, 15:30 Baaasen... potwór :P Różnica zasadnicza jest, jak mi się wydaje, w wielokrotności. W "Braciach..." światów "po życiu' jest co najmniej kilka; nie są to, jak się wydaje, stopnie doskonaości, czy tam coś, ale nie jest to jedna Narnia. Narnia też doznała odnowienia, stała się NOWĄ NARNIĄ, ale jakościowo nie jest to ta sama zmiana. Zmiana narnijska objęła całą rzeczywistość Narni. Z Nangijali do kolejnej krainy (jakiej? nie pamiętam... wstyd!) przechodzą ci, którzy umarli - i tylko oni; nie ma apokaliptycznej zagłady totalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
direta Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 29.07.06, 17:44 Jeszcze i to, ze Narnia, Charn i Anglia to światy równoległe. Do Nowej Narni można trafić tylko po śmierci albo bezpośrednio, albo (również po śmierci) przechodząc z Nowego Nieba i Nowej Ziemi, bo to również światy równoległe, ale połaczone (w przeciwieństwie do rozdzielonych światów doczesnych). Widać mocne wpływy Jaskini Platońskiej. Nangijala (dzięki Wampuko, nie pamiętałam jak to się nazywało) to jedno z kolejnych ogniw (nieskończonego?)łańcucha nie różniących się światów, do których przechodzi się poprzez śmierć. Światów równie doczesnych jak ziemia, z dobrem i złem, z Katlą, czy inną jej mutacją. To coś jak reinkarnacja, tyle, że w łańcuchu wcieleń osiąga się coraz większą doskonałość nie wracając na ziemię jako nowe wcielenie, tylko raczej wcielając się w nowe światy. Swoją drogą ciekawe skąd to się Astrid wzięło. Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 29.07.06, 19:41 No właśnie, ciekawe... Myślę o tym intensywnie od jakichś 24 godzin, z przerwą na sen i "Jeźdźca bez głowy" wczoraj w telewizorni i wydaje mi się, że to trochę tak z rozpędu... Najpierw był real, później Nangijala - i ok. Dopiero w finale okazało się, że można przejść jeszcze dalej - i samo przejście jakieś takie... dyskretne, jakby wstydliwe, jakby niechcąco...? Pamiętam, oczywiście, dlaczego Sucharek skoczył Jonatana (piękne imię!) z urwiska, ale jest to takie trochę przyłatane, poza tym zaraz potem treść książki się urywa. To, cow iemy ponad to, wiemy z dopisków autorki, które umieściła w książce, jak przecież podaje, na wyraźne życzenie czytelników. Ale nie będę się upierał przy jedynej słusznej teorii ;) Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 08.08.06, 23:21 Właśnie (dzięki Wam) skończyłam lekturę i pierwsze moje wrażenie jest takie, że światy u Lindgren chociaż wydają się groźne (chyba powinnam mówić tylko o Nangijali, bo o Nangilimie rzeczywiście nic bliżej nie wiadomo), to są bardziej "na niby" niż u Lewisa. Właściwie oba "przejścia" są dla mnie trochę za łatwe, za miękkie. Trudno mi zrozumieć, skąd się bierze dramatyzm walki o wyzwolenie Nangijali, skoro wystarczyłoby przecież ją zwyczajnie porzucić. U Lewisa zdecydowanie silniejsze jest typowo chrześcijańskie wyobrażenie o misji, o tym, że trzeba się wykazać, sprawdzić, zasłużyć. U Lindgren jest oczywiście przesłanie o braterskiej miłości i odwadze - ale mniej spójne. Poza tym, u Lewisa perspektywa jest bardziej religijna - inne światy "służą" przede wszystkim do tego, by się "poprawić" i nawiązać relację z Bogiem. U Lindgren przez cały czas najważniejsze są relacje międzyludzkie, rodzinne (z bratem, z matką, z przybranym dziadkiem Mateuszem). Ryczypisk opuszcza przyjaciół, bo chce być bliżej Aslana. Nikt z Nangijali nie poszedłby "sam" do Nangilimy - bo w samej Nangilimie nie ma nic szczególnego. Trzeba się tam przenieść "z całą rodziną" :) To tyle pierwszych wrażeń :) Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 09.08.06, 18:32 Pierwsze wrażenia, ale jakże rzeczowe :) Masz rację, a do tego zadajesz ważne pytania. Mnie nie przyszło do głowy pytanie o dramatyczną walkę o wyzwolenie N1 (ponumeruję, będzie łatwiej ;)), skoro można skoczyć z urwiska wprost do N2. Wartość relacji międzyludzkich jest też inaczej przedstawiana. Wydaje mi się jednak że i CSL podkreśa wagę tychże, ma jednak na to - zwyczajnie - więcej czasu i miejsca, niż AL, która w jednym tomie rozpoczyna i kończy całą przygodę. W fiale OzN widzimy Ryczypiska spotykającego się ze swymi druhami i wiemy już, że warto było poświęcić to, co dotychczasowe da tego, co Wieczne. Jak to będzie przy N1, N2, Nn...? Kto to może wiedzieć! Swoją drogą (teraz mi to przyszo do gowy, w trakcie pisania): Ryczypisk został - i tu ogromny cudzysłów, ale potrzebuję tego sformułowania - wzięty do nieba z dusza i ciałem, w przeciwieństwie do innych bohaterów OzN. Czyżby zezwierzęcona, owosiona i ogoniasta wersja Maryi ;) Nie chce obrazić niczyich uczuć reigijnych, ale jakoś mi się tak to układa...? PS: Przepraszam za te skróty, ale: po pierwsze primo: usprawnią wymianę myśli, po drugie primo" mam nową klawiaturę i nie mogę się do niej przyzywczaić, a ze skrótami mi łatwiej pisać... Odpowiedz Link Zgłoś
direta Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 10.08.06, 21:01 wampuka napisał: > Pierwsze wrażenia, ale jakże rzeczowe :) Masz rację, a do tego zadajesz ważne > pytania. Jestem pod wrażeniem rzeczowej analizy Braci Lwie Serce dokonanej przez escott. Muszę przyznać, że sama czytałam BLS dość dawno, ale pod wpływem pytań escott stanęła mi ta historia przed oczami jak żywa. wampuka: > Wydaje mi się > jednak że i CSL podkreśa wagę tychże, ma jednak na to - zwyczajnie - więcej > czasu i miejsca, niż AL, która w jednym tomie rozpoczyna i kończy całą > przygodę. No coz - mozemy w takim razie porownać BLS z Lwem Czarownicą i Starą Szafą. Objetosciowo podobne, obie też są niejako "pierwsze" tzn CSL pisząc Lwa być moze jeszcze nie planował kontynuacji serii, a przynajmniej nie był tego pewien. Nie jest łatwe takie porównanie zwazywszy na to, ze Narnia i Anglia to światy rownoległe a Szwecja i N1 to światy po sobie następujące i bramą do N1 jest wyłacznie smierć, natomiast bramą do Narni może być wszystko z wyjątkiem śmierci (choć nie do końca, zważywszy na sposób dostania się tam najmłodszych dzieci w Ostatniej Bitwie) Ale spróbuj w takim razie Wampuko porównać tylko LCiSS z BLS. Da sie? Jak myslisz? > W fiale OzN widzimy Ryczypiska spotykającego się ze swymi druhami i > wiemy już, że warto było poświęcić to, co dotychczasowe da tego, co Wieczne. > Jak to będzie przy N1, N2, Nn...? Kto to może wiedzieć! Cenna uwaga. > > Swoją drogą (teraz mi to przyszo do gowy, w trakcie pisania): Ryczypisk został > - > i tu ogromny cudzysłów, ale potrzebuję tego sformułowania - wzięty do nieba z > dusza i ciałem, w przeciwieństwie do innych bohaterów OzN. Czyżby > zezwierzęcona, owosiona i ogoniasta wersja Maryi ;) Nie chce obrazić niczyich > uczuć reigijnych, ale jakoś mi się tak to układa...? Równie dobrze może być to wersja Eliasza, Henocha lub Mojżesza. Co do tego ostatniego pewności nie ma, natomiast ci dwaj pierwszi również nie umarli jak pozostali ludzie, tylko przeszli do nieba w inny sposób. Choć każdy niejako z innej przyczyny, czy może za inne zasługi. I jeszcze tak się zastanawiam - czy jest uprawniona paralela: Katla-Biała Czarownica? Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 11.08.06, 00:26 "Ogoniasta Maryja" przyszła mi do głowy dlatego, że symbolika OzN jest z ducha nowotestamentalna. Tak, tak, NT czerpie garściami ze ST, to jasne, jednak wyraźniej widać inspiracje ewangeliczne i apokaliptyczne, niż np. z ksiąg prorockich, czy historycznych. Poza tym - masz rację, przywołując starotestamentalnych mężów. Porównać BLS z LCiSS? Hmmm... To mi akurat nie przyszło do głowy. Ale LCiSS będę z pamięci przywoływał (nie tu i teraz, trochę później), bo oczywiście pożyczyłem... Paralela Katla-Biała Czarownica? Chyba tyko funkcjonalnie. Obie spełniają w powieściach role czarnych charakterów. Poza tym są inne, po prostu. Mają inne cele, metodzy działania, sposoby komunikacji ;) wpływania na ludzi... Nie, ja nie jestem przekonany. Pozdrowienia :))) Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 11.08.06, 14:03 Dziękuję za takie zachęcające słowa:) >Porównać BLS z LCiSS? Wydaje mi się, że porównanie BLS z "samym" LCiSS jest o tyle trudne, że LCiSS w oderwaniu od reszty może być interpretowane o wiele płycej niż się to zazwyczaj czyni. Paradoksalnie, chociaż to tu nawiązanie chrześcijaństwa jest chyba najbardziej bezpośrednie, (ofiara Aslana), sama książka w największym stopniu przypomina chyba bardziej "zwyczajne" ("świeckie") baśniowe historie, w których dzieci odkrywają różne magiczne krainy - tajemniczy ogród, podróże w czasie, świat czarodziejów- ale zawsze wracają "do domu". Motywy czysto eschatologiczne (czyli bliższe wymowie BLS) pojawiają się stopniowo (gdy kolejne dzieci dowiadują się, że nie wrócą do Narni, że Aslan jest także obecny "na ziemi", ale pod inną postacią itd.), a dla mnie dwa najważniejsze tomy, które pozwalają mi zrozumieć wymowę pozostałych, to "Siostrzeniec Czarodzieja" i,przede wszystkim, "Ostatnia Bitwa". "Bitwa" była dla mnie trochę jak "rozwiązanie zagadki" w powieści detektywistycznej i odnosiłam wrażenie, że to efekt zamierzony przez CSL. >Paralela Katla-Biała Czarownica? Chyba tyko funkcjonalnie. Może Biała Czarownica-Tengil? Samą Katlę widziałabym raczej jako narzędzie, jak wilki Białej Czarownicy - chociaż dokładnego odpowiednika chyba nie ma. >> W finale OzN widzimy Ryczypiska spotykającego się ze swymi druhami i >> wiemy już, że warto było poświęcić to, co dotychczasowe da tego, co Wieczne. >> Jak to będzie przy N1, N2, Nn...? Kto to może wiedzieć! >Cenna uwaga. Rzeczywiście. Ta niepewność to może konsekwencja faktu, że wszystkie światy N1- Nn - chociażby z uwagi na nieokreśloną liczbę - wydają się trochę "dotychczasowe". Istnieją samodzielnie, ale nie wiadomo na jakiej zasadzie. Nie są przez nikogo stworzone, nie wiemy nawet, czy obowiązują w nich jakieś nieprzekraczalne magiczne prawa. Chyba że to sam Jonatan jest w pewnym sensie ich twórcą - to on przecież zawsze potrafi przewidzieć, co się stanie i jak wygląda kolejny świat, ale mówi o tym dopiero wtedy, gdy Sucharek tego potrzebuje, w charakterze pocieszenia. >>Czyżby >> zezwierzęcona, owosiona i ogoniasta wersja Maryi ;) Nie chce obrazić >>niczyich >> uczuć reigijnych, ale jakoś mi się tak to układa...? >Równie dobrze może być to wersja Eliasza, Henocha lub Mojżesza. Zgadzam się, mnie też bardziej odpowiada porównanie do proroków. Ryczypisk to dla mnie "ogoniasty mistyk", który za wszelką pragnie doznać objawienia - tylko nie wybiera się do nieba w rydwanie ognistym, a wpław:) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
ghazal Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 14.08.06, 17:28 Ho,ho! Wpadam Ci ja sobie na to forum między jednym wyjazdem a drugim i widzę, że mój złośliwy wątek pięknie się rozrósł. No i wychodzi na to, ze muszę sobie "Braci..." przypomnieć, bo niewiele mi po latach zostało. Na przykład nie pamiętam zupełnie kto to był wspomniany przez escott Tengil. Najcenniejsze wydaje mi się to spostrzeżenie escott: > Rzeczywiście. Ta niepewność to może konsekwencja faktu, że wszystkie światy N1- > Nn - chociażby z uwagi na nieokreśloną liczbę - wydają się > trochę "dotychczasowe". Istnieją samodzielnie, ale nie wiadomo na jakiej > zasadzie. Nie są przez nikogo stworzone, nie wiemy nawet, czy obowiązują w > nich jakieś nieprzekraczalne magiczne prawa. Chyba że to sam Jonatan jest w > pewnym sensie ich twórcą - to on przecież zawsze potrafi przewidzieć, co się > stanie i jak wygląda kolejny świat, ale mówi o tym dopiero wtedy, gdy Sucharek > tego potrzebuje, w charakterze pocieszenia. Wychodzi na to, że Jonatan, to nie zwykły człowiek, bardziej typ jakiegoś demiurga (Aslana?) a w każdym razie stał się takim w odpowiedzi na potrzeby Sucharka. Czy można stać się "nadczłowiekiem" dzięki miłości do kogoś słabszego i potrzebującego pomocy? Co myslicie o takim przesłaniu: "Każdy może stać się zbawicielem, o ile tylko kocha wystarczająco mocno" Czy to miała na myśli Astrid tworząc Braci Lwie Serce? Jak się to ma do "nikt nie ma większej miłości niż gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich" i do ofiary Aslana z pierwszego tomu Opowieści z Narni, gdzie Aslan oddaje życie... no właśnie - czy z miłości do zdrajcy? (jak mniemam, Lewis chciał tu nawiązć do Rz 5:7-8 "A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.) Postawię tu trochę przewrotne pytanie Czy Aslan rzeczywiście umarł z miłości do zdrajcy, czy raczej z miłości do Narni? Bo przecież gdyby Czarownica zabiła Edmunda nie mogłaby się spełnić przepowiednia i Narnia zostałaby we władaniu Białej Czarownicy przez następne może setki lat. Można oczywiście gdybac, ze nawet po śmierci Edmunda Aslan znalazłby sposób pokonania czarownicy a inna czwórka dzieci w przyszłości zajęłaby trony. Nie wiem. IMHO rzecz warta rozważenia. > > Ryczypisk to > dla mnie "ogoniasty mistyk", który za wszelką pragnie doznać objawienia - tylko > > nie wybiera się do nieba w rydwanie ognistym, a wpław:) Zauważ, że Ryczypisk od dziecka wiedział, że "do wyższych rzeczy jest stworzony" i szedł po prostu za swoim własnym proroctwem. Tego u biblijnych proroków nie było, nawet u Maryi. Ciekawe jest jeszcze i to, że tam jednak było to "wniebowstąpienie" bo na tym wodospadzie o ile dobrze pamiętam uniósł się w górę niejako pod prąd. Zresztą bardzo podobna scena jest w Ostatniej Bitwie kiedy po końcu Starej Narni wszyscy pędzą "dalej wzwyż i dalej wgłąb" i też unoszą sie w wodospadzie w górę. (Łososie?) Bardzo wiele pytan a dyskusja robi się coraz ciekawsza. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_anna2 Re: Bracia Lwie Serce a Ostatnia Bitwa 07.12.08, 18:25 Podniosę, choć nie czytałam... Odpowiedz Link Zgłoś
ghazal wy sobie dyskutujcie a ja znikam 16.08.06, 16:28 Pożyczyłam sobie dziś w bibliotece "Braci Lwie Serce" Jutro raniutko wyjeżdżam na 2 tygodnie nad morze (a co! zazdrośćcie mi) to sobie poczytam. Ciekawa jestem jak się rozwinie dyskusja do mojego powrotu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Re: wy sobie dyskutujcie a ja znikam 16.08.06, 18:20 O, to może się spotkamy, jeśli jedziesz nad polskie morze :D Ja wczoraj (!!! w święto, zamykające szczelnie niemal wszystkie przybytki handowe) kupiłem trzy książki, w tym "Braci..." właśnie, coby merytoryczną podjąć dysputę :) Odpowiedz Link Zgłoś
ghazal Re: wy sobie dyskutujcie a ja znikam 16.08.06, 19:16 Ja będę w Darłówku, a Ty gdzie? "Braci..." biorę ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Re: wy sobie dyskutujcie a ja znikam 16.08.06, 19:45 W Jastrzębiej Górze. Też zabieram książkę ze sobą :) Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Przeczytałem BLS 17.08.06, 18:46 Jestem na świeżo po ekturze. O iet LCiSS wywodzą się i nierozerwalnie związane są z chrześcijańskiej wizji świata, o tyle BLS mają więcej wspólnego z ateuszowskim spojrzeniem. Nie ma tam wzmianki o jakiejkolwiek Nadrzędnej Istocie. Jeśli jest tam jakiś bóg (Bóg?), to skutecznie zakamuflowany. Sucharek wspomina w jednym momencie o jakichś istotach z bajek, czy baśni, nie pamiętam, a nie sprawdze w tekście, bo podałem książkę daej, które oby go wysłuchały, ale jakieś to takie niezaczepione o nic, niepogłębione nijak. Rzeczywiście, to Jonatan "wymyśla" wszystkie światy. Mało tego - wymyślająj Nangilimę czyniz niej upiększoną wersję Nangijali, Nangijalę po korekcie redaktorskiej. Rzeczywiście, ma w sobie rysy demiurga (poza tym przebieranki, teatr, kreacja żywym słowem też nie są mu obce, co może uzupełniać jego wizję jako demiurga). W każdym ze światów postaci są w tym samym wieku (Mateusz to dziadek zarówno w N1, jak i w N2; główni bohaterowie). N1 i N2 to przestrzenie, gdzie czas się zatrzymal i ruszyć nie chce/nie może. Na przekór tej senności pojawiają się elementy dynamicznego rozwoju akcji (pościgi, rwąca rzeka, walki), jakby wewnątrz samych światów było coś nie tak, jakby coś ta nie zagrao, jakby zgrzytało. Sucharek trochę bezwolnie, siłą rozpędu niejako, podąża w ślady brata. Dojrzewa i dorasta do heroizmu, ale ten heroizm nie mieści się w, by tak rzec, chrześcijańskim paradygmacie (samobójstwo!). Z ogromną przyjemnością wróciłem po atach do tej książkki. Ale jestem niesamowicie zaskoczony tym, co się z niej wyania. Chyba muszę jeszcze raz przeczytać, żeby pomyśleć i podumać. Odpowiedz Link Zgłoś
direta Re: Przeczytałem BLS 26.08.06, 10:35 Ja jeszcze BLS nie czytałam, wygląda na to, że muszę się wybrać do biblioteki, ale kiedy wspominam resztki tego, co mi zostało w pamięci, to jakoś tak to się kończyło, że potem doszła do nich mama. Czy mama też musiała przejść przez Nangijalę i kolejne N aż "dogoniła" braci, czy tez od razu przeniosła się do tego świata gdzie aktualnie byli? Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Re: Przeczytałem BLS 26.08.06, 16:31 Przechodziła przez kolejne N. Do Nangilimy (N2) dotarła wraz z głowoą ruchu oporu z Nangijali, Sophią :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_anna2 Re: Przeczytałem BLS 02.12.07, 23:09 Podniosę. Nie czytałam, ale może warto zajrzeć?? Odpowiedz Link Zgłoś
ghazal Re: Przeczytałem BLS 15.09.06, 17:32 No hej! Wyrwałam się na chwilę, bo czuję że w tym młynie powoli zaczynam zapominać o czym byli BLS ;))) wampuka napisał: > Jestem na świeżo po ekturze. O iet LCiSS wywodzą się i nierozerwalnie związane > są z chrześcijańskiej wizji świata, o tyle BLS mają więcej wspólnego z > ateuszowskim spojrzeniem. > Nie ma tam wzmianki o jakiejkolwiek Nadrzędnej Istocie. Jeśli jest tam jakiś > bóg (Bóg?), to skutecznie zakamuflowany. Pełna zgoda. O ile coś mi się nie pokręciło, to w jednym miejscu chyba Sucharek coś sobie myśli o Bogu (bogu?) ale jest to Istota (istota?) zupełnie nie związana z nangijalą, raczej ktoś (coś?) co być może sprawiło, że Sucharek jest takim nic nie wartym brzydkim, chorym i słabym sucharkiem a Jonatan jawi się jak książę z bajki. Sucharek wspomina w jednym momencie o Co do reszty - zgadzam się z tym co napisałeś. Od siebie dodam co następuje: Po pierwsze zabrakło mi w tej książce tatusia. Z treści wynika, że nie tyle odszedł co zginął gdzieś na morzu (pieśń o gołębicy) i aż się prosi, żeby bracia spotkali go jeśli nie w Nangijali, to chociaż natrafili tam na jakiś jego ślad. No, ale zawsze możemy założyć, że ojciec jednak wciąż zyje, tylko puścił mamuśkę w trąbę. Niech będzie. Mimo to brakuje prawdziwej rodziny BLS. W końcu na pewno mieli jakichś dziadków a jeśłi dziadkowie żyją tylko się ich wyrzekli, to mieli jakichś pradziadków itd. A jednak w Nangijali nie ma żadnego pokrewieństwa między NIKIM poza samymi braćmi. Czyli wychodzi na to, ze Nangijala nie jest "niebem uniwersalnym" tylko coś jak w wizji filozoficznej biskupa Uschera, której nazwy nie pomnę, cały świat został stworzony niejako na potrzeby BLS. Nie ma tam nikogo z tych, których bracia znali, lub mogliby znać na ziemi, a wszyscy spotkani w Nangijali niejako zaludniają tę krainę od zawsze a nie przyszli skądinąd. Czyli Nangijala jest nie tyle niebem co raczej obcą planetą na której już są jacyś tubylcy. > Z ogromną przyjemnością wróciłem po atach do tej książkki. Ale jestem > niesamowicie zaskoczony tym, co się z niej wyania. Chyba muszę jeszcze raz > przeczytać, żeby pomyśleć i podumać. A ja byłam zaskoczona jak bardzo mi ta książka trąciła jakimiś socrealistycznymi narodowo-wyzwoleńczymi broszurami. Kiedy czytałam ją poprzednio aż tak mi to nie przeszkadzało. A tu niemal z każdej strony wybuchało to "No pasaran!" i jakiś "che guevaryzm". No jakbym czytała jakąś opowieść rewolucyjną gloryfikującą bohaterów Ameryki Południowej (nie wiem czemu akurat tych a nie na przykład bohaterów Rewolucji Październikowej, być może przez postać Sofii?) I jeszcze ciekawostka - to, co się działo w Nangilimie nie jest częścią ksiązki, tylko posłowiem autorki dołączonym w odpowiedzi na listy dzieci. Mogą być więc wydania kończące się tylko okrzykiem "Widzę światło!" W tym wydaniu, kóre miałam teraz brakowało mi opowieści w której AL wyjaśnia skąd w ogóle pomysł BLS. U Ciebie było? I wracając do CSL. Nawet jeśli w LCiSS pojawia się coś w rodzaju "ruchu oporu" to jednak jest to zupełnie, ale to zupełnie inny typ konspiracji, oporu i walki niż w BLS. Ktoś się pokusi na wyłapanie na czym polegają różnice? (A może są jakieś podobieństwa?) ja muszę wracać do pracy, bo terminy mnie gonią. Odpowiedz Link Zgłoś
wampuka Re: Przeczytałem BLS 16.09.06, 00:36 Rzeczywiście, masz rację z tym tatusiem. To ci zagadka, no popacz, popacz... Tam w ogole nie ma mężczyzn typu "tatuś"; mam na myśli facetów w tak zwanym wieku produkcyjnym. To też ciekawe. No i kobieta stojąca na czele ruchu oporu... No i jednym z jej najbardziej zaufanych ludzi jest trzynastolatek... Dziwne to wszystko. Cżęść dziwności można zrzucić na karb konwencji baśniowej, to jasne. Ale jednocześnie książka jest mocną ingerencją w wiek dziecięcy; chłopcy zostali zmuszeni do szybkiego dorośnięcia, to chyba nietypowy motyw w literaturze dzieci i młodzieży? Nie znam wizji fiozoficznej biskupa Ushera, ani żadnych innych wizji tegoż, ani tegoż biskupa w ogóle nie znam. Ale Twoje streszczenie wydaje się trafiać w dziesiątkę. Raj stworzony na potrzeby Sucharka. no no, gdybyż to tak było naprawdę, to by się ludzie może bardziej starali ten raj osiągnąć...? ;) U mnie posłowie AL było. I starsze wydania, które wypożyczałem, też miały tę zabawną notatke na końcu. Z jednej strony jej istnienie wskazuje na ogromne zapotrzebowanie na kontynuację losów Jonatana i Sucharka, z drugiej zaś - o niechęci samej Autorki wobec tych zakusów. Definitywnie rozprawiła się z listami od fanów i zakończyła temat. Ach, teraz doczytałem, że piszesz o genezie książki, nie o liście na końcu. Tak, u mnie było, historia o nagrobku, czy coś takiego. Nie mam tekstu przy sobie, oczywiście poszedł w świat, oby wrócił, bo zdążyłem się przywiązać. Mam tez w moim wydaniu na tylnej stronie okładki wspomnienie związane z wyborem aktorów do ekranizacji książki. Ale to tylko krótki fragment, chętnie bym poczytał coś więcej. Podobieństwa i różnice w ruchach oporu obu światów? No, to może inni forumowicze teraz się wykażą ;) ? Odpowiedz Link Zgłoś
ghazal Re: yyy...? 08.09.06, 20:18 Hmmm... ghazal is at work i nadrabia zaległości. Ale już niedługo się odezwie. Bracia przeczytani i nawet oddani do biblioteki. Ale cóż ja jeszcze moge dodać po Twoim wyczerpującym tekscie Wampuko? Obiecuję odezwać się w najbliższych dniach jak już przypomnę sobie jak się nazywam i na czym polega praca. Urlop był baardzo przyjemny nawet jeśli ostatnie dni były raczej mokre i jakoś trudno się przyzwyczaić do dawnego życia ;) To znaczy chciałam powiedzieć jak już sobie wyrobię rutynę codziennej dyscypliny. Odpowiedz Link Zgłoś