Dodaj do ulubionych

Wpadki tłumaczy.

IP: *.globalconnect.pl 08.08.06, 11:47
Semi-automatic gun czyli karabin półautomatyczny - a tak naprawdę chodziło o
pistolet maszynowy.
Obserwuj wątek
    • sharleena wpadki Leszka? 08.08.06, 12:28
      drogi Leszku,
      musiałbyś podać także tekst oryginalny, bo trudno tak stwierdzić o co naprawde
      chodziło.
      z terminologią militarną trzeba delikatnie, to prawda
      odsyłam cie Leszku do artykułu na temat semi-automatic i machine zabaweczek
      (maja one więcej wspólnego niż się wydaje)
      krytykowac trzeba umić.
      życzę Leszku sukcesów w nauce.
      Twoja s
      • sharleena Re: wpadki Leszka? 08.08.06, 12:29
        pzrepraszam za brak linku:
        en.wikipedia.org/wiki/Machine_gun
        • Gość: Lehoo Re: wpadki Leszka? IP: *.globalconnect.pl 08.08.06, 17:57
          Fully automatic firearms using pistol-caliber ammunition are called machine
          pistols or submachine guns. Teraz rozumiesz czemum dworował ?
          • Gość: wowo Re: wpadki Leszka? IP: *.drw.zabki.net.pl / 62.29.136.* 11.08.06, 18:06
            "semi-automatic gun" i "submachine gun" to dwie różne pary kaloszy.

            "semi-automatic" znaczy tyle, że jedno naciśnięcie spustu powoduje wystrzelenie
            pocisku i automatyczne wprowadzenie kolejnego naboju do komory. Tak działają
            pistolety i wiele karabinów (np. myśliwskich) więc tłumacz miał rację.

            Ty jej nie masz, gdyż pistolet maszynowy to broń "fully-automatic" (może
            strzelać seriami).
            • zigzaur Re: wpadki Leszka? 20.09.06, 10:11
              Takie coś nazywa się broń samopowtarzalna.
            • Gość: lehoo Re: wpadki Leszka? IP: 212.14.31.* 20.09.06, 11:56
              Może, ale nie musi.
              Submachine gun to dlatego, że może strzelać ogniem ciągłym (tak jak karabin
              maszynowy - machine gun), ale nie amunicją karabinową tylko pistoletową i
              dlatego sub na początku.
              • Gość: no comment Re: wpadki Leszka? IP: 212.244.90.* 20.09.06, 15:11
                Gość portalu: lehoo napisał(a):

                > Może, ale nie musi.

                natomiast semi-automatic z całą pewnością NIE MOŻE strzelać seriami, wie to
                najbardziej tępy rekrut, tylko nie Leszek...
    • lady.oracle Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 12:41
      dzieci rano "robią łóżka"
      • sharleena Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 12:48
        a miało być 'robią do łóżka'?
        ---
        czy jak w tym dowcipie co to hrabia rano mówi do Jana: 'Janie, zasłałem łóżko'
        ???

        ależ ci tłumacze to rzeczywiście, trzy swiaty z nimi macie
        • lady.oracle Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 12:53
          chodziło o słanie łóżka
          • sharleena Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 12:57
            czyli, że to nie jest błąd w tłumaczeniu tylko słaba znajomośc języka
            polskiego, nespa?
            czy może jestem pie..ięta i nic nie kumam?
            • Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 08.08.06, 20:35
              nie kumasz koles, czyli tłumacz zle przetlumacyzl tzw, idiom
              po polsku mowi się poslac łózko
              po angielsku uzywa sie czasownika make - cyzli robić
              po polsku robią łóżka , ale w fabrykach mebli
              • Gość: niebieski_koralik Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 14:50
                Albo tłumacz był z Poznania, bo tutaj właśnie mówi się "zrobić łóżko".
                Przyjezdni goście wielokrotnie się zastanawiali czy ja im idę zbić ten mebel z
                desek na miejscu, czy jak... :)
                • yaroslaff Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:26
                  potwierdzam z poznania że tak się właśnie mówi. Posłać rozumiem, ale nigdy bym
                  tak nie powiedział w rozmowie nieformalnej
                  • nickfromdublin Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:40
                    Nie tylko w Poznaniu, takze na Pomorzu..
                    Zawsze wieczorem mialem z bratem problem, kto ma tego dnia robic lozko..

                    Pozdrawiam
                    Mikolaj
                    • Gość: Kalor Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 04:12
                      > Nie tylko w Poznaniu, takze na Pomorzu..

                      Potwierdzam:) Wlasnie mialem o tym pisac ale trafilem w koncu na twojego posta:)
                      • Gość: ice_ice Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 07:53
                        Pierwsze słyszę. Mieszkam na Pomorzu od 33 i pół roku, rodzinę mam rozsianą po
                        całej długości Pomorza i w życiu nie słyszałam, aby ktoś powiedział - "zrób
                        łózko" . Jeśli już, to tylko - pościel lub zaściel łóżko.
                        • Gość: norymberga3 Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.09.06, 08:40
                          Bo to jest germanizm. Jak jesteś "element napływowy", to nic dziwnego, że go nie
                          używasz
                          • Gość: Makutra.X moja żona ze Śląska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:25
                            "robi łóżko"
                        • Gość: Paletz Re: Wpadki tłumaczy. IP: 80.50.53.* 20.09.06, 10:37
                          Ja mieszkam w Bydgoszczy, w naszych okolicach zwrot "zrób łóżko" jest bardzo
                          popularny.
                          • polemika Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 12:11
                            U mnie w Warszawie mówi się "Janie za chwilę idę spać"
                            i wtedy wszystko jedno co Jan zrobi "zaściele/pościele/zrobi" etc.. ma zrobić to
                            dobrze i szybko... inaczej Jan będzie znów narzekał na kapitalizm i okrągły stół..



                            ___________________________________________________________________________________
                            ludzie.. idźcie głosować..
                            • Gość: A Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.legnica.um.gov.pl 20.09.06, 13:24
                              :))) Dobre. U nas na Dolnym Śląsku też sobie z tym radzimy ;)
                          • kocurek_bury Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 15:25
                            Ha, dawno tego nie słyszałam:-) Jestem z Wielkopolski i w dzieciństwie nie raz
                            dostawałam ochrzan, że "łóżko nie zrobione". Niemniej zdaję sobie sprawę, że to
                            kolokwializm i tłumacząc, nigdy bym czegoś takiego nie napisała. No, chyba żeby
                            to było w dialogu (gdzie użycie sformułowań potocznych byłoby uzasadnione).
                          • Gość: joanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:25
                            Potwierdzam. U mnie w domu "scielilo sie" lozko, ale "robienie" lozka bylo
                            zrozumiale (Bydgoszcz)
                        • baba67 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:28
                          Zglasza sie Mazowsze :-)
                          U mnie tez sie robilo lozko-zrodlo-babcia z rodziny osiadlej z dziada
                          pradziada.. Po prostu jest to wyrazenie nieformalne. Jesli kwestia byla w
                          nieformalnym kontekscie, to zadnej wpadki tlumacz nie zaliczy, tak mi sie zdaje.
                      • Gość: miś zły bardzo Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 21:38
                        Gość portalu: Kalor napisał(a):

                        > > Nie tylko w Poznaniu, takze na Pomorzu..
                        >
                        > Potwierdzam:) Wlasnie mialem o tym pisac ale trafilem w koncu na twojego posta:
                        > )
                        hi hi, mnieszkam w Rzeszowie i też mówię zrobić łóżko (żona też)
                • Gość: -s- Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.cable.casema.nl 20.09.06, 06:56
                  Sam tak niestety mówię, po pięciu latach studiów spędzonych w Poznaniu. Co więcej, obecnie to "słanie łóżka" wydaje mi się brzmieć nieco dziwnie.
                • Gość: Pilanin robic łóżko IP: 150.254.85.* 20.09.06, 11:36
                  w Pile gdzie ścierają się językowe wpływy Wielkopolski i Pomorze (a czasem
                  nawet Kujaw) od urodzenia słyszałem o 'robieniu' łózka/tapczanu
                • Gość: Lukasz Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 21:05
                  Jestem z Poznania i potwierdzam - w Poznaniu, podobnie jak w innych czesciach
                  kraju, mowia tak osoby, ktore kalecza jezyk polski:-) Jestem rodowitym
                  poznaniakiem, ale nighy nie powiedzialbym, nawet w nieformalnej rozmowie,
                  ze "zrobilem lozko", tylko "poslalem lozko". Zrobic lozko to, z cala sympatia
                  dla Ciebie, jezykowe niechlujstwo:-)
            • troubleska Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:42
              Jeżeli tłumacz nie znalazł adekwatnego określenia, jest to błąd. A nieznajmość
              języka polskiego okolicznością łagodzącą być nie może.
              Dużo jest takich kwiatków, choć chyba coraz mniej. "Technically" tłumaczone na
              technicznie, gdy powinno być: "Tak naprawdę". Eventually jako ewentualnie,
              Caucasian jako człowiek rasy kaukaskiej.
              • Gość: salceson Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:58
                heh, ten caucasian to zawsze mnie bawil jak cholera....., chociaz sam zwrocilem na to uwage po feletonie ś.p. Beksińskiego w Tylko Rocku.
              • Gość: Solo Technically IP: *.171.78.235.crowley.pl 20.09.06, 11:46
                "Technically" oznacza to samo co polski zwrot "formalnie rzecz biorac"
                • Gość: ergiel A dokładnie: IP: *.acn.waw.pl 20.09.06, 14:38
                  "Technicznie rzecz ujmując"
              • Gość: technician Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 12:07
                z tym 'technically' to trochę przesadziłaś, zajrzyj do słownika zanim zaczniesz ludziom robić kaszę
              • Gość: Johnny_English Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.us.infonet.com 20.09.06, 13:57
                Nie zgodzę się.
                Wszystko zależy od tego w jakim kontekście się stosuje "technically".
                Jeżeli będzie to np. "this product was technically perfect" może (nie musi, ale
                może) oznaczać że "(od strony) technicznej (technicznie) produkt został wykonany
                perfekcyjnie".
            • viprk Re: Wpadki tłumaczy. 23.08.06, 18:39
              Lozko po polsku prawidlowo sie raczej scieli niz zasyla ;-P
            • Gość: Jur. Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.atm2-0-1081072.0x50a0fff2.arcnxx15.customer.tele.dk 21.09.06, 00:17
              > czy może jestem pie..ięta i nic nie kumam?

              Moze, ale nie jest to pewne... Natomiast zauważalne jest, że zaprzeczasz
              wszystkiemu co jest negatywne o tlumaczach. Tymczasem tlumacze popelniaja bledy,
              i niektore sa bardzo zabawne.
          • Gość: naiwna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 02:23
            łóżko to się ściele albo zaściela, a zasyła się wyrazy szacunku np. :)
            • Gość: joanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:27
              wyrazy szacunku sie "przesyla"

              no i mamy duzo zabawy...
      • saskiaplus1 Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 13:00
        Hmm, w niektórych regionach Polski mówi się "zrobić łóżko" - szczególnie w
        rodzinach, które mają niedalekich niemieckojęzycznych przodków. Ale fakt, nie
        jest to literacka polszczyzna.
        • scarlet_22 Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.06, 22:04
          po francusku również jest " robić łóżko " - faire le lit, co oznacza oczywiście
          ścielenie:P
          Pozdrawiam
          • bumm Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:06
            W poznańskiem "robić łóżko" to standardowe określenie "ścielenia łóżka", ale
            zgadzam się, że to błąd - tłumaczyć trzeba na polszczyznę standard (chyba że
            narrator w powieści jest Poznaniakiem :-) Tłumacz z Krakowa też nie może
            przetłumaczyć "wyszedł na pole" (w znaczeniu: "na dwór"), choć mówić tak prawo
            ma święte.
            • iago5 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 20:50
              To nieprawdopodobne, ale nigdy nie zastanawiałam się nad regionalnym charakterem
              zwrotu "zrobić łożko". Pochodzę z południowej Wielkopolski i zwrot posłać łóżko
              trąci dla mnie myszką. Byłam przekonana, że wszyscy Polacy robią łóżko.
              Tłumacząc zapewne nie uniknęłabym więc błędu. Wychodzi na to, że człowiek uczy
              się całe życie.
          • joszte Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:35
            po hiszpańsku też robić- hacer la cama.
            • Gość: tumać Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 10:28
              a po polsku "robic łóżko" znaczy robić łóżko
          • taela Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:45
            scarlet_22 napisała:

            > po francusku również jest " robić łóżko " - faire le lit, co oznacza
            oczywiście ścielenie

            Z takiej polsko-francuskiej konstrukcji wyśmiewał się juz Fredro; cyt. "głowa
            mi źle robiła..." Od tego czasu można było się nauczyć po polsku. I żadne
            zabory nie są wytłumaczeniem.
        • baba67 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:35
          Zadnych niemieckojezycznych przodkow nie mam, ale cos wtym jest ja mysle ze to
          przeszlo z jidisz, jak Zydzi mowili po polsku tlumaczyli z jidisz, a jidisz jak
          wiadomo ma bardzo duzo wspolnego z niemieckim.No i przeszlo do jezyka potocznego
          w calej Polsce.
      • silesius Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 08:48
        lady.oracle napisała:

        > dzieci rano "robią łóżka"

        Na Slasku czesto sie spotyka ten wlasnie zwrot.
        Posylanie lozka brzmi dziwnie, bo i dokad?
        • Gość: magdadrozd Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.adsl2.versatel.nl 20.09.06, 14:55
          Pewnie ze to smiesznie brzmi .Posyla sie wyrazy szacunku.Lozko sie
          sciele ,mozna je wiec poscielic a nie poslac.
      • m_bunia Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 21:25
        E tam, robienie łóżek to przeżytek - teraz się "wykonuje telefony" (make a
        phonecall)
        "The horror! The horror!", jak powiedział przed śmiercią pułkownik Kurz.
        • edziakk Re: Wpadki tłumaczy. 21.09.06, 12:04
          nie najbardziej bawi- byc w formie.hehhe..skad sie to u licha wzielo?
          ale to podlapuywanie z angielskiego jest chyba nieuniknione. sama lapie sie na
          tym, niestety:((
      • Gość: wolfus Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: 82.139.8.* 21.09.06, 08:53
        Ja uderzę zupełnie w inną nutę: rozumiem, że posłać łóżko to rozłożyć na nim
        pościel. Czy ktoś mi uświadomi, jak po polsku nazywa się proces odwrotny? Z
        tego co widzę i słyszę, "posłać" dla większości ludzi, z którymi rozmawiam
        oznacza obie czynności (co tłumaczy się na angielski odpowiednio "make the bed"
        oraz "unmake the bed"). Z tego co widzę na forum sprawa też nie jest oczywista,
        skoro dzieci rano "robią łóżka" (chyba że chodzą rano spać?)
        • Gość: wolfus Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: 82.139.8.* 21.09.06, 09:00
          Rozumiem, że można powiedzieć "złożyć łóżko" ?
        • Gość: Pilanin "schować łóżko/tapczan" IP: 150.254.85.* 22.09.06, 13:35
          Wieczorem przed pójsciem spać zrobiłem łóżko a rano przed wyjściem do pracy
          zdąrzyłem je schować...

          mowa potoczna, codzienna...
        • felinecaline Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. 19.08.14, 23:47
          Lozko to mozna ewentualnie "poslac" kurierem. Dopoki stoi w sypialni i ma sluzyc spiacemu to sie je scieli (sciele), zasciela na dzieln rozsciela na noc. Rano dzieci zascielaja lozka .
          • kalllka Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. 20.08.14, 00:28
            Naj..... tłumaczenie (z angielskiego na polski ) dotyczyło nieświadomości:
            Anielski wyraz -unconscious- został tak przeniesiony ze - un- tlumaczowi (zabawnie) zostal w ślepym zaułku.
          • Gość: mutant Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.14, 10:48
            Bzdura. "Posłać łóżko" to absolutnie poprawna forma, co więcej, dla mnie znacznie bardziej naturalna niż "zasłać".
            • felinecaline Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. 20.08.14, 11:51
              Bzdura, "poscielic" bo "posciel", "poslac"? bo "osiol" :D.
              I co innego znaczy "rozscielac" a "rozsylac".
              "poslac lozko" - latwizna i niedbalstwo.
              • Gość: katarek78 Re: Łóżka - "posłać", "zasłać", itp. IP: *.dynamic.mm.pl 24.08.14, 23:01
                Według słownika to mutant ma rację:

                sjp.pwn.pl/slownik/2505723/pos%C5%82a%C4%87_II
    • formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 10:22
      'a bare conductor runs along the train' - wpadkowy klasyk z jakiegos opisu
      technicznego, przetlumaczony, oczywiscie jako: 'nagi konduktor biegnie wzdluz
      pociagu'
      ;)
      • saskiaplus1 Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 11:30
        Fajnie! Zupełnie jak w tym cyklu "tłumaczenia", tylko odwrotnie: "I feel a train
        to you" :)))
        • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:02
          Michael Kandel, zresztą świetny tłumacz Lema, w "Cyberiadzie" pisze o gwiezdnym
          plemieniu zawsze mówiącym, że są "drunk" - w oryginale było, że ich zawiało, co
          Kandelowi pomyliło się z byciem zawianym. :-)
          • formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:08
            masz na mysli 'zawialo' w sensie 'przewialo'?
            • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:15
              Z grubsza: jeśli chcemy być ściśli na 100% ;-), chodzi o zaziębienie w wyniku
              przewiania.
              • formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy - off topic 09.08.06, 15:23
                a, skomasowany atak zarazkow przez otwarte okno?
                nie wierze w to, ale to temat na zupelnie inne forum ;)
                • aiczka Re: Wpadki tłumaczy - off topic 20.09.06, 09:58
                  A może: "infekcja, która rozwinęła się w wyniku osłabienia organizmu przez
                  wychłodzenie silnym wiatrem" będzie bardziej przekonująca? Zakłada się
                  wcześniejszą obecność bakterii/wirusów.
              • koloratura1 Waldemar! 20.09.06, 22:22
                so long, albo: such a long time!

                so + przymiotnik (She's so beautiful. / He's so young. The books are so interesting.

                such + rzeczownik (może być z przydawką) (She's such a beautiful girl. / He's
                such a young boy. / These are such interesting books. / Such a night.
                • waldemar_batura Re: Waldemar! 21.09.06, 14:12
                  koloratura1 napisała:

                  > so long, albo: such a long time!
                  >
                  > so + przymiotnik (She's so beautiful. / He's so young. The books are so
                  interes
                  > ting.
                  >
                  > such + rzeczownik (może być z przydawką) (She's such a beautiful girl. / He's
                  > such a young boy. / These are such interesting books. / Such a night.


                  Dziękuję za wykład, Pani Profesor. A to, że tak brzmiała oryginalna kwestia (co
                  potwierdza strona z cytatami z filmów) choć trochę mnie usprawiedliwia, czy
                  jednak dostanę minus do dziennika?
          • Gość: Gość Re: Wpadki tłumaczy - off topic IP: *.171.53.67.crowley.pl 20.09.06, 15:12
            kto kiedyś chciał napisać po niemiecku, że ma dług, w sensie dosłownym
            zadłużenie. Ale słabo mówił po niemiecku, więc napisał.. ich habe
            lang...poniekąd dziwne, ale się zdarza.
        • edziakk Re: Wpadki tłumaczy - off topic 21.09.06, 12:06
          dont make a village
      • Gość: Anka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.06, 14:30
        to byli 'a bare conductor was running on the roof'
    • formaprzetrwalnikowa Re: Wpadki tłumaczy. 09.08.06, 15:27
      Chateaux en Espagne - przetlumaczone doslownie (nie pamietam w jakiej ksiazce),
      kiedy ewidentnie z kontekstu wynikalo, ze chodzi o nasze 'zamki na piasku'.
      • Gość: magdadrozd Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.adsl2.versatel.nl 20.09.06, 14:57
        A ja zawsze myslalam ze zamki na lodzie.A na piasku palcem pisane.
        • Gość: bleee Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.fema.krakow.pl 08.10.06, 10:34
          po wodzie palcem pisane, nie na piasku
    • autumna Re: Wpadki tłumaczy. 10.08.06, 14:51
      Bardzo fajny wątek - choć nie tylko o ksiązkach - był kiedyś na "Tłumaczeniach":
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=3519915&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=17569583&a=17569583
      Ode mnie - byki w "Nie wiem, jak ona to robi" Alice Pearson, wyłowione wyłącznie na podstawie polskiego przekładu - oryginału na oczy nie widziałam:

      ubogi angielski major ciułający na pierwsze wydania książek (chodziło o "English major" - studenta anglistyki)
      mąż kupuje żonie bieliznę Agentki Prowokatorki - przetłumaczono na polski dosłownie nazwę firmy Agent Provocateur
      bohaterka na obiad przyrządza "czerwony pieprz", który własnoręcznie opaliła nad ogniem i obrała (oj, widać, że tłumaczył mężczyzna).
    • Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 11.08.06, 11:57
      akurat czytam powiesc Styron'a "Pogrążając się w mroku"
      i pada tam zdanie "poprosze o herbatę z lodu "
      ice tea to po naszemu po prostu herbeta mrozona jesli dobrze pamietam, ale nawet najlpeszym tlumaczom drobne wpadki zdarzyc sie mogą ,zwlaszcza
      (w srodku dosc obszernej powiesci) , jelsi nie zmienia to znaczenia ,sensu wypowiedzi mozna jakos przebolec, choc oczywiscie nie powinny sie zdarzac ,ale tlumacze to tez ludzie
    • ewo4 Re: Wpadki tłumaczy. 11.08.06, 12:58
      Dlatego warto i trzeba czytać w oryginale
      www.czytajoryginaly.pl/
    • Gość: Lysek chitrusek Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 17:51
      Jolanta Kozak (rewelacyjna tłumaczka moim zdaniem) w powieści "W księżycową
      jasną noc" tłumaczy rozmowę żołnierzy. Wartownik obserwujący most na rzece
      odpowiada dowódcy "ciemno, że brydża nie widać". Chyba chodzi o most,aaaaaaale!
      Ci żołnierze wciąż grają w brydża zapisując układy kart na tekturkach. Może
      chodzi o celową dwuznaczność, którą wyłapała tłumaczka, a ja, biedny miś, nie.
      • Gość: anka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 00:55
        kilka kwiatków z niezbyt ambitnej książeczki pt. "Kochając większą kobietę"
        (tłumaczyła i wydała Sonia Draga)
        "miej bezpieczną podróż!" (kalka językowa, może do przyjęcia, ale mnie razi)
        główna bohaterka chodziła też na Pilaty (czyżby chodziło o pilates?)
        to na razie tyle :)
    • autumna Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 08:07
      W "Dzienniku Bridget Jones" Bridget wyjeżdżając na weekend z Danielem spakowała się na "dziwięćdziesięciostopniowy upał". Tłumacz widać uznał, że to taki żarcik, a to skala Fahrenheita, a więc przekładając na nasze warunki, czyli Celsjusza - upał po prostu trzydziestostopniowy.
      • klymenystra Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 08:12
        no, ale czegos takiego chyba sie nie zmienia? to tak, jak odleglosci podaje sie
        w milach, wage w funtach itd.
        • Gość: Anka Cunningham IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.06, 08:39
          w 'wyjatkowych czasach' Cunninghama Broadway jest raz rodzaju zenskiego, raz
          meskiego (I cz. ksiazki). ponadto pada tam stwierdzenie, ze spodnie mialy
          mnostwo kieszeni i ekspresow (II cz. bodajze). czy ekspresy to suwaki czy jakis
          bardziej nowoczesny element odziezowy? jesli suwaki, to kto tak jeszcze mowi?
          • capuccino_days Re: Cunningham 21.08.06, 10:05
            ekspres to oczywiście zamek błyskawiczny / suwak
            wielu łodzian wyjeżdżając z domu przeżywa szok, że nie wszyscy o tym wiedzą:)
        • autumna Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 08:40
          > no, ale czegos takiego chyba sie nie zmienia? to tak, jak odleglosci podaje sie
          > w milach, wage w funtach itd.

          Jasne, że nie przelicza się wszystkich jednostek w książce "na nasze", ale przekład powinien pozwolić na sensowne odebranie tekstu. Tu nie podano jednostki w ogóle; Brytyjczyk ma w domyśle Fahrenheity, ale my - Celsjusze. Jeśli bohaterka zakrzyknie rozpaczliwie "O rany, ważę już 150!", to wyobrazisz sobie hipopotama, bo naturalnie pomyślisz o kilogramach, nie o funtach; tłumacz powinien to jednak jakoś uwzględniać.
          • Gość: lilimeye Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 11:44
            W książce Dickensa "Dawid Copperfield" trafiłam kiedyś na opis osób siedzących w
            saloniku przy herbacie i wzmiankę, że jedna z dam nosi...kajdanki!(przy czym nie
            było żadnej logicznej przyczyny, by te kajdanki nosiła, bo nie była aresztowana,
            zresztą, czy w tamtych czasach wogóle używano kajdanek??? chyba raczej kajdan w
            lochach :-))) Przypuszczam, że w oryginale to były "cuffs", które ktoś
            bezmyślnie przetłumaczył jako "kajdanki" zamiast "mankiety" :-)))
            W innej książce (już nie pamiętam tytułu, bo to dawno było) z kontekstu
            wynikało, że chodzi o lody, natomiast tłumacz przetłumaczył "mrożony krem"!!!
            Tak się zastanawiam, kto te książki tłumaczy??? Przecież nawet dzieci wiedzą, że
            "ice cream" to po polsku "lody"
            • autumna Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 15:40
              > W innej książce (już nie pamiętam tytułu, bo to dawno było) z kontekstu
              > wynikało, że chodzi o lody, natomiast tłumacz przetłumaczył "mrożony krem"!!!

              Ja trafiłam na "mrożony krem" w "Emilce ze Srebrnego Nowiu".
            • aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:02
              > Tak się zastanawiam, kto te książki tłumaczy??? Przecież nawet dzieci wiedzą, ż
              > e
              > "ice cream" to po polsku "lody"
              To przypuszczalnie była "Emilka ze Srebrnego Nowiu" albo "Janka ze Wzgórza
              Latarni". Były tam też "dzikie truskawki" (zamiast poziomek).
              • agnieszka_azj Re: Wpadki tłumaczy. 25.09.06, 12:30
                Podobnie nie wszyscy wiedzą, że cream to smietana - ostatnio w "Laleczce" Joy
                Fielding trafiłam na scenę jak bohaterka spożywa na kolację makaron pokryty
                warstwą kremu. Z kontekstu (zapiekanka z makaronem z mrozonki) wyrażnie wynika,
                że to była śmietana.
          • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 21.08.06, 12:12
            Funty czy stopy dzięki temu nie tłumaczeniu przyjęły się już tak bardzo, że
            chyba każdy czytający Polak z grubsza wie o co z nimi chodzi, z Fahrenheitem
            sprawa jest gorsza, bo w tej skali zero jest gdzie indziej i trudno przeliczać -
            to powinni bezwzględnie tłumaczyć, natomiast mnie bardziej wkurzają proste, ale
            bezmyślne kalki językowe, typu "brown hair" - "brązowe włosy". Kto po polsku
            mówi tak o czyichś włosach?!

            Parę innych przykładów potwórków tłumaczeniowych:
            - Wczesne tłumaczenia Conana i zdania w rodzaju: "Już żem się zgniewał, bom
            przecież stanowisko swe jasnym uczynił".
            - Autobiografia Magica Johnsona. Dla nieinteresujących się sportem to będzie
            mniej czytelne, ale chodziło o to, że zdanie, które powinno brzmieć mniej
            więcej: "Wiedziałem, że można przegrać w wyniku podniebnego haka, ale nie
            przypuszczałem, że wykona go Magic.", wyszło: "Wiedziałem, że można chybić
            powietrzny hak, ale nie przypuszczałem, że może stać się to za sprawą magii.".
            - CAŁE tłumaczenie "Pana Światła" Zelazny'ego w wykonaniu niejakiego Roberta
            Reszke (specjalnie zapamiętałem nazwisko), tak pełne bzdur, że nawet nie chce
            się wymieniać (jak "wcinanie generatorów" albo dialog o spłukiwanych wodą
            toaletach: kto zgadnie, o co w nim chodzi, dla tego niestraszny będzie żaden
            wiersz awangardowy ;-) ).
            - Niektórzy znawcy przedmiotu są zdania, że w pewnym sensie bublem - ale
            znacznie wyższej próby i odmiennego rodzaju - jest tłumaczenie Nabokova pióra
            Stillera, który tak chciał się popisać swoją erudycją, że wsadził do "Lolity",
            szczególnie w komentarzach, wiele znaczeń, których autor w ogóle nie miał na
            myśli i nie zawarł w oryginale. :-)
            -
            I've been waiting for this so long time, my little green friend!
            • Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 23.08.06, 19:50
              typu "brown hair" - "brązowe włosy". Kto po polsku
              mówi tak o czyichś włosach?!
              ona ma brazowe wlosy hmm ja tak mowie i wiele osob pewnie też
              • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 17:39
                Widać przesiąkłaś już kulturą amerykańską ;-) - bo tradycyjnie po polsku mówi
                się raczej o włosach kasztanowych albo ciemny blond.

                Pzdr
                • capuccino_days Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 18:00
                  włosy kasztanowe są troche innego koloru niż brązowe,
                  poza tym "kasztanowe włosy" należą do innego, że się tak wyrażę, rejestru
                  niż "brązowe włosy"
                  • Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 24.08.06, 18:57
                    własnie najwyrazniej nie znasz sie na kolorach kasztonowe to takie bardziej z rudym
                    a ciemny blond to jak sama nazwa wzkazuje ciemny blond
                    ok zebys mial rozornienie :
                    ta np. pani ma łosy brązowe : lauren.graham.filmweb.pl/
                    ta ciemny blond
                    movies.yahoo.com/movie/contributor/1800023864/photo/554686
                    oczywiscie wsyztsko zalezy od farby;p
                    szukanie kasztanowych zajelo mi najwiecej czasu;p aż w koncu pryzpomniala mi się kasia skowrońska www.kasiaskowronska.friko.pl/galeria/skany/mag_sport-071103.jpg
                    • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:38
                      No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond to zupełnie inny kolor niż
                      brązowy (ciekawe tylko jaki - zwykle nie ujmuje się go w zestawieniach), to
                      rzeczywiście odpowiedniejszym partnerem dla rozmowy będzie najbliższy fryzjer.
                      Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy.
                    • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:38
                      No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond to zupełnie inny kolor tęczy
                      niż brązowy (ciekawe tylko jaki - zwykle nie ujmuje się go w zestawieniach), to
                      rzeczywiście odpowiedniejszym partnerem dla rozmowy będzie najbliższy fryzjer.
                      Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy.
                    • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:42
                      No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond nie ma nic wspólnego z
                      brązowym (taki zupełnie inny kolor - ciekawe czemu nie ujmuje się go w
                      zestawieniach), to rzeczywiście lepszym partnerem do rozmowy będzie najbliższy
                      fryzjer. Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy.
                    • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:42
                      No, jeśli dla Was, Drogie Panie, taki ciemny blond nie ma nic wspólnego z
                      brązowym (taki zupełnie inny kolor - ciekawe czemu nie ujmuje się go w
                      zestawieniach), to rzeczywiście lepszym partnerem do rozmowy będzie najbliższy
                      fryzjer. Ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu na temat tłumaczy.
                      • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 24.08.06, 23:45
                        Powtórzenie postu = błąd serwera.
                        • Gość: aga Re: Wpadki tłumaczy. IP: 81.219.117.* 26.08.06, 23:07
                          luzik wiem ze komputery ogolnie to zlosliwe zwierzeta :)
                        • Gość: zuzzia Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 12:11
                          Drogi Waldemarze, to że TY nie używasz określenia "brązowe włosy" nie oznacza
                          że jest ono niepoprawne. Np brązowe włosy, Słownik frazelogiczny, Wiedza
                          Powszechna, W-wa 1989, t.1, s. 115. Spotkałam się z tym określeniem w różnych
                          utworach autorów polskich.
                          • Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:21
                            Chyba lepiej brzmi 'miala wlosy braz', a nie 'miala brazowe wlosy'. Bo to
                            sugeruje, ze zrobione z brazu (np postac na pomniku miala brazowe wlosy) albo
                            np. oblala sie brazowa farba i miala brazowe wlosy (cos jak oblala sie zielona
                            farba i miala wlosy zielone)
                • aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:10
                  Albo raczej używa się określenia "szatyn(ka))". Każdego z określeń (łącznie z
                  "brązowymi") użyłabym w innym przypadku. Zdarza się, żę ludzie określają siebie
                  jako "ciemnych blondynów", bo w dzieciństwie mieli włosy blond, tymczasem osoby
                  postronne nazwałyby ich szatynami. Określenie "brązowe włosy" często dobrze
                  opisuje włosy ufarbowane na dość jednolity kolor - gdy nie mają rdzawego połysku
                  etc.
                  • aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:14
                    Generalnie wydaje mi się, że "szatyn" jest najbardziej odpowiednie, gdy chodzi o
                    tłumaczenie. Ale nie jestem anglistką.
                    • Gość: joanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:35
                      Masz racje. W angielskim - szatyni nie istnieja.
                      • waldemar_batura Re: Wpadki tłumaczy. 21.09.06, 14:18
                        W języku polskim stosuje się wiele terminów, mniej i bardziej poprawnych -
                        dalej jednak jestem zdania, że wszystkie możliwe wchodzące tu w grę odcienie da
                        się określić bardziej tradycyjnymi polskimi terminami "ciemny blond", "szatyn"
                        czy "kasztanowe włosy".
                • Gość: tusinda Re: Wpadki tłumaczy. IP: 195.214.220.* 20.09.06, 16:01
                  włosy brązowe.. hmm, to raczej nie kasztranowe. Moze szatyn?? A tak na
                  marginesie, moje wlosy od zawsza okreslane były mianem "brązowe"
          • Gość: neutrina Re: Wpadki tłumaczy. IP: 82.160.102.* 20.09.06, 17:01
            Mnie na studiach tlumaczeniowych uczono jednak, że jednostki należy mniej więcej przeliczać, czyli np. nie pisać 100 jardów, ale ok. 100 metrów lub ponad 90 metrów. To jednak bardzo ułatwia zrozumienie tekstu. Pamiętam, że nieprzeliczanie jednostek było traktowane przez wykładowców jako poważny błąd w tłumaczeniu.
            • Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:25
              No ale chyba trzeba sie trzymac np. realiow epoki czy kraju. Glupio byloby
              napisac, ze w XVIII wieku ktos kupil kilo cukru bo wtedy raczej nie bylo
              jeszcze tej jednostki, a 2 funty cukru. Albo, ze chlop mieszkal 2 kilometry od
              kosciola a raczej ilestam wiorst itp.
        • Gość: mega-musk Re: Wpadki tłumaczy. IP: 150.254.85.* 20.09.06, 11:34
          klymenystra napisała:

          > no, ale czegos takiego chyba sie nie zmienia? to tak, jak odleglosci podaje
          sie
          > w milach, wage w funtach itd

          Nie mam nic przeciwko zachowaniu w ksiązkach oryginalnych systemów miar i wag
          pod warunkiem że obok wartości jest podana JEDNOSTKA!!! w jakiej jest to
          wyrażone (zboczenie naukowca)
      • Gość: gekrepten Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 10:58
        O ile wiem, Brytyjczycy używają skali Celsjusza. Fahrenheitów używają Amerykanie.
    • lib Re: Wpadki tłumaczy. 23.08.06, 22:47
      To nie książkowy przykład, ale tłumaczeniowy: w filmie :Karmazynowy pirat"
      jeden pan wyrzuca drugiego za burtę i krzyczy So Long! Po polsku słyszymy Tak
      Długo!
      W książce Olivera Sacksa "Wyspa daltonistów i wyspa sagowców" czytamy o
      ludziach z Kaukazu, choć z kontekstu jasno wynika, że nie może o nich chodzić,
      za to zapewne chodzi o causasians, czyli białych ludzi.
      lib

      • Gość: tomek Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 19.09.06, 22:54
        Nie wiem o czym ta książka,ale biali ludzie to właśnie rasa kaukaska
        • Gość: kauka Re: Wpadki tłumaczy. IP: 217.153.130.* 20.09.06, 09:13
          No pewnie
          rasa bia∏à to wulgaryzm
          Bardziej naukowo to kaukaska
          • pavvka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 12:07
            Gość portalu: kauka napisał(a):

            > No pewnie
            > rasa bia∏à to wulgaryzm
            > Bardziej naukowo to kaukaska

            Nigdy się w Polsce nie spotkałem z określeniem "rasa kaukaska" (chyba że w
            odniesieniu do psów). Być może funkcjonuje to gdzieś w środowiskach naukowych,
            ale w języku ogólnym nie, w przeciwieństwie do angielskiego.
            • idonea Rasa kaukaska nie istnieje 20.09.06, 22:17
              To, ze biali pochodza z Kaukazu to bylo błędne mniemanie jakiegos naukowca
              Anglosasa w XVIIIw, ktore weszlo do potocznego uzycia w USA i innych krajach
              anglojezycznych. Jest o tym artykul w "Europie" Normana Davisa.
      • winnix Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 14:54
        Filmy i seriale to jest wręcz kopalnia wpadek:) Np. serial Lost, Kate mówi do
        Sawyera "One outcast to another", a tvp tłumaczy "Powiem ci jak wyspiarka
        wyspiarzowi". Genialne! :))))
    • jarka63 Re: Wpadki tłumaczy. 25.08.06, 11:32
      Podłoga wysypana piaskiem,w oryginale sanded floor (Zysk)
      Simon,który siedział na palu - czyli Szymon Słupnik (Zysk)
      Gotowane słodycze (dosłowne tłumaczenie) - w Br.Eng. to twarde cukierki (Rebis)

      I wiele,wiele innych.Gdzie są redaktorzy? I dlaczego tłumacze nie znaja realiów
      danego obszaru językowego?
      • jottka re ogólne 25.08.06, 11:55
        jarka63 napisała:

        > I wiele,wiele innych.Gdzie są redaktorzy?

        redaktor kosztuje, wprawdzie relatywnie niewiele, no ale przecież można
        zaoszczędzić, a ludzie i tak kupią


        > I dlaczego tłumacze nie znaja realiów danego obszaru językowego?

        bo podstawowym, a często jedynym kryterium wyboru tłumacza przez wydawnictwo,
        jest cena strony tłumaczenia - i wybiera sie tego, kto sie zgodzi na najniższą,
        co zwykle pociąga za sobą adekwatne umiejętności
        • jarka63 Re: re ogólne 25.08.06, 12:00
          Przeciez w stopce zawsze figuruje nazwisko redaktora, wiec ktos bierze za to
          pieniądze!
        • capuccino_days Re: re ogólne 25.08.06, 12:20
          > > I dlaczego tłumacze nie znaja realiów danego obszaru językowego?
          >
          > bo podstawowym, a często jedynym kryterium wyboru tłumacza przez wydawnictwo,
          > jest cena strony tłumaczenia - i wybiera sie tego, kto sie zgodzi na
          najniższą,
          > co zwykle pociąga za sobą adekwatne umiejętności

          to może być kwestia taka, że jak tłumacz chce być "konkurencyjny" to zgadza się
          na niskie stawki, więc musi wystukać dużo więcej stron. w takim pośpiechu przy
          nastej stronie danego dnia (lub nocy:) można pewnie napisać każdą głupotę, a
          jak jeszcze nie ma się czasu tego później sczytać, to wychodzi jak wychodzi
          • jottka Re: re ogólne 25.08.06, 12:42
            to niezupełnie działa w ten sposób

            ad jarka - nierzadko w rubryce redaktor/ redakcja widnieje znamienne słowo
            'zespół', dzieło od razu należy omijać. często też pod pojęciem redakcji rozumie
            sie bezpośrednie przygotowanie tekstu do druku, które nie ma wiele wspólnego z
            redakcją językową czy merytoryczną, są firmy, które ten ostatni typ redakcji
            pomijają z założenia, natomiast dobry redaktor - co logiczne - kosztuje, więc
            jeśli mu czy jej proponuje sie standardowo stawki pare zet za strone, to po
            pewnym czasie zaczyna szukać innej roboty


            ad capuccino - zgadza sie, tego typu konkurencyjność jest wymuszana przez część
            firm, tyle że nazwiska w ten sposób nie uzyskasz, a to podstawowe dobro
            tłumacza. na tempo to można tłumaczyć raport dla pana prezesa, jak sobie
            zapomniał, że rano przyjeżdża wspólnik z paryża, bo cyfry i tak są
            jednoznaczne:) teksty o wysokim poziomie skomplikowania (może to być literatura
            piękna, może być dzieło naukowe albo popularnonaukowe) wymagają z definicji
            więcej czasu, bo często nie sam przekład jako taki czas ci zajmuje, tylko
            szukanie specjalistów do konsultacji i specjalistycznych źródeł.

            no więc albo znowu - ludzie zaczynają szukać innego zajęcia (bo mordercza praca,
            powiedzmy, przez miesiąc, za którą dostaniesz po pół roku 2-3 tysiące i masz z
            tego zapłacić podatek, mało kogo zanęci na dłuższą metę), albo poniżej pewnej
            granicy nie zejdą. powoli jednakowoż czytelnictwo zaczyna zwracać uwagę na to,
            co czyta, jest pewna nadzieja, że rynek wymusi przyzwoitość:)
    • tomqpl Vonnegut 26.08.06, 12:06
      W "Wampterach, fomie i granfalonach" Vonneguta "Brave New World" Huxleya
      przetłumaczono jako "Odważny nowy świat" zamiast "Nowy wspaniały świat".
      • Gość: EWa Re: Vonnegut IP: *.CNet2.Gawex.PL 26.08.06, 22:40
        Cykl książek o braciszku Cadfaelu (autorka Ellis Peters) tłumaczą różni ludzie,
        stąd jedna i ta sama postać różnie nazywa się w kolejnych tomikach, np.:
        Maud/Matylda
        Egidiusz/Idzi it. Nie jest to może największy z błędów, ale dość irytujący.
        No i chyba najzabawniejsza wpadka tłumaczy, już nie pamiętam , z jakiego filmu:
        Penstation idiota tłumacz oddał jako Stację Pióro.
        • Gość: Anka Frida Kahlo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 08:40
          Wlasnie koncze biografie FK wyd. przez Swiat Ksiazki (2003). Tlumaczenie -
          Barbara Cendrowska, ktora sadzac po wynikach w wyszukiwarce tlumaczy sporo i
          nie byle co. A w ww. ksiazce mamy takie kwiatki:
          - przy opisie obrazu 'Strzaskana kolumna' czytam o gwozdziach wbitych w cialo
          (str. 73), podczas gdy na zalaczonej reprodukcji wyraznie widac gwozdzie. nails
          a fingernails czyni roznice...
          - przy opisie obrazu 'Zraniony stol' tlumaczka pisze (str. 235) o ulubionym
          pawiu FK, a tak naprawde El Granizo byl jelonkiem i wlasnie to zwierze widac na
          reprodukcji;
          - Schiaparelli (str. 206) to wg tlumaczki mezczyzna, a to dosc znana
          projektantka mody obracajaca sie w swiecie artystow w Paryzu od lat 20-tych.
          owszem miala znanego stryja badacza Marsa, ale to na pewno nie on zaprojektowal
          stroj dla Fridy;
          - FK czasem podpisaywala sie w listach jako Xochitl (np. str. 201) czyli w
          wersji polskiej krol Toltekow - historia takiego nie odnotowuje, ale boginie -
          tak;
          - plus kwiatki typu 'zadzwonil do niej, ze nie pochwala sposobu leczenia' -
          str. 250
          Najdziwniejsze jest to, ze oprocz tlumaczki i redaktora nad ksiazka pracowaly
          tez 3 osoby z dzialu korekty.
          • zigzaur Fakt autentyczny: 20.09.06, 10:21
            We wczesnych latach pięćdziesiątych (NATO, Stalin, wojna w Korei, powstanie
            Bundeswehr itd.) delegacja pewnej huty pojechała na targi do Düsseldorfu (miasto
            to leżało w państwie ówcześnie nazywanym w Polsce "NRF", stosunków
            dyplomatycznych między państwami nie było, "NRF" nie uznawała polskiej granicy
            zachodniej ani istnienia państwa o nazwie "NRD").
            Delegacja hutników przeprowadziła rozmowy z firmą Mannesmann, światowym
            monopolistą w pewnej dziedzinie. Niemcy potem przesłali ofertę, ale aby zachować
            się elegancko (albo być może wiedzieli już o "inżynierach z awansu
            społecznego"), napisali ją w języku polskim.

            W tekście oferty pojawił się zwrot "...możemy też zorganizować szkolenie dla
            Waszych sprzedawczyków...".

            Najwidoczniej, autorzy oferty śledzili polską prasę i zauważyli, że w owym
            czasie bardzo często na pierwszych stronach gazet pojawiało się słowo
            "sprzedawczyk", znacznie częściej niż "sprzedawca". Myślano, że takie są
            tendencje rozwojowe języka polskiego.

            Jak było w zwyczaju w owe lata, korespondencja wpadła w ręce wiadomej służby.
            Funkcjonariusz stwierdził, że ma pewny awans: Niemcy zachodnie, sprzedawczycy,
            szkolenie.

            Hutnicy mieli poważne problemy z udowodnieniem, że nie są szpiegami.
            • zigzaur Kolejny fakt autentyczny: 20.09.06, 10:26
              Pewien dyrektor państwowej firmy odchodził na emeryturę i napisał po niemiecku
              pismo pożegnalne do zagranicznego kontrahenta. Chciał napisać, że będzie o nich
              pamiętał do końca swych dni. I użył zwrotu "bis meine Tage beendet sind".

              Tylko że w języku niemieckim zwrot "meine Tage" oznacza okres (w znaczeniu
              ginekologicznym).
              • zigzaur Jeszcze jeden fakt autentyczny: 20.09.06, 10:30
                Za czasów Gierka pewien dyrektor zjednoczenia został zaproszony na
                międzynarodową konferencję i w związku z tym poproszono go o przesłanie krótkiej
                notki biograficznej po angielsku.
                Dyrektor kazał kadrowcowi napisać opinię a potem przetłumaczyć na angielski.
                Kadrowiec użył powszechnego wówczas zwrotu:
                "... wyróżniał się osobistym zaangażowaniem w pracy zawodowej i działalności
                społecznej..."
                Po przetłumaczeniu na angielski i wysłaniu przyszły pytania wyjaśniające:

                1. Czy u Was zazwyczaj pracuje się per procura, bo Wasz dyrektor WYRÓŻNIAŁ się
                tym, że pracował osobiście?
                2. Czy prowadzenie bujnego życia towarzyskiego (social activity) nie nadwyrężyło
                dyrektorskiego zdrowia?
                • Gość: bocian Re: Jeszcze jeden fakt autentyczny: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 14:31
                  przepraszam, ja w kwestii formalnej. A czy istnieją fakty nieautentyczne?
                  • zigzaur Re: Jeszcze jeden fakt autentyczny: 20.09.06, 14:46
                    Ponoć istnieją też prasowe.

                    W zasadzie, powinienem napisać:
                    "autentyczne zdarzenie",
                    czyli
                    nie literackie
            • cauliflowerpl Cendrowska. 06.08.14, 16:06
              O rety.
              Aż sobie pozwolę odkopać wątek sprzed 8 lat, bo zdumienie moje sięgnęło zenitu.
              Skończyłam właśnie powieść "Królowa Noor" w tłumaczeniu Cendrowskiej.
              Przytoczę tylko to, co już mam zanotowane, bo innych kwiatków nie chce mi się szukać:

              "Król, doświadczony lotnik, święcił uroczystość dokonania wielkiego kroku naprzód przez swą ukochaną linię lotniczą, którą uważał za żywotne dla Jordanii połączenie ze światem" - czyżby zbyt dosłowne tłumaczenie "vital"?
              "Hussein i ja zostaliśmy, gawędząc o rodzinie i polityce. Wiedziała (gospodyni, przypis mój) wszystko, wypytując o każdego członka rodziny po imieniu i wykazując znajomość bieżących wydarzeń w szerokim świecie" - inwazja imiesłowów.
              "(Król i królowa Hiszpanii) Podróżują po kraju nie przedsiębiorąc szczególnych środków ostrożności"
              "... miast rezydować w swym wspaniałym zamku - Muzeum Prado, hiszpańska rodzina królewska zamieszkała w Palacio de la Zarzuela, skromnej budowli, którą wznieśli na spokojnych przedmieściach Madrytu" - orzeczenie nie odpowiada podmiotowi

              i - moje ulubione - poszczególny projektant:
              "...a ubrania, które wybiera znana kobieta, mogą przynieść sukces nie tylko poszczególnemu projektantowi, lecz rozpropagować przemysł odzieżowy całego kraju"

              Nie wiem, co złego uczyniła Jej Wysokość Królowa Noor Pani Cendrowskiej, zemsta tłumaczce udała się jednak doskonale - ta książka, w polskim wydaniu, nie nadaje się do czytania.

              Dziękuję za ostrzeżenie przed kolejnym "dziełem".
              • cauliflowerpl Re: Cendrowska. 06.08.14, 16:08
                Acha, no i zdanie "zanotowałam potem w SWOIM dzienniku" powtórzyło się widocznie tyle razy, że się doń przyzwyczaiłam i prawie o nim zapomniałam. Gdy pojawiło się po raz setny, zaczęłam się zastanawiać, czy pominięcie tego "swoim" faktycznie zmyliłoby czytelnika, który pomyśleć gotów, że chodzi, na przykład, o dziennik Księżnej Walii.
    • Gość: mariano Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.interkam.pl 18.09.06, 20:49
      Całkiem przypadkowo spostrzeżone:

      French window - francuskie okno (przez które wg. tłumaczki napływali goście...)
      by Anna Przedpełska-Trzeciakowska w: "Moja rodzinna i inne zwierzęta" Geralada
      Durrell'a.
      • Gość: zuzzia Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 12:03
        Po polsku taki typ okna (czy raczej drzwi)nazywa się właśnie francuskie okno. W
        j. angielskim używa się określenia French door
        (en.wikipedia.org/wiki/Door ). W oryginale było French window?
        • osmanthus Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 11:44
          Moj papa architekt (starszego pokolenia) nazywal drzwi tego typu portfenetrami (z francuskiego porte-
          fenetre, sorry za brak accent circonflexe nad drugim e). Po angielsku to bez watpienia French door a nie
          French window.
    • Gość: 93sw Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 23:16
      film "ksiaże z nowego jorku" edi marfi stoi na balkonie i krzyczy "fuck you"
      tłumacz tłumaczy "gonicie się"
      niby usprawiedliwione dzialanie ale i tak smieszne
    • conveyor Re: Wpadki tłumaczy. 19.09.06, 23:40
      Wszelkiego rodzaju amatorskie napisy do filmow, ogromna kopalnia przeroznych bzdur. Zdarzalo sie ze to co slyszalem, nijak sie mialo do tego co czytalem.
      • jarkoni Re: Wpadki tłumaczy. 19.09.06, 23:55
        właśnie oglądam TVN "Katastrofy lotnicze", kapitan samolotu krzyczy: Wieża,mamy
        ogień na pokładzie... Tłumaczenie: Mamy awarię...
        To był 3 września 1998, 229 osób zginęło...
        To nie różnica między Kubusiem Puchatkiem pani Ireny Tuwim, a Fredzią Phi-Phi
        jakiej frustratki z anglistyki..
        Powoli zaczynam podejrzewać, że część bieżących informacji ze świata jest
        tłumaczona albo ad hoc, albo przez ignorantów.. I oby nie.
        Pozdrawiam
        • Gość: kotlet Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 00:04
          a mi się najbardziej podobało przetłumaczenie w filmie "Szkoła stewardes"
          funkcji flight attendant na asystent lotu. hehe :)))))
        • escott Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:32
          Twój zarzut słuszny, ale post trochę za bardzo chyba napastliwy. "Fredzia" to
          nie jest przekład "frustratki z anglistyki" tylko tłumaczenie znakomicie
          oddające klimat i język oryginału. "Kubuś Puchatek" Ireny Tuwim przyjął się,
          tak jak przyjęła się landrynkowata wersja Disneya, ale z na wskroś
          angielskim "Winnie the Pooh" nie ma wiele wspólnego. To ("KP") jest po prostu
          wygładzona, posłodzona adaptacja - nie przeczę, bardzo miła w lekturze.
          Zgadzam się, że tłumacze "bieżących informacji ze świata" często popełniają
          błędy, ale prosiłabym o wyjaśnienie, co to jest "tłumaczenie ad hoc"?
          • jarkoni Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 01:24
            escott, ja wiem, że i Kubuś Puchatek był kobietą, jak i Curie-Skłodowska była
            kobietą (vide "Seksmisja"), pewnie zwyciężyły dziesiątki lat tłumaczenia i
            dlatego Fredzia Phi-Phi była szokiem i zdziwieniem jednego sezonu i zaginęła w
            pomroce dziejów. Pamiętam tylko, że była tłumaczką jakaś rewolucyjna studentka
            anglistyki. A Winnie the Pooh znają w "Tuwimowym" tłumaczeniu już pokolenia i
            jakiż sens z tym walczyć.
            Nie wiem jak inni, ja Fredzi nie polubiłem, a Kubusia uwielbiam...Dlatego, że
            słodki.
            Natomiast "ad hoc" to nie bieżące tłumaczenie np. sytuacji z frontu na żywo w
            TV, ale praca pod presją czasu.Ma Pan 5 minut na przetłumaczenie tekstu, za 7,5
            minuty wchodzimy na antenę, a lektor/ka musi jeszcze na to spojrzeć z raz.Wot i
            bywajut oszibki konieszna, prosta niet wremieni sztoby toczno eto sdielat
            • jarkoni Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 01:30
              a co do wpadek tłumaczy, od ponad 20 lat nie mogę się doczekać kiedy zobaczę
              tłumaczenie np "don't pull my leg" jako nie ciągnij mnie za nogę.Wtedy popłaczę
              się ze śmiechu.
              • mufka9 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:07
                a czy ktoś jeszcze pamięta audycje radiowe Marka Gaszyńskiego, który prezentował
                zespoły heavymetalowe (!) i tłumaczył np. AC/DC "She's got the balls' jako "ona
                ma piłki" a "beating around the bush" = "kręcąc się dookoła krzaka"...
                :-D
                • carnivore69 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 15:43
                  W wieczorze plytowym (Metallica, 1988, '...And Justice'):

                  Eye of the Beholder - "Oko dluznika"
                  The Shortest Straw - "Najkrotsze zdzblo, czyli cos w rodzaju ostatniej szansy"

                  Pzdr.
              • anaat Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:12
                Oj, ja to pamietam przetlumaczone doslownie w jakims filmie lata temu. Usmialam
                sie serdecznie :)
              • aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:19
                Ależ właśnie miałam opisać uroczą scenę z jakiegoś miniserialu, którego akcja
                toczy się w dziewiętnastym czy na początku dwudziestego wieku: elegancka i
                dobrze wychowana panienka figlarnie mówi do towarzyszącego jej w restauracji
                pana: "Ciągniesz mnie za nogę!". Niestety nie pamiętam, co to był za film, więc
                Ci nie powiem, co masz obejrzeć.
                • Gość: pata Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:47
                  Nie wiem, czy ktoś z was pamięta, ale któregoś tam roku podczas transmisji
                  Oskarów tłumacz z "Crouching Tiger, Hidden Dragon" ("Przyczajony tygrys, ukryty
                  smok") zrobił przykucanego tygrysa...
              • Gość: kluge Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 11:46
                Moje ulubione:

                w jednym filmie nie pamiętam tytułu
                policjant krzyczy "palms up!"
                a po polsku lektor czyta "palmy w górę!"

                kompletnie pozbawione sensu i nikt tego
                nie wychwycił.. (może myślał że tłumaczy
                opis jakiejś mszy wielkanocnej?)

                i jeszcze
                są dwa tłumaczenia Kontaktu Sagana
                w jednym jest napisane coś w rodzaju
                "przeegzaminowali" ileśtam planet
                a chodzi oczywiście o examine czyli
                badać
              • Gość: ms Re: Wpadki tłumaczy. IP: 65.57.245.* 21.09.06, 06:22
                > od ponad 20 lat nie mogę się doczekać kiedy zobaczę
                > tłumaczenie "don't pull my leg" jako nie ciągnij mnie za nogę.

                www.poleng.pl/home/translation/index.php?lang=eng&stext=don%27t%20pull%20my%20leg&ttext=nie%20wyci%C4%85gnij%20mojej%20nogi
                "nie wyciągnij mojej nogi"

                www.tranexp.com:2000/InterTran?url=http%3A%2F%2F&type=text&text=don%27t+pull+my+leg&from=eng&to=pol
                "don't ciągnąć mój noga"

                ectato poltran był akurat wyłączony, ale też był śmieszny

                btw. a co to tak naprawdę znaczy?
              • Gość: paszczakowna1 Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.iim.pl 21.09.06, 09:45
                > a co do wpadek tłumaczy, od ponad 20 lat nie mogę się doczekać kiedy zobaczę
                > tłumaczenie np "don't pull my leg" jako nie ciągnij mnie za nogę.

                Kiedyś w księgarni dostałam przy zakupie broszurkowe wydanie noweli kryminalnej
                Biggersa (tego od Charlie'go Chana). Za darmo, i prędko zrozumiałam dlaczego.
                Widniało tam zarówno 'jesteś ciągnący moją nogę' (you are pulling my leg), jak i
                'postradał oblicze' (lost his face). Nazwiska tłumacza nie było chyba i
                podejrzewam program komputerowy, bo człowiek by tego nie zrobił.
            • escott Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:35
              jarkoni, albo Ty mnie ciągniesz za nogę ;) albo ja nic z tego nie rozumiem.
              Znowu jakieś tajemnicze historie. Dziesiątki lat tłumaczenia CZEGO zwyciężyły i
              co poległo? Co ma piernik (płeć) do wiatraka (teoria przekładu)? Od kiedy o
              jakości tłumaczenia decyduje Twoja sympatia do bohatera polskiej wersji i/lub
              sondaż opinii publicznej? Kto walczy z "Kubusiem..." Tuwimowej?
              Jak sobie wyobrażasz pracę tłumacza wiadomości "nie pod presją
              czasu"? "Spokojnie, chyba jest tu coś o jakiejś wojnie, ale proszę się nie
              spieszyć, nadamy to jutro?"
              Znowu, przyznaję Ci rację, że tłumaczenia telewizyjne wołają często o pomstę do
              nieba. Ale nie widzę związku z "Fredzią..."
              A, i jeszcze jedno pytanie: skąd znam "Fredzię...", skoro zniknęła w pomroce
              dziejów?
          • Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 22:00
            Alez wlasnie, ze nie oddaje - przynajmniej imie Fredzia Fi-fi czy cos tam.
            Pierwowzorem dla Puchatka byla niedzwiedzica 'Winnie' ale to nie od Winnifer
            czy Winniefred a od Winnipeg - z tego stanu pochodzil opiekun misia. Potem mis
            ten stal sie inspiracja ksiazki, ale podobno oryginalnie mial sie nazywac
            Edward. Nie wiem skad autorce tlumaczenia przyszlo do glowy, ze to dziewczynka
            Fredzia???
            • escott Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 22:37
              Jeżeli pierwowzorem była niedźwiedzica Winnie, to Fredzia wydaje się jak
              najbardziej uprawniona. Nawet, jeśli imię nie wzięło się od Winniefredy a od
              nazwy, to można podejrzewać, że przyjęło się właśnie z uwagi na podobieństwo do
              imienia istniejącego. Z drugiej strony, jeżeli Edward - to Edzio. Gdzie tu
              miejsce na Kubusia? Ja naprawdę nie mam nic przeciwko Tuwimowej, ale pamiętam,
              jak bardzo doceniłam "Fredzię..." po przeczytaniu oryginału. Tu nie chodzi o
              genezę każdej nazwy, bo tego tłumacz nie musi koniecznie uwzględniać, ale o
              atmosferę, ton, zdrobnienia, dziecięce błędy - to wszystko u Tuwimowej jest
              przesłodzone w porównaniu do Milnego. "Fredzia..." jest barwniejsza, ciekawsza
              językowo. A poza tym, niezależnie od imienia Misia, tłumaczenie Pooh jako
              Puchatek jest naprawdę infantylne. On nie był żadnym puchatym pluszakiem. Jak
              wszyscy wiemy, chodziło o to, że po nieprzyjemnej historii z balonikiem, Miś
              przez dłuższy czas nie mógł opuścić łapek i ilekroć na nosie osiadał mu jakiś
              paproch, musiał prychać Pooh-Pooh ("PHI-PHI"), żeby się go pozbyć...
              :)
              • autumna Re: Wpadki tłumaczy. 08.08.14, 10:19
                > Jeżeli pierwowzorem była niedźwiedzica Winnie, to Fredzia wydaje się jak
                > najbardziej uprawniona.

                Oryginalne ilustracje do książki sugerują raczej, że miś jest rodzaju męskiego - inaczej raczej nosiłby sukienkę, albo chociaż miał zalotne długie rzęsy. No i czy mały chłopczyk Krzyś tak chętnie bawiłby się z misiem-dziewczynką? Z tą płcią misia to tłumaczka zdecydowanie przekombinowała, i chyba jako jedyna na świecie wpadła na taki pomysł. W ekranizacjach miś też mówi głosem męskim.
      • micra no to polecam Snatch 20.09.06, 00:00
        o ile tłumaczenie na oryginalnie wydanym DVD jest drętwe, szczególnie dotyczy to
        mowy Cyganów, o tyle DivX z napisami jest perełką - nie wiem kto tłumaczył, nie
        wiem ile jest tłumaczeń, ale tu mowa Cyganów jest chyba najlepiej oddana (choć
        nie mówię, że wiernie)
      • Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:40
        Myslalam, ze pekne ze smiechu jak w Czterej Pancerni i Pies (na TV Polonia) w
        tlumaczeniu angielskim pojawilo sie 'calendar' (kalendarz) jak Czernousov
        zapytal o karandasz (olowek). Rowniez w tym samym serialu: general mowi:
        zdobylismy miasto od czola, a tlumaczenie angielskie: 'with tanks' (czolgami).
        Znam tlumaczke, jest to Angielka wiele lat w Polsce i zamezna z Polakiem. No i
        stad bledy :-)
      • Gość: Z3W Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.aster.pl 21.09.06, 00:10
        Ostatni oglądałem na DIVXie fila Auta (Cars). No i jedna z postaci pyta gł.
        bohanera "Do you know many Ferraries" co autor tłumaczenia przełożył na "Czy
        znasz Mani Ferrari"
    • micra 6 bilionów ludzi 20.09.06, 00:02
      kolega, obecnie już doktor jednej z nauk biologicznych, coś tłumaczył i tak
      napisał co mnie mocno rozbawiło, ale była to ewidentna wpadka przy pracy.
    • fubrawiec Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 00:35
      Kiedyś kiedyś, za czasów rozwoju różnych telewizji w naszym kraju (jakoś
      1990-1991) w jakiejś nie istniejącej już telewizyjce był film. W filmie
      siedziała przy barze w knajpie znudzona dziwka, podszedł facecik jakiś i zapytał
      się co robi. Ona odpowiedziała "Im waiting for a customer". Co mówi lektor?:)
      Tak, tak! Lektor mówi: "czekam na Kastomera"!:D
      • Gość: rye Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.chello.pl 20.09.06, 00:49
        Tomek Beksiński napisał kiedyś świetny felieton na temat wpadek tłumaczy
        filmowych . Nie da się dać linka bezpośrednio więc wkleję tylko fragmenty.

        "Patetyczny bękart"

        ...

        Większość moich kolegów i koleżanek po fachu nie ma pojęcia o idiomach, z naiwną
        rozkoszą powiela kalki językowe, a także zdradza podejrzany pociąg do wyrobów
        mleczarskich. Przełożone przez nich filmy o tematyce wojskowej roztaczają
        odurzającą woń sera. Tymczasem za słówkiem sir kryje się stopień wojskowy zatem
        sakramentalne yes sir znaczy np. "tak jest, panie sierżancie (poruczniku,
        majorze, generale itp.)" w zależności od sytuacji. Lokaj też nie powinien
        straszyć goudą czy parmezanem, tylko odpowiedzieć dobrze, proszę pana. Sir
        zostaje serem tylko wtedy, gdy jest tytułem szlacheckim (dlatego Bond zwraca się
        w ten sposób do M).

        Kalki językowe to prawdziwa plaga. Amerykański mayor to nie major, a już na
        pewno nie mer - chyba że mamy do czynienia z angielską wersją filmu
        żabojadziego. Mayor to burmistrz! Bastard był kiedyś bękartem, ale teraz oznacza
        drania, gnojka, sajdaka. Zaś patetyczna była tylko Vl Symfonia Czajkowskiego.
        Pathetic znaczy żałosny. Słowo block to przecznica, a nie blok (budynek - choć
        głównie w amerykańskim angielskim. Graphic najczęściej tłumaczy się jako
        wyrazisty, a już szczególnie, gdy mówimy o zdjęciach (ktoś popełnił błąd w
        Kalifornii - przecież fotografie nie mogą być "graficzne"). Actually "aktualnie"
        znaczy faktycznie, a eventually ostatecznie, w końcu. Guinea pig to nie świnka
        morska z Gwinei, tylko królik doświadczalny. I tak dalej. Warto czasem zajrzeć
        do słownika, byleby nie do Stanisławskiego to absurdalna komedia lepsza od Monty
        Pythona.

        Dzięki "kalkowym" tłumaczeniom można by sądzić, że najwięcej zbrodni dokonuje
        się w USA na ludziach z Kaukazu. Padają jak muchy! Tymczasem Caucasian to po
        prostu mężczyzna (kobieta) rasy białej. Najzabawniejszy przykład takiego
        przekładu: To na pewno była obywatelka Kaukazu, bo znalazłem w łóżku rudy włos!
        Za to tłumacz chyba byt mongołem (ale nie z Mongolii).

        Nawet najlepszym z nas zdarza się zapominać, że w tzw. szeptankach (slangowe
        określenie Iisty dialogowej czytanej przez lektora) należy unikać wołaczy. Nic
        bowiem nie irytuje bardziej od lektora robiącego za echo (bohater filmu biega po
        ekranie, wołając Mary! Mary! a głos ze studia pracowicie za nim powtarza).
        Imiona i nazwiska powinny być ograniczone w "szeptance" do koniecznego minimum!
        To nie jest dubbing: Poza tym, jeśli John rozmawia z Mary, widz rejestruje to
        wzrokiem. Yes! Yes! Już słyszę protesty tych, Którzy "oglądają" telewizję przy
        kolacji lub szydełkowaniu. Ale film to nie słuchowisko radiowe, do ciężkiej
        cholery! Warto spojrzeć na ekran nie tylko wtedy, gdy słychać strzelaninę i
        wrzaski gwałconych dziewic.

        ...
        • Gość: rye Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.chello.pl 20.09.06, 00:50
          wpadek tłumaczów oczywiście
          • Gość: magdadrozd Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.adsl2.versatel.nl 20.09.06, 15:36
            Kto tlumaczy wpadki? Wpadki przeklada na inny jezyk?
            Jak on to robi?
    • Gość: pytalski Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.09.06, 00:57
      Ostatnio w Polsacie tłumacz dał na Purple Heart "Fioletowe Serce". Mnie się
      zawsze wydawało, że to "Purpurowe Serce" chociaż wiem, że "purple" tłumaczymy
      zwykle jako "fioletowy", ale tu chyba mowa o symbolice: "purpura" jako kolor
      honoru, szlachty (często występujący w herbach), a także symbolizujący krew -
      powyższe odznaczenie otrzymują ranni na polu bitwy lub ludzie honoru i odwagi.
      Foletowe serce raczej kojarzy mi się z blogiem zakochanej nastolatki niż
      medalem za odwagę.
      Co o tym sądzicie?
      • Gość: Yorrick Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:47
        W oryginale Książki F.Forsytha 'Czwarty protokół' szpieg wrzycił dokumenty do
        niszczarki (shredder). Natomiast w pojskim tłumaczeniu, że wrzucił dokumenty do
        pieca. na początku lat 90-ych nie było w Polsce niszczarek i biedny tłumacz nie
        wiedział, co zrobić :-)Ale, czytając książkę wzbudzilo to moje zdziwwienie, bo
        skąd piec w nowoczesnym biurze?
        Jeden z filmów z Jamesem Bondem ( jak również książka) nosi tytuł 'Szpieg,
        który mnie kochał' (The spy who loved me'). Parę lat temu ukazało się polskie
        tłumaczenie książki: 'Moja miłość to agent'. Pomijając niefortunną zamianę
        tytułu, nastąpiła tu zamiana podmiotu i dopełnienia - zupełny bezsens.
        • Gość: MeWhoElse A piece of cake. IP: *.man.olsztyn.pl 20.09.06, 11:21
        • Gość: MeWhoElse A piece of cake. IP: *.man.olsztyn.pl 20.09.06, 11:25
          Film emitowany w jedej z komercyjnych telewizji.
          Miejce:Nowy York, włoska restauracja,
          Akcja: gangsterzy muszą zdecydować, kto sprzątnie wtyczke policji. Jeden czy
          dwóch odmawia, wreszcie trzeci stwierdza: I'll do it . It's a piece of cake.
          Tłumaczenie: Ja to zrobię. Kelner, kawa i ciastko.
          • mathias_sammer Re: A piece of cake. 20.09.06, 11:30
            Gość portalu: MeWhoElse napisał(a):

            > Film emitowany w jedej z komercyjnych telewizji.
            > Miejce:Nowy York, włoska restauracja,
            > Akcja: gangsterzy muszą zdecydować, kto sprzątnie wtyczke policji. Jeden czy
            > dwóch odmawia, wreszcie trzeci stwierdza: I'll do it . It's a piece of cake.
            > Tłumaczenie: Ja to zrobię. Kelner, kawa i ciastko.


            hahahaha!
            m.s.
          • annika-ja Rain Man 20.09.06, 14:48
            - He kisses his ass
            przetłumaczono
            - On go popiera
            :D
      • Gość: Oliwka Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.zabrze.net.pl 20.09.06, 09:43
        W kraju katolickim , jakim jest Polska, fioletowy moze sie kojarzyc z
        odrodzeniem. Zwroc uwage na to, kiedy ksieza zakladaja szaty liturgiczne z
        akcentem fioletowym.W powiesci bohaterka odradza sie w pewnym sensie... Kwestia
        interpretacji.
        • bielinka Jeszcze o Kubusiu Puchatku 20.09.06, 10:32
          Kupilam dziecku film DVD: Kubuś i Hefalumpy i tam slysze: STUWIEKOWY Las.
          Totalne zaskoczenie, dla mnie to zawsze byl: STUMILOWY Las. Moze "stuwiekowy"
          jest bardziej poprawny (? watpię, bo w posiadanej przeze mnie wersji
          angielskiej jest: Hundred Aker Wood) ale nawet gdyby tak bylo, czy nie lepiej
          stosować "tradycyjną" nazwę. Skąd wogóle pomysł na STUWIEKOWY??? Chyba ze
          tlumacz korzystal z wersji amerykanskeij a tam jakos sobie to znieksztalcili?
          Ale jakim cudem tlumacz nie zna tuwimowej wersji??? Albo chociaz redaktor? Albo
          ktokolwiek z ekipy? NIkt nie zauwazyl? Jakas paranoja.
          • Gość: G Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:57
            No to może stuakrowy albo dziesięciohektarowy, coby dopłaty dostać ;)
          • Gość: j_b Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku IP: 136.8.152.* 20.09.06, 14:12
            O ile dobrze pamietam, chodzilo o obejscie problemu placenia za prawa autorskie
            orginalnego tlumaczenia, stad ta i chyba pare innych "przypadkowych" zmian.
          • maheda Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku 20.09.06, 17:32
            Poszło o prawa autorskie p.Ireny Tuwim do określeń typu "Stumilowy Las" czy
            "brykanie".
            • Gość: tomeczek Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 13:15
              To co tygrysek robi w tym filmie, skoro nie 'bryka'?
              Pytam, bo zamierzam ten film kupić dziecku, więc chyba muszę przygotować się na
              niespodzianki...
              • bielinka Re: Jeszcze o Kubusiu Puchatku 25.09.06, 08:33
                Ano nie bryka, chyba tylko "fika" jakos tak. ALe na szczescie glownymi
                bohaterami, wbrew tytułowi, nie jest tradycyjnie Puchatek, Tygrysek i
                Prosiaczek, tylko Maleństwo i Lumpek. Tak ze w sumie mozna pokazywac spokojnie -
                nie powinno to powodowac trwalych skrzywien dla dzieci. Ale Puchatek mowi
                czyims innym glosem - nie tym co zwykle, choc podobnym.
                Poza tymi drobnymi wpadkami polecam ten film dla dzieci. Nie wiem ile ma Twoje,
                ale moj dostal te bajke w wieku 2 lata 8 m-cy i sie oblednie w niej zakochal:-)
      • aiczka Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? 20.09.06, 10:29
        "Purpurowy" zarówno po polsku jak i po angielsku odnosi się do szeregu barw (w
        tym rodzaju fioletu). Obejrzałam sobie, jak wygląda order. Faktycznie w tym
        wypadku chodzi o taką "fioletową purpurę", ale jednak lepszym tłumaczeniem
        wydaje się "purpurowe serce" (właśnie ze względu na to, co napisałe/aś). Co
        więcej jest to wersja popularna, nigdy nie słyszałam innej.
      • nightmaress Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? 20.09.06, 16:52
        Moim skromnym zdaniem "purple" to purpurowy, szkarlatny a fioletowy to "violet".

        Ale ja tlumaczem nie jestem :)
        • Gość: Bozena Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:34
          Purple w potocznym angielskim to fiolet. Bardzo rzadko slysze violet - chyba,
          ze cos jak u nas: fiolkowe czyli jasny fiolet. Oczywiscie mowi sie UltraViolet
          i technicznie kolor teczy jest tez violet (a cos pomiedzy niebieskim a fioletem
          jest indigo)
        • Gość: joanna Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.gtconnect.net 20.09.06, 21:50
          Nie - "purple" to naprawde fioletowy (Kanada). Znam z obdukcji.
        • Gość: Z3W Re: Purple Heart - Fioletowe Serce? IP: *.aster.pl 21.09.06, 00:27
          > Moim skromnym zdaniem "purple" to purpurowy, szkarlatny a fioletowy to "violet"
          > .
          >
          > Ale ja tlumaczem nie jestem :)

          To popatrz na kolorystykę okładki płyty Prince'a "Purple Rain"
          www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&token=ADFEAEE47219D34CAF712092C26B169FE125AB5EFE46E88F10255E1BCCB92D7E8C075CE86BD7DE81B8E577B466ADFF2EA21609D9C8E95CFDDF765D40&sql=10:4kqag4kttv6z
    • Gość: Benio Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.pixs.philips.com 20.09.06, 08:37
      To może ktos potwierdzi moją teorię, że Geri Haliwell śpiewająca:
      "It's raining man" nie ma na myśli "deszczowego" człowieka/faceta,
      tylko tłumacząc z angielskiego coś w stylu, ze :
      "z nieba lecą faceci" czy też "leje facetami" -> choć to juz trochę zabawne.

      • Gość: Agnieszka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.ptvk.pl 20.09.06, 09:10
        To nie teoria, masz rację. To zresztą wynika z treści piosenki "It's raining MEN".
    • Gość: tulipanna Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:41
      a kojarzycie jak zmieniane są przez tłumaczy imiona? Ania z Zielonego Wzgórza
      miała sąsiadkę Małgorzatę Linde i była to dla mnie kobieta-instytucja. W
      oryginale jest... Rachel Lynde.. Przypuszczam, że tłumaczenie (notabene
      generalnie bardzo, bardzo dobre, tyle, że nieścisłe) pochodziło z czasów, gdy
      nie wypadało przypominac, że istnieją żydowskie imiona, do których zalicza się
      Rachela. Ciężko jest też z reguły z nazwami kwiatów i innych żyjątek.
      • Gość: Yorrick. Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 08:50
        Sorry, że się powtarzam, ale wpisałem nie w tym miejscu.
        W oryginale Książki F.Forsytha 'Czwarty protokół' szpieg wrzycił dokumenty do
        niszczarki (shredder). Natomiast w pojskim tłumaczeniu, że wrzucił dokumenty do
        pieca. na początku lat 90-ych nie było w Polsce niszczarek i biedny tłumacz nie
        wiedział, co zrobić :-)Ale, czytając książkę wzbudzilo to moje zdziwwienie, bo
        skąd piec w nowoczesnym biurze?
        Jeden z filmów z Jamesem Bondem ( jak również książka) nosi tytuł 'Szpieg,
        który mnie kochał' (The spy who loved me'). Parę lat temu ukazało się polskie
        tłumaczenie książki: 'Moja miłość to agent'. Pomijając niefortunną zamianę
        tytułu, nastąpiła tu zamiana podmiotu i dopełnienia - zupełny bezsens.

      • Gość: mdro Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.avt.pl 20.09.06, 10:36
        Nie sądzę, by chodziło o "pochodziło z czasów, gdy nie wypadało przypominac, że
        istnieją żydowskie imiona, do których zalicza się Rachela", a raczej, by młody
        czytelnik, widząc imię w naszej tradycji kojarzące się z pochodzeniem
        żydowskim, nie miał błędnych skojarzeń. I osobiście uważam tę decyzję za
        słuszną (choć zmian w nazwisku nie do końca rozumiem - może dlatego, że "Linde"
        ma pewne polskie odniesienia?).
      • aiczka Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:37
        Moim zdaniem chodziło o to, że pośród kanadyjskich protestantów "Rachel" było
        imieniem "normalnym", takim jak u nas "Małgorzata". Tymczasem polskie dziecko, w
        czasach kiedy tłumaczono tę książkę, uznałoby postać o tym imieniu za Zydówkę,
        poniewaz u nas imienia tego nie używali chrześcijanie. Po prostu byłoby
        skonfundowane.
        • Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 20.09.06, 21:46
          Rowniez pamietalam z polskiego tlumaczenia, ze Maryla zaopiekowala sie malym
          Tadziem. Pamietam, ze zastanawialam sie wtedy, skad u nich Tadeusz w Ameryce. A
          niedawno kupilam sobie calosc ksiazek o Ani, i dowiedzialam sie, ze to byl maly
          Teddy (czyli maly Edzio, ale uwazam ze Tadzio lepiej). I uwazam ze swietnie
          przetlumaczono! Natomiast Rilla - nie pamietalam z Polski skad to imie - a
          teraz juz wiem, z orginalu, ze to skrot od Marilla (czyli Maryla) na pamiatke
          Maryli Cutbert
          • mkw98 Re: Wpadki tłumaczy. 21.09.06, 07:31
            Teddy?
            A nie Davy? Tadzio i Tola to chyba Dora i Davy.
            • Gość: malaaga Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.wro.vectranet.pl 21.09.06, 09:00
              A jeszcze mi sie przypomnialo. film z serii Bondow. Bond wlamuje sie do biura
              -wg tlumacza - Gebrudera Gumboldta (ze niby imie i nazwsko wlasciciela). W
              rzeczywistosci Gebrurer znaczy bracia. Biuro (czy tez kancelaria) nazywa sie
              "Bracia Gumboltd"
            • Gość: Bozena Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.server.ntli.net 21.09.06, 19:42
              Dora - na pewno. A Teddy/Davy - musze sprawdzic. Moze i masz racje...
    • Gość: Agnieszka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.ptvk.pl 20.09.06, 09:20
      Druga część Bridget Jones, W pogoni za rozumem, Zysk, wyd. I. Bridget dzwoni do
      Marka do pracy, że się spóźni do domu, a on: To może zadzwoń do ETA, kiedy
      skończysz? (!!!)
      W oryginale: Call with an ETA... (estimated time of arrival), czyli Daj mi znać,
      kiedy mniej więcej wrócisz. Do znalezienia w każdym nowym słowniku.
      • Gość: norymberga3 wspomnienie z dzieciństwa: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.09.06, 09:40
        1. zamurowało mnie, kiedy w radiowej Trójce zapowiedziano piosenkę Beatlesów "
        kierowca taksówki". Zagrano oczywiście " Taxman", co znaczy poborca podatkowy....

        2. W "Smażonych zielonych pomidorach" wraca z wojny bohater w trumnie,
        przywiezionej pociągiem. Jako że był szeregowcem, czyli "Private First Class",
        tłumacz zrobił z tego taki kawałek, że przywieziono go w przedziale pierwszej
        klasy...
        • Gość: Solo Private First Class IP: *.171.78.235.crowley.pl 20.09.06, 12:12
          a dokladnie "starszym szeregowym", Private Second Class to szeregowy
      • Gość: bluntman Re: Wpadki tłumaczy. IP: 62.29.131.* 20.09.06, 09:58
        W jednym z filmow (ekranizacja jednej z nowel Dicka) pada z ust jednego z
        bohaterow zdanie: "Spotkamy sie w ASAP". :-D
      • Gość: Andrzej Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.e-wro.net.pl 20.09.06, 10:06
        A propos ETA, to w bodajze Tajemnicy Syriusza w jakiejs dramatycznej depeszy
        pada zdanie - "Please come ASAP!" czyli as soon as possible. Tlumaczenie to
        oczywiscie "Przybadzcie do ASAP!"
      • Gość: migg Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.saf.ic.ac.uk 20.09.06, 17:18
        a propos bridget2, tam jest kilka ewidentnych wpadek.
        a czy uwazacie, ze telegram od toma byl dobrze przetlumaczony?
    • Gość: autor Re: Wpadki tłumaczy. IP: 217.153.130.* 20.09.06, 09:48
      Moja profesorka zawsze sie smiala ze w polskiej telewizji twierdzà ze
      amerykanscy prezydenci majà samych przyjaciól. Po prostu friend w wi´kszoÊci
      przypadków to dobry znajomy. I tak Gorbaczow to d. znajomy Reagana, Putin to d.
      zajomy Busha itd
      • Gość: auslander Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 10:10
        Zdarzyło mi się kiedyś jeszcze w DDR widzieć polski film "Thais" z niemieckimi
        napisami. Starożytny Rzym, pierwsi chrześcijanie itd. Któryś z Rzymian
        przywołuje boga podziemi, Plutona. Dla tłumacza Pluton to było eine Kommando.
        • zigzaur Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:23
          W dodatku, pluton to po niemiecku Zug. W SS używano określenia Schar.
          • Gość: auslander Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 12:48
            Dodam, że zwykle zagraniczne filmy w Niemczech są dubbingowane, ale ten był
            wyświetlany w Ośrodku Kultury i Informacji Polskiej w Lipsku, więc pewnie nasz
            rodak z centrali rozpowszechniania filmów tak przetłumaczył.
    • skandy5 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 10:31
      W pismach kolorowych spotyka sie bardzo czesto okreslenie "ekskluzywny wywiad".
      Czy znaczy to "na wylacznosc" czy moze elitarny, luksusowy?
      • Gość: Rybinka Re: To nic nie znaczy IP: *.chello.pl 20.09.06, 10:59
        To nic nie znaczy poza tym, ze pisemko chce przydac takiemu wywiadowi aury wyjątkowości, której tak naprawdę nie ma.
        • ciotka_paszczaka Butelka z goraca woda... 20.09.06, 11:04
          Witajcie,
          czekalam, ze ktos o tym napisze a tu nic. Pamietam, ksiazki z dziecinstwa,
          ktorych bohaterowie z tym wlasnie urzadzeniem, dla mnie bardzo tajemniczym,
          chodzili spac. Po latach, nauczylam sie angielskiego, i mam w domu French
          Windows (przez ktore wychodze do ogrodu); to tez parafraza, z innego,
          wiekopomnego tlumaczenia.

          A z Hemingway'a...upolowany "dukierek"! Kto zgadnie?
          Pozdrawiam,
          Anna
          O.C_P
        • skandy5 Re: To nic nie znaczy 20.09.06, 12:56
          Myslalem ze moze chodzic o "na wylacznosc" ale tu chodzi tylko o pustoslowie.
          Tak samo po angielsku jak i w tlumaczeniu polskim?
      • Gość: jacek Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 11:32
        Myślę, że to świadczy zwykle o pustactwie tych którzy w tym kontekście
        posługują się powołanym przez Ciebie zwrotem :) Pewnie sami nie rozumieją co
        mówią (piszą) i im to nie przeszkadza.. Cóż, nowe pokolenie wychowane na
        angielskim, "mistrzów" pióra i mikrofonu...
    • Gość: tłumacz Re: Wpadki tłumaczy. IP: 213.199.198.* 20.09.06, 12:09
      W KAŻDYM filmie amerykańskim w którym akcja toczy się w szkole występuje
      słowo "class"- błędnie tłumaczone jako klasa (powinno być "zajęcia"), bo w
      systemie szkolnym USA nie istnieją klasy. Przykładowo 1a, 3c itd. Klasa to
      class room.
      Inne tłumaszenie tego słowa- ROCZNIK np. Class of 1986. He was in my class- nie
      oznacza- On był w mojej klasie tylko; Był z mojego rocznika. Lub jak te słowa
      wypowiada nauczyciel- był na moich lekcjach
      • Gość: mia to dopiero wpadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 12:29
        zajrzyjcie do ksiazki "Nigdy dosc - Biografia the Cure" (wydana w lipcu tego
        roku) - sposob przetlumaczenia ksiazki, stylistyka i poszczegolne kwiatki (az
        wstyd cytowac...) wolaja o pomste do nieba

        a najlepsze jest to, ze pracowalo nad nia dwoje tlumaczy i dwie redaktorki! oni
        to dopiero musieli byc zawiani.....
      • apasz1 Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 13:13
        Na internetowej stronie tureckiego hotelu, przetłumaczonej na polski, przy
        opisie pokoi:

        air conditioning - powietrzny warunek
        minibar - mini zagrodzenie
        • Gość: Maddy Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:21
          Do końca życia nie zapomnę filmu "Śmiertelnie mroźna zima" którego fabuły nie
          pamietam tylko dzięki usilnym staraniom "tłumocza". Przeszedł on sam siebie.
          Najbardziej absurdalne tłumaczenie - angielski kamerdyner, taki sterotypowy,
          zawsze opanowany i niczemu się nie dziwiący, w chwilach wzburzenia (to był
          triller więc troche tych chwil było) wołał "Oh dear" co zostało konsekwentnie
          przłozone na "och kochanie". padające co chwila w róznych dziwnych sytuacjach
          "och kochanie" (np. kamerydner otwiera szafę, wypadają zalane krwią szczątki
          jakiegos faceta a on "oh kochanie") wytrącało z równowagi chyba całą publike bo
          w połowie w wszyscy kulali sie ze smiechu mimo że na ekranie trup padał gęsto i
          to całkiem przyzwoicie przerażąjąco.
          • Gość: ninka Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:51
            Typowo angielskie kalki typu:
            - to nie robi znaczenia - nie ma znaczenie
            - to nie robi sensu - nie ma sensu

            Natomiast dla mnie nie książkowe, ale filmowe Dirty Dancing jako Wirujący sex
            jest przykładem jednego z bardziej durnych tłumaczeń
            • Gość: pytalski Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.09.06, 14:11
              > - to nie robi znaczenia - nie ma znaczenie

              Chyba raczej chodzi o:
              - to nie robi różnicy (it doesn't make a difference), podczas gdy powinno być:
              - to bez znaczenia
            • aga.p.p Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 14:14
              Oj, to ja się podepnę, bo ostatnio kilka razy słyszałam: mieć seks. Bez sensu zupełnie.

              pzdr,
              Aga
              • Gość: pytalski Re: Wpadki tłumaczy. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.09.06, 14:18
                Zaraz, zaraz ale chyba można np. "mieć przygodny/jednorazowy seks" podobnie
                jak "mieć stosunek".
                • aga.p.p Re: Wpadki tłumaczy. 20.09.06, 14:23
                  Ja nie mówię, że nie można:) Ja tylko mówię, że kolokacja nie ta. Po polsku seks się uprawia. Mieć można życie i przygody seksualne.

                  pzdr,
                  Aga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka