Gość: Lehoo IP: *.globalconnect.pl 08.08.06, 11:47 Semi-automatic gun czyli karabin półautomatyczny - a tak naprawdę chodziło o pistolet maszynowy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sharleena wpadki Leszka? 08.08.06, 12:28 drogi Leszku, musiałbyś podać także tekst oryginalny, bo trudno tak stwierdzić o co naprawde chodziło. z terminologią militarną trzeba delikatnie, to prawda odsyłam cie Leszku do artykułu na temat semi-automatic i machine zabaweczek (maja one więcej wspólnego niż się wydaje) krytykowac trzeba umić. życzę Leszku sukcesów w nauce. Twoja s Odpowiedz Link Zgłoś
sharleena Re: wpadki Leszka? 08.08.06, 12:29 pzrepraszam za brak linku: en.wikipedia.org/wiki/Machine_gun Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lehoo Re: wpadki Leszka? IP: *.globalconnect.pl 08.08.06, 17:57 Fully automatic firearms using pistol-caliber ammunition are called machine pistols or submachine guns. Teraz rozumiesz czemum dworował ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wowo Re: wpadki Leszka? IP: *.drw.zabki.net.pl / 62.29.136.* 11.08.06, 18:06 "semi-automatic gun" i "submachine gun" to dwie różne pary kaloszy. "semi-automatic" znaczy tyle, że jedno naciśnięcie spustu powoduje wystrzelenie pocisku i automatyczne wprowadzenie kolejnego naboju do komory. Tak działają pistolety i wiele karabinów (np. myśliwskich) więc tłumacz miał rację. Ty jej nie masz, gdyż pistolet maszynowy to broń "fully-automatic" (może strzelać seriami). Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: wpadki Leszka? 20.09.06, 10:11 Takie coś nazywa się broń samopowtarzalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lehoo Re: wpadki Leszka? IP: 212.14.31.* 20.09.06, 11:56 Może, ale nie musi. Submachine gun to dlatego, że może strzelać ogniem ciągłym (tak jak karabin maszynowy - machine gun), ale nie amunicją karabinową tylko pistoletową i dlatego sub na początku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no comment Re: wpadki Leszka? IP: 212.244.90.* 20.09.06, 15:11 Gość portalu: lehoo napisał(a): > Może, ale nie musi. natomiast semi-automatic z całą pewnością NIE MOŻE strzelać seriami, wie to najbardziej tępy rekrut, tylko nie Leszek... Odpowiedz Link Zgłoś
sharleena Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 12:48 a miało być 'robią do łóżka'? --- czy jak w tym dowcipie co to hrabia rano mówi do Jana: 'Janie, zasłałem łóżko' ??? ależ ci tłumacze to rzeczywiście, trzy swiaty z nimi macie Odpowiedz Link Zgłoś
sharleena Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 12:57 czyli, że to nie jest błąd w tłumaczeniu tylko słaba znajomośc języka polskiego, nespa? czy może jestem pie..ięta i nic nie kumam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 08.08.06, 20:35 nie kumasz koles, czyli tłumacz zle przetlumacyzl tzw, idiom po polsku mowi się poslac łózko po angielsku uzywa sie czasownika make - cyzli robić po polsku robią łóżka , ale w fabrykach mebli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niebieski_koralik Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 14:50 Albo tłumacz był z Poznania, bo tutaj właśnie mówi się "zrobić łóżko". Przyjezdni goście wielokrotnie się zastanawiali czy ja im idę zbić ten mebel z desek na miejscu, czy jak... :) Odpowiedz Link Zgłoś
yaroslaff Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:26 potwierdzam z poznania że tak się właśnie mówi. Posłać rozumiem, ale nigdy bym tak nie powiedział w rozmowie nieformalnej Odpowiedz Link Zgłoś
nickfromdublin Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:40 Nie tylko w Poznaniu, takze na Pomorzu.. Zawsze wieczorem mialem z bratem problem, kto ma tego dnia robic lozko.. Pozdrawiam Mikolaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kalor Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 04:12 > Nie tylko w Poznaniu, takze na Pomorzu.. Potwierdzam:) Wlasnie mialem o tym pisac ale trafilem w koncu na twojego posta:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ice_ice Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 07:53 Pierwsze słyszę. Mieszkam na Pomorzu od 33 i pół roku, rodzinę mam rozsianą po całej długości Pomorza i w życiu nie słyszałam, aby ktoś powiedział - "zrób łózko" . Jeśli już, to tylko - pościel lub zaściel łóżko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: norymberga3 Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.09.06, 08:40 Bo to jest germanizm. Jak jesteś "element napływowy", to nic dziwnego, że go nie używasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Makutra.X moja żona ze Śląska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:25 "robi łóżko" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paletz Re: Wpadki tłumaczy. IP: 80.50.53.* 20.09.06, 10:37 Ja mieszkam w Bydgoszczy, w naszych okolicach zwrot "zrób łóżko" jest bardzo popularny. Odpowiedz Link Zgłoś
polemika Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 12:11 U mnie w Warszawie mówi się "Janie za chwilę idę spać" i wtedy wszystko jedno co Jan zrobi "zaściele/pościele/zrobi" etc.. ma zrobić to dobrze i szybko... inaczej Jan będzie znów narzekał na kapitalizm i okrągły stół.. ___________________________________________________________________________________ ludzie.. idźcie głosować.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.legnica.um.gov.pl 20.09.06, 13:24 :))) Dobre. U nas na Dolnym Śląsku też sobie z tym radzimy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek_bury Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 15:25 Ha, dawno tego nie słyszałam:-) Jestem z Wielkopolski i w dzieciństwie nie raz dostawałam ochrzan, że "łóżko nie zrobione". Niemniej zdaję sobie sprawę, że to kolokwializm i tłumacząc, nigdy bym czegoś takiego nie napisała. No, chyba żeby to było w dialogu (gdzie użycie sformułowań potocznych byłoby uzasadnione). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:25 Potwierdzam. U mnie w domu "scielilo sie" lozko, ale "robienie" lozka bylo zrozumiale (Bydgoszcz) Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:28 Zglasza sie Mazowsze :-) U mnie tez sie robilo lozko-zrodlo-babcia z rodziny osiadlej z dziada pradziada.. Po prostu jest to wyrazenie nieformalne. Jesli kwestia byla w nieformalnym kontekscie, to zadnej wpadki tlumacz nie zaliczy, tak mi sie zdaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miś zły bardzo Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 21:38 Gość portalu: Kalor napisał(a): > > Nie tylko w Poznaniu, takze na Pomorzu.. > > Potwierdzam:) Wlasnie mialem o tym pisac ale trafilem w koncu na twojego posta: > ) hi hi, mnieszkam w Rzeszowie i też mówię zrobić łóżko (żona też) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: -s- Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.cable.casema.nl 20.09.06, 06:56 Sam tak niestety mówię, po pięciu latach studiów spędzonych w Poznaniu. Co więcej, obecnie to "słanie łóżka" wydaje mi się brzmieć nieco dziwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pilanin robic łóżko IP: 150.254.85.* 20.09.06, 11:36 w Pile gdzie ścierają się językowe wpływy Wielkopolski i Pomorze (a czasem nawet Kujaw) od urodzenia słyszałem o 'robieniu' łózka/tapczanu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lukasz Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 21:05 Jestem z Poznania i potwierdzam - w Poznaniu, podobnie jak w innych czesciach kraju, mowia tak osoby, ktore kalecza jezyk polski:-) Jestem rodowitym poznaniakiem, ale nighy nie powiedzialbym, nawet w nieformalnej rozmowie, ze "zrobilem lozko", tylko "poslalem lozko". Zrobic lozko to, z cala sympatia dla Ciebie, jezykowe niechlujstwo:-) Odpowiedz Link Zgłoś
troubleska Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:42 Jeżeli tłumacz nie znalazł adekwatnego określenia, jest to błąd. A nieznajmość języka polskiego okolicznością łagodzącą być nie może. Dużo jest takich kwiatków, choć chyba coraz mniej. "Technically" tłumaczone na technicznie, gdy powinno być: "Tak naprawdę". Eventually jako ewentualnie, Caucasian jako człowiek rasy kaukaskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salceson Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:58 heh, ten caucasian to zawsze mnie bawil jak cholera....., chociaz sam zwrocilem na to uwage po feletonie ś.p. Beksińskiego w Tylko Rocku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Solo Technically IP: *.171.78.235.crowley.pl 20.09.06, 11:46 "Technically" oznacza to samo co polski zwrot "formalnie rzecz biorac" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ergiel A dokładnie: IP: *.acn.waw.pl 20.09.06, 14:38 "Technicznie rzecz ujmując" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: technician Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 12:07 z tym 'technically' to trochę przesadziłaś, zajrzyj do słownika zanim zaczniesz ludziom robić kaszę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnny_English Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.us.infonet.com 20.09.06, 13:57 Nie zgodzę się. Wszystko zależy od tego w jakim kontekście się stosuje "technically". Jeżeli będzie to np. "this product was technically perfect" może (nie musi, ale może) oznaczać że "(od strony) technicznej (technicznie) produkt został wykonany perfekcyjnie". Odpowiedz Link Zgłoś
viprk Re: Wpadki tłumaczy. 23.08.06, 18:39 Lozko po polsku prawidlowo sie raczej scieli niz zasyla ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jur. Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.atm2-0-1081072.0x50a0fff2.arcnxx15.customer.tele.dk 21.09.06, 00:17 > czy może jestem pie..ięta i nic nie kumam? Moze, ale nie jest to pewne... Natomiast zauważalne jest, że zaprzeczasz wszystkiemu co jest negatywne o tlumaczach. Tymczasem tlumacze popelniaja bledy, i niektore sa bardzo zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: naiwna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 02:23 łóżko to się ściele albo zaściela, a zasyła się wyrazy szacunku np. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:27 wyrazy szacunku sie "przesyla" no i mamy duzo zabawy... Odpowiedz Link Zgłoś
saskiaplus1 Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 13:00 Hmm, w niektórych regionach Polski mówi się "zrobić łóżko" - szczególnie w rodzinach, które mają niedalekich niemieckojęzycznych przodków. Ale fakt, nie jest to literacka polszczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
scarlet_22 Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 22:04 po francusku również jest " robić łóżko " - faire le lit, co oznacza oczywiście ścielenie:P Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bumm Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:06 W poznańskiem "robić łóżko" to standardowe określenie "ścielenia łóżka", ale zgadzam się, że to błąd - tłumaczyć trzeba na polszczyznę standard (chyba że narrator w powieści jest Poznaniakiem :-) Tłumacz z Krakowa też nie może przetłumaczyć "wyszedł na pole" (w znaczeniu: "na dwór"), choć mówić tak prawo ma święte. Odpowiedz Link Zgłoś
iago5 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 20:50 To nieprawdopodobne, ale nigdy nie zastanawiałam się nad regionalnym charakterem zwrotu "zrobić łożko". Pochodzę z południowej Wielkopolski i zwrot posłać łóżko trąci dla mnie myszką. Byłam przekonana, że wszyscy Polacy robią łóżko. Tłumacząc zapewne nie uniknęłabym więc błędu. Wychodzi na to, że człowiek uczy się całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
joszte Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:35 po hiszpańsku też robić- hacer la cama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tumać Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 10:28 a po polsku "robic łóżko" znaczy robić łóżko Odpowiedz Link Zgłoś
taela Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:45 scarlet_22 napisała: > po francusku również jest " robić łóżko " - faire le lit, co oznacza oczywiście ścielenie Z takiej polsko-francuskiej konstrukcji wyśmiewał się juz Fredro; cyt. "głowa mi źle robiła..." Od tego czasu można było się nauczyć po polsku. I żadne zabory nie są wytłumaczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:35 Zadnych niemieckojezycznych przodkow nie mam, ale cos wtym jest ja mysle ze to przeszlo z jidisz, jak Zydzi mowili po polsku tlumaczyli z jidisz, a jidisz jak wiadomo ma bardzo duzo wspolnego z niemieckim.No i przeszlo do jezyka potocznego w calej Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
silesius Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 08:48 lady.oracle napisała: > dzieci rano "robią łóżka" Na Slasku czesto sie spotyka ten wlasnie zwrot. Posylanie lozka brzmi dziwnie, bo i dokad? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdadrozd Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.adsl2.versatel.nl 20.09.06, 14:55 Pewnie ze to smiesznie brzmi .Posyla sie wyrazy szacunku.Lozko sie sciele ,mozna je wiec poscielic a nie poslac. Odpowiedz Link Zgłoś
m_bunia Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 21:25 E tam, robienie łóżek to przeżytek - teraz się "wykonuje telefony" (make a phonecall) "The horror! The horror!", jak powiedział przed śmiercią pułkownik Kurz. Odpowiedz Link Zgłoś
edziakk Re: Wpadki tłumaczy. 21.09.06, 12:04 nie najbardziej bawi- byc w formie.hehhe..skad sie to u licha wzielo? ale to podlapuywanie z angielskiego jest chyba nieuniknione. sama lapie sie na tym, niestety:(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wolfus Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: 82.139.8.* 21.09.06, 08:53 Ja uderzę zupełnie w inną nutę: rozumiem, że posłać łóżko to rozłożyć na nim pościel. Czy ktoś mi uświadomi, jak po polsku nazywa się proces odwrotny? Z tego co widzę i słyszę, "posłać" dla większości ludzi, z którymi rozmawiam oznacza obie czynności (co tłumaczy się na angielski odpowiednio "make the bed" oraz "unmake the bed"). Z tego co widzę na forum sprawa też nie jest oczywista, skoro dzieci rano "robią łóżka" (chyba że chodzą rano spać?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wolfus Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: 82.139.8.* 21.09.06, 09:00 Rozumiem, że można powiedzieć "złożyć łóżko" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pilanin "schować łóżko/tapczan" IP: 150.254.85.* 22.09.06, 13:35 Wieczorem przed pójsciem spać zrobiłem łóżko a rano przed wyjściem do pracy zdąrzyłem je schować... mowa potoczna, codzienna... Odpowiedz Link Zgłoś
felinecaline Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. 19.08.14, 23:47 Lozko to mozna ewentualnie "poslac" kurierem. Dopoki stoi w sypialni i ma sluzyc spiacemu to sie je scieli (sciele), zasciela na dzieln rozsciela na noc. Rano dzieci zascielaja lozka . Odpowiedz Link Zgłoś
kalllka Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. 20.08.14, 00:28 Naj..... tłumaczenie (z angielskiego na polski ) dotyczyło nieświadomości: Anielski wyraz -unconscious- został tak przeniesiony ze - un- tlumaczowi (zabawnie) zostal w ślepym zaułku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mutant Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.14, 10:48 Bzdura. "Posłać łóżko" to absolutnie poprawna forma, co więcej, dla mnie znacznie bardziej naturalna niż "zasłać". Odpowiedz Link Zgłoś
felinecaline Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. 20.08.14, 11:51 Bzdura, "poscielic" bo "posciel", "poslac"? bo "osiol" :D. I co innego znaczy "rozscielac" a "rozsylac". "poslac lozko" - latwizna i niedbalstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katarek78 Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: *.dynamic.mm.pl 24.08.14, 23:01 Według słownika to mutant ma rację: sjp.pwn.pl/slownik/2505723/pos%C5%82a%C4%87_II Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:22 'a bare conductor runs along the train' - wpadkowy klasyk z jakiegos opisu technicznego, przetlumaczony, oczywiscie jako: 'nagi konduktor biegnie wzdluz pociagu' ;) Odpowiedz Link Zgłoś
saskiaplus1 Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 11:30 Fajnie! Zupełnie jak w tym cyklu "tłumaczenia", tylko odwrotnie: "I feel a train to you" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:02 Michael Kandel, zresztą świetny tłumacz Lema, w "Cyberiadzie" pisze o gwiezdnym plemieniu zawsze mówiącym, że są "drunk" - w oryginale było, że ich zawiało, co Kandelowi pomyliło się z byciem zawianym. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:08 masz na mysli 'zawialo' w sensie 'przewialo'? Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:15 Z grubsza: jeśli chcemy być ściśli na 100% ;-), chodzi o zaziębienie w wyniku przewiania. Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:23 a, skomasowany atak zarazkow przez otwarte okno? nie wierze w to, ale to temat na zupelnie inne forum ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Wpadki tłumaczy - off topic 20.09.06, 09:58 A może: "infekcja, która rozwinęła się w wyniku osłabienia organizmu przez wychłodzenie silnym wiatrem" będzie bardziej przekonująca? Zakłada się wcześniejszą obecność bakterii/wirusów. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Waldemar! 20.09.06, 22:22 so long, albo: such a long time! so + przymiotnik (She's so beautiful. / He's so young. The books are so interesting. such + rzeczownik (może być z przydawką) (She's such a beautiful girl. / He's such a young boy. / These are such interesting books. / Such a night. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Waldemar! 21.09.06, 14:12 koloratura1 napisała: > so long, albo: such a long time! > > so + przymiotnik (She's so beautiful. / He's so young. The books are so interes > ting. > > such + rzeczownik (może być z przydawką) (She's such a beautiful girl. / He's > such a young boy. / These are such interesting books. / Such a night. Dziękuję za wykład, Pani Profesor. A to, że tak brzmiała oryginalna kwestia (co potwierdza strona z cytatami z filmów) choć trochę mnie usprawiedliwia, czy jednak dostanę minus do dziennika? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Wpadki tłumaczy - off topic IP: *.171.53.67.crowley.pl 20.09.06, 15:12 kto kiedyś chciał napisać po niemiecku, że ma dług, w sensie dosłownym zadłużenie. Ale słabo mówił po niemiecku, więc napisał.. ich habe lang...poniekąd dziwne, ale się zdarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.06, 14:30 to byli 'a bare conductor was running on the roof' Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 15:27 Chateaux en Espagne - przetlumaczone doslownie (nie pamietam w jakiej ksiazce), kiedy ewidentnie z kontekstu wynikalo, ze chodzi o nasze 'zamki na piasku'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdadrozd Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.adsl2.versatel.nl 20.09.06, 14:57 A ja zawsze myslalam ze zamki na lodzie.A na piasku palcem pisane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bleee Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.fema.krakow.pl 08.10.06, 10:34 po wodzie palcem pisane, nie na piasku Odpowiedz Link Zgłoś
autumna Re: Wpadki tłumaczy. 10.08.06, 14:51 Bardzo fajny wątek - choć nie tylko o ksiązkach - był kiedyś na "Tłumaczeniach": forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=3519915&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=17569583&a=17569583 Ode mnie - byki w "Nie wiem, jak ona to robi" Alice Pearson, wyłowione wyłącznie na podstawie polskiego przekładu - oryginału na oczy nie widziałam: ubogi angielski major ciułający na pierwsze wydania książek (chodziło o "English major" - studenta anglistyki) mąż kupuje żonie bieliznę Agentki Prowokatorki - przetłumaczono na polski dosłownie nazwę firmy Agent Provocateur bohaterka na obiad przyrządza "czerwony pieprz", który własnoręcznie opaliła nad ogniem i obrała (oj, widać, że tłumaczył mężczyzna). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 11.08.06, 11:57 akurat czytam powiesc Styron'a "Pogrążając się w mroku" i pada tam zdanie "poprosze o herbatę z lodu " ice tea to po naszemu po prostu herbeta mrozona jesli dobrze pamietam, ale nawet najlpeszym tlumaczom drobne wpadki zdarzyc sie mogą ,zwlaszcza (w srodku dosc obszernej powiesci) , jelsi nie zmienia to znaczenia ,sensu wypowiedzi mozna jakos przebolec, choc oczywiscie nie powinny sie zdarzac ,ale tlumacze to tez ludzie Odpowiedz Link Zgłoś
ewo4 Re: Wpadki tłumaczy. 11.08.06, 12:58 Dlatego warto i trzeba czytać w oryginale www.czytajoryginaly.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lysek chitrusek Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 17:51 Jolanta Kozak (rewelacyjna tłumaczka moim zdaniem) w powieści "W księżycową jasną noc" tłumaczy rozmowę żołnierzy. Wartownik obserwujący most na rzece odpowiada dowódcy "ciemno, że brydża nie widać". Chyba chodzi o most,aaaaaaale! Ci żołnierze wciąż grają w brydża zapisując układy kart na tekturkach. Może chodzi o celową dwuznaczność, którą wyłapała tłumaczka, a ja, biedny miś, nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 00:55 kilka kwiatków z niezbyt ambitnej książeczki pt. "Kochając większą kobietę" (tłumaczyła i wydała Sonia Draga) "miej bezpieczną podróż!" (kalka językowa, może do przyjęcia, ale mnie razi) główna bohaterka chodziła też na Pilaty (czyżby chodziło o pilates?) to na razie tyle :) Odpowiedz Link Zgłoś
autumna Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 08:07 W "Dzienniku Bridget Jones" Bridget wyjeżdżając na weekend z Danielem spakowała się na "dziwięćdziesięciostopniowy upał". Tłumacz widać uznał, że to taki żarcik, a to skala Fahrenheita, a więc przekładając na nasze warunki, czyli Celsjusza - upał po prostu trzydziestostopniowy. Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 08:12 no, ale czegos takiego chyba sie nie zmienia? to tak, jak odleglosci podaje sie w milach, wage w funtach itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Cunningham IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.06, 08:39 w 'wyjatkowych czasach' Cunninghama Broadway jest raz rodzaju zenskiego, raz meskiego (I cz. ksiazki). ponadto pada tam stwierdzenie, ze spodnie mialy mnostwo kieszeni i ekspresow (II cz. bodajze). czy ekspresy to suwaki czy jakis bardziej nowoczesny element odziezowy? jesli suwaki, to kto tak jeszcze mowi? Odpowiedz Link Zgłoś
capuccino_days Re: Cunningham 21.08.06, 10:05 ekspres to oczywiście zamek błyskawiczny / suwak wielu łodzian wyjeżdżając z domu przeżywa szok, że nie wszyscy o tym wiedzą:) Odpowiedz Link Zgłoś
autumna Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 08:40 > no, ale czegos takiego chyba sie nie zmienia? to tak, jak odleglosci podaje sie > w milach, wage w funtach itd. Jasne, że nie przelicza się wszystkich jednostek w książce "na nasze", ale przekład powinien pozwolić na sensowne odebranie tekstu. Tu nie podano jednostki w ogóle; Brytyjczyk ma w domyśle Fahrenheity, ale my - Celsjusze. Jeśli bohaterka zakrzyknie rozpaczliwie "O rany, ważę już 150!", to wyobrazisz sobie hipopotama, bo naturalnie pomyślisz o kilogramach, nie o funtach; tłumacz powinien to jednak jakoś uwzględniać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilimeye Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 11:44 W książce Dickensa "Dawid Copperfield" trafiłam kiedyś na opis osób siedzących w saloniku przy herbacie i wzmiankę, że jedna z dam nosi...kajdanki!(przy czym nie było żadnej logicznej przyczyny, by te kajdanki nosiła, bo nie była aresztowana, zresztą, czy w tamtych czasach wogóle używano kajdanek??? chyba raczej kajdan w lochach :-))) Przypuszczam, że w oryginale to były "cuffs", które ktoś bezmyślnie przetłumaczył jako "kajdanki" zamiast "mankiety" :-))) W innej książce (już nie pamiętam tytułu, bo to dawno było) z kontekstu wynikało, że chodzi o lody, natomiast tłumacz przetłumaczył "mrożony krem"!!! Tak się zastanawiam, kto te książki tłumaczy??? Przecież nawet dzieci wiedzą, że "ice cream" to po polsku "lody" Odpowiedz Link Zgłoś
autumna Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 15:40 > W innej książce (już nie pamiętam tytułu, bo to dawno było) z kontekstu > wynikało, że chodzi o lody, natomiast tłumacz przetłumaczył "mrożony krem"!!! Ja trafiłam na "mrożony krem" w "Emilce ze Srebrnego Nowiu". Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:02 > Tak się zastanawiam, kto te książki tłumaczy??? Przecież nawet dzieci wiedzą, ż > e > "ice cream" to po polsku "lody" To przypuszczalnie była "Emilka ze Srebrnego Nowiu" albo "Janka ze Wzgórza Latarni". Były tam też "dzikie truskawki" (zamiast poziomek). Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_azj Re: Wpadki tłumaczy. 25.09.06, 12:30 Podobnie nie wszyscy wiedzą, że cream to smietana - ostatnio w "Laleczce" Joy Fielding trafiłam na scenę jak bohaterka spożywa na kolację makaron pokryty warstwą kremu. Z kontekstu (zapiekanka z makaronem z mrozonki) wyrażnie wynika, że to była śmietana. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 12:12 Funty czy stopy dzięki temu nie tłumaczeniu przyjęły się już tak bardzo, że chyba każdy czytający Polak z grubsza wie o co z nimi chodzi, z Fahrenheitem sprawa jest gorsza, bo w tej skali zero jest gdzie indziej i trudno przeliczać - to powinni bezwzględnie tłumaczyć, natomiast mnie bardziej wkurzają proste, ale bezmyślne kalki językowe, typu "brown hair" - "brązowe włosy". Kto po polsku mówi tak o czyichś włosach?! Parę innych przykładów potwórków tłumaczeniowych: - Wczesne tłumaczenia Conana i zdania w rodzaju: "Już żem się zgniewał, bom przecież stanowisko swe jasnym uczynił". - Autobiografia Magica Johnsona. Dla nieinteresujących się sportem to będzie mniej czytelne, ale chodziło o to, że zdanie, które powinno brzmieć mniej więcej: "Wiedziałem, że można przegrać w wyniku podniebnego haka, ale nie przypuszczałem, że wykona go Magic.", wyszło: "Wiedziałem, że można chybić powietrzny hak, ale nie przypuszczałem, że może stać się to za sprawą magii.". - CAŁE tłumaczenie "Pana Światła" Zelazny'ego w wykonaniu niejakiego Roberta Reszke (specjalnie zapamiętałem nazwisko), tak pełne bzdur, że nawet nie chce się wymieniać (jak "wcinanie generatorów" albo dialog o spłukiwanych wodą toaletach: kto zgadnie, o co w nim chodzi, dla tego niestraszny będzie żaden wiersz awangardowy ;-) ). - Niektórzy znawcy przedmiotu są zdania, że w pewnym sensie bublem - ale znacznie wyższej próby i odmiennego rodzaju - jest tłumaczenie Nabokova pióra Stillera, który tak chciał się popisać swoją erudycją, że wsadził do "Lolity", szczególnie w komentarzach, wiele znaczeń, których autor w ogóle nie miał na myśli i nie zawarł w oryginale. :-) - I've been waiting for this so long time, my little green friend! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 23.08.06, 19:50 typu "brown hair" - "brązowe włosy". Kto po polsku mówi tak o czyichś włosach?! ona ma brazowe wlosy hmm ja tak mowie i wiele osob pewnie też Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 17:39 Widać przesiąkłaś już kulturą amerykańską ;-) - bo tradycyjnie po polsku mówi się raczej o włosach kasztanowych albo ciemny blond. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
capuccino_days Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 18:00 włosy kasztanowe są troche innego koloru niż brązowe, poza tym "kasztanowe włosy" należą do innego, że się tak wyrażę, rejestru niż "brązowe włosy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 24.08.06, 18:57 własnie najwyrazniej nie znasz sie na kolorach kasztonowe to takie bardziej z rudym a ciemny blond to jak sama nazwa wzkazuje ciemny blond ok zebys mial rozornienie : ta np. pani ma łosy brązowe : lauren.graham.filmweb.pl/ ta ciemny blond movies.yahoo.com/movie/contributor/1800023864/photo/554686 oczywiscie wsyztsko zalezy od farby;p szukanie kasztanowych zajelo mi najwiecej czasu;p aż w koncu pryzpomniala mi się kasia skowrońska www.kasiaskowronska.friko.pl/galeria/skany/mag_sport-071103.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:38 No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond to zupełnie inny kolor niż brązowy (ciekawe tylko jaki - zwykle nie ujmuje się go w zestawieniach), to rzeczywiście odpowiedniejszym partnerem dla rozmowy będzie najbliższy fryzjer. Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:38 No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond to zupełnie inny kolor tęczy niż brązowy (ciekawe tylko jaki - zwykle nie ujmuje się go w zestawieniach), to rzeczywiście odpowiedniejszym partnerem dla rozmowy będzie najbliższy fryzjer. Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:42 No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond nie ma nic wspólnego z brązowym (taki zupełnie inny kolor - ciekawe czemu nie ujmuje się go w zestawieniach), to rzeczywiście lepszym partnerem do rozmowy będzie najbliższy fryzjer. Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:42 No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond nie ma nic wspólnego z brązowym (taki zupełnie inny kolor - ciekawe czemu nie ujmuje się go w zestawieniach), to rzeczywiście lepszym partnerem do rozmowy będzie najbliższy fryzjer. Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:45 Powtórzenie postu = błąd serwera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 26.08.06, 23:07 luzik wiem ze komputery ogolnie to zlosliwe zwierzeta :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuzzia Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 12:11 Drogi Waldemarze, to że TY nie używasz określenia "brązowe włosy" nie oznacza że jest ono niepoprawne. Np brązowe włosy, Słownik frazelogiczny, Wiedza Powszechna, W-wa 1989, t.1, s. 115. Spotkałam się z tym określeniem w różnych utworach autorów polskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:21 Chyba lepiej brzmi 'miala wlosy braz', a nie 'miala brazowe wlosy'. Bo to sugeruje, ze zrobione z brazu (np postac na pomniku miala brazowe wlosy) albo np. oblala sie brazowa farba i miala brazowe wlosy (cos jak oblala sie zielona farba i miala wlosy zielone) Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:10 Albo raczej używa się określenia "szatyn(ka))". Każdego z określeń (łącznie z "brązowymi") użyłabym w innym przypadku. Zdarza się, żę ludzie określają siebie jako "ciemnych blondynów", bo w dzieciństwie mieli włosy blond, tymczasem osoby postronne nazwałyby ich szatynami. Określenie "brązowe włosy" często dobrze opisuje włosy ufarbowane na dość jednolity kolor - gdy nie mają rdzawego połysku etc. Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:14 Generalnie wydaje mi się, że "szatyn" jest najbardziej odpowiednie, gdy chodzi o tłumaczenie. Ale nie jestem anglistką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:35 Masz racje. W angielskim - szatyni nie istnieja. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 21.09.06, 14:18 W języku polskim stosuje się wiele terminów, mniej i bardziej poprawnych - dalej jednak jestem zdania, że wszystkie możliwe wchodzące tu w grę odcienie da się określić bardziej tradycyjnymi polskimi terminami "ciemny blond", "szatyn" czy "kasztanowe włosy". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tusinda Re: Wpadki tłumaczy. IP: 195.214.220.* 20.09.06, 16:01 włosy brązowe.. hmm, to raczej nie kasztranowe. Moze szatyn?? A tak na marginesie, moje wlosy od zawsza okreslane były mianem "brązowe" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: neutrina Re: Wpadki tłumaczy. IP: 82.160.102.* 20.09.06, 17:01 Mnie na studiach tlumaczeniowych uczono jednak, że jednostki należy mniej więcej przeliczać, czyli np. nie pisać 100 jardów, ale ok. 100 metrów lub ponad 90 metrów. To jednak bardzo ułatwia zrozumienie tekstu. Pamiętam, że nieprzeliczanie jednostek było traktowane przez wykładowców jako poważny błąd w tłumaczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:25 No ale chyba trzeba sie trzymac np. realiow epoki czy kraju. Glupio byloby napisac, ze w XVIII wieku ktos kupil kilo cukru bo wtedy raczej nie bylo jeszcze tej jednostki, a 2 funty cukru. Albo, ze chlop mieszkal 2 kilometry od kosciola a raczej ilestam wiorst itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mega-musk Re: Wpadki tłumaczy. IP: 150.254.85.* 20.09.06, 11:34 klymenystra napisała: > no, ale czegos takiego chyba sie nie zmienia? to tak, jak odleglosci podaje sie > w milach, wage w funtach itd Nie mam nic przeciwko zachowaniu w ksiązkach oryginalnych systemów miar i wag pod warunkiem że obok wartości jest podana JEDNOSTKA!!! w jakiej jest to wyrażone (zboczenie naukowca) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gekrepten Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 10:58 O ile wiem, Brytyjczycy używają skali Celsjusza. Fahrenheitów używają Amerykanie. Odpowiedz Link Zgłoś
lib Re: Wpadki tłumaczy. 23.08.06, 22:47 To nie książkowy przykład, ale tłumaczeniowy: w filmie :Karmazynowy pirat" jeden pan wyrzuca drugiego za burtę i krzyczy So Long! Po polsku słyszymy Tak Długo! W książce Olivera Sacksa "Wyspa daltonistów i wyspa sagowców" czytamy o ludziach z Kaukazu, choć z kontekstu jasno wynika, że nie może o nich chodzić, za to zapewne chodzi o causasians, czyli białych ludzi. lib Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 19.09.06, 22:54 Nie wiem o czym ta książka,ale biali ludzie to właśnie rasa kaukaska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kauka Re: Wpadki tłumaczy. IP: 217.153.130.* 20.09.06, 09:13 No pewnie rasa bia∏à to wulgaryzm Bardziej naukowo to kaukaska Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 12:07 Gość portalu: kauka napisał(a): > No pewnie > rasa bia∏à to wulgaryzm > Bardziej naukowo to kaukaska Nigdy się w Polsce nie spotkałem z określeniem "rasa kaukaska" (chyba że w odniesieniu do psów). Być może funkcjonuje to gdzieś w środowiskach naukowych, ale w języku ogólnym nie, w przeciwieństwie do angielskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
idonea Rasa kaukaska nie istnieje 20.09.06, 22:17 To, ze biali pochodza z Kaukazu to bylo błędne mniemanie jakiegos naukowca Anglosasa w XVIIIw, ktore weszlo do potocznego uzycia w USA i innych krajach anglojezycznych. Jest o tym artykul w "Europie" Normana Davisa. Odpowiedz Link Zgłoś
winnix Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 14:54 Filmy i seriale to jest wręcz kopalnia wpadek:) Np. serial Lost, Kate mówi do Sawyera "One outcast to another", a tvp tłumaczy "Powiem ci jak wyspiarka wyspiarzowi". Genialne! :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
jarka63 Re: Wpadki tłumaczy. 25.08.06, 11:32 Podłoga wysypana piaskiem,w oryginale sanded floor (Zysk) Simon,który siedział na palu - czyli Szymon Słupnik (Zysk) Gotowane słodycze (dosłowne tłumaczenie) - w Br.Eng. to twarde cukierki (Rebis) I wiele,wiele innych.Gdzie są redaktorzy? I dlaczego tłumacze nie znaja realiów danego obszaru językowego? Odpowiedz Link Zgłoś
jottka re ogólne 25.08.06, 11:55 jarka63 napisała: > I wiele,wiele innych.Gdzie są redaktorzy? redaktor kosztuje, wprawdzie relatywnie niewiele, no ale przecież można zaoszczędzić, a ludzie i tak kupią > I dlaczego tłumacze nie znaja realiów danego obszaru językowego? bo podstawowym, a często jedynym kryterium wyboru tłumacza przez wydawnictwo, jest cena strony tłumaczenia - i wybiera sie tego, kto sie zgodzi na najniższą, co zwykle pociąga za sobą adekwatne umiejętności Odpowiedz Link Zgłoś
jarka63 Re: re ogólne 25.08.06, 12:00 Przeciez w stopce zawsze figuruje nazwisko redaktora, wiec ktos bierze za to pieniądze! Odpowiedz Link Zgłoś
capuccino_days Re: re ogólne 25.08.06, 12:20 > > I dlaczego tłumacze nie znaja realiów danego obszaru językowego? > > bo podstawowym, a często jedynym kryterium wyboru tłumacza przez wydawnictwo, > jest cena strony tłumaczenia - i wybiera sie tego, kto sie zgodzi na najniższą, > co zwykle pociąga za sobą adekwatne umiejętności to może być kwestia taka, że jak tłumacz chce być "konkurencyjny" to zgadza się na niskie stawki, więc musi wystukać dużo więcej stron. w takim pośpiechu przy nastej stronie danego dnia (lub nocy:) można pewnie napisać każdą głupotę, a jak jeszcze nie ma się czasu tego później sczytać, to wychodzi jak wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: re ogólne 25.08.06, 12:42 to niezupełnie działa w ten sposób ad jarka - nierzadko w rubryce redaktor/ redakcja widnieje znamienne słowo 'zespół', dzieło od razu należy omijać. często też pod pojęciem redakcji rozumie sie bezpośrednie przygotowanie tekstu do druku, które nie ma wiele wspólnego z redakcją językową czy merytoryczną, są firmy, które ten ostatni typ redakcji pomijają z założenia, natomiast dobry redaktor - co logiczne - kosztuje, więc jeśli mu czy jej proponuje sie standardowo stawki pare zet za strone, to po pewnym czasie zaczyna szukać innej roboty ad capuccino - zgadza sie, tego typu konkurencyjność jest wymuszana przez część firm, tyle że nazwiska w ten sposób nie uzyskasz, a to podstawowe dobro tłumacza. na tempo to można tłumaczyć raport dla pana prezesa, jak sobie zapomniał, że rano przyjeżdża wspólnik z paryża, bo cyfry i tak są jednoznaczne:) teksty o wysokim poziomie skomplikowania (może to być literatura piękna, może być dzieło naukowe albo popularnonaukowe) wymagają z definicji więcej czasu, bo często nie sam przekład jako taki czas ci zajmuje, tylko szukanie specjalistów do konsultacji i specjalistycznych źródeł. no więc albo znowu - ludzie zaczynają szukać innego zajęcia (bo mordercza praca, powiedzmy, przez miesiąc, za którą dostaniesz po pół roku 2-3 tysiące i masz z tego zapłacić podatek, mało kogo zanęci na dłuższą metę), albo poniżej pewnej granicy nie zejdą. powoli jednakowoż czytelnictwo zaczyna zwracać uwagę na to, co czyta, jest pewna nadzieja, że rynek wymusi przyzwoitość:) Odpowiedz Link Zgłoś
tomqpl Vonnegut 26.08.06, 12:06 W "Wampterach, fomie i granfalonach" Vonneguta "Brave New World" Huxleya przetłumaczono jako "Odważny nowy świat" zamiast "Nowy wspaniały świat". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EWa Re: Vonnegut IP: *.CNet2.Gawex.PL 26.08.06, 22:40 Cykl książek o braciszku Cadfaelu (autorka Ellis Peters) tłumaczą różni ludzie, stąd jedna i ta sama postać różnie nazywa się w kolejnych tomikach, np.: Maud/Matylda Egidiusz/Idzi it. Nie jest to może największy z błędów, ale dość irytujący. No i chyba najzabawniejsza wpadka tłumaczy, już nie pamiętam , z jakiego filmu: Penstation idiota tłumacz oddał jako Stację Pióro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Frida Kahlo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 08:40 Wlasnie koncze biografie FK wyd. przez Swiat Ksiazki (2003). Tlumaczenie - Barbara Cendrowska, ktora sadzac po wynikach w wyszukiwarce tlumaczy sporo i nie byle co. A w ww. ksiazce mamy takie kwiatki: - przy opisie obrazu 'Strzaskana kolumna' czytam o gwozdziach wbitych w cialo (str. 73), podczas gdy na zalaczonej reprodukcji wyraznie widac gwozdzie. nails a fingernails czyni roznice... - przy opisie obrazu 'Zraniony stol' tlumaczka pisze (str. 235) o ulubionym pawiu FK, a tak naprawde El Granizo byl jelonkiem i wlasnie to zwierze widac na reprodukcji; - Schiaparelli (str. 206) to wg tlumaczki mezczyzna, a to dosc znana projektantka mody obracajaca sie w swiecie artystow w Paryzu od lat 20-tych. owszem miala znanego stryja badacza Marsa, ale to na pewno nie on zaprojektowal stroj dla Fridy; - FK czasem podpisaywala sie w listach jako Xochitl (np. str. 201) czyli w wersji polskiej krol Toltekow - historia takiego nie odnotowuje, ale boginie - tak; - plus kwiatki typu 'zadzwonil do niej, ze nie pochwala sposobu leczenia' - str. 250 Najdziwniejsze jest to, ze oprocz tlumaczki i redaktora nad ksiazka pracowaly tez 3 osoby z dzialu korekty. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Fakt autentyczny: 20.09.06, 10:21 We wczesnych latach pięćdziesiątych (NATO, Stalin, wojna w Korei, powstanie Bundeswehr itd.) delegacja pewnej huty pojechała na targi do Düsseldorfu (miasto to leżało w państwie ówcześnie nazywanym w Polsce "NRF", stosunków dyplomatycznych między państwami nie było, "NRF" nie uznawała polskiej granicy zachodniej ani istnienia państwa o nazwie "NRD"). Delegacja hutników przeprowadziła rozmowy z firmą Mannesmann, światowym monopolistą w pewnej dziedzinie. Niemcy potem przesłali ofertę, ale aby zachować się elegancko (albo być może wiedzieli już o "inżynierach z awansu społecznego"), napisali ją w języku polskim. W tekście oferty pojawił się zwrot "...możemy też zorganizować szkolenie dla Waszych sprzedawczyków...". Najwidoczniej, autorzy oferty śledzili polską prasę i zauważyli, że w owym czasie bardzo często na pierwszych stronach gazet pojawiało się słowo "sprzedawczyk", znacznie częściej niż "sprzedawca". Myślano, że takie są tendencje rozwojowe języka polskiego. Jak było w zwyczaju w owe lata, korespondencja wpadła w ręce wiadomej służby. Funkcjonariusz stwierdził, że ma pewny awans: Niemcy zachodnie, sprzedawczycy, szkolenie. Hutnicy mieli poważne problemy z udowodnieniem, że nie są szpiegami. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Kolejny fakt autentyczny: 20.09.06, 10:26 Pewien dyrektor państwowej firmy odchodził na emeryturę i napisał po niemiecku pismo pożegnalne do zagranicznego kontrahenta. Chciał napisać, że będzie o nich pamiętał do końca swych dni. I użył zwrotu "bis meine Tage beendet sind". Tylko że w języku niemieckim zwrot "meine Tage" oznacza okres (w znaczeniu ginekologicznym). Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Jeszcze jeden fakt autentyczny: 20.09.06, 10:30 Za czasów Gierka pewien dyrektor zjednoczenia został zaproszony na międzynarodową konferencję i w związku z tym poproszono go o przesłanie krótkiej notki biograficznej po angielsku. Dyrektor kazał kadrowcowi napisać opinię a potem przetłumaczyć na angielski. Kadrowiec użył powszechnego wówczas zwrotu: "... wyróżniał się osobistym zaangażowaniem w pracy zawodowej i działalności społecznej..." Po przetłumaczeniu na angielski i wysłaniu przyszły pytania wyjaśniające: 1. Czy u Was zazwyczaj pracuje się per procura, bo Wasz dyrektor WYRÓŻNIAŁ się tym, że pracował osobiście? 2. Czy prowadzenie bujnego życia towarzyskiego (social activity) nie nadwyrężyło dyrektorskiego zdrowia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bocian Re: Jeszcze jeden fakt autentyczny: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 14:31 przepraszam, ja w kwestii formalnej. A czy istnieją fakty nieautentyczne? Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Jeszcze jeden fakt autentyczny: 20.09.06, 14:46 Ponoć istnieją też prasowe. W zasadzie, powinienem napisać: "autentyczne zdarzenie", czyli nie literackie Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Cendrowska. 06.08.14, 16:06 O rety. Aż sobie pozwolę odkopać wątek sprzed 8 lat, bo zdumienie moje sięgnęło zenitu. Skończyłam właśnie powieść "Królowa Noor" w tłumaczeniu Cendrowskiej. Przytoczę tylko to, co już mam zanotowane, bo innych kwiatków nie chce mi się szukać: "Król, doświadczony lotnik, święcił uroczystość dokonania wielkiego kroku naprzód przez swą ukochaną linię lotniczą, którą uważał za żywotne dla Jordanii połączenie ze światem" - czyżby zbyt dosłowne tłumaczenie "vital"? "Hussein i ja zostaliśmy, gawędząc o rodzinie i polityce. Wiedziała (gospodyni, przypis mój) wszystko, wypytując o każdego członka rodziny po imieniu i wykazując znajomość bieżących wydarzeń w szerokim świecie" - inwazja imiesłowów. "(Król i królowa Hiszpanii) Podróżują po kraju nie przedsiębiorąc szczególnych środków ostrożności" "... miast rezydować w swym wspaniałym zamku - Muzeum Prado, hiszpańska rodzina królewska zamieszkała w Palacio de la Zarzuela, skromnej budowli, którą wznieśli na spokojnych przedmieściach Madrytu" - orzeczenie nie odpowiada podmiotowi i - moje ulubione - poszczególny projektant: "...a ubrania, które wybiera znana kobieta, mogą przynieść sukces nie tylko poszczególnemu projektantowi, lecz rozpropagować przemysł odzieżowy całego kraju" Nie wiem, co złego uczyniła Jej Wysokość Królowa Noor Pani Cendrowskiej, zemsta tłumaczce udała się jednak doskonale - ta książka, w polskim wydaniu, nie nadaje się do czytania. Dziękuję za ostrzeżenie przed kolejnym "dziełem". Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: Cendrowska. 06.08.14, 16:08 Acha, no i zdanie "zanotowałam potem w SWOIM dzienniku" powtórzyło się widocznie tyle razy, że się doń przyzwyczaiłam i prawie o nim zapomniałam. Gdy pojawiło się po raz setny, zaczęłam się zastanawiać, czy pominięcie tego "swoim" faktycznie zmyliłoby czytelnika, który pomyśleć gotów, że chodzi, na przykład, o dziennik Księżnej Walii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariano Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.interkam.pl 18.09.06, 20:49 Całkiem przypadkowo spostrzeżone: French window - francuskie okno (przez które wg. tłumaczki napływali goście...) by Anna Przedpełska-Trzeciakowska w: "Moja rodzinna i inne zwierzęta" Geralada Durrell'a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuzzia Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 12:03 Po polsku taki typ okna (czy raczej drzwi)nazywa się właśnie francuskie okno. W j. angielskim używa się określenia French door (en.wikipedia.org/wiki/Door ). W oryginale było French window? Odpowiedz Link Zgłoś
osmanthus Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 11:44 Moj papa architekt (starszego pokolenia) nazywal drzwi tego typu portfenetrami (z francuskiego porte- fenetre, sorry za brak accent circonflexe nad drugim e). Po angielsku to bez watpienia French door a nie French window. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 93sw Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 23:16 film "ksiaże z nowego jorku" edi marfi stoi na balkonie i krzyczy "fuck you" tłumacz tłumaczy "gonicie się" niby usprawiedliwione dzialanie ale i tak smieszne Odpowiedz Link Zgłoś
conveyor Re: Wpadki tłumaczy. 19.09.06, 23:40 Wszelkiego rodzaju amatorskie napisy do filmow, ogromna kopalnia przeroznych bzdur. Zdarzalo sie ze to co slyszalem, nijak sie mialo do tego co czytalem. Odpowiedz Link Zgłoś
jarkoni Re: Wpadki tłumaczy. 19.09.06, 23:55 właśnie oglądam TVN "Katastrofy lotnicze", kapitan samolotu krzyczy: Wieża,mamy ogień na pokładzie... Tłumaczenie: Mamy awarię... To był 3 września 1998, 229 osób zginęło... To nie różnica między Kubusiem Puchatkiem pani Ireny Tuwim, a Fredzią Phi-Phi jakiej frustratki z anglistyki.. Powoli zaczynam podejrzewać, że część bieżących informacji ze świata jest tłumaczona albo ad hoc, albo przez ignorantów.. I oby nie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotlet Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 00:04 a mi się najbardziej podobało przetłumaczenie w filmie "Szkoła stewardes" funkcji flight attendant na asystent lotu. hehe :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:32 Twój zarzut słuszny, ale post trochę za bardzo chyba napastliwy. "Fredzia" to nie jest przekład "frustratki z anglistyki" tylko tłumaczenie znakomicie oddające klimat i język oryginału. "Kubuś Puchatek" Ireny Tuwim przyjął się, tak jak przyjęła się landrynkowata wersja Disneya, ale z na wskroś angielskim "Winnie the Pooh" nie ma wiele wspólnego. To ("KP") jest po prostu wygładzona, posłodzona adaptacja - nie przeczę, bardzo miła w lekturze. Zgadzam się, że tłumacze "bieżących informacji ze świata" często popełniają błędy, ale prosiłabym o wyjaśnienie, co to jest "tłumaczenie ad hoc"? Odpowiedz Link Zgłoś
jarkoni Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 01:24 escott, ja wiem, że i Kubuś Puchatek był kobietą, jak i Curie-Skłodowska była kobietą (vide "Seksmisja"), pewnie zwyciężyły dziesiątki lat tłumaczenia i dlatego Fredzia Phi-Phi była szokiem i zdziwieniem jednego sezonu i zaginęła w pomroce dziejów. Pamiętam tylko, że była tłumaczką jakaś rewolucyjna studentka anglistyki. A Winnie the Pooh znają w "Tuwimowym" tłumaczeniu już pokolenia i jakiż sens z tym walczyć. Nie wiem jak inni, ja Fredzi nie polubiłem, a Kubusia uwielbiam...Dlatego, że słodki. Natomiast "ad hoc" to nie bieżące tłumaczenie np. sytuacji z frontu na żywo w TV, ale praca pod presją czasu.Ma Pan 5 minut na przetłumaczenie tekstu, za 7,5 minuty wchodzimy na antenę, a lektor/ka musi jeszcze na to spojrzeć z raz.Wot i bywajut oszibki konieszna, prosta niet wremieni sztoby toczno eto sdielat Odpowiedz Link Zgłoś
jarkoni Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 01:30 a co do wpadek tłumaczy, od ponad 20 lat nie mogę się doczekać kiedy zobaczę tłumaczenie np "don't pull my leg" jako nie ciągnij mnie za nogę.Wtedy popłaczę się ze śmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
mufka9 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:07 a czy ktoś jeszcze pamięta audycje radiowe Marka Gaszyńskiego, który prezentował zespoły heavymetalowe (!) i tłumaczył np. AC/DC "She's got the balls' jako "ona ma piłki" a "beating around the bush" = "kręcąc się dookoła krzaka"... :-D Odpowiedz Link Zgłoś
carnivore69 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 15:43 W wieczorze plytowym (Metallica, 1988, '...And Justice'): Eye of the Beholder - "Oko dluznika" The Shortest Straw - "Najkrotsze zdzblo, czyli cos w rodzaju ostatniej szansy" Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
anaat Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:12 Oj, ja to pamietam przetlumaczone doslownie w jakims filmie lata temu. Usmialam sie serdecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:19 Ależ właśnie miałam opisać uroczą scenę z jakiegoś miniserialu, którego akcja toczy się w dziewiętnastym czy na początku dwudziestego wieku: elegancka i dobrze wychowana panienka figlarnie mówi do towarzyszącego jej w restauracji pana: "Ciągniesz mnie za nogę!". Niestety nie pamiętam, co to był za film, więc Ci nie powiem, co masz obejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pata Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:47 Nie wiem, czy ktoś z was pamięta, ale któregoś tam roku podczas transmisji Oskarów tłumacz z "Crouching Tiger, Hidden Dragon" ("Przyczajony tygrys, ukryty smok") zrobił przykucanego tygrysa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluge Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 11:46 Moje ulubione: w jednym filmie nie pamiętam tytułu policjant krzyczy "palms up!" a po polsku lektor czyta "palmy w górę!" kompletnie pozbawione sensu i nikt tego nie wychwycił.. (może myślał że tłumaczy opis jakiejś mszy wielkanocnej?) i jeszcze są dwa tłumaczenia Kontaktu Sagana w jednym jest napisane coś w rodzaju "przeegzaminowali" ileśtam planet a chodzi oczywiście o examine czyli badać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ms Re: Wpadki tłumaczy. IP: 65.57.245.* 21.09.06, 06:22 > od ponad 20 lat nie mogę się doczekać kiedy zobaczę > tłumaczenie "don't pull my leg" jako nie ciągnij mnie za nogę. www.poleng.pl/home/translation/index.php?lang=eng&stext=don%27t%20pull%20my%20leg&ttext=nie%20wyci%C4%85gnij%20mojej%20nogi "nie wyciągnij mojej nogi" www.tranexp.com:2000/InterTran?url=http%3A%2F%2F&type=text&text=don%27t+pull+my+leg&from=eng&to=pol "don't ciągnąć mój noga" ectato poltran był akurat wyłączony, ale też był śmieszny btw. a co to tak naprawdę znaczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paszczakowna1 Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.iim.pl 21.09.06, 09:45 > a co do wpadek tłumaczy, od ponad 20 lat nie mogę się doczekać kiedy zobaczę > tłumaczenie np "don't pull my leg" jako nie ciągnij mnie za nogę. Kiedyś w księgarni dostałam przy zakupie broszurkowe wydanie noweli kryminalnej Biggersa (tego od Charlie'go Chana). Za darmo, i prędko zrozumiałam dlaczego. Widniało tam zarówno 'jesteś ciągnący moją nogę' (you are pulling my leg), jak i 'postradał oblicze' (lost his face). Nazwiska tłumacza nie było chyba i podejrzewam program komputerowy, bo człowiek by tego nie zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:35 jarkoni, albo Ty mnie ciągniesz za nogę ;) albo ja nic z tego nie rozumiem. Znowu jakieś tajemnicze historie. Dziesiątki lat tłumaczenia CZEGO zwyciężyły i co poległo? Co ma piernik (płeć) do wiatraka (teoria przekładu)? Od kiedy o jakości tłumaczenia decyduje Twoja sympatia do bohatera polskiej wersji i/lub sondaż opinii publicznej? Kto walczy z "Kubusiem..." Tuwimowej? Jak sobie wyobrażasz pracę tłumacza wiadomości "nie pod presją czasu"? "Spokojnie, chyba jest tu coś o jakiejś wojnie, ale proszę się nie spieszyć, nadamy to jutro?" Znowu, przyznaję Ci rację, że tłumaczenia telewizyjne wołają często o pomstę do nieba. Ale nie widzę związku z "Fredzią..." A, i jeszcze jedno pytanie: skąd znam "Fredzię...", skoro zniknęła w pomroce dziejów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 22:00 Alez wlasnie, ze nie oddaje - przynajmniej imie Fredzia Fi-fi czy cos tam. Pierwowzorem dla Puchatka byla niedzwiedzica 'Winnie' ale to nie od Winnifer czy Winniefred a od Winnipeg - z tego stanu pochodzil opiekun misia. Potem mis ten stal sie inspiracja ksiazki, ale podobno oryginalnie mial sie nazywac Edward. Nie wiem skad autorce tlumaczenia przyszlo do glowy, ze to dziewczynka Fredzia??? Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:37 Jeżeli pierwowzorem była niedźwiedzica Winnie, to Fredzia wydaje się jak najbardziej uprawniona. Nawet, jeśli imię nie wzięło się od Winniefredy a od nazwy, to można podejrzewać, że przyjęło się właśnie z uwagi na podobieństwo do imienia istniejącego. Z drugiej strony, jeżeli Edward - to Edzio. Gdzie tu miejsce na Kubusia? Ja naprawdę nie mam nic przeciwko Tuwimowej, ale pamiętam, jak bardzo doceniłam "Fredzię..." po przeczytaniu oryginału. Tu nie chodzi o genezę każdej nazwy, bo tego tłumacz nie musi koniecznie uwzględniać, ale o atmosferę, ton, zdrobnienia, dziecięce błędy - to wszystko u Tuwimowej jest przesłodzone w porównaniu do Milnego. "Fredzia..." jest barwniejsza, ciekawsza językowo. A poza tym, niezależnie od imienia Misia, tłumaczenie Pooh jako Puchatek jest naprawdę infantylne. On nie był żadnym puchatym pluszakiem. Jak wszyscy wiemy, chodziło o to, że po nieprzyjemnej historii z balonikiem, Miś przez dłuższy czas nie mógł opuścić łapek i ilekroć na nosie osiadał mu jakiś paproch, musiał prychać Pooh-Pooh ("PHI-PHI"), żeby się go pozbyć... :) Odpowiedz Link Zgłoś
autumna Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.14, 10:19 > Jeżeli pierwowzorem była niedźwiedzica Winnie, to Fredzia wydaje się jak > najbardziej uprawniona. Oryginalne ilustracje do książki sugerują raczej, że miś jest rodzaju męskiego - inaczej raczej nosiłby sukienkę, albo chociaż miał zalotne długie rzęsy. No i czy mały chłopczyk Krzyś tak chętnie bawiłby się z misiem-dziewczynką? Z tą płcią misia to tłumaczka zdecydowanie przekombinowała, i chyba jako jedyna na świecie wpadła na taki pomysł. W ekranizacjach miś też mówi głosem męskim. Odpowiedz Link Zgłoś
micra no to polecam Snatch 20.09.06, 00:00 o ile tłumaczenie na oryginalnie wydanym DVD jest drętwe, szczególnie dotyczy to mowy Cyganów, o tyle DivX z napisami jest perełką - nie wiem kto tłumaczył, nie wiem ile jest tłumaczeń, ale tu mowa Cyganów jest chyba najlepiej oddana (choć nie mówię, że wiernie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:40 Myslalam, ze pekne ze smiechu jak w Czterej Pancerni i Pies (na TV Polonia) w tlumaczeniu angielskim pojawilo sie 'calendar' (kalendarz) jak Czernousov zapytal o karandasz (olowek). Rowniez w tym samym serialu: general mowi: zdobylismy miasto od czola, a tlumaczenie angielskie: 'with tanks' (czolgami). Znam tlumaczke, jest to Angielka wiele lat w Polsce i zamezna z Polakiem. No i stad bledy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z3W Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.aster.pl 21.09.06, 00:10 Ostatni oglądałem na DIVXie fila Auta (Cars). No i jedna z postaci pyta gł. bohanera "Do you know many Ferraries" co autor tłumaczenia przełożył na "Czy znasz Mani Ferrari" Odpowiedz Link Zgłoś
micra 6 bilionów ludzi 20.09.06, 00:02 kolega, obecnie już doktor jednej z nauk biologicznych, coś tłumaczył i tak napisał co mnie mocno rozbawiło, ale była to ewidentna wpadka przy pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
fubrawiec Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:35 Kiedyś kiedyś, za czasów rozwoju różnych telewizji w naszym kraju (jakoś 1990-1991) w jakiejś nie istniejącej już telewizyjce był film. W filmie siedziała przy barze w knajpie znudzona dziwka, podszedł facecik jakiś i zapytał się co robi. Ona odpowiedziała "Im waiting for a customer". Co mówi lektor?:) Tak, tak! Lektor mówi: "czekam na Kastomera"!:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rye Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.chello.pl 20.09.06, 00:49 Tomek Beksiński napisał kiedyś świetny felieton na temat wpadek tłumaczy filmowych . Nie da się dać linka bezpośrednio więc wkleję tylko fragmenty. "Patetyczny bękart" ... Większość moich kolegów i koleżanek po fachu nie ma pojęcia o idiomach, z naiwną rozkoszą powiela kalki językowe, a także zdradza podejrzany pociąg do wyrobów mleczarskich. Przełożone przez nich filmy o tematyce wojskowej roztaczają odurzającą woń sera. Tymczasem za słówkiem sir kryje się stopień wojskowy zatem sakramentalne yes sir znaczy np. "tak jest, panie sierżancie (poruczniku, majorze, generale itp.)" w zależności od sytuacji. Lokaj też nie powinien straszyć goudą czy parmezanem, tylko odpowiedzieć dobrze, proszę pana. Sir zostaje serem tylko wtedy, gdy jest tytułem szlacheckim (dlatego Bond zwraca się w ten sposób do M). Kalki językowe to prawdziwa plaga. Amerykański mayor to nie major, a już na pewno nie mer - chyba że mamy do czynienia z angielską wersją filmu żabojadziego. Mayor to burmistrz! Bastard był kiedyś bękartem, ale teraz oznacza drania, gnojka, sajdaka. Zaś patetyczna była tylko Vl Symfonia Czajkowskiego. Pathetic znaczy żałosny. Słowo block to przecznica, a nie blok (budynek - choć głównie w amerykańskim angielskim. Graphic najczęściej tłumaczy się jako wyrazisty, a już szczególnie, gdy mówimy o zdjęciach (ktoś popełnił błąd w Kalifornii - przecież fotografie nie mogą być "graficzne"). Actually "aktualnie" znaczy faktycznie, a eventually ostatecznie, w końcu. Guinea pig to nie świnka morska z Gwinei, tylko królik doświadczalny. I tak dalej. Warto czasem zajrzeć do słownika, byleby nie do Stanisławskiego to absurdalna komedia lepsza od Monty Pythona. Dzięki "kalkowym" tłumaczeniom można by sądzić, że najwięcej zbrodni dokonuje się w USA na ludziach z Kaukazu. Padają jak muchy! Tymczasem Caucasian to po prostu mężczyzna (kobieta) rasy białej. Najzabawniejszy przykład takiego przekładu: To na pewno była obywatelka Kaukazu, bo znalazłem w łóżku rudy włos! Za to tłumacz chyba byt mongołem (ale nie z Mongolii). Nawet najlepszym z nas zdarza się zapominać, że w tzw. szeptankach (slangowe określenie Iisty dialogowej czytanej przez lektora) należy unikać wołaczy. Nic bowiem nie irytuje bardziej od lektora robiącego za echo (bohater filmu biega po ekranie, wołając Mary! Mary! a głos ze studia pracowicie za nim powtarza). Imiona i nazwiska powinny być ograniczone w "szeptance" do koniecznego minimum! To nie jest dubbing: Poza tym, jeśli John rozmawia z Mary, widz rejestruje to wzrokiem. Yes! Yes! Już słyszę protesty tych, Którzy "oglądają" telewizję przy kolacji lub szydełkowaniu. Ale film to nie słuchowisko radiowe, do ciężkiej cholery! Warto spojrzeć na ekran nie tylko wtedy, gdy słychać strzelaninę i wrzaski gwałconych dziewic. ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rye Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.chello.pl 20.09.06, 00:50 wpadek tłumaczów oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdadrozd Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.adsl2.versatel.nl 20.09.06, 15:36 Kto tlumaczy wpadki? Wpadki przeklada na inny jezyk? Jak on to robi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytalski Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.09.06, 00:57 Ostatnio w Polsacie tłumacz dał na Purple Heart "Fioletowe Serce". Mnie się zawsze wydawało, że to "Purpurowe Serce" chociaż wiem, że "purple" tłumaczymy zwykle jako "fioletowy", ale tu chyba mowa o symbolice: "purpura" jako kolor honoru, szlachty (często występujący w herbach), a także symbolizujący krew - powyższe odznaczenie otrzymują ranni na polu bitwy lub ludzie honoru i odwagi. Foletowe serce raczej kojarzy mi się z blogiem zakochanej nastolatki niż medalem za odwagę. Co o tym sądzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorrick Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:47 W oryginale Książki F.Forsytha 'Czwarty protokół' szpieg wrzycił dokumenty do niszczarki (shredder). Natomiast w pojskim tłumaczeniu, że wrzucił dokumenty do pieca. na początku lat 90-ych nie było w Polsce niszczarek i biedny tłumacz nie wiedział, co zrobić :-)Ale, czytając książkę wzbudzilo to moje zdziwwienie, bo skąd piec w nowoczesnym biurze? Jeden z filmów z Jamesem Bondem ( jak również książka) nosi tytuł 'Szpieg, który mnie kochał' (The spy who loved me'). Parę lat temu ukazało się polskie tłumaczenie książki: 'Moja miłość to agent'. Pomijając niefortunną zamianę tytułu, nastąpiła tu zamiana podmiotu i dopełnienia - zupełny bezsens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MeWhoElse A piece of cake. IP: *.man.olsztyn.pl 20.09.06, 11:25 Film emitowany w jedej z komercyjnych telewizji. Miejce:Nowy York, włoska restauracja, Akcja: gangsterzy muszą zdecydować, kto sprzątnie wtyczke policji. Jeden czy dwóch odmawia, wreszcie trzeci stwierdza: I'll do it . It's a piece of cake. Tłumaczenie: Ja to zrobię. Kelner, kawa i ciastko. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: A piece of cake. 20.09.06, 11:30 Gość portalu: MeWhoElse napisał(a): > Film emitowany w jedej z komercyjnych telewizji. > Miejce:Nowy York, włoska restauracja, > Akcja: gangsterzy muszą zdecydować, kto sprzątnie wtyczke policji. Jeden czy > dwóch odmawia, wreszcie trzeci stwierdza: I'll do it . It's a piece of cake. > Tłumaczenie: Ja to zrobię. Kelner, kawa i ciastko. hahahaha! m.s. Odpowiedz Link Zgłoś
annika-ja Rain Man 20.09.06, 14:48 - He kisses his ass przetłumaczono - On go popiera :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oliwka Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.zabrze.net.pl 20.09.06, 09:43 W kraju katolickim , jakim jest Polska, fioletowy moze sie kojarzyc z odrodzeniem. Zwroc uwage na to, kiedy ksieza zakladaja szaty liturgiczne z akcentem fioletowym.W powiesci bohaterka odradza sie w pewnym sensie... Kwestia interpretacji. Odpowiedz Link Zgłoś
bielinka Jeszcze o Kubusiu Puchatku 20.09.06, 10:32 Kupilam dziecku film DVD: Kubuś i Hefalumpy i tam slysze: STUWIEKOWY Las. Totalne zaskoczenie, dla mnie to zawsze byl: STUMILOWY Las. Moze "stuwiekowy" jest bardziej poprawny (? watpię, bo w posiadanej przeze mnie wersji angielskiej jest: Hundred Aker Wood) ale nawet gdyby tak bylo, czy nie lepiej stosować "tradycyjną" nazwę. Skąd wogóle pomysł na STUWIEKOWY??? Chyba ze tlumacz korzystal z wersji amerykanskeij a tam jakos sobie to znieksztalcili? Ale jakim cudem tlumacz nie zna tuwimowej wersji??? Albo chociaz redaktor? Albo ktokolwiek z ekipy? NIkt nie zauwazyl? Jakas paranoja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: G Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:57 No to może stuakrowy albo dziesięciohektarowy, coby dopłaty dostać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j_b Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku IP: 136.8.152.* 20.09.06, 14:12 O ile dobrze pamietam, chodzilo o obejscie problemu placenia za prawa autorskie orginalnego tlumaczenia, stad ta i chyba pare innych "przypadkowych" zmian. Odpowiedz Link Zgłoś
maheda Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku 20.09.06, 17:32 Poszło o prawa autorskie p.Ireny Tuwim do określeń typu "Stumilowy Las" czy "brykanie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomeczek Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 13:15 To co tygrysek robi w tym filmie, skoro nie 'bryka'? Pytam, bo zamierzam ten film kupić dziecku, więc chyba muszę przygotować się na niespodzianki... Odpowiedz Link Zgłoś
bielinka Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku 25.09.06, 08:33 Ano nie bryka, chyba tylko "fika" jakos tak. ALe na szczescie glownymi bohaterami, wbrew tytułowi, nie jest tradycyjnie Puchatek, Tygrysek i Prosiaczek, tylko Maleństwo i Lumpek. Tak ze w sumie mozna pokazywac spokojnie - nie powinno to powodowac trwalych skrzywien dla dzieci. Ale Puchatek mowi czyims innym glosem - nie tym co zwykle, choc podobnym. Poza tymi drobnymi wpadkami polecam ten film dla dzieci. Nie wiem ile ma Twoje, ale moj dostal te bajke w wieku 2 lata 8 m-cy i sie oblednie w niej zakochal:-) Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? 20.09.06, 10:29 "Purpurowy" zarówno po polsku jak i po angielsku odnosi się do szeregu barw (w tym rodzaju fioletu). Obejrzałam sobie, jak wygląda order. Faktycznie w tym wypadku chodzi o taką "fioletową purpurę", ale jednak lepszym tłumaczeniem wydaje się "purpurowe serce" (właśnie ze względu na to, co napisałe/aś). Co więcej jest to wersja popularna, nigdy nie słyszałam innej. Odpowiedz Link Zgłoś
nightmaress Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? 20.09.06, 16:52 Moim skromnym zdaniem "purple" to purpurowy, szkarlatny a fioletowy to "violet". Ale ja tlumaczem nie jestem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:34 Purple w potocznym angielskim to fiolet. Bardzo rzadko slysze violet - chyba, ze cos jak u nas: fiolkowe czyli jasny fiolet. Oczywiscie mowi sie UltraViolet i technicznie kolor teczy jest tez violet (a cos pomiedzy niebieskim a fioletem jest indigo) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:50 Nie - "purple" to naprawde fioletowy (Kanada). Znam z obdukcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z3W Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.aster.pl 21.09.06, 00:27 > Moim skromnym zdaniem "purple" to purpurowy, szkarlatny a fioletowy to "violet" > . > > Ale ja tlumaczem nie jestem :) To popatrz na kolorystykę okładki płyty Prince'a "Purple Rain" www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&token=ADFEAEE47219D34CAF712092C26B169FE125AB5EFE46E88F10255E1BCCB92D7E8C075CE86BD7DE81B8E577B466ADFF2EA21609D9C8E95CFDDF765D40&sql=10:4kqag4kttv6z Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Benio Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.pixs.philips.com 20.09.06, 08:37 To może ktos potwierdzi moją teorię, że Geri Haliwell śpiewająca: "It's raining man" nie ma na myśli "deszczowego" człowieka/faceta, tylko tłumacząc z angielskiego coś w stylu, ze : "z nieba lecą faceci" czy też "leje facetami" -> choć to juz trochę zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.ptvk.pl 20.09.06, 09:10 To nie teoria, masz rację. To zresztą wynika z treści piosenki "It's raining MEN". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tulipanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:41 a kojarzycie jak zmieniane są przez tłumaczy imiona? Ania z Zielonego Wzgórza miała sąsiadkę Małgorzatę Linde i była to dla mnie kobieta-instytucja. W oryginale jest... Rachel Lynde.. Przypuszczam, że tłumaczenie (notabene generalnie bardzo, bardzo dobre, tyle, że nieścisłe) pochodziło z czasów, gdy nie wypadało przypominac, że istnieją żydowskie imiona, do których zalicza się Rachela. Ciężko jest też z reguły z nazwami kwiatów i innych żyjątek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorrick. Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:50 Sorry, że się powtarzam, ale wpisałem nie w tym miejscu. W oryginale Książki F.Forsytha 'Czwarty protokół' szpieg wrzycił dokumenty do niszczarki (shredder). Natomiast w pojskim tłumaczeniu, że wrzucił dokumenty do pieca. na początku lat 90-ych nie było w Polsce niszczarek i biedny tłumacz nie wiedział, co zrobić :-)Ale, czytając książkę wzbudzilo to moje zdziwwienie, bo skąd piec w nowoczesnym biurze? Jeden z filmów z Jamesem Bondem ( jak również książka) nosi tytuł 'Szpieg, który mnie kochał' (The spy who loved me'). Parę lat temu ukazało się polskie tłumaczenie książki: 'Moja miłość to agent'. Pomijając niefortunną zamianę tytułu, nastąpiła tu zamiana podmiotu i dopełnienia - zupełny bezsens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mdro Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.avt.pl 20.09.06, 10:36 Nie sądzę, by chodziło o "pochodziło z czasów, gdy nie wypadało przypominac, że istnieją żydowskie imiona, do których zalicza się Rachela", a raczej, by młody czytelnik, widząc imię w naszej tradycji kojarzące się z pochodzeniem żydowskim, nie miał błędnych skojarzeń. I osobiście uważam tę decyzję za słuszną (choć zmian w nazwisku nie do końca rozumiem - może dlatego, że "Linde" ma pewne polskie odniesienia?). Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:37 Moim zdaniem chodziło o to, że pośród kanadyjskich protestantów "Rachel" było imieniem "normalnym", takim jak u nas "Małgorzata". Tymczasem polskie dziecko, w czasach kiedy tłumaczono tę książkę, uznałoby postać o tym imieniu za Zydówkę, poniewaz u nas imienia tego nie używali chrześcijanie. Po prostu byłoby skonfundowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:46 Rowniez pamietalam z polskiego tlumaczenia, ze Maryla zaopiekowala sie malym Tadziem. Pamietam, ze zastanawialam sie wtedy, skad u nich Tadeusz w Ameryce. A niedawno kupilam sobie calosc ksiazek o Ani, i dowiedzialam sie, ze to byl maly Teddy (czyli maly Edzio, ale uwazam ze Tadzio lepiej). I uwazam ze swietnie przetlumaczono! Natomiast Rilla - nie pamietalam z Polski skad to imie - a teraz juz wiem, z orginalu, ze to skrot od Marilla (czyli Maryla) na pamiatke Maryli Cutbert Odpowiedz Link Zgłoś
mkw98 Re: Wpadki tłumaczy. 21.09.06, 07:31 Teddy? A nie Davy? Tadzio i Tola to chyba Dora i Davy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malaaga Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.wro.vectranet.pl 21.09.06, 09:00 A jeszcze mi sie przypomnialo. film z serii Bondow. Bond wlamuje sie do biura -wg tlumacza - Gebrudera Gumboldta (ze niby imie i nazwsko wlasciciela). W rzeczywistosci Gebrurer znaczy bracia. Biuro (czy tez kancelaria) nazywa sie "Bracia Gumboltd" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 21.09.06, 19:42 Dora - na pewno. A Teddy/Davy - musze sprawdzic. Moze i masz racje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.ptvk.pl 20.09.06, 09:20 Druga część Bridget Jones, W pogoni za rozumem, Zysk, wyd. I. Bridget dzwoni do Marka do pracy, że się spóźni do domu, a on: To może zadzwoń do ETA, kiedy skończysz? (!!!) W oryginale: Call with an ETA... (estimated time of arrival), czyli Daj mi znać, kiedy mniej więcej wrócisz. Do znalezienia w każdym nowym słowniku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: norymberga3 wspomnienie z dzieciństwa: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.09.06, 09:40 1. zamurowało mnie, kiedy w radiowej Trójce zapowiedziano piosenkę Beatlesów " kierowca taksówki". Zagrano oczywiście " Taxman", co znaczy poborca podatkowy.... 2. W "Smażonych zielonych pomidorach" wraca z wojny bohater w trumnie, przywiezionej pociągiem. Jako że był szeregowcem, czyli "Private First Class", tłumacz zrobił z tego taki kawałek, że przywieziono go w przedziale pierwszej klasy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Solo Private First Class IP: *.171.78.235.crowley.pl 20.09.06, 12:12 a dokladnie "starszym szeregowym", Private Second Class to szeregowy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bluntman Re: Wpadki tłumaczy. IP: 62.29.131.* 20.09.06, 09:58 W jednym z filmow (ekranizacja jednej z nowel Dicka) pada z ust jednego z bohaterow zdanie: "Spotkamy sie w ASAP". :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.e-wro.net.pl 20.09.06, 10:06 A propos ETA, to w bodajze Tajemnicy Syriusza w jakiejs dramatycznej depeszy pada zdanie - "Please come ASAP!" czyli as soon as possible. Tlumaczenie to oczywiscie "Przybadzcie do ASAP!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: migg Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.saf.ic.ac.uk 20.09.06, 17:18 a propos bridget2, tam jest kilka ewidentnych wpadek. a czy uwazacie, ze telegram od toma byl dobrze przetlumaczony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Wpadki tłumaczy. IP: 217.153.130.* 20.09.06, 09:48 Moja profesorka zawsze sie smiala ze w polskiej telewizji twierdzà ze amerykanscy prezydenci majà samych przyjaciól. Po prostu friend w wi´kszoÊci przypadków to dobry znajomy. I tak Gorbaczow to d. znajomy Reagana, Putin to d. zajomy Busha itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: auslander Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 10:10 Zdarzyło mi się kiedyś jeszcze w DDR widzieć polski film "Thais" z niemieckimi napisami. Starożytny Rzym, pierwsi chrześcijanie itd. Któryś z Rzymian przywołuje boga podziemi, Plutona. Dla tłumacza Pluton to było eine Kommando. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:23 W dodatku, pluton to po niemiecku Zug. W SS używano określenia Schar. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: auslander Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 12:48 Dodam, że zwykle zagraniczne filmy w Niemczech są dubbingowane, ale ten był wyświetlany w Ośrodku Kultury i Informacji Polskiej w Lipsku, więc pewnie nasz rodak z centrali rozpowszechniania filmów tak przetłumaczył. Odpowiedz Link Zgłoś
skandy5 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:31 W pismach kolorowych spotyka sie bardzo czesto okreslenie "ekskluzywny wywiad". Czy znaczy to "na wylacznosc" czy moze elitarny, luksusowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybinka Re: To nic nie znaczy IP: *.chello.pl 20.09.06, 10:59 To nic nie znaczy poza tym, ze pisemko chce przydac takiemu wywiadowi aury wyjątkowości, której tak naprawdę nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
ciotka_paszczaka Butelka z goraca woda... 20.09.06, 11:04 Witajcie, czekalam, ze ktos o tym napisze a tu nic. Pamietam, ksiazki z dziecinstwa, ktorych bohaterowie z tym wlasnie urzadzeniem, dla mnie bardzo tajemniczym, chodzili spac. Po latach, nauczylam sie angielskiego, i mam w domu French Windows (przez ktore wychodze do ogrodu); to tez parafraza, z innego, wiekopomnego tlumaczenia. A z Hemingway'a...upolowany "dukierek"! Kto zgadnie? Pozdrawiam, Anna O.C_P Odpowiedz Link Zgłoś
skandy5 Re: To nic nie znaczy 20.09.06, 12:56 Myslalem ze moze chodzic o "na wylacznosc" ale tu chodzi tylko o pustoslowie. Tak samo po angielsku jak i w tlumaczeniu polskim? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 11:32 Myślę, że to świadczy zwykle o pustactwie tych którzy w tym kontekście posługują się powołanym przez Ciebie zwrotem :) Pewnie sami nie rozumieją co mówią (piszą) i im to nie przeszkadza.. Cóż, nowe pokolenie wychowane na angielskim, "mistrzów" pióra i mikrofonu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tłumacz Re: Wpadki tłumaczy. IP: 213.199.198.* 20.09.06, 12:09 W KAŻDYM filmie amerykańskim w którym akcja toczy się w szkole występuje słowo "class"- błędnie tłumaczone jako klasa (powinno być "zajęcia"), bo w systemie szkolnym USA nie istnieją klasy. Przykładowo 1a, 3c itd. Klasa to class room. Inne tłumaszenie tego słowa- ROCZNIK np. Class of 1986. He was in my class- nie oznacza- On był w mojej klasie tylko; Był z mojego rocznika. Lub jak te słowa wypowiada nauczyciel- był na moich lekcjach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia to dopiero wpadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 12:29 zajrzyjcie do ksiazki "Nigdy dosc - Biografia the Cure" (wydana w lipcu tego roku) - sposob przetlumaczenia ksiazki, stylistyka i poszczegolne kwiatki (az wstyd cytowac...) wolaja o pomste do nieba a najlepsze jest to, ze pracowalo nad nia dwoje tlumaczy i dwie redaktorki! oni to dopiero musieli byc zawiani..... Odpowiedz Link Zgłoś
apasz1 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 13:13 Na internetowej stronie tureckiego hotelu, przetłumaczonej na polski, przy opisie pokoi: air conditioning - powietrzny warunek minibar - mini zagrodzenie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maddy Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:21 Do końca życia nie zapomnę filmu "Śmiertelnie mroźna zima" którego fabuły nie pamietam tylko dzięki usilnym staraniom "tłumocza". Przeszedł on sam siebie. Najbardziej absurdalne tłumaczenie - angielski kamerdyner, taki sterotypowy, zawsze opanowany i niczemu się nie dziwiący, w chwilach wzburzenia (to był triller więc troche tych chwil było) wołał "Oh dear" co zostało konsekwentnie przłozone na "och kochanie". padające co chwila w róznych dziwnych sytuacjach "och kochanie" (np. kamerydner otwiera szafę, wypadają zalane krwią szczątki jakiegos faceta a on "oh kochanie") wytrącało z równowagi chyba całą publike bo w połowie w wszyscy kulali sie ze smiechu mimo że na ekranie trup padał gęsto i to całkiem przyzwoicie przerażąjąco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ninka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:51 Typowo angielskie kalki typu: - to nie robi znaczenia - nie ma znaczenie - to nie robi sensu - nie ma sensu Natomiast dla mnie nie książkowe, ale filmowe Dirty Dancing jako Wirujący sex jest przykładem jednego z bardziej durnych tłumaczeń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytalski Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.09.06, 14:11 > - to nie robi znaczenia - nie ma znaczenie Chyba raczej chodzi o: - to nie robi różnicy (it doesn't make a difference), podczas gdy powinno być: - to bez znaczenia Odpowiedz Link Zgłoś
aga.p.p Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 14:14 Oj, to ja się podepnę, bo ostatnio kilka razy słyszałam: mieć seks. Bez sensu zupełnie. pzdr, Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytalski Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.09.06, 14:18 Zaraz, zaraz ale chyba można np. "mieć przygodny/jednorazowy seks" podobnie jak "mieć stosunek". Odpowiedz Link Zgłoś
aga.p.p Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 14:23 Ja nie mówię, że nie można:) Ja tylko mówię, że kolokacja nie ta. Po polsku seks się uprawia. Mieć można życie i przygody seksualne. pzdr, Aga Odpowiedz Link Zgłoś