Dodaj do ulubionych

Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa

18.10.06, 00:20
Trochę juz o tym jest rozrzucone po różnych wątkach, ale pokuśmy się o
zebranie tego "cuzamen do kupy" ;)
Mozna tu także przeklejać swoje spostrzeżenia z innych miejsc.
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 18.10.06, 09:38
      Obecność ludzi! Najpierw "Czy człowiek jest mitem?" na półce u pana Tumnusa, a
      potem okazuje się, że tuż za przełęczą istnieje królestwo Archenlandii, że o
      Kalormenie już nie wspomnę.
      • meduza7 Ludzie w Narni, odsłona 2 18.10.06, 11:45
        Albo zakończenie "Księcia Kaspiana". Dowiadujemy się z tej powieści, że ludzie -
        Telmarowie - byli w Narni właściwie najeźdźcami, podbili ten kraj, a potem
        prześladowali prawowitych mieszkańców, zmuszając ich do ukrywania się po lasach
        itp. W końcu dobry Kaspian pokonał zlego Miraza i od tej pory wszyscy mają żyć
        razem długo i szczęśliwie (ja wiem, że sporo Telmarów odeszło, ale sporo też
        zostalo!), najeźdźcy z podbitymi... Kojarzy mi się to z sytuacją Polski po
        zaborach, a konkretnie po Kongresie Wiedeńskim: niby mieliśmy autonomię,
        istniało Królestwo Polskie, sejm, wojsko, był "dobry car" - ale powstanie
        listopadowe jednak wybuchło...
        • senseeko Re: Ludzie w Narni, odsłona 2 18.10.06, 15:06
          Nie zapominaj, że na samym początku ludzie w Narni byli. Frank i Helenka a
          potem ich dzieci, które zostały królami Archenlandii i innych krain. Potem
          (najprawdopodobniej na skutek wzrastającego współczynnika wsobności ;) ) ich
          płodność zaczęła spadać, aż ród wymarł (tak stało się choćby z naszymi Piastami)
          Powstaje jednak pytanie KTO mieszkał w Archenlandii i Kalormenie za czasów
          Franka i jego potomków. Innymi słowy kim oni rządzili skoro tylko Narnia była
          krainą mówiących zwierząt.
          Kiedy pojawiają się Pevensie człowiek według Tumnusa jest mitem, ale już parę
          lat później w złotym wieku Narni za panowania Pevensie w okolicznych krajach aż
          się roi od ludzi (Kalormen, Archenlandia) o czym czytamy w Koń i jego chłopiec.
          Czyżby od czasu otwarcia przejścia w szafie otworzyło się aż tyle przejść?
          Lewis tak to w każdym razie tłumaczy w Kaspianie.
          Zważywszy na fakt, że Kalormenczycy bardzo przypominają dawnych Arabów, mogło
          powstać jakieś przejście na pustyni przez które przeniknęło kilka karawan, moze
          mieszknncy jakiejs wioski a nie będąc specjalnie biegli w geografii byli nadal
          przekonani, ze żyją w "naszym" świecie. Stąd ich zdumienie w zetknięciu
          z "dziwacznymi" mieszkancami Narni.
          Przecież nic nie stało na przeszkodzie by w czasach gdy do Narni przeszli
          Pevensie w odległej bezludnej Archenlandii i Kalormenie pojawili się mieszkancy
          innych światów i innych czasow powiedzmy Arabowie z X czy XV wieku?
          • meduza7 Re: Ludzie w Narni, odsłona 2 21.01.07, 18:47
            > Kiedy pojawiają się Pevensie człowiek według Tumnusa jest mitem, ale już parę
            > lat później w złotym wieku Narni za panowania Pevensie w okolicznych krajach

            >
            > się roi od ludzi (Kalormen, Archenlandia) o czym czytamy w Koń i jego
            chłopiec.
            >
            > Czyżby od czasu otwarcia przejścia w szafie otworzyło się aż tyle przejść?
            > Lewis tak to w każdym razie tłumaczy w Kaspianie.

            No więc właśnie. PARĘ lat później. Gdyby w czasie panowania rodzeństwa Pevensie
            otwarło się tyle nowych przejść, ludzie byliby dopiero na etapie zasiedlania
            nowych krain. Tymczasem tak Kalormeńczycy jak i Archenlandczycy (w "Koniu i
            jego chłopcu"!) wyglądają na dobrze zadomowionych, mają swoje dynastie, legendy
            o przodkach ewidentnie związane z miejscowym krajobrazem (książę jakiś-tam,
            który pokonał olbrzyma i zamienił go w górę Pir), historię itp. A zatem na
            pewno zasiedlili swoje kraje na kilkaset lat przed przybyciem rodzeństwa
            Pevensie, a nawet zanim w Narni zapanowała zima (stuletnia tylko). Lewis po
            prostu stworzył jedną historię, która - pod tym względem przynajmniej - nijak
            do innych nie pasuje. Ale komu to przeszkadza :))
            • ewa_anna2 Re: Ludzie w Narni, odsłona 2 11.10.07, 20:17
              Podnoszę :D
              • meduza7 Re: Ludzie w Narni, odsłona 2 15.10.07, 00:10
                Właśnie sobie pomyślałam, że "Koń i jego chłopiec" jest dla cyklu o Narni czymś
                takim jak "Kalamburka" dla Jeżycjady. I tu i tam zostaje wprowadzony pewien
                element, który zupełnie nie pasuje do uprzednio przedstawionej wizji świata.
                Jeśli chodzi o Kalamburkę, to mam na myśli oczywiście postać Gizeli, a jeśli o
                Narnię, to mieszkańców Archenlandii i Kalormenu.
                Bo zobaczcie, jak by wyglądała historia "ludzkiego osadnictwa w Narni", gdyby
                ten jeden tom pominąć. Na początku mamy króla Franka i królową Helenę, jedyną
                ludzką parę w całej krainie. Ich dzieci powychodziły już za nie-ludzi (driady i
                duchy rzeczne, o ile pamiętam), kolejne pokolenia ich potomków były już coraz
                mniej "ludzkie", aż w końcu okres panowania Franka i Heleny stał się tylko
                mglistą legendą. W ten sposób tytuł książki "Czy człowiek jest mitem?" u pana
                Tumnusa staje się całkowicie usprawiedliwiony. Następnie pojawia się rodzeństwo
                Pevensie, będąc znowu jedynymi przedstawicielami ludzkiego gatunku w całej
                krainie. Zauważcie, że w pierwszym tomie nie ma żadnej wzmianki o Archenlandii,
                Kalormenie itp. Po zniknięciu Pevensie znowu długo, długo nic, aż do otwarcia
                kolejnych przejść i pojawienia się Telmarów, którzy w końcu zdołali skutecznie
                Narnię zaludnić, tak, że od tego czasu człowiek jest tam czymś normalnym. To się
                układa w spójną całość i tylko "Koń i jego chłopiec" wprowadza tu dysonans.
                • meduza7 Kaspian i Rilian 07.12.07, 13:23
                  Podnoszę, a co.
                  Inną - moim zdaniem przynajmniej - wpadką jest kwestia czasu, jaki upłynął
                  pomiędzy zakończeniem "Podróży Wędrowca do świtu" a "Srebrnym Krzesłem". Chodzi
                  mi o tę starość i zgrzybiałość Kaspiana. Ten motyw pojawił się już zresztą w
                  którymś z wątków z zagadkami. Julia i Eustachy na widok Kaspiana - starca sądzą,
                  że od ich ostatniego pobytu musiało minąć około 80 lat (nawet biorąc poprawkę na
                  nieścisłość potocznego wyrażania się, musimy uznać, że tych lat minęło bardzo
                  wiele). Tymczasem z treści wynika, że Rilian zaginął jako młody chłopak i
                  pozostawał w niewoli 10 lat. Nie wiemy oczywiście, jak prędko Kaspian ożenił się
                  z Córką Gwiazdy i jak długo mogli czekać na urodzenie syna, ale jak dla mnie,
                  maksymalny przedział czasu pomiędzy "Wędrowcem" a "Krzesłem" to jakieś 35 lat.
                  Kaspian byłby wtedy mężczyzną w średnim wieku(no,może późnym średnim), a nie
                  zgrzybiałym starcem na progu śmierci.
    • ewa_anna2 Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 07.12.08, 18:11
      Też podniosę
      • direta Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 04.02.09, 13:24
        C.S. ma wyraźne kłopoty z zapamiętaniem wzrostu swoich bohaterow. Widać to w
        opisie Ryczypiska, który raz wydaje się być wielkości kota, a innym razem osiąga
        prawie metr. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie "kontekstowe" a nie deklaratywne.
        Podobnie jest przy opisywaniu wzajemnych zależności wzrostowych między Pevensie,
        Zuchonem i Korneliusem.
        Macie podobne wrażenie?
        Jakoś też dziwnie płynie mi u niego czas w rozdziale "Przygody Kaspiana w
        górach" tzn od momentu kiedy Kaspian spada z konia, potem się leczy, potem idą
        odwiedzić starych Narnijczyków, spotykają się na tanecznym uroczysku, tańczą,
        ucztują a w końcu się okazuje, ze to wszystko zajęło bodajże dwa dni. (tzn
        rekonwalescencja Kaspiana, a potem "sypianie pod gwiazdami i jedzenie prostych
        potraw" a potem z tekstu wynika, że nie mogła to byc więcej niż jedna noc, a
        może i to nie)
        Nie wspomnę juz o kuriozalnym dla mnie tekscie, że ucieczka Kaspiana została
        odkryta DLATEGO, że jego rumak wrócił do stajni. I Miraz natychmiast zorientował
        się w czym rzecz i zebrał wojsko i już są na tropie, ale jakoś wytropic ich nie
        mogą, choć właściwie wiedzą gdzie są ;)
        • meduza7 Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 25.02.09, 01:30
          Skoro już przy Kaspianie jesteśmy, to dla mnie bez sensu całkowicie jest opis
          tego, że królowa Pretensjonata "zachorowała", zrobiło się wielkie zamieszanie, a
          piętnastoletniemu bodajże księciu dopiero Kornelius musiał wyjaśniać, że nie
          zachorowała, tylko urodziła dziecko i co z tego wynika.
          Inna rzecz, że to "zachorowała" może raczej się brać ze sposobu przedstawiania
          spraw związanych z ciążą i porodem w dawnej literaturze dla dzieci. Konkretnych
          przykładów niestety nie podam, ale tak mi się majaczy, że stykałam się już z
          takim motywem "mama zachorowała, a potem pojawił się braciszek".
          • croyance Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 07.08.10, 18:58
            O, meduza :-)

            Mysle, ze masz racje - w koncu Lewis pisal te ksiazki dla dzieci,
            jezykiem, jaki rozumialy (Lucy) i znalazlo sie tam kilka innych tego
            typu pedagogicznych zagajen (jak np. to, ze nie nalezy zamykac sie w
            szafie - powtorzone chyba z 4 razy).
        • isma Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 16.07.09, 19:56
          direta napisała:

          > C.S. ma wyraźne kłopoty z zapamiętaniem wzrostu swoich bohaterow. Widać to w
          > opisie Ryczypiska, który raz wydaje się być wielkości kota, a innym razem osiąg
          > a
          > prawie metr. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie "kontekstowe" a nie deklaratyw
          > ne.
          > Podobnie jest przy opisywaniu wzajemnych zależności wzrostowych między Pevensie
          > ,
          > Zuchonem i Korneliusem.
          > Macie podobne wrażenie?

          Mamy ;-))), ale wydaje nam sie, ze to nie jest wpadka czy niekonsekwencja, tylko
          ze to jest celowe, ale nie bardzo umiemy te celowosc rozgryzc.
          Jest taka rozmowa Lucji z Aslanem, w ktorej ona mowi, ze zrobil sie jakby
          wiekszy, a on potwierdza: "bo ty jestes wieksza". Przy czym chyba nie chodzi po
          prostu o to, ze od poprzedniego spotkania minal rok ziemski, czy iles-tam lat
          narnijskich. Ten wzrost jest z jakichs powodow dla Lewisa wazny. Jadis jest
          bardzo wysoka, dwumetrowa.

          Wydaje mi sie - ale pewnosci nie mam - ze to "rosniecie" jest jakby oznaka
          przechodzenia w sfere mitu, oddalenia od poprzedniego zycia (Ryczypisk chyba
          rosnie wraz z Podroza do Switu, prawda?)
          • meduza7 Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 10.08.09, 10:11
            Zauważcie, że kiedy Aslan daje zwierzętom zdolność mówienia, małe gatunki nieco
            rosną, a duże, jak słoń - zmniejszają się. Ma to sens - trudno wyobrazić sobie
            naturalnej wielkości słonia rozmawiającego z myszą, ale zmniejszony słoń i
            półmetrowa mysz - czemu nie. To mi się akurat podoba, ale przy okazji wychodzi
            na jaw inna niekonsekwencja - skoro Narnijczycy za przyjaciół mają mówiące
            zwierzęta, nie powinni jeść mięsa! No dobrze, załóżmy, że żadna krowa, owca ani
            świnia nie została obdarzona mową, podobne kury, gęsi i inny drób. Ale mamy
            mówiące jelenie - a jednocześnie Narnijczycy polują na ich milczących
            pobratymców. Jest taka scena w Srebrnym Krześle, gdy na uczcie u olbrzymów
            Błotosmętek i dzieci dowiadują się, że właśnie zjedli mówiącego jelonka.
            Błotosmętek, jako prawdziwy Narnijczyk, przeżywa w tym momencie szok - jakby mu
            ktoś powiedział, że właśnie zjadł niemowlę. Skoro zjedzenie mówiącego zwierzęcia
            było dla mieszkańców Narni zbrodnią - część tej odrazy powinna przenosić się też
            na zwierzęta w ogóle.

            Choć swoją drogą, znacznie gorszą wpadkę zaliczył Hugh Lofting, każąc swemu
            doktorowi Dolittle, rozmawiającemu ze WSZYSTKIMI zwierzętami - również jeść
            mięso. Co myślało prosiątko Geb-Geb na widok szynki? Czy kaczka Dab-Dab,
            prowadząca mu gospodarstwo, nie miała oporów przed nadziewaniem jabłkami swych
            kuzynek? A co myślała, smażąc mu na śniadanie JAJKA?
            • ewa_anna2 Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 19.12.09, 23:04
              Chyba Narnijczycy jedzą te zwierzęta, które nie zostały obdarzone
              darem mowy. Coś w "Srebrnym Krześle" i "Księciu Kaspianie" jest o
              tym...
            • croyance Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 07.08.10, 19:02
              To nie wydaje mi sie wpadka. Zauwaz, ze wiele mieszkajacych na wsiach
              ma swoje ulubione zwierzeta - np. zaprzyjazniona owieczke - co nie
              zmienia ich stosunku do calej reszty gatunku. Zreszta jedzenie miesa
              jest bardzo wazne w tej stylistyce (stad zreszta, poniekad, histeryczne
              nieco podejscie KK do wegetarianizmu).
    • ananke666 Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 07.09.10, 11:57
      Cześć :)

      Zastanawiałam się, po co w Lwie, Czarownicy... Bóbr budował tamę i jak, skoro trwała stuletnia zima? Lód spiętrzał, czy co? I skąd bohaterowie mieli zboże na mąkę, owoce i tego typu rzeczy...
      • croyance Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 07.09.10, 20:55
        W 'Ostatniej Bitwie', gdy gwiazdy spadaja na ziemie, wspomniane jest, ze dzieci wiedzialy, ze gwiazdy to sa zyjace postaci, bo raz taka spotkaly. W rzeczywistosci takie spotkanie mialo miejsce dwa razy - raz na wyspie przed koncem swiata, gdzie dzieci faktycznie spotkaly gwiazde i jego corke (pozniejsza zone Kaspiana), ale wczesniej spotkaly tez Koriakina, ktory byl gwiazda zeslana na ziemie za niesprecyzowane przewinienia :-)
      • direta Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 29.12.10, 18:40
        ananke666 napisała:

        > Cześć :)
        >
        > Zastanawiałam się, po co w Lwie, Czarownicy... Bóbr budował tamę i jak, skoro t
        > rwała stuletnia zima? Lód spiętrzał, czy co? I skąd bohaterowie mieli zboże na
        > mąkę, owoce i tego typu rzeczy...
        Mnie najbardziej zaskoczyły sardynki w puszce ;)
        No chyba że to Biała Czarownica wyczarowywała je dla swoich wiernych sług (Tumnus, właściciel sardynek był jeszcze wtedy wiernym sługą)
        Po drugie bobry jedzące ryby i to smażone ;)
    • obrazoburca Re: Wpadki i niekonsekwencje C.S.Lewisa 28.04.13, 00:48
      Och u Lewisa jest cała masa niekonsekwencji i absurdów wręcz.
      Najbardziej rzucającym się w oczy, choć do tej pory nie zauważonym przez nikogo jest motyw.... Bożego Narodzenia.
      Bozego Narodzenia, którego brak był tak bolesny dla Tumnusa i Bobrów, którzy pomimo, iż zastanawiali się (gdzież była ta elita intelektualna???) w druku (przemysł drukarski, papierniczy, introligatorski przemilczę - w tym wątku - tak, jak pomijam malarstwo, stolarstwo, hutnictwo, rzeźnictwo, tkactwo!!!, etc. że o maszynie do szycia pani Bobrowej nie wspomnę) czy człowiek jest mitem, nie mieli żadnych problemów z rozpoznaniem św. Mikołaja.
      Jak tradycja Bożego Narodzenia mogła przetrwać, skoro ludzkość wyginęła na bliżej nieokreślony czas?
      Jakie pojęcie o jakimkolwiek 'bogu' mogli mieć Narnijczycy, skoro nawet nad istnieniem człowieka się zastanawiali?
      Mało tego, Boże Narodzenie, które pomimo iz tak ważne jest w części pierwszej z Narnii, Kalormenu, Archenlandii, Ettinsmooru, Samotnych Wysp, etc. znika całkowicie i kompletnie jak kamfora z każdej innej części sagi. Znika, pomimo iż faktyczne uzasadnienie mogłoby znaleźć jedynie jako tradycja przyniesiona przez Telmarczyków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka