Dodaj do ulubionych

Jak Wy to robicie?

IP: *.atol.com.pl 31.12.06, 21:37
Po kilku latach harcowania, od A-ndricia do Z-oli, jakieś 10 lat temu wlazłem
w ubłoconych walonkach w literaturę rosyjską/radziecką/rosyjskojęzyczną i
ugrzązłem. Licznik bije średnio 100 tytułów rocznie, więcej nie wyrabiam.
Mówię tytułów, nie książek bo o ile "Na dnie" Gorkiego można trzasnąć w jeden
wieczór to "Cichy Don", "Wojna i pokój" czy "Cuszima" wymaga trochę więcej.
Razem daje to około 1000 pozycji a i tak mam zaległości, Radiszczew nie
ruszony, Sałtykow-Szczedrin ledwo napoczęty, Leskow i Kuprin w połowie, nawet
z Turgieniewa coś jeszcze czeka, a co tu mówić o XX wieku, prosto dziury jak
w starym kaftanie. A jak wy to robicie, że macie czas na nowości, do tego
polskie! Ja też tak chcę. Rady typu: "zarzuć jakiegoś hita, odpuść pruchno"
na mnie nie zadziała, boję się miny "bestsellera" ostatnich notowań. Poza tym
mam mieszane uczucia sięgając po jakiegoś głośnego Paćkiewicza czy Mosińską
(a czasami rączka sięga popychana zachwytami pryszczatej bibliotekarki w
okularkach i oczka potem wyczytują notkę pochwalną i recenzje z gazet itp.)
gdy z półki w bibliotece spogląda na mnie nieprzeczytany Eurypides, Rabelais
czy Hugo. Więc zdradźcie mi jak wam udało się przeczołgać po lekturach
obowiązkowych, bo ja nawet rosyjskiej końca nie widzę. A inne? Jak!
Obserwuj wątek
    • Gość: quentin Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 21:51
      Po prostu robię co jakiś czas przerwy w czytaniu tego co lubię i wypełniam je
      hitami.
    • Gość: włóczęgawsmokingu Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 23:25
      Doskonały temat.
      Wygląda na to, że niektórzy coś tam sobie od czasu do czasu przeczytają i to im
      w zupełności wystarcza.
      Ja zaś nigdy nie mam dość i tu pojawia się problem.
      Widzę to tak: IM WIĘCEJ CZYTAM ... TYM WIĘKSZE MAM ZALEGŁOŚCI.
      I nawet stosując radykalne kryteria wyboru - czyli zaczynając od tego, czego
      nie będę czytać - nie idzie w żaden sposób wyrobić.
      Im jestem starszy, tym książek do przeczytania ciągle przybywa. Niemożliwe? A
      jednak tak właśnie jest.
      Kilka z brzegu przykładów. Greków i Rzymian bierzesz do ręki i jesteś (na
      amen?) załatwiony. Wielkie powieści z samego 19 wieku wystarczą i już na długie
      lata po tobie. Tomy, a właściwie tony świetnej poezji i tak jak poprzednio.
      Jak to u wszystko u licha ogarnąć, pogodzić, przyswoić, gdy jest tego tak
      wiele, a więcej już odpuścić sobie nie można?
      A jeszcze dochodzi to, a jeszcze tamto, a coś nowszego też trzeba przeczytać.
      Czytać zbyt długo też się nie da, bo trzeba wiedzieć co się czyta, a nie mielić
      pół doby dla zasady, a bez sensu.
      Sporządziłem swego czasu listę czytelniczych priorytetów (tak z grubsza rzecz
      jasna) i zaraz czarna rozpacz mnie ogarnęła z powodu jej długości, ilości
      autorów i znajdujących się na niej książek koniecznie do przeczytania. A na
      dodatek ciągle coś tam dochodzi.
      A czy może być inaczej, jeśli jest się maniakiem?
      A przecież muzyki - i tej "poważnej" i starego dobrego rocka i jeszcze paru
      innych wynalazków - też muszę posłuchać, no nie?
      A tu jest co najmniej tak samo jak z książkami.
      Nie poddaję się jednak i nie rezygnuję, choć ciężkim pesymistą jestem co do
      możliwości nadrobienia zaległości. Czytam więc dalej.
      • Gość: Myszor Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 00:55
        zgadzam sie całkowicie z włóczęgą... Im więcej czytam, tym bardziej przeraża
        mnie perspektywa ilości książek, których nigdy nawet do ręki wezmę.
        Może to skrajna głupota, ale... tylko nei wybuchajcie a głosnym smiechem.
        wiecie, czego boję się w śmierci? Paranoja? Tak, właśnie tak. Tego, że
        umierając będę miała wielką listę nieprzeczytanych książek. Książek, których
        nigdy już nie przeczytam.
        Wiem, to głupie, ale taka już jestem.
        Jak to robię? Czytam sporo. I muszę się przyznać, że chyba stosunkowo niewiele
        z pozycji starszych niż XX wiek. Ciężko znaleźć czas na wszystko, co chciałbym
        przeczytać, a co dopiero na to, o czym nie wiem, że chciałabym. albo
        przynajmniej co przeczytać powinnam.
        Przerażające to jest.
        • Gość: taka jedna Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 01:05
          temat ciekawy, ale mam nieodparte wrażenie,
          że odrabiacie jakąś niesamowicie ciężką pańszczyznę miast
          czerpać radość z czytania. wg własnego klucza, bardziej
          ruchem konika szachowego niż w mozolnym przedzieraniu się przez
          wieki.
        • Gość: gościu Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 01:07
          no wiadomo, w ciągu swojego zycia człowiek może przeczytac góra 2 do 3 tysięcy
          ksiażek i to czytając 50 stronic dziennie a więc z szybkośią około 300 słów na
          minutę.Trzeba więc przyjąć determinanty:
          1. czytam to co lubię a nie to co muszę lub to co wypada
          2. poruszam się w świecie ksiąg z kluczem: określony problem u kilku twórców,
          typ lub gatunek literatury, książkowe tło określonej epoki albo spuścizna
          określonego twórcy
          3.nie ma takich, co wszystko przeczytali: albo kłamią albo nadrabiają miną
          4.nie zawsze przeczytane znaczy przyjęte, uwewnętrznione, zapisane w
          duszy...ileż rzeczy czytamy mechanicznie (chociażby niegdyś lektury szkolne).
          sami dopiszcie resztę
          pozdrawiam
          • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 01.01.07, 04:29
            • Gość: taka jedna Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 04:59
              Z jednej strony rozumiem - toniesz w czymś, co bardzo lubisz.
              Z drugiej - świadom jesteś, że to nałóg. Masz czas na inne pozastronicowe
              życie? W ostatnich "Wysokich Obcasach" było o Maniakach. Parze ludzi, którzy
              oglądają jak sami przyznali "wszystko jak leci". Dzień w dzień idą do kina.
              I oni mi się nie podobają. Tytuł jest trafny. Nie można lubić "wszystkiego".
              Twoja literatura rosyjska - wszystko tam dobre? Przyznam się od razu, że
              tu jetem laikiem. Jeśli chodzi o kino - nie. I wiem, że oglądam nikły procent
              kinematografii światowej. Także z racji dostępności. Niedostępności. Czytając
              wielkich pisarzy rosyjskich nie zauważasz jakiejś wtórności? Albo: nie masz
              ochoty spróbować czegoś innego? Choćby pojechać jeszcze bardziej na wschód.
              Literatura japońska. Taki Yasunari Kawabata. Dla mnie majstersztyk. Że odstąpisz
              od swojej systematyczności? To co?
              Nałóg oznacza pochłanianie, bardziej tu czuję chęć poznania niż chęć "przeżycia" tego, co chłoniesz. Pozdrawiam w Nowym Roku.
              • Gość: taka jedna Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 05:05
                jednak złagodzę :) Ty kochasz to, co czytasz. nie pomylę się, jeśli
                napiszę, że czytasz z rozpalonym czołem i zapominasz o bożym świecie.
                i mimo to namawiam do różnorodności. choćby po to, aby z przyjemnością
                wrócić do na chwilę porzuconych pisarzy rosyjskich. i uznać, że najlepsi :)
                • Gość: EWa Re: Jak Wy to robicie? IP: *.CNet.Gawex.PL 01.01.07, 10:23
                  Dawno pogodziłam się z tym, że wszystkiego nie przeczytam, choćbym pękła. Nie
                  mam ambicji czytania wszystkiego,co trendy i glamur, mam świadomość swoich
                  braków (czasem ambicjonalnie nadrabiam), ale czytam to, co sprawia mi
                  przyjemność. Lektury łatwe i trudne. Często kilka jednocześnie, czasem wracam
                  do ulubionych książek-w całości lub tylko do fragmentów. Do głowy by mi nie
                  przyszło czytać systematycznie całej literatury jakiegoś kraju czy brać się za
                  książki tylko o jakiejś ściśle określonej tematyce. Ale jeżeli ktoś lubi, nie
                  mam zamiaru go przekabacać.
                  • gggrazik Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 10:53
                    systematyczne czytanie to tez jakaś metoda
                    • Gość: EWa Re: Jak Wy to robicie? IP: *.CNet.Gawex.PL 01.01.07, 11:18
                      Ale w imię czego?
                • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 01.01.07, 13:52
                  pytasz: Twoja literatura rosyjska - wszystko tam dobre?
                  Ależ nie! Pominę "pasztety" typu Dymitr Krutikow "Konnica" (żałosna w
                  porównaniu z "Armią Konną" Babela), Siemion Cwigun "Rozerwany pierścień" (przy
                  prozie Bykowa to po prostu grafomania) przeczytane z rozpędu "w temacie wojny".
                  Problem jest trochę inny. Nie o rosyjską literaturę tu idzie. Dotyczy to każdej
                  zagrody: literatury narodowe, epoki, formy literackie itd itp. Ugrzęźnie taki
                  człowiek w poezji na ten przykład bo polubi (!) Słowackiego, z ufnością
                  nakreśli sobie horyzont a ten zaczyna mu się oddalać! I rozumie poniewczasie,
                  że wdepnął sięgając po Achmatową i Bursę. I dalej lubi sobie Słowackiego ale i
                  Nerudę i Lorcę. I końca nie widać! I owszem, czasami dla zdrowia psychicznego
                  (czy to możliwe w takich przypadkach?) sięga po prozę Kawabaty, i będzie miał
                  dużo szczęścia jak nie wsiąknie w kolejne bagienko literatury Kraju Kwitnącej
                  Wiśni. Ja sam raz w roku czytam "Most na Drinie" Iwo Andricia (uwielbiam
                  Andricia, na całe szczęście-nieszczęście nie napisał wiele i wszystko już
                  przeczytałem), czasami zahaczę coś z klasyki nierosyjskiej, w 2006 były
                  to "Kubuś fatalista i jego Pan", "Ziemia obiecana", komedie Arystofanesa,
                  poezja- F. Garcia Lorca, dramaty Mrożka, "Zmory", "Jądro ciemności" itd- sama
                  top klasyka!, i drżę by nie władować się na minę i nie otworzyć drugi front pt.
                  Literatura Żółtych Braci, i gdzie tu znaleźć jeszcze czas na nowości i
                  bestsellery by choć z grubsza orientować się o czym to ludziska rozprawiają. Od
                  dawna chcę "pyknąć" coś z Pilcha czy Huellego, tylko jak przy świadomości,
                  że "Rudin" Turgieniewa czeka już pięć lat! Ktoś zaraz krzyknie: "a mam cię
                  łobuzie! "Rudin" czeka, Pilcha nie tknąłeś a Mit'kę Krutina trzasnąłeś!". No
                  właśnie! Horyzont tak mi się oddalił, że "Konnica" stała się rewolucyjną
                  lekturą obowiązkową! I czytam np. "Zaorany ugór" Szołochowa by samemu ocenić
                  czy to faktycznie gniot i... zaręczam, że tom drugi jest fantastyczny! I czytam
                  trzy tomy "Drogi przez mękę" chociaż wszyscy mówią, że warto tylko pierwszy.
                  Wolę sam ocenić "Dzieci Arbatu" Rybakowa i "12 krzeseł" Ilfa i Pietrowa. niż
                  polegać na głosie krytyka "nowego sortu". I brnę... powiedziało się "A", trzeba
                  powiedzieć "B"- "Ciężki piasek" Rybakowa, "Wielki Kombinator" Ilfa i Pietrowa
                  itd. To się nie skończy.
                  • Gość: Myszor Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 14:23
                    Rosomaku, popieram w 100%. Tu nie choi o literaturę rosyjską czy nierosyjską.
                    Nowomodną czy XIX-wieczną.
                    Tak, jestem nałogowcem (o czym powiedziała "taka jedna"). Ale wolę taki nałóg
                    niż picie, palenie czy inne świństwa.
                    Maniakiem również jestem. Czytanie pożera ogdromne ilości czasu, ale nigdy
                    przenigdy nie nazwałabym tego czasu straconym. I nie zamieniłabym go na nic
                    innego. Nawet, jeśli "tracę czas" na czytanie jakiegoś grafomańskiego tekstu -
                    jest to czas pozornie jedynie stracony. W końcu literaturę grafomańską też
                    trzeba znać.
                    Czy mam czas na cokolwiek poza książkami? Oczywiście! Nie czytam na czas.
                    Czytam dla przyjemności. A strach związany z ogromem literatury, której nigdy
                    nie przeczytam wywodzi się z tego, że tak wiele jest pozycji, które
                    chciałabym "przetrawić"... Ilość niewyobrażalna.
                    I nieważne co kto uważa za tą swoja działkę - literaturę rosyjską czy
                    amerykańską. Słowackiego, Mickiewicza czy Barańczaka. Literaturę współczesną
                    czy tą trochę dawniejszą. Tu chodzi o zwykłą przyjemność czytania!

                    PS. Rosomaku, to mój był tekst o śmierci :)
                    PS2. Drugim nałogiem jest picie herbaty - przeróznej. Ale ksiązki i herbatę da
                    się pogodzić.
                    • Gość: taka jedna Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 21:06
                      Myszor, no przecież że to najmniej groźny z nałogów :)
                      Też lubię herbatę/-y :)
                      • Gość: Myszor Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 12:39
                        Gość portalu: taka jedna napisał(a):

                        > Myszor, no przecież że to najmniej groźny z nałogów :)
                        > Też lubię herbatę/-y :)

                        Nooo, myślałam, że herbata to tylko moje zboczenie ;) Kawy nie tknę, ale
                        herbate to na hektolitry :)
      • Gość: ddr Ja czytam bardzo dużo, ale szczerze mówiąc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 22:22
        z daleka omijam większość tego, co napisane przed wiekiem XIX. Uważam, że Lem
        miał rację kiedy mówił, że tak zwana klasyka literacko w większości jest mało
        atrakcyjna, ponieważ dawniej ludzi piszących było znacznie mniej, pamiętamy
        tych, którzy byli wtedy najlepsi, ale wcale nie znaczy to, że byli naprawdę
        dobrzy. Wolę czytać rzeczy naisane w wieku XX i współczesne, ponieaż lepiej je
        czuję, bardziej wiążą się z moim doświadczeniem, postrzeganiem świata itp.
        Chociaż sam sobie teraz zaprzeczę, bo ksiązki Tołstoja pochłonąłem (ale
        taki "Cchy Don" porzuciłem bodaj na 100 stronie, a wspomniana przez
        kolegę "Cuszima" utrzymała mnie przy sobie przez stron bodaj 40), a o
        współczesnej POlsce nie było jak dotąd ksiązki ta dobrej jak "Lalka" Prusa
        • Gość: rosomak Re: Ja czytam bardzo dużo, ale szczerze mówiąc IP: *.atol.com.pl 03.01.07, 11:31
          Fajnie! I Lem ma rację, tylko żeby to stwierdzić musiał to przeczytać. Można
          oczywiście zawierzyć Lemowi i olać klasyków od Sofoklesa po Zolę włącznie, ale
          jestem pewien, że i sam Lem by raczej tego nie polecał. A stare pozycje mają
          jedną zaletę, czas je odbrązowił, zweryfikował ich wartość co pozwala na
          konieczny dystans. Nowości często odbieramy emocjami podżeganymi reklamą, które
          zamazują wartości czysto literackie dzieła. "Szatańskie wersety" to świetnie
          napisana powieść, którą atmosfera i polityczna nagonka sprowadziła do pozycji
          prowokacji i skandalu. I wbrew pozorom, zaszkodziła jej ta "sława". Każdy
          słyszał o "Robinsonie Crusoe". Przeczytałem! Nie, sorry, przewlokłem się przez
          to. Katorga. Teraz wiem, że tego nie trawię...
          • Gość: ddr To po co brnąłeś w tego "Robinsona..."? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 11:48
            skoro od razu wiedziałeś, że nie jest to lektura, która Ci da coś nowego? Jest
            tak wiele książek, że żucie starego mułu nie jest konieczne. zauważam u ciebie
            polonistyczno- nauczycielskie podejście do sprawy :)
            • Gość: rosomak Re: To po co brnąłeś w tego "Robinsona..."? IP: *.atol.com.pl 03.01.07, 12:20
              Bo nie potrafię zacząć czytać i przerwać (z zasady, być może potem będzie coś
              jeszcze wartościowego. Ta zasada uratowała w moich oczach nie jeden tytuł) i
              może właśnie dlatego staram się unikać "kaszanek" na starcie. Nie zawsze się
              udaje. Poza tym książka może być nie tylko ciekawa ale i : inspirująca, ucząca,
              dobrze napisana, pomysłowa, dziwna, pożyteczna, nowatorska itd... Ta była
              ucząca, tylko. Teraz już wiem...
    • braineater Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 11:27
      Ekhm

      A ktoś Wam każe? Że niby jakiś ukaz wszedł, że jak se człowiek chce pogadać o
      książkach, to musi mieć przeczytane tego tyle a tyle, najlepiej zrobione
      notatki i fiszki, żeby móc argument jakiś błyskotliwy w dyskusji przytoczyć? I
      to jeszcze oczywiście 'odpowiednich autorów' , co to cały świat wie, że byli
      ważni, żeby se kto nie pomyslał.

      Bo taki się trochę starszny obraz czytania wyłania z tych postów,
      jakies 'lektury obowiązkowe', jakieś 'muszę przeczytać', 'wszyscy czytali', a
      ja nie i jeszcze niedajbuk ktos pomyśli, żem gupi jakiś bo o Tołstoju wiem
      tylko, że chodził w chłopskiej koszuli i dziewki deprawował pod ikonostasem.

      Także może po prostu należałoby odkryć, że czytanie to nie są 'lektury
      obowiązkowe', że nie istnieje taka kategoria, że 'obowiązek i czytanie' to są
      jakieś mocno dziecięciem szkolnym podszyte korelacje. Albo Cię kręci czytanie
      tych Rosjan i wtedy nie widzę powodu do lania łez, bo przecież sam sobie to
      wybrałeś i sprawia Ci to p[rzyjemnośc, albo czytasz ich, bo sobie wmówiłeś,
      że 'musisz' i wtedy całe czytanie ma cokolwiek nikły sens. Bo co z tego, że
      będziesz odrózniał Jerofiejewa od Jerofiejewa (szcególnie, że nie ma juz nawet
      Wielkiej Gry, gdzie mógłbyś sie ta wiedzą popisać), skoro po dziesięciu latach
      jedyne co z tego masz, to poczucie nienadążania i straty czasu?

      P:)
      • Gość: EWa Re: Jak Wy to robicie? IP: *.CNet.Gawex.PL 01.01.07, 11:45
        :-)
        • Gość: quentin Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 12:06
          U mnie zawsze było tak, że najlepsze książki były raczej wynikiem przypadkowych
          odkryć, niż systematyczności.
      • chiara76 Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 12:20
        o , mądrego miło posłuchać;)
        • mzrr21 Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 12:35
          Czytam mnóstwo, ponieważ uważam że słowo drukowane to wróg i należy poznać, aby
          odrzucic.
          Czytam to co mi w danym momencie odpowiada i zdarza się czasami że sa to
          romanse, czasami kryminały, czasem to co modne, bo może warto. Generalnie
          uważam, że każdy czyta to na co w danym czasie ma nastrój, ochotę i ostatnio
          niestety jest najczęstszy powód środki finansowe.
          • schabomil A ja... 01.01.07, 13:01
            jestem piękny i mam wspaniałe mięśnie.

            Ukłony: Schabomił
      • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 01.01.07, 14:31
        znowu czegoś ktoś nie rozumie. Ja łez nie leję tylko pytam jak wam się udało
        fruwać po bestsellerach, bo ja nie mam czasu na "obowiązkowych noblistów" typu
        Kertes (pamiętacie? ja pamiętam szturm na księgarnie i "ochy" i "achy", jak co
        roku po ogłoszeniu kolejnego Wielkiego! Gdzie jesteście?). Dlaczego nie
        czytacie ze zrozumieniem i nieuważnie? A lektury obowiązkowe to coś co naprawia
        gust, podnosi poprzeczkę, pokazuje szczyty i zwalnia od zachwytów nad
        wypocinami Paciulińskiej i Fastusiaka. I dlatego warto czytać lektury
        obowiązkowe! By nie być oszukiwanym. Wolę szynkę od mortadeli. Szkoda mi czasu
        na Paciulińską-Ulubienicę-Mediów... A chciałbym też wiedzieć co napisała tym
        razem. A swoją drogą, ukaz nie wyszedł ale trudno się gada o książkach z kimś
        kto nie czyta klasyków. Bo na zarzut "wtórny bełkot pogrobowców Gida" niezakuma
        i się obrazi.
        • Gość: taka jedna Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 16:13
          wszystko, co piszesz, to prawda. nie masz jednak poczucia,
          że gdyby Cię porównać z lekarzem, wybrałeś baaardzo wąską
          specjalizację i jednak mógłbyś być medykiem, ale hobbystycznie?
          wiesz wszystko o woreczku żółciowym (wybacz niezręczne porównanie)
          i o niczym więcej. nie bardzo wiesz, gdzie serce...
          • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 01.01.07, 17:35
            Bardzo zgrabnie, bardzo. Tak... kiedyś otwarłem ten korpusik i patrzę:
            serduszko! fajne, pomacałem. Idę dalej, O wątróbka, hmmm... lubię! Pomacałem.
            Pogrzebałem tak we wszystkim i nagle pod rękę wlazł mi woreczek żółciowy. Ooo,
            jaki fajny, taki mały, kolorowy, mięciutki. Podoba mi się z wyglądu,
            najbardziej. Ciekawe co ma w środku? No i się zaczęło. Kroję, pod mikroskop
            wsadzam, w kwasach moczę, podgrzewam. I coraz to nowe a ciekawe odkrywam. A
            płucka nie poznane, nereczki też. Ach, "mało casu, kruca bomba, mało casu".
            • Gość: taka jedna Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 20:40
              :)
              dzięki za poczucie humoru

              dobrze, to zrób coś dla mnie: poleć 5 (nie więcej) pozycji
              z Twojego konika. ale humorystycznych. z przyjemnością przeczytam.
              pozdrawiam.
              • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 03.01.07, 10:56
                Hmmm... tylko pięć... humorystycznych... Mam problem, nie z nadmiarem o dziwo
                (!) a wynika on z pewnej specyfiki rosyjskiej literatury zawierającej się w
                powiedzeniu: "i smieszno i straszno". Mało u nich humorystów-dowcipnisiów li
                tylko i tylko śmiech wzbudzić gotowych! Humor rosyjski pokazuje śmiesznie to co
                często smutne i straszne, i to robią genialnie. No dobrze:
                Zoszczenko Michał praktycznie wszystko, w Polsce wydano tego trochę a duży
                wybór opowiadań i "powieści" zamieszczono w "Punkt widzenia".
                Ilf i Pietrow praktycznie wszystko a na szczycie tego "wszystko":
                "12 krzeseł" (no właśnie, ale bohater wcale wesoło nie kończy) i
                "Wielki Kombinator" (może nawet śmieszniejsze ale tak sobie przetłumaczone i
                też z "ale" w kwestii bezustannego śmiechu)
                W. Jerofiejew, ale nawet "Moskwa-Pietuszki" to i smieszno i straszno
                M. Bułhakow a choćby "Psie serce" czy "Fatalne jaja" (scena mobilizacji wojska
                i ewakuacji Moskwy, majstersztyk) i jak wyżej
                A. Czechow! genialne humorystyczne opowiadania (kultowe "Żywa
                chronologia", "Kameleon" czy, no właśnie, "Śmierć urzędnika") i małe formy na
                scenę (O szkodliwości tytoniu, Jubileusz, Ożenek)
                M. Gogol (Ożenek, Rewizor , że tylko po najważniejsze sięgnę, i opowiadania)
                i te wszystkie "ale" są piękne i to że to nie śmiech z poślizgnięcia się na
                skórce od banana a życzliwy śmiech z ... siebie samego.
                • blue_a Re: Jak Wy to robicie? 11.01.07, 00:30
                  Dziękuję :)
        • braineater Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 16:27
          Gość portalu: rosomak napisał dużo, a ja powycinałem z tego różne rzeczy:

          Rosomaku. Nie masz obowiązku zachwycania się niczyimi książkami, nawet jesli
          jedynym tekstem jakim do dzis przeczytałeś jest Elementarz Falskiego. Kto Ci
          każe się zachwycać? Jakies mroczne siły?

          A lektury obowiązkowe to coś co naprawia
          >
          > gust, podnosi poprzeczkę, pokazuje szczyty i zwalnia od zachwytów

          To, wybacz, jest myslenie o czytaniu na poziomie mocno szkolnym, zgodnie z
          myslą, że jak coś jest w historii literatury, dostało Nobla, dostało
          Gouncourtów, dostało co tam tylko mogło dostać, to trzeba to przeczytać. Już.
          Natychmiast. W tej sekundzie. Bo jeszce ktos pomyśli, że gust masz
          nienaprawiony, szczytów nie znasz, poprzeczkę masz niską i się zachwycasz
          beleczym. Czas w tym momencie postawić sobie męskie pytanie: kogo, k...,
          obchodzi, co czytasz, poza Tobą samym? Czytasz dla Mamusi? Tatusia? Jedną
          książeczkę za zdrowie braciszka i nowelkę na pohybel Ciotuni? W szkole to
          jeszce obchodziło pania polonistkę, ale po wyjściu ze szkoły czyta się dla
          siebie. Kto Ci każe czytać tego Kertesa, Pamuka, czy bukwie kogo jeszcze?

          Dowcip drugi z Twojego postu:
          dlatego warto czytać lektury
          obowiązkowe! By nie być oszukiwanym. Wolę szynkę od mortadeli.

          Skąd wiesz, że nie jesteś oszukiwany? Kiedy rodzi się pewność, że taki
          Gribojedow to wielkośc, artysta nieprzeciętny, cudowne dziecie gęsiego pióra i
          kałamarza? Może dla Ciebie będzie on wielki (pisarza wybrany przypadkowo,
          możesz zamienić na innego:), a dla miliona innych czytelników będzie zakurzonym
          ramolem, którego ktoś sto lat temu umieścił w 'lekturach obowiązkowych' i teraz
          trza kiwać łebkiem, że tak, oczywiście, wielki i ci współczesni pisarze, to
          pani, grafomania i ndziarstwo w porównaniu z Aloszką. Można go przeczytać tez
          normalnie, jak każda inną ksiązkę wybraną przypadkiem z regału, bez wkręcania
          sobie na starcie, że jak takie stare i jeszce nie zapomniane, to musi coś
          warte. A można sobie z tego samego regału ściągnąć Paciulińską i mieć z tego
          tyle samo radochy, co Ty z Gribojedowa. Możesz powiedzieć, że dają się wtedy
          oszukiwac medialną sławą tejże, tyle, że Ty dajesz się w ten sam sposób
          wrabiać, bo Gribojedow istnieje dziś tylko dzięki usilnym wysiłkom mediów jego
          epoki, ktore pozwoliły mu przetrwać, a nie, że sam z siebie był wiekopomny.
          Robisz dokłądnie to samo, tylko w wersji historycznej, no i masz ułatwienie w
          postaci tomów uczonych w których czarno na białym stoi napisane i poparte
          autorytetem mędrców brodatych: Gribojedow wielkim jest. Amen. Zostajesz
          dokłdnie tak samo 'oszukany', jak Ci co sięgają po Noblistów, czy inne gwiazdy
          mediów. Ale jak wiemy, jest poprzeczka, gust do naprawienia i nie można się
          zachwycać, tym co polecane.
          A szynka w dużych ilościach niestety bywa równie paskudna, co mortadela. Tylko
          parówki są zawsze dobre:)

          P:)
          • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 01.01.07, 17:17
            A teraz to mi troszkę rączki opadły. ... Powtórzę więc.
            Zakopałem się w tym co mnie się spodobało i brak mi czasu na nowości, a szkoda,
            bo chciałbym wiedzieć co się teraz czyta (nie tylko tytuły i dla siebie, nie
            dla mamusi) i być może w tym stosie jest coś świetnego, wartego przeczytania.
            Jestem ostatnim który wyda pieniądze na Tegorocznego Noblistę. Z drugiej strony
            jakieś kryterium trzema obrać. Nie da się przeczytać wszystkiego a na chybił
            trafił wybór jest problematyczny.
            Hmm... źle trafiłeś, Gribojedow nie jest moim faworytem ale musiałem sam się o
            tym przekonać. Ale historycy mnie nie oszukują twierdząc, że Gribojedow w swoim
            czasie był znakomitością. A z Paciulińską nie mam tyle radochy bo szybko się
            przekonuję, że jest wtórna bo albo wzoruje się na jakimś klasyku albo po prostu
            nieświadomie wlazła na rozdeptany szlak, bo też olewała lektury obowiązkowe.
            Ona się męczy i ja też. Ktoś kto jak Paciulińska lektur obowiązkowych nie
            strawił może będzie i zachwycony, ja nie. Szynka-mortadela!
            Ale to wszystko nie na temat! Chodzi tylko o to (powtarzam któryś z kolei raz),
            że włażąc w jakąś zagrodę można tam utknąć na amen, bo miałeś pecha przeczytać
            Słowackiego czy Norwida, i zabrnąłeś do Zagajewskiego i Grochowiaka i końca nie
            widzisz. A w tym samym czasie wydano masę dobrych, wartych przeczytania
            książek. Tylko, że ty już czasu nie masz...
            • Gość: quentin Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 17:20
              Jeśli tak Ci szkoda tych nowości, to po prostu zrób małą przerwę w tym, w czym
              się zakopałeś!! Jak raz na 10 powieści rosyjskich przeczytasz jakąś nowość, to
              Twoja pasja chyba na tym nie ucierpi??:)
              • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 01.01.07, 17:37
                A jak wsiąknę w nowe bagienko? Strach.
                • Gość: quentin Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 18:12
                  O rany!! Nie wyobrażam sobie, żeby czytanie miało mnie kosztować tyle stresu:)
                  Pamiętaj, że w życiu trzeba też ponosić ryzyko, bez ryzyka nie ma nowych
                  odkryć, w tym czytelniczych. Także śmiało i raźno w to bagienko:)
            • braineater Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 17:51
              nie dogadamy się, bo dla mnie nie istnieje inne kryterium niż na chybił,
              trafił. Biorę to co na mnie z mijanej półki spogląda i to czytam. Nie
              interesuje mnie, czy to Dzieło, czy dziełko, czy cos pomiędzy. Wkręcanie sobie
              jakiś planów, rozpisywanie, że teraz czytam to, potem tamto a potem jeszce to,
              zostawiam inzynierom i księgowym, oni tak działają. Dziś mnie natchnie na
              Asimova, jutro na Joyce'a, a pomiędzy nim przeczytam sobie jakiś komiks i
              Politykę. Nie widze najmniejszego powodu, by się pakować w jakąs okreslona
              epokę, gatunek literacki czy co bądź, bo w ten sposób poznaje się 1/1000 tego
              co można poznać (nie piszę 'warte poznania' bo nie ma książek, które nie byłyby
              tego warte). Bede miał ochote wydac pieniądze na Noblistę, to je sobie wydam,
              będę chciał skupować klasyków po złotówce, to sobie ich z Gutenberga ściągnę. I
              przeczytam i ściągnę sobie nastepnych. Aż mi się znudzą, to sobie wtedy kupię
              jakiegoś harlequina, albo sympatyczną pornografię (ach, gdzież żeś Różowa Serio
              Phantom Pressu?) i też przeczytam. A Ty stawiasz się trochę w sytuacji od dziś
              jemy tylko marchewkę. Skończymy za 10 lat z marchewką pomyslimy o selerze. Twój
              wybór, ale ja bym tak nie chciał. Jakoś idea lektur obowiazkowych zawsze
              wydawała mi się ciut głupia, bo niby co/kto/po co nas zobowiązuje do znajomości
              tych a nie innych książek?

              P:)
              • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 01.01.07, 18:18
                Ależ właśnie się dogadaliśmy! Ty lubisz ryzyko i "lecisz po krawędzi"! Sport
                ekstremalny, tylko pozazdrościć odwagi i żołądka. Bez kryteriów i uprzedzeń.
                Też jakaś metoda. Ale można się nadziać na minę, czyż nie? Można też mieć
                wyjątkowego pecha i w tym na chybił trafił nigdy nie spotkać ani Asimova ani
                Joyce'a! Czyż nie? Jem ja sobie swoją marchewkę (no, powiedzmy pierożki,
                rróżne, nie tylko leniwe) i jeszcze mi smakuje. A Ty kosztujesz wszystkiego,
                trafiasz rodzynki, kawiorek, koniaczkiem popijasz, ale czasami aż gębę
                wykrzywia od jakiegoś paskudztwa, śniętej rybki, zepsutego serka. Czyż nie? I
                ja chciałbym kawiorku popróbować tylko śmierdzącego serka się boję, no i
                miejsca w żołądku mało.
                A co do klasyków i lektur obowiązkowych:
                Pani Paciulińska zaprasza Cię na ryby. Bierze wędeczkę, idziecie nad staw,
                zarzuca i gapicie się w spławik. A tu nic tylko stare kalosze. Dobre i to.
                Szkoda tylko, że nie załapałeś się gdy parę dni wcześniej fachowcy prądem
                odławiali wszystkie karpie, sumy i szczupaczki... Ale była wyżerka!
                Pozdrawiam.
                • braineater Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 18:41
                  Gość portalu: rosomak napisał(a):

                  Ale można się nadziać na minę, czyż nie? Można też mieć
                  > wyjątkowego pecha i w tym na chybił trafił nigdy nie spotkać ani Asimova ani
                  > Joyce'a! Czyż nie?

                  Nie:), jesli założysz na dzieńdobry, że z kazdej książki mozna coś wynieść,
                  chocby miałby to być sevrski wzorzec koszmarnie napisanego gniota. W związku z
                  tym nie istnieje problem min i pecha.

                  Jem ja sobie swoją marchewkę (no, powiedzmy pierożki,
                  > rróżne, nie tylko leniwe) i jeszcze mi smakuje. A Ty kosztujesz wszystkiego,
                  > trafiasz rodzynki, kawiorek, koniaczkiem popijasz, ale czasami aż gębę
                  > wykrzywia od jakiegoś paskudztwa, śniętej rybki, zepsutego serka. Czyż nie?

                  Nie:) Nic mnie nie wykrzywia. Nie istnieją takie teksty, w kazdym staram się
                  znaleźc coś co mnie zainteresuje, albo przynajmniej rozbawi. Czasami dowiaduję
                  się jak samkuje świeża kupa, a czasem znajduję przepyszne ciasteczko. Wszystkie
                  smaki są ważne, nie wszystkie muszą być przyjemne.

                  I
                  > ja chciałbym kawiorku popróbować tylko śmierdzącego serka się boję, no i
                  > miejsca w żołądku mało.

                  Z miejscem w żoładku nigdy sobie nie poradzisz, nawet będac krową (to one mają
                  7 żoładków, czy nie uważałem na biologi?:)


                  > A co do klasyków i lektur obowiązkowych:
                  > Pani Paciulińska zaprasza Cię na ryby. Bierze wędeczkę, idziecie nad staw,
                  > zarzuca i gapicie się w spławik. A tu nic tylko stare kalosze. Dobre i to.
                  > Szkoda tylko, że nie załapałeś się gdy parę dni wcześniej fachowcy prądem
                  > odławiali wszystkie karpie, sumy i szczupaczki... Ale była wyżerka!

                  No i świetnie. Tylko, że tymi szczupaczkami najadło się całe miasto i wsie
                  okoliczne, a być może to ja będe pierwszy, który pokaże, że z kalosza
                  Paciulińskiej da się ugotować przepyszną i pożywną zupę, ciekawszą w smaku od
                  zupy rybnej (swoją drogą obrzydliwej:).

                  P:)
      • Gość: ddr Bardzo przytomna i mądra uwaga braineater IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 12:17
        lektura to nie jazda figurowa na lodzie i program obowiązkowy o ile wiem nie
        iistnieje, pozdrawiam
    • Gość: asica Re: Jak Wy to robicie? IP: *.ikatel.pl 01.01.07, 13:48
      Mi nie udaje się zupełnie pomijać nowości. Chocby przy okazji Nagrody Nobla-
      tegoroczny laureat jest mi kompletnie nieznany, więc " Śnieg" już stoi na półce
      i czeka na swą kolej. Poza tym na ogół nie odmawiam sobie kilku polskich
      nowości np. Stasiuka, Rylskiego.

      Świadomość bezmiaru nieprzeczytanych książek jest dla mnie straszna. I fakt, że
      jest to pewne, że nie uda się nigdy. Doszło do tego, że kończąc książkę mam już
      w pogotowiu kilka innych, aby nie tracić czasu na podejnowanie decyzji co teraz
      czytać.

      Ehhh.
      • Gość: EWa Re: Jak Wy to robicie? IP: *.CNet.Gawex.PL 01.01.07, 13:58
        MNIE się nie udaje. MNIE! MNIE! MNIE!
        • Gość: asica Re: Jak Wy to robicie? IP: *.ikatel.pl 01.01.07, 14:46
          Fakt.
          • Gość: EWa Re: Jak Wy to robicie? IP: *.CNet.Gawex.PL 01.01.07, 18:29
            :-)
        • bdx65 brawo!!!!!!!!!! 01.01.07, 19:29
          Gość portalu: EWa napisał(a):

          > MNIE się nie udaje. MNIE! MNIE! MNIE!


          ad rem:
          a seriami moi mili - też nieźle, a to:
          - nowa proza polska
          - pi z Albatrosa
          - z GW - XIX i XX w.
          - kolorowa Hachette
          - nagrodzone
          - DeAGOSTINI
          - BB
          - itp.
          to szeroki "asortyment" - epok, autorów, gatunków, tematyki...
          • Gość: agni_me Eeeeeeeee tam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 21:28
            Najlepiej jak dziadek Żak - w kolejności alfabetycznej autorów. Zawsze można
            się cieszyć, że ma się już całą szynkę na literę A przeczytaną.
            • kasiulek_mysiulek Re: Eeeeeeeee tam! 01.01.07, 23:50
              Tak czytala moja kolezanka, klasyke z listy z encyklopedii od A do Z.
    • mimbla.londyn Re: Jak Wy to robicie? 01.01.07, 16:55

      No i co Ty najlepszego Rosomaku narobiles???

      Przeciez ja ABSOLUTNIE nie mam juz czasu na nadprogramowe czytanie !
      A teraz po Twoich "opisach" -wiem,ze bakcyl lit.rosyjskiej podstepnie uwiera i
      domaga sie czytania!
      Ale wiesz co... Dziekuje ,Rosomaku .

      Mimbla






      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      "Zgadzam sie.Oba cytaty sa kompletnie wyrwane z kontekstu,przy czym ten drugi
      nawet bardziej."
      Autor: the_dzidka
    • Gość: opty Re: Jak Wy to robicie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.07, 10:44
      e tam , młody jesteś najwyraźniej
      od razu trzeba założyć,że wszystkiego się nie przeczyta
      no i co z tego, ze Noblista nie przeczytany, może go przeczytam a może nie
      jeszcze 30 lat czytania i mniej więcej będziesz zorientowany:)
      • cien_wiatru Re: Jak Wy to robicie? 02.01.07, 21:18
        Rosomak, ja Ci i tak zazdroszcze tych 100 pozycji rocznie. Tyle to ja czytalam
        w moich najlepszych czasach, czyli w podstawowce i w liceum. Potem nigdy nie
        udalo mi sie tak duzo czytac, nawet na studiach filologicznych :))A od kiedy
        pracuje na caly etat, to juz szkoda gadac.....
        To ty mi zdradz , jak to robisz, ze tak duzo czytasz.
        • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 03.01.07, 12:25
          Jak? Hi, hi. Wolny zawód, masażysta z wyższym ekonomicznym!!! Norma w Polsce.
          • tanczacy.z.myslami Teraz wiemy jak TY to robisz :) 09.01.07, 15:27
            Gość portalu: rosomak napisał(a):

            > Jak? Hi, hi. Wolny zawód, masażysta z wyższym ekonomicznym!!!

            No i wszystko jasne: rączki masują a oczka czytają, i tylko czasem trzeba rączkę
            od masowanego oderwać coby kartkę odwrócić :)
    • kyos co do klucza 03.01.07, 02:50
      miałem kiedyś ambicję przeczytać wszystkie książki z biblioteczki rodziców
      --gdzieś z 200-300 tytułów
      poległem mentalnie na "Legendzie Tysiąca Byków" (Yaşar Kemal), "Dziejach
      grzechu" (Stefan Żeromski) czy "Zostało z uczty bogów" (Igor Newerly) :)
      ale za to przeczytałem skromne i nieznane szerzej: "Pewna prywatna sprawa"
      (Beppe Fenoglio) i "Nic dobrego" (Duncan Wallace)... potem przyszedł czas
      na "Bayiun to biała chmura" Adolfa Muschga --zachwycony przeczytałem wszystko
      co z niego dostępne w bibliotekach (fenomenalny "Motyw Albissera", trochę
      niższych lotów "Odczarowanie", zbiór opowiadań "U szczytu szczęścia" i wreszcie
      opus finitis vitae, niesamowite "Szczęście Suttera")...
      potem na chybił trafił znajdowałem na półkach bibliotek takie perełki jak
      "Ślepa sowa" Sadegha Hedajata (teraz nigdzie nie mogę jej znaleźć),
      "Dobro i zło" Marnixa Gijsena (za czym wziąłem na warsztat "Elegię na śmierć
      Agnes" i "Księgę Joachima z Babilonu"),
      "Zło" Para Lagerkvista (za czym "Gość w rzeczywistości", "Barabasz", długo zaś
      szukałem "Sybilli.Pielgrzyma"),
      "Encyklopedia umarłych" Danilo Kisza (za czym "Klepsydra")
      "Gunnar Emanuel" Svena Delblanca (za czym "Noc nad Jeruzalem" i "Speranza")
      "Barakat" Gamala al-Ghitaniego
      kupując z taniej książki w bibliotece nie spodziewałem się że natrafię dość
      przypadkowo na takie klasyki co "My" Zamiatina czy "Stankiewicz.Powrót"
      Rylskiego (nie miałem zielonego pojęcia kto to jest, to było długo
      przed "Warunkiem")
      z domowej biblioteczki --też w ciemno
      • akondze Re: co do klucza 03.01.07, 09:21
        'Ślepą Sowę' znajdziesz w numerze Literatury na Świecie dot. Persji/ Iranu...
        (jak chcesz mogę sprawdzić numer) była też publikowana oddzielnie - wystarczy
        zajrzeć co jakiś czas na allegro...
        Swoją drogą, ciekawa lecz nieco smutna lektura...

        ----------
        ...skwak?
      • Gość: rosomak Re: co do klucza IP: *.atol.com.pl 03.01.07, 12:41
        No właśnie o tym mówimy:
        ...potem przyszedł czas
        na "Bayiun to biała chmura" Adolfa Muschga --zachwycony przeczytałem wszystko
        co z niego dostępne w bibliotekach (fenomenalny "Motyw Albissera", trochę
        niższych lotów "Odczarowanie", zbiór opowiadań "U szczytu szczęścia" i wreszcie
        opus finitis vitae, niesamowite "Szczęście Suttera")...
        Jeden tytuł ciągnie następny, autor kolejnego autora. Ja na "My" Zamiatina
        trafiłem nawet nie pamiętam czy przez Paustowskiego czy Erenburga. Tak jak
        nigdy nie czytałem fantastyki, za wyjątkiem Lema, tak poprzez "normalnych"
        zepchnęło mnie na Strugackich, Bułyczowa, Grina, Warszawskiego, Bielajewa czy
        Drugala i innych. Nie wiem jakimi drogami. I ileż przyjemnych niespodzianek.
        • kyos Re: co do klucza 03.01.07, 15:04
          Gość portalu: rosomak napisał(a):

          > No właśnie o tym mówimy:
          > ...potem przyszedł czas
          > na "Bayiun to biała chmura" Adolfa Muschga --zachwycony przeczytałem wszystko
          > co z niego dostępne w bibliotekach (fenomenalny "Motyw Albissera", trochę
          > niższych lotów "Odczarowanie", zbiór opowiadań "U szczytu szczęścia" i
          > wreszcie opus finitis vitae, niesamowite "Szczęście Suttera")...
          > Jeden tytuł ciągnie następny, autor kolejnego autora.

          okej, ale wyżej wyraźnie pisałeś że masz ambicję przeczytać w podstawowym
          chociaż zakresie (jeśli taki w ogóle istnieje :) literaturę rosyjską --i to
          jest Twój klucz
          ja nie mam klucza, strzelam w ciemno (w zarysowanym przeze mnie przeglądzie
          ważnych dla mnie lektur masz dzieła literatury belgijskiej, szwajcarskiej,
          serbsko-węgiersko-żydowskiej, perskiej, egipskiej, szwedzkiej, angielskiej,
          rosyjskiej, polskiej, amerykańskiej, włoskiej) i w różnych kategoriach (od
          fantastyki przez powieści obyczajowe czy historyczne po kryminały)
          --sparzyłem się tylko raz: na "Córce czarownic" Terakowskiej, którą poleciła mi
          siostra
          • Gość: rosomak Re: co do klucza IP: *.atol.com.pl 05.01.07, 13:00
            Ależ ja nigdy nie miałem zamiaru programowo czytać "ruskich". W wędrówkach po
            różnościach przebiegłem się i po T.Mannie, i po Faulknerze, i po Flaubercie.
            Np. Anatola France'a lubię i Aragona. O Andriciu już wspominałem. Bulatović czy
            Golding też mi "zaskoczyli". Przyszedł taki dzionek, że i Tołstoj w łapki mi
            trafił. Tym razem zaskoczyło na "fest". Moja wina?
            • kyos Re: co do klucza 10.01.07, 12:34
              Gość portalu: rosomak napisał(a):

              > Moja wina?

              tua culpa, tua culpa, tua maxima culpa :)
    • mettea Re: Jak Wy to robicie? 03.01.07, 09:09
      Podziwiam rosomaka, ale bez śladu zazdrości - nie mogłabym podejść do literatury
      tak systematycznie i z planem niemalże. Ja przy wyborze lektury działam
      spontanicznie - a to z FK zaczerpnę, a to od znajomych, a to z dobrej recenzji,
      czasem intuicja kobieca zadziała:)
      Jedyne czego mogę zazdrościć - to czasu na tę setkę knig rocznie.
      Zgadzam się z asicą - mnie również przeraża perspektywa nieprzeczytania wielu
      książek; szkoda, że "mole" nie mogą żyć dłużej.
      • cien_wiatru Re: Jak Wy to robicie? 03.01.07, 14:20
        Od podstawowki zapisuje kazda ksiazke, jaka przeczytalam, wiec dokladnie wiem,
        jak u mnie wyglada poziom czytelnictwa. W tej chwili, przy pracy na calym
        etacie, czestych wyjazdach i czytaniu 2/3 ksiazek w jezykach obcych, co zawsze
        jednak o czytanie troche spowalnia, dochodze maximum do 50 ksiazek rocznie.

        Przed swietami , gdy popatrzylam na bilans 2006, naszla mnie dokladnie taka
        sama refleksja jak rosomaka. Popatrzylam i stwierdzilam, ze polowe z tych
        ksiazek przeczytalam niepotrzebnie.Wlasnie bylam w trakcie czytania jakiegos
        kryminalku, zatrzasnelam go i oddalam do biblioteki nieprzeczytanego.

        Teraz zrobilam liste priorytetow. Przy czym figuruja na niej nie tylko powazne
        dziela, wymagajace skupienia przy czytaniu, ktore nie zawsze mi sie udaje, ale
        i lzejsze pozycje. Ale mam jasno wytyczona liste priorytetow !!!

        Ja literature rosyjska czytam z przyjemnoscia od dziecka. Jak latwo sie
        domyslic, fascynacja zaczela sie od " Anny Kareniny ". Znam calego Lwa
        Tolstoja, Czechowa, Turgieniewa, Dostojewskiego, Bulhakowa, Rybakowa.

        Co Twoim zdaniem , Rosomaku, powinnam jeszcze przeczytac ? Polec mi prosze, ale
        tylko NAJwazniejsze ksiazki, tylko priorytety !!!! Bo ja juz zrozumialam, ze
        ani wszystkich krajow nie zwiedze, ani sie wszystkich jezykow nie naucze, ani
        filmow nie obejrze no i ksiazek nie przeczytam..... A wlasnie mnie naszlo na
        czytanie Arabow, a w tamtym roku mialam faze na Skandynawie.....
        • Gość: quentin Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 14:35
          A co jest na Twojej liście priorytetów??
          • cien_wiatru Re: Jak Wy to robicie? 03.01.07, 14:51
            Priorytetem w 2007 ma byc uzupelnienie Rosjan , Arabow i Skandynawow. Poza tym
            zawsze czytam nowosci, bestsellery ( nawet kod leonarda przeczytalam )i
            noblistow.
            Tak wiec :

            " Oddzial chorych na raka " Solzenicyna - zaczynalam kilka razy, ale
            odkladalam, takie to strasznie smutne

            Aksionow - trylogia moskiewska

            Naguib Mahfouz i inni Arabowie

            Skandynawia : Laxness, Hansen " Momente der Geborgenheit " , Hoeg " History of
            Danish dreams " i paru innych malo znanych Finow i Norwegow

            I to by bylo na tyle !! Lista jest krotka, wiec wykonalna i nie grozi mi
            frustracja.

            Poza tym, gdybym byla zmeczona, to koniecznie musze ponownie poczytac Zole i
            Maupassanta, Remarque'a , Hamsuna i, mozecie sie smiac, zamierzam ponownie
            przeczytac " Noce i dnie ", " Lalke " i " Chlopow ".
            • Gość: ddr Może zamiast "wracać do" warto zajrzeć do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 15:13
              nowszej literatury rosyjskiej, np. Jerofiejewa (młodszego) abo Pieliewina, że
              wymienię najbardziej znanych? Tam się mnóstwo dzieje teraz i smacznie jest
        • Gość: włóczęgawsmokingu Re: Jak Wy to robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 15:11
          Jeśli idzie o Rosjan, to koniecznie być musi Iwan Bunin, że pozwolę się wtrącić.
          • cien_wiatru Re: Jak Wy to robicie? 03.01.07, 20:25
            a dla mnie Bunin to wlasnie jedyny Rosjanin, ktorego nie lubie
        • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 04.01.07, 14:03
          Tak... Niektórzy nerwowo reagują na stwierdzenie "książki, które powinnam
          przeczytać". Ujmę to tak: fundament.
          Iwan Bunin, tu zgodzę się z wysmokingowanym włóczęgą.
          Mikołaj Gogol, wyjątkowo go sobie cenię, za mądrość.

          Ale ograniczę się do przekrojowych 10 tytułów kursu podstawowego (Lwa
          Tołstoja, Czechowa, Turgieniewa, Dostojewskiego, Bułhakowa pomijam):

          "Cichy Don", Michał Szołochow, moje "numero uno" literatury światowej.
          "Obłomow" Iwan Gonczarow.
          "Armia konna" Izaak Babel.("Opowiadania odeskie")
          "Moskwa-Pietuszki" Wienedikt Jerofiejew.
          "12 krzeseł" Ilja Ilf, Eugeniusz Pietrow. ("Wielki Kombinator")
          "Punkt widzenia" Zoszczenko Michał.
          "Piotr Pierwszy" Aleksy N. Tołstoj.("Droga przez mękę")
          "Pożegnanie z Matiorą" Walentin Rasputin ("Żyj i pamiętaj", "W ostatnią
          godzinę")
          "My" Walentin Zamiatin. antyutopia.
          "Bohater naszych czasów" Michał Lermontow.

          mój subiektywny dodatek, nie fundament, ale może się komuś przyda, kolejność
          przypadkowa:

          "Dalekie lata" Konstanty Paustowski ("Kolchida")
          "Niezwykłe przygody Julio Jurenito i jego uczniów" Ilja Erenburg.
          "Jeden dzień Iwana Denisowicza" Aleksander Sołżenicyn (i nic więcej!).
          "Trudno być Bogiem", Strugaccy A. i B. , ale uwaga, to fantastyka, więc...
          Zaręczam jednak, że wyjątkowa, bez epatowania wynalazkami mega-hiper-
          kwantowymi, u Strugackich fantastyka jest tylko narzędziem, nie treścią.
          ("Piknik na skraju drogi", "Żuk w mrowisku")
          "Żądło śmierci" Fiodor Sołogub. !bardzo "dołujące"! ("Mały bies")
          "Srebrny gołąb" Andriej Bieły. niesamowite obrazy.
          "Zgon" Władimir Tiendriakow. ("Zaćmienie", "Sześćdziesiąt świec")
          "Nominacja" Aleksander Bek. ("Szosa wołokałamska")
          "Brzeg" Jurij Bondariew. ("Cisza")
          "Doczekać do świtu", "Pójść i nie wrócić" Wasilij Bykow (Bykau). ("Ballada
          alpejska", "Stado wilków")
          "Romans młodzieńczy" Walentin Katajew.
          "Czas głuchej jesieni" Jurij Dawidow. ("Wariant afrykański")
          "Powrót Uruzmaga" Nafi Dżusojty [piękne!]
          "Ostatni rok imperium" Wasilij Ardamatski. ("Leningradzka zima")
          "Bracia" Konstantin Fiedin.
          "Pasażer na gapę" Aleksander Aronow.
          "Szczurołap", "Szkarłatne żagle", "Fandango" Aleksander Grin.
          "Spełnione życzenia" Wieniamin Kawierin. ("Siedem par nieczystych")
          "Cuszima" Nowikow-Priboj.
          "Rzeka posępna" Wiaczesław Szyszkow. ("Włóczędzy", "Jemielian Pugaczow")
          "Antylider" Władimir Makanin.
          "Słony parów" Sergiej Załygin.
          "Złodziej" Leonid Leonow.
          "Pluskwa" Włodzimierz Majakowski.
          "Dom nad rzeką Moskwą" Jurij Trifonow. ("Długie pożegnanie" "Bilans wstępny")
          "Z kroniki miasta Jaropola", "Transplantacja" Jurij Szczerbak.
          "Cichy cmentarz" Siergiej Kaledin.
          "Pamiętniki księżny Daszkow"
          "Piórem i szpadą" Walentin Pikul.
          "Strome góry" Albert Lichanow.
          "Rodzina Lubawinów" Wasilij Szukszyn.
          i parę innych które lubię.
          Puszkin (proza też!), Kuprin, Leskow, Tynianow, Błok, Okudżawa, Pilniak,
          Pasternak, Gumiłow, Cwietajewa, Achmatowa, Aksjonow, Bułyczow, Jesienin...
          podaję autorów bo tytułów wiele lub to poeci. sorry.
          • tanczacy.z.myslami No ładnie... Ostrzeżenie przed fantastyką? 09.01.07, 15:33
            Gość portalu: rosomak napisał(a):

            > "Trudno być Bogiem", Strugaccy A. i B. , ale uwaga, to fantastyka, więc...

            Horrendum! Ostrzegasz przed fantastyką, jakby to było nie wiadomo co złego?!

            > u Strugackich fantastyka jest tylko narzędziem, nie treścią.

            Tak jest w _każdej_ porządnej książce sf. W innych przypadkach książka ląduje na
            poziomie Conana (i tam cona)
            • Gość: ddr Myślę, że "Trudno być Bogiem" jest akurat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 19:32
              bodaj najbardziej tradycyjną powieścią fantastyczną Strugackich. Wolę "Piknik
              na skraju drogi"; ale i "Trudno..." kiedyś bardzo mi się pdoobało. Wielu
              popełnia błąd niedoceniania Strugackich
            • Gość: rosomak Re: No ładnie... Ostrzeżenie przed fantastyką? IP: *.atol.com.pl 11.01.07, 10:01
              Ajajaj! Horrendum... że niby przed fantastyką (fantastyką naukową! fantasy!!)
              ostrzegam... Widzę, że masz bezkrytycznie dobre zdanie o obywatelach. Ciekawe i
              na swój sposób miłe, ale naiwniutkie lekko. Ziemię naszą zamieszkują też
              osobniki programowo odrzucające "te całe bajdurzenie o niewiadomoczym". Całe
              pokolenia fanów tzw. literatury pięknej uśmieszkiem pobłażania traktuje
              pisaninę "ludzi z fantazją". Mitka Karamazow, Jędruś Kmicic, Nataszka Rostowa,
              to są idole! Chodzą sobie, jedzą, śpią i ani im w głowie teleportacje i inne
              takie głupoty.
              Racja, w każdej porządnej książce sf fantastyka jest tylko narzędziem, właśnie
              dlatego zaznaczyłem. I dlatego tak mało dobrej literatury sf. Zbyt często
              zdarza się jednak, że cała fantastyka zasadza się w tym, że bohater lata
              pojazdem antygrawitacyjnym na Wenus zamiast kolejką podmiejską na daczę; ma w
              domu robota wszystkorobiącego zamiast oddawać pranie do pralni a obiady jadać
              na mieście. I to niektórych czytelników razi. Mnie też.
    • kasiulek_mysiulek Pytanie do Rosomaka 04.01.07, 12:11
      Pod wpływem Twoich postów zainteresowałam się literaturą rosyjską. Na początek
      wypożyczyłam "Punkt widzenia-Opowiadania i opowieści" Michała Zoszczenki. Dobry
      wybór według Ciebie?
      • Gość: rosomak Re: Pytanie do Rosomaka IP: *.atol.com.pl 04.01.07, 14:09
        Jak przeczytasz, sama mi to powiesz!
      • Gość: ddr Opowiadania Zoszczenki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 18:47
        cenie sobie wyżej niż opowiadania Bułhakowa (przy całym moim uwielbieniu
        dla "Mistrza i Małgorzaty")
        • kasiulek_mysiulek Re: Opowiadania Zoszczenki 04.01.07, 19:52
          No to biorę się za to już dzisiaj:) jestem ciekawa tych opowiadań.
    • noida Re: Jak Wy to robicie? 04.01.07, 17:15
      No i widzisz, komu ty zazdrościsz? Przecież już zostałeś obwołany znawcą
      literatury w stopniu wyższym niż wszyscy wypowiadający się w tym wątku. Nie ma
      ludzi, którzy przeczytali więcej niż ty, chyba, że są stuletnimi starcami.

      Moim zdaniem to jest jakaś lekka fobia, to o czym ty mówisz. A muzyki słuchasz,
      do kina chodzisz? Na spacery? Czy tylko jedna książka za drugą, jedna za drugą?
      Bez czasu na wytchnienie, popychana pizzą na zamówienie, bo szkoda czasu na
      jedzenie, kiedy można czytać!

      Sorry, ale takie podejście to nie dla mnie. Jest milion przyjemnych rzeczy na
      świecie, które można robić- jeść, spać, oglądać filmy, gapić się na chmury,
      słuchać muzyki, gadać z ludźmi. Mogłabym czytać więcej, gdybym naprawdę chciała,
      ale właśnie kosztem tych rzeczy. A wolę żyć niż czytać. Ot co.
      • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 04.01.07, 17:51
        Hmm... Muzyka, owszem, klasyczna (z operą i suitami baletowymi włącznie), heavy
        i jazz. Do kina nie chodzę bo nie lubię jak mi małolaty papierkami szeleszczą.
        Spacerki? Nie korzystam z komunikacji miejskiej (nigdy!!!), to chyba też się
        liczy. No i pizzy nie zamawiam, a bo to człowiek może wiedzieć z czego to
        zrobili? Sam sobie gotuję, pierożki, sznycelki, omleciki... Uwielbiam jeść!
        Filmy? Ale co tu oglądać, głupawe amerykańskie filmiki jeden w drugi taki sam.
        Europaeuropa oglądam. I sport, to nałóg. A z ludźmi to mi się już nie chce
        gadać, przejdź się kiedyś przez miasto i nic nie mów tylko słuchaj. To koszmar,
        bełkot i burzenie ciszy. Zama zamilkniesz zażenowana. Pozdrowienia.
        • schabomil Re: Jak Wy to robicie? 04.01.07, 19:50
          I pomysleć, że sądziłem, że brak u Ciebie autoironii.

          Wybacz: Schabomił
        • noida Re: Jak Wy to robicie? 05.01.07, 10:40
          Tak się akurat składa, że często słucham, co mają ludzie do powiedzenia. Czasem
          rzeczywiście pieprzą trzy po trzy, ale często mówią coś ciekawego, niezwykłego,
          mądrego. Bo z ludźmi jest jak z książkami- trafiają się prawdziwe rarytasy,
          tylko nikt nie wymyślił "listy lektur obowiązkowych", więc dla tych, którzy wolą
          gotowe listy nie są warci wysiłku szukania tych perełek, ukrytych pomiędzy
          "koszmarem, bełkotem i burzeniem ciszy".
          • kyos Re: Jak Wy to robicie? 05.01.07, 13:03
            noida napisała:

            > Tak się akurat składa, że często słucham, co mają ludzie do powiedzenia.
            > Czasem rzeczywiście pieprzą trzy po trzy, ale często mówią coś ciekawego,
            > niezwykłego, mądrego. Bo z ludźmi jest jak z książkami- trafiają się
            > prawdziwe rarytasy, tylko nikt nie wymyślił "listy lektur obowiązkowych",
            > więc dla tych, którzy wolą gotowe listy nie są warci wysiłku szukania tych
            > perełek, ukrytych pomiędzy "koszmarem, bełkotem i burzeniem ciszy".

            Hmmm... na mnie największe wrażenie (generalnie nie przepadam za grafficiarzami)
            zrobił pewien napis na murze (cmentarza?) w Warszawie: "Policjant ochroni Cię
            przed złodziejem. Ale kto ochroni Cię przed policjantem?"
            Również pewna wypowiedź 9-, 10-letniego chłopca: Grupa harcerzy jedzie
            tramwajem, widzą napis na wiacie: HWDP. Jeden z chłopców pyta co to znaczy. Na
            to drugi odpowiada z wahaniem "Harcerze Wielkim Dobrem Polski?"
          • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 05.01.07, 13:15
            Masz rację, tylko, że tych mądrze mówiących na ulicy nie spotkasz.

            Ale zupełnie z innej parafii, tak nie na temat, ale przepysznie! Wczoraj
            (zdarzenie autentyczne!) polazłem na miasto rachunki popłacić. Idą przede mną
            takie dwa hip-hipowe mega wyluzowane "chopaki" w spodniach z krokiem w kolanach
            i kieszeniami na łydkach (obligatoryjne kapturki na główkach są! Zastanawiam
            się co oni tak chronią?) i "zapodają:
            -... ona mi pier...li, że ja to jej k... nie szanuję, a ja jej no to: kaśka ja
            cie, k..., w ch.j poważam...

            Autentyk. Mowę wprost odbiera :))
            • noida Re: Jak Wy to robicie? 05.01.07, 15:22
              Owszem, tych mądrze mówiących też możesz spotkać na ulicy. Albo w sklepie. Albo
              w kinie. Nie musisz iśc na uniwersytet, żeby ich spotkać. Czasem nawet sami cię
              zaczepiają.
              A hip-hopowe chłopaki też są bardzo ciekawym zjawiskiem. Ludzie na takich prace
              naukowe piszą :P
    • akondze Re: Jak Wy to robicie? 09.01.07, 15:48
      rosomak napisał:

      "Masz rację, tylko, że tych mądrze mówiących na ulicy nie spotkasz".

      ...niezupełnie tak jest; ulica to ciekawe miejsce i dużo się tam dzieje, także
      bywają tam 'mądrze mówiący' ;)

      i dalej:

      "Idą przede mną
      takie dwa hip-hipowe mega wyluzowane "chopaki" w spodniach z krokiem w kolanach
      i kieszeniami na łydkach (obligatoryjne kapturki na główkach są! Zastanawiam
      się co oni tak chronią?) i "zapodają:
      -... ona mi pier...li, że ja to jej k... nie szanuję, a ja jej no to: kaśka ja
      cie, k..., w ch.j poważam..."

      Bo widzisz: liczą się intencje, forma to rzecz drugorzędna ;)
      A skoro mówi, że ją 'w ch.j poważa' to chyba znaczy, że ją jakoś szanuje, czyli
      jest ok...

      ---
      A co do meritum: czytujesz też te książki po rosyjsku??
      Bo język jest ciekawy, chociaż osobiście się nim jak na razie zbyt słabo
      posługuję, żeby brać się od razu za wysoką półkę; trzeba byłoby pewnie zacząć
      od jakichś 'harlekinów'...


      ----------
      ...skwak?
      • Gość: rosomak Re: Jak Wy to robicie? IP: *.atol.com.pl 11.01.07, 10:42
        Nie wątpię, że na ulicach jest paru mądrych ludzi, w końcu jakoś się muszą
        przemieszczać, ale ci zazwyczaj przemykają w milczeniu przez ten ocean wrzasków
        i bełkotu próbując na własny użytek coś z tego zrozumieć, nie lansują się po
        pubach, nie "klabują" (od clubing!) bo im czasu szkoda na ogłuszacze.
        Intencje się liczą, nie forma? Taka sobie scenka:
        Mamusia wlewa jakieś odpadki do wiaderka i stawia przed swoim trzyletnim
        synusiem.
        -Żryj jak ci dają, wstrętny bachorze.

        Jest ok.?
    • ben-oni Re: Jak Wy to robicie? 09.01.07, 16:59
      Ale twój problem jest z gatunku medycznych. Bo ty również niezbyt zdrowo
      podchodzisz do czytania. Ty i tzw. "czytelnik nowości" stoicie na przeciwnych
      biegunach. Ty wdepnąłeś i czytasz wszystko, nawet grafomanię, byle po rosyjsku
      napisaną. Jeśli czytasz wszystko, więc masz pełen obraz, ale w sposób bardzo
      czasochłonny. Znasz klasykę i geniuszy rosyjskich, ale zapoznałeś sie również z
      literaturą czwartego sortu (rusycyzm). Czytacze nowości robią podobnie, ale z
      góry odrzucają klasykę, co również nie jest dobre. Brak im znowu dobrej bazy
      porównawczej, nie potrafią skonfrontować Akunina z Dostojewskim, bo nie czytali
      Dostojewskiego, więc Akunin zdaje sie być swietnym pisarzem. Na bezrybiu i rak
      rybą. Ten sam element dotyczy innych literatur... mnóstwo ludzi utożsamia
      literaturę japońską z Murakamim, a szczerze mówiąc, ten pisarz akurat jest
      okruchem, modnym, ale okruchem. Dla innych, literatura amerykańska to King i
      P.K.Dick. Przyznamy wszyscy, ze taki obraz pisarstwa amerykanskiego jest bez
      sensu.
      Wnioosek: tobie doradzałbym selekcjonowanie literatury rosyjskiej, bo nie
      wszystko jest warte czytania, a innym mimo wszystko, zapoananie sie od czasu do
      czasu z literaturą wielką, w celach poznawczych. Literatura dobra, poza tym, że
      bawi, uczy równiez i kształtuje gust. czytanie badziewia to jak
      ogladanie "Klanu". Demoluje poczucie estetyki i przyzwyczaja do bylejakości. We
      wszystkim potrzebny jest umiar i rozsądek.
      Przez najblizsze pół roku czytaj tylko Włochów... tak w ramach higieny
      psychicznej.
    • gggrazik Re: Jak Wy to robicie? 14.03.07, 09:26
      ja zawsze musiałam czytac lektury na glos na lekcjach w podstawowce i może
      dlatego mam utrwalone
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka